Spirala miłosierdzia

spiralaBóg pełen miłości i miłosierdzia, nieskory do gniewu i posłuszny aż do śmierci Swojego Syna. Tajemnica miłosierdzia jest tak niezrozumiała jak spirala, której nie widać końca. Ogrom Bożej łaski nie zna granic, nie ma końca. Kolorystyka tęczy spirali Bożego miłosierdzia ukazuje różnorodność społeczności i niepowtarzalność danej jednostki. Każdy kolor ma swój odcień i jest uzależniony od kąta padania światła i jego interpretacji w obszarach naszego ograniczonego mózgu.

Panie, jak mam pojąć Twoje miłosierdzie, które pokazałeś na krzyżu, kiedy odpuściłeś wszystkie winy i grzechy współskazańca?
Panie, jak mam zrozumieć Twoje miłosierdzie, której ukazałeś w Marii Magdalenie, kiedy odpuściłeś jej niewierność i wyzwoliłeś ją od Złego?
Panie, jak mam ogarnąć Twoje miłosierdzie, kiedy dopuszczasz zło, cierpienie, nienawiść pośród nas?

Panie doświadczasz nas chorobami, cierpieniem i śmiercią. Ukazujesz nam przez to naszą słabość, kruchość i bezsilność. Przez to manifestujesz, że całe piękne i wieczne życia jest przez Ciebie, w Tobie i z Tobą. Ty jesteś naszym pragnieniem, bo Ty jesteś Miłością, mój Boże.

Ale gdzie Ty jesteś? Kiedy widzę zakłamanie, kiedy widzę lenistwo, kiedy widzę obłudę i pychę w moim bracie i siostrze, który wszem i wobec krzyczy: „Jestem katolikiem, jestem wierzący i ja mam tylko rację i posiadam prawdę!” Ile oni muszą kosztować Cię cierpienia i krwi, które przelałeś za nas na krzyżu.  Boże Cierpliwy podziwiam Cię w Twoim niepojętym miłosierdziu!

Cała nasza doczesność jest raczkowaniem i poszukiwaniem piękna i miłości. Odnajdujemy ją w sobie i w drugim człowieku. Ludzie, którzy zamykają się na drugiego i tkwią w swoim zakłamaniu, lenistwu, obłudzie i pysze potrzebują najbardziej łaski przemiany i Bożego miłosierdzia, o wiele, wiele bardziej niż ludzie, którzy nie odnaleźli Boga w Jezusie Chrystusie.

Błogosławieni ateiści, ludzie dobrej woli, żyjący prawem naturalnym (dekalogiem) i nie znający a poszukujący Ciebie, którzy dostąpią Twego miłosierdzia w dzień swojej śmierci, bo oni będą oglądać Ciebie, takim jakim jesteś, bez zniekształceń i pryzmatu doczesnej religijności!

Zmartwychwstał Pan! Alleluja! Alleluja! Alleluja! ….

życzenia_wielkanocneZ okazji Świąt Zmartwychwstania  Jezusa Chrystusa, zwycięstwa życia nad śmiercią składam Wam najserdeczniejsze życzenia: dużo radości, pokoju i miłości w zdrowiu, szczęściu i błogosławieństwu dla Was i całej Waszej rodziny.

Nie bójcie się Chrystusa i nie gorszcie się ludźmi, którzy go przysłaniają!

Życzy:  Agnieszka, Paweł, Katarzyna, Karolina, Kinga i Małgorzata Paszyn

W dzisiejszej Ewangelii św. Jana /J 20,1-9/ usłyszymy pierwsze świadectwo o Zmartwychwstaniu pochodzące od  Marii Magdaleny – kobiety, która umiłowała Chrystusa za to, że odpuścił jej wszystkie grzechy nierządu, zdrad i niewierności i odkrył w niej piękno człowieczeństwa, uwolnił ją od Złego, dając jej nadzieję i moc w spotkaniu Miłości.

Nikt nie kocha bardziej, jak ten, komu darowano grzechy, winy i kary. Miłosierna raniona i cierpliwa Miłość objawia się w pełni w Jezusie Chrystusie.

W Słowie Bożym jest zachowana kolejność poznania namiastki Zmartwychwstania. Najpierw kobieta, potem Jan Apostoł, który do końca, do krzyża był wierny Panu i Piotr Opoka, prosty, słaby i grzeszny, który po trzykroć zdradził Jezusa.  Gradacja ta ma sens w doświadczeniu umiłowania Miłości. To głównie dzięki kobietom chrześcijaństwo zaczęło rozpowszechniać się. One były pierwszymi świadkami Zmartwychwstałego, gdyż On jako pierwszy nadał im wielką godność, istotę i piękno kobiecości w żydowskim i pogańskim świecie.

Piotr i Jan zaś dopiero teraz, mimo tylu spędzonych dni, miesięcy z Chrystusem, zaskoczyli. „Ujrzał i uwierzył”, bo nie rozumieli Pisma, mimo, że byli przy Tym, który to Pismo objawiał i wyjaśniał a sam był Objawieniem Stwórcy. I tak jest po dziś dzień. Wielu mimo, że głoszą Pismo i spędzają miesiące i lata z Chrystusem, dalej nie rozumują i nie mogą zaskoczyć, bo nie ujrzeli, nie doświadczyli Jego ranionej Miłości.

Błogosławieni, szczęśliwi Ci, co uwierzyli a nie ujrzeli, bo oni pierwsi Chrystusa ujrzą.

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy i głośno wołajmy:

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo Jego łaska trwa na wieki.
Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana. Alleluja!

Kim jest chrześcijanin, czym jest chrześcijaństwo – wiara w Zmartwychwstałego?

Jest współzmartwychwstawaniem i nieustannym dążeniem do tego, co jest w górze, w innym wymiarze zmartwychwstania. Tu i teraz jest ciągłym umieraniem, doświadczeniem cierpienia i bólu, które wskazuje człowiekowi kierunek poszukiwania wiecznej szczęśliwości w Zmartwychwstaniu Chrystusa. Gdyby nie ból, cierpienie, grzech, to dążenie do zmartwychwstania nie miałoby sensu i jakości. Dlatego ważny jest element krzyża, sensu cierpienia i nieustannego obumierania dla wiecznej chwały Zmartwychwstałego i współzmartwychwstałego.

Dopiero jak to zrozumiemy choć w części, możemy za Piotrem Apostołem mówić publicznie „A my jesteśmy świadkami wszystkiego…. Jego zmartwychwstania….  Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów.”

Aby zrozumieć dzisiejsze Słowo Boże, należy odwrócić kolejność czytań i jeszcze raz przeczytać od końca. Najpierw Ewangelia /J 20,1-9/, potem drugie czytanie /Kol 3,1-4/  i na końcu pierwsze /Dz 10,34-43/. A w to wszystko, co drugie zdanie, powtarzać jak refren:

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo Jego łaska trwa na wieki.
Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana. Alleluja!

Wierzysz w Niego, w Zmartwychwstałego? Tylko w Jego imię otrzymasz odpuszczenie grzechów. Wtedy doświadczysz nieśmiertelności i radości w wołaniu „Alleluja, alleluja, alleluja”.

Jeśli jeszcze nie, pójdź na całość, nie bój się Jezusa i nie gorsz się innymi, bo przez chrzest z wody i Ducha Św. dostąpisz łaski wiary w Zmartwychwstałego. Czyż nie chcesz żyć w chwale wieczności pełnej Miłości?

Wielka Sobota. Tu i teraz

dziuraWielka sobota, to już dziś, tu i teraz, to całe nasze życie.

To dzień bez Eucharystii, bez urzeczywistnionego Chrystusa. Smutek po śmierci Jezusa, życiodajnego i współistotnego Stwórcy. Żyjemy oderwani od Jego rzeczywistości. Chcemy  to zrozumieć a nie pojmujemy. Myślimy, że już wiemy, a nic z tego nie rozumiemy. Żyjemy w codziennym smutku, cierpieniu otoczonym pokojem i miłością Jego, spragnieni tylko miłości, bycia kochanym i kochania.

Tak jak barwy i odcienia tworzymy różnorodność natury ludzkiej. To wszystko wokół czarnej dziury, która chce zagasić blask barw odbijającego światła wiecznej Światłości. Spragnieni wiedzy dotykamy poznania czerni i barw rozproszonego w pryzmacie światła.

Cóż może być piękniejszego niż Światłość, która promienieje i odbija barwy i rysuje kształty całej materii? Kto zrozumie Światłość, jak nie dostrzeże piękna rozproszonych promieni, długości fal i widma w przyrodzie i każdym człowieku?

Dwie praprzyczyny filozofii człowieczeństwa kształtują jego następstwa. Pierwsza to teoria ewolucjonizmu – teoria czarnej dziury, wybuchu czegoś czego nie ma, powstania czegoś z czegoś, co nie istnieje. Druga to teoria kreacjonizmu – teoria światła, świata pochodząca od Światłości, Stwórcy, który tylko człowieka w swej naturze wyróżnił, stwarzając go na obraz boski dał mu pragnienie miłości, kochania i bycia kochanym.  Dwie przeciwstawne i wykluczające się teorie. Ale czy obie są przedstawiane w szkole w podejściu racjonalnym obranym w odpowiednią metodykę i metodologię? Nie. A potem wielu się dziwi, że zło dominuje w świecie. Krzyczą, gdzie jest Bóg, który dopuszcza zło? Ale przecież sami dopuszczają pustkę, czarną dziurę do swojego umysłu.

Każde następstwo ma swoją przyczynę. A świat jest złożony z wielu opartej na jednej praprzyczynie. Poznanie świata odbywa się w dzień wielkiej soboty (tu i teraz), a poznanie to nie jest doskonałe, tylko częściowe, lecz pełne progresu.  Sobór Watykański drugi zadał zadanie całemu Kościołowi, które nawet w połowie nie zostało wykonane. A Duch Święty przez papieża Franciszka (pierwszy papież posoborowy, który nie w nim nie uczestniczył i nie był świadkiem wielu tamtejszych zgorszeń) zaczyna upominać się, podobnie jak Jan XXIII, aby Kościół był wspólnotą wszystkich ochrzczonych ludzi, służącym sobie nawzajem w miłości i pokorze, na wzór pierwotnego Kościoła z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Kapłaństwo służebne jest zanurzone w kapłaństwie powszechnym. Synody powinny przypominać pierwsze lata Kościoła, kiedy to na forum wspólnym ustalano i formalizowano naukę Chrystusa dla całej wspólnoty. A te Synody, w którym tylko uczestniczą duchowni, często oderwani od rzeczywistości i nadający im wyraz ustawodawczy i imperatywny powinny zakończyć czarną dziurę chrześcijaństwa.

Gdybyście zobaczyli mnie jako ojca wielodzietnej rodziny w funkcji Biskupa czy moją córkę w roli Kapłana, co by się działo wtedy w Waszych umysłach? Czy Wasza wiara zostałaby umocniona przez świadectwo mojej rodziny, oddania, miłości i nieustannej modlitwy w codziennej pracy?
Jeżeli wielu tego nie może pojąć, to jak może zrozumieć, choć ułamek, Światłość samego Stwórcy? A przecież po Wielkiej Sobocie jest długa noc zakończona blaskiem chwały Zmartwychwstania! Jego Zmartwychwstania!

Wielki Piątek. Święto Krzyża

krzyzDo Światłości przez Krzyż.

Krzyż, cierpienie, udręka, zniewolenie, bezmoc, tego wszyscy często
doświadczamy. Zranieni przez grzech, ranimy innych.  Dziś święto krzyża. Pozornego zwycięstwa śmierci. Dzień zadumy nad śmiercią
i sensem życia.
Pracujemy, gromadzimy, stajemy się coraz bardziej majętni. Dążymy, aby osiągnąć coraz to więcej. Więcej chwały, więcej sukcesu, więcej władzy i pieniędzy. Chcemy być nietykalni a przy tym nieskalani. Dążymy do ubóstwienia swojej osoby. Nagle umieramy. Tracimy wszystko, pozostaje nicość z całej materii.

Kim wtedy my jesteśmy? Co sobą reprezentujemy? Wielkie nic? Nic w nicości?
To jaki jest sens naszego życia, naszej pracy, naszych codziennych udręk, cierpienia i bólu?
Jaki byłby sens w tym wszystkim, jakby nie On – Jezus, który umarł za nas i zmartwychwstał?

Swoim życiem ukazał sens życia, radość z niego i dążenie do wieczności i pragnienia bycia non-stop kochanym. Życie w świecie dualnym, materialnym i duchowym uczy i przygotowuje nas na spotkanie z Nim, ze Światłością Świata. On kocha i uwielbia każdego człowieka, stworzonego na Jego obraz i podobieństwo: poczętego a niezrodzonego, zrodzonego a upośledzonego, chorego, zdrowego i pięknego. Każdego. Obojętnie na kolor, rasę, pochodzenie, status.
Przez różnorodność w kulturze, obyczajach i religii uczy nas pokory wobec Niego. Bo wszystko od Niego pochodzi i do Niego należy, rzeczy widzialne i niewidzialne. On jest Panem krzyża, cierpienia i Zmartwychwstania! W Nim jest nadzieja!

O błogosławiona wino, o grzechu, co ukazujesz mi moją bezmoc i przybliżasz mnie do miłości pełnej miłosierdzia Boga, bądź dziś pochwalony!

Wielki Czwartek. Początek Triduum Paschy

kaplanstwoRęce, które służą do wszystkiego, do sprawowania czynów dobrych i złych, do codzienności. Dziś święto sakramentu Kapłaństwa i Eucharystii.

Każdy chrześcijan jest powołany do powszechnego kapłaństwa w Chrystusie. Przyjmując chrzest z wody i Ducha Św. staje się kapłanem na wieki, chrześcijanin przyjmując dany darmo dar zbawienia, z miłością i wdzięcznością chce podzielić się z innymi ludźmi tym szczęściem. A Eucharystia jednoczy i umacnia w dawaniu świadectwa o Zmartwychwstałym Chrystusie.

Kapłaństwo służebne (prezbiteriat) zanurzony jest w macierzyństwie Chrystusa.

Kapłan codziennie rodzi Eucharystycznego Chrystusa. Maryja, Matka Boża zrodziła tylko raz. Skoro Maryja jest Niepokalanie Poczętą, to jaki musi być kapłan?

Kapłan powinien być wiernym mężem jednej żony, przykładnym ojcem dzieci, pobożny i sprawiedliwy, nie skoro do gniewu, cierpliwy i wyrozumiały, asertywny i dynamiczny, a to wszystko dla Chrystusa, dla budowania Jego Królestwa już tu na ziemi (tu i teraz).

Od kapłana należy wymagać. On jest specjalistą do spraw duchowych.

Mam kilku mechaników, od nich wymagam, aby rzetelnie, dobrze naprawili mi samochód, ja nie muszę się znać na samochodzie. Jeżeli mechanik oszuka mnie, wymieni co nie potrzeba i naciągnie mnie na kasę, wtedy nigdy do niego nie przyjdę.

Podobnie jest z księżmi i wiernymi. Jak wierni zobaczą u księży niewierność i obłudę, pogoń za materią to przestaną chodzić do kościoła.

Kto wtedy dostąpi zbawienia, ci wierni czy ci księża?
Wszyscy?

Zbawienie dokonuje się tylko we wspólnocie, ale jest aktem intymnie indywidualnym w relacji człowiek-Bóg.

Dlatego powinniśmy modlić się za innych i za siebie samych.
A najpiękniejszą modlitwą jest codziennie ofiarowana Bogu praca, trud codzienności, życie w uczciwości.

I tego wszystkim kapłanom z całego serca życzę.
Tak na poważnie. Bo Prima Aprilis już minął i nie może trwać przez cały rok.