Informatyka dla każdego

Żyjemy w erze informacji, multimediów. Podstawowym narzędziem jest  komputer, rozumiany w różnych formach, związany nierozerwalnie z siecią. Prawie wszyscy jesteśmy podłączeni do sieci. Stanowimy jedną rodzinę ludzką na jednej planecie. Różne rasy, narody, kultury, religie i języki mają więcej wspólnego niż kiedykolwiek. Nadchodzi czas jedności, oby tylko przy zachowaniu swojej tożsamości. Bycie katolikiem (katolicyzm = powszechność), to bycie otwartym na każdego człowieka przy zachowaniu swojej tożsamości w całej różnorodności.

Jednym z wielu symboli katolicyzmu jest tęcza. Tęcza – to jedne z piękniejszych zjawisk w przyrodzie. Różnorodność kolorów przy różnej długości fali w odpowiednio wilgotnym środowisku odsłania piękno dzieł stworzonych.

Kiedyś, jak bywałem w Kanadzie, bardzo lubiłem jeździć nad wodospad Niagarę, tam gdzie zawsze jest tęcza, kiedy świeci słońce. Nasza najbliższa gwiazda – widzialne i życiodajne źródło energii we współpracy z mżawką ukazuje nam piękno ziemskiej przyrody w świecie widzialnym, ale nie widzianym tak po prostu. Podobnie jest w świecie niewidzialnym, duchowym, gdzie jedynym źródłem życiodajnej i wiecznej energii jest sam Stwórca i tylko we współpracy z człowiekiem, który otrzymał dar wolnej woli,  może współdziałać dla jego dobra.

Z czasem wiele symboli zmienia swe znaczenie. Wszystko, co pokazuje dobro i piękno jest dewaluowane. Zło zagłusza i przysłania dobro, jest bardzo krzykliwe.

Nie wiem, czy wiecie, ale dawniej w języku angielskim słowo „Gay” (gej) miało pozytywny charakter, jak ktoś powiedział: Are you gay? Sure, I`m gay all the time.  (Czy jesteś radosny, wesoły? Pewnie, jestem radosny przez cały czas.) Teraz nie mogę powiedzieć, że „Paszyn is gay”. Bo 99,9% ludzi zrozumie, że jestem homoseksualistą, a ja tylko jestem radosny przez cały czas.

I tak wiele mógłbym dawać przykładów. Akurat kiedyś wiele czasu na studiach poświęcałem ruchowi New Age, zajmowałem się astrologią i innymi zjawiskami paranormalnymi i manipulacją, w kontekście Katolickiej Nauki Społecznej, o której mało co i kto wie, że takie coś istnieje. Ale o tym innym razem.

Dodam jeszcze jedno zdanie w kontekście warszawskiej tęczy, o którą tak wszyscy walczą. Czyż nie byłoby pięknie, jakby biskup Warszawy,  za zgodą jej prezydenta, właśnie pod tą tęczą odprawiłby dla wszystkich Mszę św. połączoną z agapą. Wtedy Ojcu Kłamstwa zrzedła by mina, a tak śmieje się z głupich ludzi, którzy nawzajem wyzywają się i pomiędzy sobą walczą. A głupota ich wszystkich sięga granic człowieczeństwa – normalności i zdrowego rozsądku. Chrześcijaństwo musi odzyskać wszystkie swoje atrybuty, symbole i ich znaczenia.

Wracając do tematu „Informatyka dla każdego„, chciałbym ukazać istotne cele dla mojego miasta, dla naszej Legnicy. Jak mogę pojąć, że sprawy duchowe są przez wielu niezrozumiałe, to trudno mi zrozumieć, jak ludzie nie potrafią wykorzystywać narzędzi związanych z technologią informacyjną w XXI w. Jeszcze ludzi w sile wieku można poniekąd zrozumieć, ale pozostałych już nie.

Kiedyś, tzn. 11 lat temu jak przyjechałem do Legnicy i zacząłem pracę jako katecheta i informatyk w Centrum Kształcenia Ustawicznego, miałem pomysł na zrobienie miejskiej sieci (MAN – metropolitan area network) w Legnicy. Wymyśliłem nazwę legman.pl nawet miałem już rejestrować domenę, bo akurat była wolna. Mój pomysł przedstawiłem moim szefom. Założenia były takie, aby każda szkoła, biblioteka, a później urzędy byłyby połączone miejską siecią ze sobą. Załóżmy, że ktoś szuka jakieś książki do wypożyczenia, to przez scentralizowany system i z agregowanej bazy danych, możemy zobaczyć czy dana pozycja jest dostępna i gdzie. Gdyż dużo ciekawych książek czeka, aby zostały przeczytane przez legniczan.

Dzisiaj po dekadzie, powstały jakieś szczątki niedoszłej sieci legman. Domena zajęta przez miasto, w kilku miejscach publiczny internet WIFI o ograniczonym dostępie – działają tylko niektóre usługi. Czuję oddech XX w. a przecież mamy już XXI w. Gdzie są miejskie inwestycje dotyczące rozbudowy sieci w oparciu o światłowody?

Uważam, że każda jednostka publiczna (szkoły, urzędy, miejskie spółki) powinna być połączona światłowodem. A nawet w drugim etapie, każda brama w Legnicy powinna mieć w pobliżu dostęp do światłowodu.

Rozmawiam z dostawcami – ISP, którzy sami mówią, że Legnica ma zaległości w tym temacie. Nie wiem, ale mam nadzieję, że jak budują, remontują drogi, chodniki, to wszędzie kładą wiązki światłowodowe. Oby tak było.

Mając „światełko” (światłowód) u siebie w pracy, domu itd. możemy mieć prawie wszystkie usługi za półdarmo. Czyż nie byłoby pięknie, jakby we wszystkich jednostkach publicznych były darmowe rozmowy telefoniczne i wideokonferencje w jakości HD za darmo. Paszyn Wam w tym pomoże. Dajcie mi medium – światełko, a ja Was oświecę.

Ludzie żyjemy w XXI wieku, a ja mam wrażenie, jakbym dalej żył w XX wieku z XIX wieczną mentalnością wielu.

Niestety wielu żyje albo w nieświadomości albo w zakłamaniu. Każdy z Was, który korzysta z technologi informacyjnej musi zdawać sobie sprawę na temat jej bezpieczeństwa i poufności. Nie istnieje coś takiego jak super bezpieczna sieć czy super bezpieczny system. Tak samo nie istnieje super niezawodna sieć czy system. W dzisiejszej technologi można włamać się – złamać każde hasło, to tylko kwestia czasu i odpowiedniej mocy obliczeniowej maszyny, i grubości portfela. Bezpieczeństwo i niezawodność zawsze polega na kompromisie pomiędzy bezpieczeństwem a dostępnością i wydajnością.

Chciałbym, abyś wiedział, że wielu informatyków, podobnie jak teologów służy prawdzie i wolności. I w takich ludziach jest nadzieja, na zmianę mentalności w wielu. Nie każdego można kupić, nie każdy jest zdrajcą. Podam jeden z wielu konkretny przykład.

Każdy system operacyjny, który działa w Ameryce musi przejść przez tzw. Agencje Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Czy to będzie windows, czy ios, android, czy urządzenia cisco itd. nie ma znaczenia. W każdym systemie jest zaimplementowany backdoor (backdoor – tajne tylne wejście, specjalna luka w bezpieczeństwie, aby wiele mogli ….). Wg NSA wszyscy jesteśmy potencjalnymi terrorystami. Tak więc musisz wiedzieć i być świadomy, że  każdy z nas zawsze może stać się terrorystą swojej wolności.  Kiedyś powstał taki wolny, darmowy projekt – system do szyfrowaniu dysków twardych i innych nośników pamięci – o nazwie TrueCrypt (zob. http://truecrypt.sourceforge.net ). Korzystam z niego na co dzień, aby szyfrować dane. Za darmo z tej strony można było pobrać bezpieczny i niezawodny system do szyfrowania danych.  NSA miało z nim problemy. Aby odszyfrować jakiś nośnik pamięci potrzeba było długiego czasu i super wydajnych maszyn,  przy dużych  nakładach finansowych, a to mijało się z sensem i z celem. Parodia wolności amerykańskiej polega na tym, że autorom systemu TrueCrypt dano propozycję nie do odrzucenia. Albo zrobicie dla nas backdoor albo żegnajcie -bye, bye. Nie ugięli się. Zatem na stronie mamy teraz super bezpieczny amerykański produkt do szyfrowania z wielkim backdoorem BitLocker, a TrueCrypt –  WARNING: Using TrueCrypt is not secure (UWAGA, użycie TrueCrypta jest niebezpieczne). Jak chcecie mieć taką wolność, to nadal głosujcie na tych samych, co są u władzy krajowej przez wiele lat. Tylko PO co? STOP Backdorowcom, którzy niszczą nasz kraj!

Ignorancja legnickich władz pełna arogancji

Władza legnicka niezmienna od lat ma się dobrze, ale tylko we własnym kręgu wzajemnej adoracji. Im szersze kręgi, tym większe niezadowolenie. Wszystko zależy od tego w jakim kręgu znajdujesz się i nie jest istotne skąd pochodzisz czy z jakiej jesteś partii, obyś tylko wychwalał jednego i jedynych. Z upływem czasu nawet w najbliższych kręgach zaczyna towarzyszyć niezadowolenie. Ludzie są pełni obaw. Schematy utarte od lat stają się męczące. Życie staje się smutne. Żeby cokolwiek załatwić w legnickim urzędzie potrzeba czasu albo znajomości albo tego co najgorsze – braku uczciwości.

Kolejne wybory to nadzieja dla Legnicy. Nadzieja, że może w końcu nadejdą zmiany. Trzeba być pełnym nadziei, ale także wytrwałym i cierpliwym w pracy.

Spotykam się z mieszkańcami mojego rejonu i często widzę w ich życiu – brak nadziei. Zniechęceni, zniesmaczeni, że mimo kolejnych wyborów, nic się nie zmienia od lat. Daję im nadzieję, dodaje im wiary, że nadchodzą czasy pełne nadziei. Tylko potrzeba jeszcze trochę czasu, trochę wysiłku każdego z nas, aby nasze miasto, nasza Polska zmieniła się na lepsze.  Pierwszym krokiem mojego hasła „CZAS NA ZMIANY”, które wymyśliłem przeszło rok temu, jest zmiana mentalności w nas samych. Najpierw trzeba zmienić siebie, umieć dostrzec dokoła siebie drugiego bliźniego, umieć się do niego uśmiechnąć, potrafić mu pomóc. Odkryć w sobie pokłady dobra, bo każdy z nas z natury jest dobry, bo jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo samego Stwórcy. Mamy swój początek, ale nie mamy końca. Nasze życie to taka matematyczna półprosta. Nadzieja, że z Chrystusem będziemy uczestniczyć w chwale, dodaje nam sił i wiary, aby zmieniać tu swoje życie  i ukazywać tę nadzieję innym. Dopiero drugim krokiem, to zmiana władz na szczeblach lokalnych i krajowych, po to, aby zmienić prawo, które ma służyć każdemu Polakowi, a nie tylko wybranym. Każdy inny algorytm „czasu na zmiany” nie zda egzaminu, a nasze wszelkie wysiłki okażą się krótkotrwałe i próżne.

Jak mamy się zmienić? W moim algorytmie, który z definicji powinien być prosty, jednoznaczny i skończony, trwała zmiana mentalności wówczas odniesie swój sens, wtedy i tylko wtedy, kiedy sami przed sobą i przed Stwórcą staniemy w prawdzie. Prostota i szczerość w przyznaniu się do tego, co nie jest godne dziecka Bożego. Wyrzucenie, pozbycie się wszelkiego zła ze swojego życia i scedowanie tego na cierpienie i  Krzyż Chrystusa, to jest nadzieją i początkiem Twojego zmartwychwstania, Twojej zmiany.

Nawet jak nie wierzysz w Boga, nie wierzysz w bezgraniczną Miłość objawioną w Chrystusie, jesteś wychowany i wyuczony na poglądach Darwina, na ewolucjonizmie, który można naukowo i w dziecinny sposób obalić, nawet jak Twoimi idolami są: Marks, Nietzsche czy Dawkins, to posłuchaj słów Blaise Pascala – filozofa i matematyka, który kiedyś powiedział słowa do niewierzących. Nawet jak Boga nie ma, to nic na swojej wierze nie stracisz, ale jak okaże się On rzeczywistością, to wtedy wiele zyskasz. I nie patrz na księży, na duchownych, popatrz na samego siebie. Dawid Starotestamentalny w Psalmie 53 napisał: „Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga„, A Paweł Paszyn dopowie. Wierz – to się opłaca. Ale pamiętaj, lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć. Kto jest naprawdę głupi, ten kto nie wierzy w Boga, czy ten, kto nie wierzy w Boga, a mimo to poświęca swoje życie, aby Go zwalczyć?

Ignorancja władz legnickich jest naprawdę tu wyjątkowa. Można byłoby pisać i pisać. Ale tym, którzy nie wierzą moim słowom, dam jeden z wielu, konkretny przykład.

Każdy z nas, z natury ma prawo do własności. Biblia bardzo dobitnie w wielu miejscach to podkreśla. Rozpoczyna się od przykazania w Dekalogu „Nie kradnij!” a kończy się na Apokalipsie Św. Jana. „Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca.  Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec.” Każdy z nas otrzymał talenty i każdy powinien rzetelnie pracować za uczciwe wynagrodzenie. Wszystko co jest związane z socjalizmem jest obce Biblii – Słowu Bożemu.

Z prawa do własności wynika poszanowanie cudzego dobra czy też dobra wspólnego. Dobro wspólne to owoc naszych prac. Na tej podstawie budujemy przestrzeń publiczną, dla każdego bez wyjątku. Stąd też wszelkie umowy, porozumienia, kontrakty dotyczące dobra wspólnego powinny być jawne opinii publicznej. Jeżeli ktoś zataja i powołuje się na klauzule poufności jest złodziejem i nie ma w nim prawdy. Dlaczego, dlatego bo korzysta on nie tylko ze swoich owoców pracy, ale całej społeczności. Każdy z nas płaci podatki, różne wymyślone opłaty, a władza lokalna albo krajowa ukrywa przed nami umowy np. dotyczące kontraktu miasta w sprawie wywożenia śmieci, czy też np. nie możemy dowiedzieć się, ile kosztuje państwo i jakie są przychody z utrzymania płatnej autostrady A4 pomiędzy Krakowem a Katowicami. I wiele set przykładów. Jeżeli jest brak transparentności, taką władzę należy szybko pozbyć się.

Im więcej zataja się, brakuje uczciwości, tym mniejsze poszanowanie wspólnego dobra, Twojej pracy.

Czy władza miasta Legnicy jest arogancka i ignorancka, bo nie szanuje dobra wspólnego, cudzej własności?

Sam sobie odpowiesz na to pytanie.

Stoi budynek – kamienica, która jest własnością jego mieszkańców, na rogu ulicy Senatorskiej i Piastowskiej. Mieszkańcy od wielu lat piszą pisma i proszą, aby ich budynek nie był niszczony przez ochlapywanie go podczas przejazdu samochodów w czasie deszczu. Mieszkańcy wiedzą, że Miasto nie pomoże w remoncie kamienicy, tylko proszą, aby Miasto nie niszczyło ich budynku. Piszą i proszą, aby Miasto zainstalowało przy chodniku ekrany, które chroniłyby przed destrukcją budynku.

Przypatrzmy się jaki jest stan budynku na dzisiaj. Niczym się nie różni, jak w latach wojennych poprzedniego wieku.

destrukcja_leg_25destrukcja_leg_24

 

 

 

 

 

 

Po za tym całe skrzyżowanie nadaje się do remontu, bo jest niebezpieczne i nierówne a przez to hałaśliwe.

destrukcja_leg_21 destrukcja_leg_22 destrukcja_leg_41 destrukcja_leg_86

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na zakręcie często dochodzi do wypadków, gdzie później Miasto ma problem z przywróceniem takich samych żółtych siatek. A tu powinna być mocna banda, bariera drogowa, chroniąca pieszych. Kilka miesięcy temu nawet część drogi zapadło się, ale to dopiero początek niespodzianek.

W innym miejscu w Legnicy prawie w tym samym czasie, Miasto chce przy budowie, remoncie innej drogi dołożyć kilkaset tysięcy złotych na tzw. cichy asfalt. (zob. http://fakty.interia.pl/dolnoslaskie/news-cala-prawda-o-cichym-asfalcie,nId,1239010) Oto super przykład wspaniałego i logicznego zarządzania. Gratulacje! Może najpierw połóżmy porządnie, wszędzie normalny asfalt, a dopiero później filozofujmy nad cichym czy kolorowym asfaltem.

Ale o legnickich drogach, remontach i ……. innym razem.

Jeszcze raz przyjrzyjmy się, jak władze miasta szanują własność mieszkańców kamienicy w Legnicy.

destrukcja_leg_207 destrukcja_leg_209

 

 

 

 

 

Czy tymczasowo, do czasu remontu drogi, skrzyżowania, nie można zainstalować ekranów, płyt poliwęglanowych, które chroniłyby pieszych oraz budynek przed ochlapywaniem. Tak, jak jest w innych miejscach.

lg_par_142

Przyjrzyjmy się dokładnie treści pismom pomiędzy Zarządcą (w imieniu mieszkańców) a Miastem (ZDM)

dok_04 dok_03 dok_02 dok_01

 

 

 

 

 

 

 

Pozostawiam to bez komentarza. Nic tylko iść do Sądu, ale tu w Legnicy czy jest sens? Strata czasu. Mija rok 2014 i cisza. Po co ten urzędnik pisał, jak palcem po wodzie i obiecywał, jak słonia w karafce. Czyż to nie jest lekceważenie mieszkańców Legnicy i nie szanowanie cudzej własności? Jaka jest jego odpowiedzialność za czyny, które niszczą cudze czy wspólne dobro?

Trzeba to zmienić!

 

Aby to zmienić, trzeba wybrać innego Prezydenta.

konw_pis_atr_leg_20141026_119

Odmieńcy nami rządzą

Nieraz każdy z nas słyszał, że „światem rządzą Żydzi” albo „Polską rządzą Żydzi”. Wielu poznałem Żydów i z nimi polemizowałem szczególnie w Krakowie, ale i też w Toronto i nigdy nie sądziłem, że jest ich aż tylu, że mogą rządzić całym światem. Skoro w swoim kraju rodzimym – Izraelu mają problem z opanowaniem porządku, spokoju i pokoju, to jak oni potrafią zapanować nad całym światem czy chociażby nad Polską?

Ale istnieje takie przeświadczenie i widocznie jakieś grupie zależy, aby tę bajkę powielać i mieszać w polskim narodzie. Żydzi jak każdy naród jest podzielony na różne warstwy społeczne, które nawzajem się ścierają. Jedni są bardzo bogaci i mają duży wpływ na życie społeczne i kształtowanie opinii publicznej, bo są właścicielami wielu znaczących mediów albo wielu idzie na prawników, lekarzy czy tworzą największe centra finansowe, tam gdzie jest największa kasa i prosta robota. Ale też inni są biedni, prześladowani i pogardzają swoimi braćmi, którzy nie żyją zgodnie z Torą, z Dekalogiem – z Prawem Bożym.

Pierwsza grupa krzykaczy, że „światem rządzą Żydzi” to niektórzy bogaci, wpływowi Żydzi, którzy chcą wmówić Tobie, że jesteś antysemitą. Nawet jak nim nie jesteś, to z czasem nim zostaniesz. Bo jeżeli powiem Ci zdanie „Paszyn jest najmądrzejszy” PJN to w normalnym człowieku odbiór jest o całkowicie odmienny. Czyli jak ktoś mówi Ci, że światem rządzą Żydzi, to chce wywołać w Tobie naturalną odwrotną reakcję. Bo przecież nie chcesz, aby Tobą rządzili Żydzi i chcesz być wolny. I tak stajesz się antysemitą z mianowania. Zasada akcja – reakcja. Każdej akcji towarzyszy równa reakcja, co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona (któreś prawo Newtona). Powtarzanie tysiąc razy kłamstwa, ogłupia człowieka i powoduje, że kłamstwo staje się relatywną prawdą.

Kto to jest antysemita? Niestety jak zadaje to pytanie, nikt nie umie trafnie na nie odpowiedzieć. Każdy mówi, że to osoba, która nienawidzi i pogardza Żydami. A czy tylko Żydzi są jedynym narodem semickim? Nie. Jakie znamy z geografii i historii narody semickie? Narody semickie, to narody zamieszkujące tereny Bliskiego Wschodu. Arabów i wiele innych narodów możemy wliczyć w tę grupę. Ale widzimy, że tylko Żydzi przywłaszczyli sobie tę terminologie do siebie, bo oni w historii zawsze chcieli być uważani za najbardziej poszkodowanych i niewinnych. Co złego to nie Żyd. Więc kto? W Polsce to Polak. Ale jaką my Polacy możemy użyć terminologię odnoszącą się do osoby, która nienawidzi i pogardza Polakami. Czy nie ma takich osób? Jest więcej niż tzw. antysemitów.

Teraz zatrzymamy się na jednym wykładzie z logiki o definicjach. Każda definicja jest zbudowana z definiendum (wyrażenie definiowane), łącznika oraz definiens (wyrażenie definiujące).  Zdanie „antysemita to osoba nienawidząca Żydów” jest  przykładem wymyślonej definicji i powtarzanej kilka, kilkanaście tysięcy czy milionów razy. Jeżeli w naszym definiens – wyrażeniu definiującym podamy stwierdzenie „osoba nienawidząca Polaków” to przez łącznik „to” musimy znaleźć nasz definiens – słowo klucz.  Okazuje się, że w mniemaniu ogólnym nie istnieje takie pojęcie. Może wynika, że nie ma osób nienawiedzających Polaków, czyli wszyscy kochają wszystkich Polaków. Historia i teraźniejsze życie pokazuje całkiem co innego. Nawet Polacy  mają problemy, aby dogadać się z samym sobą.  Nikt z Polakami nie liczy się i Polacy nigdy w historii nie mieli, nie mają i nie będą mieć bezinteresownej pomocy czy wsparcia. Wszelkie unijne dotację przez lata z budżetu polskiego będą zwracane do Unii. Wszędzie mówi się o unijnych dotacjach, a wiesz ile kasy, co roku odpływa ze skarbu państwa polskiego do Unii i Banku Światowego?  Niedługo te proporcje odwrócą się. Będziemy mieć mniej funduszy unijnych a więcej zobowiązań wobec Unii i Światowego Banku. I nikt Polakom nie pomoże. Dlaczego? Bo są łatwowierni i szybko poddają się manipulacji i zamiast jednoczyć się, współpracować to dzielą się i biją się jak dzieci w piaskownicy o foremkę. A jeżeli znajdą się Polacy, którzy są tego świadomi i okazują patriotyzm, chcą uczciwego i silnego państwa, szanują tradycję naszych ojców i matek, swoim życiem ukazują wartości duchowe, rodzinne to często przez media i innych pokazywani są w negatywnym świetle jako nacjonaliści, narodowcy, fundamentaliści itd. Bóg, Honor, Ojczyzna coraz bardziej przestaje mieć swoje znaczenie i wymowę.

Przykład: Dochody państwa polskiego z 2013 roku, to około 279 miliardów złotych, a wydatki ok. 321 miliardów. Kwotę ok. 42 miliardów złotych musieliśmy pożyczyć. W przeciwnym wypadku zabrakłoby pieniędzy na dofinansowanie ZUS-u, służby zdrowia, wojska, edukacji itd. itp. (Oczywiście rząd Tuska rok wcześniej zakładał mniejszy deficyt ok. 32 miliardy, ale 10 miliardów więcej, to większa kariera w Unii). Od kogo pożyczamy pieniądze? Obecnie, aby pokryć deficyt budżetowy musimy pożyczać pieniądze w formie obligacji, albo zaciągać kredyt w banku komercyjnym czy światowym. Może zaistnieć sytuacja, w której bank komercyjny pożyczy na niski procent pieniądze od NBP czy innego komercyjnego banku, a następnie te same pieniądze pożyczy rządowi polskiemu na wyższy procent. Obecnie mamy otwartą linię kredytową na kwotę ponad 33 miliardy złotych w  Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Dlaczego polski rząd, nie może pożyczyć pieniędzy na pokrycie dziury budżetowej od banku polskiego, jakim jest Narodowy Bank Polski? W zdrowym i uczciwym systemie powinny być opracowane mechanizmy, które pozwalają pokryć deficyt budżetowy od NBP. Polski bank powinien udzielać bezprocentowej pożyczki polskiemu rządowi. A wiesz ile płacimy corocznie do Światowego Banku za obsługę linii kredytowej? Dowiedz się. Jak jesteś Polakiem, to powinieneś wiedzieć kto i jak rządzi. Przecież to zadłużenie będzie spłacane przez Twoje dzieci, chyba że nastąpi twardy reset.

Ad rem. Jeżeli Paweł Stefan Paszyn – legniczanin jest Polakiem, to z kim ma tworzyć więzy narodowe z Polakami czy z Żydami czy może z Ukraińcami czy legnickimi Łemkami? Naturalne jest i oczywiste jest, że z Polakami. Niech zamieszkują polskie ziemie Żydzi i Ukraińcy i inne narody, ale na prawach mniejszości. Oni nie mogą decydować w Polsce o Polakach czy mieć większe przywileje niż Polacy. Jako Polak nie mogę dopuścić do tego, że mieszkając w Polsce, w swojej ojczyźnie nie czuję się jak u siebie w domu. Jeżeli chcą Żydzi czuć się jak u siebie w domu, to niech jadą do Izraela, Ukraińcy na Ukrainę, Niemy do Niemiec, itd. To tak jakbym wszedł do obcego domu i zaczął się szarogęsić i korzystać z nie moich dóbr i owoców pracy.

Polacy powinni uczyć się od Żydów – jednego – jak wspierać się wzajemnie i szanować swoją tradycję i tożsamość narodową. Polacy szanujmy się nawzajem i dbajmy o nasz naród. Nadzieja jest w naszych polskich dzieciach.

Druga grupa krzykaczy,  że „światem rządzą Żydzi” to ludzie –  pseudo Żydzi, którzy zazdroszczą im bogactwa i sami chcieliby zająć ich miejsce. Zazdrość i chciwość za bogactwem ziemskim jest chorobliwa. Sami tego bogactwa nie mają, a nic nie robiąc, chcieliby osiągnąć wszystko.

Trzecia grypa krzykaczy, że „światem rządzą Żydzi” to zdrajcy, którzy za ziemskie bogactwo, przywileje sprzedaliby wszystko, nawet swoją godność i swój honor. Dla nich ważniejsza jest kariera polityczna i dbanie o interesy innych narodów np. Niemiec czy Ukrainy czy całej Unii niż Polski.

Wybaczcie, że nie jestem Żydem czy Ukraińcem i niestety nie będę ich wspierał czy bronił. Mam wielu braci Polaków, których nikt nie wspiera i nie broni.

Kiedyś na studiach filozoficzno-teologicznych, na trzecim roku w seminarium franciszkańskim w Krakowie, chodziłem do żydowskiej dzielnicy Kazimierz. Spotkałem tam w synagodze starszego emerytowanego rabina, którego później często odwiedzałem. Ja jako kleryk – zakonnik, a on jako rabin – Żyd.  Nasze relacje były dość bliskie, nazywaliśmy się kuzynami w wierze. Ja chrześcijanin, on judaista. W końcu mieliśmy wspólnego Boga – Jahwe. Pewnego spotkania ustaliliśmy, że będziemy nasz dyskurs prowadzić w oparciu o Torę – czyli pierwsze pięć ksiąg Starego Testamentu – Biblii. Jako kuzyni w wierze razem uznawaliśmy te księgi za wyjątkowe i napisane pod natchnieniem przez Proroka Mojżesza i jemu podobnym. To był nasz wspólny mianownik, nasz fundament w dowodzeniu swoich tez.

Po jakimś czasie naszych rozmów zapytałem go – „Mój kuzynie w wierze, mój drogi Żydzie, powiedz mi proszę dlaczego Żydzi są najgłupszym narodem na świecie?” On oburzył się i powiedział. „Ja myślę, że są najmądrzejszym, przecież w wielu krajach ………… ” I  tak mówił przez kilka minut, chwaląc swoich braci w wierze – Żydów, co za mądry i bogaty naród. Jak skończył to dopowiedziałem „Najgłupszym, bo minęło dwa tysiące lat, a Żydzi nadal czekają na Mesjasza. Najgłupszym, bo nie przyjęli Chrystusa, swojego brata Żyda, jako Zbawiciela. Na co wy czekacie? Przecież Jezus Chrystus był Żydem, nie Arabem czy Polakiem.” Zamilkł i nastała chwilowo cisza. No to wziąłem Torę i zacząłem mu pokazywać to, co napisał sam Mojżesz, w tzw. protoewangelii i w wielu innych miejscach. Słuchał. A był to pobożny i gorliwy Żyd słuchał zaciekawieniem. Na końcu zadałem mu jeszcze jedno pytanie w oparciu o Torę. „Mój kuzynie w wierze, mój drogi rabinie, powiedz mi proszę, dlaczego tak faraon gonił was z tak wielkim wojskiem, przecież miał wielu niewolników i bez kilkuset tysięcy Żydów spokojnie by sobie poradził, ja jeszcze, na jego miejscu dałbym im prowiant na drogę”. Teraz on wziął Torę i zaczął cytować, jaki biedny jego naród, że był tak bardzo ciężko prześladowany przez Egipcjan itd. Zaczął użalać się i lamentować, a jak to robił, zaczął się lekko kiwać. Jak skończył to wziąłem Torę i mu powiedziałem „Drogi mój rabinie, czytać po hebrajsku nie umiem, nie umiem czytać w oryginale. Ale powiedz mi proszę, skąd na pustyni, pod górą Synaj, gdy schodził Mojżesz z dziesięcioma przykazaniami – Dekalogiem, skąd Żydzi mieli złoto, aby zrobić tak dużego złotego cielca? Przecież tego złota musieli mieć bardzo dużo, a na tej pustyni nie ma złota. Zatem faraon Was gonił, bo byliście największymi złodziejami i oszustami. Jako niewolnicy nie mogliście posiadać tyle złota. Okradliście faraona, a potem zamiast Bogu, oddawaliście kult złotemu cielcowi, a w imię Jahwe na tzw. ziemi obiecanej Kanaan podbijaliście zamieszkałe tam narody i wybijaliście je w pień. W tamtej cywilizacji byliście największymi barbarzyńcami, gdzie w pogańskim Egipcie prawa były na wyższym poziomie niż w na początkach Waszej religii. A teraz, mój drogi kuzynie w wierze, powiem Ci, dlaczego Bóg objawił Mojżeszowi dekalog – prawa naturalne. Bo Bóg jest pełnią Miłości i Stworzycielem całego bytu i wybrał Was, bo byliście najtrudniejszym i najbardziej opornym jego stworzeniem. Bóg nie objawił się Egipcjanom i innym ówczesnym cywilizowanym narodom, przyszedł do Was, do tych, co najbardziej potrzebują miłości czyli zmian w swoim życiu. Bo na kłamstwie, chciwości nie zbudujesz sobie życia. Złoty cielec stał się symbolem i kultem po dziś dzień. Ważniejsza jest mamona i ziemska władza. I Bóg dał Wam jeszcze jedną szansę, swoim synom marnotrawnym, przyszedł w Waszym narodzie Jezus Chrystus – Syn Boży, a Wy nie przyjęliście Go, czekaliście i czekacie na mesjasza, który dałby Wam panowanie nad wszystkimi narodami. Ale niestety nigdy się nie doczekacie …..” Nie chciał dalej słuchać. Mimo, że był w starszym wieku, dobrym rabinem, to na jego twarzy rysowało się zakłopotanie, że zacząłem burzyć to, w co gorliwie wierzył przez całe swoje życie. Zacząłem go pocieszać. „Mój Kuzynie w wierze nie martw się. Masz szanse całym sercem i całym umysłem i szczerze ukochać Jezusa Chrystusa. Zawsze możesz do Niego modlić się nawet w swojej synagodze, gdziekolwiek jesteś. A myślisz, że u mnie w wierze chrześcijańskiej, katolickiej jest tak pięknie i cudownie. Nie. Jest jeszcze większe zakłamanie. Ewangelia ta sama, niezmienna od wielu lat, oparta na prawie miłości Boga i bliźniego, a po dwóch tysiącach lat nie została jeszcze w pełni odkryta i odczytana tak, jakby chciał tego sam Bóg”. I dałem mu kilka przykładów. „Moi biskupi czy księża nie pozwalają moim braciom i siostrom w wierze, którzy zagubili się w swoim małżeńskim życiu, w pełni uczestniczyć we Mszy świętej. Wielu rozwiedzionym osobom nie daje się szansy zmiany. Nie daje się szansy przebaczenia. Ale jak oni sami zgrzeszą z kobietami czy mężczyznami, to tłumaczą swoją słabością i na drugi dzień już Msze św. odprawiają i głoszą homilie umoralniające. Wiesz, jestem już spóźniony, prawie kolacja, wiesz co moi niektórzy bracia w zakonie myślą, że ja teraz z dziewczyną romansuję. Oni wiedzą lepiej niż to, co ja robię. Ale powiem Ci na zakończenie naszej rozmowy, żebyś nie martwił się swoim zakłopotaniem. Mam ciężko chorego mojego ojca w Legnicy, który leży i cierpi w łóżku i z różańcem w ręce oddaje swoje cierpienie na chwałę Pana. Ja miałem dyżury przy jednym umierającym franciszkańskim kapłanie, znanym profesorem prawa. Zmieniałem mu pieluchy, podawałem wodę do picia, karmiłem go. Nie było dla mnie istotne czy jest obrzezany czy też nie? Po prostu miałem swój dyżur i z miłości podchodziłem do umierającego brata. A wiesz o tym, że w Legnicy, kiedy mój tata leżał w łóżku i bardzo cierpiał, prawie w tym samym czasie, to nikt z moich braci zakonnych w Legnicy dobrowolnie i z miłością nie odwiedził mojego ojca. Mama musiała dzwonić i prosić po kilka razy, aby przyszedł kapłan i udzielił mu sakramentu namaszczenia. Czy to ma się nazywać fraternitas – braterstwo – czołowy charyzmat Zakonu. Nigdy ten charyzmat nie będzie funkcjonował. Była propozycja i szansa na ostatniej zakonnej kapitule, aby zmienić nazwę z ojców na braci, tak jak powinno być, ale większość wybrała inaczej. Dalej nazywają się ojcami, a nimi nie są, ani ojcami dzieci ani ojcami narodu. Tak więc nie martw się rabinie, oddaj siebie i wszystko Chrystusowi, tylko w Nim jest życie. Każdy ma swoją drogę poznania, módl się do Ducha Świętego, wtedy On będzie Cię prowadził.” Później spotkałem go jeszcze raz, był uśmiechnięty jak mnie zobaczył. Widziałem jego głęboką radość.

Tak wiec jak usłyszysz, że Żydzi rządzą światem, to wiedz, że nie tylko oni. Nie daj się zmanipulować. Światem rządzą odmieńcy, którzy po dziś dzień składają kult złotemu cielcowi w różnych formach, a ich duchowym przewodnikiem jest Ojciec Kłamstwa. Odmieniec to ten, kto zatraca swoją naturę człowieczeństwa budując swoje życie na kłamstwie a przez to nie chce być dzieckiem i obrazem samego Stwórcy. Oni są wszędzie, w różnych narodach i w różnych zawodach, i w wielu religiach.

W maju jak kandydowałem do Europarlamentu, będąc na jaworskim rynku, podszedłem do jednego pana, który siedział na ławce, aby zamienić z nim kilka słów i dać mu swoją ulotkę. Zobaczył moje nazwisko na ulotce i zapytał się skąd pochodzę, gdzie urodzili się moi rodzice. Zaskoczony odpowiedziałem, że pochodzę z Legnicy, a mój ojciec urodził się w Kaliskiem, a mama z gór na Podkarpaciu z okolic Starego Sącza. On odpowiedział. „Nie jest Pan temu winny, że ma Pan takie nazwisko. Bo ono nie jest polskie” Zdziwiony odpowiedziałem. „Żydowskie też nie, ukraińskie też nie, ale jakie to ma znaczenie. Ilu Żydów i innych ludzi zmieniało swoje nazwiska na nazwiska z końcówką -ski. To mogę być Paszyński. Ale co to zmieni. Nic. Nadal jestem, kim jestem. Nie wstydzę się niczego i nie jestem tchórzem, aby ukrywać swoją tożsamość, że jestem Polakiem. A Pan ma z tym jakiś problem?”. Odpowiedział „No nie”. Ale pomyślałem sobie, że czemu nie, może zmienię swoje nazwisko na angielskie, bo teraz taka moda, wszystko co amerykańskie to najlepsze. Byłbym Paul Patient (Paweł cierpliwy) albo Paul Passion (Paweł z pasją, z namiętnością). Ale, co by to zmieniło, poza marketingiem?

Pamiętaj zanim mnie wybierzesz, kim jest Paszyn, to wiedz, że Paszyn jest Polakiem, legniczaninem, ale bądź świadom, że moim Panem mojego serca i mojego umysłu jest Żyd – Jezus Chrystus. Zawsze i wszędzie będę o Nim świadczył i działał dla dobra wszystkich mieszkających w Polsce, a tu i teraz jako potencjalny radny Legnicy.

Jesus

Każdy z nas może zbłądzić

Dziś zakończył się w katolickim Kościele Synod o Rodzinie. Przyjrzyjmy się bliżej temu tematowi, gdyż rodzina z punktu rozwoju społeczeństwa, państwa jest najważniejsza. Każde państwo szanujące swoich obywateli chroni rodzinę i pomaga w jej rozwoju przez różne przywileje, np. rodziny wielodzietne w wielu krajach płacą mniejsze podatki albo państwo im pomaga w wychowaniu i kształtowaniu nowych obywateli przez zasiłki i szereg ulg.

Dlaczego hierarchia katolickiego kościoła podejmuje tematy o rodzinie? Dlaczego celibatariusze chcą o rodzinie dyskutować? Mimo, że pochodzą z rodzin, nie tworzą rodzin, w którym rodzi się nowe życie. Na podobnej zasadzie jak ja, jestem ojcem i mężem, tworzę rodzinę i też mam prawo mówić o tym, co dzieje się dobrego i złego w hierarchicznym katolickim kościele. Tworzymy powszechny Kościół. Wszyscy ochrzczeni tworzymy wielką rodzinę jaką jest chrześcijaństwo.  Razem wspólnie poznajemy tę samą Ewangelię, różnie doświadczamy tego samego Chrystusa. I w tej całej różnorodności jest piękno tego powszechnego Kościoła.

Synod to inaczej zebranie przedstawicieli członków Kościoła na jakieś konkretne tematy i zagadnienia. Kto jest członkiem kościoła – każdy ochrzczony. Nie musi być to tylko biskup i ksiądz, mogę być ja i Ty – członek rodziny.

Dziwne jest to, że na Synodzie o rodzinie zabrakło przedstawicieli chrześcijańskich rodzin: ojców i matek, mężczyzn i kobiet. Prawie 200 biskupów z całego świata dyskutowało w Watykanie o współczesnych wyzwaniach Kościoła katolickiego związanych z rodziną, ale bez rodziny. Obrady Synodu trwały blisko dwa tygodnie. Precedensem stało się jednak, że po raz pierwszy w historii została przeprowadzona ankieta wśród wiernych, która poprzedziła dyskusję na Synodzie. Jest to fakt godny odnotowania, ale jeszcze za mało na tezę, która ma dowieść, że kościół katolicki = powszechny. Powszechność (katolickość) polega na tym, że członkowie kościoła pochodzą ze wszystkich narodów, że Kościół Chrystusa jest otwarty dla każdego. Nie istotne jest, kim jesteś i skąd pochodzisz. Powszechność to akceptacja różnorodności. Chrystus zaprasza do swojego Kościoła każdego z nas, bez wyjątku. Kościół katolicki nie jest tylko polski. Kościół katolicki to nie tylko nauka polskiego papieża. Kościół katolicki jest jeden, święty, powszechny i apostolski. Chrystus zbudował swój Kościół na św. Piotrze, Apostole, który jako pierwszy  wyparł się Go i to trzykrotnie, czyli wiele razy. Opoką stał się słaby człowiek, który uciekł od swojego mistrza, który nawet nie był pod krzyżem konającego Jezusa. Dopiero Duch Święty uzdolnił go do działania i dawania świadectwa, o swojej słabości i grzechu, i wielkiej miłości Boga. Ewangelia Chrystusa jest ta sama, niezmienna od dwóch tysięcy lat, ale jeszcze nie jest odkryta przez wielu.  Ale jak już zostanie całkowicie odkryta, wtedy zbliżą się czasy ponownego przyjścia Chrystusa w chwale (Paruzja). Aby  dobrze odkryć Ewangelię nie wolno tam szukać siebie, swojego ego czy też poparcia swoich poglądów dla własnych, partykularnych celów. Zdolność odkrywania daje Duch Święty, który działa w Kościele powszechnym.

Ewolucja w Kościele ku prawdzie i miłości Chrystusa, w odkrywaniu niezmiennej i jednej Ewangelii, ukazuje cały dynamizm życia w relacji Boga, Jego Syna i Ducha Świętego. Stąd też dziś nikt z nas nie może powiedzieć, że „już poznaliśmy Ewangelię Chrystusa”.

W katolickim kościele będzie dużo zmian, ale fanatycy (ludzie zamknięci na Ducha Świętego, na dynamizm życia w wierze) nie znajdą tu swojego miejsca.

Wracając do tego Synodu, który dopiero jest pierwszym zaczynem zmian. Trzeba mieć na uwadze fakt, że obrady synodalne były zamknięte, jak zwykle, mimo że dotyczyły rodzin, życia ludzi świeckich, ale też dzięki papieżowi Franciszkowi dokument zostanie opublikowany, jak rzadko kiedy. Jest to pierwszy przełom, zrobienie pierwszej dziury w murze, który dzieli naszą doczesność od życia w chwale. Im więcej dziur w takim murze, tym więcej promieni i jasności w naszej doczesności.

Każdy z nas może zbłądzić. Słabość rzeczą ludzką, ale im więcej światła, tym większa siła w pokonywaniu każdej słabości. Brak światła Ducha Świętego powoduje w człowieku egoizm i pychę, który jest przyczyną powstania duchowych chorób i cierpień, a w konsekwencji może doprowadzić do całkowitego odrzucenia łaski Boga. Dlatego nie wolno trwać w grzechu, w słabościach i nie pracować nad duchowym rozwojem.

Jeżeli myślisz, że tylko polscy księża  czy biskupi mają rację, albo że my Polacy mamy rację, to jesteś  w błędzie. Pycha doprowadzi Cię do upadku. Ale proponuje Ci, idź do swojego proboszcza i zapytaj się tak po prostu, dlaczego w swojej parafii nie mogą służyć do Mszy św dziewczynki, nie mogą być ministrantkami? Takie dziecinne i proste pytanie sprawi wielu duże zakłopotanie.

A nie ma piękniejszego stworzenia niż kobieta. Ich macierzyństwo i poświęcenie mężowi i dzieciom przebija stokroć wszelkie powołania kapłańskie czy zakonne. Jedyne powołanie jakie istnieje to, że Bóg powołuje każdego człowieka do życia w miłości. Jeżeli ktoś Ci mówi, że istnieje powołanie do zakonu, do kapłaństwa, to zapytaj się jego, dlaczego Bóg teraz tak mało ludzi powołuje, czyżby się na nas pogniewał? Kiedyś powoływał setki a teraz tylko jednostki?

Nie będę pisał o swoich poglądach, bo niektórzy fanatycy, widzieliby Paszyna na palącym się stosie. Ale zasygnalizuję bardzo ważne jedno pojęcie, słowo „parezja” – z greckiego oznacza, mówić wszystko otwarcie, szczerze, to co myślisz i co czujesz.  Parezja jest proto paruzją, która przygotuje ludzkość przed przyjściem Chrystusa w chwale. Parezja jest narzędziem (kilofem), który będzie robił coraz więcej dziur w murze, aż do całkowitego zburzenia muru, który dzieli doczesność i wieczność.

Niestety część hierarchów kościelnych, głównie polskich, ale i nie tylko, chcą, aby ten mur tkwił pomiędzy Tobą a Bogiem przez cały czas. Dochodzi nawet do tego, że przeciwstawiają się papieżowi i nie pozwalają mu działać pod natchnieniem Ducha Świętego. A co z dogmatem o nieomylności papieża w sprawach wiary i obyczajów? Jeżeli papież chce dopuścić osoby ze skłonnościami homoseksualnymi czy ludzi rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach do sakramentu pokuty i Eucharystii, to gdzie ich posłuszeństwo? Nie mówiąc nawet, że Ewangelię znają wybiórczo i tylko pod siebie.

Dam tylko jeden przykład (a ich jest wiele), cytat z Ewangelii św. Jana, rodz. 8.

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich.  Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego:   Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie.   W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?   Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi.   A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień.   I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi.   Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.   Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?   A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Co mówi ten tekst, jaka jest jego egzegeza, interpretacja wg Paszyna.  1. Zanim Jezus poszedł w Szabat do synagogi nauczać, to najpierw poszedł na Górę Oliwną, na spotkanie ze swoim Ojcem = Czyli jeżeli jesteś nauczycielem, kapłanem, kaznodzieją i chcesz wygłosić Słowo Boże w kościele, to najpierw zanim napiszesz sobie na kartce swoje przemyślenia, to idź uklęknij przed Panem i módl się do Ducha Świętego, aby Twoja homilia, Twoje słowo nie było Twoje, lecz Jego.  2. Wtedy ludzie poznają, że Ty nie jesteś w centrum, lecz On. To zobaczysz, że Twój mało zaludniony kościół z czasem będzie przepełniony. Ludzie sami przychodzić będą, jak zobaczą, że Ty sam żyjesz słowem Jego. 3. Nawet jak niektórzy będą chcieli Cię podstępnie na czymś przyłapać lub oskarżyć. Nic Ci się nie stanie, bo z Tobą jest On. 4. On Cię uzdolni w Swoje dary, tak, że jak przyjdzie do Ciebie największy grzesznik albo człowiek, który zbłądził i chce zmian w swoim życiu, pomożesz mu, a w imię Jego odpuścisz mu grzechy i wzmocnisz go duchowym pokarmem. 5. Dla wielu najważniejsze jest w tym tekście zaspokojenie swojej ciekawości, co Jezus rysował, pisał na piasku. Nie tędy droga, to jest najmniej istotne. Chrystus pokazał tym czynem, że w Szabat, gdzie wszystko było zabronione (kamieniowanie, jakakolwiek czynność, nawet rysowanie kijem po piasku), złamał zasadę żydowską. Zrobił to w odpowiedniej kolejności. Najpierw złamał zasadę najmniej istotną, aby powoli przygotować ludzi, ich mentalność do coraz większych zmian. On jako pierwszy swoją ofiarą na krzyżu udowodnił jak można rozwalić mur pomiędzy Nim a człowiekiem, pomiędzy Miłością a grzechem.

Kiedyś jak byłem klerykiem w Zakonie Braci Franciszkanów Krakowie, idąc krużgankiem w klasztorze, zaczepiła mnie nieznajoma kobieta. Była bardzo roztrzęsiona, zdenerwowana i plącząc prosiła mnie o rozmowę. Z góry powiedziałem jej, że nie jestem jeszcze kapłanem i nie mogę spowiadać, jedynie mogę wysłuchać czy pomóc w inny sposób. Usiedliśmy na ławce na klasztornych krużgankach. Zaczęła opowiadać swoje życie, wymieniać swoje grzechy, problemy. Mówiła i mówiła, a ja ją słuchałem. Opowiadała, że bił ją pierwszy mąż i znęcał się nad nią psychicznie, że później odeszła od niego do innego mężczyzny, a on dalej nie przestawał ją prześladować. Ona zwierzała się, wyrzucała z siebie, a ja ją słuchałem i w duchu modliłem się za nią. Na końcu rozmowy, głównie jej monologu, jak poczuła większa ulgę, okazała spokój i opanowanie. Wtedy jej powiedziałem. „Proszę Pani, jestem tylko klerykiem i młodym franciszkaninem, ale Pani ukazała mi wszystkie swoje problemy, z całego życia. Cóż mogę Pani ofiarować, modlitwę. Zaraz zacznie się Msza św. proszę pójść na nią, szczerze żałować i przyjąć do swojego serca Eucharystię.” Odpowiedziała „Proszę Brata, jestem rozwiedziona i nie mogę”. Odpowiedziałem jej. „Czy to Pani wina, że pierwszy mąż pił i bił Panią. Nie. A chce Pani mieć siłę, aby przeciwstawić się złu?” Odpowiedziała. „Tak chcę”. Na to ja. „Proszę iść na Mszę św. szczerze żałować za wszelkie grzechy, zrzucić je na Jego krzyż i przyjąć do swojego serca Jezusa – Komunię św. On Panią umocni. A w przyszłości proszę podejść do kapłana i opowiedzieć mu o tym, jakby co, to proszę nie obwiniać siebie, tylko wszystko zwalić na mnie. Przyjdą takie czasy, że będzie Pani mogła normalnie spowiadać się i przyjmować Eucharystię do swojego serca. Szczęść Boże.” Uradowana i z zapałem pobiegła i bocznym wejściem, prosto z krużganek weszła na właśnie rozpoczynającą się Mszę św.

Wtedy nie wiedziałem, że za kilka lat, już poza Zakonem, poznam moją obecną żonę i będę z nią najszczęśliwszym, tworząc wspaniałą, wielodzietną rodzinę. Każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy, każdy z nas ma swoją życiową drogę. Kiedy będziesz najbardziej szczęśliwym i radosnym, kiedy będziesz szczerze modlił się, aby w Twoim życiu zagościła wola samego Boga. On wie najlepiej, co jest dla Ciebie dobre. Wtedy Duch Święty będzie Cię prowadził, tylko potrzeba cierpliwości.

Każdy z nas może kiedyś zbłądzić czy upaść. Jeszcze nigdy nie spotkałem herosa w tych sprawach, nawet siebie samego. Ale najgorsze jest trwanie, stagnacja w grzechu, w swojej słabości i brak jakiejkolwiek świadomości. A jeszcze gorsze jest udawanie, że nie ma problemu, chowanie wszystkiego pod dywan. Obłuda i bycie hipokrytą. Chrystus chce tylko Twojej szczerości, On dalej pokieruje Tobą, tylko Jemu zaufaj, nie sobie. Jezu ufam Tobie!

Jeden ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli

ojciec_dzieckoPierwszymi i najważniejszymi nauczycielami są rodzice: matka i ojciec. To od nich dziecko od najmłodszych lat uczy się na całe swoje życie, kim być i jak postępować. Oni są wzorcem dla swoich dzieci. Dziecko od urodzenia jest jak gąbka. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym ….    Każdy zna to przysłowie. Żeby wychować dziecko na dobrego i porządnego, i inteligentnego człowieka, potrzeba tylko jednej rzeczy. Miłości rodziców. Nie potrzeba słów, potrzeba przykładu. Dziecko najlepiej rozpozna w swoich rodzicach, ich szczerość i prawdziwość. Mężczyzna i kobieta najpierw muszą ukochać siebie nawzajem, a potem swoje potomstwo.  Można ukończyć najlepsze studia na świecie, znać wiele języków, grać na wszystkich instrumentach, być milionerem, ale jak miłości nie masz, jesteś nikim.  Akurat ja miałem szczęście i urodziłem się w kochającej rodzinie. Wierna miłość mojego ojca i mojej matki oraz ich poświęcenie, było najpiękniejszym motorem do samorozwoju. Urodziłem się w rodzinie, gdzie było cierpienie i ból, spowodowany wypadkiem samochodowym i następstwami – wieloma chorobami. Mój ojciec długo przed moim narodzeniem, mający już trójkę dzieci był bardzo przedsiębiorczy. Z zawodu był krawcem. Miał swój zakład krawiecki, oprócz tego ze wspólnikiem, na wsi pod Legnicą, utworzyli fermę kurcząt – brojlerów. Pewnego dnia wracając do domu z fermy, jadąc na motorze na głównej drodze w Legnicy, wjechał w niego z boku, z ulicy podporządkowanej samochód – stara warszawa. Kierowcą samochodu okazał się pijany milicjant, ubek. Wypadek był na tyle mocny i silny, że ledwo co uszedł z życiem. W szpitalu przeleżał kilkanaście miesięcy, a jego nogę musieli od początku składać itd. Miał wtedy żonę i trójkę kilkuletnich dzieci, mojego brata i moje dwie siostry. Chciał najlepiej dla swojej rodziny. Jego pracowitość, jego poświęcenie, jego miłość, jego wierność, jego wiara w Boga od młodości jest dla mnie wzorem. Teraz od wielu lat czuję jego obecność i wiem, że ojców mam tylko dwóch: Boga  i jego, który teraz razem z Nim przebywa. Aby być święty, nie potrzeba beatyfikacji i kanonizacji. Każdy z nas może być święty, tylko potrzeba jednego, potrzeba kochać. Człowiek jest powołany z miłości do miłości.

Wszystkiego najlepszego wszystkim pedagogom i belfrom! Dziś Dzień Edukacji Narodowej. Dzień szacunku dla drugiego człowieka, dla każdego, kto daje coś z siebie, aby przekazać wiedzę i mądrość życiową. Niestety w szkołach coraz więcej jest wybiórczej wiedzy opartej na schematach i testach, poziom niższy a o mądrości życiowej cokolwiek trudno się dowiedzieć.

Ale wróćmy teraz do dzisiejszego święta. Jak trudno dzisiaj o dobrych i mądrych nauczycieli. Ile w tym zawodzie jest osób, które nie mają charyzmy i poświęcenia, które nie poszukują prawdy i mądrości życiowej. Tylko jak małpki lecą z narzuconym programem, aby zdążyć i przygotować klasę do testów, które są kilka tygodni wcześniej niż zakończenie szkolnego roku. Bo słupki są dziś najważniejsze. Przecież każdy chwali się, jaką ma zdawalność testów, egzaminów i matur. Tylko to się liczy. Syntetyka bez analityki prowadzi w kozi róg.

A co w naszej Legnicy. Kiedyś uczyłem w szkole religii i informatyki w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Legnicy, jestem nauczycielem mianowanym. I wiem, że nauczyciel to trudny kawałek chleba. Miałem i tak o wiele łatwiej niż większość, uczyłem dorosłych. Miałem najlepszą pracownie komputerową, serwery i komputery, pierwsze laptopy, projektory i tablice interaktywne w Legnicy. Oto dbał mój dyrektor Andrzej Zychowicz. Kto chciał uczył się, kto nie, to tylko była jego strata. Nic na siłę. Za darmo mógł poznawać tajniki wiedzy informatycznej. Ale niestety duża część ludzi, słuchaczy nie umiała szanować i doceniać takich możliwości. Może jakby płacili, to wtedy zrozumieliby, że nic nie ma za darmo, że trzeba najpierw coś dać z siebie, a potem wymagać od innych. Nic nikomu się nie należy.

Później zmienił się dyrektor. Ale moje rady i pomysły utworzenia największej zawodowej szkoły w regionie i chęć pisania projektów unijnych pozyskania funduszy,  nie zostały uznane. Iluż jest licencjatów i magistrów, jak łatwo skończyć jakiekolwiek studia. Rząd tworzy z naszych podatków tysiące bezrobotnych magistrów. A brakuje dobrych fachowców, czeladników.

Nie będę chwalił się, jakie skończyłem studia, jakie podyplomówki, jakie kursy. Papier wszystko przyjmie.

Ale pochwalę się jednym papierem, który niespodziewanie otrzymałem od kursantów w tym roku. To jest najlepsza nagroda i motywacja, jak ktoś doceni i umie zwyczajnie i prosto, i szczerze powiedzieć: DZIĘKUJĘ.

Dyplom Paszyna

Dyplom Paszyna

Jeden kochający i wymagający ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli, doktorów i profesorów.

Daj szansę pieszemu

Jestem ojcem czworo dzieci, moich pięknych córek. Są w wieku od 9 lat do 2 miesięcy. Niestety jeszcze żadna z nich nie ma prawa jazdy i samochodu. Pierwsze trzy kursują dwójką – na swoich nóżkach, zaś czwarta jeszcze nie ma pojęcia, co ją spotka w Legnicy, jak dorośnie. Oby spotkało ją, jak najmniej utrudnień i dużo normalności. „Daj szansę pieszemu” to akcja, która pokazuje szereg barier i utrudnień dla pieszych w naszym mieście. A co mam powiedzieć, jak nieraz biorę moją dwumiesięczną Małgosię na spacer wózkiem, jak nieraz trudno przejechać przez ulicę albo wjechać na wysokie krawężniki, albo w rekordowym tempie przejechać przez ulicę na zielonym świetle, bo za kilka sekund zmienią się światła na czerwone. A co dopiero mogą powiedzieć ludzie starsi, którzy wolną chodzą, czy mają przez ulicę biegać?

Oczywiście jest coraz lepiej, przy nowo wyremontowanych ulicach powstają przejścia dogodne dla pieszych, dla wózków dziecięcych i inwalidzkich. Powoli zaczynają obowiązywać polskie standardy. I z tego jestem dumny.

W wyborach startuje dużo partii, komitetów itd.  Wyścig szczurów rozpoczęty.

Jedni śledzą drugich i małpują. Przykładem może być Rabczenko – kandydat PO na Prezydenta Legnicy, który bardzo szybko podchwycił tezy Wacława Szetelnickiego – kandydata PIS na Prezydenta Legnicy, który w swoim programie ogłoszonym na konferencji prasowej, ujął likwidację stanowisk wiceprezydentów. Ale to nic złego. Problem jest inny, obiecywać można wiele i mało co zrobić, ale niestety PO opanowała to do perfekcji – Aby żyło nam się lepiej (nam czyli PO). Widać jak za rządów PO coraz bardziej staje się rozwarstwienie społeczeństwa. Bogaci mają coraz więcej, biedni coraz mniej. Biedny, boś głupi. Głupi, boś biedny. Radź sobie sam. A i tak wszyscy mogą Cię złupić (państwo – nowe podatki, firmy – amber gold i parabanki, komornicy – nawet już sąd ich nie kontroluje, itd.) Kapitalizm w wydaniu PO.

Aby nie było, że Paszyn to internetowa małpa, pokaże Państwu różnicę o tym, co napisał portal legnicki, który bardzo preferuje Platformę Obywatelską i Porozumienie dla Legnicy – ludzi PO BIS (zob. http://fakty.lca.pl/legnica,news,49442,Kandydaci_stworza_legnicka_mape_barier.html ), a tym, co będę pisał poniżej na temat „Daj szansę pieszemu”.

Nie wszystko, co Krzakowski zrobił w mieście jest złe. Gdybym miał poglądy lewicowe i klapki na oczach, to wolałbym obecnego Prezydenta niż młodego karierowicza, który za wszelką cenę chce zostać Prezydentem. Mimo, że Krzakowski wypalił się i widać, że brakuje mu pomysłu na przyszłość Legnicy, to trzeba docenić to, co zrobił. Może potrzeba lepszych radnych. Na pewno należy mu się większy szacunek niż Rabczence, który ma spore parcie na władzę. Takich ludzi obawiam się. Moim zdaniem, to legnicka PO jest barierą niedorozumienia. Wystarczy prześledzić ostatnie miesiące legnickiej PO i Arlegu. Tam wszystkich przyjmą na listy wyborcze. Im lepiej i dalej pluje się na Krzakowskiego, tym czołowe miejsca na listach? Chyba nie o to chodzi. Nie będę pisał, kto i co. Ale jak zobaczyłem tam znajomego z Polski Razem, to osłupiałem. Może ja zapiszę się do Palikota? Przepraszam, ale ja takiej polityki nie rozumiem, przerasta mnie zakłamanie wielu.

Ad rem. Daj szansę pieszemu. To mój, wcześniej zaplanowany pomysł, który ma pokazać mieszkańcom Legnicy a szczególnie urzędnikom, jak istotny i ważny jest pieszy – legniczanin. Bezpieczeństwo i komfort chodzenia po naszym mieście – na to chciałbym zwrócić Wam uwagę.

Platforma internetowa  lca.pl w krótkiej notce „Kandydaci stworzą legnicką mapę barier” ukazała problem oparty tylko na jednym przykładzie, zresztą znanym legnickim urzędnikom. Brak przejazdu dla wózków przy jeszcze niedokończonym, przejściu dla pieszych na ulicy Witelona. Napisali „Dziurawe chodniki, wysokie krawężniki bez podjazdów – niestety w Legnicy jest ich mnóstwo”. Ale niestety nie podali więcej przykładów. Używają liczby mnogiej, a ukazują tylko jedno przejście, które zostanie poprawione. Dlaczego nie chcieli pokazać, że nowe chodniki mają ułatwienia do przejścia i przejazdów wózków. Ich hasło jest populistyczne. Najpierw niech stworzą mapę barier, a potem niech nam ją ukażą.

Zanim przejdę do twórczej krytyki, to pokażę, że w mojej dzielnicy – centrum. Nowo wybudowany chodnik przy ul. Senatorskiej ma bardzo ładne udogodnienia dla wózków. Chciałbym, aby tak wyglądały wszystkie chodniki w mieście. Zobaczcie, nieprawdaż? Jedno przejście i widać, że są postępy.

chodnik-senat-okchodnik-senat-bad

 

 

 

 

 

A teraz przejdę do krytyki bezmyślności urzędników. Oczywiście z tym tematem byłem w Zarządzie Dróg Miejskich, to co usłyszałem, to napiszę później. Najpierw pobawię się kredkami i namaluję mapkę, zeskanuję i pokażę, co Paszyna drażni. A teraz razem z córeczkami trochę sobie pomalujemy. ….   I oto wyszła nam mapka czerwonego kapturka.

mapka_czerwonego_kapturkaWyjaśniam o co chodzi. Czerwony kapturek – wnuczka chce odwiedzić swoją ukochaną babcię. Jej droga musi być bezpieczna, krótka i łatwa do pokonania. Kolorem zielonym została namalowana naturalna linia drogi. Kolorem niebieskim została namalowana droga jaką wskazał mi legnickim urzędnik z ZDM. Po prostu chciał ominąć wilka.

Dawniej było przejście (zejście) ze skwerku. Teraz na ulicy Murarskiej mamy dwa przejścia (wejścia) na skwerek, a brakuje nam zejścia przy drugiej ulicy. W tym miejscu bardzo często stoją samochody – jest płatny parking albo jest bardzo wysoki próg i nierówna droga przy niedawno powstałym budynku na ulicy Bilsego. Projektowali, budowali a zapomnieli o przejściach dla pieszych i przejazdach z wózkiem itd.

Druga sprawa to brak przejścia dla pieszych przy końcu pieszego ciągu przy Szkole Podstawowej nr 4. Słaba widoczność pieszych przez nadjeżdżający pojazd, brak barierek i brak oznaczeń, że dzieci w pobliżu. Jest znak stop i linia, ale niestety to nie oznacza przejścia dla pieszych. W praktyce okazuje się, że nie każdy tu samochód zatrzymuje się. Byłem w ZDM, nawet tam spotkałem praktykanta, z czasów kiedy uczyłem informatyki dorosłych w CKU. Co powiedziała mi Pani. „Ludzie mają przechodzić na pasach, które są dalej, przy szkole”. I dodała drugi znak stop z lewej strony, po tamtego drzewa zasłaniały.

Przepraszam wszystkich, jeżeli nie zostałem dobrze zrozumiany. Za idiotę to robię ja. Na szczęście do 16 listopada, chyba że mnie wybierzecie na Radnego.

Ale popatrzcie i sami oceńcie, czy Paszyn znowu nie ma racji?

lg_par_105lg_par_157

lg_par_155lg_par_109lg_par_107 lg_par_112 lg_par_113 lg_par_114

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zazwyczaj przy ulicach przed szkolnym wejściem znajdują się barierki. Tak jak tu.
lg_par_127 lg_par_133

 

 

 

 

 

To dlaczego przed tą szkołą nie ma? Kto odpowiada za bezpieczeństwo dzieci i młodzieży przy szkołach?
Pan Dyrektor czy Ojciec Dyrektor? Tylko nie mówcie, że znowu Krzakowski. Skąd ma on o tym wiedzieć, przecież nie chodzi do kościoła.

lg_par_137 lg_par_139

Kampania rozpoczęta

Kampania rozpoczęta, pierwsze plakaty rozklejone. Moje hasło: „CZAS NA MŁODYCH, CZAS NA ZMIANY!” Dziś wieczorem rozkleiłem pierwszą turę plakatów. Promuję siebie samego, bo tylko za siebie ręczę, nie za partię. W każdej partii czy to lewicowej czy prawicowej jest tak bardzo podobnie. Zresztą są to wybory samorządowe i co do nich mają jakieś tam partie. Głosujmy na ludzi, na konkretnych ludzi!

Właśnie. A jak będzie startował gej, to czy katolik może na niego głosować w wyborach samorządowych? A jak będzie startował rozwodnik czy prowadzący niemoralne życie czy chrześcijanin może na niego głosować w wyborach samorządowych? Oczywiście, że tak i nawet jak zagłosuje, to nie zgrzeszy. Dlaczego?

Wybory samorządowe cechują się innymi prawami. Wybrańcy do Rady Miasta, Sejmików i innych urzędów samorządowych nie tworzą prawa krajowego czy unijnego. Nie decydują np. czy geje mogą adoptować dzieci albo czy niemoralni rozwodnicy chcą wprowadzić do szkół dla dzieci jak mają się masturbować, itd.

Chory kraj, chory system. A przez to w wyborach samorządowych ważną rolę odgrywają partie. Czyli listy każdej partii są układane irracjonalnie i z góry. Oczywiście bardzo często dominują układy kto i na jakim miejscu. Niestety bardzo często te osoby (jedynki i dwójki itd.) powinny być na listach albo na tyłach albo powinny całkowicie zniknąć z list, bo np. przez ostatni okres nic nie zrobiły dla miasta i jego mieszkańców. Dotyczy to każdej partii, komitetu, który startuje w Legnicy. Często też osoby będące w partii czy jakimś komitecie nie działają, a później nagle pojawiają się jak grzyby po deszczu. Ja też jestem zdziwiony, że na liście PIS w moim okręgu startuje osoba, która nie powinna tam się znaleźć. Jeżeli ktoś kiedyś przynależał do innych partii i podejmował nieprawicowe albo dwuznaczne decyzje, np. był za pozostawieniem pomnika na Placu Słowiańskim – symbolu kłamstwa to jakim prawem moralnym startuje z listy legnickiej PIS, na tak wysokiej pozycji. Przecież legnicki PIS chce m.in. usunąć ten pomnik? Konflikt interesów. Albo nagle miesiąc przed wyborami znikąd pojawia się kandydat na Radnego czy Prezydenta Legnicy? Co jest ważniejsze osoba czy szyld partii? Na kogo głosujesz na partię czy na osobę? Każda partia to …

Przerasta mnie głupota wielu! Przecież, żeby wygrać wybory w tym mieście, to trzeba silnie i wspólnie pracować przez całą kadencję. Mieć nieustanny kontakt z ludźmi. Pokazywać, że my możemy zrobić to lepiej niż obecna władza. Krytykować twórczo! Np. Krzakowski zrobił nowy deptak w parku. Bardzo dobrze, że zrobił deptak (klaskamy mu brawo, a on zdziwiony i podniecony strzela rogala – uśmiech). Tylko dlaczego do połowy? (zadajemy mu pytanie, a on prostuje swojego rogala). Czyżby zabrakło pieniędzy publicznych, to może Krzakowski podniesienie podatki, tak bardzo w tym jest dobry (sarkazm, on zawęża rogala). Ale jakbyśmy rządzili w mieście, to najpierw uzbieralibyśmy całą kwotę i zaczęlibyśmy robić ten deptak, ale cały. Ale prace budowlane zaczęlibyśmy robić od końca, od wałów do początku drogi. A tak to Krzakowski zrobił  od początku do połowy, jak będzie robił drugą połowę to ciężarówki z kamieniami, polbrukiem itd. będą musiały przejeżdżać po nowej drodze a wtedy może dojść do jej uszkodzenia. Decyzja Krzakowskiego w sprawie tej budowy jest nieprzemyślana i bezsensowna. Jak do tego dodamy większe i pilniejsze potrzeby naprawy innych dróg w Legnicy, to możemy polemizować o priorytetach, robiąc wspólnie wizje lokalne.  I takim sposobem Krzakowski straci swojego rogala – czyli uśmiech, pewność siebie, co on to nie jest.   Oczywiście Krzakowski będzie się bronił, kiedy ta sprawa trafi do legnickich mediów. A wtedy wyciągamy królika z kapelusza i 1:0 dla nas, a może walkower.

Ale kto to ma zrobić, Radni bezradni? Wszystko trzeba wypracować, nic nie robi się samo, oczywiście można modlić się, ale to nie wystarcza, bo Bóg dał człowiekowi rozum, dwie ręce i trzeba najpierw dać coś z siebie, a później wymagać od innych i od Boga.

Dlatego bardzo ważne jest, aby głosować na ludzi, którym można zaufać, którzy potrafią działać nie tylko dla siebie, ale też dla innych w lokalnej społeczności. Nie ważne jest  czy dana osoba jest religijna czy też nie. Ważne jest, aby była szczera i umiała współdziałać ze wszystkimi mieszkańcami. Nie może być kłamcą i nie może w tym wszystkim szukać siebie, swoich przywilejów i dodatkowego dochodu. Bo jeżeli ktoś idzie do polityki dla kariery, dla kasy, to tak mamy, jak mamy. I nigdy nie będzie dobrze.

Wieczorem jak rozklejałem plakaty, przy okazji rozmawiałem z jednym emerytem i dwoma policjantami.

– Co Pan chce zmienić w tym mieście? –  Zapytał się emeryt.
– Władzę, która starzeje się, nie dowidzi, nie dosłyszy jakie są potrzeby społeczeństwa Legnicy – odpowiedziałem
– Nic Pan nie zmieni, jest coraz gorzej –  dodał dystyngowany emeryt.- Dlatego trzeba pozbyć się komunistów, karierowiczów, ludzi z układu – dodałem.
– Panie w komunie było o wiele lepiej niż jest teraz. Stać mnie było wyjechać nad morze, stać mnie było na wiele rzeczy, a co teraz mamy w tym kapitalizmie i demokracji – obruszony dodał –  brak pracy, brak perspektyw dla młodych, złodziejstwo, a my mamy marne emerytury.
– Tak to jest prawda, pod tym względem było lepiej – przyznałem mu rację i dodałem – Pamiętam jak moja mama była kierowniczką Milany, zarządzała około setką ludzi i nawet była bezpartyjna. Za dobrą pracę i wszystkie wykonane plany dostawała nagrody, dyplomy, medale, premie. Jeździliśmy co roku na wczasy. A teraz ile musimy się napracować, aby gdziekolwiek pojechać. Ceny kosmiczne a pensje od lat takie same. Coraz więcej pracy, a pensje niezmienione. Jest coraz gorzej. Dlatego staram się nie narzekać, tylko chcę działać dla dobra swojego i Twojego.
– Panu dobrze z oczu patrzy. Powodzenia.
– Dziękuję.

Później jeszcze spotkałem dwóch policjantów z prewencji. Zdziwili się bardzo, że zostawiłem otwarty  samochód i od niego odszedłem.

– Dobry wieczór. To Pański samochód? – Zapytali policjanci.
– Tak mój – odpowiedziałem.- Dlaczego Pan ma niezamknięty i uruchomiony samochód. Czy Pan chce stracić swój samochód. Przecież tu w Legnicy wszystko kradną.
– Ja tylko zostawiłem na minutę, bo właśnie kleiłem tam plakaty – zacząłem się tłumaczyć.
– Panie, tu w Legnicy wystarczy moment i auto znika, albo coś z auta. Skąd Pan jest?
– Jestem z Legnicy – odpowiedziałem.
– I nie wie Pan, że tu jest coraz gorzej, młodzi nie mają pracy,  kradną, piją i to w całej Legnicy. Dawniej to tylko było na Zakaczawiu, a teraz wszędzie jest tak samo.
– To trzeba to zmienić? – stanowczo zapytałem
– Nic Pan nie zmieni, jest coraz gorzej, ci co mają kasę i układy to mają coraz większe, a inni są biedniejsi. Coraz większe jest rozwarstwienie w społeczeństwie.
– Tak, to prawda. Władza ta sama od wielu lat i nie dostrzega najistotniejszych problemów. A co byście zrobili, aby zmienić.
– Zburzyć i wszystko rozpocząć od nowa. My jesteśmy apolityczni, ale bardzo dobrze widzimy jakie są układy,  co się dzieje i jak ludzie żyją.
– Tak, potrzeba twardego resetu. Dobrej nocy – powiedziałem.
– Dobranoc.

Wracając do domu, do moich pięknych pięciu kobietek, przypomniałem sobie jedną z ostatnich rozmów z moim kolegą informatykiem, pracującym w jednym dużym mieście, w jednym z największych urzędów.

Opowiadał mi jak działają politycy i to wszystkich partii a szczególnie dzisiaj rządzący w Polsce, jak dzielą pieniądze unijne, jak robią przetargi i różne przekręty. Powiedział mi jedną istotną puentę.

„Jak tu zrobić, aby te wszystkie urzędy wysadzić w powietrze, ale przy tym ludzi nie pozabijać. Aby wszystko rozpocząć od nowa, zrobić taki twardy reset.”

Nic nie odpowiedziałem. Niestety świat dąży do nieuniknionej wojny. Fanatyzm religijny, egoizm, zachłanność i chciwość ludzka to pierwszy krok do zabicia drugiego bliźniego, a potem już wielu milionów ludzi. Bariera już została przekroczona.
Problem tkwi w sercach wielu ludzi a potem w ich mózgach. Najpierw zróbmy miękki reset i popatrzmy na swoje życie i odpowiedzmy sobie na pytanie, co ja mogę dać drugiemu bliźniemu ? Coś z siebie.
Nie narzekaj, nie zazdrość i dużo uśmiechaj się. A może potem dasz z siebie nieco więcej.

paszyn_radny_2_b2 paszyn_radny_b2

Legnica – miasto, które karze… i nie każe …

Legnica jest miastem, które karze mieszkańców i nie każe się wybijać powyżej poziomu władzy. Czy rzeczywiście nikt nie może być mądrzejszy niż legnicka władza i jego świta pełna urzędników? Dlaczego oni nie potrafią posłuchać obywatela?!

W zeszłym tygodniu spotkałem znajomego informatyka, który zmienił swój fach na geodezję. Posiada on swoją firmę geodezyjną, a także od kilkunastu miesięcy zajął się budowlanką – pozwoleniami na budowę itd.

– Mam zaszczyt kandydować na Radnego Legnicy. aby swoim działaniem wspomóc moje biedne i zrujnowane miasto.
– Czy to robisz z pasją i sam chcesz czy to musisz i inni Cię zmuszają do tego? – zapytał się zdziwiony, czy chcę wejść w to bagno.
– Robię to z pasją, dla siebie, moich dzieci i ludzi, którzy docenią moje działanie, ale także dla wszystkich legniczan – odpowiedziałem i od razu zadałem mu pytanie, jak to czynię w rozmowach z ludźmi.
– Powiedz mi proszę, co chciałbyś zmienić w tym mieście, aby żyło się lepiej nam wszystkim.
–  Aby w urzędzie miejskim wydawali szybciej pozwolenia na budowę i nie przetrzymywali wniosków prawie 6 miesięcy. W innych urzędach takie pozwolenia uzyskuje się do trzech miesięcy, a w Legnicy do sześciu. –  powiedział to egoistycznie myśląc o sobie i swojej pracy. Dalej go już nie pytałem, ale odpowiedziałem.
– Nie wiem jak to jest w przepisach z tej Twojej branży, ale niestety  słyszę bardzo dużo głosów negatywnych o rządach Krzakowskiego. Cieszę się, że ludzie coraz bardziej otwierają oczy. Ale szukam też jakiś pozytywów rządów Krzakowskiego i bardzo trudno się ich doszukać. Przecież każdy człowiek jest z natury dobry. A same remonty, wydawanie publicznych pieniędzy nie jest nic wyjątkowego, każdy przeciętniak to potrafi. Wydać jak najwięcej i zadłużyć miasto.

Niestety nawet internauci wystawili najgorszą opinię Prezydentowi naszego miasta. Zajął on ostatnie miejsce.  Zob. http://wroclaw.naszemiasto.pl/plebiscyt/wyniki/najlepszy-i-najgorszy-prezydent-na-dolnym-slasku-wyniki,17197,t,id.html

Może brakuje mu inteligentnych doradców, a może to jakaś dziwna przypadłość i zaszłość z dawnych lat bycia dyrektorem szkoły. Bo życie pokazuje, że trudno nauczyć czy zmienić nauczyciela. Nauczyciel przecież zawsze ma rację i musi być jak on chce – to częsta choroba zawodowa nauczycieli, ale też dyrektorów i prezesów.

A dobry nauczyciel to taki, który chce, aby jego uczeń był lepszy i mądrzejszy od niego. Mis­trz mu­si nau­czyć swe­go ucznia tak, aby ten go przerósł, inaczej nauka nie ma sen­su i wie­dza mis­trza nie przet­rwa i w końcu zos­ta­nie zapomniana. To jest fundament progresu społeczeństwa.

Chciałbym Państwu pokazać na konkretnym przykładzie bezmyślność oraz ukazać w jaki sposób władza legnicka karze swoich mieszkańców.

Przykład dotyczy mojej dzielnicy, wykonanego zadania z LBO 2014 (Legnicki Budżet Obywatelski) – chodnika przy ul. Senatorskiej.

Zamysł i chęci dobre. Super jakby tak wszystkie chodniki wyglądały w Legnicy. Jestem za. Ale niestety znowu bezmyślność góruje. Ale nie wiem, czy może brakuje tu dobrej woli czy logicznego myślenia?

W tym tygodniu poszedłem do sekretariatu SP4,  aby w końcu zagłosować na LBO 2015. I pytam się sekretarki, kto tak bezmyślnie wykonał projekt? Jak to, to nie możliwe, mamy nowy chodnik – odpowiedziała. Zatem zacząłem tłumaczyć tak, żeby mnie dobrze zrozumiała. A potem nic mi już nie odpowiedziała.

W naszym mieście w ostatnich latach przybyło bardzo dużo samochodów. Ulice są coraz w gorszym stanie i o takich samych rozmiarach. Ja i moi sąsiedzi mieszkający przy ul. Senatorskiej parkujemy albo na zakazach albo parkowaliśmy pomiędzy drzewami przy płocie szkoły SP4. Nie podobało nam się to pod względem estetycznym, ale miasto nic nie zrobiło w tym kierunku, żeby pomóc, tylko żeby utrudnić. Przykładem jest uchwała Rady Miasta o płatnych parkingach w Legnicy i utworzenie płatnych miejsc parkingowych (UCHWAŁA NR XXXVIII/398/13 RADY MIEJSKIEJ LEGNICY z dnia 28 października 2013 r, par. 6), która mówi, że roczny abonament może posiadać tylko mieszkaniec posiadający wejście główne zlokalizowane od strony strefy płatnego parkowania. Czyli mieszkańcy Senatorskiej 3, 5, 7 nie mogą wykupić sobie abonamentu i parkować dalej przy ul. Senatorskiej, obok skwerku i pomnika św. Franciszka.  Zresztą ta uchwała pokazuje jak miasto karze mieszkańców. Okazuje się, że np. mieszkaniec ul. Chojnowskiej 5 nie może zaparkować na sąsiedniej ulicy Bilsego, gdyby nie było miejsca przy jego bramie. Druga sprawa, dlaczego mieszkaniec mający więcej niż jeden samochód musi płacić w wyższej wysokości drugi abonament. Ta uchwała to antyspołeczny bubel prawny. Ale wróćmy do sedna – bezmyślnego projektu LBO – chodnika przy ul. Senatorskiej.

Miasto wybudowało nowy chodnik, pomijam fakt, że ten chodnik jest mało chodzony, gdyż główny ciąg pieszych odbywa się po drugiej stronie ulicy, ale wybudowało nowy chodnik, postawiono czarne słupki i zasiano trawę. Teraz już tam nie zaparkuje się. A gdzie mamy parkować? Kogo to obchodzi, radź sobie sam, kogo to? Całkowicie zapomniano o zrobieniu parkingu na ulicy wzdłuż tego nowego chodnika, podobnego do tego, co jest dalej przy skwerku i pomniku św. Franciszka. Zrobiłem pomiary – za jednostkę przyjąłem długość mojego buta, czyli 1 tp (Tip-top Paszyna) to 33 cm. Skala błędu jest o wiele niższa i odwrotnie proporcjonalna do tego  projektu i wynosi +/- 1/2 tp, czyli 1 tip-top Paszyna. Pomiary obejmowały szerokość ulicy i dowodzą, że na tej ulicy Senatorskiej 3-7 można było podczas wybudowania chodnika zrobić wzdłuż ulicy parking. Czyli tylko przemalować ulicę. Za dowód i lepsze zrozumienie tego tematu posłużą zdjęcia.

lg_par_104 lg_par_116

 

 

 

 

lg_par_118lg_par_119  lg_par_122lg_par_121

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdaję sobie sprawę, że dla legnickiego urzędnika to nie wystarczy, bo powie, tu jest wjazd z Piastowskiej, większe natężenie ruchu itd.

Toć  poniżej teraz pokazuję na zdjęciach, że można tu zrobić parking, tylko brakuje dobrej woli urzędników. Oczywiście byłem w Zarządzie Dróg Miejskich i rozmawiałem z Panią ….  Pozostawiam to bez komentarza. Ona temu nie jest winna…

lg_par_123 lg_par_140 lg_par_141

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak jesteśmy przy chodnikach i parkingach, to chciałbym zwrócić Wam uwagę na jeszcze jeden aspekt.

Teraz szkoła SP4 dała kolejną propozycję budowy mało uczęszczanego chodnika przy ul. Murarskiej i …. dobrze. Ale mądry i dobry dyrektor, powinien najpierw dbać o uczniów – pomagać w wychowaniu i nauce (szkoła pełni rolę pomocniczą w wychowaniu i w nauce), ale też być dobrym organizatorem i dbać o wygląd szkoły wewnętrzny i zewnętrzny. Przykładem może być Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 3 przy Mazowieckiej w Legnicy, gdzie z funduszy LBO 2014 wyremontowano front szkoły. Ale to nie moja dzielnica i nie o tym.

Popatrzcie na to zdjęcie

lg_par_125Tu mamy chodnik, po którym chodzi dużo ludzi, o wiele więcej niż po chodnikach przy szkole SP4.

Kto ma zająć się tym chodnikiem. Dyrektor szkoły dba o chodniki wokół swojej szkoły. To dlaczego proboszcz tej parafii nie może zadbać o ten chodnik, przecież jego parafianie chodzą po tym chodniku. Albo dlaczego parafianie nie mogą dać swoją propozycję na LBO? O czym to świadczy. Gdzie ten pasterz, co i po czym prowadzi swoje owce? Przecież LBO jest dla każdego mieszkańca. Katolicy, zanim będziemy bujać w obłokach teraz stąpajmy twardo po ziemi. Bóg dał człowiekowi rozum, tylko trzeba z niego korzystać. Dać coś z siebie, pokazać innym, że my też potrafimy, a nie być jak baranki prowadzone na rzeź. Czy mamy być biedniejsi, głupsi niż ludzie śmiejący się z nas?

Legnicki mur – wizytówką miasta? Nie wiem, kto go robił, czy miasto czy parafia. Ale czy on jest skończony? Budowa zamknięta? Przecież to wstyd, jak taki mur może wyglądać w centrum miasta. Lepiej jakby go nie było, przynajmniej byłyby widoczne drzewa i zieleń. Nie można by go otynkować albo przemalować. Bracie nie nasz pieniędzy, to więcej pracuj, używaj mózgu i módl się do Ducha Św., a może byś tak napisał jakiś wniosek na LBO 2016. Manna czy mamona z nieba nie spada. Bóg obdarowuje każdego różnymi talentami, tylko trzeba je odkryć i umieć z nich korzystać. Ora et labora – Módl się i pracuj!lg_par_126

lg_par_124 lg_par_128

LBO chlubą czy farsą Legnicy?

Legnicki Budżet Obywatelski jest chlubą obecnej władzy. Przyjrzyjmy się bliżej, co to jest LBO? Czy legniczanie mają powód do dumy i chluby czy raczej to farsa, gdzie naiwni i łatwowierni legniczanie dają się wciągnąć, jak dzieci do piaskownicy, bo i tak wszystko, co w Legnicy, musi być po myśli obecnej władzy?

LBO (zob. http://www.lbo.legnica.eu/) Legnicki Budżet Obywatelski, zwany również partycypacyjnym to specjalnie wydzielona kwota z budżetu naszego miasta o przeznaczeniu której zadecydują bezpośrednio mieszkańcy Legnicy. Piękny i szczytny pomysł. Zachęca on obywateli to aktywnego działania, co chcieliby zrobić, zmienić w swoich dzielnicach. Legniczanie mogą zgłaszać swoje pomysły i przedstawiać je legnickiej władzy. Jeżeli pomysł władzy spodoba się, to bez przeszkód idzie pod głosowanie.  Pierwszy warunkiem sine qua non jest, aby teren należał do miasta, do gminy Legnicy, drugim aby wartość projektu nie przekraczała 200 tys zł.  Niestety okazuje się w praktyce, że to nie wystarcza. Jeżeli pomysł nie znajdzie uznania w oczach legnickiej świty, ulega on w gruzach. Jedyny argument bezradnej władzy jaki wówczas słyszymy to – „finansowanie przewyższa dozwoloną kwotę 200 tys zł.”  Oni tylko wiedzą ile, co kosztuje i komu, jak dać zarobić. Tam gdzie publiczna kasa, tam i oni. Mimo, że masz kosztorys sporządzony przez firmę, to nie wystarcza. Tak było z projektem w poprzednim roku (zob. http://www.lbo.legnica.eu/images/projekty/OBSZAR%207%20projekt%2012.pdf), ale także z innymi, które władze miasta nie uznały za „swoje”. Nie ważne, że obywatele chcą czegoś innego. Nawet nie daje się im szansy na demokratyczne głosowanie swojego projektu, a przede wszystkim lekceważy się ich pracę, a przez to wielu zniechęca się do głosowania.

Rok temu nie głosowałem, właśnie przez to, że LBO w wydaniu Krzakowskiego to farsa Legnicy.

Chciałbym Wam zwrócić uwagę na istotną rzecz w mojej analizie LBO 2014. Oczywiście nie można było nie zauważyć przed wyborami na Rynku wystawy zrealizowanych projektów I LBO z 2014 roku. I bardzo dobrze, że one są, bo pokazują jedną istotną rzecz, że przez lata rządów Krzakowskiego bardzo mało zrobiono dla dzieci i ich rodzin. Świadczy o tym przygniatająca ilość zgłoszonych, wygranych i zrealizowanych projektów dotycząca placów zabaw. Wniosek nasuwa się sam, że przez te lata rządy Krzakowskiego były antyrodzinne i nie służyły dobru dzieciom. Takim starszym Panom, którzy nie doceniają wartości rodzinnych – dziękujemy! A gdzie gminna karta rodzin wielodzietnych? Gdzie jakakolwiek pomoc czy ulga dla wielodzietnej rodziny? Co Krzakowski zrobił – żłobki – jedne z najdroższych w Polsce. A łatwiej dostać się do PWSZ niż do miejskiego żłobka.  Czy dalej będziesz na niego głosował? Kto jest przyszłością Legnicy? Młodzi, inteligentni, posiadający wspaniałe i kochające rodziny – oni są nadzieją Polski!

Legnica ma dość destruktorów, potrzeba nam konstruktorów!

lbo_2014_01Zobacz, jakie potrzeby mieli mieszkańcy Legnicy

lbo_2014_02 lbo_2014_03 lbo_2014_04 lbo_2014_05 lbo_2014_06 lbo_2014_07 lbo_2014_08 lbo_2014_09

Radny bezradny

Kandyduję na Radnego Miasta Legnicy z Okręgu Wyborczego nr 2 – Centrum –  z miejsca, w którym urodziłem się i wychowałem przy ul. Senatorskiej w Legnicy. Tu spędziłem moje dzieciństwo, młodość w szkole SP4 i Liceum Katolickim Braci Franciszkanów (OFMConv.) Darzę wielkim sentymentem moją małą mieścinę – Legnicę.

Kandyduję z listy Prawa i Sprawiedliwości z miejsca nr 3. Kandyduję jako Paweł Stefan Paszyn – Nasza Legnica – Polska Razem. Liczę na Twój głos!

Dlaczego i po co kandyduję do urzędu – Rada Miasta Legnica? Niektórzy znajomi mówią, daj sobie spokój, tego legnickiego muru nie przebijesz. Szkoda zdrowia i czasu. W tym mieście prawica nie istnieje, a na układy nie ma rady. Inni – zapisz się lepiej do Krzakowskiego, bo tam też mają deficyt inteligentnych ludzi. Nieważne skąd, oby tylko zostać Radnym? Radnym i bezradnym, ale z dodatkową kasą?  NIE.

Kandyduję, aby Legnica miała osobę, która każdego wysłucha, obojętnie od poglądów politycznych czy religijnych i postara się tej osobie pomóc. Kandyduję, aby w tym mieście nastąpiła sprawiedliwość społeczna – a nie preferowanie tych samych i tego samego od dziesiątek lat. Kandyduję, aby zmieniać Legnicę – Naszą Legnicę.  Kandyduję, aby  dawać dobre, logiczne i inteligentne rady Prezydentowi Miasta Legnicy – obojętnie, kto nim zostanie. Kandyduję jako wolny i niezależny od nikogo i niczego legniczanin i Polak. Nic nie muszę, a mogę wiele, bo potrafię.

Kiedyś powiedziano mi na studiach w Krakowie „nic dobrego z Legnicy nie pochodzi”. Chciałbym implementować tu pokój i dobro, aby w przyszłości  być dumny, że jestem legniczaninem i Polakiem. To możemy zrobić tylko RAZEM!

Chciałbym podzielić się z Wami – kilkoma radami – w najbliższych wyborach – jakich wybrać Radnych.

Starajcie się wybierać Radnych niezależnych od obecnej władzy. Jaki to jest Radny i niezależny? To osoba nie związana umową o pracę z obecną władzą, z Prezydentem czy wszystkimi urzędami, legnickimi instytucjami czy szkołami. Nie ważne w jakiej byłaby partii czy w jakim komitecie. Dlaczego? Przykład.

A czy nauczyciel legnickiej szkoły mógłby być dobrym i niezależnym Radnym, bronić Waszych spraw i narazić się legnickiej władzy, skoro działa w szkole publicznej, gdzie dyrektorów wybiera Prezydent Miasta. Niestety życie pisze scenariusze, że ludzie chorzy na władzę cechują się  dwulicowością i mściwością, wszystko zrobią, aby zostać u władzy. Jak taki nauczyciel postąpi? Albo będzie robił wszystko, co włodarz miasta będzie od niego oczekiwał, a przez to będzie miał spokojne życie i dodatkowe profity, albo z czasem będzie miał problemy w pracy lub zlikwidują jego etat i koniec zawodów. Lepiej być kłamcą czy prawym człowiekiem i być lojalnym wobec swoich wyborców?

Dlatego nie łudźcie się, ze pracownik budżetowy postawi się obecnej władzy i Wam w czymkolwiek pomoże. Taki Radny  jest bezradny, a jego cel to tylko profit finansowy. Rada Miasta w Legnicy czym będzie, skoro zasiądą w niej Radni i bezradni? Kpiną z demokracji.

Nie rozumiem też, dlaczego tylu emerytów startuje na Radnych? Parcie na kasę, kasę chorych? Cóż.

A jakiego mam wybrać Prezydenta Legnicy?

Każdego pierwszego lepszego, innego niż Krzakowski i Rabczenko. Dlaczego? Nawet każdy głuchy czy ślepy będzie lepszym, oby był uczciwym i swoją rzetelną pracą oddawał siebie temu miastu, a jak będzie oszołom to może przez przypadek zatrudni jakiegoś mądrego dyrektora czy prezesa. Mniej „przydupasów”, to większy rozwój demokracji i miasta.

Krzakowski – NIE – mija mu trzecia kadencja, co chciał zrobić, to zrobił i wystarczy. Nawet jakby został najprzystojniejszym starszym Panem i ożeniłby się z najpiękniejszą młodą legniczanką czy dostałby na stare lata olśnienie i  poparł go sam biskup. Nie. Wystarczy. Dziękujemy temu Panu za to, co zrobił.

Rabczenko – NIE – pomijając przekręty Arlegu i legnickiej PO.  Zob. http://wyborcza.pl/1,75478,16132458,Jak_to_sie_robi_w_spolce_Arleg__Politycy_we_wladzach_.html  A czy moralnie dopuszczane jest, aby już za młodu nowy kandydat promował siebie za fundusze Arlegu, która nie jest jego własnością? Jeżeli ktoś już na początku nie potrafi być przejrzysty i nie umie odróżnić pieniędzy spółki samorządu województwa czy pieniędzy publicznych od swoich prywatnych to, co jak będzie Prezydentem?  Jestem ciekaw, czy banery, które wisiały czy jeszcze wiszą w Legnicy promują Arleg czy Rabczenkę i kto za nie płacił? Mały Arleg i duży Rabczenko, ale czy to ważne, a może to legnicki ArRab?

– Czy jest jakiś kandydat z prawicy w tej czerwonej Legnicy?
– Przepraszam, z jakiej prawicy? Czy istnieje legnicka inteligencja prawicowa (LIPa)?
– Nie słyszałem, ale lipy w naszym mieście nie brakuje, czego nie dotkniesz, większość to lipa.

Kwiat lipy

Kwiat lipy