Zabobony

podkowa6Zabobony, przesądy wiążą się z magią – światem niewidzialnym. W świecie transcendentnym, wiekuistym  wszystko, co nie odwołuje się do Boga, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, odwołuje się do Jego przeciwieństwa. Wielu ludzi poprzez symbole odwołuje się i utożsamia się z tym światem. Nazywają siebie np. ateistami czy niewierzącymi a są bardziej gorliwi i wierzący niż nie jeden katolik, który tylko wierzy i ufa Chrystusowi. Niestety ich wiara jest pełna irracjonalności, niespójności, braku logiki, bo jest oparta na zabobonach, przesądach i magi.

Jako teolog i informatyk odwołam się do podstaw logiki.

Podstawy teologii i podstawy informatyki (algebry Bool`a) mają wspólny mianownik. Tą wspólną częścią jest dualizm, świat oparty o podstawę systemu binarnego, dwójkowego [0,1]. W logice wszystko, co jest 0 jest fałszem, brakiem, niskim stanem, zaś 1 jest prawdą, pełnią, wysokim stanem. Dzięki temu te dwa stany [0,1] możemy zaimplementować w podstawowych układach logicznych tworząc je coraz bardziej złożone i doskonalsze. Dzięki temu dzisiejsze komputery, maszyny cyfrowe, binarne, pomagają i ułatwiają nam w życiu. A komputer to nic innego jak bardziej skomplikowana odmiana młotka. Podobnie jest w życiu duchowym, nadprzyrodzonym. Dwa stany (dobro i zło) powodują nieustanny nasz rozwój w doczesności, tak by człowiek mógł w wieczności osiągnąć i doświadczyć trzy stany – Trójcy Świętej (iteracji fraktalnej) zob. http://paszyn.pl/o-stworzeniu/

W świecie transcendentnym, wiekuistym  wszystko, co nie odwołuje się do Boga w Trójcy Świętej, odwołuje się do Jego przeciwieństwa, do Jego braku. Bóg jest pełnią i prawdą, a wszystko poza Nim jest pustką i fałszem. Bóg dopuszcza zło, abyśmy jeszcze bardziej budowali dobro i wzrastali ku Niemu, abyśmy mieli nieustanny wybór, nieustanny rozwój i pełnię życia.

Bóg jak stwarzał pierwszego człowieka dał mu wolną wolę i rozum. Nakazuje człowiekowi czynić sobie ziemię poddaną i współżyć ze sobą w miłości i pokoju. Bóg daje człowiekowi wolność zawartą w wolnej woli i miłości. Bóg jest Stwórcą, który nie zniewala, a daje życie, dobro i pokój – pełnię szczęścia.

Odwołując się do siebie samego, to czterdzieści jeden lat temu począłem się w łonie mej matki jako poganin, mimo, że po 9 miesiącach urodziłem się w rodzinie katolickiej, praktykującej i zostałem ochrzczony.  Ta moja pustka życia zaczęła wypełniać się miłością rodziców i całej rodziny. Ta miłość nadała sens i otworzyła mój intelekt na rozwój, a także na wieczne życie, na samego Boga. Zaś z biegiem lat jak wzrastałem w wierze stałem się żydem – niewolnikiem prawa, tym, który narzuca sobie własne czy inne religijne prawa często nie mające nic wspólnego z żywym Bogiem i Jego miłością. Takie dziesiątki, setki praw człowiek sobie sam ustanawia, są one często irracjonalne i niezgodne z naturą człowieka, aby później mógł obejść, a za ich nie przestrzeganie winić siebie samego. Ta ewolucja i rozwój z poganina przez żyda do chrześcijanina czyni mnie świadomym swoich wyborów, czyni mnie wolnym a także dopełnia całe moje człowieczeństwo, tak, aby przez nieustanny rozwój duchowy, sakramenty i codzienną lekturę Słowa Bożego stawać się świadomym chrześcijaninem, by w chwili śmierci ujrzeć Boga dzięki Chrystusowi ? przez Jego blask chwały zmartwychwstania. Dlatego też „nawracanie siebie samego” nie jest decyzją i aktem jednorazowym, ale ciągłym procesem nieustannego wzrostu „nowego stworzenia” ku wiecznej i pełnej miłości.

Chrześcijanin to człowiek, który z niewoli grzechu, skłonności do złego staje się dzięki Chrystusowi wolnym od wszelkiej niewoli. Podstawą działania chrześcijanina jest racjonalizm. To w człowieku w jego umyśle, w myślach rozpoczyna się proces wyboru, który odzwierciedla się w słowach i czynach.

Ileż ja w swoim życiu spotkałem ludzi, którzy okazywali gorliwszą wiarę niż moja. Ich obiektem wiary nie była postać historyczna, osoby Żyda Jezusa Chrystusa, który urodził się i umarł na krzyżu, ale rzeczywistość pełna idiotyzmu, braku rozumowania i pełnej pogańskiej magi i ludzkiego zacofania. Iluż z nich  nosiło pierścień atlantów, feng shui, talizmanów, które mają chronić przed złem. Czy demon może chronić przed innym demonem, przed złem? To nonsens biedaków duchowych, którzy świecą pustką i jeszcze bardziej ośmieszają się przed innymi nie tylko swoim zacofaniem, ale ugorem życia duchowego, którzy nie upatrują nadziei, zwycięstwa i miłości w Krzyżu Chrystusa.

Chrześcijanin świadomy swojej wiary to człowiek racjonalny, pełny porządku i logiki, to człowiek pracowity i uczciwy, oddający się innym dla ich dobra i pokoju. Misją chrześcijanina jest przede wszystkim niesienie drugiemu człowiekowi pełnego szczęścia – Chrystusa – Boga Zbawiciela. Ale misją chrześcijanina także jest tępienie pogańskich skłonności, które oddalają człowieka od osobowego Boga a przybliżają go do karykatury stworzenia, do samego źródła zła, które przejawia się w zabobonach, przesądach i w magi. Oto niektóre z nich:

  • Posiadanie podkowy przynosi szczęście.
  • Odpukanie w niemalowane, aby nie zapeszyć.
  • 13 piątek ? feralny i pechowy dzień.
  • Czarny kot przebiegający drogę przynosi pecha.
  • Stłuczenie lusterka wróży nieszczęście.
  • Widząc kominiarza trzeba złapać się za guzik.
  • Nie należy zawierać związków małżeńskich w maju.
  • Nie żegnać się i nie witać w progu.
  • Nie wracać do domu po zapomnianą rzecz, a po powrocie należy usiąść na chwilę.
  • Nie obcinać włosów między studniówką a maturą.
  • Nie stawiać torebki na podłodze, bo pieniądze nie będą się trzymały.
  • Deszcz w dniu ślubu zapowiada ?opłakane życie?.
  • Kobieta niezamężna nie powinna siadać na rogu stołu.
  • Kobieta ciężarna nie powinna patrzeć na osoby brzydkie, upośledzone.
  • Widząc kominiarza trzeba złapać się za guzik.
  • Kobieta niezamężna nie powinna siadać na rogu stołu.
  • W domu zmarłego poodwracać taborety i zasłonić lustra.
  • Trzymać za kogoś kciuki.
  • W Boże Ciało przynieść do domu kawałek gałązki z jednego z ołtarzy.
  • Obejść codziennie wszystkie figury w kościele koniecznie je dotykając.
  • Posiadać słonika z trąbą w górze.
  • Posiadać drzewko szczęścia.
  • Nosić w portfelu rybią łuskę.
  • Przed maturą zawiązać na nodze tasiemkę.

Kiedyś młody, kilkuletni chłopczyk miał niespokojną noc, płakał i nie mógł zasnąć. Jego matka w „dobrej” ludowej wierze, pełna braku świadomości następstw, wzięła gromnicę, wodę i męża obrączkę. Zaczęła lać wosk przez obrączkę na wodę ….

Nigdy tego czy podobnego nie róbcie!!! Nie traktujcie swojej wiary chrześcijańskiej jako magii, spirytyzmu czy różnorakich guseł. Jeżeli nie zawierzycie całkowicie Chrystusowi a wasza wiara nie będzie racjonalna, oparta o rozum i wolę, to jesteście na pozycji straconej. Nie wchodźcie w żadne inne sekty czy religie jak judaizm, islam, buddyzm, hinduizm itd. itp. Lepiej już być ateistą, człowiekiem poszukującym, żyjącym zgodnie z sumieniem i naturą niż tym, który poprzez inne praktyki religijne odrzuca osobę Jezusa Chrystusa za jedynego Zbawiciela świata, Syna Bożego. Tylko On daje życie wieczne, nie ma niczego i nikogo poza NIM !!!

Ja nigdy nie spotkałem prawdziwego ateisty. Ale spotkałem ludzi antyteistów – walczącym z Bogiem (tzw. idiotów) oraz ludzi pokrzywdzonych, którzy nie byli kochani w swoim dzieciństwie i krętaczy pełnych głębokiej wiary w zabobony i pogańskie irracjonalne praktyki.

Posłuszeństwo

posłuszeństwoPosłuszeństwo to trzecia i najtrudniejsza Rada Ewangeliczna w drodze do Boga. Być w pełni posłusznym Bogu, Jego woli. Tylko Bóg doskonale zna nas, tylko On wie, co dla każdego człowieka jest dobre. Ale jak być posłusznym, kiedy i komu należy się posłuszeństwo?

Posłuszeństwo zawiera w sobie (omawiane wcześniej) dwie ewangeliczne rady: ubóstwo i czystość. Nie można być posłusznym Bogu, jak człowiek nie stanie się w pełni ubogi i czysty. To właśnie nieposłuszeństwo pierwszego człowieka doprowadziło całe stworzenie do dramatu, bólu i cierpienia, do śmierci.

Jak przyglądniemy się dokładniej biblijnemu opisowi stworzenia świata, Bóg stworzył człowieka na swój obraz i na swoje podobieństwo. Zasadnicza różnica pomiędzy stworzeniem a Stwórcą jest taka, że Bóg nie ma początku i końca, jest zawsze TERAZ, jest energią pełną miłości, która dynamicznie stwarza i podtrzymuje wszelkie byty w sobie. Zaś człowiek ma swój początek, ale nie ma końca, jest emanacją, pochodną Boga dla Niego samego. W tym raju szczęścia, ogrodzie miłości, pokoju i dobra, Bóg wymaga od człowieka tylko posłuszeństwa („z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” zob. Rdz 2.17), które powinno w człowieku począć się z wdzięczności aktu stworzenia, nie z przymusu. Pragnie, aby jego stworzenie w tym ogrodzie wybrało Stwórcę w wolności i tworzyło większą wspólnotę na wzór Bożej miłości w Trójcy Świętej. Ale o tym już mówiliśmy … (http://paszyn.pl/o-stworzeniu/ )

Jak być posłusznym Bogu?
Posłuszeństwo Bogu to pełnienie Jego woli poprzez przyjęcie Jego Słowa do swojego życia, poprzez przyjęcie różnorakich darów, w tym też choroby i cierpienia. Przykładem posłuszeństwa jest Maryja Dziewica Matka Jezusa Chrystusa, zaś wzorem posłuszeństwa jest osoba Jezusa Chrystusa, jako pełni człowieka i pełni Boga. Przeciwieństwem tego jest nieposłuszeństwo, jeżeli siebie stawiamy na miejscu Boga. Kiedy my stajemy się bogiem swego życia. Jeżeli człowiek chce stanąć na miejscu Boga i być bożkiem czy bożyszczem dla innych ściąga na siebie i swoją wspólnotę zatracenie. Ta nasza boskość pełna nieposłuszeństwa, grzechu wobec Stwórcy przyczynia się do śmierci wiecznej. Kiedy uparcie twierdzimy, że Bóg nie istnieje, kiedy obwiniamy Boga za wszelkie zło, które nas otacza, kiedy walczymy z Nim, jak zasmarkane dzieci pełne wrzasku i braku rozumowania, wtedy oddalamy się od pełni Boga. Posłuszeństwo sobie, własnemu ego oddala nas od miłości, która rodzi się tylko we wspólnocie. Miłość to bezinteresowny dar z siebie drugiemu człowiekowi, to nieustanne umieranie dla swojej pychy i swojego egoizmu.

Komu być posłusznym?
Posłuszeństwo Bogu wyraża się poprzez dzieła stworzone. Jak chcesz być posłuszny Bogu, jak nie słuchasz drugiego człowieka, który pragnie byś we wspólnocie wzrastał w szczęściu i miłości? W małżeństwie oboje powinni szukać wspólnego szczęścia, budować swój związek na wzajemnym posłuszeństwie pełnym szacunku, wyrozumiałości i miłości. Moim zadaniem jako małżonka to kochać w pełnym posłuszeństwie żonę, która odwzajemnia ten stan miłości, gdzie owocem tego jest miłość oraz nowe życia, pełny rozwój rodzinny. Podobnie jest w innych wyborach życiowych, kapłan czy zakonnik jest posłuszny swemu przełożonemu, który pragnie jego dobra dla budowania i umocnienia jedności wspólnoty.

Nadużycia posłuszeństwa.
Przez to, że jesteśmy częścią Boga, stworzeni na Jego obraz lecz zniekształceni grzechem (nieposłuszeństwem) – karykaturą stworzenia, człowiek chce, by to jemu okazywać pełne posłuszeństwo. Ale czy należy się posłuszeństwo drugiemu człowiekowi, który oddala nas od miłości Boga, który sprowadza nas na drogę śmierci wiecznej, który nakłania nas do grzechu lub który popadł w pychę i zakłamanie czy swój egoizm?

  • Jak można być posłusznym żonie czy mężowi, który przez cudzołóstwo, zdrady, przemoc i zakłamanie oddala współmałżonka od ludzkiej miłości i wierności, od Boga i miłości wiecznej?
  • Jak można być posłusznym ministrowi czy prezesowi w partii, który nie troszczy się o dobro wspólne, tylko stołki w spółkach skarbu państwa sprzedaje „wybranym”, daje „przydupasom” i domaga się odwzajemnienia i miesięcznych danin?
  • Jak można być posłusznym pracodawcy, który faworyzuje niektórych i nie szanuje swoich pracowników, bo więcej od nich wymaga a coraz mniej płaci?
  • Jak można być posłusznym biskupowi czy przełożonemu zakonnemu, który pedofilie, dewiacje seksualne lub podwójne życie – zdradę pewnych ideałów, charyzmatów, ukrywa przed innymi (chowa pod dywan) i nie wyciąga konsekwencji i nie piętnuje grzechów wobec Boga i ludzi?
  • Jak można być posłusznym papieżowi, który Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, jedynego  Zbawiciela człowieka stawia na równi z innymi bożkami judaizmu, islamu, buddyzmu czy innych filozofii życia?

Macie przypodobać się TYLKO Bogu PRZEZ Jezusa Chrystusa W Duchu Świętym ! Tylko Jemu należy się posłuszeństwo i wszystkim tym, którzy do Niego prowadzą w prawdzie i miłości!

Całkowite posłuszeństwo Bogu, Jego woli czyni człowieka wolnym, świętym i wyrywa go z pętli złego.
Chcesz żyć wiecznie w miłości pragnij tego tak mocno, jakby zabrakło Ci tlenu. Walcz dzielnie o życie wieczne, o Jezusa Chrystusa nawet jak będą szydzić, kpić z Ciebie, jakbyś nawet stracił wszystko, jakbyś nawet miał umrzeć z Jego powodu. Pełne szczęście, pełna miłość – życie wieczne jest tylko we wspólnocie Trójcy Świętej.

Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana.  Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.  Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach!  Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.  Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię.  U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.  Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.  /Mt 10,24nn/

Radykalizm ewangeliczny ujęty jest w trzech radach ewangelicznych: ubóstwie, czystości i posłuszeństwie. Te trzy Boże rekomendacje przyczyniają się do pełnego wypełnienia życia zgodnie z prawem naturalnym – dekalogiem (ST) i z prawem nowego przymierza opartym na przykazaniu miłości Boga i bliźniego (NT).  Te przykazania, tylko te drogowskazy są gwarantem pełni życia, jego pełnego rozwoju duchowego i intelektualnego, są fundamentem budowania „nowego stworzenia” ku wiecznej miłości.

Chcesz być szczęśliwy, mieć mniej problemów i cieszyć się życiem, to bądź posłuszny 12 przykazaniom:

  1. Nie miej bogów innych bożków poza Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej, nie szukaj pomocy w horoskopach, u astrologów, wróżek i duchowych pseudo terapeutów, pseudo lekarzy dla których liczy się tylko Twoja kasa, nie Twoje dobro, zdrowie i szczęście.
  2. Nie oddawaj pokłonu i hołdów nikomu poza Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej, Tylko On jest święty. Nie traktuj Boga jak dobrej wróżki do spełniania swoich zachcianek, nie szafuj Jego imieniem. nie strasz nim i nie powołuj się na Niego, jakbyś posiadał wszelkie jego patenty i licencje. Nie wykorzystuj Jego imienia do swoich egoistycznych celów.
  3. Ciesz się dniem wolnym od pracy, oddawaj mu cześć i wielbij Boga za wszelkie dary, za życie. Módl się do Niego poprzez uwielbienie, dziękczynienie i proś Boga o dary Ducha Świętego. Spędzaj ten dzień ze swoją rodziną i chwal Boga we wspólnocie.
  4. Szanuj swoich rodziców, którzy dali Tobie początek bez końca, którzy dali cząstkę siebie Tobie. Okazuj im wdzięczność, za życie, że możesz poznawać i cieszyć się tym wszystkim, co Cię otacza. Pamiętaj o nich w chwilach, kiedy będą potrzebowali Twojej pomocy nie tylko duchowej, ale też materialnej. Nie wstydź się swoich rodziców, nawet jakby stracili zdrowie.
  5. Nie zabijaj, nawet jak będą Tobie wydawać wszelkie rozkazy. Życie tylko należy do Boga, On jest dawcą wszelkiego bytu, które źródło ma w energii pochodzącej od Boga. Ale też broń swojej rodziny, swojego kraju i walcz dzielnie w imię większych wartości. Nie pozwól byś był niewolnikiem, gojem. Nie zabijaj drugiego człowieka także duchowo. Nie znęcaj się psychicznie nad drugą osobą. Nie przysparzaj cierpień innym.
  6. Nie cudzołóż, nie zdradzaj swojej żony, swego męża fizycznie i duchowo. Jak już wyczerpiesz wszelkie możliwości ratowania swego związku, to niech wasze drogi rozejdą się w spokoju. Jak jesteś zakonnikiem czy kapłanem nie zdradzaj Boga żyjąc na boku z kobietą. Bądź dzielny i odpowiedzialny i odejdź z kapłaństwa i zacznij budować nowe, rodzinne życie. Każde życie podwójne, okazywanie niewierności ludziom a przez to Bogu jest oddalaniem się od życia wiecznego.
  7. Nie kradnij, nie zazdrość innym rzeczy materialnych. Nie goń za dobrami materialnymi, które i tak zostawisz nie spodziewając się nawet kiedy. Nie oszukuj innych ludzi i nie okradaj ich z zaufania, kiedy obdarzą Cię jako drugiego człowieka, kapłana, polityka.
  8. Nie wydawaj sądów, fałszywego świadectwa o drugim człowieku, nie oczerniaj go. Poprzez kłamstwa nie ponoś żadnych korzyści nad nim. Mów prawdę, piętnuj grzechy, złe czyny zawsze szukając dobra drugiego człowieka.
  9. Nie pożądaj żony, męża drugiego człowieka. Nie niszcz rodzin, nie wpychaj się w miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą.
  10. Nie pożądaj, nie uganiaj się za dobrami materialnymi jak inni ludzie obarczeni grzechem, karykaturą stworzenia. Nie zazdrość nikomu niczego. Ciesz się tym wszystkim, co masz i kim jesteś i proś Boga o każdy następny dzień.
  11. Kochaj całym sobą Boga przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Niech nic i nikt nie zasłania tej miłości.
  12. Kochaj drugiego człowieka, bądź asertywny i męski i kiedy trzeba napomnij drugiego brata, że żyje w grzechu, że oddala się od miłości Boga. Niech Twoja mowa będzie TAK lub NIE.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa do swojego życia, całkowicie zmienia mentalność człowieka. Ten, co wypełnił prawo, umarł i zmartwychwstał za każdego człowieka, daje w pełni człowiekowi wolność i miłość, daje życie bez końca. On daje dary Ducha Świętego, które uzdalniają człowieka i powodują nieustanny rozwój.

Czystość

czystoscCzystość to druga Rada Ewangeliczna. Drugi krok do bliższego poznania Stwórcy, a przez to każdego innego człowieka. Co to znaczy być czystym? Ewangeliczna, Boża czystość nie ma nic wspólnego z pożywaniem pokarmów, napojów, z jakimkolwiek umartwianiem się. Boża czystość nie ma nic wspólnego z dewaluacją i deprecjacją miłości i seksualności człowieka. Wszyscy jesteśmy stworzeni do pełni miłości, do dzielenia siebie z innymi. Tworzymy wspólnotę wokół Boga, w kręgu Jezusa Chrystusa pełni radości Ducha Świętego. Ale o tej miłości już pisałem (zob. www.paszyn.pl/o-milosci/)

Zatem co to jest czystość w ujęciu ewangelicznym?

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. /Mt 6,1/

  1. Czystość zamiarów. Niech Wasza mowa będzie srebrem a milczenie złotem. Nie wystawiaj swoich słów na wiatr. Ileż ja widziałem beznadziejnych polityków, których Wyście wybrali a ja ich osobiście poznałem. O, zgrozo. Na plakatach wyglądają jak wymalowane mumie a w rzeczywistości są jak kameleony, mówią, obiecują co innego a później nie potrafią dotrzymać jednego słowa. Myślą, że świecą inteligencją i mądrością a to ewangeliczne groby pobielane, obłudni polityczni faryzeusze. Niektórzy służą sobie i mamonie a Wami gardzą. Jesteście im potrzebni tylko przy urnie, kiedy są wybory. Jesteście potrzebni im do naklejania plakatów i rozdawania ulotek, a z wdzięczności po wygranych wyborach, nawet telefonów nie odbiorą i nie odpowiedzą żadnym słowem. Powołują się na wartości chrześcijańskie, chodzą do kościołów, gdzie są wielkie tłumy tylko dla swojej chwały, byście ich podziwiali. A po wygranych wyborach, w spółkach skarbu państwa zatrudniają na intratnych stanowiskach wielu ludzi, którzy gardzą i śmieją się z ludzi wiary, katolików, chrześcijan i w kościołach pokazują się od święta albo wcale. Zatrudniają swoich kolesi z innych, opozycyjnych partii, byłych komunistów, ludzi zwalczających wartości chrześcijańskie albo nie żyjących nimi, tych, co nie potrafili przyznać się i być odpowiedzialni za swoje dzieci, swoje rodziny; tych, którzy są po rozwodach czy tzw. „unieważnieniach sakramentu małżeństwa” po znajomości.  Dobra Zmiana w praktyce polega na tym: im bardziej jesteś brudny, zamieszany w układy, oddalony od Chrystusa, tym więcej masz stanowisk i etatów, tylko po to, aby chciwość i pycha jeszcze bardziej oddalała Cię od miłości Chrystusa. Bo jak można dwom panom służyć?!

    Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: ?Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym?. wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: ?Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie??  On zaś odrzekł: ?Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną?. Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: ?Wytłumacz nam tę przypowieść!?. On rzekł: ?To i wy jeszcze niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym.  Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym?. /Mt 15, 10n/

  2. Całe zło pochodzi z wnętrza i czyni człowieka nieczystym. Prawdziwa nieczystość pochodzi z serca człowieka. Wszystko zależy od jego zamiarów. To w jego umyśle rodzi się to, co jest czyste lub nieczyste.  Jeżeli dążysz do celu, do osiągnięcia władzy i mamony a przy tym masz nieczyste zamiary, czyli swój egoizm, pychę, swoją chwałę, oszukujesz i okłamujesz ludzi, dając fałszywe świadectwa oddalasz się od wiecznej miłości z Bogiem. Jeżeli jesteś kapłanem a masz podwójne życie, zakonnikiem ślubującym czystość, który przeklina lub fałszywie osądza drugiego współbrata to jak spojrzysz w przyszłości na Boga, który jest w pełni czysty i święty? Czyż jego blask i energia, jego sprawiedliwa miłość nie dotknie Ciebie? Stokroć bardziej, niż ludzi niewierzących czy ateistów. W imię Bożej sprawiedliwości, miłości miłosiernej, Bóg wymaga więcej od tych, którym była dana łaska wiary, którym dał misję tworzenia Królestwa Bożego już tutaj na ziemi, pośród nas, pośród wszystkich ludzi.  Nie wolno chować pod dywan grzechów, udawać, że nic się nie stało. Zło trzeba nazwać po imieniu i stanowczo odróżnić od dobra. Zło trzeba tępić a człowieka stanowczo upominać. Każdy grzech (wewnętrzna destrukcja człowieka) ma wymiar społeczny i jego konsekwencje dotyczą całej wspólnoty.  Stąd gardzę swoimi grzechami, a siebie nieustannie upominam Słowem Bożym, którym coraz bardziej pragnę żyć, żyć pełnią miłości jako jeden z największych grzeszników.

    Uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. /Ga 5,19/

  3. Wielu ludzi mówiąc o nieczystości kojarzy nieczystość tylko z seksualnością człowieka. Totalne kłamstwa zasiane przez złego ducha. Szatan – ojciec kłamstwa przez wieki umniejsza, poniża i szydzi z  piękna współżycia seksualnego pomiędzy kobietą a mężczyzną, od dziwacznych ascez poprzez samookaleczenia aż do promocji pornografii i dewiacji seksualnych.  Nienawidzi miłości ludzkiej i budowania wspólnoty, tworzenia pięknych i wielodzietnych rodzin. Występuję on przeciwko życiu, od samego jego poczęcia! Dlatego działając przez ociemniałych umniejsza rolę rodziny a wywyższa rolę życia w celibacie, samotności, w egoizmie człowieka czy różnych dewiacjach seksualnych. Tak jakby żona czy kobieta przeszkadzała w głoszeniu Słowa Bożego czy w posługach kapłańskich. Niektórzy tłumacze Biblii przekładają oryginalne teksty Słowa Bożego „pod siebie”, bez zwrócenia uwagi na wątek historyczny, kulturowy i obyczajowy w ówczesnych czasach w danym społeczeństwie oraz na język, jego gramatykę i znaczenie danych słów w całym kontekście. Zachęcam do przeczytania tych dwóch tekstów w oryginale greckim albo łacińskim i zrozumienia, co to jest accusativus duplex, wtedy znaczenie całkowicie zmieni swój kontekst.
    np.
    Mt 19,12

    Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!

    1 Kor 9,5

    Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty – siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas?

    Każdy bezżenny, bez owoców miłości małżeńskiej – dzieci jest eunuchem, trzebieńcem. Bezpłodność, brak potomstwa wg Biblii jest brakiem błogosławieństwa Bożego. Chrystus nigdy nie wywyższał bezżenności nad rodzinę. Wręcz przeciwnie, urodził się i wychował w rodzinie, był zawsze pośród rodzin, pośród dzieci a pierwszy cud dokonał w Kanie Galilejskiej, na weselu, ślubie, na którym to mężczyzna i kobieta wzajemnie oddają się sobie i zaczynają wspólne życie na wzór Trójcy Świętej, pełni miłości jako rodzina – ojciec, matka i dziecko.

    Oczywiście każdy człowiek jest wolny i ma prawo wybrać każdy stan życia, odkryć swoje powołanie i swój zawód, może zostać kawalerem, celibatariuszem itd., ale nigdy jego wybór nie będzie bardziej godny czy większy od powołania rodzicielskiego, a każdy mężczyzna (kawaler, kapłan, mąż) nigdy nie będzie bardziej doskonalszy w swojej naturze niż kobieta rodząca, dająca nowe życie. Stąd też należy się największy szacunek i miłość kobiecie. Kobietę należy mocno pragnąć i kochać. Stąd Stwórca wywyższył pośród wszystkich ludzi niewiastę, kobietę Maryję – „nową Ewę”, która tylko żyła wolą Bożą. Ta cywilizacja miłości i chrześcijaństwa całkowicie różni nas od religii semickich (judaizmu i islamu), gdzie kobieta jest mniej ważna, kimś, wręcz czymś gorszym, osobnikiem drugiej kategorii, człowiekiem drugiego sortu, do zaspokojenia żądzy mężczyzny.

Wg Biblii sprawdzona osoba jako mąż i ojciec może być pasterzem, magnesem przyciągającym ludzi do Boga. Bóg (ST) i Chrystus (NT) powołują ludzi żonatych, zatwardziałych, często upartych i wielkich grzeszników. Wiele łatwiej prowadzić życie samotne, w celibacie, niż nie mieć odpowiedzialność  za żonę i wychowanie dzieci. Być wierny i kochać tę samą jedną osobę aż do śmierci. Wspólnie uczyć się wzajemnej miłości, pokory i szacunku do innego postrzegania otaczającego świata. Tylko wspólne dawanie z siebie i zaufanie rodzi trwałe owoce.  Teologia –  nauka o życiu i relacji Boga z człowiekiem nigdy nie ma kontekstów antyseksualnych, wręcz przeciwnie promuje i chroni model rodziny. Słowo Boże stanowczo upomina i przestrzega nas przed cudzołóstwem, niewiernością i zdradą oraz przed zabijaniem fizycznym i duchowym innych bezbronnych ludzi szczególnie dzieci.

Największym grzechem przeciwko Bogu jest zdrada, niewierność, cudzołóstwo oraz fizyczne czy duchowe zabójstwa bezbronnych ludzi, szczególnie dzieci, zwłaszcza poczętych a nienarodzonych!

czystosc2 Prawdziwa czystość uzdalnia do wiecznej miłości! Sednem, esencją czystości ewangelicznej jest wiara w osobę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jako jedynego Zbawiciela. Nie ma innej drogi wybawienia człowieka z grzechu niż przejście (pascha) z Jezusem Chrystusem ze śmierci do zmartwychwstania.  Zatem jeśli mówiłbym co innego i głosił naukę nie pochodzącą od Chrystusa, który w Duchu Świętym mi objawił, niech będę przeklęty i potępiony! Każdy, kto oddala człowieka od osoby Jezusa Chrystusa jest godny pożałowania a jednocześnie potrzebuje wstawienniczej modlitwy do Boga o miłosierdzie. Pragnę być czystym tylko w Jezusie Chrystusie, stąd tylko Jemu chcę się przypodobać, nie Wam, nie mamie, żonie czy córce, nie księdzu czy politykom. Gdybym chciał się Wam przypodobać, nie byłbym wtedy Jego sługą – „nowym stworzeniem”, gdzie owocem tego ducha i tego stanu jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. Cóż możecie więcej mi zaoferować i dać niż wieczne życie i szczęście w pełni miłości w Trójcy Świętej?! Seks, pieniądze, różnorakie żądze przez kilkadziesiąt lat nijak  mają się do pełni miłości, pełni bogactwa w wieczności bez końca. Moją pasją jest Chrystus! Paszyn = Passion (pasja) is an intense emotion, a compelling enthusiasm or desire for Him. Paszyn = The Passion of the Christ.

Bądź wierny swemu powołaniu, swojej rodzinie i Polsce! Zaufaj całkowicie i oddaj swe życie Chrystusowi! Bądź gorący i pragnij tylko Jego, wtedy doświadczysz Jego mocy i miłości, pokoju i dobra, piękna i harmonii. I żyj tą pasją coraz bardziej i mocniej na wieki bez końca!

Ubóstwo

ubóstwoDziś powiemy sobie o ubóstwie – jako pierwszej Radzie Ewangelicznej. Czym jest ubóstwo dla chrześcijanina, dla każdego człowieka? Bo przecież rodzimy się nadzy, zupełni goli, a umieramy już okryci ubraniem. Odchodzimy z tego świata bez niczego materialnego. Cała nasza indywidualna historia życia od golizny do zupełnego okrycia się jest ciągłym ukrywaniem się przed Bogiem, który jest pełnią miłości, prawdą, dobrem, pięknem i pokojem.

Bóg stwarza człowieka w raju, czyni go równym sobie, błogosławi mu w tym całym bogactwie. To dzięki Niemu ja jestem, w tym, który JEST. Bóg czyni człowieka podobnego sobie, pragnie jego szczęścia we wspólnocie mężczyzny i kobiety. Zatem dlaczego ma czynić nas ubogimi? Przecież ja chcę być bogaty tu i tam, ale najbogatszy w Jego Miłość!

Jezus Chrystus – Syn Boży przychodzi w naszą historię życia nie po to, aby nieść pokój i dobro, ziemski ład i zadowolenie, by czynić nas bogatymi, ale po to, by obudzić człowieka z letargu grzechu i niewoli, by rozpalić sumienia ludzi, by przez „burzę mózgów” wstrząsnąć nami, by nas poróżnić. Dlaczego? Bo nie ma niczego i nikogo ważniejszego niż On sam i Jego zbawienie! Przychodzi On w moje życie, by mnie i Ciebie poróżnić, byś Ty szydził ze mnie, kpił z mojej wiary i miłości do Niego. Byś Paszyna nazywał fanatykiem religijnym, byś mnie oczerniał i wydawał o mnie negatywne i fałszywe sądy. Tego chce Chrystus. Kto chce znaleźć, ułożyć sobie po swojemu swe ziemskie życie, straci je. A kto straci swe życie z powodu Chrystusa, znajdzie je w wieczności, w Nim! Tylko pamiętaj, pierwsi będą ostatnimi a ostatni pierwszymi. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle.  Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?  Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?  Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?  A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.  A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.  Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?  Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?  Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.  Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy /Mt. 6, 19n/

To jest pierwszy Radykalizm Ewangeliczny chrześcijanina, pierwsza Rada Ewangeliczna. Idź zostaw co masz i pójdź za Chrystusem. Martwisz się o pracę, o dzień następny? Zaufaj Mu! On działa poprzez Ciebie, daje Ci rozum i ręce, on działa poprzez ludzi, którzy pojawiają się w Twojej historii życia. Nie jesteś sam.

Niektórzy ludzie idą do Zakonów, zgromadzeń i ślubują ubóstwo, ale nigdy go nie doświadczają. Nie muszą martwić się o mieszkanie, brać wieloletnie kredyty, bo żyją w budynkach wybudowanych przez innych wiele lat wcześniej. Nie muszą martwić się o jedzenie, bo żyją we wspólnocie większej niż małżeństwo. Nie muszą martwić się o pracę, o pieniądze na życie, bo wierni z tacy i państwo z funduszu kościelnego ich utrzymuje. Iluż tak by chciało ułożyć sobie gniazdko do śmierci w wygodnictwie, bez żadnych trosk. I jeszcze im to za mało, dalej zabiegają o zaszczyty tego świata, władzę  i mamonę. Ubóstwo interpretują sobie po swojemu, że ubóstwo to nie dziadostwo. Iluż by tak ludzi na świecie chciało, aby nie być dziadami i niewolnikami żadnych systemów i innych ludzi. Zakonnik, kapłan musi być uczciwy w tym ubóstwie, musi całkowicie ogołocić się dla Chrystusa, tzn. być szczerym i prawdomównym wobec Boga i siebie przed innymi. Jak cokolwiek zataja nigdy nie będzie ubogi – godny Jezusa Chrystusa.

Ubóstwo tyczy się każdego chrześcijanina, nie ważne czy jest się zakonnikiem czy księdzem diecezjalnym, czy biskupem. Być ubogi, to znaczy całkowicie powierzyć swoje życie Bogu, oddać się samemu Bogu, ogołocić się przed Nim ze wszystkich problemów, kompleksów oraz ze wszystkich wypracowanych przez siebie darów. Być ubogim to znaczy nie chować się, nie zakrywać się grzechem (pychą i chciwością itd.) przed Stwórcą.  Nigdy w żaden sposób nie zdobędziemy większego skarbu, majątku i szczęścia niż przyjęcie do swojego życia darmowego zbawienie w Jezusie Chrystusie.

Chcesz być ubogi? Oto pięć kroków do chrześcijańskiego ubóstwa:

  1. Dziękować Bogu za życie i za wszystko.
  2. Uczciwie pracować i trudzić się w rozwijaniu swoich talentów.
  3. Dzielić się z drugim człowiekiem życiem i tym, co się posiada.
  4. Nie przywiązywać się do żadnych doczesnych rzeczy.
  5. Zaufać całkowicie Bogu i pełnić Jego wolę.

Ubóstwo biblijne ma się nijak do ubóstwa społecznego, że jeden drugiego wykorzystuje, bogaci się na krzywdach i cierpieniu drugiego. Ubóstwo Chrystusa nie ma nic wspólnego z socjalizmem, socjalem jakie państwa dziś proponują.

Państwo powinno ludziom dawać narzędzia, by człowiek  bogacił się wzajemnie. Aby pieniądze nie trzymano na lokatach bankowych, ale w obiegu. Aby rozwijała się przedsiębiorczość i uczciwa praca. Dobre państwo to takie, kiedy daje Ci wędkę (a nie zeschniętą rybę), byś Ty sam sobie złowił rybę. Wtedy takie państwo szanuje ludzi, czyni ich wolnych i kreatywnych, by mogli wzajemnie się bogacić i wzrastać. Państwo powinno pobierać jak najmniejsze podatki, byś Ty sam mógł jak najwięcej korzystać z owoców swojej pracy. Państwo powinno zatroszczyć się o dzieci, chorych i starców, a nie dawać przywileje politykom (np. prawie dziesięciokrotna kwota wolna od podatku), członkom wyznań i religii czy innym grupom społecznym. Wszyscy jesteśmy równi i każdy powinien otrzymywać uczciwe wynagrodzenie za swoją pracę. To wszelkie drastyczne różnice w płacach pomiędzy prezesami, dyrektorami a pracownikami przyczyniają się do podziałów i wzrostu ubóstwa w kraju. A zachłanność wielu i pogoń za mamoną przyczyniają się do moralnych upadków.

Bogactwo materialne nie jest złem. Złem może być sposób jego uzyskania, poprzez nieuczciwe działania. Bogactwo materialne staje się dopiero złem jak jest celem samym w sobie, jak jesteśmy przywiązani do niego i pomnażamy je tylko dla swojej chwały. Czy majętność czyni z Ciebie człowieka? Czy układy czynią z Ciebie kogokolwiek? Co z tego, że masz pieniądze na koncie jak nie umiesz je wykorzystać, jak nie potrafisz pomóc swojej siostrze czy bratu, rodzinie i innym potrzebującym Twego wsparcia. Pieniądze są do wydawania, korzystania z nich a nie do przechowywania i gromadzenia. Ale także możesz być milionerem i dzielić się z innymi, dawać ludziom miejsca pracy i jednocześnie być ubogim w Chrystusie. Możesz być najuboższym zakonnikiem czy biedakiem, ale jak to robisz z lenistwa, dla swojej wygody i chwały, nigdy nie będziesz jednocześnie ubogi w Chrystusie.

Błogosławieni, szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Boże.  Wiele szczęścia jest z dawania i brania, ale największe szczęście jest, kiedy swoje życie składamy w ręce Jezusa Chrystusa. Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Duch Święty. Ja jestem świątynią Ducha Świętego. Chwała tylko Jezusowi Chrystusowi, za to, że uczynił mnie ubogim i wolnym!

Pierwsze powołanie

miejsce_slodkieBóg powołuje człowieka do życia, do miłości, stwarza go na swój obraz i swoje podobieństwo. Bóg daje człowiekowi cały świat, by czynić go miejscem słodkim, daje życie, by wzrastać. Ale już o tym sobie wcześniej mówiliśmy (o Stworzeniu  – http://paszyn.pl/o-stworzeniu/). Człowiek poznaje cząstkę Boga w sobie i upada. Pycha przyczynia się do upadku (o grzechu – http://paszyn.pl/o-grzechu/) też była o tym mowa. Człowiek psuje się, gnije w grzechu a Bóg wszystko zatapia. Nie chce mieć nic wspólnego z grzechem, z nieposłuszeństwem wobec Jego woli. I mamy potop i Noego. I znamy tę przypowieść z księgi Rodzaju. I co z tego? Dalej papramy się w tym wszystkim coraz to gorzej. Po potopie nowe życie, tak samo jak po chrzcie świętym mamy nowe życie. Dane nam od nowa, nowa szansa, drugie życie. I co z tego? Czy chrzest święty czyni nas chrześcijanami?  O NIE! On tylko daje nam nowe życie i uzdalnia nas by współdziałać z łaską Bożą. Aby być chrześcijaninem to proces, nieustanny progres zawsze kończący się kulminacją – zejściem ze sceny tego świata do wieczności, ku Chrystusowi. Będę chrześcijaninem w pełni wtedy,  kiedy przez Chrystusa zobaczę Stwórcę.

Przyjrzyjmy się pierwszemu powołaniu Abrahamowi – ojcu semickich narodów.

Pan rzekł do Abrama:
?Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej
i z domu twego ojca
do kraju, który ci ukażę.
Uczynię bowiem z ciebie wielki naród,
będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą,
a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył.
Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo
ludy całej ziemi?.
/Rdz 12/

Ależ Bóg mocno kocha jego i mnie, i ciebie. Ależ ta miłość jest przeogromna i płodna, pełna życia i mocy. Podobnie i w tym tonie Chrystus po Zmartwychwstaniu wypowiedział się do swoich uczniów (mężczyzn i kobiet):

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.  Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”./Mt 28,18/

?Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam?. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ?Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane?. /J 20, 22/

Ale wróćmy do naszego zatwardziałego, upartego (jak się później okaże) Patriarchy Abrahama. Ni stąd ni zowąd, to pierwszy Bóg  wybiera i powołuje Abrama. Wbrew tamtejszej opinii publicznej i krzyków „czemuż mnie nie wybrałeś …, to ja jestem mądrzejszy … ” itd. Bóg nakazuje i proponuje:

  1. „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej …”, bo twoi znajomi Cię wyśmieją, przecież prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.   Gdzie mam wyjść i dokąd?
  2. „do kraju, który ci ukażę” – dlaczego jesteś taki tajemniczy, ja chcę wiedzieć co i gdzie i kiedy. Jestem ciekawski.
  3. „uczynię z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię” – no, tak trzeba było zacząć od początku. Będziesz mi błogosławił. No dobra, zatem zabieram swoje toboły, całe swe doczesne życie, swoją historię życia i idę w nieznane, idę za Tobą, mój Boże, do ziemi Kanaan, do niebiańskiego i wiecznego Jeruzalem.

I Abram poszedł, ja też bym poszedł, nawet bym pobiegł. Abram poszedł do ziemi obiecanej Kanaan, w której najpierw doświadczył ….  –  głodu. Jak to w ziemi obiecanej głód, brak warunków życiowych? Coś przeciwnego do tego, co obiecał mu Bóg. I co dalej robić, gdzie ten Bóg, gdzie te Jego cuda i to całe jego powołanie … ? I Abram uciekł z ziemi obiecanej, jego wiara była tak marna, tak płytka, że poszedł do Egiptu, to pogan, którzy żyli na pustyni, którzy z jednej rzeki potrafili utworzyć cały dobrobyt i wielką cywilizację ówczesnego świata. To, że poszedł do pogan to jeszcze nic. Oddał im swoją piękną żonę Saraj, a za nią otrzymał cały dobytek. Podstępnie okłamał Egipcjan, że Saraj to jest jego siostra. O ten Abram, kłamca i łajdak!  Czy Ty też swoją żonę nazwałbyś  siostrą i oddał innym facetom za pieniądze, za srebro i złoto? Egipcjanie – poganie, jak się później dowiedzieli, że Saraj jest jego żoną a nie siostrą, przyszli do niego i z wielkim wyrzutem zapytali się, dlaczego nas okłamałeś i w konsekwencji tego wydalili ich z Egiptu. Poganie, ateiści, szukający Boga, to ludzie z zasadami, nieraz większymi niż ja i Ty. A Ty chcesz ich nawracać, samemu się zmień! Całe szczęście, że Saraj była niepłodna, bo wtedy Bóg miałby „problem” …  Gdy Abram już nakradł i podstępnie zdobył swój dobytek, srebro i złoto, to pokłócił się z Lotem, swoim bratankiem.  Pieniądze pełnego szczęścia nie dają, a często dzieci żrą się pomiędzy sobą o spadek. Głupcze, myślisz, że jak przekażesz bogactwo materialne dzieciom, to coś zyskasz? Nie uszanują tego, dzieci potrzebują czasu ojca, czasu matki, potrzebują wzrastać w miłości swoich rodziców.

Wtedy rzekł Bóg do Abrama:

?Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję?.

Ależ Bóg kocha grzeszników, ależ Bóg pragnie każdego człowieka! Objawia się narodowi, który popełnił najwięcej przestępstw wobec natury i prawa Bożego. Bo przecież lekarza potrzebują chorzy, słabi, ułomni. Tym doktorem, lekarzem Bóg w pełni staje się w Jezusie Chrystusie. I JA tego lekarza potrzebuję. Im więcej grzeszę, to bardziej pragnę. Pragnę Słowa Bożego, pełnego objawienia, pragnę śmierci i zmartwychwstanie w Jezusie Chrystusie.  Stąd też uznaję się za największego pośród umarłych, grzesznych, by stać się największym w Chrystusie! To jest początek drogi chrześcijanina. Obmycie i uznanie się w pełni za człowieka grzesznego. Ja ciągle staje się chrześcijaninem, ten progres dokonuje się w śmierci dla tego, co doczesne, by zyskać to, co wieczne i nieprzemijające. Dlatego jak mam układać się z wami, popełniać błędy poprzedników i nazywać „Dobrą Zmianę” dobrą zmianą? Czy mam także działać opieszale jak wy? Czyż nie trzeba wprost nazwać po imieniu, co jest dobre i od Boga pochodzi, a co jest złe i pochodzi od szatana?! Aż tak zostaliście niewolnikami bogactwa materialnego i śmierci wiecznej? Mówicie „wierzę w Boga”, ale demony o wiele bardziej wierzą, bo okazują bojaźń i umieją odróżnić dobro od jego braku, a szatan nawet zna Boga i cieszy się z takich głupców, którzy nie szanują innych ludzi, stworzeń, a wszystko garną do siebie i pod siebie, żyją pychą, chciwością i kłamstwem.

Abram powoli  na starość mądrzeje. Wojna i cierpienie przyczynia się do tego. Czy, aby zmądrzeć, Ty też będziesz czekał na wojnę, aż Polska znowu się wykrwawi? Jesteś Polakiem, jesteś Żydem, itd., ale czy polska ziemia nie jest jedną i tą samą matką, która karmi nas wszystkich, niezależnie od naszego pochodzenia, naszej historii? Uszanuj ją szanując innych ludzi.

Przysięgam na Pana, Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi, że ani nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego nie wezmę z tego, co do ciebie należy, żebyś potem nie mówił: „To ja wzbogaciłem Abrama”.

Abram miał wszystko, poza potomkiem, poza synem, który dziedziczyłby jego majątek. Lecz Bóg rzekł do niego:

?Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić?; potem dodał: ?Tak liczne będzie twoje potomstwo?. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.

Wtedy Pan zawarł z Abramem przymierze, bo uwierzył Jego Słowu. Ale dalej Bóg doświadczał wiarę Abrama. Bóg nie jest jak dobra wróżka czy złota rybka, która spełnia już teraz Twoje życzenia. Bóg działa najpierw przez ludzi, potem przez Aniołów. Saraj, jego żona, dalej była niepłodna. A wraz nimi mieszkała niewolnica, wzięta z czasów egipskich, Hagar.  Abram, zamiast całkowicie zawierzyć Bogu, ufać i czekać na łaskę Bożą, zaczął dalej egoistycznie dążyć po swojemu, ego było silniejsze niż łaska Boża. I pod naporem jego Saraj zgodziła się, aby współżył z niewolnicą, aż urodzi mu syna. I tak Hagar urodziła mu syna. Czy ja też mam wziąć sobie drugą kobietę, by mieć z nią syna? Czyż aż tak mam być egoistą, nieszanującym żonę i człowiekiem bez wiary? Przecież przez zatwardziałość, przez swój egoizm, przez brak wiary Abram rozpętał piekiełko rodzinne, przysporzył wszystkim cierpienia, nie miłości. Kobiety zaczęły walczyć pomiędzy sobą o wpływy u Abrama. Jakby działo się to dziś, to jedna chciałaby rozwodu a druga alimentów i Abram zostałby z jedną kozą. Bóg interweniuje, posłał aniołów, bo chyba „załamał się” znowu widząc  brak wiary u Abrahama. I tak Hagar urodziła syna i nazwała go Izmael. Syn z nieprawego łoża, który dał początek narodowi, jednej linii semickiej, dziś ten naród nazywamy Arabowie. Abramowi sumienie nie dawało spokoju, miał 86 lat jak urodził się Izmael (czyli niech Bóg usłyszy, tzn. zobaczy co ja takiego narobiłem przez swoją głupotę, przez brak wiary). I znowu Bóg przychodzi do niego, gdy Abram miał 99 lat.

Jam jest Bóg Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, chcę bowiem zawrzeć moje przymierze pomiędzy Mną a tobą i dać ci niezmiernie liczne potomstwo?. Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: ?Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów.

Przyszedł do niego Bóg, do stuletniego zatwardziałego, upartego dziadka, krętacza i oszusta, cudzołożnika, człowieka słabej wiary. Bóg mówi „Służ mi i bądź nieskazitelny”, nawet na kilka, kilkanaście lat przed swoją śmiercią. Przyszedł Bóg i znowu zainicjował przymierze, przymierze obrzezania, w którym otrzymał nowe imię, symbol nowego życia.  Abraham  także zaczął kpić sobie z Boga,  przecież miał setkę na karku a jego żona była młodsza o dziesięć lat. „Niemożliwe, jak to mamy mieć syna”, przecież Sara (przed obrzezaniem Saraj) była niepłodna podwójnie przez wiek, bo przekwitła i przez to, że nigdy nie mogła zajść w ciążę. U Boga przez wiarę nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma rzeczy nierealnych, wszystko jest w Nim, On jest źródłem wszelkiego dobra i pokoju, miłości i piękna.

/glossa: Sara to archetyp Maryi – matki Jezusa Chrystusa. Skoro Sara dzięki łasce Bożej mogła urodzić syna, to Maryja dzięki łasce Boga mogła zostać uwolniona od zła i w dziewictwie urodzić Syna Bożego, Mesjasza i Zbawiciela. Ale o relacjach i typach, może kiedyś indziej. /

Jednak zanim dziadek zrobił babci syna, to obrzezał się on i wszyscy jego domownicy. Obrzezanie to starotestamentalny chrzest. To symbol całkowitego przywiązania się do Boga. Do dziś Żydzi zatrzymali się tylko na obrządkach, na rytuale, na prawie, zaś Bogu chodziło nie tylko o symbol, ale o realne obrzezanie zatwardziałych serc ludzkich. Tak, aby ludzie żyli nie swoim egoizmem, nie pychą, lecz wiarą i Słowem Bożym, pełnią miłości. My chrześcijanie także wchodzimy w przymierze z Bogiem poprzez chrzest – obrzezanie naszych serc, naszego ciała i ducha, otrzymujemy nowe imię, nowe szaty, które dają nam łaskę na współpracę z Bogiem. Bóg przez chrzest obmywa nasze grzechy i stajemy się wolni w Nim, uzdalnia nas, abyśmy współpracowali z tą łaską, z Bogiem. W oczekiwaniu na upragnionego syna, już jako nowy człowiek – Abraham (stary człowiek Abram) poznał Boży plan zniszczenia Sodomy i Gomory i zaczął solidaryzować się, wstawiać się za mieszkańcami, którzy byli podobnego pokroju, co on. Znał ich doskonale jak własną kieszeń, dlatego targował się z Bogiem jak tylko mógł. W ostateczności Bóg mu obiecał, że jak znajdzie dziesięciu sprawiedliwych nie zniszczy miast. Człowiek nowy, który żyje Bogiem, Jego wolą widzi więcej, jego horyzont i percepcje stają się szerokie i bardziej wrażliwe. Ja też muszę poszukać dziesięciu sprawiedliwych w swoim mieście, uda się? Może „Dobra Zmiana” mi w tym pomoże? Poszukuję ludzi, którzy nie idą na układy, którzy nie sprzedają samych siebie za intratne stołki, nie ślubują celibatu, by później nie żyć w nim i za wszystko obarczają kobietę, którzy nie oszukują swoich żon i są wierni, nie przybierają się w cudze szaty czy maski przed innymi lecz umieją poświęcić czas dla rodziny i być otwarci na życie, na drugiego człowieka, ludzi szczerych i otwartych, którzy całkowicie zaufali Bogu, nie sobie. Poszukuje choć dziesięciu, bo historia kołem się toczy … To nie są bajki. Wszystko jest prawdą. Sodoma i Gomora to też realne wielkie miasta, które były i które zostały w proch obrócone. Taki był początek narodu wybranego, najbardziej grzesznego = nieposłusznego woli Bożej, ludzi nikłej wiary. Ale skąd możecie cokolwiek wiedzieć, jak nie czytacie Słowa Bożego, nie czytacie Biblii, chodzicie do kościoła po co? Czytacie wszystko, wybiórczą i inne gazety, słuchacie radia czy oglądacie telewizor czy przeglądacie internet, ale Pismo Święte to już trudno wziąć w ręce i zacząć czytać. Wielu czyta i nie rozumie, interpretuje po swojemu, ale czyta i może kiedyś zrozumie, ale jak się nie czyta, to co można w ogóle pojąć? Inteligencja współczesna, tzw. doktorzy, których można najłatwiej zmanipulować i ogłupić. Ludzie moralnie rozluźnieni, puści bez ducha Bożego, mienią się biskupami, księżmi, politykami, katolikami, by ich podziwiać za to, że nie żyją miłością, że nie żyją w prawdzie, nie żyją Słowem Bożym.  Układają się i żyją po swojemu, z dala od Boga, żenią się, składają śluby, ślubują celibat, a potem unieważniają sakramenty, nie przyznają się do swoich dzieci, które poczęły się i są niczemu niewinne. Może i chrzest chcecie unieważnić sobie? To przez Was duch w narodzie nikły, bo pełno zgnilizny, którą tworzycie. Kto będzie Polskę bronił, kto będzie walczył jak mało honoru, moralności i etyki w narodzie?

Ale jeszcze powróćmy do naszego dziadka, starca Abrahama. W końcu urodził mu się z prawego łoża syn Izaak (czyli zrodzony w śmiechu, w niedowierzaniu, w szyderstwie, w kpinie), który dał początek drugiej linii semickiej, narodowi żydowskiemu. I znowu spięcie dwie babcie, jeden dziadek i dwóch synów z lewego i prawego łoża. I tak powstały dwa narody i tak przez wieki Żydzi i Arabowie nawzajem się łupią i walczą o wpływy pomiędzy siebie. Jedni dalej szydzą, kpią sobie z Boga, bo nie przyjęli Chrystusa i dalej czekają na Mesjasza, a inni wszystko robią po swojemu, nie żyją Słowem Bożym, ale własnym życiem, interpretują po swojemu, nawet zabijają w imię „Boga”.

Bóg znowu wystawił na próbę wiarę Abrahama. I rzekł do niego:

Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę.

I starzec Abraham wziął swego syna i poszedł tam z nim. I znowu posłużył się kłamstwem, okłamał Izaaka, mówiąc do niego: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. Nieświadomy syn, który całkowicie zaufał ojcu idzie z nim na górę, na którą to on ma być zabity i spalony. Ojciec z rozpaczy, znając swoją nieprawą historię życia, targnął się na życie swego syna. Abraham nie kochał swego syna, było mu już obojętne, po tylu niewiernościach, zdradach, po okazywaniu braku szacunku i wiary do Boga, w rozpaczy po raz pierwszy udało mu się pokazać Bogu swój akt wiary poprzez ten czyn. Lecz Anioł Pański w ostatniej chwili go powstrzymał.  Czy Ty też byś zabił i spalił swoje dziecko, poświęciłbyś je na ofiarę Bogu? Ja nigdy. Mimo, że życie człowieka należy do Boga, nigdy nie złożyłbym ofiary z mojej córeczki, którą kocham, która jest częścią mnie. Siebie bym złożył, swoje życie bym oddał Bogu. Dlaczego? Bo Miłość przewyższa wiarę!   Boże oddaję Ci swoje życie, bo jeśli umrę żyć będę z Tobą na wieki!  Sam oceń wiarę Abrahama a wiarę moją. Pan widzi i Pan mówi:

Będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu

Słuchanie Jego rozkazu, to życie miłością, to życie wolą Wielkiej Miłości w Trójcy Świętej, tej iteracji fraktalnej.

/Zadanie domowe – trzy razy przeczytaj z Biblii – List św. Pawła do Galatów, tylko 6 rozdziałów, krótki/

Chrzest Polski

chrzest_Polski_paszyn.plObchodzimy 1050 rocznicę Chrztu Polski, ale czy to początek narodu polskiego? Na pewno nie. To tylko najważniejsze wydarzenie w dziejach narodu polskiego. Dlaczego tak mało wiemy o naszym narodzie, o jego wierzeniach, historii sprzed 966 roku?

Aby zrozumieć, musimy mentalnie i historycznie przenieść się do X wieku. Na ziemiach dominują Polanie i inne szczepy słowiańskie. Każda większa rodzina, zakłada osady i rozwija się. Kwitnie życie rodzinne, gospodarcze i także religijne. Wierzą w różne bóstwa, rozwija się ówczesna religia, kultura i edukacja. Grody łączą się, jednoczą i wspólnie działają przeciw różnym najeźdźcom z zachodu i innym germańskim ludom. Bronią swojej tożsamości, swoich domostw, swoich rodzin.  Nagle w ich codzienność, w ich historię życia wchodzi Krzyż i postać Żyda Jezusa Chrystusa, pochodzącego z innego kontynentu. Nie mają internetu, nie mają facebooka i wujka googla, nie wiedzą co, kto i dlaczego. Dziś byś powiedział, że to kosmita.

Dlaczego my Polanie mamy przyjąć niejakiego Żyda, który umarł na krzyżu? Przecież my nikogo nigdy nie krzyżowaliśmy, nie zabijaliśmy dla przyjemności czy nie szydziliśmy ze śmierci człowieka. Buntują się. Ty też się buntujesz, prawda? Zwykła reakcja obronna. Kult bóstw, politeizm i wiara w nieosobowego Boga sprzyja demonologii. Złe duchy też się buntują, wszystko byle nie Jezus, byle nie Krzyż Jezusa Chrystusa. Jedni przychodzą do Polan i dają świadectwo miłości Boga, że jest ten ktoś, który totalnie ukochał człowieka, że mimo grzechu i niewierności On nigdy nie zdradza a inni myślą tylko jak zrobić na tym największy interes, na religii, jak innych ogłupić tak, by odnieść największe korzyści materialne i zdobyć władzę. Biorą miecz i ogień i niszczą wiele słowiańskich osad. W imię Krzyża krzyżują, palą i mordują. Chciałbyś mieć takiego Boga, Boga Mściciela, Boga Wojny i Ognia? Zachowują się tak, jak dziś z ISIS, radykalni Semici, którzy traktują Ciebie i mnie za niewiernych, godnych pogardy, gojów, których w imię ich Boga można zgwałcić i zabić.

„Nawróć się do Chrystusa i przyjmij Jego Krzyż, bo inaczej Ciebie ukrzyżujemy!” – Tak wołając zastraszali i szantażowali innych, ludzi, którzy nie wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi.

Ile Ty potrzebujesz katechez i tłumaczeń o Chrystusie, dziś w dobie technologii informacyjnej a ile oni, tysiąc lat temu, potrzebowali. Tysiąc razy więcej. Dziś mamy wolność religijną, wtedy takiej nie było.

Tak jak oni wierzyli w różne bóstwa, które kojarzyli i odnosili do przyrody, do ich codziennego życia, tak dzisiaj wielu z nas dalej postępuje. Mimo różnicy w czasie, mimo skoku cywilizacyjnego, mimo przyjęcia chrztu, dalej pod pozorem Ewangelii wielu ludzi wierzy w to, w co im wygodnie, dopasowuje sobie wiarę do siebie. Modli się do świętych, do aniołów. Jedni patronują czemuś lub komuś a inni święci są od czegoś, od tego co ci potrzeba w danej chwili, tak na już. Taki chrześcijański politeizm, bardziej wyrafinowany. To taka pozostałość naszego narodu sprzed chrztu, sprzed 1050 roku. Dlaczego?  Bo wielu nie rozumie czym jest chrzest w Jezusie Chrystusie i w Duchu Świętym! Byli kiedyś nieświadomie ochrzczeni za dziecka, rodzice, kapłani nie umieli dać im świadectwa chrztu czy też nie doświadczyli owoców chrztu. Chodzą do kościoła, bo muszą, bojąc się lub obawiają się przed czymś lub też tak postępują z tradycji, z przyzwyczajeń, dla wygody i pochwały. A życie, codzienność rozmija się z Ewangelią, ze Słowem Bożym.

Zatem czym jest chrzest?

Chrzest jest nowym życiem w Jezusie Chrystusie. Jest nową jakością życia, jest formą, która człowieka upodabnia i przysposabia do samego obrazu Boga.

Chrzest z wody i ducha czyni człowieka wolnym. Uwalnia go spod władzy Złego, wszelkiego i totalnego zła. Życie chrześcijanina staje się jak woda, która daje życie i gasi pragnienia oraz jak ogień, które zapala serca pragnąc samego Trój-jedynego Boga. Tak jak woda gasi, umywa, zakrywa wszelkie grzechy i brudy życia, tak ogień wypala w człowieku nowe życie, dopóty aż się cały spali. Życie człowieka jest jak świeca, która musi cała spalić się, by dalej tylko istnieć dla Boga, dla miłości. Ja nie żyję już dla siebie, ale dla Niego.

Czy aż tak trudno do Ciebie dociera fakt życia wiecznego w Bogu, w pełni miłości? Lata mijają, a Ty dalej trwasz przy tym, co wygodne tylko dla siebie? Zaspokajasz swój egoizm. A może myślisz sobie, że po śmierci nie ma nic?
Jak tak dalej w Twoim życiu będzie, to po śmierci Ciebie nie będzie, a ja będę zawsze w Nim, taka jest różnica. On jest rzeczywistością, Ten, który JEST, a ty tylko możesz być.

Tak jak 1050 lat temu Polska została ochrzczona wodą, tak teraz Polska powinna zostać ochrzczona Duchem Świętym poprzez ogłoszenie i przyjęcie, że jedynym Panem i Królem jest Jezus Chrystus, Syn Człowieczy, Syn Boży. Wtedy jasność zajaśnieje w pełni, a ludzie będą tutaj najszczęśliwsi. Światłość rozjaśni Polskę, a my będziemy płonąć tylko dla Niego, będziemy widoczni dla wszystkich narodów z całej ziemi.

Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi
/Dz 13, 47/

Jezus powiedział:
?Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca.
Ja i Ojciec jedno jesteśmy?.
/J 10, 27nn/

Świadectwo

Paszyn_WawaCzterdzieści lat minęło jak pół dnia i zmierza ku wielkiej, obfitej uczcie Pana, ku wieczerzy i blasku chwały Zmartwychwstania.

Życie zaczyna się po czterdziestce… Dlatego chciałbym podzielić się z Wami ponownie świadectwem mojego powołania ku prawdzie do Miłości!

Bo wielu z Was nie żyje swoim życiem tzn. nie dostrzega belki (winy, ułomności, grzechu) w swoim oku, ale żyje sensacjami, życiem innych ludzi, szybko dostrzegając nawet najmniejszą drzazgę (jakikolwiek błąd czy potknięcie). Czyż sprawia Wam to radość i prowadzi Was ku dobru?  Nie tędy droga!

Jak już kiedyś pisałem, urodziłem się dokładnie 40 lat temu, 10 kwietnia 1976 roku, przyszedłem jako wielka niespodzianka moich rodziców: mamie (44l.) i tacie (46l.)  Ich wierna i ofiarna miłość ku sobie i ku Bogu od najmłodszych lat uczyła mnie kochać. Cierpienie ojca (spowodowane wypadkiem przed moim urodzeniem) uczyło mnie cierpliwości i pokory, a całe moje myśli biegły ku Bogu, który mnie pociągał swoim Słowem w Piśmie Świętym. Jako kilkuletni chłopak, zaczytany Biblią pragnąłem, by poznać Tego, który cały czas chowa się przede mną. Od najmłodszych lat służyłem jako ministrant w swojej franciszkańskiej parafii, w której poznawałem charyzmaty św. Franciszka z Asyżu, zakon i jego braci. Na wakacjach w okresie szkoły podstawowej jeździłem co roku z moją mamą w jej rodzinne strony, w okolice Starego Sącza. Tam w przepięknej i malowniczej scenerii nad Dunajcem poznawałem pośród przyrody Tego, który mnie coraz bardziej urzekał, którego odkrywałem w lekturze Pisma Świętego i Eucharystii. Przychodził do mnie i uczył mnie, objaśniał mi to, co nie rozumiałem, ukazywał swoją miłość do mnie. To pierwszy Bóg ukochał mnie zanim ja przyszedłem na świat. To On dał mi łaskę wiary, a dzięki Duchowi Świętemu mogłem dzielić się Jego Słowem pośród innych. Z radością brałem Biblię i chodziłem po różnych sąsiadach, gdzie  dzieliłem się tym poznanym Słowem Bożym, tą Wielką Miłością, która nie jest poznana i nie jest kochana przez wielu ludzi. A oni o dziesiątki lat starsi ode mnie, setki razy bogatsi w doświadczenia o dziwo z zaciekawieniem słuchali mnie jako jedynasto, dwunasto czy trzynastoletniego  chłopca. Zawsze mnie uprzejmie przyjmowali i gościli.

Pewnego pięknego, pogodnego, letniego dnia przyszedł do mnie Ten, którego szukałem, który mnie urzekł i zauroczył, a którego chciałem najbardziej poznać.  Przyszedł i obdarzył mnie swoimi darami.  Moje żarliwe, młode, gwałtowne i czyste serce pragnęło tylko jednego – Miłości.

 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,  stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką  wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie  lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego,
nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość. /1Kor 13/

Jednak im starszy byłem to coraz bardziej przychodziła pokusa wstydu czy zniechęcenia. A Bóg dalej uczył mnie swoim Słowem.

Jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie /Syr 2,1/

Nie wiedziałem wtedy jako mały chłopiec, o jakie doświadczenie chodzi. Ale byłem gotowy na wszystko, byle tylko i tylko On mnie prowadził, zaufałem całkowicie tej Miłości, która coraz bardziej odsłaniała mi dobro i zło, ukazywała mi różnorakie pokusy, którymi pomysłodawcami był sam szatan. Wiedziałem, że nie ma nic poza pełnym dobrem, Bogiem w Jezusie Chrystusie i pełnym jego brakiem, złem pochodzącym do Złego ducha, nieprzyjaciela natury i całego stworzenia. To doświadczenie mojej słabości, nauczyło mnie pokory i mocniej skierowało mój wzrok ku Chrystusowi Zmartwychwstałemu, by jeszcze więcej spotęgować chwałę Boga i miłość do Niego. Jak zacząłem dojrzewać zaczęły ukazywać się pokusy cielesne oraz odkrywałem pośród ludzi podstęp i obłudę. Jednak dalej pragnąłem iść śladami Jezusa. Wtedy odkryłem, że najbardziej bliskim Ewangelii jest Zakon Franciszkański. Charyzmaty Franciszka z Asyżu w oparciu o braterstwo, czystość, posłuszeństwo i ubóstwo były wtedy wg mnie jedyną drogą, na której mogłem choć w części odwzajemnić miłość Boga przez Jezusa do mnie. Po skończeniu katolickiego, franciszkańskiego liceum, po wakacjach które spędziłem u mojego brata i moich sióstr w Kanadzie, w czystości swego serca i ciała wstąpiłem do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w Krakowie. Wtedy zacząłem dokładnie i dobitnie rozumieć o jakie chodziło przygotowanie mej duszy na doświadczenie. Gdy pojawiła się pierwsza dwójka w moim wieku, charyzmaty zakonne straciły swój wydźwięk, element grzeszności człowieka przeważał niż jakieś ideały i pragnienia. Coraz więcej mnie odpychało niż przyciągało do sposobu życia zakonnego. Słowa a życie rozmijało się. A Chrystus był cały czas ze mną i ukazywał mi życie swoje i innych, pełne grzechu niewierności wobec rad ewangelicznych (czystości, posłuszeństwa i ubóstwa).

Moja otwartość, szczerość i radość życia nie spotkały się z przychylnością wielu współbraci, ale kobiet, które On stawiał mi na mojej drodze. A ja całe swoje życie chciałem poświęcić Jemu i nauce o Nim, o naszej wspólnej miłości i wędrówce. Pragnąłem jak w chłopięcych latach przybliżać ludziom Jego postać, Jego nieskończoną miłość do nas. Chodziłem często na różne otwarte wykłady na Uniwersytecie Jagielońskim czy bardzo często i cyklicznie do Biblioteki Jagiellońskiej. I tam poznałem pierwszą dziewczynę, studentkę UJ – Katarzynę, która z czasem stała się częścią mojej miłości. Byłem rozdarty i bezradny. Cała moja pewność siebie z lat poprzednich legła w gruzach. Mój intelekt, całe rozumowanie nabrało innej jakości. Cóż ja przeżywałem przez wiele miesięcy, Bóg jedynie wie. Ileż nocy w łóżku a ile w kaplicy. Dwa światy. Ileż modlitw i wołań „Panie moje ciało płonie a moja świeca dymi!”.  Zadawałem wiele pytań innym współbraciom w Zakonie, chodziłem do przełożonego, ojca duchownego, rektora i innych o pomoc. Na moje pytania, wątpliwości, jak radzą sobie z seksualnością, ze ślubem czystości, nikt nie umiał mi wytłumaczyć, dać świadectwo pełne prawdy i miłości, najczęściej słyszałem „każdy sobie jakoś z tym radzi”.  A ja sobie nie radzę, jestem całkowicie bezradny, bo coraz więcej kobiet wokół mnie: studentki, siostry zakonne. Dlaczego? A ja nie chciałem żyć w kłamstwie, w grzechu, nie chciałem być hipokrytą. Wszystko robiłem, żeby zaprzestać. Zrywania, zaprzestanie spotkań, co tygodniowa spowiedź, cykliczna i częsta wizyta u różnych ojców duchowych w klasztorze Kamedułów czy innych nie pomagało.

Bóg ukazywał mi moje braki, a szatan szydził ze mnie. Czyż tak miała wyglądać moja miłość do Niego? Moje wyobrażenia z młodości stały się niepojęte. Wyrzucałem sobie, że mogłem prosić Boga nie o dar miłości, ale o dar życia w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie. Wtedy przyszedł do mnie i powiedział „pragnę Cię, takim jakim jesteś”.  Cała moja wiedza, moja mądrość stała się moją głupotą. Zostałem całkowicie ogołocony. Kolejne słowa „żyj moją wolą” kilka tygodni później urzeczywistniły się, kiedy śluby tymczasowe wygasły a Zakon przeniósł mnie na świeckie studia teologiczne. Ileż się wtedy z Nim wykłóciłem, zacząłem walczyć, wyć jak niemowlę o mleko. Zacząłem podważać wszystko, całe jego Słowo całym swym intelektem.  A On jeszcze bardziej był ze mną. Mówił mi „kocham Cię” i okazywał mi swą niespodziewaną miłość. Gdy podważyłem w swych wielu tezach ewolucjonizm i judeochrześcijaństwo, pozostała tylko Jego miłość. A ja tylko tego pragnąłem. Pragnąłem kochać szczerze całym sobą i być jeszcze mocniej kochanym. Po kilku latach przebywania w Krakowie i częstych wyjazdach po Europie i Ameryce Północnej. Wróciłem do Legnicy, do moich rodziców, do cierpiącego kochającego ojca, zerwawszy ze wszystkim, z Zakonem, ze wszystkimi kobietami, z całym swym doświadczeniem, by przeżyć kolejne doświadczenie. Ileż to nasłuchałem się nieprawdziwych i fałszywych zdań o mnie od ludzi, którzy chodzą do kościoła, od rodziny, która upatrzyła sobie we mnie baranka ofiarnego. To nie była ich miłość tylko egoizm. Nie umieli zrozumieć, że życie pełne miłości, pokoju i dobra jest tylko wtedy, kiedy człowiek pełni wolę samego Boga, samej Wielkiej Miłości.

Bóg nauczył mnie kochać każdego człowieka, nawet tego, który okazuje swą zazdrość, swą zawiść względem mnie. Nauczył mnie kochać każdego człowieka.

Dzięki Niemu niespodziewanie poznałem we „wrocławskiej szufladzie” kobietę mojego życia – Agnieszkę. Po pierwszym spotkaniu wróciwszy do hotelu prosiłem Go w modlitwie. Po roku w Boże Narodzenie, została moją żoną, to dzięki Niemu i dzięki niej mam cztery wspaniałe i niepowtarzalne córki, piękne stworzenia na Jego obraz i podobieństwo. Kobiety, które mnie otaczają swoją pięknością i miłością. Cóż mi pozostało, tylko je szalenie kochać i kochać.

Dziękuję Ci Panie, za moje kobiety, Ty mnie uraczyłeś największym szczęściem i pięknością. Nic nie ma piękniejszego niż ostateczny Twój wytwór całego stworzenia jakim jest kobieta. Ty mnie nauczyłeś, że kobieta jest o wiele godniejsza Twej miłości niż ja, że kobieta w niczym nie jest gorsza ode mnie, lecz upiększa i współtworzy życie.

Każdy z nas ma tylko jedno swoje życie, dzięki miłości przyszliśmy na świat, czynić go coraz piękniejszym i doskonalszym. Tę bezinteresowną miłość na początku daje nam sam Bóg (światłość przechadzająca się po pięknym i wspaniałym ogrodzie z drzewem życia i drzewem poznania dobra i zła – Eden). Daje nam tę miłość w naczyniu glinianym. Człowiek musi tę miłość pielęgnować, dbać o nią i nie może dopuścić do sytuacji, kiedy owe naczynie gliniane upadnie i rozleci się na drobne kawałki.  Bo miłość jest jak szklanka czy jak naczynie gliniane, która jak upadnie, rozpryśnie się na kawałki i nigdy sam nic nie zrobisz, aby uczynić ją taką samą.

Nie wierzysz w Boga, pełnię nieskończonej miłości?  To zróbmy eksperyment.

To weź szklankę  i upuść ją!   Zrobiłeś już to?!   Rozbiła się?  A teraz ją przeproś i zobacz czy się pozbiera?

Jeżeli kogoś kochasz, jesteś mu zwyczajnie wierny i to nie jest jakiś heroizm. Czy chciałabyś być żoną człowieka, który Ciebie zdradza fizycznie i duchowo jest z inną kobietą?

Skoro poznałem i doświadczyłem Jezusa Chrystusa w swoim życiu, w swojej młodości, jakże miałbym Go zdradzić, nie żyjąc Jego wolą?  Jakże miałbym ślubować jako zakonnik ślub czystości, posłuszeństwa i ubóstwa a nie żyć tą Miłością? Czyż kobieta stoi na przeszkodzie pomiędzy mną a Nim? A skądże!!! To dzięki kobiecie świat staje się piękniejszy, to dzięki niej nieustannie odkrywam bogactwo życia i doświadczenia miłości. To kobieta uzupełnia moje braki i czyni mnie pełnym dziedzicem miłości Boga w Jezusie Chrystusie. To kobietom najpierw ukazał się Zmartwychwstały, bo one były zawsze z Chrystusem, były wierne i stały pod Krzyżem Chrystusa! To Maria Magdalena, która jako pierwsza z ludzi doświadczyła przejścia ze śmierci, niewoli grzechu do życia, stała się wierną służebnicą Pana, Apostołem Miłości. To ona  jako pierwsza przeżyła najobficiej i najowocniej pełnię Paschy. Ona była z Chrystusem na Ostatniej Wieczerzy, ona była i stała pod Krzyżem, ona pierwsza pobiegła do grobu, ona jako pierwsza ujrzała blask chwały Pana Zmartwychwstałego! I jeszcze śmiesz wątpić i umniejszać rolę kobiety?! A może tylko patrzysz na kobietę przez swój egocentryzm, przez swoją pychę, która służy do zaspokojenia swoich doczesnych potrzeb wyuzdanych przez grzech? Nie żyj swoją wolą, nie popełniaj błędów przeszłości, ale całkowicie zaufaj Chrystusowi pełniąc Jego wolę.

Jeżeli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! Będziesz zmartwychwstały wiecznie! To jest chrześcijaństwo.

To zadanie dla każdego człowieka, który chce przeżyć pełnię Paschy. To czas umierania dla świata, dla swojego ego a życia tylko w Chrystusie. Czas gęstnieje i przyśpiesza. Jeżeli Polacy nie ogłoszą Królem Polski Jezusa Chrystusa a ludzie nie przyjmą Go do swojego serca i umysłu, nie zaczną żyć Jego wolą – zginą wiecznie!

/Wszystko, co piszę na swojej stronie paszyn.pl pochodzi z natchnienia od Tego, który mnie powołał i pierwszy mnie ukochał, bym był najszczęśliwszy żyjąc Jego wolą pośród moich kobiet. Nie służy to mojej chwale i wyróżnieniu mojej osoby, ale służeniu Wam i prowadzeniu Was ku Niemu. Większość artykułów piszę w nocy, w wolnej chwili, piszę niedoskonale, nieraz popełniam błędy, ale to wszystko piszę od serca, z miłości do Was, byście zakochali się w samym Jezusie Chrystusie, żyli prawdą i miłością, a wtedy cały świat zyska, nauka i wiedza stanie się łatwiejsza a życie prostsze i piękniejsze. Wtedy umysł zacznie rozumować rzeczy, które były przez wiele lat niepojęte./

Ojcze nasz,
któryś jest w niebie:
1) święć się imię Twoje,
2) przyjdź Królestwo Twoje,
3) bądź wola Twoja jako w niebie,
tak i na ziemi.
4) Chleba naszego powszedniego
daj nam dzisiaj.
5) I odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
6) I nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode złego.

Amen.

zob. wcześniejsze:  http://paszyn.pl/swiadectwo-wolnosci/

Ku pojednaniu

pojednanieKażdy z nas ma różne pragnienia, a ja pragnę kochać. Miłość jest jedyną drogą do pojednania. Miłość (dawanie z siebie) łączy każdego z nas. W różnorodnej wspólnocie całego stworzenia uczymy się jedności w miłości. Otoczeni miłością tworzymy krąg w odkrywaniu tej Wielkiej Miłości. Miłość jest motorem, inspiracją ku pojednaniu.

Nie czekaj, aż ktoś zacznie Cię kochać, zacznij Ty pierwszy! Twórz piękno wokół siebie, twórz dobro obojętnie kim jesteś. Zacznij od siebie.
Bóg w Chrystusie wyciągnął do człowieka rękę. Rękę, która została przebita przez zło, przez  grzech. Ta ręka, która została zabita, powstała z martwych, błogosławi, czyni dużo pokoju i dobra, daje nam Ducha Świętego i uzdalnia nas w poznaniu Wielkiej Miłości, do której wszyscy zmierzamy.

Pojednaniem pomiędzy wiernym i kochającym Bogiem a stworzeniem, które odrzuciło łaskę jest przebita dłoń Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus jest jedynym Pośrednikiem pomiędzy całym stworzeniem a Bogiem. On nas jedna z Bogiem. Ten, który wziął cały brak mojej miłości na Krzyż, obraca w miłość i czyni ją owocną. Nie ma innego pośrednika, który jedna, poza Nim.

Przypatrzmy się temu, który umarł a zmartwychwstał:

Jesus_manBiałe jest białe, czarne jest czarne. Czy tego chcę czy tego nie chcę w śmierci Chrystusa jest tylko życie.

Chcesz żyć, to obumieraj. To, co duchowe przewyższa to, co materialne. Czyż nie Twój umysł (rozum) i Twoje serce (wola) kieruje członkami ciała?

Jak mam obumierać, by w pełni przez Chrystusa pojednać się z Bogiem? Zanim odpowiemy sobie na pytanie, przypatrzmy się dwóm ewangelicznym scenom, o rozmnożeniu chleba, które stają się symbolem pojednania i urzeczywistnienia miłości.

1.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: ?Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich! Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia?. Lecz On im odpowiedział: ?Wy dajcie im jeść!? Rzekli Mu: ?Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?? On ich spytał: ?Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!? Gdy się upewnili, rzekli: ?Pięć i dwie ryby?. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn. /Mk. 6, 34nn/

2.

W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Nim i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: ?Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka?. Odpowiedzieli uczniowie: ?Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?? Zapytał ich: ?Ile macie chlebów?? Odpowiedzieli: ?Siedem?. I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów.  Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił.  /Mk. 8,1nn/

Jeden autor Marek Ewangelista a dwa róże opisy. Jezus wielokrotnie spotykał się z ludźmi, był pośród nich, był dla nich. Spotykał się jako Żyd pośród Żydów, faryzeuszy i innych uczonych oraz prostych ludzi. Ale także spotykał się z nie Żydami, poganami, innymi narodami. Wszystkich karmił chlebem, ale osobno, by przez siebie doprowadzić ich do jedności.

Pierwszy opis rozmnożenia chleba dotyczy Żydów, narodu wybranego. Przyszli do niego wielkim tłumem, spragnieni Słowa Bożego. On usiadł pośród nich i zaczął objaśniać Torę i żydowskich proroków. Wyjaśniał im znaczenia tak długo, aż do wieczora. Po tej uczcie duchowej zaczął karmić ich ciała chlebem i rybami. Nie zapomniał o potrzebach fizycznych. Dla Niego człowiek do ciało i duch (komplementarność, Bóg zawsze uzdrawia ciało, ducha i duszę). Kazał podzielić tłum na wiele grup o różnej wielkości: po 100 osób i po 50 osób. Miał 5 chlebów i 2 ryby. Wziął chleb i odmówił błogosławieństwo tak jak czynili to Żydzi podczas Paschy (Pesach), kiedy łamali macę (chleb), połamał, dawał, rozdzielił między wszystkich. Tak, aż wszyscy się najedli i jeszcze zostało 12 pełnych koszów resztek. A tych, którzy przełamywali i rozdawali połamany chleb w gromadach było 5 tysięcy.

Wszystkie cyfry maja bardzo ważne znaczenie, to cała symbolika, która Żydów przygotowuje na Ostatnią Wieczerzę – Wielki Czwartek, na rozpoczęcie Paschy, która dopełni się w Chrystusie a której uwieńczeniem będzie powtórne Jego przyjście w chwale (Paruzja). My żyjemy w ciągłym czasie Paschy, w nieustannym przejściu z życia doczesnego do wieczności. To, co kiedyś było kłamstwem (niewola egipska) w Chrystusie Pascha staje się urzeczywistnieniem, urealnieniem Bożego planu zbawienia względem każdego stworzenia.

Co oznaczają te symbole dla Żydów, by mogli oni doświadczyć prawdziwej Paschy, by z niewoli grzechu stać się wolnym a przez to godnym dziedzicem Boga:

  1. Gromady to żydowskie getta, diaspory, które ukazują, że Żydzi żyją pośród wielu narodów świata, różnica w ilości osób w gromadach świadczy o tym, że mimo to jeden naród jest bardzo mocno podzielony, do tego stopnia, że jedni drugich będą o śmierć przyprawiać, a potem na ich śmierci będą odnosić wielkie korzyści materialne, itp. Żyd Żydowi nierówny.
  2. Pięć chlebów to symbol Tory, Świętego Pisma Pięcioksięgu – Księgi Rodzaju, Księgi Wyjścia, Księgi Kapłańskiej, Księgi Liczb i Księgi Powtórzonego Prawa. W nich jest zapisane 613 żydowskich przykazań: nakazów i zakazów. W nich jest zapisane prawo Boga (dekalog) i prawa ludzkie – żydowskie.
  3. Dwie ryby symbolizują nowe dwa przykazania (miłości Boga i miłości bliźniego), które otrzymają dopiero, jak przeżyją dogłębnie sercem i umysłem Paschę Jezusa Chrystusa. Prawo (tora) wypełniło się w Chrystusie, który swoją osobą przypomina i ogłasza nowe prawo. Prawo miłości Boga i prawo miłości bliźniego. (Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, myśli swoich, a bliźniego swego jak siebie samego). Stąd też ryby są symbolem chrześcijaństwa (gr. IXTHS  – ichtys – Jezus Chrystus Boga Syn Zbawiciel).
  4. Dwanaście pełnych koszów ułomków samego chleba (nie ryb). Mimo, że jedli do syta to jeszcze zostało dwanaście koszów. Uczta Chrystusa była obfita, pełna. Z pięciu chlebów zostało 12 koszów resztek chleba. To symbol 12 żydowskich Apostołów, którzy po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa i zesłaniu Ducha Świętego, będąc wypełniony Chrystusem (chlebem) w swoim życiu (koszu) rozdawali ludziom te ułomki chleba, które pozostały z uczty, z wieczerzy, z Paschy.  To czas nieustannej, ciągłej Paschy, przejścia od śmierci do życia.
  5. Pięć tysięcy mężczyzn to symbol 5 (prawa, tory)  x 1000 (nieskończoności) mężczyzn – przedstawicieli gromad wszystkich ludzi, tych którzy nie tylko wypełniają prawo, ale to prawo przewyższają. Priorytet życia człowieka, stworzenia ponad prawem. Człowiek, który karmi się chlebem Chrystusa, nie musi już ściśle pilnować prawa, by go w pełni wypełnić, bo to zrobił już za niego Chrystus, tylko powinien skoncentrować się na miłości (chlebie) i dzieleniu się miłością z innymi.

Drugi opis odnosi się do nie Żydów, do pogan, do reszty świata. Chrystus także spotykał się z innymi ludźmi, spoza kręgu kulturowego i religijnego Żydów. Ewangelista Marek inaczej opisuje te spotkania. Do Jezusa także przyszły tłumy pogan. Ale  w tym przypadku to pierwszy Jezus dostrzegł, że są głodni dopiero po trzech dniach głoszenia Słowa Bożego, mówiąc żal mi tego tłumu. Żal ten odnosi się nie tylko do jedzenia, do pokarmów, ale do posuchy duchowej. Poganom, ateistom trzeba o wiele dłużej, trzykrotnie więcej tłumaczyć, mówić, aby mogli zrozumieć na tyle, co Żydzi. Ten żal w przeradza się w troskę, w miłosierdzie, które obejmuje wszystkie narody świata.

Co oznaczają te symbole dla pogan, ludzi niewierzących, by mogli oni doświadczyć prawdziwej Paschy, by z niewoli grzechu stać się wolnymi a przez to godnymi dziedzicami Boga:

  1. Trzy dni trwania przy Chrystusie, to symbol Paschy: uznania się grzesznym, słabym; doświadczenia, przeżycia łaski przemiany; trwania w Chrystusie, to przejście od śmierci, pustki do życia, pełni Miłości. To czas  poznania i doświadczenia Trójcy, tej iteracji fraktalnej miłości (zob. artykuł  http://paszyn.pl/o-stworzeniu/)
  2. Siedem chlebów (więcej niż w pierwszym opisie) to symbol pełni Bożego Objawienia zawarte w siedmiu sakramentach ugruntowane siedmioma Darami Ducha Świętego dane każdemu człowiekowi, stworzeniu, niezależnie od pochodzenia, dane każdemu od poczęcia aż do przejścia w nowe życie (fizycznej śmierci). Każde nowe stworzenie powinno jeść chleb, pokarm duchowy i żyć Chrystusem w Duchu Świętym.
  3. Odmówił dziękczynienie nad chlebem (nie błogosławieństwo), wszyscy nie Żydzi, powinni dziękować Bogu, że w Chrystusie wybrał także ich i dzięki Niemu stali się wszyscy równi. Całe stworzenie jest  jednym wybranym narodem, odkupionym jedną ofiarą: Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa na Krzyżu.
  4. Chrystus łamie chleb i poprzez uczniów rozdaje wszystkim, niezależnie od pochodzenia, rasy, języka itd. To zadanie dla każdego ucznia Chrystusa, by rozdawał wszystkim ludziom pokarm duchowy, by życiem głosić Chrystusa każdemu stworzeniu. To powołanie, które inicjuje w naszym życiu chrzest.
  5. Odmówił błogosławieństwo nad rybami (już nie dziękczynienie). Ryba jest symbolem chrześcijaństwa i wolności. Ryba pływa w morzu, w oceanie, w wielkim środowisku wodnym, żyje w gromadach, w ławicach, we wspólnotach. Chrystus po dziękczynieniu błogosławi wszystkim ludziom, każdemu człowiekowi i czyni go wolnym. Uzdalnia go w dary i charyzmaty Ducha Świętego.
  6. Zebrali siedem koszów (ułomków chleba i ryb)  oznacza pełnie uczty. Przy stole Chrystusa każdy człowiek doświadczy pełni człowieczeństwa, pełni radości i miłości. Tylko Chrystus  (nie ksiądz, biskup, katolik czy inny człowiek)  przez Ducha Świętego wypełnia każdego człowieka dobrem i pokojem, miłością i pięknem, by mógł dzielić się z innymi wielką radością Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Dlatego każde nowe stworzenie pragnie dzielić się z innymi tą wielką radością. Wołając – Alleluja!
  7. Było cztery tysiące ludzi (nie Żydów, ale pogan), to  4 x 1000  to cztery strony świata (N,S,W,E) zamieszkane przez wielu ludzi, którzy pragną Słowa Bożego, którzy chcą doświadczyć Jezusa Chrystusa w swoim życiu. Zbawienie Chrystusa ma wymiar totalny, ma wymiar kosmiczny. Dotyczy każdego z nas, niezależnie od miejsca i czasu.

Mowa Eucharystyczna w tych opisach jest zapowiedzią Wieczernika, Paschy, która rozpoczęła się a jeszcze nie skończyła się, tylko cały czas trwa. Msza święta – Eucharystia nie jest pamiątką, symbolem, przypomnieniem Ostatniej Wieczerzy, ale jest urealnieniem, urzeczywistnieniem, uobecnieniem i przeżyciem  Paschalnego Chrystusa wśród nas. A naszym pragnieniem powinno być pożeranie (o wiele więcej niż posilanie) ciała i krwi Chrystusa. Im bardziej doświadczę grzechu w swoim życiu tym bardziej powinienem pragnąć tegoż pokarmu. Ten pokarm, Eucharystyczny Chrystus podtrzymuje mnie w ciągłym doświadczeniu, przeżywaniu Paschy. Im bardziej będę obumierał dla tego świata, tym bardziej będę żył.

Chrystus jedna swoją osobą Żydów (naród wybrany przez Boga)  i pogan (nie żydów, pozostałych). On scala wszystkich wokół siebie. W Krzyżu Chrystusa nie ma już Żyda, nie ma poganina, nie ma wybranego, czy nie wybranego, nie ma już człowieka lewicy czy prawicy. Wszystkich powołuje do miłości, każdego człowieka pragnie, za każdego człowieka składa ze swojego życia jedną i wieczną ofiarę Bogu. Krzyż Chrystusa uczy nas miłości do Boga (wertykalnie) i do każdego człowieka (horyzontalnie). Jakże nierozumni są ci, którzy wierzą w Chrystusa a w swoim sercu odczuwają niechęć, nienawiść do Żydów, Arabów (są antysemitami) i innych nacji (są rasistami). Jakże oni daleko oddaleni są od Krzyża Chrystusa!

Co mam robić, by żyć wiecznie?   Żyć Chrystusem. Nawet jak upadniesz, zgrzeszysz, nie bój się Chrystusa. Biegnij do Niego, padnij  i milcz. Nie usprawiedliwiaj się, nie tłumacz się ze swoich błędów i grzechów, milcz, a On każde zło, każdy brak zamieni w dobro. On uzdolni Cię do zerwania z więzów grzechu.

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: ?Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?  Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi.  /Mk. 8, 34nn/

Nie daj się zwieść, nie daj się oszukać Szatanowi, Złemu. On chce zastąpić Jezusa w Twoim sercu, w Twoim życiu. Szatan i jego inteligencja jest skończona. Przeprowadza trzy ataki, pokusy na każdego człowieka:

  1. Pokusa grzechu, słabości (wszyscy ulegamy, każdy człowiek). Jak zgrzeszysz od razu zerwij z grzechem. Oddaj go Chrystusowi. Ukrzyżuj z Nim ten grzech! I idź i posil się chlebem życia.
  2. Pokusa trwania w grzechu, słabości. Jak człowiek ulegnie złu, szatan wytyka ją człowiekowi i szydzi z niego przed Bogiem. Człowiek pogrąża się w kacu moralnym. Dręczy go sumienie. A szatan chce, aby człowiek był jak najdłużej zdołowany, wewnętrznie roztrzęsiony. Aby dominował brak pokoju i dobra, by przeprowadzić ostatni i najgorszy trzeci atak.
  3. Pokusa zerwania więzi stworzenia ze Stwórcą. To ostatni atak, który jest najgorszy, bo kończy się śmiercią duchową. Niektórzy popełniają samobójstwa fizyczne czy duchowe, niektórzy oddają i powierzają swe życie szatanowi. Ci, co uznają za swojego pana szatana, już nie odczuwają pokus, nie ma dla nich żadnego grzechu, nie mają żadnego kaca moralnego. Ich sumienie staje się szerokie i płytkie. Wielka tolerancja i róbta co chceta, byle z dala od Krzyża, od Chrystusa.  Tworzą pozorne dobra. Zdobywają wiele dóbr materialnych i uciech cielesnych. To Ci, którzy nie doświadczą pełni Paschy.

Chrześcijanin to człowiek grzeszny, który zrywa z Szatanem już po pierwszym doświadczeniu pokusy. Chrześcijanin to człowiek, który wyrzuca z siebie każdy grzech, każdą winę na Chrystusa. Im bardziej jestem słaby i grzeszny, tym mocniej pragnę Chrystusa, Jego Krzyża, Jego miłości. Wtedy będę mógł żyć. Jako nowe stworzenie w nowym życiu pełnym miłości.  New Age in only Christian love.

Bądź dzielny i mężny! Pojednaj się z Bogiem przez Jezusa Chrystusa i żyj miłością !  Kochaj i rób co chcesz !

Smart City po legnicku

Paszyn_legniczaninLegnica. Piastowskie miasto na Dolnym Śląsku. Miasto z charakterem ze swoją tradycją i historią. Po drugiej wojnie światowej zamieszkane przez Polaków z różnych krańców Polski, repatriantów ze wschodu, z utraconych ziem, zamieszkane przez Żydów, Ukraińców, Łemków czy Rosjan i wiele innych nacji. Legnica zwana i znana jako Mała Moskwa, gdyż tu gościliśmy przez wiele lat armię radziecką. Przez ostatnie lata miasto skażone komunizmem, socjalizmem, liberalizmem i ich wypadkową czyli krętactwem. Przez wiele lat rządzone przez ludzi, którym tylko wydaje się, że są niezastąpieni, błyskotliwi i inteligentni. Rządzone przez ludzi, którym przyświeca tylko własna kariera i dobro ludzi z kręgu wzajemnej adoracji.

Legnica to miasto niestety zaniedbane. Sami zobaczcie, zapraszam na reportaż o naszym mieście, z nadzieją, że może tej wiosny przebudzą się legnickie misie.

Niemiłosierna sprawiedliwość

miłosierdzieSkosztujcie wszyscy jak dobry jest Pan Bóg. Ale jak Go skosztować? Jak odczuć Jego dobroć, jak wokół Ciebie tylu szyderców i naciągaczy dobra? W Słowie Bożym na czwartą niedzielę Wielkiego Postu, na półmetku Bóg ukazuje swoje miłosierne oblicze. Dziś Jego Słowo przedstawia nam ewolucje miłosierdzia w historii zbawienia.

Jozue, prorok starotestamentalny i następca Mojżesza, wybrany przez Boga do dokończenia misji w zajęciu i osiedleniu się w ziemi obiecanej ukazuje nam pierwotny obraz miłosiernego Boga. Bóg wierny przymierzu zawartym ze starym człowiekiem kontynuuje pomoc i wsparcie narodu wybranego. Sparzony i obdarty Bóg przez niewierność bałwochwalczą i nierząd swego narodu (za czasu Mojżesza) stawia Jozuemu nowy warunek.

Bądź mężny i mocny! Bądź mężny i mocny w wypełnieniu prawa zawartego w przymierzu z Mojżeszem (dekalog). Mówi mu, aby nie odstępował od tego prawa 10 przykazań oraz aby rozmyślał dniem i nocą, czyli żył dekalogiem. Bóg pragnie, aby Jego stworzenie, człowiek żył tym prawem, przymierzem. Jest to umowa zawarta pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Człowiek ma wypełniać w pełni 10 przykazań Bożych, a w zamian Bóg będzie wszędzie dawał mu wszystko, całe szczęście, dobro i pokój, wtedy zaprowadzi człowieka do Ziemi Kanaan, ziemi obiecanej.

Bóg z Jozuem ponawia, przypomina i upomina się o tę umowę. Nie zrywa jej, mimo, że ludzie z narodu wybranego nie wypełnili i nie spełnili zapisów tego przymierza. To jest trzeci obraz miłosierdzia Boga (pierwszy jest podczas zapowiedzi Protoewangelii w Rdz 3,15, drugi w przymierzu zawartym z Mojżeszem – dekalog Wj 20,). Bóg jest wierny swojemu Słowu. ALE. Bóg jest wierny, ale konsekwencje niedotrzymania umowy, tego przymierza ponosi człowiek.

/ Glossa: Żydzi, Naród Wybrany, po części mieszkał w Egipcie. Egipt w ówczesnym świecie był polityczną i cywilizacyjną potęgą. Egipt był krajem praworządnym, gdzie rozwijała się gospodarka, kultura, nauka i etyka. Niewolnictwo nie było tolerowane, a królowie egipscy (tzw. faraonowie) szanowali wszystkich ludzi pracy i w znacznej mierze dbali o swój naród zamieszkiwany w dorzeczu i delcie Nilu. Żydzi tam zawędrowali w poszukiwaniu lepszego życia. (Tak, jak Polacy emigrowali czy dalej emigrują na Zachód w polepszeniu sobie warunków życiowych). Jednak ówcześni Żydzi, w większości zachowywali się jak dzisiejsi imigranci z południowego-wschodu, zamiast wziąć się do pracy i żyć w pokoju w narodzie, który ich przyjął, to żądali, że wszystko im się należy za nic, za to, że są wybrani przez swojego Boga. Mieli duże roszczenia i  zamiast pracować, zaczęli kombinować i oszukiwać. Aż w końcu król egipski przegonił ich ze swoich ziem. A Żydzi, odwrócili to wszystko i zaczęli rozpowiadać kłamstwo, że Bóg ocalił ich z niewoli egipskiej, że byli tam prześladowani i ciemiężeni przez Egipcjan. I tak jest po dziś dzień. Dasz im chleb a powiedzą, że dostali kamieniem w głowę. Powiesz prawdę, coś nie tak po ich myśli, zostajesz antysemitą. Ich lament i żałosne użalanie się nad sobą oraz ciągłe dążenie do materialnego bogactwa i panowania nad innymi ludami zostało ujęte w ich księgach i przypowieściach. A jak ktoś kłamie i powtarza kilkaset razy kłamstwo, to potem staje się „prawdą”. A papier wszystko przyjmie …/

I rzekł Pan do Jozuego: ?Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską?.   /Joz 5, 9/

Tak mówi Bóg do Jozuego, zrzuca z nich ciężar grzechu, okazuje swoje miłosierdzie, uwalnia ich z tej egipskiej hańby. Z tego czasu, kiedy nie żyli tak, jak inni Egipcjanie poprzez pracę tylko przez oszustwa i kombinatorstwa, poprzez nie pełnienie woli Bożej, później spisanej w Przymierzu, w Dekalogu, w Umowie pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Bóg wybiera naród żydowski spośród wszystkich narodów za swój umiłowany, bo najbardziej odszedł od pełnienia woli Boga, od natury człowieka, najbardziej oddalił się od obrazu i  podobieństwa samego Boga. Czyż chorzy nie potrzebują lekarza? Czyż nie ja najbardziej potrzebuję Boga, w Chrystusie Jezusie?

Ale kiedy Bóg okazuje swoje miłosierdzie względem narodu wybranego pod przywództwem Jozuego? Mówi te słowa, dopiero wtedy, gdy

Wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni, którzy wyszli z Egiptu, umarli na pustyni, w drodze po wyjściu z Egiptu. Ci bowiem wszyscy z ludu, którzy wyszli, byli obrzezani; natomiast ci z ludu, którzy się urodzili na pustyni w drodze po wyjściu z Egiptu, nie byli obrzezani. Czterdzieści bowiem lat Izraelici błąkali się po pustyni, póki cały naród nie wymarł, mianowicie mężczyźni zdolni do noszenia broni, którzy z Egiptu wyszli, ponieważ nie słuchali głosu Pana. Im bowiem Pan poprzysiągł, że nie pozwoli im ujrzeć tej ziemi, którą poprzysiągł ich przodkom; że da nam ziemię opływającą w mleko i miód. /Joz 5,4/

Bóg okaże swoje miłosierdzie wtedy, gdy dotknie człowieka swoją sprawiedliwością. Zanim Bóg okazał swoje miłosierdzie ustanowił przymierze z człowiekiem. Ustanowił prawo. Dekalog. Samo przymierze już jest formą miłosiernego spotkania człowieka z Bogiem. Ale Bóg w swojej sprawiedliwości względem siebie samego nie narzuca swojej woli człowiekowi. Wielu zapomina, że Bóg jest sprawiedliwy pełen miłości miłosiernej. Mówią tylko o miłosierdziu. Niektórzy teologowie, księża zapominając o sprawiedliwości, głoszą bzdury i herezje, że Bóg jest taki wspaniały i miłosierny, że w ostateczności wszystko ci odpuści ….. „nie ma piekła”. Wszyscy będziemy zbawieni, a nawet szatan itd. Papież ogłosił ten rok 2016 rokiem miłosierdzia. A przez to dziś mamy taki polityczny kościelny trend, tzw. „moda miłosierdzia”. Nawet dochodzi do absurdów, że nie mówi się „przypowieść o synu marnotrawnym” tylko „przypowieść o miłosiernym ojcu”. Niektórzy sami chcą się  usprawiedliwiać szukając oparcia w miłosierdziu, raz po raz, całkowicie zapominając o Bożej sprawiedliwości. Kiedy i kto ogłosi rok rokiem sprawiedliwości Bożej? Chyba sam Chrystus, kiedy przyjdzie w chwale, w Paruzji. Ale jeżeli mówimy o miłosierdziu, to wsłuchajmy się w tę Jezusową przypowieść o…. synu marnotrawnym  o … miłosiernym ojcu, jak kto woli:

?Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się,  ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.  Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”?.  /Ewangelia Łukasza 15/

Do Ojca, naszego Boga wszyscy my należymy, jesteśmy Jego własnością. Każdy człowiek jest świątynią Ducha Świętego, w którym chce zamieszkać Chrystus. Znamieniem tego jest sumienie człowieka. Szukając dobra, odnajdziemy pełne dobro tylko w Ojcu, w Bogu. A do pełni Boga prowadzi nas tylko Chrystus poprzez Ducha Świętego. Bóg stworzył nas wolnymi bytami ograniczonymi czasem i miejscem. Jesteśmy dziedzicami Jego Świętości i pełnego Dobra. Synowie korzystając z tej łaski, biorą należną część majątku swego Ojca. Starszy pozostaje przy Ojcu, pomnażając swoje dziedzictwo, młodszy zabiera, odchodzi od Ojca, nie pełni Jego woli, zaczyna żyć na swój sposób i w konsekwencji roztrwania całe dziedzictwo otrzymane od Ojca. Jednak, gdy traci wszystko, wraca do swojego Ojca, prosi Go o wybaczenie. Staje w wolności i prawdzie przed sobą i przed swoim Ojcem. Ojciec z radością i otwartością raduje się, że ów syn, który był martwy i zaginął (nie pełnił woli Boga) ożył i odnalazł się (zaczął pełnić wolę Boga). Jednak żaden z synów, z bohaterów tej przypowieści, nie jest wzorem do naśladowania. Bo pierworodny Syn nie cieszy się z powrotu swego brata, tylko ze smutkiem i wyrzutem idzie do swojego Ojca.

Czy jako wierzący, katolik, chrześcijanin ile razy miałeś za złe Bogu, że z najgorszego grzesznika, którego znasz uczynił człowieka szczęśliwego i radosnego? Ileż razy zazdrościłeś łaski i szczęścia Bożego udzielanego innym osobom, ludziom z innej wiary (o innym spojrzeniu na Boga) czy z innej partii (o innych poglądach) czy z innej rasy (innej narodowości) itd. ?

Ja, jako teolog i informatyk, powołany syn mojego Ojca, mojego Boga będę cieszył się wraz z Nim, jak wielu moich braci wróci do naszego wspólnego Ojca, pełniąc Jego wolę, żyjąc w prawdzie i miłości. Wtedy sam chciałbym stać się ich sługą  w przyprowadzeniu ich do Boga, który jest jedynym źródłem miłości, wolności, sprawiedliwości i miłosierdzia. Dlatego jako robotnik w Winnicy Pańskiej dzielę się z Wami, tą miłością i pragnę, abyście poznali swoim sercem i umysłem jedynego Gospodarza, który zmienia życie człowieka, tylko wtedy, kiedy całkowicie zaufacie Bogu przez Chrystusa w Duchu Świętym.

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi?. /Ewangelia Mateusza 20,1nn/

Bóg jako Stwórca, Gospodarz wszelkiego bytu wychodzi do każdego człowieka, jako pierwszy podaje mu swą dłoń. Jako pierwszy wychodzi i ustanawia z człowiekiem przymierze i prawo. Kosztem tego prawa jest Jego Syn, Jezus Chrystus. On jest zapłatą dla tych, co pracują w Jego winnicy. On jest denarem, On jest największym skarbem, Twoją pewną wygraną, Twoim miliardem.

time_lifePrzypatrzmy się bliżej  tej przypowieści, spoglądając na schemat, który przybliża logikę Bożą. Człowiek (man) A to robotnik, który otrzymał zatrudnienie w Winnicy Pańskiej na początku swego życia, to człowiek, który przyjął zapłatę – tego denara, który symbolizuje zbawienie. Człowiek A to też ten wierny syn z przypowieści o marnotrawnym synu.  Człowiek B to robotnik, który został zatrudniony u Gospodarza nieco później (około godziny trzeciej). Człowiek C to robotnik, który znalazł pracę w Winnicy w ostatniej godzinie. Wszyscy trzej pracują za denara. Każdy z nich otrzymuje tę samą zapłatę. Niezależnie ile godzin pracował, niezależnie kiedy w swoim życiu doświadczył i przyjął Jezusa Chrystusa. Jednak niektórzy (człowiek A -> człowiek F), którzy wzięli zapłatę zaczęli szemrać, użalać się i szukać swojej sprawiedliwości. Przychodzą z pretensją do Gospodarza i mówią, dlaczego inni (B i C) mimo, że mniej pracowali dostali taką samą nagrodę. Gospodarz odpowiada im, że umówili się na denara i taką zapłatę otrzymali, zgodnie z umową. Jednak oni nie mogą tego zrozumieć. Przemawia przez nich pycha, zazdrość i chciwość. Dlatego Gospodarz odpowiada im, aby odebrali swoją zapłatę i odeszli. Ów taki człowiek staje się człowiekiem F – robotnikiem, który pracuję poza Winnicą, udało mu znaleźć sobie pracę w Winnicy, jednak świadomie i dobrowolnie zrezygnował z tej pracy, z tej łaski. Mówi, że pracuje u Gospodarza, a owoce Jego życia wskazują, jakby tego Gospodarza nigdy nie poznał. Tak postępują niektórzy duchowni czy świeckie osoby, które mówią co innego, a co innego robią, a przez to nie żyją Ewangelią. Tylko same się usprawiedliwiają.

Bóg okazuje swoje miłosierdzie każdemu człowiekowi. Zarówno człowiek A, B i C otrzymuje to samo, mimo, że każdy z nich przepracował w Winnicy inną ilość godzin. Wzorem jest człowiek A, który w pełni radości pracuje w Winnicy Pańskiej i cieszy się z każdego, kto w tej Winnicy znalazł zatrudnienie, niezależnie od pory dnia.

Miłosierdzie22Ja będę cieszył się wraz z Miłosiernym Ojcem, kiedy Ty przyjdziesz do Niego i zaczniesz pracować ze mną w Winnicy Pańskiej. Proszę Cię, przyjdź do nas, choć na godzinę i doświadcz w swoim życiu łaski Ducha Świętego, który uzdalnia człowieka w dary i charyzmaty pełne miłości, dobra, pokoju i piękna.  Dlatego dzielę się z Wami, tą radosną nowiną, że Jezus Chrystus został ukrzyżowany, ale zmartwychwstał i żyje swoją mocą Ducha Świętego wśród nas.

Jednak istnieją także inni ludzie, którzy nigdy w swoim życiu nie mieli okazji spotkać Gospodarza i doświadczyć Jego dobra, nie znaleźli pracy w Winnicy Pańskiej, to człowiek D, robotnik, który pracuje poza Winnicą. Oni także będę mogli doświadczyć Bożego miłosierdzia, po śmierci wybrać (purgatory – czyściec), przyjąć bądź odrzucić łaskę Boga. Jednak są i tacy,  którzy czasami pracowali poza i w Winnicy Pańskiej, jednak potem porzucili nawet tę  pracę i znaleźli sobie życie bez pracy, czyli świadomie odrzucili łaskę Boga – człowiek F. To Ci, którzy żyją w obłudzie i są pełni pychy i oddają cześć Złemu.

Nie znasz chwili końca swego życia. Tym bardziej nie znasz chwili końca świata. Ale wiedz, że Twoim końcem świata będzie chwila końca Twego życia.

Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.  /1Kor 5, 17nn/

Im bardziej kochasz, tym bardziej stajesz się sprawiedliwym w oczach Boga.  Szanuj każdego człowieka i pomagaj mu, dziel się z nim darami materialnymi i duchowymi, nie bądź egoistą. Bądź dzielny i mężny!

Błogosławiony każdy, kto wejdzie na drogę Pana!   zob: http://paszyn.pl/spirala-milosierdzia/