Wielka Sobota. Tu i teraz

dziuraWielka sobota, to już dziś, tu i teraz, to całe nasze życie.

To dzień bez Eucharystii, bez urzeczywistnionego Chrystusa. Smutek po śmierci Jezusa, życiodajnego i współistotnego Stwórcy. Żyjemy oderwani od Jego rzeczywistości. Chcemy  to zrozumieć a nie pojmujemy. Myślimy, że już wiemy, a nic z tego nie rozumiemy. Żyjemy w codziennym smutku, cierpieniu otoczonym pokojem i miłością Jego, spragnieni tylko miłości, bycia kochanym i kochania.

Tak jak barwy i odcienia tworzymy różnorodność natury ludzkiej. To wszystko wokół czarnej dziury, która chce zagasić blask barw odbijającego światła wiecznej Światłości. Spragnieni wiedzy dotykamy poznania czerni i barw rozproszonego w pryzmacie światła.

Cóż może być piękniejszego niż Światłość, która promienieje i odbija barwy i rysuje kształty całej materii? Kto zrozumie Światłość, jak nie dostrzeże piękna rozproszonych promieni, długości fal i widma w przyrodzie i każdym człowieku?

Dwie praprzyczyny filozofii człowieczeństwa kształtują jego następstwa. Pierwsza to teoria ewolucjonizmu – teoria czarnej dziury, wybuchu czegoś czego nie ma, powstania czegoś z czegoś, co nie istnieje. Druga to teoria kreacjonizmu – teoria światła, świata pochodząca od Światłości, Stwórcy, który tylko człowieka w swej naturze wyróżnił, stwarzając go na obraz boski dał mu pragnienie miłości, kochania i bycia kochanym.  Dwie przeciwstawne i wykluczające się teorie. Ale czy obie są przedstawiane w szkole w podejściu racjonalnym obranym w odpowiednią metodykę i metodologię? Nie. A potem wielu się dziwi, że zło dominuje w świecie. Krzyczą, gdzie jest Bóg, który dopuszcza zło? Ale przecież sami dopuszczają pustkę, czarną dziurę do swojego umysłu.

Każde następstwo ma swoją przyczynę. A świat jest złożony z wielu opartej na jednej praprzyczynie. Poznanie świata odbywa się w dzień wielkiej soboty (tu i teraz), a poznanie to nie jest doskonałe, tylko częściowe, lecz pełne progresu.  Sobór Watykański drugi zadał zadanie całemu Kościołowi, które nawet w połowie nie zostało wykonane. A Duch Święty przez papieża Franciszka (pierwszy papież posoborowy, który nie w nim nie uczestniczył i nie był świadkiem wielu tamtejszych zgorszeń) zaczyna upominać się, podobnie jak Jan XXIII, aby Kościół był wspólnotą wszystkich ochrzczonych ludzi, służącym sobie nawzajem w miłości i pokorze, na wzór pierwotnego Kościoła z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Kapłaństwo służebne jest zanurzone w kapłaństwie powszechnym. Synody powinny przypominać pierwsze lata Kościoła, kiedy to na forum wspólnym ustalano i formalizowano naukę Chrystusa dla całej wspólnoty. A te Synody, w którym tylko uczestniczą duchowni, często oderwani od rzeczywistości i nadający im wyraz ustawodawczy i imperatywny powinny zakończyć czarną dziurę chrześcijaństwa.

Gdybyście zobaczyli mnie jako ojca wielodzietnej rodziny w funkcji Biskupa czy moją córkę w roli Kapłana, co by się działo wtedy w Waszych umysłach? Czy Wasza wiara zostałaby umocniona przez świadectwo mojej rodziny, oddania, miłości i nieustannej modlitwy w codziennej pracy?
Jeżeli wielu tego nie może pojąć, to jak może zrozumieć, choć ułamek, Światłość samego Stwórcy? A przecież po Wielkiej Sobocie jest długa noc zakończona blaskiem chwały Zmartwychwstania! Jego Zmartwychwstania!