Dziękuję za Wasze głosy

Dziękuje Wam za Wasze głosy! W swoim okręgu zdobyłem ich aż 177 (wersja jeszcze nieoficjalna). To proporcjonalnie o wiele, wiele więcej niż w maju, kiedy kandydowałem do Europarlamentu. Jednak nie udało się Was reprezentować. Ten kilkumiesięczny czas to moje nowe i bezcenne doświadczenie. Poznałem wiele osób, poznałem ich serca, często bardzo zakłamane, nieraz pałające nienawiścią. Gdybyście wiedzieli, kto na mnie głosował, to byście myśleli, że nie kandyduję z listy PiS.

Moje założenie w prowadzeniu swojej kampanii były:

  • poświęcać swój czas nie więcej niż 3 godziny dziennie (w tym czasie wieczorami czy nocą tworzyłem grafikę, stronę internetową – pisałem artykuły, spotykałem się z ludźmi, roznosiłem swoje kalendarzyki, naklejałem plakaty itp.)
  • Przepraszam, ale czasowo więcej nie dałem rady, sprawy rodzinne są dla mnie priorytetem. A niedawno narodzona czwarta córeczka potrzebuje dużo czasu, aby jej poświęcić.
  • wszystko co się da, robić samemu, własnym sumptem, za własne pieniądze w odpowiednich limitach.
  • nie chodzić od mieszkania do mieszkania i namolnie namawiać jak członkowie różnorodnych sekt.
  • na żadnym moim materiale wyborczym, nie miało być loga PiS –  ponieważ nie jestem członkiem PiS.
  • zmuszać swoich wyborców i moich konkurentów do twórczych rozmów i do myślenia.
  • nie wdawać się w polityczne oszczerstwa, różne prowokacje, podkładać nogę osobom będących na jednej liście.
  • być otwartym i uśmiechniętym do każdego człowieka, a do konkurenta przede wszystkim.

Wnioski:

  • ważna jest pozycja na liście i logo partii, nie ważne jak prowadzisz kampanię i co sobą reprezentujesz, kim jesteś. A jak do tego doda się elementy kościelne, radia Maryja i inne wielkie ściemy pseudokościele, tym większe szanse, że pospólstwo polskie zagłosuje na ciebie. Obietnice bez pokrycia.
  • niektórzy członkowie legnickiego PiS okazali swój niski poziom poprzez rozpoczęcie walki plakatowej. Odklejali, zrywali moje plakaty. Konkretny przykład: Apteka przy ul. Dziennikarskiej, pełno plakatów PiSowców, poszedłem do apteki zapytać się czy mogę także swój plakat powiesić, bo również kandyduję z listy PiS. Pani farmaceutka wyraziła zgodę. Przykleiłem obok swój plakat na zewnątrz, na oknie. Na barierkach pomiędzy liderem listy PiS dałem swój plakat na swojej tekturce. Kilka godzin później w ostatni dzień kampanii wszystkie moje plakaty zostały zdarte, a w miejsce mojej tekturki, został powieszony plakat lidera listy PiS.
  • nie będę jak niektórzy członkowie PiS, upatrywać się, że wybory zostały zakłamane i oszukane. Ale chciałbym dodać jedno moje spostrzeżenie. Karty do głosowania są źle przemyślane. Wystarczy jak później, ktoś z komisji podczas zliczania, doda dopisując jeden więcej krzyżyk i ta karta, ten głos staje się nieważny. Brakuje sumy kontrolnej karty, każdej strony. Na każdej stronie, powinno być okienko, w którym wyborca powinien wpisać – cyfrę 1 lub 0, która symbolizuję 1 – wpisany x,  0 – brak x.  Wtedy każdy dopisany x przy sumie kontrolnej 0 na danej stronie nie jest brany pod uwagę podczas zliczania głosów.

Konsekwencje legnickich wyborów:

  • 8 mandatów PiS, 8 mandatów PO, 4 mandaty ludzie TK, PdL – 2 mandaty i 1 SLD.
  • Krzakowski czy Rabczenko ? Kogo poprze PiS ?

Każdy myślący strateg, członek listy PiS, któremu powinno zależeć na zwycięstwie za cztery lata,  powinien poprzeć Tadeusza Krzakowskiego. Dlaczego? Z najprostszej przyczyny. Bo jak Rabczenko zostanie prezydentem, to legnicki PiS przez najbliższe kilkanaście lat będzie cały czas w opozycji i będzie jedynie zadowalał się dietami, układami etc. I nic nie zrobi dobrego dla miasta, dla jego mieszkańców. Pamiętam jak kilka lat temu napisałem kilka maili do jednego lidera PiS, o wsparcie i interwencję w radzie miasta, to do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi. Ja takich radnych nie chcę. Ale wy ich dalej wybieracie. A później dziwicie się, że wygląda tak nasze miasto i cała Polska.

I nie mówcie mi, że obecny Prezydent jest komunistą, bo ja tu w Legnicy od dobrych kilkunastu lat nie spotkałem prawdziwego komunisty. A PiSowi partii socjalnej bliżej do obozu prezydenta niż do Platformy Obywatelskiej – partii bez jednej idei, gdzie liczy się tylko własne dobro. Zresztą widzimy co dzieje się kraju. Nieład na każdym poziomie życia publicznego.

Zobaczymy jak będzie dział legnicki PIS w Radzie.  Czy rzeczywiście zależy im na rozwoju miasta i legniczan. Czy pojawią się nowe inwestycje, uczciwe praktyki i wsparcie dla rodzin wielodzietnych. Czekamy, czy gmina przyłączy się do programu rodzin wielodzietnych „trzy plus”, etc.

Moim celem jest POLSKA

Ostatnia prosta, mijam jeden zakręt, minę drugi zakręt a metą moją będzie Polska. Jej służba dla wszystkich Polaków. Drodzy Państwo przedstawiłem się Wam w maju, w listopadzie Wam się pokazałem. Ale to od Was zależy, czy chcecie mnie poznać. To Wasz głos w niedzielę zadecyduje. Chcę być dla Was. Chcę, abyście tylko Wy byli moimi recenzentami. Nasz kraj zasługuje na sprawne i silne rządy. Nie chcę tak samo jak Wy, aby nas bezkarnie w obliczu prawa okradano. Aby nas oszukiwano. Nie chcę karykatury Polski i ułudy wolności.

Obojętnie ile Waszych głosów zdobędę, dziękuje Wam za zaufanie. Będziecie kiedyś dumni z tego wyboru. Mimo wszystko już teraz, moralnie czuję się zwycięski. Całą swoją kampanię od maja do listopada prowadziłem jak najmniejszą ilością osób, które mi pomagały. Starałem się jak najwięcej robić sam. Całą tę kampanię finansowałem sobie z własnych, ciężko zarobionych pieniędzy. Nie ukradłem i nie zmarnowałem Waszej ani jednej złotówki. I chciałbym, aby tak wszyscy w przyszłości robili.

Aby ogród był piękny w polne, naturalne kwiaty, najpierw trzeba odchwaścić glebę, potem dać naturalny nawóz i zasiać wszystko od nowa. Jeżeli mój ogród będzie piękny, to z czasem i Wasze, każdego z osobna, będą jeszcze piękniejsze. Będziemy konkurentami piękna. Dlatego najważniejsze w życiu jest świadectwo, dawanie przykładu innym.

Jestem na listach PiSu – partii opozycyjno-wodzowskiej, złożonej z jednego generała i jednego pułkownika. I tylko Wy mi dacie dla nich argument, by dobiec do mety. Aby zostać Waszym ogrodnikiem. Wtedy sami zobaczycie, kto jest kim. Kto komu i na czym zależy.

Pierwszym oddechem dla Polski będzie odchwaszczenie dwuwymiarowe.

Po pierwsze będę domagał się likwidacji wszelkich subwencji, dotacji na partie. Wszelkie budżetowe dotacje na partie zaprzeczają sprawiedliwości społecznej. Dlaczego kandydaci na prezydentów, do sejmiku, rady miasta itd. mają robić swoją własną kampanię za nasze, budżetowe pieniądze. (zob. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/425724,rekordowe-dotacje-budzetowe-dla-partii-ile-dostaly-za-2012.html ) Nie godzę się na to! Wczoraj przed północą wyszedłem sobie na nocny spacer po moim rejonie, po drodze spotkałem swoich konkurentów do rady miejskiej od Korwina, którzy kleili swoje własne plakaty. Zacząłem z nimi rozmowę. Wiecie, co najbardziej podobało mi się. Ich zapał, wszystko robią sami, własnym kosztem, podobnie jak ja. Chcą podobnych zmian, tak jak ja. Dlatego w swoich haśle wyborczym najpierw umieściłem „czas na młodych”, które ma ukazywać chęć, zapał, świeżość, energię i ideały młodego człowieka, jeszcze nie do końca zniszczonego. Chciałbym, aby posłowie byli zawodowcami, profesjonalistami w tym, co robią dla ludzi, a nie jak większość, która traktuje bycie posłem jako coś dodatkowego.

Po drugie będę domagał się likwidacji dotacji na wszystkie religie. Każda religia w państwie, nawet ta jedyna i najświętsza, powinna rozwijać się samodzielnie, bez wsparcia finansowego ze strony państwa. Religia i państwo nie mogą wchodzić sobie w drogę, w swoje kompetencje. Z historii wiemy, że każda religia może doprowadzić do ruiny swojego państwa, a przez to samej siebie. Chrystus sam rozdzielił te dwie formy. Bogu oddawajcie, co Boskie, a Cesarzowi, co cesarskie. I nawet jakby aniołowie z nieba zstąpili i mówili Wam, co innego, to nie ma w nich prawdy, a pochodzą od Złego. Zawołajcie wtedy Paszyna, ja im zadam kilka pytań i pokażę, gdzie ich miejsce. Państwo ma zapewnić wolność religijną i wzajemną tolerancję, jest domem dla każdego. Religia ma zapewnić rozwój duchowy, a nie stagnacje. Nie znaczy to, że człowiek pobożny, religijny nie może być posłem itd. To nie znaczy, że w państwie nie może być religijnych szkół. Tu chodzi o rozdzielenie Chrystusowe. Kiedyś przyjechała do Kalwarii Pacławskiej, ówczesna Prezes NBP, pani Hania, pamiętam jak ona wtedy zachwalała Boga, była w jakiejś odnowie w Duchu Św. niektórzy zakonnicy, kapłani skakali przy niej jak przed obrazkiem. Ja ją obserwowałem i słuchałem z boku, dziwiłem się jej, że mówiąc to okłamuje samą siebie. To rzeczywiście wyższa szkoła jazdy, ale w odnowie ducha nieświętego. Dziś po kilkunastu latach, czy dalej ci kapłani będą tak przy niej skakać? Wielu tak, jak sypnie mamoną i to nieswoją. Każdy członek religii jest z natury zobowiązany do utrzymania swojej religii i to bez pomocy i pośrednictwa państwa. Od tego są tace, skarbony i inne pieniężne ofiary składane przez swoich wiernych. Każdy niech daje ile chce, ale sam bez przymusu. Religia, jej wybór musi opierać się na wolności, nie na przymusie. Dopiero wtedy zacznie działać w pełni Duch Święty. Czyż nie ja głoszę także Ewangelię Chrystusa? I to za darmo, bez tac i podawania nr konta. To co ma powiedzieć kapłan, który z tego żyje. Jeżeli coś jest niezgodne z Biblią to pokażcie mi, w czym się mylę. Bo przez ponad 10 lat mogło mi dużo rzeczy z mojej głowy wyparować. Czy zdajecie sobie sprawę, jakie poniesiecie konsekwencje za kłamstwa, zgorszenia i zdrady w sakramentalnym kapłaństwie czy małżeństwie. Albo może wiecie, że żadnych konsekwencji nie poniesiecie? Ja, jako wierzący i praktykujący katolik pragnę  rozwoju, żywego działania Kościoła dla dobra wszystkich! Jak patrzę na polityków, mieniących się katolikami w blaskach fleszy, to wszystkim szczerze współczuję.

Dalej sami zobaczycie…  W odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Polska potrzebuje radykalnych zmian. Polskę należy podnieść z kolan.

Drodzy Wyborcy pamiętajcie moje słowa „Istnieje tylko jeden szef: Wyborca. Może on zwolnić każdego, od prezydenta poczynając, przez skorzystanie z alternatywnej oferty”.

Trzeba zmienić ordynację wyborczą. Okręgi jednomandatowe są nadzieją na normalność.

Kempa z poparciem w Legnicy

Dzisiejszego popołudnia przyjechała do Legnicy posłanka Beata Kempa, aby udzielić oficjalnego poparcia kandydatom Solidarnej Polski i Polski Razem do rady miejskiej. Apelowała też o głosowanie na Wacława Szetelnickiego w wyborach prezydenckich. Dziękujemy Ci Beatko z Sycowa, że wstąpiłaś do piastowskiej, Naszej Legnicy.

kempa

 

Kurier Legnicki – kolejny wywiad

Zachęcam do zapoznania się z kolejną moją rozmową z dziennikarzem Kuriera Legnickiego.

http://kurier-legnicki.pl/2014/11/sprawdzamy-kandydata-do-legnickiego-samorzadu-pawel-paszyn-2/

– Analizując przebieg kampanii wyborczej można odnieść wrażenie, że wielu kandydatów nie ma programu, a inni mają jakieś wizje. Jak jest w pana przypadku?
– Mój program wyborczy opiera się na stałym kontakcie z mieszkańcami, także tymi, którzy nie chodzą czy nie pójdą na wybory głosować. I druga rzecz szybkie, skuteczne działanie, aby załatwiać interwencje obywateli nie po miesiącach biurokratycznych zabiegów, ale po jednym telefonie, piśmie czy wizycie.

– Proszę oczywiście o przykład.
– Często sprawy, które można załatwić od zaraz, od ręki są procedowane w urzędzie wiele miesięcy. Często jest tak np. z pomysłami legniczan, z ich inicjatywami. Słyszałem ostatnio, że kibice chcieli postawić tablicę informacyjną, gdzie mogliby się wymieniać informacjami. To zostało odrzucone, bo jest jedna przed urzędem. To kompromitacja władzy. A nawet działanie na niekorzyść lokalnej społeczności. Jeśli legniczanie wybiorą mnie na radnego zacznę od postawienia przynajmniej jednej tablicy informacyjnej w każdej dzielnicy miasta, gdzie mieszkańcy będą mogli wieszać swoje ogłoszenia na każdy temat, choćby o oddaniu niepotrzebnych mebli albo warzyw czy owoców w ogródka, bo mają ich za dużo. A może ktoś szuka pracy lub chce ją zaoferować. Takie i wszelkie inne informacje mogłyby się tam znaleźć i poprzez takie małe przedsięwzięcie tworzyć lokalną społeczność z kilku ulic czy dzielnicy.

– To banalne.
– Tak, ale z realizacją takich banalnych rzeczy w Legnicy są kłopoty, bo odnoszę wrażenie, że wszystkie pomysły jakie powstają poza Urzędem Miasta są w nim torpedowane. Może dlatego, że władza boi się przyznać, iż to często legniczanie ? jej suweren ? ma lepsze pomysły niż ona sama.

– To ostra krytyka. To mocne słowa. Proszę choćby o jeden przykład.
– Proszę bardzo. Na Zakaczawiu funkcjonowała inicjatywa obywatelska dzięki, której powstała drużyna piłki nożnej. A powstała bez żadnej pomocy urzędu, tylko dzięki legniczanom. Niestety z Urzędu Miasta ta inicjatywa nie miała żadnego wsparcia, nawet kilku tysięcy złotych dotacji. A takie przedsięwzięcie należałoby ozłocić. A już na pewno je wspierać, choćby poprzez taką dotację.

– A inne pomysły.
– Nie jestem radykałem, raczej centrowcem i lubię realizować zdroworozsądkowe pomysły. Na przykład ostatnio niektórzy z kandydatów chcieliby wprowadzić całkowicie darmową komunikacje miejską. Ale Legnicy na to nie stać. Zamiast tego proponuję wprowadzić darmową komunikację miejską we wszystkie państwowe i kościelne święta. To kilkanaście dni w roku, a więc strata będzie niewielka, a udogodnienia dla mieszkańców i przyjezdnych duże, będą mogli w wolne dni zwiedzać różne zakątki naszego miasta.

– To chyba niewiele.
– Pomysłów jest dużo. Choćby organizacja, utworzenie legnickiego stowarzyszenie, które będzie wspierać rodziny. Zarówno te wielodzietne, jak i z jednym czy dwojgiem dzieci. W ten sposób chcę pomóc w realizacji polityki prorodzinnej w Legnicy, bo brakuje tutaj tego, choć wszyscy o tym mówią. Być może dzięki takiemu stowarzyszeniu udałoby się wspierać politykę prorodzinną bez korzystania z budżetu miasta. Dlatego zamierzam ją wspierać z gronem przyjaciół, a także innych legniczan, którzy będą się do nas chcieli przyłączyć. Jak pan widzi pomysłów jest wiele. I są różne, bo dotyczą wielu sfer życia. Zaś na teraz to chciałbym, aby nasze władze miejskie przyjrzały się problemowi powiększającej się plagi szczurów w naszym mieście. Problem ten narasta, a nikt o nim nie mówi. A to dzięki ustawie śmieciowej, braku publicznych toalet, brudnemu miastu i coraz bardziej powiększającemu się ubóstwa. Na początek niech zaglądnie do starej, opuszczonej fabryki fortepianów i pianin. Na początek tyle wystarczy.

– Rozumiem, że są to powody do startu w wyborach.
– Oczywiście, że tak. Także i to, iż startowałem w wyborach do Parlamentu Europejskiego i jako osoba, która nikomu nie jest znana otrzymałem 512 głosów, za które bardzo dziękuję. Ci ludzie obdarzyli mnie zaufaniem, zaakceptowali moje poglądy i uznali za słuszne cele jakie sobie wyznaczam. Dlatego niejako powinienem startować do samorządu, aby być ich przedstawicielem, ich rzeczywistym głosem.

– Proszę więc o ich przedstawienie.
– Uważam, że gospodarka wolnorynkowa z gwarancją państwa to najlepsze rozwiązanie teraz dla Polski. Pomoc państwa i uproszczenie wszelkich procedur przy zakładaniu i prowadzeniu przedsiębiorstwa to niezbędne warunki. I można zapytać ? gdzie jest przyjazne państwo? Następny element to zlikwidowanie terroru urzędniczego, tak aby Polacy mieszkający w swoim kraju nie czuli się jak w matrixie. Kolejna sprawa to ujednolicenie podatków, aby zachęcać do rozwoju polskich przedsiębiorców i tworzenia nowych miejsc pracy, a nie dodatkowo ich obciążać przez kolejne podatki czy utrudnienia formalno ? prawne.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.
– Dziękuję.

Moje świadectwo ku wolności

Urodziłem się 10 kwietnia 1976 roku w godzinach przedpołudniowych w kochającej się rodzinie. Moje pierwsze przebłyski, obrazy w pamięci są z czasów, kiedy miałem trzy, cztery lata. Wtedy to doznałem w swojej świadomości miłość moich rodziców. Ich oddanie sobie i żywa wiara, codzienna modlitwa była moją pierwszą szkołą. Urodziłem się w rodzinie, której towarzyszyło cierpienie, z powodu wcześniejszego wypadku mojego ojca. Jego pracowitość i ofiarność stały się dla mnie wzorem do naśladowania. Kiedy on w nocy z bólu krzyczał, ja w sąsiednim pokoju płacząc kłóciłem się z Bogiem. Nie rozumiałem tego, a On wraz z biegiem moich lat, odkrywał przede mną Swoje otręby Miłości. Moje pragnienie poznania Go i doświadczenia towarzyszyły od lat mojego dzieciństwa. Jako kilkuletni chłopak służyłem Mu podczas codziennej Mszy św. Z czasem zacząłem poznawać zło: kłamstwo, które początkowo było dla mnie niezrozumiałe.

Byłem bardzo żywym dzieckiem i często nieznośnym. Moja mama, starsza ode mnie o 44 lata miała za swoje, kiedy dorastałem. Nieraz sprawiałem jej przykrość. W wieku mojego dorastania, buntu zacząłem łamać wszelkie schematy. A On cały czas był przy mnie. Po szkole podstawowej zdałem egzaminy do szkoły średniej – liceum, szkoły prowadzonej przez Franciszkanów. Wtedy będąc na wycieczce we Włoszech, w Asyżu podczas modlitwy przed grobem św. Franciszka, doświadczyłem Jego głos – powołania do bycia narzędziem w Jego ręku. Jak zdałem maturę z wyróżnieniem, mogłem pójść na każde studia. Matematyka, fizyka i inne nauki wydawały mi się proste. Złożyłem podanie do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (tzw. OO.Franciszkanów) w Krakowie. Pojechałem tam do Prowicjałatu i otrzymałem zgodę. Byłem najradośniejszym człowiekiem na świecie, tak jakbym dostał się na Harvald. Poprosiłem Wikariusza Generalnego Zakonu, że jadę na wakacje do Kanady, mam trzymiesięczny bilet i czy mogę przyjechać dwa tygodnie później do Nowicjatu. Wyraził zgodę i dał mi swoje błogosławieństwo.

Po wakacjach, naładowany energią i radością, przybyłem do Nowicjatu do Kalwarii Pacławskiej, koło Przemyśla. Moje pierwsze minuty w Zakonie stały się moim pierwszym koszmarem. Przełożony zbeształ mnie, jakim prawem mogę spóźniać się do Zakonu. Żadne tłumaczenia nie pomogły. Odprawiłem sam sobie rekolekcje, a płacząc chciałem stąd uciekać jak najdalej. Ale na modlitwie poczułem Jego głos, „zostań pokaże ci więcej”. Zgłupiałem, czy ja miałem być jakimś królikiem doświadczalnym, dlaczego ja?! Krzyczałem do Niego, „Panie przecież wstąpiłem do Twojego Zakonu, oddałem się cały, całe moje serce i całą moją czystość, moją nienaruszoną seksualność. Cóż Ci mogę jeszcze dać z siebie, jak już nic nie mam.” Czułem się, jakby ktoś ciągle oblewał mnie zimną wodą z lodem, chciał zgasić moje oddane Mu serce. Tegoroczny ice bucket challenge, porównując do tamtych dni to sauna radości. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego niektórzy współbracia byli tak dwulicowi, że przed przełożonym stawali się jego pupilkami, a w pracach na gospodarstwie, klęli, aby przetrwać ten jedyny rok.  Moja prostota nie była niektórym na rękę. Jedynym pozytywnym świadectwem z tego roku, było kiedy jeden z kapłanów wyjeżdżając na wakacje, br. Łukasz Ryś uklęknął przed swoim przełożonym – gwardianem i poprosił o błogosławieństwo. W klasztornej rekreacji było nas trzech: ja, gwardian i on. Gwardian na początku zmieszał się, nie wiedział co robić, ale pobłogosławił. A jak pobłogosławiony wyszedł z rekreacji, ja krzyknąłem do niego, „ja też Cię błogosławię i udanych wakacji”. Pod koniec nowicjatu złożyłem roczne śluby zakonne: czystość, posłuszeństwo i ubóstwo. Chyba wbrew woli niektórych współbraci, którzy koniecznie chcieli, aby mnie wyrzucono. I tak minął mój pierwszy rok w Zakonie. Przyjechałem do Krakowa, do seminarium.

Zacząłem chłonąć naukę. Bo chciałem poznać Jego jeszcze lepiej. Dwa lata filozofii i wiele innych wykładów, ćwiczeń, stawały się przedsmakiem tego, co mnie później spotkało. Szukanie prawdy, pragnienie poznania doświadczałem na modlitwie i codziennej kontemplacji. Niestety nie byłem tu także przez niektórych zrozumiały. A ich obłuda i kłamstwo kłóciło się z Jego Ewangelią. Zacząłem poznawać więcej, setki godzin spędziłem w Bibliotece Jagiellońskiej, która stała się moim drugim domem. Nawet miałem swój tam mały kącik, mimo że nie byłem doktorantem, miałem swoje miejsce. Tam właśnie poznałem pierwszą kobietę, którą pokochałem. Była studentką pierwszego roku filologii polskiej. Katarzyna, jej było na imię. Pomogłem jej zamówić książki przy komputerze i tak się rozpoczęło. Nasze przyszłe spotkania i rozmowy ubogacały mnie w inne piękno. Będąc na trzecim roku studiów teologicznych w seminarium, kłóciły się we mnie  te dwa fakty. Chodziłem wszędzie, do mojego rektora, wychowawcy, ojca duchowego, aby mi pomogli. Kilka razy w tygodniu spowiadałem się, prosząc Boga o dar zmiany. Nie chciałem mojego Boga, zdradzić i ani Go oszukać. I to dzięki Niemu i jej dalej zachowywałem swoją czystość w sferze seksualnej, ale niestety nie w duchowej. Bracia mi nie pomogli, szukałem odpowiedzi w Klasztorze Kamedułów na Bielanach. Ale nikt z nich nie mógł mi odpowiedzieć logicznie na zadawane moje pytania i wątpliwości. Czy ja byłem jakimś innym? Czy tylko jak odczuwam pragnienie bycia kochanym? Bo tej miłości w życiu braterskim nie doświadczyłem. Nie chciałem ją ani siebie ranić i podjęliśmy decyzję, aby więcej nie spotykać się. Przełożeni w Zakonie, powiedzieli mi, że nie mam powołania do bycia kapłanem i zakonnikiem. A ja na nocnych modlitwach płakałem do Niego, dlaczego On mnie oszukał, skoro mnie powołał, jak On sam mi to mówił. Skoro mówili mi, że nie mam powołania, a wmawiali mi, że ich wola jest Twoją, czy to wszystko ma jakiś sens? Rektor napisał list do Kardynała, aby mnie przyjęli na studia świeckie teologiczne w Papieskiej Akademii Teologicznej. Bo nie przyjmowali tam ex-kleryków. Zostałem przyjęty na PAT, abym mógł dalej studiować, już poza Zakonem.

A ja dalej nie rozumiałem i jeszcze bardziej zanurzyłem się w szukaniu Jego, ale także w oparciu o naukę. Moją kochanicą były książki, a kochanką wiedza, którą mi On objawiał. I znów na mojej drodze weszła ta sama kobieta, która dalej ukazywała mi Jego piękno. Zacząłem poznawać inne religie, filozofie. Interesowałem się wieloma tematami, dlaczego tak wielu ludzi wchodzi w magię, w horoskopy, różdżkarstwo, homeopatię i inne demoniczne i niezrozumiałe czynności. Spotykałem się z wieloma ludźmi, którzy to praktykowali. I tak zacząłem pisać w między czasie moją pracę magisterską „Astrologia w New Age”, bo główne moje dzieło liczące setki  stron dotyczyło czegoś innego. Zacząłem podważać systemy religijne poprzez dedukcję, prawa logiki i nauki interdyscyplinarne. Gdyby nie to, że w pokładach mej pamięci była pierwsza miłość rodziców, gdyby nie On, który prowadził mnie od maleńkiego, stałbym się największym w historii antyteistą. Wasze dzieci i wnukowie uczyliby się tez Paszyna, które niszczyłyby piękno stworzenia.  Darwin i jemu podobni, mogli być wtedy moimi przeciętnymi uczniami. A ewolucjonizm w mig obaliłem i zastąpiłem je swoimi tezami. Bo dziś ewolucjonizm nie wytrzymuje próby czasu i nauki współczesnej, i jest jego kpiną, to tak jakbym uczył swoje dzieci, że ziemia jest płaska, prostokątna i oparta na czterech krokodylach.  W swoim epilogu Stwórcę rzeczy widzialnych i niewidzialnych nazwałem Kreatorem Piękna. A ludzi skategoryzowałem w dwóch zbiorach. W jednym umieściłem Homo Sapiens Sapientis – ludzi mądrych, poszukujących sensu życia, otwartych na wiedzę i wiarę. A w drugim Homo Sapiens Stultus – ludzi głupich, próżnych, nie szukających sensu życia, zamkniętych na wiedzę i wiarę, fanatyków, będących karykaturą stworzenia, odmieńców. Granicą pomiędzy tymi zbiorami ustawiłem imperatyw kategoryczny, mówiąc potocznie – ludzką przyzwoitość. Na końcu dałem wszystkim nadzieję, że Chrystusowe zbawienie ludzkości raz dokonane i nieustannie się dokonywujące ma wymiar kosmiczny, czyli przerastające różne formy jego zrozumienia. Ale jak już napisałem to swoje dzieło, płakałem przez całą noc. Panie, któż to zrozumie. Nie chcę ludziom zabierać komfortu wiary i wielu złudzeń. Żeby było jasne, ja negowałem systemy religijne, nie Ewangelię.W konsekwencji mojego buntu, zniszczyłem wszystko, co napisałem. Prosiłem Go, Panie odbierz mi rozum, odbierz mi pamięć. Nie prześladuj mnie! Przestałem czytać i studiować książki. Niestety jak widać, po części, po tylu latach, nie da się tak łatwo zresetować człowieka. Mimo, że moja praca magisterska z astrologii została wyróżniona i doceniona, tak iż mogłem w szybkim tempie robić doktorat, nie dawało mi to żadnej satysfakcji. Na Akademii zapytałem, ale jak zrobię doktorat to będę mógł wykładać, bo wtedy jest jakiś sens. Niestety odpowiedzieli mi. Nie. Żeby wykładać na uczelni PAT, trzeba było być wtedy księdzem i to z dużymi plecami albo z dużą powierzchnią garba. Poszedłem studiować informatykę, bo to była najbliższa nauka teologii i najmniej zakłamana.

Jak wróciłem do Legnicy, zaraz po wyjściu z Zakonu, przeszedłem kolejne piekło. Ile osób z parafii odwróciło się ode mnie, zaczęli szemrać i plotkować na mój temat, tworzyć kłamstwa, że zostałem wyrzucony z Zakonu, bo dziecko zrobiłem itd itp. Jakby oni znali prawdę, to chyba by im serce pękło, ale z nienawiści do mnie? Cóż im zrobiłem?  Zanim zacząłem pracę w rodzinnym mieście, w Legnicy, jako nauczyciel religii i informatyki, poleciałem do Kanady i do USA, aby m.in. spotkać się i pożegnać z Katarzyną, dziękując za wszystko i przepraszając ją, że wolą Jego nie jest wspólne bycie. Ostatnie nasze spotkanie odbyło się  nad Niagarą po amerykańskiej stronie. Chciałem zakończyć pewien etap w życiu, by stać się wolnym i poszukującym dalej Jego woli.

I tak dzięki modlitwie i Jego woli znalazłem swoją drugą połowę mego człowieczeństwa – Agnieszkę – obecną moją żonę. I mija 10 lat wspólnej wędrówki ku Niemu!

Teraz mamy czworo dzieci, jesteśmy najszczęśliwszą i wolną Jego miłością rodziną. A wszystko co robimy, nawet najdrobniejszą rzecz robimy to na chwałę Pana. I mimo to jesteśmy największymi grzesznikami, bo akt miłości Boga wykracza poza wszelki opis i jego systematyzację.

Piszę to, abyście zaufali Jemu, nie mi! A jak mi nie dajecie wiary, to przypatrzcie się owocom mojej miłości w mojej rodzinie. Jeżeli tego nie zrozumiecie, to Wasze miejsce jest w tym drugim zbiorze.

Dziś obchodzimy Święto Niepodległości. Ale czy jesteśmy naprawdę wolni? Pomijając duchowy aspekt wolności, to zdajecie sobie sprawę, że tak słabej i tak biednej Polski nigdy nie było w jej historii. Kto za nią będzie walczył? Czym? Tylko nie mówcie mi o zaborach i 123 latach niewoli, tam ludzie mieli idee, twardy kręgosłup moralny, zdolni do poświęceń, a dziś …. .

[z ostatniego tygodnia]

Kilka dni temu jak wracałem z kościoła, z Mszy św. podszedłem do kilku kobiet, które stały na chodniku a znają mnie z widzenia z kościoła. Dając im swoją wizytówkę, grzecznie zapytałem. Zagłosujecie na mnie. Jedna odpowiedziała – nie. A dlaczego  – dopytałem. Bo Pan jest od Gowina. A Gowin, pański szef niczym się jeszcze nie wykazał. Na to odpowiedziałem. Ale moment, zjednoczyła się prawica i jestem na listach PiSu. A to nic nie szkodzi – odpowiedziała. To co mam zrobić, żeby Pani na mnie zagłosowała? Skakać, śpiewać, robić z siebie większego głupa. Kobieta odpowiedziała. Ja głosuję tylko na PiS, a Pan nie jest w PiSie. No to wkurzyłem się i jej trochę nagadałem. Nie jestem w PiSie bo to jest partia socjalistyczna, socjalna i jaki tu by nie użyć synonim znaczy to samo.  A to (socjalizm) jest sprzeczny z Biblią, z Ewangelią – nauką Chrystusa. Państwo nie ma prawa mi zabrać złotówkę, aby tę złotówkę dać drugiej osobie. Bo po pierwsze nigdy ta moja złotówka nie zostanie w pełni dana. Po drodze zjedzą ją podatki, koszty urzędników itd. W konsekwencji tego niby obdarowany (końcowy beneficjent)  otrzyma około 1/2 mojej złotówki.  Po drugie państwo nie wie gdzie i kiedy dać tę moją okradzioną złotówkę. Po trzecie, każde dłuższe wsparcie socjalne robi z człowieka nieroba. A każdy z nas jest stworzony do pracy – homo laborens. A po czwarte to wolny akt mojego serca podpowie mi, komu i ile dać tych złotówek. I ja w tym nie potrzebuję żadnych pośredników i tak pomagam innym i a jeszcze inni nie muszą o tym wiedzieć. Tego uczy mnie Chrystus. Mam nadzieję, że spojrzenie się nieco zmieni, bo pomagać trzeba, a szczególnie dzieciom, które powinny skupiać się na nauce a nie na szukaniu chleba.

I tak trwała dyskusja bez sensu, co Gowin, co Kaczyński. Ale pod koniec znowu nie wytrzymałem, jak zaczęła mi mówić, że PiS jest najlepszy, że zamach, biedny Lechu itd. Zapytałem ją jedną rzecz. Czy wie Pani, kto podpisał Traktat Lizboński, a przez to dokonał jeden z największych zdrad w historii Narodu Polskiego? Czy zdaje sobie Pani jakie będą w najbliższej przyszłości tego konsekwencję. Kto podpisał Gowin czy Kaczyński? Jedynym krokiem do zatrzymania tej zdrady, jest wygranie wyborów w następnym roku i zmiana Konstytucji. Ja sobie w życiu poradzę, wielu też, ale jeszcze wielu nie i to będzie holokaust na Narodzie Polskim! Nie wiem czy ta pani mnie zrozumiała, nie musi wcale na mnie głosować, ale to ona poniesie konsekwencje, oczywiście jak dożyje.

Na drugi dzień przyjechała znajoma z Wrocławia. Chce na mnie głosować. Ale hola hola, ja kandyduję na Radnego Legnicy nie do Europarlamentu jak w maju. Tak więc nie zagłosujesz, ale dzięki za wsparcie. Zaczęła mówić o nadziei i zapytała się, czy znam Franciszka Pałkę. Odpowiedziałem jej. Jakiś rzeźbiarz, obok mnie jest skwerek z jego nazwiskiem i zzieleniałym św. Franciszkiem. Pokazała mi zdjęcia na swoim telefonie komórkowym, mówiła, że są jakieś prorocze. A ja jej mówię, nie bądźmy naiwni. Chrystusa, jako Syna Bożego nie słuchali i nadal nie słuchają, to Paszyna grzesznika posłuchają? Zresztą teraz jestem tylko informatykiem. Jednym z wielu.

WP_20140930_008 WP_20140930_009

 

 

 

 

 

 

Horoskopy, astrologia, magia za pan brat

Chciałbym dziś zwrócić uwagę na bardzo istotny duchowy problem XXI w. – powrotu do pogaństwa, wierzeń i kultów czegoś, co jest sprzeczne z logiką, zdrowym rozsądkiem, nauką a szczególnie z jednym przymiotem Boga jakim jest Jego Opatrzność. Pierwsze i najważniejsze przykazanie Dekalogu mówi: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Bóg przedstawia się człowiekowi, jako Osoba pełna jego pragnienia. W tym pragnieniu człowieka wyraża się miłość samego Boga.

Chciałbym jako kandydat do Rady Miejskiej Legnicy przestrzec Was przed zgubnym wpływem wszelkich form magii, astrologii i całej ezoteryki. Wszystko, co duchowe przewyższa to, co ziemskie. Jeśli będziecie przesiąknięci praktykami magicznymi, to trudno będzie mi jako przyszłemu Radnemu Wam dobrze radzić, a Wam będzie trudno przyjąć prawdę oraz przywołać racjonalne myślenie. Kult bożków to początek, przyczyna i kres wszelkiego zła. Nie należy się lękać, jedynie zaufać Opatrzności Bożej. Boża Opatrzność jest tajemnicą, z której wynika kilka podstawowych zasad: Bóg ma plan; to On zawsze sprawuje kontrolę nad wszystkim; każdy człowiek żyje i pracuje dla Niego; Bóg może ukarać lub wynagrodzić życie człowieka; Szatan jest sprawcą wszelkiego zła . Zarazem ta Boża opatrzność jest wielką łaską Bożą. Bóg nie pozostawia swoich stworzeń losowi i nieprzewidzianym biegowi wydarzeń. Łaska Boża okazuje się darem danym człowiekowi, aby stał się ?współuczestnikiem Bożej natury?.

Astrologia New Age dla katolickiej teologii jest jedną z głównych gałęzi ezoteryki. Poddanie się wszelkim wróżbom oznacza otwarcie się na działanie Szatana i demonów, które chcą oddalić człowieka od szczęścia wiecznego. Poznanie przyszłości może dokonać się tylko za wolą Boga. Może być ono bezpośrednie jak i pośrednie wtedy, gdy przechodzi przez anioła ?światła? lub ?ciemności?. Bóg dopuszcza działanie Szatana, by uszanować wolną wolę każdego stworzenia. Poprzez wolny wybór służby Bogu, chwała Boża jest pełna i doskonała, zgodna z naturą samego Boga. Poznanie rzeczy przyszłych jest aktem Boga wtedy, kiedy przynosi to owoce w przybliżeniu się do miłości Boga oraz nie służy sensacjom i zaspokojeniom ciekawości przyszłych zdarzeń. Pismo Święte wnioskuje o Opatrzności Bożej z Bożych dzieł zbawczych. Bóg stworzył świat i człowieka i opiekuje się nim. Bóg kieruje losami człowieka wierzącego i nic nie dzieje się w ludzkim życiu przypadkowo, ani nic nie jest wynikiem ślepego losu.

Z astrologią Nowej Ery jest związany ezoteryzm i wiedza tajemna. Pełni ona rolę kultu gwiazd w panteistycznej wizji świata oraz służy temu ruchowi do realizowania swoich postulatów związanych z przyjściem nowej epoki, czasów przeciwnych wartościom chrześcijańskim. Astrologia to wiara w przepowiednie oraz kult gwiazd, całkowicie przeciwny dzisiejszemu postępowi wiedzy, odkryciom zjawisk przyrody i doświadczeniu wiary. Człowiek w imię pragnienia wolności stał się niewolnikiem pożądliwości, a przez to ograniczył się na przyjęcie łaski Bożej. W tej sytuacji człowiek cierpi i jest poddany działaniu zła, które ze wszystkich możliwych stron atakuje, by oddalić go od prawdziwego szczęścia i wiecznej miłości.

Poniżej znalezione zdjęcia z dawnych lat. Jarosław Olszewski dawał swoje świadectwo przemiany, gdyż przez wiele lat parał się jako zawodowy astrolog, który zwodził ludzi, a przez to oddalał ich od Boga i zwykłej normalności.

Na Uniwersytecie Gdańskim - sympozjum

Na Uniwersytecie Gdańskim – sympozjum

Z ówczesnymi moimi przyjaciółmi, z prawej Jarosław Olszewski

Z moimi przyjaciółmi, z prawej Jarosław Olszewski

oblicza_astrologii

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Astrologia_NewAge (Aby dużo nie pisać, bo już jest noc, znalazłem w archiwum moją prace z dawnych lat. Jeżeli interesuje Cię ten temat, to poczytaj sobie. Jest to wersja robocza przed korektą.)

 

Niekończąca się opowieść – legnickie śmietniki

Tak, jak wcześniej wspominałem, dziś napiszę o bardzo przyziemnej sprawie, o konkretnym problemie, wielu mieszkańców mojej dzielnicy, jakim są legnickie śmietniki. Do swojego domu rodzinnego wprowadziłem się dwa lata temu. Nie myślałem wtedy o kandydowaniu do Rady Miasta. Nie za bardzo rozumiałem, dlaczego śmietniki nie znajdują się tam, gdzie kiedyś były za czasów mojego dzieciństwa, na podwórzu. Zacząłem dopytywać się o tę kwestię. Nie rozumiałem też, dlaczego w tym miejscu nadal pozostawały śmieci, ale bez śmietników.

Zorganizowałem zebranie swoich sąsiadów na podwórku, aby dowiedzieć się w czym jest problem. Problem rozpoczął się, kiedy brama wjazdowa została sprzedana przez Miasto. Wraz z moim sąsiadem zza ściany przygotowałem propozycję uchwały dla każdej wspólnoty. Chcieliśmy wydzierżawić ten teren i zbudować zasieki za wspólne pieniądze. Napisałem też pismo do ZGM, aby posprzątali ten teren. ZGM po kilku tygodniach posprzątał. Kolejnym krokiem było zorganizowanie spotkania wszystkich mieszkańców tego podwórza. Do każdej bramy, do każdej wspólnoty napisałem zaproszenie. Zrobiliśmy wspólne spotkanie. Wszyscy mieszkańcy chcieli, aby zasieki powróciły na dawny teren. Nawet mieszkańcy bramy przejazdowej wyrazili swoją zgodę.

pod_zgm_1 uch_smuch_s3

 

 

 

 

 

 

 

Wraz z sąsiadem poszliśmy z przygotowanymi pismami do ZGM.  Byłem tam pierwszy raz, poczułem ducha minionych lat. Dziwiłem się, że mimo takiego postępu, moje rodzinne miasto, mój kraj jest tak daleko w tyle, że dopiero w roku 2013 weszły zasady segregacji odpadów. Pamiętam z moich lat nastoletnich jak bywałem w Kanadzie (było to ok. 20 lat temu), jak już wtedy inne narody mogły  segregować odpady i zarabiać na tym duże pieniądze. A u nas dopiero teraz i jeszcze w dodatku płaci się tak duże opłaty. Dziś nawet na śmieciach zarabiają poprzez wysokie i ukryte daniny.

śmietniki w Kanadzie 20 lat temu

śmietniki w Kanadzie 20 lat temu

Śmietniki i ubóstwo Legnica 2012

Śmietniki i ubóstwo Legnica 2012

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak wyglądają dziś nasze ulice w Centrum

destrukcja_leg_35 destrukcja_leg_38 destrukcja_leg_80 destrukcja_leg_75

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W czym jest problem i kto zawinił?  Oczywiście, że Miasto, ale dlaczego?

  1. Geneza problemu sięga dziesiątek lat temu, kiedy ówczesna szkoła budowlanka znajdująca się na Murarskiej, wybudowała sobie salę gimnastyczną, a przez to zamknęła dojazd do podwórza.
    1. Jakim prawem ktoś dał pozwolenie na budowę zamykając dostęp, wjazd do podwórza. Przecież taką nieprzemyślaną decyzją pozbawił możliwość wjazdu służb ratowniczych np. straży pożarnej. I całe szczęście, że do tej pory nie było tam żadnego pożaru.
  2. Kilka lat temu Miasto sprzedało mieszkańcom bramy wjazdowej mieszkania bez zapisu w akcie notarialnym służebności drogi koniecznej.
    1. Mieszkańcy zamknęli bramę i tak śmietniki wylądowały na ulicach.
    2. Kto teraz poniesie koszty za winy urzędników, podczas wpisu do KW?
    3. Kto poniesie dodatkowe koszty sądowe?
  3. Dlaczego miasto, znając ten problem od kilku lat, nie zamknęło tego tematu?

Wraz z sąsiadem poszliśmy do ZGM, aby wspólnie zadziałać w tym kierunku. Natknęliśmy się na duży opór. Chcieliśmy wydzierżawić ten teren i wybudować zasieki. Stroną, która chciała podpisać umowę na dzierżawę były wszystkie wspólnoty mieszkaniowe. Zaś ZGM stwierdził, że może podpisać umowę tylko z jedną wspólnotą. I tak ta niekończąca się opowieść trwa do dzisiaj. Czy Miasto w końcu poczuje się odpowiedzialne za swoje czyny i doprowadzi ten temat do końca? Zobaczymy po wyborach, na wiosnę. Jak nie zajmie się tym tematem na poważnie, to zrobimy pikietę na krajowej drodze i sprowadzimy ogólnopolskie media, w tym radio żet i inne gazety wybiórcze, legnickie też.

Chrześcijanin w polityce

Samo bycie chrześcijaninem to znaczy bycie aktywnym i asertywnym w dawaniu świadectwa o Jezusie Chrystusie. Ale żeby być chrześcijaninem najpierw trzeba być człowiekiem (Homo Sapiens Sapientis = człowiek rozumny potężny mądrością). Duch Święty uzdalnia człowieka do dawania świadectwa o miłości Syna Człowieczego. Polityka (mnogość form) jest wpisana w chrześcijaństwo, w jego powszechność. Każdy chrześcijanin z natury staje się politykiem miłości i pokoju. Każdy człowiek wierzący i ufający powinien być świadomy i aktywny w życiu politycznym swego miasta czy państwa. Zatem fundamentalnym zadaniem chrześcijanina jest uprawianie polityki, czyli budowanie wspólnego dobra. Chrześcijanin nie jest wrogiem nikogo, jest dla innych darem samego Boga.

W ostatnich dniach, z przyczyn wiadomych mojemu miastu, spotkałem na legnickim rynku grupę kleryków z tutejszego seminarium. Podszedłem do nich, aby dać im swoją wyborczą wizytówkę. Nie, dziękujemy – odpowiedzieli. Jesteśmy apolityczni. Zapytałem to znaczy, jacy jesteście? Apolityczni. Co to znaczy być apolitycznym? Co to znaczy w logice semantycznej, być a ….. ?  Rozumiem, że można być ignorantem, nieukiem. Ale nonsensem jest mówienie o tym, że jest się apolitycznym, skoro każdy z nas płaci podatki. Słowo „apolityczny” nie spełnia prawdziwości formuł rachunku zdań. Jeżeli każdy obywatel państwa (jakiegoś zbioru) płaci podatki, to znaczy, że każdy obywatel (kwantyfikator ogólny) jest podatnikiem. Każdy z nich jest częścią mnogości form jakim jest polityka. Można powiedzieć, nie interesuje się polityką. Mam dość polityki. Mam dość ludzi, którzy taką politykę uprawiają etc.

Kleryk jako przyszły prezbiter – głoszący Chrystusa, który za swojego ziemskiego życia był bardzo sprawnym politykiem, powinien znać zasady Katolickiej Nauki Społecznej i politycznie działać dla wspólnego dobra. Szczególnie dziś Chrystus powinien być wzorem dla wszystkich polityków.

Czyż nie pięknie byłoby jakby radnym czy posłem został katolicki ksiądz. Ale mądry ksiądz, ksiądz z powołania, żyjący Chrystusem. I nikt nie ma prawa mu zabronić, by działał dla dobra wspólnego, ponieważ jest to zawarte w misji kapłańskiej. Z pomocą i przykładem przychodzi sama legnicka policjantka – stróż prawa, która sama kandyduje na radną. Kodeks wyborczy jej nie zabrania. Skoro policjantowi (mundurowemu) nie zabrania się, to tym bardziej nie zabroni się polskiemu księdzu w sutannie. (zob. http://e-legnickie.pl/index.php/publicystyka/12-publicystyka-region/13909-jako-policjantka-mog-by-radn)

Skoro jej nic nie koliduje, to tym bardziej księdzu – celibatariuszowi. On dopiero mógłby działać i to przez wiele godzin. Dopiero wtedy mógłby w pełni wypełniać swoją misję kapłańską. A tak to Paszyn ma zawodową pracę 8 godzin dziennie, dodatkowe zajęcia, zlecenia informatyczne, piękną wielodzietną rodzinę (w tym trzymiesięczną córeczkę, którą codziennie kąpię w kultowej czerwonej wanience) i jeszcze ma czas na kandydowanie i bycie radnym i jeszcze mi trochę tego czasu pozostaje w danej dobie, że czasami zagram na PS3 albo napiszę coś prostego na swojej stronie internetowej.

Kapłan jest jak polityk dla ludu, do dyspozycji ludu. I nikt nie mówi, aby głosić jakieś tezy polityczne czy uprawiać agitację polityczną na Mszy św. Bo to w tym miejscu jest wykluczone. Na Mszy św. głosi się homilię – objaśnia się Słowo Boże. Ale po Eucharystii niedzielnej dla chętnych, w każdej parafii powinny być spotkania dotyczące spraw społecznych i politycznych. W Kościele musi tkwić życie, a nie marazm.  Tylko nie mówcie mi, że boicie się „krzykaczy czy odmieńców” albo, że boicie się tendencyjnych mediów albo jakiś demonów. Gdzie Wasza wiara w zwycięstwo życia nad śmiercią!??? Gdzie jest ten Zmartwychwstały Chrystus w Kościele?!!! A może wiecznie odpoczywa i czeka aż ktoś Go obudzi?

W mijającym tygodniu byłem na wykładzie naszego kandydata na Prezydenta dr Wacława Szetelnickiego pt. „Katolik w polityce”. Wykładzik krótki półgodzinny, zarysowujący dany temat. Podczas słuchania pomyślałem sobie, a jakby zamienić słowo katolik na ksiądz. Przecież każdy ksiądz jest katolikiem, ale nie każdy katolik jest księdzem. Ale wg Soboru Watykańskiego II, wszyscy chrześcijanie są kapłanami w znaczeniu powszechnym, a tylko niektórzy z nich w znaczeniu służebnym. Jestem ciekaw czy w legnickim seminarium mają takie wykłady. Bo jak słuchałem tego kleryka to nie wiedziałem czy to nieuk czy ignorant.

Po wykładzie, przemowę miał kolejny gość spotkania. Wspomniał o legnickim incydencie „prezerwatywa w monstrancji”  Mówiąc o tym powiedział „prezerwatywa w najświętszym sakramencie” – cytuję ad litteram. Nie wiem czy się pomylił, bo niektórzy krzyknęli „w monstrancji”, ale on dalej powtórzył to, co powiedział. Skoro pomylił się, to powinien poprawić. Ale może niektórzy nie umieją odróżnić monstrancji od Najświętszego Sakramentu i zwą się katolikami? Tylko co mają mówić niekatolicy. Jak przyszedłem do domu, to w internecie znalazłem info na ten temat (zob. http://media.wp.pl/kat,1022939,title,Srebro-non-grata-monstrancja-z-prezerwatywa,wid,8317458,wiadomosc.html?ticaid=113c51&_ticrsn=3). Prelegent mówił, że zostały wysłane pisma do prokuratury etc. OK, ale co to da. Po pierwsze te srebrne druty to nie monstrancja, tylko kolejny kicz legnicki. A po drugie skoro byłeś tym zgorszony, to dlaczego nie wyciągnąłeś prezerwatywy i nie wyrzuciłeś  do kosza. Tak, aby ta wystawa, ten legnicki kicz nie gorszył innych. Już wcześniej pisałem o podobnym kiczu http://paszyn.pl/there-will-be-blood-or-trash/

„Kicz jest moją pasją” – może to nowe i w końcu prawdziwe hasło na wybory.

Jeżeli mówisz, że „jestem katolikiem” to bądź człowiekiem wiary. A na czym polega wiara? Dam przykład. Mam cztery córki i jednakowo je kocham. Idę z moimi córkami przez most, jedna z nich wpada do rzeki. Co robię? Piszę pisma czy dzwonię na policję czy może spekuluję – jedna zginie, ale mam jeszcze trzy a one przecież także potrzebują swego ojca czy może skaczę (wykonuję czyn), aby uratować swoją córkę? Naturalnym odruchem serca jest skok do wody, aby uratować swoje dziecko. A wiarą jest to, że nawet jakbym zginął wraz z tą jedną córką, to te trzy nie pozostaną same.

Dlatego św. Jakub mówi: „wiara bez uczynków martwa jest„, czyli jej nie ma. (zob. Jk 2, 14-26).

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić?  Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: ?Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!? ? a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała ? to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz ? lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

I Chrystus tak właśnie ratuje każdego człowieka z osobna przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wielokrotnie podczas Mszy św. Dlatego Mszę św. nie zastąpi żadna inne modlitwa, żadne umartwienia i posty, żadne pielgrzymki czy nabożeństwa czy jakieś inne fajerwerki.

Pracuję jako informatyk, nie jestem księdzem czy biskupem. Ale nawet w  polskim i legnickim Banku na głównej sali konferencyjnej jest zarys historii spółdzielczości bankowej. A wśród tych osób są trzej księża. Oni mogli działać społecznie i politycznie, a dziś na co Wy czekacie, na mannę z nieba?!!!

hist_bs_1 hist_bs_2 hist_bs_3 hist_bs_4

 

 

Dziś odeszła do Pana Magdalena Małolepsza

Dziś wieczorem ogarnął mnie smutek. Odeszła do Pana moja znajoma, młoda koleżanka 25 letnia, członkini partii Polska Razem Jarosława Gowina. Kandydowała do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z Kłodzka. Wracała z pikiety, protestu, że na krajowej drodze K-8 wiele ginie osób. A sama na niej zginęła. Zginęła na „drodze śmierci”. Nie dawno wyszła za mąż, miała ambitne plany na swoją przyszłość. Walczyła w słusznej sprawie! Chciała takich sam zmian co ja. Chciała, żeby ludzie młodzi mogli pozostać w Polsce, żeby mogli tutaj rozwijać się, tworzyć rodziny, godnie pracować. Brzydziła się korupcji, wszelkich układów kanapowych. Mimo wielu jej obowiązków: praca, nauka, znajdowała czas na działalność społeczną. Dziękujemy Ci Magdo za Twój uśmiech!

Wieczną radość daj jej Panie, wieczną miłość daj nam Panie!

Tylko Ty jesteś naszym celem, naszym sensem życia, w Tobie jest nasza nadzieja, prowadź nas w wolności, prawdzie i miłości, ku Sobie!!!

http://wroclaw.doba.pl/?s=subsite&id=15190&mod=29

Nikt z nas nie wie, kiedy skończy się nasz świat. Mamy tylko jedno życie. Jak warto żyć w wierze i miłości na co dzień. Jak warto kochać Chrystusa, który otwiera przed nami piękno i harmonię. I tak wszelkie ziemskie bogactwa pozostawimy, bo wszystko jest marnością, oprócz naszej duszy i naszej miłości.

wroc_konw_sb_15awroc_konw_sb_15

 

 

 

 

 

 

 

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

Moją rolą jest Was zjednoczyć ku Niemu!

Kurier Legnicki – sprawdzamy kandydata

Zachęcam do przeczytania wywiadu w Kurierze Legnickim.

http://kurier-legnicki.pl/2014/11/sprawdzamy-kandydata-do-legnickiego-samorzadu-pawel-paszyn/

– Dlaczego zdecydował się Pan ubiegać o mandat radnego w legnickim samorządzie?

– Odpowiedź jest banalnie prosta, bo razem z mieszkańcami, wspólnie chcemy zmieniać nasze miasto i naszą dzielnicę. Oczywiście najlepiej znam problemy Śródmieścia, gdzie mieszkam, ale widzę także wiele problemów w innych częściach Legnicy, które obecna władza bagatelizuje albo nie potrafi ich rozwiązać.

– Proszę o konkretne przykłady.

– W rozmowach z sąsiadami czy znajomymi właśnie ze Śródmieścia coraz częściej słyszę, że jest to zapomniana dzielnica przez obecne władze miasta. I niestety muszę im przyznać rację. Dostrzegamy w tym rejonie Legnicy wiele problemów. Często bardzo prozaicznych. Choćby nasze śmietniki, które są przy drodze krajowej 94. Czy pomysłodawcy hasła ?Legnica, z nią zawsze po drodze? taki obraz miasta mieli na myśli? Wszak wiele osób przejeżdża samochodem przez Legnicę i taki obraz miasta pozostaje w ich pamięci. Chcemy, aby ten prosty problem został jak najszybciej rozwiązany. Chodzi także o to, aby nasze miasto dbało nie tylko o wielkie rzeczy, często strategiczne, ale również o bardzo proste, choćby jak wspomniane śmietniki. Warto zwrócić uwagę także na inny problem. Dbałość o własność mieszkańców. Przykładem jest niszczejący budynek na rogu ulicy Senatorskiej i Piastowskiej, który jest zalewany, ochlapywany wodą z jezdni przez jadące samochody. To jest budynek wspólnoty, ale jeśli miasto coś psuje to powinno to naprawić. Tak jest w tym przypadku. Wystarczy postawić tam barierkę i budynek będzie zabezpieczony przed zalewaniem wodą z ulicy, która jest krzywa i dziurawa.

– To wydają się dość prozaiczne problemy, małej wagi.

– Zgoda, ale z takich małych i często właśnie banalnych kłopotów składa się nasze życie, codzienność. Ja chciałbym to zmienić, żeby codzienność raczej kojarzyła się z przyjemnościami, a nie problemami.

– Czyli interesują pana sprawy codzienne, prozaiczne, ludzkie.

– Zdecydowanie tak. Dlatego moim sztandarowym postulatem wyborczym jest stały i bezpośredni kontakt z obywatelami. Chcę się z nimi spotykać, aby szybko, sprawnie i skutecznie rozwiązywać nasze problemy. Jeśli zostanę wybrany radnym będę chciał spotykać się z mieszkańcami Legnicy jak najczęściej. Będę do ich dyspozycji, a nie od święta albo przed wyborami.

– To nie brzmi jak deklaracja polityczna na wybory samorządowe, gdy kandydaci mówią o wielkich planach i swoich wizjach.

– Bo ja nie jestem politykiem, ale mieszkańcem Legnicy, który chce jak zwykły człowiek żeby jego dzielnica i miasto były ładne, przyjazne, dobrze zarządzane, czyste itd. Wiem, że dla wielu polityków to dyrdymały, ale dla mnie to jest istotą radnego i lokalnej władzy.

– Wobec tego jakie sprawy są dla Legnicy do załatwienia globalnie? Od zaraz. Czy widzi je Pan?

– Niestety tych spraw jest bardzo, bardzo wiele. Jedna z najważniejszych to dziurawe drogi i chodniki. Nawet w centrum. Podobnie albo gorzej jest także w innych rejonach. Tabliczki z informacją dla przechodniów, aby uważali, bo nawierzchnia jest krzywa pokazują tylko, że władza zabezpiecza się przed procesami. Legniczanie nie są ślepi widzą dziurawe chodniki. I widzą, że przypomina to raczej ruinę niż miasto w środku Europy, w Unii Europejskiej, gdzie domy się sypią w oczach albo są rozbierane żeby nikt tego nie widział. Jak na Zakaczawiu. Chciałbym się skupić na prostszych rzeczach, aby potem móc przejść do tych trudniejszych.

– Proszę o kolejne przykłady.

– Chciałbym na przykład wprowadzać oszczędności, ale racjonalne czyli zdroworozsądkowe. Dlatego wszystkie urzędy, szkoły, gminne instytucje chciałbym połączyć światłowodem w jedną miejską sieć. Żeby między tymi urzędami, instytucjami była darmowa komunikacja teleinformatyczna. To będzie naturalnie kosztować, ale bardzo szybko da ogromne oszczędności, ponieważ rozmowy telefoniczne, video konferencje pomiędzy jednostkami nie będą generować żadnych kosztów. Takie rzeczy mogą usprawnić działanie nie tylko samym urzędnikom, ale też mieszkańcom Legnicy.

– Czy jako opozycja za co krytykowałby Pan obecne władze czyli prezydenta i radnych?

– Niestety można napisać na ten temat chyba nawet książkę, ale dam kilka przykładów. Pierwszy czyli za powolne działanie, za ciągnąc się remonty, dwuznaczne sytuacje, zaniedbywanie na przykład mojego Śródmieścia czy Zakaczawia, a pielęgnowanie Osiedla Wierzbiak, gdzie mieszka prezydent i nie tylko. Nie chcę się znęcać właśnie politycznie w tej sprawie, wolę żeby ocenili to wyborcy i zrobią to już 16 listopada.

– Czy w głosie opozycji znalazłoby się także dobre słowo.

– Oczywiście, bo jestem krytyczny, ale nie krytykancki. Dlatego trzeba powiedzieć, że część Legnicy pięknieje, ale szkoda, że tak wolno i na tak małym obszarze. Można powiedzieć o dofinansowywaniu szkół, wspieraniu szkolnych boisk czy remontach, ale żałuję, że są to wyborcze inwestycje przed samymi wyborami. Taka krytyka może być twórcza, bo przecież Legnica jest naszą wspólną pasją.

Opozycja, która jest krytyczna jest twórcza. Chcę podkreślić, że jest to nasza wspólna cała Legnica, wspólna pasja.

– A kim jest prywatnie nowy, młody kandydat. Proszę się przedstawić Czytelnikom ?Kuriera?.
– Nazywam się Paweł Stefan Paszyn urodziłem się 10 kwietnia 1976 roku w Legnicy, jako czwarte dziecko w rodzinie. Mój ojciec Stefan był legnickim przedsiębiorcą, prowadził warsztat krawiecki i kuśnierski, a moja mama była kierownikiem zakładów dziewiarskich Milana. Urodziłem się w rodzinie chrześcijańskiej. Z wykształcenie jestem teologiem i informatykiem. A na co dzień jestem szczęśliwym mężem i ojcem czterech, pięknych córeczek.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

– Dziękuję bardzo

[Rozmawiał Artur Kowalczyk]
Kurier Legnicki

Paszyn_Pawel_mx