Rodzina źródłem świętości i rozwoju

15 maja obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Rodzin. Ustanowione zostało przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 września 1993 r. w rezolucji nr 47/237. Celem obchodów jest pogłębienie świadomości społeczeństwa na temat problemów rodziny. W chrześcijaństwie Święto Rodziny zaczęto obchodzić już XVII w. i od tamtego czasu święto nabierało coraz większego znaczenia. Dziś w Kościele święto to obchodzimy w pierwszą niedzielę, zaraz po Bożym Narodzeniu. W kalendarzu liturgicznym wyznaczono ten czas, ze względu na szczególną i wyjątkową wolę objawienia się Boga w osobie Jezusa Chrystusa, którzy przyszedł w naszą rzeczywistość, czasoprzestrzeń przez Rodzinę i w Rodzinie. Rodzina jest źródłem świętości i rozwoju. I każdy kto nie służy rodzinie, nie oddaje czci woli Boga. I a priori, sam skazuje się na oddalenie od poznania miłości Boga.

Rodzina poradzi sobie bez samorządu, zaś samorząd bez rodziny NIE !  Warto postawić na Rodzinę !!! 

Dlatego każdy mądry władca, prezydent, burmistrz itp. w swoim programie i w swoim działaniu promuje i wspiera każdą rodzinę oraz swoim przykładem powinien zachęcać do pójścia w tym kierunku. Żadne państwo czy miasto nie będzie rozwijało się, jeżeli rządzi nim człowiek, który sam odniósł życiową porażkę, przez rozbicie swojej rodziny, bo jako rozwodnik czy singiel nie zrozumie nigdy w pełni, jakim dobrem jest rodzina.

Bo cóż zmienią remonty, piękne fontanny, jak za kilkadziesiąt lat, nie będzie komu tego docenić. Pustostan zacznie z ich mózgów urzeczywistniać się na miasta i państwa. A ich działania okażą się próżne i nietrafione.

Należy wybierać ludzi do samorządów i innych funkcji państwowych, którzy mają pełne rodziny, pochodzą z pełnych rodzin i służą swoim rodzinom !!! Bo jeżeli potrafią zadbać o swoją rodzinę, to też będą umieli zadbać o większą rodziną, jaką będzie im dana społeczność.

 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.  /Łk 16,9/

Ewolucja człowieka

Ewolucja człowieka

Rodzina źródłem świętości i rozwoju

Rodzina źródłem świętości i rozwoju

There will be blood or trash

There was kitsch. Kilka zdań na temat wystawy „There will be blood”  na Legnickim Festiwalu Srebro – w Legnickiej Galerii. Pomijając fakt, że nijak ma się ta tematyka do Festiwalu Srebro, chyba że dekorację są wykonane z pierwiastków szlachetnych, ale w Legnicy, w końcu musi coś się dziać, na zasadzie „byle co, aby było”.

Niestety, zdaję sobie sprawę, że Legnica nie należy do  ekstraklasy czy pierwszej ligi w kulturze i sztuce, jedynie to klasa okręgowa. I tylko kontrowersje mogą coś zmienić, albo bardziej pogrążyć – spadek do ligi podwórkowej albo awans do IV ligi. Każdy z Was niech sam oceni. Przyjrzyjmy się dokładniej tej wystawce „There will be blood”. Zanim narobiło się hałasu w Legnicy, wystawka była eksponowana w La Basilica w Barcelonie, ale całkowicie w innej otoczce. Zobaczmy poniższe zdjęcie. Nie wiem, czy uznała zachwyty i podziw, ale wg mnie – artyzm ligi okręgowej.

Wystawka w Barcelonieblood

Wystawka w Barcelonie

W Legnicy, w Polsce musiało coś ją wyróżnić, tylko po to, aby ten kicz artystyczny nabrał rozgłosu. No i udało się, ale tylko po części, w małej skali i na krótko. Dołożono obrazki świętych.
there_will_be_trashKto wywołał burzę, pomysłodawca świętych. Artysta z ligi okręgowej spadł do ligi podwórkowej. Może on nie wiedział, że kobiety beatyfikowane i kanonizowane przez Kościół też miały miesiączkę. A Maryja też była kobietą i też miała miesięczne krwawienia. Przecież to takie normalne, kobiece.

I co tu w tym dziwnego czy pięknego ? Nie jestem kobietą i nie wiem, ale jako facet, naprawdę nie podniecają mnie zakrwawione majtki kobiet. I myślę, że kobiety nie eksponują swoich zakrwawionych majtek swoim mężczyznom. Dziwię się, że kitschman (autor tej wystawki) nie pamiętał o tym. Ale jak już chciał osiągnąć tym kiczem rozgłos, to poza obrazkami świętych, mógł wstawić zdjęcia swojej rodzinki, a poniżej pokrwawioną Biblię, Talmud i Koran. A okazuje się, że autor to nie tylko kitschman, ale także chicken (tchórz). I spadek do ligi podwórkowej.

Należy kitschmanowi i chickenowi pomóc, poddać pomysł, żeby trochę wzbił się na wyżyny artyzmu i intelektu.

Proponuję autorom, aby na kolejnej wystawie, lubując się w tych tematach, zrobili coś ciekawszego. „There will be life of sperm”. Krew ma każdy człowiek. Spermę ma tylko mężczyzna. W spermie są plemniki, a dzięki nim powstaje nowe życie. Sperma ma dużo walorów, nie tylko w tworzeniu nowego życia, wiedzą to najlepiej kobiety. Sperma jednym odmładza życie, innym skórę, jednym przedłuża a też czasami skraca. Jest bardziej ciekawsza, artystyczna niż krew. Wygląda jak białe srebro czy białe złoto i bardziej nadaje się na Legnicki Festiwal Srebro. Przecież można by zrobić ścieżkę srebrnych fontann, przecież można by zrobić ścieżkę srebrnych i pozłacanych wulkanów – erupcji (żółte złoto). A wokół głównego obrazu otoczonego niebem i pełnych aniołów umieścić piękne ziemskie anielice. Jeszcze zrobiłbym trzecią ścieżkę (rozpoczynającą się od głównej wystawy) obrazy czy zdjęcia kobiet – akty kobiet w ciąży. Wiązałoby się to z głównym tematem. A z drugiej strony byłaby promocja nowego życia. Life is beautiful – Życie jest piękne. A jakby kitschmanowi i chickenowi zabrakło modela do głównego obrazu, to z chęcią mógłbym pozować. O, wtedy szybko zostałbym euroosłem, oh, ach ten polski, przepraszam – Europosłem.

I wszyscy byliby zadowoleni a przede wszystkim chrześcijanie. I nie musieliby modlić się, pozostawieni sami bez duchownych, na dziedzińcu Akademii Rycerskiej. Wystawa nie godziłaby w żadne uczucia religijne. A swoją oryginalnością zyskałaby rozgłos w Polsce i w świecie. Myślę, że taka wystawa awansowałaby do ekstraklasy w dziedzinie kultury i sztuki.

Pomyślcie sami …  Tylko trzeba to zrobić z klasą, z ekstraklasą.

Dziękuję za 512 głosów !

Dziękuję wszystkim, którzy w piękny niedzielny dzień poszli do urny i zagłosowali na mnie! DZIĘKUJĘ !
Nadchodzą wybory samorządowe. Będę chciał wraz z Wami, działać dla dobra naszego miasta.
Mijający miesiąc był dla mnie bardzo bogaty w nowe doświadczenie. Myślę, że dla takiego nowicjusza, z trzy tygodniowym dorobkiem w kampanii wyborczej, to znak zachęty, aby działać dla Was. Jeszcze bardziej dziękuję tym, którzy oddali swój głos na mnie – jako na osobę, mimo oporu związanego z projektem naszego ugrupowania. Ale mam nadzieję, że liderzy wyciągną wnioski i będę szukać jedności na centro-prawicowej stronie sceny politycznej.

A 512 kojarzy mnie się, jako informatykowi, z liczbą 2^9 (dwa do potęgi dziewiątej) = 512, np. ilością pamięci RAM w komputerach klasy PC. Im więcej, tym wydajniej.

flowers

Ostatnie minuty i cisza …


Ostatnie minuty i cisza ….
A w Legnicy ulewa i burza.
Proszę Cię, wybierz mądrze !

cicho sza …
*********
***************
***********************
******************************
**************************************
***********************************************
*********************************************************
********************************************************************
*******************************************************************************
********************************************************************************************
********************************************************************************************************
****************************************************************************************************************
***************************************************************************************************************************
***********************************************************************************************************************************
cicho sza …


last_02 last_03 last_04 last_05 last_06 last_07 last_08 last_09 last_10 last_11 last_12 last_13 last_14 last_15
avatar

Jest szansa, wyniki idą w górę

Ile razy słyszeliście od kąśliwych komentatorów i życzliwych mądrali: dajcie sobie spokój, nie macie szans. Podeptaliśmy ich reguły i udało nam się już bardzo wiele! W ostatnich tygodniach próbowali nas zdusić złymi sondażami. I co? Na koniec bojąc się kompromitacji przyznali nam rację. Dziś już wiedzą, że przekroczymy próg. W niedzielę nasz dobry wynik zbudowany naszą pracą jeszcze bardziej ich zaskoczy!

Zjednoczyliśmy się w akcji ?Godzina dla Polski?. Błyskawicznie zarejestrowaliśmy partię, zbudowaliśmy sprawne struktury i  jako pierwsi w całej Polsce zarejestrowaliśmy listy w Eurowyborach. Mocno walczymy w tej kampanii. Robimy to dla siebie i dla Was, tak aby Polska była wspólnym naszym domem.

sondaz

 

Apel

Moi Drodzy!

Chodzi o bardzo ważną dla mnie rzecz. Myślę, że dla Ciebie także. Zależy mi na tym, aby Polska była silnym i liczącym się w świecie krajem. W ostatnich latach nie było na polskiej scenie politycznej partii, która w pełni przekonywałaby mnie do siebie. Miałem dosyć wojny polsko-polskiej i wzajemnej kłótni PO i PIS. Nadzieja sprzed wyborów 2005 roku prysła niby mit. Kilka miesięcy temu Jarosław Gowin wraz z Pawłem Kowalem (PJN) założyli partię, której stałem się członkiem.

Moje ugrupowanie Polska Jest Najważniejsza (PJN) zostało połączone pod nową nazwą POLSKA RAZEM Jarosława Gowina. Na początku sam dziwiłem się, dlaczego politycy w nazwie partii dodają swoje nazwiska. Ale od Gowina dowiedziałem się, że jego nazwisko w przeprowadzonych badaniach ma rozpoznawalność rzędu 93%. Wtedy to uzasadnienie zrozumiałem, że nasze ugrupowanie początkowo musi zawierać szerszą nazwę. Szkoda tylko, że niektórzy  ludzie, wyborcy bardziej patrzą na lidera partii niż na osobę, którą chcą wybrać. Ale chyba to efekt bezowocnej, polskiej polityki ostatnich lat.

Co więcej, postanowiłem startować z list Polski Razem Jarosława Gowina do Parlamentu Europejskiego. Dlaczego? Bo wierzę, że wspólnym wysiłkiem jesteśmy w stanie zmienić NASZĄ LEGNICĘ, nasz region i nasze państwo. Wybory europejskie to dla nas pierwszy krok w tym długim marszu. Potrzeba nowych i pracowitych ludzi, którzy mniej by mówili a więcej robili. A przede wszystkim wsłuchiwali się w potrzeby społeczeństwa.

Dla mnie te wybory to nie chęć zaistnienia i pozostania jakimś celebrytą czy kolejnym z wielu. Dla mnie te wybory to jedno z piękniejszych przeżyć w życiu, choć nie ukrywam, że są bardzo wyczerpujące, bo w całym okresie kampanii, normalnie pracowałem zawodowo i cały czas byłem mężem i ojcem mojej rodziny. Nie miałem własnego sztabu i zatrudnionych wielu specjalistów.  Starałem się w znacznej mierze robić sam, począwszy od projektów graficznych, strony internetowej, różnych pomysłów a skończywszy na naklejaniu plakatów i rozdawaniu ulotek. Oczywiście miałem osoby, które pomagały mi i towarzyszyły przez te kilka tygodni. Za wszystko wszystkim dziękuję.  Dla mnie te wybory to poznanie wielu dobrych ludzi, to spotkania z ludźmi na bazarach, na ulicach a także w mailach, to setki rozmów, dużo gorzkich, ale za to w większości prawdziwych. Z tych spotkań wyciągam jeden fundamentalny wniosek: Polacy potrzebują zmiany. CZAS NA ZMIANY ! Tak, aby nie było za późno, żeby więcej nie tracić kolejnych lat i pokoleń.

Zostało nam jeszcze kilkadziesiąt godzin do końca kampanii to czas na przekonanie niezdecydowanych, być może Ciebie i Twoich znajomych. Pamiętajcie, zawsze głosujcie na osobę, na człowieka, nie na partię. Wiecie, że jestem zwolennikiem okręgów jednomandatowych. Może zauważyliście, że nigdzie nie znajdziecie na moich ulotkach, reklamach, banerach mojego miejsca na liście. Jest tylko nr listy Polski Razem. Dlaczego? Żeby Was obudzić i pobudzić do działania na rzecz Polski i Polaków. Żebyście wybierali osobowo i świadomie.

Za mną kilka ciężkich tygodni kampanii. Przede mną jeszcze kilka dni wytężonego wysiłku. Jestem pewien, że po kilku tygodniach wspólnej pracy będziemy mogli powiedzieć „ta praca naprawdę ma sens”. Że warto było poświęcić swój czas i swoje ciężko zapracowane pieniądze. Tym bardziej, że nawet najbardziej nieprzychylne nam pracownie badań opinii społecznej w ostatniej chwili podnoszą prognozy, co do naszego wyniku wyborczego. Trzeba im pomóc przy urnie.

Moja kampania bezpośrednia była dowodem, że chcę Wam służyć, że polityk to osoba, która działa na rzecz dobra wspólnego. Spotykałem się z Wami w parkach, na targowiskach, bazarach, giełdach, na rynkach. Pójść do ludzi to najlepsza forma kampanii. Prowadziłem kampanię promującą kupowanie polskich produktów w polskich sklepach i na bazarach. To jedyny sposób na zbudowanie silnej, polskiej gospodarki.

Tym bardziej program POLSKI RAZEM budził zainteresowanie: chcemy nałożenia na hipermarkety 1% podatku obrotowego, to ukróci nierówną grę, w której nasi przedsiębiorcy, sklepikarze przegrywają.

W Polsce ubywa bazarów i targowisk właśnie za sprawą nieuczciwej konkurencji ze strony sklepów wielkopowierzchniowych. Tak nie może dłużej być!

Jeżeli się zgadzasz się ze mną i zależy Ci na zmianie w Polsce, mam jeszcze ostatnią prośbę przed końcem kampanii. Proszę Cię roześlij tę poniższą wiadomość co najmniej do swoich kilkunastu znajomych. Sukces Polski Razem jest w zasięgu ręki, według niektórych obliczeń musimy przekonać jeszcze kilkanaście tysięcy osób. W każdym razie te kilka e-maili jest dla mnie dzisiaj najważniejsze.

***

Witam. Szukam ludzi dobrej woli, którzy chcieliby pomóc  w przesłaniu poniższej informacji swoim znajomym. Zachęcam do pójścia na wybory. Ludziom, którzy pozytywnie odczytują mój apel ? dziękuję, innych  przepraszam za niepokój.

Czy chcesz silnej i niezależnej Polski w Europie? Czy chcesz, aby wartości chrześcijańskie i rodzina odgrywały ważną rolę w znaczeniu Europy?

Jeśli TAK, to oddaj swój głos na PAWŁA PASZYNA ? lista nr 6 ? Polska Razem Jarosława Gowina.
PAWEŁ PASZYN to jeden z Was w służbie Wam. Zapraszam na stronę www.paszyn.pl

Chcę silnej Polski w małej Unii! Czas na zmiany !

Za oddany na mnie głos DZIĘKUJĘ !

Paweł Paszyn ? kandydat na Europosła z okręgu dolnośląsko-opolskiego.
www.paszyn.pl

 

 

 

Trochę o manipulacji …

Trzy krowy, biała, czarna i brązowa, wszystkie trzy dają te samo białe mleko, tylko czy na pewno ono jeszcze jest białe?

Trzy krowy, biała, czarna i brązowa, wszystkie trzy dają to samo białe mleko, tylko czy na pewno ono jeszcze jest białe?

Ostatnia prosta, pozostało kilkadziesiąt godzin kampanii. I nagle wszyscy rosną jak grzyby po deszczu. Pojawiają się znikąd. Pełno plakatów nowych twarzy. A w telewizji i radiu batalia. Jedni szukają poparcia drugich. Pojawia się coraz więcej katolików i obrońców rodzin i uciśnionych. Nadchodzi czas świętości.

Wmawiają nam – nie głosujcie na małe partie, bo to strata głosu. Wpajają nam sondaże wyborcze. Co drugi dzień zmieniają się jak w kalejdoskopie. Wszystkie na życzenie. Efekt ten sam, mają pozostać dalej ci sami? Ażeby wzbudzić napięcie wyborcze i skupić uwagę jedynie na jednej i tej samej rywalizacji od kilku lat. Wszystko musi być poukładane, począwszy od tworzenia list i układania miejsc a skończywszy na głosowaniu. Jakby mogli oddawaliby głosy za dzieci, rodzinę, a przede wszystkim za mnie i za Ciebie.

Chciałbym ten mój artykuł poświęcić manipulacji, która jest wokół nas, która nas osacza i przenika z różnych stron. Na pewno wiecie, że media to czwarta nieformalna władza, ale naprawdę to tylko najlepsze narzędzie w osiągnięciu celu. A manipulacja jest wszędzie, w mediach, w sklepach, w marketingu, w urzędach, w polityce, nawet w kościołach czy we wspólnotach religijnych czy sektach, wszędzie tam, gdzie chcą nam wcisnąć cokolwiek z korzyścią tylko dla samego siebie.  Jeszcze raz to samo zdanie powtórzę, bo jest to bardzo ważne. Manipulacja jest wszędzie tam, gdzie chcą nam wpoić cokolwiek z korzyścią tylko dla samego siebie, by mniej świadomie działać na ich życzenie. A mało kto wie, że Paszyna to ulubiona dziedzina.  Żeby nie poddać się manipulacji, trzeba dobrze poznać ją od środka i dotrzeć do źródła. Akurat w Krakowie zajmowałem się tematami związanymi z całą maścią szarlatanerii w różnych formach, począwszy od głupoty ludzkiej, naiwności a skończywszy na opętaniu i zniewoleniu człowieka przez szatana. Przez kilka lat zajmowałem się różnymi formami manipulacji, homeopatii, parapsychologii, szczególnie astrologii i doświadczałem jak wielkie zło wyrządza się ludziom. Wykształcenie czy pochodzenie tu nie odgrywa żadnego znaczenia. Kiedyś poznałem znanego prof. fizyki, który zajmował się różdżkarstwem i nie umiał logicznie i racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego to robił. Bardzo łatwo można manipulować i sprzedawać wszystkim ludziom wszystko, co się chcę. Tylko za ile i po co?

Żeby to zrozumieć choć w części, to musimy przyjąć założenie i poprzez indukcję z wielu przesłanek dojść do tezy, a później przez dedukcję sami dojdziecie do wniosków.

Załóżmy, że Paszyn to szarlatan. Szarlatan mówiąc najprościej to oszust. Celem Paszyna jest posiąść to, czego Chrystus odmówił, będąc kuszony na pustyni. Zerknijmy szybko do Biblii – Ewangelii św. Mateusza 4,11

Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód.
Wtedy  przystąpił do niego kusiciel i rzekł do Niego:
– Jeżeli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem.
A On odpowiedział:
– Napisano jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Wtedy wziął Go diabeł do miasta świętego i postawił go na szczycie świątyni.
I rzekł Mu:
-Jeżeli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisano bowiem: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić Cię będą, abyś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień.
Jezus mu rzekł:
-Napisane jest również: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.
Znowu wziął go diabeł na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich chwałę i przepych. I rzekł mu:
-Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon.
Wtedy rzekł mu Jezus:
-Idź precz, szatanie! Albowiem napisano: Panu Bogu swemu oddawać będziesz pokłon i tylko Jemu samemu służyć będziesz.
Wtedy opuścił Go diabeł, a aniołowie przystąpili i służyli Mu.

Trzy pokusy na pustyni były próbami, aby zwieść wierność Jezusa względem Boga na rzecz szatana. Jezus to Nowy Mojżesz. Starotestamentalne czterdziestoletnie wyjście (post) narodu wybranego zamienia się w czterdziestodniowe nowe wyjście z niewoli grzechu – trzech pokus, które są źródłem wszelkiego zła i manipulacji:

1. Pożądliwości ciała (chleb)
2. Pychy tego świata (władza)
3. Pożądliwości oczu (pokłon)

Wszystko to nie pochodzi od Stwórcy, a pomysłodawcą tego jest ojciec kłamstwa, który chce nas narazić na wieczne niebezpieczeństwo.
Czego oczekuje od nas Bóg? Bóg od nas oczekuje odwzajemnionej miłości i wierności. Gdyż w miłość wpisana jest wierność. Relacja pomiędzy Bogiem a człowiekiem jest odzwierciedlona w naturze pomiędzy mężczyzną i kobietą. Żadna kobieta nie chce być zdradzana i okłamywana przez mężczyznę i odwrotnie (to nie jest związane z żadną religią, wynika to z natury człowieka, który jest stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy). Dlatego konsekwencją świadomej zdrady Boga jest wegetacja (nie życie) poza Nim i wynikające z tego następstwa. Wszystkie te trzy pokusy oddalają poznanie człowieka od Boga i nie pozwalają przyjąć mu darów Ducha Św.

Powtórzymy jeszcze raz nasze założenie, że Paszyn to szarlatan. Celem Paszyna jest posiąść: całą pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pychę tego świata. One są źródłem wszelkiej manipulacji i oddalania każdego człowieka od prawdy i od samego Stwórcy. Każdy z nas jest poddawany próbie. Niestety wielu polega, ale jeszcze gorzej, że niektórzy z nas świadomie i z premedytacją postępują jako szarlatanerzy. Naszym mianownikiem w przesłankach będą właśnie te trzy pokusy, które łączą i przenikają się wzajemnie.

Świadomy wybór wiąże się z konsekwencjami, które to potęgują się wraz z upływem czasu. Celem Paszyna jest posiąść władzę i wszelkie dobra tego świata – założenie szarlatana. Jak je osiągnąć? Otóż  przedstawię jedną historię w osiągnięciu tych trzech pokus. Kiedyś jako kilkunastoletni chłopak stałem przed wyborem. Ale wtedy będąc w Asyżu na grobie Franciszka uświadomiłem i określiłem sobie cel w moim życiu, całkowicie odmienny niż ten światowy, wynikający z tych trzech pokus.

Pierwszy etap zaczyna się zawsze niewinnie od tzw. „zabawy w zapałki” – nie każde dziecko, które bawi się zapałkami spali się, ale potencjalnie lepiej nie igrać z ogniem. Każda matka i ojciec szybko zabierze dziecku zapałki, bo wie więcej i umie przewidzieć pewne tego konsekwencje.  Kłamstwo to jak „zabawa w zapałki”. A czy jest takie pojęcie „niewinne kłamstwo, a może kłamstewko”? Mówić co innego, a myśleć po swojemu. Mówić to, co innym się podoba, aby się innym przypodobać, nie sobie.  Przyjąć bezkrytycznie wszelkie teorie. Bardzo trudno zwrócić uwagę innym, a jeszcze trudniej tę uwagę przyjąć do samego siebie. Polityka czy religia to często jak pieczarnia, w której rosną pieczarki, szybko w odpowiednich warunkach dojdzie się do jakiejś pierwszej funkcji.  Żebym mógł zapewnić sobie odpowiednią władzę i stanowisko, najpierw bym się czymś wykazał, tak aby zjednać sobie przynajmniej kilka osób. Bo pośrednim celem szarlatana to nic nie robić, a wiele zarobić i mieć beztroskie życie. Starożytna zasad rządź i dziel byłaby tylko jedną z wielu metod w dojściu na szczyt doskonałości tych trzech pokus. Na początku wybrałbym kilka osób, jednym dobrze bym płacił (oczywiście nie swoimi pieniędzmi), przez to poznawałbym to nowych znajomych, ale też drugich przyłapywałbym na różnych wpadkach i kazałbym donosić na innych. Z czasem takimi prostymi metodami mógłbym szantażować wszystkimi i od siebie ich uzależniać. Robiłbym skrutynia i odpowiednio weryfikował. W taki sposób zacząłbym budować własną piramidę, której to wierzchołkami byłyby te trzy pokusy. Aby mieć silną władzę zapewnioną na dłuższy czas umieściłbym już swoich i sprawdzonych ludzi w różnych spółkach gminnych czy miejskich (płaciłbym oczywiście nie swoimi pieniędzmi, tylko z budżetu). Następnie bym awansował na jakiegoś włodarza miasta, dawałbym innym awanse i jeszcze lepiej im płacił (pieniędzmi publicznymi). Innych też bym awansował na prezesów, dyrektorów wielu różnych spółek miejskich czy krajowych. Oczywiście jeden na drugiego by donosił, a ja mógłbym ich cały czas szantażować. Myślałbym tylko o sobie i swojej przyszłości. Stad też utworzyłbym swój własny komitet wyborczy, a wszyscy moi ludzie co miesiąc, co dwa ze swojej pensji wpłacaliby ustalone kwoty na mój komitet, na moje fundacje. Uzależniałbym wszystkich od siebie. Dla postrachu zwalniałbym albo przenosiłbym w różne miejsca. Do wszystkich ludzi, a szczególnie w mediach uśmiechałbym się i z każdym podawałbym rękę, zjednując sobie coraz to nowych wyborców. Przecież dla wielu uścisk dłoni prezydenta czy prezesa, czy celebryty to tydzień rozpowiadania i chwalenia się innym. Weszłaby zasada – jeden uścisk dłoni, kilka głosów więcej. Oczywiście dla większości nic bym nie zrobił, a moje obietnice byłyby w znacznej mierze bez pokrycia. Stałbym się piewcą populizmu. Zawsze zwalałbym na opozycję czy na inne okoliczności. Podnosiłbym jak największe podatki czy opłaty tam, gdzie mógłbym. Zadłużałbym całe moje miasto czy mój kraj. Po to, aby wprowadzać kolejne podatki. Traktowałbym wszystkich przedmiotowo. Starałbym się, aby jak najmniej ludzi się rodziło. Ale swoim ludziom, myślącym podobnie, bym sowicie płacił z budżetu, aby mi dalej wpłacali na moje kampanie, fundacje czy inne charytatywne cele. Wygrywałbym każde następne wybory, mając uzbierane setki tysięcy czy miliony złotych. Miałbym już za sobą kilkaset osób, które tworzyłyby kolejne tysiące. Piramida by ruszyła, na razie z wolna. Ale nie wystarczyłoby mi to. Poszedłbym dalej, bo chciałbym coraz więcej mieć i mieć. Wierzchołki piramidy stawałyby się moim celem wzbijaniu się na szczyt. Znalazłbym się w centralnych władzach i w sposób podobny wszystkich bym od siebie uzależniał, miałbym już za sobą tysiące. Zadłużałbym wewnętrznie i zewnętrznie wszystko co się da, skłócałbym wszystkich, wprowadzałbym teorie spiskowe, aby jedni drugich podsycali i kłócili się wzajemnie.  Uzależniłbym jak najwięcej ludzi od tych trzech pokus i usunąłbym się w cień, aby jeszcze lepiej doskonalej pozyskiwać żądze tego świata. Zyskałbym miliony. Jedni drugich napędzaliby w uleganiu tych pokus. Miałbym swoich ludzi w każdej dziedzinie życia społecznego a przede wszystkim w mediach, które miałyby promować antywartości. Bo któż z ludzi nie chce dużo zarabiać a mało robić? Oni dalej tworzyliby łańcuszek i pod wspólnym mianownikiem wiedzieliby, co dalej robić. Powstawałyby nowe trendy w filozofii, nauce, kulturze, sztuce i religii. Celem wspólnym byłoby,  aby jak najwięcej ludzi odciągnąć od miłości Boga. Powoli i konsekwentnie realizowałbym ten plan z milionami, którzy ulegliby tym pokusom. Zyskałbym coraz większe bogactwa, to wszystko, czego Jezus odmówił. Ludzi traktowałbym przedmiotowo, nie liczyłbym się z prawami natury. Nawzajem by się wyniszczali, począwszy od aborcji aż do eutanazji i wzajemnego wyniszczania się fizycznego, psychicznego i duchowego. To, że każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga i jest niepowtarzalnym odbiciem piękna Stwórcy, świątynią Ducha Świętego, szybko zamieniłbym w ewolucjonizm i propagowanie idei bez Boga, naturalistyczną koncepcją życia. Pustkę i niepowodzenia życiowe wypełnialiby alkoholem czy innymi używkami. Powstawałoby wiele książek, filmów i muzyki, które miałyby za cel zagłuszyć sumienie i zwrócić uwagę na to, co materialne i przyziemne. Naukowcy głosiliby tezy ewolucjonizmu i powstania czegoś z niczego. Byliby największymi magikami w historii nauki. Wszyscy uczyliby się o tym, a dzieciom dawałbym do zabawy dinozaury i różne gady czy zwierzęta żyjące nie kilka czy kilkanaście tysięcy lat temu, ale milionów czy miliardów, bo przecież milion lat w tą czy w tamtą stronę nie robi już tak dużej różnicy. Bo w końcu coś powstało z niczego. A nicość musi być bardzo odległa, żeby choć w ułamku mogła być zrozumiana. Zamiast krówki, pieska, kotka czy żabki dzieci miałyby w kolekcji same dino… . Inni byliby najprościej wyśmiewani i uważani za półgłówków. Bo ośmieszyć kogoś, to rzecz najprostsza. W każdych partiach miałbym swoich ludzi, którzy powoli i sukcesywnie mieliby dążyć do wzbogacania siebie kosztem innych płacących daninę. Inżynieria finansowa miałaby za cel wywoływać coraz to nowsze kryzysy, tak aby moje bogactwo potęgowało się. Lichwa i podatki stałyby się głównym źródłem moich dochodów.  Miałbym władzę i posiadał coraz większe dobra tego świata.  Za mną byłoby miliony nierobów społecznych czy kreatywnych inaczej. Ale cały czas miałbym za mało i dążyłbym do coraz jeszcze większego bogactwa. Poprzez odpowiednią kulturę wpajałbym konsumpcjonizm i egoizm społeczny. Tak, aby zwiększyć priorytet, filozofię słowa „mieć” niż „być”. Moi prawnicy tworzyliby prawo, które miałoby ułatwiać w rozbijaniu rodzin i wspierać patologię rodzinne. Rodzinę zamieniłbym w partnerstwo w różnych kombinacjach. A słowo „tolerancja” uczyniłbym świętym. Jak tu nie być tolerancyjny na zło? A gdzie jest granica dobra i zła? Relatywizm moralny i postępowy dalej zająłby się tym tematem. Celem byłoby  zatracenie  różnicy pomiędzy dobrem a złem.  A najlepszą sztuczką szatana, jest to, żeby ludzie myśleli, że go nie ma, że nie istnieje ojciec kłamstwa i źródło wszelkiego zła. Miałbym wiele ludzi w religiach i kościołach, oni dalej by tworzyli kolejne mity o piekle, ogniu i zastraszaniu wiernych. Te bajki miałyby jeszcze dalej oddalać ludzi od Boga albo sfałszować Jego obraz. Oni ze mną tworzyliby kolejną piramidę. Wielu by szło w struktury religijne, tak, aby ułożyć sobie dobre i spokojne gniazdko aż do swojej śmierci. Rywalizowaliby ze sobą o różne przywileje i kościelne funkcje. Purpura stawałaby się ich celem. Mieliby już wpojone, że np. biskupowi przecież nie wypada pojechać z innymi do aquaparku i popływać  czy też np. biskupowi nie wypada pojechać z młodzieżą na jakiś rajd rowerowy. Im większa godność tym dalej od ludzi. Biskupowi nie wypada robić przyziemnych rzeczy. Oni najlepiej wiedzieliby, co dalej robić. Celibat stałby się najbardziej strzeżonym nieformalnym dogmatem wiary.  A wszelkie dewiacje wynikające z jego stawałyby się najlepszą ścianą ogniową (firewallem) w dojściu człowieka do Bożej miłości. Gromadzenie bogactwa tego świata i wszelkich przyjemności, byłoby celem wynikającym właśnie z tych trzech pokus. Piramidy rosły by coraz większe, a wierzchołki byłyby opancerzone w same brylanty. Pierwszą świątynia ojca kłamstwa byłaby świątynia na wzór piramidy, a z trójkątów powstałyby kolejne symbole religijne. Wprowadziliby technologię miłosierdzia Bożego, ale przy tym nie mówiliby nic o grzechach przeciwko Duchowi Świętemu, które nie podlegają odpuszczeniu. Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu skazują człowieka na bycie bez Boga i wynikają one z teorii poznania. Księża stawaliby się bardziej świeccy, niż ludzie nie chodzący do kościoła. Moda i kultura promowałaby nowoczesny styl chodzenia bez sutann czy habitów, a koloratka ułatwiałaby życie w przyznawaniu się lub też nie do samego Jezusa przed kolejnym codziennym wyborem tych pokus. Zamiast służyć wiernym, byliby kolejnymi budowniczymi kościołów i zajmowaliby się prowadzeniem wielu firm czy korporacji. Przemysł odpustowy byłby jednym ze źródeł dochodu. Politycy jedni by finansowali kościół a drudzy z nim walczyli. Ale wszyscy wiedzieliby co robić, bo ich wspólnym mianownikiem byłyby te trzy pokusy. Manipulacja non stop zapętlałaby się, tak aby zatracić wrażliwość i granicę pomiędzy dobrem a złem. Nie byłbym Żydem. Ale byłbym największym i ukrytym antysemitą tylko do jednej osoby, nienawidziłbym samego Jezusa, który odmówił ofertę szatana. Dlatego w świat puściłbym razem z nimi, mit o Żydach, że to Żydzi rządzą światem. Oni w moim imieniu zwalczaliby antysemityzm. Sami głosiliby go i sami by go chronili i zwalczali, pobierając przy tym wszelkie dotacje z różnych państw. Ruszyłaby kolejną pętla. A przecież być antysemitą to nie znaczy, że ktoś ma uprzedzenie do  Żydów, bo Semici to narody żyjące na Bliskim Wschodzie, Żydzi, Arabowie i wiele innych nacji. Ale wprowadzałbym nową i słuszną terminologię i znaczenie. Jako największy antysemita w stosunku do samego Jezusa wszelkimi metodami zwalczałbym Krzyż i Eucharystię. Moi ludzie robiliby różne parodie z krzyża, zabijaliby i gwałcili pod sztandarem krzyża. Symbol krzyża kazałbym usuwać i niszczyć, tylko dlatego, że na krzyżu w Jezusie Chrystusie dokonało się zbawienie każdego człowieka. Opanowawszy naukę, kulturę, naukę, politykę i religię, dalej bym odczuwał chęć posiadania coraz więcej. Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi brało kredyty, traciło prace, żeby wchodzili w przeróżne nałogi i niszczyli się nawzajem. Złota i całego bogactwa miałbym tyle, że wziąłbym się za inne metody. Pieniądze miałyby wartość nie w złocie, ale w przeróżnych symbolach ojca zła, bo tylko jemu oddawałbym kult za całą moją majętność i bogactwo. Banknoty miałyby wartość umowną a inżynieria finansowa odpowiednio by nimi manipulowała. Zależałoby nam, aby jak najmniej rodziło się nowych ludzi. Ośmieszaliby rodziny wielodzietne i nie okazywaliby im szacunku. Wspierałbym partnerstwo homoseksualistów, gender, wszelkie dewiacje seksualne a rozwodnikom okazywałbym współczucie, a rodzinom nie okazywałbym litości. Z najpiękniejszego daru Boga dla człowieka jakim jest seks, zrobiłbym parodię i zamieniłbym w pornografię w różnych wersjach pożądania i własnego egoizmu. Poprzez różne fundusze wspierałbym promocję wszystkiego tego, co byłoby narzędziem niszczenia rodzin i świętości życia. Starców poprzez brak opieki medycznej szybko bym wyniszczył. Powstałoby do tego czasu kilka piramid. Byłoby nas dziesiątki milionów skażonych i działających pod jednym i wspólnym mianownikiem. Na końcu zabrałbym się za nich, za tych co poszli w te trzy pokusy. Wybudowałbym największe spichlerze, w którym składowałbym zboża i inne naturalne ziarna. A na całym świecie wprowadzałbym modyfikację genetyczną, tak aby jak najwięcej skazić i niszczyć to, co naturalne i pochodzące od Stwórcy. Ludzie zaczęliby jeść sztuczne produkty, karmiliby się żywnością modyfikowaną. Od nich powstawałyby nowe choroby cywilizacyjne i większa liczba zgonów dawałaby mi większe bogactwo i chwałę. Zboże niemodyfikowane genetycznie byłoby cenniejsze niż złoto, ale kto by je miał, poza mną i nielicznymi. Wszystkich bym zachipował, staliby się współczesnymi niewolnikami. Zrobiłbym wiele innych rzeczy, ale nie chcę tutaj pisać, bo o to tu nie chodzi i nie chce poddawać pod myśl kolejne narzędzia zła. Może by zabrakło mi życia na budowanie największej piramidy. Ale co bym przez to osiągnął, poza opanowaniem do perfekcji tych trzech pokus. I wcale Żydem bym nie był. W godzinę mojej śmierci, nikt i nic by mi nie pomogło.  Wszystko bym stracił, bogactwo i władzę, i chwałę, a przede wszystkim życie z Bogiem. Nawet nie pomogłaby ostatnia spowiedź a później piękny mój pogrzeb w orszaku wielu biskupów czy kapłanów, nawet gdybym przekazał część moich dóbr na cele kościelne czy charytatywne. Co bym zyskał, nic, wszystko bym stracił całe swoje życie wieczne. Bo czym jest sto lat życia do wieczności. Kroplą w ocenie?  Osiągnąłbym to, co innym serwowałem za swojego życia ziemskiego – istne piekło.  Piekło to stan wiecznej nieszczęśliwości, to stan bycia niekochanym na zawsze. A któż z nas nie chce być niekochanym?

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,  a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,  nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,  nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,  wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,  nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,  mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,  myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.  (1Kor 13)

Ten Hymn o miłości Pawła Apostoła jest drogą ku Bogu. Tylko szczera miłość Boga uwalnia człowieka spod wpływu pętli tych trzech pokus. Tak jak miłość zbliża kobietę z mężczyzną, tak jeszcze większa miłość zbliża człowieka do Boga, bo jest bezwarunkowa i bezgraniczna. Dowodem tej miłości Boga jest śmierć i Zmartwychwstanie samego Jezusa – Syna Bożego.

Nie ma nic piękniejszego od miłości! Tylko przez miłość można dojść do prawdy i nie poddać się złemu i tym jego trzem pokusom.

 

Wywiad dla Kuriera Legnickiego

Kilka dni temu miałem przyjemność ponownej rozmowy z lokalnym dziennikarzem Kuriera Legnickiego. Spotkaliśmy się już wcześniej, widocznie zainteresował się moja osobą i moim działaniem. Miło, że coraz więcej ludzi szanuje i docenia mój wkład w legnicką kampanię do Parlamentu Europejskiego.

Drodzy Legniczanie będę godnie Was reprezentował w całej Unii. Będę chciał promować NASZĄ LEGNICĘ i nasz cały region. Myślę, że będziecie dumni z mojego działania i że różnice poglądów będą nas do siebie zbliżać, a nie oddalać. Tylko dialog przybliża i łączy ludzi.

Zachęcam do przeczytania wywiadu dla Kuriera Legnickiego.

http://kurier-legnicki.pl/2014/05/rozmawiamy-z-kandydatami-do-parlamentu-europejskiego-pawel-paszyn-polska-razem-jaroslawa-gowina-3/

Dziennikarz zadał mi pytania:

– Kim jest nowy, młody kandydat. Proszę się przedstawić Czytelnikom ?Kuriera?.
– ….
– Te informacje można znaleźć na Pana oficjalnej stronie. To niezbyt częste i tak otwarte deklaracje u polityków.
– ….
–A życie rodzinne?
– ….
– A dlaczego i jak rozpoczęła się działalność polityczna Pawła Paszyna?
– ….
– To dobry moment, aby spytać o program z jakim idzie Pan do PE.
– ….
– A liberalizacja zawodów?
– ….
– A co z polskimi firmami i ich pracownikami?
– ….
– Część liberałów śmieje się z propozycji gospodarczych prawicy, choćby wolnych niedziel w marketach.
– ….
– Czyli rodzina konstytuuje państwo?
-….
– Rodzina jest wiec podstawą państwa? Jego niezależności i siły gospodarczej?
– ….
– Dziękuję bardzo za rozmowę.
– Dziękuję.

 

Busem wokół Legnicy

Najwspanialsze w tej całej mojej kapani jest to, że spotykam Was i mogę z Wami rozmawiać. To jest chyba najcenniejsze doświadczenie. Pamiętam jak moja mama wpajała mi, że droga do Boga to przez ludzi i z ludźmi. Sam człowiek nie jest w stanie nic zrobić, ale we wspólnocie może „góry przenosić”.  Niesamowite jest to, że jesteście otwarci na nowe osoby i chcecie takich samych zmian co ja.

Dzisiaj przyjechał do Legnicy Bus Wyborczy z Wrocławia. Dzięki temu w większym zespole mogliśmy pojechać dalej do Chojnowa, Złotoryi i Jawora.  Mogliśmy rozdawać nasze ulotki i plakaty a także wyborcze gadżety: balony, długopisy itp.

W Złotoryi spotkałem Panią, która prowadziła, z pomocą drugiej osoby, dwa wózki z dwójką dzieci każdy.
Powiedziała mi, że ona nie chodzi na wybory w Polsce, bo politycy to złodzieje, patrzą tylko na siebie. Mieszka za granicami Polski i lepiej widzi, co się dzieje w Polsce. Może jej dzieci kiedyś przyjadą do nas na stałe. O to musimy się wszyscy postarać. Chcemy Polski wielkiej pracowitością i sukcesami Polaków w kraju, a nie na emigracji.

Zachęcam wszystkich i pójdźmy wszyscy na wybory i zagłosujmy na osobę a nie na partię!  Żadna partia nie jest idealna. Jedna Pani mnie zapytała, jak dostała moją ulotkę. Pan z Gowinem czy Gowin z Panem? A jej odpowiedziałem, że z Paszynem każdy, kto chce zmieniać Polskę dla dobra jej obywateli.

Może doczekamy się zmian. I myślę, że partie powinny w pierwszym kroku zdobyć się na odwagę, aby w kolejnych wyborach nie ustawiać sobie list, tylko rozlosować numery pośród swoich kandydatów z danego regionu.  To będzie pierwszy krok do utworzenia okręgów jednomandatowych.

Głos oddany na Paszyna nigdy nie będzie głosem straconym.

Nie dajcie się zwieść różnym sondażom. Polska Razem ma coraz większe poparcie i tylko dzięki Wam przekroczymy próg wyborczy!

zasabus_01 zasabus_02 zasabus_03 zasabus_04 zasabus_05 zasabus_06 zasabus_07 zasabus_08 zasabus_09 zasabus_10 zasabus_11