Działam dalej, dla wspólnego dobra, dla siebie i Ciebie

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

Wiele osób pyta się mnie czy dalej będę działał. Mówią, że potrzeba innego, żwawszego, młodszego spojrzenia i działania dla dobra Polaków.

Tak, chciałbym działać dla dobra wspólnego, dla nas wszystkich, bo tworzymy jedną wielką wspólnotę, rodzinę w Polsce, w kraju tak bardzo niszczonym i dzielonym przez wąską i małą grupę ludzi, którzy mają w tym wielki interes.

Ale żeby działać, to potrzeba czasu i pieniędzy. Nie ukrywam, że po narodzeniu czwartej córeczki, teraz trudno znaleźć mi ten czas i te pieniądze. Wiecie, że te dwie kampanie finansowałem sobie bez żadnej pomocy innych osób, instytucji itd. To była misja, aby dać coś z siebie społeczeństwu. W konsumpcyjnym i egoistycznym świecie coraz mniej ludzi działa bezinteresownie i nie umie dawać z siebie, tylko brać, żądać i obrażać czy szydzić z innych wartości czy osób.

W mojej filozofii życia opartej, na ideach franciszkańskich i chrześcijańskich, ta wizja współczesności staje w opozycji i jest całkowicie sprzeczna.

Ostatnie, ubiegłoroczne doświadczenie zdobyte poprzez te dwie kampanie do Europarlamentu i Rady Miasta w Legnicy dużo pokazało mi i nauczyło mnie, jak trudno działać na gruncie społeczno-politycznym bez układów i bez demagogi i dawania obietnic bez pokrycia. Poznałem ludzi którzy mówią i myślą całkiem inaczej. Ale także poznałem ludzi wartościowych, którzy także chcą zmieniać i budować wspólną Polskę. Niestety, na listach wyborczych znajdowali się bliżej końca niż początku.

Nie mam zamiaru zmieniać barw partyjnych i przejść do PIS czy do PO. Ale niektórzy zachęcają mnie, aby działał w tych dużych partiach. Dla mnie one są jedynie korporacjami w dzieleniu i niszczeniu wspólnoty jakim są Polacy.  Panie i Panowie – kandydaci i obecni posłowie i senatorzy, sami siebie ustawiają na pierwszych miejscach na listach wyborczych i finansują swoje kampanie nie ze swojej kasy, tylko z pieniędzy podatników, z subwencji partyjnych. Sami ustanawiają sobie prawo wyborcze i inne ustawy, pod siebie. Nie ważne, że Polska bankrutuje i jest najsłabsza w swojej historii i najbardziej podzielona. Czyż należy ją dobić? Ich motto to: „Jakoś to będzie, oby mi było jak najlepiej”.

Najbardziej mnie irytowało, jak niektórzy z PIS łączą kampanie z kościołem. Kościół Chrystusa jest ponad wszystkie partie i ruchy czy filozofie. Kościół Chrystusa jest dla każdego człowieka. Tym bardziej niezrozumiałe jest to, że partia PIS ma szerokie podstawy socjalne, socjalistyczne, które są sprzeczne z tym, co głosił Chrystus – założyciel chrześcijaństwa. On mówił i głosił, że każdy człowiek otrzymał od Boga talenty, dary i przez ciężką i uczciwą pracę dla dobra swojego i drugiego buduje wspólnotę ludzi Chrystusowych. Przez dawanie z siebie, przez ofiarność, przez miłość realizowaną w rodzinie (w naturalnej wspólnocie) stajemy się Chrystusami. Ta droga jest wstępem do życia wiecznego i początkiem zrozumienia Ofiary jaką On dał z siebie na Krzyżu. Poczytaj sobie Biblię – Nowy Testament: Przypowieść o talentach – Mt 25:14-30, Przypowieść o robotnikach w winnicy – Mt 20:1-16.

Każdy, kto nie będzie przynosił owoców swojej pacy, dawania z siebie innym, doświadczy to, co spotkało drzewo figowe w przypowieści (Przywieść o drzewie figowym – Łk 13:6-9). I nie będzie ważne, że ty byłeś Prezydentem, Premierem, Posłem czy Prezesem, czy może Biskupem lub Księdzem.  I nie ważne, że byłeś bogaty czy biedny. Ważne, co dałeś z siebie, jakie owoce pozostawiłeś po sobie, do jakiego rozwoju przyczyniłeś się w budowaniu Ciała Chrystusowego, co zrobiłeś dobrego dla wspólnego dobra, dla drugiego człowieka. To jest początek zbawiania wszystkich ludzi. Ta droga, to jakbyś odnalazł perłę (Przypowieść o perle – Mt 13:45-46). To cel i szczyt człowieczeństwa, ale tylko dla ludzi mądrych, Chrystusowych (Przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych – Mt 25:1-13)

Polska Razem jest najbliższa moim ideom, najbliższa filozofii chrześcijańskiej, najbardziej prawicowa. Potrzebujemy ludzi, którzy przez swoją rzetelną i uczciwą pracę przyczynią się do zmian, do budowania wspólnej Polski.

Celem Polski Razem jest jednoczenie Polaków, nie dzielenie.

W miarę możliwości czasu będę pisał na swojej stronie różne felietony czy artykuły o tematyce społecznej, politycznej, filozoficznej i teologicznej, nieraz kontrowersyjne, zmuszające do twórczego myślenia i dyskusji.

Zapraszam czasami w wolnych chwilach.

Moim celem jest POLSKA

Ostatnia prosta, mijam jeden zakręt, minę drugi zakręt a metą moją będzie Polska. Jej służba dla wszystkich Polaków. Drodzy Państwo przedstawiłem się Wam w maju, w listopadzie Wam się pokazałem. Ale to od Was zależy, czy chcecie mnie poznać. To Wasz głos w niedzielę zadecyduje. Chcę być dla Was. Chcę, abyście tylko Wy byli moimi recenzentami. Nasz kraj zasługuje na sprawne i silne rządy. Nie chcę tak samo jak Wy, aby nas bezkarnie w obliczu prawa okradano. Aby nas oszukiwano. Nie chcę karykatury Polski i ułudy wolności.

Obojętnie ile Waszych głosów zdobędę, dziękuje Wam za zaufanie. Będziecie kiedyś dumni z tego wyboru. Mimo wszystko już teraz, moralnie czuję się zwycięski. Całą swoją kampanię od maja do listopada prowadziłem jak najmniejszą ilością osób, które mi pomagały. Starałem się jak najwięcej robić sam. Całą tę kampanię finansowałem sobie z własnych, ciężko zarobionych pieniędzy. Nie ukradłem i nie zmarnowałem Waszej ani jednej złotówki. I chciałbym, aby tak wszyscy w przyszłości robili.

Aby ogród był piękny w polne, naturalne kwiaty, najpierw trzeba odchwaścić glebę, potem dać naturalny nawóz i zasiać wszystko od nowa. Jeżeli mój ogród będzie piękny, to z czasem i Wasze, każdego z osobna, będą jeszcze piękniejsze. Będziemy konkurentami piękna. Dlatego najważniejsze w życiu jest świadectwo, dawanie przykładu innym.

Jestem na listach PiSu – partii opozycyjno-wodzowskiej, złożonej z jednego generała i jednego pułkownika. I tylko Wy mi dacie dla nich argument, by dobiec do mety. Aby zostać Waszym ogrodnikiem. Wtedy sami zobaczycie, kto jest kim. Kto komu i na czym zależy.

Pierwszym oddechem dla Polski będzie odchwaszczenie dwuwymiarowe.

Po pierwsze będę domagał się likwidacji wszelkich subwencji, dotacji na partie. Wszelkie budżetowe dotacje na partie zaprzeczają sprawiedliwości społecznej. Dlaczego kandydaci na prezydentów, do sejmiku, rady miasta itd. mają robić swoją własną kampanię za nasze, budżetowe pieniądze. (zob. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/425724,rekordowe-dotacje-budzetowe-dla-partii-ile-dostaly-za-2012.html ) Nie godzę się na to! Wczoraj przed północą wyszedłem sobie na nocny spacer po moim rejonie, po drodze spotkałem swoich konkurentów do rady miejskiej od Korwina, którzy kleili swoje własne plakaty. Zacząłem z nimi rozmowę. Wiecie, co najbardziej podobało mi się. Ich zapał, wszystko robią sami, własnym kosztem, podobnie jak ja. Chcą podobnych zmian, tak jak ja. Dlatego w swoich haśle wyborczym najpierw umieściłem „czas na młodych”, które ma ukazywać chęć, zapał, świeżość, energię i ideały młodego człowieka, jeszcze nie do końca zniszczonego. Chciałbym, aby posłowie byli zawodowcami, profesjonalistami w tym, co robią dla ludzi, a nie jak większość, która traktuje bycie posłem jako coś dodatkowego.

Po drugie będę domagał się likwidacji dotacji na wszystkie religie. Każda religia w państwie, nawet ta jedyna i najświętsza, powinna rozwijać się samodzielnie, bez wsparcia finansowego ze strony państwa. Religia i państwo nie mogą wchodzić sobie w drogę, w swoje kompetencje. Z historii wiemy, że każda religia może doprowadzić do ruiny swojego państwa, a przez to samej siebie. Chrystus sam rozdzielił te dwie formy. Bogu oddawajcie, co Boskie, a Cesarzowi, co cesarskie. I nawet jakby aniołowie z nieba zstąpili i mówili Wam, co innego, to nie ma w nich prawdy, a pochodzą od Złego. Zawołajcie wtedy Paszyna, ja im zadam kilka pytań i pokażę, gdzie ich miejsce. Państwo ma zapewnić wolność religijną i wzajemną tolerancję, jest domem dla każdego. Religia ma zapewnić rozwój duchowy, a nie stagnacje. Nie znaczy to, że człowiek pobożny, religijny nie może być posłem itd. To nie znaczy, że w państwie nie może być religijnych szkół. Tu chodzi o rozdzielenie Chrystusowe. Kiedyś przyjechała do Kalwarii Pacławskiej, ówczesna Prezes NBP, pani Hania, pamiętam jak ona wtedy zachwalała Boga, była w jakiejś odnowie w Duchu Św. niektórzy zakonnicy, kapłani skakali przy niej jak przed obrazkiem. Ja ją obserwowałem i słuchałem z boku, dziwiłem się jej, że mówiąc to okłamuje samą siebie. To rzeczywiście wyższa szkoła jazdy, ale w odnowie ducha nieświętego. Dziś po kilkunastu latach, czy dalej ci kapłani będą tak przy niej skakać? Wielu tak, jak sypnie mamoną i to nieswoją. Każdy członek religii jest z natury zobowiązany do utrzymania swojej religii i to bez pomocy i pośrednictwa państwa. Od tego są tace, skarbony i inne pieniężne ofiary składane przez swoich wiernych. Każdy niech daje ile chce, ale sam bez przymusu. Religia, jej wybór musi opierać się na wolności, nie na przymusie. Dopiero wtedy zacznie działać w pełni Duch Święty. Czyż nie ja głoszę także Ewangelię Chrystusa? I to za darmo, bez tac i podawania nr konta. To co ma powiedzieć kapłan, który z tego żyje. Jeżeli coś jest niezgodne z Biblią to pokażcie mi, w czym się mylę. Bo przez ponad 10 lat mogło mi dużo rzeczy z mojej głowy wyparować. Czy zdajecie sobie sprawę, jakie poniesiecie konsekwencje za kłamstwa, zgorszenia i zdrady w sakramentalnym kapłaństwie czy małżeństwie. Albo może wiecie, że żadnych konsekwencji nie poniesiecie? Ja, jako wierzący i praktykujący katolik pragnę  rozwoju, żywego działania Kościoła dla dobra wszystkich! Jak patrzę na polityków, mieniących się katolikami w blaskach fleszy, to wszystkim szczerze współczuję.

Dalej sami zobaczycie…  W odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Polska potrzebuje radykalnych zmian. Polskę należy podnieść z kolan.

Drodzy Wyborcy pamiętajcie moje słowa „Istnieje tylko jeden szef: Wyborca. Może on zwolnić każdego, od prezydenta poczynając, przez skorzystanie z alternatywnej oferty”.

Trzeba zmienić ordynację wyborczą. Okręgi jednomandatowe są nadzieją na normalność.

Chrześcijanin w polityce

Samo bycie chrześcijaninem to znaczy bycie aktywnym i asertywnym w dawaniu świadectwa o Jezusie Chrystusie. Ale żeby być chrześcijaninem najpierw trzeba być człowiekiem (Homo Sapiens Sapientis = człowiek rozumny potężny mądrością). Duch Święty uzdalnia człowieka do dawania świadectwa o miłości Syna Człowieczego. Polityka (mnogość form) jest wpisana w chrześcijaństwo, w jego powszechność. Każdy chrześcijanin z natury staje się politykiem miłości i pokoju. Każdy człowiek wierzący i ufający powinien być świadomy i aktywny w życiu politycznym swego miasta czy państwa. Zatem fundamentalnym zadaniem chrześcijanina jest uprawianie polityki, czyli budowanie wspólnego dobra. Chrześcijanin nie jest wrogiem nikogo, jest dla innych darem samego Boga.

W ostatnich dniach, z przyczyn wiadomych mojemu miastu, spotkałem na legnickim rynku grupę kleryków z tutejszego seminarium. Podszedłem do nich, aby dać im swoją wyborczą wizytówkę. Nie, dziękujemy – odpowiedzieli. Jesteśmy apolityczni. Zapytałem to znaczy, jacy jesteście? Apolityczni. Co to znaczy być apolitycznym? Co to znaczy w logice semantycznej, być a ….. ?  Rozumiem, że można być ignorantem, nieukiem. Ale nonsensem jest mówienie o tym, że jest się apolitycznym, skoro każdy z nas płaci podatki. Słowo „apolityczny” nie spełnia prawdziwości formuł rachunku zdań. Jeżeli każdy obywatel państwa (jakiegoś zbioru) płaci podatki, to znaczy, że każdy obywatel (kwantyfikator ogólny) jest podatnikiem. Każdy z nich jest częścią mnogości form jakim jest polityka. Można powiedzieć, nie interesuje się polityką. Mam dość polityki. Mam dość ludzi, którzy taką politykę uprawiają etc.

Kleryk jako przyszły prezbiter – głoszący Chrystusa, który za swojego ziemskiego życia był bardzo sprawnym politykiem, powinien znać zasady Katolickiej Nauki Społecznej i politycznie działać dla wspólnego dobra. Szczególnie dziś Chrystus powinien być wzorem dla wszystkich polityków.

Czyż nie pięknie byłoby jakby radnym czy posłem został katolicki ksiądz. Ale mądry ksiądz, ksiądz z powołania, żyjący Chrystusem. I nikt nie ma prawa mu zabronić, by działał dla dobra wspólnego, ponieważ jest to zawarte w misji kapłańskiej. Z pomocą i przykładem przychodzi sama legnicka policjantka – stróż prawa, która sama kandyduje na radną. Kodeks wyborczy jej nie zabrania. Skoro policjantowi (mundurowemu) nie zabrania się, to tym bardziej nie zabroni się polskiemu księdzu w sutannie. (zob. http://e-legnickie.pl/index.php/publicystyka/12-publicystyka-region/13909-jako-policjantka-mog-by-radn)

Skoro jej nic nie koliduje, to tym bardziej księdzu – celibatariuszowi. On dopiero mógłby działać i to przez wiele godzin. Dopiero wtedy mógłby w pełni wypełniać swoją misję kapłańską. A tak to Paszyn ma zawodową pracę 8 godzin dziennie, dodatkowe zajęcia, zlecenia informatyczne, piękną wielodzietną rodzinę (w tym trzymiesięczną córeczkę, którą codziennie kąpię w kultowej czerwonej wanience) i jeszcze ma czas na kandydowanie i bycie radnym i jeszcze mi trochę tego czasu pozostaje w danej dobie, że czasami zagram na PS3 albo napiszę coś prostego na swojej stronie internetowej.

Kapłan jest jak polityk dla ludu, do dyspozycji ludu. I nikt nie mówi, aby głosić jakieś tezy polityczne czy uprawiać agitację polityczną na Mszy św. Bo to w tym miejscu jest wykluczone. Na Mszy św. głosi się homilię – objaśnia się Słowo Boże. Ale po Eucharystii niedzielnej dla chętnych, w każdej parafii powinny być spotkania dotyczące spraw społecznych i politycznych. W Kościele musi tkwić życie, a nie marazm.  Tylko nie mówcie mi, że boicie się „krzykaczy czy odmieńców” albo, że boicie się tendencyjnych mediów albo jakiś demonów. Gdzie Wasza wiara w zwycięstwo życia nad śmiercią!??? Gdzie jest ten Zmartwychwstały Chrystus w Kościele?!!! A może wiecznie odpoczywa i czeka aż ktoś Go obudzi?

W mijającym tygodniu byłem na wykładzie naszego kandydata na Prezydenta dr Wacława Szetelnickiego pt. „Katolik w polityce”. Wykładzik krótki półgodzinny, zarysowujący dany temat. Podczas słuchania pomyślałem sobie, a jakby zamienić słowo katolik na ksiądz. Przecież każdy ksiądz jest katolikiem, ale nie każdy katolik jest księdzem. Ale wg Soboru Watykańskiego II, wszyscy chrześcijanie są kapłanami w znaczeniu powszechnym, a tylko niektórzy z nich w znaczeniu służebnym. Jestem ciekaw czy w legnickim seminarium mają takie wykłady. Bo jak słuchałem tego kleryka to nie wiedziałem czy to nieuk czy ignorant.

Po wykładzie, przemowę miał kolejny gość spotkania. Wspomniał o legnickim incydencie „prezerwatywa w monstrancji”  Mówiąc o tym powiedział „prezerwatywa w najświętszym sakramencie” – cytuję ad litteram. Nie wiem czy się pomylił, bo niektórzy krzyknęli „w monstrancji”, ale on dalej powtórzył to, co powiedział. Skoro pomylił się, to powinien poprawić. Ale może niektórzy nie umieją odróżnić monstrancji od Najświętszego Sakramentu i zwą się katolikami? Tylko co mają mówić niekatolicy. Jak przyszedłem do domu, to w internecie znalazłem info na ten temat (zob. http://media.wp.pl/kat,1022939,title,Srebro-non-grata-monstrancja-z-prezerwatywa,wid,8317458,wiadomosc.html?ticaid=113c51&_ticrsn=3). Prelegent mówił, że zostały wysłane pisma do prokuratury etc. OK, ale co to da. Po pierwsze te srebrne druty to nie monstrancja, tylko kolejny kicz legnicki. A po drugie skoro byłeś tym zgorszony, to dlaczego nie wyciągnąłeś prezerwatywy i nie wyrzuciłeś  do kosza. Tak, aby ta wystawa, ten legnicki kicz nie gorszył innych. Już wcześniej pisałem o podobnym kiczu http://paszyn.pl/there-will-be-blood-or-trash/

„Kicz jest moją pasją” – może to nowe i w końcu prawdziwe hasło na wybory.

Jeżeli mówisz, że „jestem katolikiem” to bądź człowiekiem wiary. A na czym polega wiara? Dam przykład. Mam cztery córki i jednakowo je kocham. Idę z moimi córkami przez most, jedna z nich wpada do rzeki. Co robię? Piszę pisma czy dzwonię na policję czy może spekuluję – jedna zginie, ale mam jeszcze trzy a one przecież także potrzebują swego ojca czy może skaczę (wykonuję czyn), aby uratować swoją córkę? Naturalnym odruchem serca jest skok do wody, aby uratować swoje dziecko. A wiarą jest to, że nawet jakbym zginął wraz z tą jedną córką, to te trzy nie pozostaną same.

Dlatego św. Jakub mówi: „wiara bez uczynków martwa jest„, czyli jej nie ma. (zob. Jk 2, 14-26).

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić?  Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: ?Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!? ? a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała ? to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz ? lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

I Chrystus tak właśnie ratuje każdego człowieka z osobna przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wielokrotnie podczas Mszy św. Dlatego Mszę św. nie zastąpi żadna inne modlitwa, żadne umartwienia i posty, żadne pielgrzymki czy nabożeństwa czy jakieś inne fajerwerki.

Pracuję jako informatyk, nie jestem księdzem czy biskupem. Ale nawet w  polskim i legnickim Banku na głównej sali konferencyjnej jest zarys historii spółdzielczości bankowej. A wśród tych osób są trzej księża. Oni mogli działać społecznie i politycznie, a dziś na co Wy czekacie, na mannę z nieba?!!!

hist_bs_1 hist_bs_2 hist_bs_3 hist_bs_4

 

 

Dziś odeszła do Pana Magdalena Małolepsza

Dziś wieczorem ogarnął mnie smutek. Odeszła do Pana moja znajoma, młoda koleżanka 25 letnia, członkini partii Polska Razem Jarosława Gowina. Kandydowała do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z Kłodzka. Wracała z pikiety, protestu, że na krajowej drodze K-8 wiele ginie osób. A sama na niej zginęła. Zginęła na „drodze śmierci”. Nie dawno wyszła za mąż, miała ambitne plany na swoją przyszłość. Walczyła w słusznej sprawie! Chciała takich sam zmian co ja. Chciała, żeby ludzie młodzi mogli pozostać w Polsce, żeby mogli tutaj rozwijać się, tworzyć rodziny, godnie pracować. Brzydziła się korupcji, wszelkich układów kanapowych. Mimo wielu jej obowiązków: praca, nauka, znajdowała czas na działalność społeczną. Dziękujemy Ci Magdo za Twój uśmiech!

Wieczną radość daj jej Panie, wieczną miłość daj nam Panie!

Tylko Ty jesteś naszym celem, naszym sensem życia, w Tobie jest nasza nadzieja, prowadź nas w wolności, prawdzie i miłości, ku Sobie!!!

http://wroclaw.doba.pl/?s=subsite&id=15190&mod=29

Nikt z nas nie wie, kiedy skończy się nasz świat. Mamy tylko jedno życie. Jak warto żyć w wierze i miłości na co dzień. Jak warto kochać Chrystusa, który otwiera przed nami piękno i harmonię. I tak wszelkie ziemskie bogactwa pozostawimy, bo wszystko jest marnością, oprócz naszej duszy i naszej miłości.

wroc_konw_sb_15awroc_konw_sb_15

 

 

 

 

 

 

 

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^^^[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]^^^^^^^^^^^

Moją rolą jest Was zjednoczyć ku Niemu!

Informatyka dla każdego

Żyjemy w erze informacji, multimediów. Podstawowym narzędziem jest  komputer, rozumiany w różnych formach, związany nierozerwalnie z siecią. Prawie wszyscy jesteśmy podłączeni do sieci. Stanowimy jedną rodzinę ludzką na jednej planecie. Różne rasy, narody, kultury, religie i języki mają więcej wspólnego niż kiedykolwiek. Nadchodzi czas jedności, oby tylko przy zachowaniu swojej tożsamości. Bycie katolikiem (katolicyzm = powszechność), to bycie otwartym na każdego człowieka przy zachowaniu swojej tożsamości w całej różnorodności.

Jednym z wielu symboli katolicyzmu jest tęcza. Tęcza – to jedne z piękniejszych zjawisk w przyrodzie. Różnorodność kolorów przy różnej długości fali w odpowiednio wilgotnym środowisku odsłania piękno dzieł stworzonych.

Kiedyś, jak bywałem w Kanadzie, bardzo lubiłem jeździć nad wodospad Niagarę, tam gdzie zawsze jest tęcza, kiedy świeci słońce. Nasza najbliższa gwiazda – widzialne i życiodajne źródło energii we współpracy z mżawką ukazuje nam piękno ziemskiej przyrody w świecie widzialnym, ale nie widzianym tak po prostu. Podobnie jest w świecie niewidzialnym, duchowym, gdzie jedynym źródłem życiodajnej i wiecznej energii jest sam Stwórca i tylko we współpracy z człowiekiem, który otrzymał dar wolnej woli,  może współdziałać dla jego dobra.

Z czasem wiele symboli zmienia swe znaczenie. Wszystko, co pokazuje dobro i piękno jest dewaluowane. Zło zagłusza i przysłania dobro, jest bardzo krzykliwe.

Nie wiem, czy wiecie, ale dawniej w języku angielskim słowo „Gay” (gej) miało pozytywny charakter, jak ktoś powiedział: Are you gay? Sure, I`m gay all the time.  (Czy jesteś radosny, wesoły? Pewnie, jestem radosny przez cały czas.) Teraz nie mogę powiedzieć, że „Paszyn is gay”. Bo 99,9% ludzi zrozumie, że jestem homoseksualistą, a ja tylko jestem radosny przez cały czas.

I tak wiele mógłbym dawać przykładów. Akurat kiedyś wiele czasu na studiach poświęcałem ruchowi New Age, zajmowałem się astrologią i innymi zjawiskami paranormalnymi i manipulacją, w kontekście Katolickiej Nauki Społecznej, o której mało co i kto wie, że takie coś istnieje. Ale o tym innym razem.

Dodam jeszcze jedno zdanie w kontekście warszawskiej tęczy, o którą tak wszyscy walczą. Czyż nie byłoby pięknie, jakby biskup Warszawy,  za zgodą jej prezydenta, właśnie pod tą tęczą odprawiłby dla wszystkich Mszę św. połączoną z agapą. Wtedy Ojcu Kłamstwa zrzedła by mina, a tak śmieje się z głupich ludzi, którzy nawzajem wyzywają się i pomiędzy sobą walczą. A głupota ich wszystkich sięga granic człowieczeństwa – normalności i zdrowego rozsądku. Chrześcijaństwo musi odzyskać wszystkie swoje atrybuty, symbole i ich znaczenia.

Wracając do tematu „Informatyka dla każdego„, chciałbym ukazać istotne cele dla mojego miasta, dla naszej Legnicy. Jak mogę pojąć, że sprawy duchowe są przez wielu niezrozumiałe, to trudno mi zrozumieć, jak ludzie nie potrafią wykorzystywać narzędzi związanych z technologią informacyjną w XXI w. Jeszcze ludzi w sile wieku można poniekąd zrozumieć, ale pozostałych już nie.

Kiedyś, tzn. 11 lat temu jak przyjechałem do Legnicy i zacząłem pracę jako katecheta i informatyk w Centrum Kształcenia Ustawicznego, miałem pomysł na zrobienie miejskiej sieci (MAN – metropolitan area network) w Legnicy. Wymyśliłem nazwę legman.pl nawet miałem już rejestrować domenę, bo akurat była wolna. Mój pomysł przedstawiłem moim szefom. Założenia były takie, aby każda szkoła, biblioteka, a później urzędy byłyby połączone miejską siecią ze sobą. Załóżmy, że ktoś szuka jakieś książki do wypożyczenia, to przez scentralizowany system i z agregowanej bazy danych, możemy zobaczyć czy dana pozycja jest dostępna i gdzie. Gdyż dużo ciekawych książek czeka, aby zostały przeczytane przez legniczan.

Dzisiaj po dekadzie, powstały jakieś szczątki niedoszłej sieci legman. Domena zajęta przez miasto, w kilku miejscach publiczny internet WIFI o ograniczonym dostępie – działają tylko niektóre usługi. Czuję oddech XX w. a przecież mamy już XXI w. Gdzie są miejskie inwestycje dotyczące rozbudowy sieci w oparciu o światłowody?

Uważam, że każda jednostka publiczna (szkoły, urzędy, miejskie spółki) powinna być połączona światłowodem. A nawet w drugim etapie, każda brama w Legnicy powinna mieć w pobliżu dostęp do światłowodu.

Rozmawiam z dostawcami – ISP, którzy sami mówią, że Legnica ma zaległości w tym temacie. Nie wiem, ale mam nadzieję, że jak budują, remontują drogi, chodniki, to wszędzie kładą wiązki światłowodowe. Oby tak było.

Mając „światełko” (światłowód) u siebie w pracy, domu itd. możemy mieć prawie wszystkie usługi za półdarmo. Czyż nie byłoby pięknie, jakby we wszystkich jednostkach publicznych były darmowe rozmowy telefoniczne i wideokonferencje w jakości HD za darmo. Paszyn Wam w tym pomoże. Dajcie mi medium – światełko, a ja Was oświecę.

Ludzie żyjemy w XXI wieku, a ja mam wrażenie, jakbym dalej żył w XX wieku z XIX wieczną mentalnością wielu.

Niestety wielu żyje albo w nieświadomości albo w zakłamaniu. Każdy z Was, który korzysta z technologi informacyjnej musi zdawać sobie sprawę na temat jej bezpieczeństwa i poufności. Nie istnieje coś takiego jak super bezpieczna sieć czy super bezpieczny system. Tak samo nie istnieje super niezawodna sieć czy system. W dzisiejszej technologi można włamać się – złamać każde hasło, to tylko kwestia czasu i odpowiedniej mocy obliczeniowej maszyny, i grubości portfela. Bezpieczeństwo i niezawodność zawsze polega na kompromisie pomiędzy bezpieczeństwem a dostępnością i wydajnością.

Chciałbym, abyś wiedział, że wielu informatyków, podobnie jak teologów służy prawdzie i wolności. I w takich ludziach jest nadzieja, na zmianę mentalności w wielu. Nie każdego można kupić, nie każdy jest zdrajcą. Podam jeden z wielu konkretny przykład.

Każdy system operacyjny, który działa w Ameryce musi przejść przez tzw. Agencje Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Czy to będzie windows, czy ios, android, czy urządzenia cisco itd. nie ma znaczenia. W każdym systemie jest zaimplementowany backdoor (backdoor – tajne tylne wejście, specjalna luka w bezpieczeństwie, aby wiele mogli ….). Wg NSA wszyscy jesteśmy potencjalnymi terrorystami. Tak więc musisz wiedzieć i być świadomy, że  każdy z nas zawsze może stać się terrorystą swojej wolności.  Kiedyś powstał taki wolny, darmowy projekt – system do szyfrowaniu dysków twardych i innych nośników pamięci – o nazwie TrueCrypt (zob. http://truecrypt.sourceforge.net ). Korzystam z niego na co dzień, aby szyfrować dane. Za darmo z tej strony można było pobrać bezpieczny i niezawodny system do szyfrowania danych.  NSA miało z nim problemy. Aby odszyfrować jakiś nośnik pamięci potrzeba było długiego czasu i super wydajnych maszyn,  przy dużych  nakładach finansowych, a to mijało się z sensem i z celem. Parodia wolności amerykańskiej polega na tym, że autorom systemu TrueCrypt dano propozycję nie do odrzucenia. Albo zrobicie dla nas backdoor albo żegnajcie -bye, bye. Nie ugięli się. Zatem na stronie mamy teraz super bezpieczny amerykański produkt do szyfrowania z wielkim backdoorem BitLocker, a TrueCrypt –  WARNING: Using TrueCrypt is not secure (UWAGA, użycie TrueCrypta jest niebezpieczne). Jak chcecie mieć taką wolność, to nadal głosujcie na tych samych, co są u władzy krajowej przez wiele lat. Tylko PO co? STOP Backdorowcom, którzy niszczą nasz kraj!

Odmieńcy nami rządzą

Nieraz każdy z nas słyszał, że „światem rządzą Żydzi” albo „Polską rządzą Żydzi”. Wielu poznałem Żydów i z nimi polemizowałem szczególnie w Krakowie, ale i też w Toronto i nigdy nie sądziłem, że jest ich aż tylu, że mogą rządzić całym światem. Skoro w swoim kraju rodzimym – Izraelu mają problem z opanowaniem porządku, spokoju i pokoju, to jak oni potrafią zapanować nad całym światem czy chociażby nad Polską?

Ale istnieje takie przeświadczenie i widocznie jakieś grupie zależy, aby tę bajkę powielać i mieszać w polskim narodzie. Żydzi jak każdy naród jest podzielony na różne warstwy społeczne, które nawzajem się ścierają. Jedni są bardzo bogaci i mają duży wpływ na życie społeczne i kształtowanie opinii publicznej, bo są właścicielami wielu znaczących mediów albo wielu idzie na prawników, lekarzy czy tworzą największe centra finansowe, tam gdzie jest największa kasa i prosta robota. Ale też inni są biedni, prześladowani i pogardzają swoimi braćmi, którzy nie żyją zgodnie z Torą, z Dekalogiem – z Prawem Bożym.

Pierwsza grupa krzykaczy, że „światem rządzą Żydzi” to niektórzy bogaci, wpływowi Żydzi, którzy chcą wmówić Tobie, że jesteś antysemitą. Nawet jak nim nie jesteś, to z czasem nim zostaniesz. Bo jeżeli powiem Ci zdanie „Paszyn jest najmądrzejszy” PJN to w normalnym człowieku odbiór jest o całkowicie odmienny. Czyli jak ktoś mówi Ci, że światem rządzą Żydzi, to chce wywołać w Tobie naturalną odwrotną reakcję. Bo przecież nie chcesz, aby Tobą rządzili Żydzi i chcesz być wolny. I tak stajesz się antysemitą z mianowania. Zasada akcja – reakcja. Każdej akcji towarzyszy równa reakcja, co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona (któreś prawo Newtona). Powtarzanie tysiąc razy kłamstwa, ogłupia człowieka i powoduje, że kłamstwo staje się relatywną prawdą.

Kto to jest antysemita? Niestety jak zadaje to pytanie, nikt nie umie trafnie na nie odpowiedzieć. Każdy mówi, że to osoba, która nienawidzi i pogardza Żydami. A czy tylko Żydzi są jedynym narodem semickim? Nie. Jakie znamy z geografii i historii narody semickie? Narody semickie, to narody zamieszkujące tereny Bliskiego Wschodu. Arabów i wiele innych narodów możemy wliczyć w tę grupę. Ale widzimy, że tylko Żydzi przywłaszczyli sobie tę terminologie do siebie, bo oni w historii zawsze chcieli być uważani za najbardziej poszkodowanych i niewinnych. Co złego to nie Żyd. Więc kto? W Polsce to Polak. Ale jaką my Polacy możemy użyć terminologię odnoszącą się do osoby, która nienawidzi i pogardza Polakami. Czy nie ma takich osób? Jest więcej niż tzw. antysemitów.

Teraz zatrzymamy się na jednym wykładzie z logiki o definicjach. Każda definicja jest zbudowana z definiendum (wyrażenie definiowane), łącznika oraz definiens (wyrażenie definiujące).  Zdanie „antysemita to osoba nienawidząca Żydów” jest  przykładem wymyślonej definicji i powtarzanej kilka, kilkanaście tysięcy czy milionów razy. Jeżeli w naszym definiens – wyrażeniu definiującym podamy stwierdzenie „osoba nienawidząca Polaków” to przez łącznik „to” musimy znaleźć nasz definiens – słowo klucz.  Okazuje się, że w mniemaniu ogólnym nie istnieje takie pojęcie. Może wynika, że nie ma osób nienawiedzających Polaków, czyli wszyscy kochają wszystkich Polaków. Historia i teraźniejsze życie pokazuje całkiem co innego. Nawet Polacy  mają problemy, aby dogadać się z samym sobą.  Nikt z Polakami nie liczy się i Polacy nigdy w historii nie mieli, nie mają i nie będą mieć bezinteresownej pomocy czy wsparcia. Wszelkie unijne dotację przez lata z budżetu polskiego będą zwracane do Unii. Wszędzie mówi się o unijnych dotacjach, a wiesz ile kasy, co roku odpływa ze skarbu państwa polskiego do Unii i Banku Światowego?  Niedługo te proporcje odwrócą się. Będziemy mieć mniej funduszy unijnych a więcej zobowiązań wobec Unii i Światowego Banku. I nikt Polakom nie pomoże. Dlaczego? Bo są łatwowierni i szybko poddają się manipulacji i zamiast jednoczyć się, współpracować to dzielą się i biją się jak dzieci w piaskownicy o foremkę. A jeżeli znajdą się Polacy, którzy są tego świadomi i okazują patriotyzm, chcą uczciwego i silnego państwa, szanują tradycję naszych ojców i matek, swoim życiem ukazują wartości duchowe, rodzinne to często przez media i innych pokazywani są w negatywnym świetle jako nacjonaliści, narodowcy, fundamentaliści itd. Bóg, Honor, Ojczyzna coraz bardziej przestaje mieć swoje znaczenie i wymowę.

Przykład: Dochody państwa polskiego z 2013 roku, to około 279 miliardów złotych, a wydatki ok. 321 miliardów. Kwotę ok. 42 miliardów złotych musieliśmy pożyczyć. W przeciwnym wypadku zabrakłoby pieniędzy na dofinansowanie ZUS-u, służby zdrowia, wojska, edukacji itd. itp. (Oczywiście rząd Tuska rok wcześniej zakładał mniejszy deficyt ok. 32 miliardy, ale 10 miliardów więcej, to większa kariera w Unii). Od kogo pożyczamy pieniądze? Obecnie, aby pokryć deficyt budżetowy musimy pożyczać pieniądze w formie obligacji, albo zaciągać kredyt w banku komercyjnym czy światowym. Może zaistnieć sytuacja, w której bank komercyjny pożyczy na niski procent pieniądze od NBP czy innego komercyjnego banku, a następnie te same pieniądze pożyczy rządowi polskiemu na wyższy procent. Obecnie mamy otwartą linię kredytową na kwotę ponad 33 miliardy złotych w  Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Dlaczego polski rząd, nie może pożyczyć pieniędzy na pokrycie dziury budżetowej od banku polskiego, jakim jest Narodowy Bank Polski? W zdrowym i uczciwym systemie powinny być opracowane mechanizmy, które pozwalają pokryć deficyt budżetowy od NBP. Polski bank powinien udzielać bezprocentowej pożyczki polskiemu rządowi. A wiesz ile płacimy corocznie do Światowego Banku za obsługę linii kredytowej? Dowiedz się. Jak jesteś Polakiem, to powinieneś wiedzieć kto i jak rządzi. Przecież to zadłużenie będzie spłacane przez Twoje dzieci, chyba że nastąpi twardy reset.

Ad rem. Jeżeli Paweł Stefan Paszyn – legniczanin jest Polakiem, to z kim ma tworzyć więzy narodowe z Polakami czy z Żydami czy może z Ukraińcami czy legnickimi Łemkami? Naturalne jest i oczywiste jest, że z Polakami. Niech zamieszkują polskie ziemie Żydzi i Ukraińcy i inne narody, ale na prawach mniejszości. Oni nie mogą decydować w Polsce o Polakach czy mieć większe przywileje niż Polacy. Jako Polak nie mogę dopuścić do tego, że mieszkając w Polsce, w swojej ojczyźnie nie czuję się jak u siebie w domu. Jeżeli chcą Żydzi czuć się jak u siebie w domu, to niech jadą do Izraela, Ukraińcy na Ukrainę, Niemy do Niemiec, itd. To tak jakbym wszedł do obcego domu i zaczął się szarogęsić i korzystać z nie moich dóbr i owoców pracy.

Polacy powinni uczyć się od Żydów – jednego – jak wspierać się wzajemnie i szanować swoją tradycję i tożsamość narodową. Polacy szanujmy się nawzajem i dbajmy o nasz naród. Nadzieja jest w naszych polskich dzieciach.

Druga grupa krzykaczy,  że „światem rządzą Żydzi” to ludzie –  pseudo Żydzi, którzy zazdroszczą im bogactwa i sami chcieliby zająć ich miejsce. Zazdrość i chciwość za bogactwem ziemskim jest chorobliwa. Sami tego bogactwa nie mają, a nic nie robiąc, chcieliby osiągnąć wszystko.

Trzecia grypa krzykaczy, że „światem rządzą Żydzi” to zdrajcy, którzy za ziemskie bogactwo, przywileje sprzedaliby wszystko, nawet swoją godność i swój honor. Dla nich ważniejsza jest kariera polityczna i dbanie o interesy innych narodów np. Niemiec czy Ukrainy czy całej Unii niż Polski.

Wybaczcie, że nie jestem Żydem czy Ukraińcem i niestety nie będę ich wspierał czy bronił. Mam wielu braci Polaków, których nikt nie wspiera i nie broni.

Kiedyś na studiach filozoficzno-teologicznych, na trzecim roku w seminarium franciszkańskim w Krakowie, chodziłem do żydowskiej dzielnicy Kazimierz. Spotkałem tam w synagodze starszego emerytowanego rabina, którego później często odwiedzałem. Ja jako kleryk – zakonnik, a on jako rabin – Żyd.  Nasze relacje były dość bliskie, nazywaliśmy się kuzynami w wierze. Ja chrześcijanin, on judaista. W końcu mieliśmy wspólnego Boga – Jahwe. Pewnego spotkania ustaliliśmy, że będziemy nasz dyskurs prowadzić w oparciu o Torę – czyli pierwsze pięć ksiąg Starego Testamentu – Biblii. Jako kuzyni w wierze razem uznawaliśmy te księgi za wyjątkowe i napisane pod natchnieniem przez Proroka Mojżesza i jemu podobnym. To był nasz wspólny mianownik, nasz fundament w dowodzeniu swoich tez.

Po jakimś czasie naszych rozmów zapytałem go – „Mój kuzynie w wierze, mój drogi Żydzie, powiedz mi proszę dlaczego Żydzi są najgłupszym narodem na świecie?” On oburzył się i powiedział. „Ja myślę, że są najmądrzejszym, przecież w wielu krajach ………… ” I  tak mówił przez kilka minut, chwaląc swoich braci w wierze – Żydów, co za mądry i bogaty naród. Jak skończył to dopowiedziałem „Najgłupszym, bo minęło dwa tysiące lat, a Żydzi nadal czekają na Mesjasza. Najgłupszym, bo nie przyjęli Chrystusa, swojego brata Żyda, jako Zbawiciela. Na co wy czekacie? Przecież Jezus Chrystus był Żydem, nie Arabem czy Polakiem.” Zamilkł i nastała chwilowo cisza. No to wziąłem Torę i zacząłem mu pokazywać to, co napisał sam Mojżesz, w tzw. protoewangelii i w wielu innych miejscach. Słuchał. A był to pobożny i gorliwy Żyd słuchał zaciekawieniem. Na końcu zadałem mu jeszcze jedno pytanie w oparciu o Torę. „Mój kuzynie w wierze, mój drogi rabinie, powiedz mi proszę, dlaczego tak faraon gonił was z tak wielkim wojskiem, przecież miał wielu niewolników i bez kilkuset tysięcy Żydów spokojnie by sobie poradził, ja jeszcze, na jego miejscu dałbym im prowiant na drogę”. Teraz on wziął Torę i zaczął cytować, jaki biedny jego naród, że był tak bardzo ciężko prześladowany przez Egipcjan itd. Zaczął użalać się i lamentować, a jak to robił, zaczął się lekko kiwać. Jak skończył to wziąłem Torę i mu powiedziałem „Drogi mój rabinie, czytać po hebrajsku nie umiem, nie umiem czytać w oryginale. Ale powiedz mi proszę, skąd na pustyni, pod górą Synaj, gdy schodził Mojżesz z dziesięcioma przykazaniami – Dekalogiem, skąd Żydzi mieli złoto, aby zrobić tak dużego złotego cielca? Przecież tego złota musieli mieć bardzo dużo, a na tej pustyni nie ma złota. Zatem faraon Was gonił, bo byliście największymi złodziejami i oszustami. Jako niewolnicy nie mogliście posiadać tyle złota. Okradliście faraona, a potem zamiast Bogu, oddawaliście kult złotemu cielcowi, a w imię Jahwe na tzw. ziemi obiecanej Kanaan podbijaliście zamieszkałe tam narody i wybijaliście je w pień. W tamtej cywilizacji byliście największymi barbarzyńcami, gdzie w pogańskim Egipcie prawa były na wyższym poziomie niż w na początkach Waszej religii. A teraz, mój drogi kuzynie w wierze, powiem Ci, dlaczego Bóg objawił Mojżeszowi dekalog – prawa naturalne. Bo Bóg jest pełnią Miłości i Stworzycielem całego bytu i wybrał Was, bo byliście najtrudniejszym i najbardziej opornym jego stworzeniem. Bóg nie objawił się Egipcjanom i innym ówczesnym cywilizowanym narodom, przyszedł do Was, do tych, co najbardziej potrzebują miłości czyli zmian w swoim życiu. Bo na kłamstwie, chciwości nie zbudujesz sobie życia. Złoty cielec stał się symbolem i kultem po dziś dzień. Ważniejsza jest mamona i ziemska władza. I Bóg dał Wam jeszcze jedną szansę, swoim synom marnotrawnym, przyszedł w Waszym narodzie Jezus Chrystus – Syn Boży, a Wy nie przyjęliście Go, czekaliście i czekacie na mesjasza, który dałby Wam panowanie nad wszystkimi narodami. Ale niestety nigdy się nie doczekacie …..” Nie chciał dalej słuchać. Mimo, że był w starszym wieku, dobrym rabinem, to na jego twarzy rysowało się zakłopotanie, że zacząłem burzyć to, w co gorliwie wierzył przez całe swoje życie. Zacząłem go pocieszać. „Mój Kuzynie w wierze nie martw się. Masz szanse całym sercem i całym umysłem i szczerze ukochać Jezusa Chrystusa. Zawsze możesz do Niego modlić się nawet w swojej synagodze, gdziekolwiek jesteś. A myślisz, że u mnie w wierze chrześcijańskiej, katolickiej jest tak pięknie i cudownie. Nie. Jest jeszcze większe zakłamanie. Ewangelia ta sama, niezmienna od wielu lat, oparta na prawie miłości Boga i bliźniego, a po dwóch tysiącach lat nie została jeszcze w pełni odkryta i odczytana tak, jakby chciał tego sam Bóg”. I dałem mu kilka przykładów. „Moi biskupi czy księża nie pozwalają moim braciom i siostrom w wierze, którzy zagubili się w swoim małżeńskim życiu, w pełni uczestniczyć we Mszy świętej. Wielu rozwiedzionym osobom nie daje się szansy zmiany. Nie daje się szansy przebaczenia. Ale jak oni sami zgrzeszą z kobietami czy mężczyznami, to tłumaczą swoją słabością i na drugi dzień już Msze św. odprawiają i głoszą homilie umoralniające. Wiesz, jestem już spóźniony, prawie kolacja, wiesz co moi niektórzy bracia w zakonie myślą, że ja teraz z dziewczyną romansuję. Oni wiedzą lepiej niż to, co ja robię. Ale powiem Ci na zakończenie naszej rozmowy, żebyś nie martwił się swoim zakłopotaniem. Mam ciężko chorego mojego ojca w Legnicy, który leży i cierpi w łóżku i z różańcem w ręce oddaje swoje cierpienie na chwałę Pana. Ja miałem dyżury przy jednym umierającym franciszkańskim kapłanie, znanym profesorem prawa. Zmieniałem mu pieluchy, podawałem wodę do picia, karmiłem go. Nie było dla mnie istotne czy jest obrzezany czy też nie? Po prostu miałem swój dyżur i z miłości podchodziłem do umierającego brata. A wiesz o tym, że w Legnicy, kiedy mój tata leżał w łóżku i bardzo cierpiał, prawie w tym samym czasie, to nikt z moich braci zakonnych w Legnicy dobrowolnie i z miłością nie odwiedził mojego ojca. Mama musiała dzwonić i prosić po kilka razy, aby przyszedł kapłan i udzielił mu sakramentu namaszczenia. Czy to ma się nazywać fraternitas – braterstwo – czołowy charyzmat Zakonu. Nigdy ten charyzmat nie będzie funkcjonował. Była propozycja i szansa na ostatniej zakonnej kapitule, aby zmienić nazwę z ojców na braci, tak jak powinno być, ale większość wybrała inaczej. Dalej nazywają się ojcami, a nimi nie są, ani ojcami dzieci ani ojcami narodu. Tak więc nie martw się rabinie, oddaj siebie i wszystko Chrystusowi, tylko w Nim jest życie. Każdy ma swoją drogę poznania, módl się do Ducha Świętego, wtedy On będzie Cię prowadził.” Później spotkałem go jeszcze raz, był uśmiechnięty jak mnie zobaczył. Widziałem jego głęboką radość.

Tak wiec jak usłyszysz, że Żydzi rządzą światem, to wiedz, że nie tylko oni. Nie daj się zmanipulować. Światem rządzą odmieńcy, którzy po dziś dzień składają kult złotemu cielcowi w różnych formach, a ich duchowym przewodnikiem jest Ojciec Kłamstwa. Odmieniec to ten, kto zatraca swoją naturę człowieczeństwa budując swoje życie na kłamstwie a przez to nie chce być dzieckiem i obrazem samego Stwórcy. Oni są wszędzie, w różnych narodach i w różnych zawodach, i w wielu religiach.

W maju jak kandydowałem do Europarlamentu, będąc na jaworskim rynku, podszedłem do jednego pana, który siedział na ławce, aby zamienić z nim kilka słów i dać mu swoją ulotkę. Zobaczył moje nazwisko na ulotce i zapytał się skąd pochodzę, gdzie urodzili się moi rodzice. Zaskoczony odpowiedziałem, że pochodzę z Legnicy, a mój ojciec urodził się w Kaliskiem, a mama z gór na Podkarpaciu z okolic Starego Sącza. On odpowiedział. „Nie jest Pan temu winny, że ma Pan takie nazwisko. Bo ono nie jest polskie” Zdziwiony odpowiedziałem. „Żydowskie też nie, ukraińskie też nie, ale jakie to ma znaczenie. Ilu Żydów i innych ludzi zmieniało swoje nazwiska na nazwiska z końcówką -ski. To mogę być Paszyński. Ale co to zmieni. Nic. Nadal jestem, kim jestem. Nie wstydzę się niczego i nie jestem tchórzem, aby ukrywać swoją tożsamość, że jestem Polakiem. A Pan ma z tym jakiś problem?”. Odpowiedział „No nie”. Ale pomyślałem sobie, że czemu nie, może zmienię swoje nazwisko na angielskie, bo teraz taka moda, wszystko co amerykańskie to najlepsze. Byłbym Paul Patient (Paweł cierpliwy) albo Paul Passion (Paweł z pasją, z namiętnością). Ale, co by to zmieniło, poza marketingiem?

Pamiętaj zanim mnie wybierzesz, kim jest Paszyn, to wiedz, że Paszyn jest Polakiem, legniczaninem, ale bądź świadom, że moim Panem mojego serca i mojego umysłu jest Żyd – Jezus Chrystus. Zawsze i wszędzie będę o Nim świadczył i działał dla dobra wszystkich mieszkających w Polsce, a tu i teraz jako potencjalny radny Legnicy.

Jesus

Każdy z nas może zbłądzić

Dziś zakończył się w katolickim Kościele Synod o Rodzinie. Przyjrzyjmy się bliżej temu tematowi, gdyż rodzina z punktu rozwoju społeczeństwa, państwa jest najważniejsza. Każde państwo szanujące swoich obywateli chroni rodzinę i pomaga w jej rozwoju przez różne przywileje, np. rodziny wielodzietne w wielu krajach płacą mniejsze podatki albo państwo im pomaga w wychowaniu i kształtowaniu nowych obywateli przez zasiłki i szereg ulg.

Dlaczego hierarchia katolickiego kościoła podejmuje tematy o rodzinie? Dlaczego celibatariusze chcą o rodzinie dyskutować? Mimo, że pochodzą z rodzin, nie tworzą rodzin, w którym rodzi się nowe życie. Na podobnej zasadzie jak ja, jestem ojcem i mężem, tworzę rodzinę i też mam prawo mówić o tym, co dzieje się dobrego i złego w hierarchicznym katolickim kościele. Tworzymy powszechny Kościół. Wszyscy ochrzczeni tworzymy wielką rodzinę jaką jest chrześcijaństwo.  Razem wspólnie poznajemy tę samą Ewangelię, różnie doświadczamy tego samego Chrystusa. I w tej całej różnorodności jest piękno tego powszechnego Kościoła.

Synod to inaczej zebranie przedstawicieli członków Kościoła na jakieś konkretne tematy i zagadnienia. Kto jest członkiem kościoła – każdy ochrzczony. Nie musi być to tylko biskup i ksiądz, mogę być ja i Ty – członek rodziny.

Dziwne jest to, że na Synodzie o rodzinie zabrakło przedstawicieli chrześcijańskich rodzin: ojców i matek, mężczyzn i kobiet. Prawie 200 biskupów z całego świata dyskutowało w Watykanie o współczesnych wyzwaniach Kościoła katolickiego związanych z rodziną, ale bez rodziny. Obrady Synodu trwały blisko dwa tygodnie. Precedensem stało się jednak, że po raz pierwszy w historii została przeprowadzona ankieta wśród wiernych, która poprzedziła dyskusję na Synodzie. Jest to fakt godny odnotowania, ale jeszcze za mało na tezę, która ma dowieść, że kościół katolicki = powszechny. Powszechność (katolickość) polega na tym, że członkowie kościoła pochodzą ze wszystkich narodów, że Kościół Chrystusa jest otwarty dla każdego. Nie istotne jest, kim jesteś i skąd pochodzisz. Powszechność to akceptacja różnorodności. Chrystus zaprasza do swojego Kościoła każdego z nas, bez wyjątku. Kościół katolicki nie jest tylko polski. Kościół katolicki to nie tylko nauka polskiego papieża. Kościół katolicki jest jeden, święty, powszechny i apostolski. Chrystus zbudował swój Kościół na św. Piotrze, Apostole, który jako pierwszy  wyparł się Go i to trzykrotnie, czyli wiele razy. Opoką stał się słaby człowiek, który uciekł od swojego mistrza, który nawet nie był pod krzyżem konającego Jezusa. Dopiero Duch Święty uzdolnił go do działania i dawania świadectwa, o swojej słabości i grzechu, i wielkiej miłości Boga. Ewangelia Chrystusa jest ta sama, niezmienna od dwóch tysięcy lat, ale jeszcze nie jest odkryta przez wielu.  Ale jak już zostanie całkowicie odkryta, wtedy zbliżą się czasy ponownego przyjścia Chrystusa w chwale (Paruzja). Aby  dobrze odkryć Ewangelię nie wolno tam szukać siebie, swojego ego czy też poparcia swoich poglądów dla własnych, partykularnych celów. Zdolność odkrywania daje Duch Święty, który działa w Kościele powszechnym.

Ewolucja w Kościele ku prawdzie i miłości Chrystusa, w odkrywaniu niezmiennej i jednej Ewangelii, ukazuje cały dynamizm życia w relacji Boga, Jego Syna i Ducha Świętego. Stąd też dziś nikt z nas nie może powiedzieć, że „już poznaliśmy Ewangelię Chrystusa”.

W katolickim kościele będzie dużo zmian, ale fanatycy (ludzie zamknięci na Ducha Świętego, na dynamizm życia w wierze) nie znajdą tu swojego miejsca.

Wracając do tego Synodu, który dopiero jest pierwszym zaczynem zmian. Trzeba mieć na uwadze fakt, że obrady synodalne były zamknięte, jak zwykle, mimo że dotyczyły rodzin, życia ludzi świeckich, ale też dzięki papieżowi Franciszkowi dokument zostanie opublikowany, jak rzadko kiedy. Jest to pierwszy przełom, zrobienie pierwszej dziury w murze, który dzieli naszą doczesność od życia w chwale. Im więcej dziur w takim murze, tym więcej promieni i jasności w naszej doczesności.

Każdy z nas może zbłądzić. Słabość rzeczą ludzką, ale im więcej światła, tym większa siła w pokonywaniu każdej słabości. Brak światła Ducha Świętego powoduje w człowieku egoizm i pychę, który jest przyczyną powstania duchowych chorób i cierpień, a w konsekwencji może doprowadzić do całkowitego odrzucenia łaski Boga. Dlatego nie wolno trwać w grzechu, w słabościach i nie pracować nad duchowym rozwojem.

Jeżeli myślisz, że tylko polscy księża  czy biskupi mają rację, albo że my Polacy mamy rację, to jesteś  w błędzie. Pycha doprowadzi Cię do upadku. Ale proponuje Ci, idź do swojego proboszcza i zapytaj się tak po prostu, dlaczego w swojej parafii nie mogą służyć do Mszy św dziewczynki, nie mogą być ministrantkami? Takie dziecinne i proste pytanie sprawi wielu duże zakłopotanie.

A nie ma piękniejszego stworzenia niż kobieta. Ich macierzyństwo i poświęcenie mężowi i dzieciom przebija stokroć wszelkie powołania kapłańskie czy zakonne. Jedyne powołanie jakie istnieje to, że Bóg powołuje każdego człowieka do życia w miłości. Jeżeli ktoś Ci mówi, że istnieje powołanie do zakonu, do kapłaństwa, to zapytaj się jego, dlaczego Bóg teraz tak mało ludzi powołuje, czyżby się na nas pogniewał? Kiedyś powoływał setki a teraz tylko jednostki?

Nie będę pisał o swoich poglądach, bo niektórzy fanatycy, widzieliby Paszyna na palącym się stosie. Ale zasygnalizuję bardzo ważne jedno pojęcie, słowo „parezja” – z greckiego oznacza, mówić wszystko otwarcie, szczerze, to co myślisz i co czujesz.  Parezja jest proto paruzją, która przygotuje ludzkość przed przyjściem Chrystusa w chwale. Parezja jest narzędziem (kilofem), który będzie robił coraz więcej dziur w murze, aż do całkowitego zburzenia muru, który dzieli doczesność i wieczność.

Niestety część hierarchów kościelnych, głównie polskich, ale i nie tylko, chcą, aby ten mur tkwił pomiędzy Tobą a Bogiem przez cały czas. Dochodzi nawet do tego, że przeciwstawiają się papieżowi i nie pozwalają mu działać pod natchnieniem Ducha Świętego. A co z dogmatem o nieomylności papieża w sprawach wiary i obyczajów? Jeżeli papież chce dopuścić osoby ze skłonnościami homoseksualnymi czy ludzi rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach do sakramentu pokuty i Eucharystii, to gdzie ich posłuszeństwo? Nie mówiąc nawet, że Ewangelię znają wybiórczo i tylko pod siebie.

Dam tylko jeden przykład (a ich jest wiele), cytat z Ewangelii św. Jana, rodz. 8.

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich.  Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego:   Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie.   W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?   Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi.   A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień.   I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi.   Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.   Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?   A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Co mówi ten tekst, jaka jest jego egzegeza, interpretacja wg Paszyna.  1. Zanim Jezus poszedł w Szabat do synagogi nauczać, to najpierw poszedł na Górę Oliwną, na spotkanie ze swoim Ojcem = Czyli jeżeli jesteś nauczycielem, kapłanem, kaznodzieją i chcesz wygłosić Słowo Boże w kościele, to najpierw zanim napiszesz sobie na kartce swoje przemyślenia, to idź uklęknij przed Panem i módl się do Ducha Świętego, aby Twoja homilia, Twoje słowo nie było Twoje, lecz Jego.  2. Wtedy ludzie poznają, że Ty nie jesteś w centrum, lecz On. To zobaczysz, że Twój mało zaludniony kościół z czasem będzie przepełniony. Ludzie sami przychodzić będą, jak zobaczą, że Ty sam żyjesz słowem Jego. 3. Nawet jak niektórzy będą chcieli Cię podstępnie na czymś przyłapać lub oskarżyć. Nic Ci się nie stanie, bo z Tobą jest On. 4. On Cię uzdolni w Swoje dary, tak, że jak przyjdzie do Ciebie największy grzesznik albo człowiek, który zbłądził i chce zmian w swoim życiu, pomożesz mu, a w imię Jego odpuścisz mu grzechy i wzmocnisz go duchowym pokarmem. 5. Dla wielu najważniejsze jest w tym tekście zaspokojenie swojej ciekawości, co Jezus rysował, pisał na piasku. Nie tędy droga, to jest najmniej istotne. Chrystus pokazał tym czynem, że w Szabat, gdzie wszystko było zabronione (kamieniowanie, jakakolwiek czynność, nawet rysowanie kijem po piasku), złamał zasadę żydowską. Zrobił to w odpowiedniej kolejności. Najpierw złamał zasadę najmniej istotną, aby powoli przygotować ludzi, ich mentalność do coraz większych zmian. On jako pierwszy swoją ofiarą na krzyżu udowodnił jak można rozwalić mur pomiędzy Nim a człowiekiem, pomiędzy Miłością a grzechem.

Kiedyś jak byłem klerykiem w Zakonie Braci Franciszkanów Krakowie, idąc krużgankiem w klasztorze, zaczepiła mnie nieznajoma kobieta. Była bardzo roztrzęsiona, zdenerwowana i plącząc prosiła mnie o rozmowę. Z góry powiedziałem jej, że nie jestem jeszcze kapłanem i nie mogę spowiadać, jedynie mogę wysłuchać czy pomóc w inny sposób. Usiedliśmy na ławce na klasztornych krużgankach. Zaczęła opowiadać swoje życie, wymieniać swoje grzechy, problemy. Mówiła i mówiła, a ja ją słuchałem. Opowiadała, że bił ją pierwszy mąż i znęcał się nad nią psychicznie, że później odeszła od niego do innego mężczyzny, a on dalej nie przestawał ją prześladować. Ona zwierzała się, wyrzucała z siebie, a ja ją słuchałem i w duchu modliłem się za nią. Na końcu rozmowy, głównie jej monologu, jak poczuła większa ulgę, okazała spokój i opanowanie. Wtedy jej powiedziałem. „Proszę Pani, jestem tylko klerykiem i młodym franciszkaninem, ale Pani ukazała mi wszystkie swoje problemy, z całego życia. Cóż mogę Pani ofiarować, modlitwę. Zaraz zacznie się Msza św. proszę pójść na nią, szczerze żałować i przyjąć do swojego serca Eucharystię.” Odpowiedziała „Proszę Brata, jestem rozwiedziona i nie mogę”. Odpowiedziałem jej. „Czy to Pani wina, że pierwszy mąż pił i bił Panią. Nie. A chce Pani mieć siłę, aby przeciwstawić się złu?” Odpowiedziała. „Tak chcę”. Na to ja. „Proszę iść na Mszę św. szczerze żałować za wszelkie grzechy, zrzucić je na Jego krzyż i przyjąć do swojego serca Jezusa – Komunię św. On Panią umocni. A w przyszłości proszę podejść do kapłana i opowiedzieć mu o tym, jakby co, to proszę nie obwiniać siebie, tylko wszystko zwalić na mnie. Przyjdą takie czasy, że będzie Pani mogła normalnie spowiadać się i przyjmować Eucharystię do swojego serca. Szczęść Boże.” Uradowana i z zapałem pobiegła i bocznym wejściem, prosto z krużganek weszła na właśnie rozpoczynającą się Mszę św.

Wtedy nie wiedziałem, że za kilka lat, już poza Zakonem, poznam moją obecną żonę i będę z nią najszczęśliwszym, tworząc wspaniałą, wielodzietną rodzinę. Każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy, każdy z nas ma swoją życiową drogę. Kiedy będziesz najbardziej szczęśliwym i radosnym, kiedy będziesz szczerze modlił się, aby w Twoim życiu zagościła wola samego Boga. On wie najlepiej, co jest dla Ciebie dobre. Wtedy Duch Święty będzie Cię prowadził, tylko potrzeba cierpliwości.

Każdy z nas może kiedyś zbłądzić czy upaść. Jeszcze nigdy nie spotkałem herosa w tych sprawach, nawet siebie samego. Ale najgorsze jest trwanie, stagnacja w grzechu, w swojej słabości i brak jakiejkolwiek świadomości. A jeszcze gorsze jest udawanie, że nie ma problemu, chowanie wszystkiego pod dywan. Obłuda i bycie hipokrytą. Chrystus chce tylko Twojej szczerości, On dalej pokieruje Tobą, tylko Jemu zaufaj, nie sobie. Jezu ufam Tobie!

Jeden ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli

ojciec_dzieckoPierwszymi i najważniejszymi nauczycielami są rodzice: matka i ojciec. To od nich dziecko od najmłodszych lat uczy się na całe swoje życie, kim być i jak postępować. Oni są wzorcem dla swoich dzieci. Dziecko od urodzenia jest jak gąbka. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym ….    Każdy zna to przysłowie. Żeby wychować dziecko na dobrego i porządnego, i inteligentnego człowieka, potrzeba tylko jednej rzeczy. Miłości rodziców. Nie potrzeba słów, potrzeba przykładu. Dziecko najlepiej rozpozna w swoich rodzicach, ich szczerość i prawdziwość. Mężczyzna i kobieta najpierw muszą ukochać siebie nawzajem, a potem swoje potomstwo.  Można ukończyć najlepsze studia na świecie, znać wiele języków, grać na wszystkich instrumentach, być milionerem, ale jak miłości nie masz, jesteś nikim.  Akurat ja miałem szczęście i urodziłem się w kochającej rodzinie. Wierna miłość mojego ojca i mojej matki oraz ich poświęcenie, było najpiękniejszym motorem do samorozwoju. Urodziłem się w rodzinie, gdzie było cierpienie i ból, spowodowany wypadkiem samochodowym i następstwami – wieloma chorobami. Mój ojciec długo przed moim narodzeniem, mający już trójkę dzieci był bardzo przedsiębiorczy. Z zawodu był krawcem. Miał swój zakład krawiecki, oprócz tego ze wspólnikiem, na wsi pod Legnicą, utworzyli fermę kurcząt – brojlerów. Pewnego dnia wracając do domu z fermy, jadąc na motorze na głównej drodze w Legnicy, wjechał w niego z boku, z ulicy podporządkowanej samochód – stara warszawa. Kierowcą samochodu okazał się pijany milicjant, ubek. Wypadek był na tyle mocny i silny, że ledwo co uszedł z życiem. W szpitalu przeleżał kilkanaście miesięcy, a jego nogę musieli od początku składać itd. Miał wtedy żonę i trójkę kilkuletnich dzieci, mojego brata i moje dwie siostry. Chciał najlepiej dla swojej rodziny. Jego pracowitość, jego poświęcenie, jego miłość, jego wierność, jego wiara w Boga od młodości jest dla mnie wzorem. Teraz od wielu lat czuję jego obecność i wiem, że ojców mam tylko dwóch: Boga  i jego, który teraz razem z Nim przebywa. Aby być święty, nie potrzeba beatyfikacji i kanonizacji. Każdy z nas może być święty, tylko potrzeba jednego, potrzeba kochać. Człowiek jest powołany z miłości do miłości.

Wszystkiego najlepszego wszystkim pedagogom i belfrom! Dziś Dzień Edukacji Narodowej. Dzień szacunku dla drugiego człowieka, dla każdego, kto daje coś z siebie, aby przekazać wiedzę i mądrość życiową. Niestety w szkołach coraz więcej jest wybiórczej wiedzy opartej na schematach i testach, poziom niższy a o mądrości życiowej cokolwiek trudno się dowiedzieć.

Ale wróćmy teraz do dzisiejszego święta. Jak trudno dzisiaj o dobrych i mądrych nauczycieli. Ile w tym zawodzie jest osób, które nie mają charyzmy i poświęcenia, które nie poszukują prawdy i mądrości życiowej. Tylko jak małpki lecą z narzuconym programem, aby zdążyć i przygotować klasę do testów, które są kilka tygodni wcześniej niż zakończenie szkolnego roku. Bo słupki są dziś najważniejsze. Przecież każdy chwali się, jaką ma zdawalność testów, egzaminów i matur. Tylko to się liczy. Syntetyka bez analityki prowadzi w kozi róg.

A co w naszej Legnicy. Kiedyś uczyłem w szkole religii i informatyki w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Legnicy, jestem nauczycielem mianowanym. I wiem, że nauczyciel to trudny kawałek chleba. Miałem i tak o wiele łatwiej niż większość, uczyłem dorosłych. Miałem najlepszą pracownie komputerową, serwery i komputery, pierwsze laptopy, projektory i tablice interaktywne w Legnicy. Oto dbał mój dyrektor Andrzej Zychowicz. Kto chciał uczył się, kto nie, to tylko była jego strata. Nic na siłę. Za darmo mógł poznawać tajniki wiedzy informatycznej. Ale niestety duża część ludzi, słuchaczy nie umiała szanować i doceniać takich możliwości. Może jakby płacili, to wtedy zrozumieliby, że nic nie ma za darmo, że trzeba najpierw coś dać z siebie, a potem wymagać od innych. Nic nikomu się nie należy.

Później zmienił się dyrektor. Ale moje rady i pomysły utworzenia największej zawodowej szkoły w regionie i chęć pisania projektów unijnych pozyskania funduszy,  nie zostały uznane. Iluż jest licencjatów i magistrów, jak łatwo skończyć jakiekolwiek studia. Rząd tworzy z naszych podatków tysiące bezrobotnych magistrów. A brakuje dobrych fachowców, czeladników.

Nie będę chwalił się, jakie skończyłem studia, jakie podyplomówki, jakie kursy. Papier wszystko przyjmie.

Ale pochwalę się jednym papierem, który niespodziewanie otrzymałem od kursantów w tym roku. To jest najlepsza nagroda i motywacja, jak ktoś doceni i umie zwyczajnie i prosto, i szczerze powiedzieć: DZIĘKUJĘ.

Dyplom Paszyna

Dyplom Paszyna

Jeden kochający i wymagający ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli, doktorów i profesorów.

Kampania rozpoczęta

Kampania rozpoczęta, pierwsze plakaty rozklejone. Moje hasło: „CZAS NA MŁODYCH, CZAS NA ZMIANY!” Dziś wieczorem rozkleiłem pierwszą turę plakatów. Promuję siebie samego, bo tylko za siebie ręczę, nie za partię. W każdej partii czy to lewicowej czy prawicowej jest tak bardzo podobnie. Zresztą są to wybory samorządowe i co do nich mają jakieś tam partie. Głosujmy na ludzi, na konkretnych ludzi!

Właśnie. A jak będzie startował gej, to czy katolik może na niego głosować w wyborach samorządowych? A jak będzie startował rozwodnik czy prowadzący niemoralne życie czy chrześcijanin może na niego głosować w wyborach samorządowych? Oczywiście, że tak i nawet jak zagłosuje, to nie zgrzeszy. Dlaczego?

Wybory samorządowe cechują się innymi prawami. Wybrańcy do Rady Miasta, Sejmików i innych urzędów samorządowych nie tworzą prawa krajowego czy unijnego. Nie decydują np. czy geje mogą adoptować dzieci albo czy niemoralni rozwodnicy chcą wprowadzić do szkół dla dzieci jak mają się masturbować, itd.

Chory kraj, chory system. A przez to w wyborach samorządowych ważną rolę odgrywają partie. Czyli listy każdej partii są układane irracjonalnie i z góry. Oczywiście bardzo często dominują układy kto i na jakim miejscu. Niestety bardzo często te osoby (jedynki i dwójki itd.) powinny być na listach albo na tyłach albo powinny całkowicie zniknąć z list, bo np. przez ostatni okres nic nie zrobiły dla miasta i jego mieszkańców. Dotyczy to każdej partii, komitetu, który startuje w Legnicy. Często też osoby będące w partii czy jakimś komitecie nie działają, a później nagle pojawiają się jak grzyby po deszczu. Ja też jestem zdziwiony, że na liście PIS w moim okręgu startuje osoba, która nie powinna tam się znaleźć. Jeżeli ktoś kiedyś przynależał do innych partii i podejmował nieprawicowe albo dwuznaczne decyzje, np. był za pozostawieniem pomnika na Placu Słowiańskim – symbolu kłamstwa to jakim prawem moralnym startuje z listy legnickiej PIS, na tak wysokiej pozycji. Przecież legnicki PIS chce m.in. usunąć ten pomnik? Konflikt interesów. Albo nagle miesiąc przed wyborami znikąd pojawia się kandydat na Radnego czy Prezydenta Legnicy? Co jest ważniejsze osoba czy szyld partii? Na kogo głosujesz na partię czy na osobę? Każda partia to …

Przerasta mnie głupota wielu! Przecież, żeby wygrać wybory w tym mieście, to trzeba silnie i wspólnie pracować przez całą kadencję. Mieć nieustanny kontakt z ludźmi. Pokazywać, że my możemy zrobić to lepiej niż obecna władza. Krytykować twórczo! Np. Krzakowski zrobił nowy deptak w parku. Bardzo dobrze, że zrobił deptak (klaskamy mu brawo, a on zdziwiony i podniecony strzela rogala – uśmiech). Tylko dlaczego do połowy? (zadajemy mu pytanie, a on prostuje swojego rogala). Czyżby zabrakło pieniędzy publicznych, to może Krzakowski podniesienie podatki, tak bardzo w tym jest dobry (sarkazm, on zawęża rogala). Ale jakbyśmy rządzili w mieście, to najpierw uzbieralibyśmy całą kwotę i zaczęlibyśmy robić ten deptak, ale cały. Ale prace budowlane zaczęlibyśmy robić od końca, od wałów do początku drogi. A tak to Krzakowski zrobił  od początku do połowy, jak będzie robił drugą połowę to ciężarówki z kamieniami, polbrukiem itd. będą musiały przejeżdżać po nowej drodze a wtedy może dojść do jej uszkodzenia. Decyzja Krzakowskiego w sprawie tej budowy jest nieprzemyślana i bezsensowna. Jak do tego dodamy większe i pilniejsze potrzeby naprawy innych dróg w Legnicy, to możemy polemizować o priorytetach, robiąc wspólnie wizje lokalne.  I takim sposobem Krzakowski straci swojego rogala – czyli uśmiech, pewność siebie, co on to nie jest.   Oczywiście Krzakowski będzie się bronił, kiedy ta sprawa trafi do legnickich mediów. A wtedy wyciągamy królika z kapelusza i 1:0 dla nas, a może walkower.

Ale kto to ma zrobić, Radni bezradni? Wszystko trzeba wypracować, nic nie robi się samo, oczywiście można modlić się, ale to nie wystarcza, bo Bóg dał człowiekowi rozum, dwie ręce i trzeba najpierw dać coś z siebie, a później wymagać od innych i od Boga.

Dlatego bardzo ważne jest, aby głosować na ludzi, którym można zaufać, którzy potrafią działać nie tylko dla siebie, ale też dla innych w lokalnej społeczności. Nie ważne jest  czy dana osoba jest religijna czy też nie. Ważne jest, aby była szczera i umiała współdziałać ze wszystkimi mieszkańcami. Nie może być kłamcą i nie może w tym wszystkim szukać siebie, swoich przywilejów i dodatkowego dochodu. Bo jeżeli ktoś idzie do polityki dla kariery, dla kasy, to tak mamy, jak mamy. I nigdy nie będzie dobrze.

Wieczorem jak rozklejałem plakaty, przy okazji rozmawiałem z jednym emerytem i dwoma policjantami.

– Co Pan chce zmienić w tym mieście? –  Zapytał się emeryt.
– Władzę, która starzeje się, nie dowidzi, nie dosłyszy jakie są potrzeby społeczeństwa Legnicy – odpowiedziałem
– Nic Pan nie zmieni, jest coraz gorzej –  dodał dystyngowany emeryt.- Dlatego trzeba pozbyć się komunistów, karierowiczów, ludzi z układu – dodałem.
– Panie w komunie było o wiele lepiej niż jest teraz. Stać mnie było wyjechać nad morze, stać mnie było na wiele rzeczy, a co teraz mamy w tym kapitalizmie i demokracji – obruszony dodał –  brak pracy, brak perspektyw dla młodych, złodziejstwo, a my mamy marne emerytury.
– Tak to jest prawda, pod tym względem było lepiej – przyznałem mu rację i dodałem – Pamiętam jak moja mama była kierowniczką Milany, zarządzała około setką ludzi i nawet była bezpartyjna. Za dobrą pracę i wszystkie wykonane plany dostawała nagrody, dyplomy, medale, premie. Jeździliśmy co roku na wczasy. A teraz ile musimy się napracować, aby gdziekolwiek pojechać. Ceny kosmiczne a pensje od lat takie same. Coraz więcej pracy, a pensje niezmienione. Jest coraz gorzej. Dlatego staram się nie narzekać, tylko chcę działać dla dobra swojego i Twojego.
– Panu dobrze z oczu patrzy. Powodzenia.
– Dziękuję.

Później jeszcze spotkałem dwóch policjantów z prewencji. Zdziwili się bardzo, że zostawiłem otwarty  samochód i od niego odszedłem.

– Dobry wieczór. To Pański samochód? – Zapytali policjanci.
– Tak mój – odpowiedziałem.- Dlaczego Pan ma niezamknięty i uruchomiony samochód. Czy Pan chce stracić swój samochód. Przecież tu w Legnicy wszystko kradną.
– Ja tylko zostawiłem na minutę, bo właśnie kleiłem tam plakaty – zacząłem się tłumaczyć.
– Panie, tu w Legnicy wystarczy moment i auto znika, albo coś z auta. Skąd Pan jest?
– Jestem z Legnicy – odpowiedziałem.
– I nie wie Pan, że tu jest coraz gorzej, młodzi nie mają pracy,  kradną, piją i to w całej Legnicy. Dawniej to tylko było na Zakaczawiu, a teraz wszędzie jest tak samo.
– To trzeba to zmienić? – stanowczo zapytałem
– Nic Pan nie zmieni, jest coraz gorzej, ci co mają kasę i układy to mają coraz większe, a inni są biedniejsi. Coraz większe jest rozwarstwienie w społeczeństwie.
– Tak, to prawda. Władza ta sama od wielu lat i nie dostrzega najistotniejszych problemów. A co byście zrobili, aby zmienić.
– Zburzyć i wszystko rozpocząć od nowa. My jesteśmy apolityczni, ale bardzo dobrze widzimy jakie są układy,  co się dzieje i jak ludzie żyją.
– Tak, potrzeba twardego resetu. Dobrej nocy – powiedziałem.
– Dobranoc.

Wracając do domu, do moich pięknych pięciu kobietek, przypomniałem sobie jedną z ostatnich rozmów z moim kolegą informatykiem, pracującym w jednym dużym mieście, w jednym z największych urzędów.

Opowiadał mi jak działają politycy i to wszystkich partii a szczególnie dzisiaj rządzący w Polsce, jak dzielą pieniądze unijne, jak robią przetargi i różne przekręty. Powiedział mi jedną istotną puentę.

„Jak tu zrobić, aby te wszystkie urzędy wysadzić w powietrze, ale przy tym ludzi nie pozabijać. Aby wszystko rozpocząć od nowa, zrobić taki twardy reset.”

Nic nie odpowiedziałem. Niestety świat dąży do nieuniknionej wojny. Fanatyzm religijny, egoizm, zachłanność i chciwość ludzka to pierwszy krok do zabicia drugiego bliźniego, a potem już wielu milionów ludzi. Bariera już została przekroczona.
Problem tkwi w sercach wielu ludzi a potem w ich mózgach. Najpierw zróbmy miękki reset i popatrzmy na swoje życie i odpowiedzmy sobie na pytanie, co ja mogę dać drugiemu bliźniemu ? Coś z siebie.
Nie narzekaj, nie zazdrość i dużo uśmiechaj się. A może potem dasz z siebie nieco więcej.

paszyn_radny_2_b2 paszyn_radny_b2

Ziemia Maryi

Każdy człowiek dostrzega dwie kategorie moralne: dobro i zło. Obojętnie na religię i poglądy dostrzegamy w świecie dobro i zło. Sumienie każdemu człowiekowi podpowiada: czyń dobro, unikaj zła. Ale z czasem to sumienie staje się szerokie, pełne egoizmu i pychy. Im bardziej oddalamy się od źródła dobra, tym bardziej wchodzimy w świat zła, gdzie źródłem jest pycha. Dotyczy to każdego wierzącego w Boga, czy też uciekającego przed Nim.

Znam ludzi – dobrych komunistów, znam ludzi – złych księży czy ojców zakonnych i odwrotnie. Nie ma znaczenia kto jest kim. Nikt nie ma wyłączności na dobro, na prawdę, na rację, że tylko „ja mam świętą rację”. Jeżeli myśli tak jakiś ksiądz, to już popadł w pychę i oddaje hołdy Szatanowi.

Świat duchowy przewyższa świat materialny.
Obrazem świata duchowego jest miłość. Nie ma większego dobra niż miłość, z miłości wynika wierność, trwałość.
Kocham Boga i jestem mu wierny. Kocham kobietę i jestem jej wierny. Jestem kapłanem i jestem wierny Bogu, gdyż Go kocham. Miłość Boga zawiera w sobie bezinteresowność.

Jesteśmy zanurzeni w świecie dobra i zła, popełniamy błędy, jesteśmy słabi sami z siebie, i to wszyscy. Ale wierzący w Chrystusa mają Jego, który umacnia i podnosi nas z każdego upadku. Jego miłosierdzie przewyższa miłość człowieka. Nie ma ludzkiej słabości, którą nie wziąłby On na swój krzyż. Ale czy na pewno?

Ale czy jako mąż mogę zdradzać żonę z inną kobietą, czy jako kapłan mogę przespać się z parafianką, czy jako mężczyzna mogę uprawiać seks z wieloma kobietami? Przecież jestem mężczyzną, słabym mężczyzną. Przecież pójdę i wyspowiadam się, i Bóg mi przebaczy nie siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy czyli nieskoczenie wiele. Ja będę się seksił, pił alkohol, zażywał wszelkie przyjemności tego świata, a On będzie mi przebaczał. Dobry układ. Raj ziemski i wieczny – dwa w jednym – combo. Ja będę zdrajcą, niewiernym, a On moim wybawicielem?

Historia zbawienia zapisana w Biblii uczy nas wielkiej miłości Boga i Jego wierności do człowieka. Bóg tak nas kocha, że dał siebie w Chrystusie, pozwolił człowiekowi, aby go upodlił do granic swojej możliwości. Bóg chrześcijan to Bóg pełen miłości i wierności, to niewolnik człowieka do szaleństwa. Dał człowiekowi wolność, wolną wolę, jako jedyną z całego stworzenia. Czy on coś wymaga od człowieka? Tak, odwzajemnienia miłości i wierności. Nie oczekuje nic więcej, tylko jego miłości i wierności. Czy warto zaufać takiemu Bogu i oddać się Jemu?

Jeżeli jestem mężem i ślubowałem żonie miłość, wierność, to w sakramencie małżeństwa, Duch Święty umacnia mnie w tym. Sakrament małżeństwa daje łaskę, aby w radości realizować tę miłość i wierność. Aby zaistniał ten sakrament potrzebna jest kobieta i mężczyzna, ich wolna wola i ich miłość duchowa i fizyczna (seks). Wszystko inne nie jest istotne: ksiądz, świadkowie, rodzina itd. Bez nich i tak zaistnieje sakrament. Bóg – kobieta  – mężczyzna. Obraz trójcy.

Jeżeli mężczyzna zdradzi żonę? Kto bardziej zrozumie jego słabość i mu przebaczy Bóg czy kobieta? Pójdzie do konfesjonału i co? Pójdzie do żony i co? Albo będzie żył w kłamstwie i zburzy swoje życie i całej rodzinie, prędzej czy później. Bo jedna zdrada przerodzi się w szereg.
Jeżeli kapłan, który ślubował celibat albo zakonnik, który ślubował wierność i wyłączność dla Boga, zdradzi Go przez nieposłuszeństwo, przez masturbację czy seks z innymi kobietami czy mężczyznami, kto bardziej zrozumie jego słabość i mu przebaczy Bóg czy ta druga osoba, którą niszczy jej życie? A jak do tego dodamy niewinne dziecko, kto mu przebaczy Bóg czy ta zabita duchowo niewinna istota?

Nie ma wytłumaczenia przed Bogiem i sobą, że jestem słaby, ułomny, że nie wiedziałem, że robiłem to nieświadomie, sam w nocy, we śnie, z pocieszycielką, itd. Po co ślubowałeś czy przysięgałeś, skoro nie dotrzymujesz ślubu czy przysięgi, lepiej zostać lewakiem, nie ślubować i carpe diem. Bóg nie kazał Ci nic przysięgać, nie kazał Ci żyć w celibacie, ale ja już to zrobiłeś to przestrzegaj!  A jak nie możesz to odejdź od żony, od męża, z kapłaństwa, z zakonu i nie trwaj w kłamstwie całe życie. Bo świadome powielenie tych samych grzechów ze świadomością, że Bóg mi przebaczy jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który nie zostanie wybaczony żadnemu człowiekowi i jest trwałą śmiercią duchową. Dotyczy to tylko wierzących, bo nie wierzący w Boga nie są tego świadomi i ich poznanie jest inne.

Przychodzi mąż do żony i mówi kochanie taki słaby jestem, że przespałem się z koleżanką, ale nie martw się byłem już u spowiedzi, Bóg mi wybaczył, ty też prawda? To było tylko pierwszy raz, a to nie zdrada, prawda? Na to żona mówi, kochanie tak Cie kocham, że ja też upadłam przed konfesjonałem tak, że ksiądz długo nie wstawał.

 Miłość i wierność jest najważniejsza, jeżeli zabraknie tego, Twój świat legnie w gruzach, prędzej czy szybciej. Nie wolno na kłamstwie budować życia!

Kto jest wzorem miłości i wierności Boga?  Wzorem miłości i wierności Boga jest MARYJA, jego matka!

Jako jedyne stworzenie jest w pełni godna miłości Boga. Ona swoim życiem pokazuje całkowite oddanie się, miłość i wierność Bogu. Ona była zawsze w  najważniejszych momentach życia swojego syna Jezusa Chrystusa. Ona pokazuje jak pełnić wolę Boga i kochać Go i być Jemu wiernym. Kiedy chrześcijaństwo ma sens filozoficzny i teologiczny? Tylko we wspólnocie z Maryją przez Jezusa do Boga! Inne drogi prowadzą donikąd albo dookoła.

Czy świat boi się kochającego Boga czy wiernej Maryi, która wskazuje swoim życiem na swojego Syna?

TAK, świat boi się Boga, boi się prawdy, nienawidzi Maryi.  Poproszę o przykład.

Wszystko co światowe, doczesne zakłada, że Boga nie ma, jest w wyobraźni chorych, głupich ludzi, zwanych chrześcijanami, których trzeba zniszczyć albo ośmieszyć.

Jak można mówić dziś o Chrystusie skoro on żył dawno temu, nawet już nie wiadomo czy i jak żył, a jak żył to był jakimś żydowskim mędrcem i nic poza tym. W erze multimediów, robotyki, automatyki, komputeryzacji, po co nam Bóg?
Historia gubi fakty, tradycja zamiera, gdzie jest ten Bóg?

Przychodzi Maryja i przypomina ludziom o Chrystusie. Jak można dotrzeć dziś do ludzi, do młodych o Chrystusie? Tylko przez współczesne rozwiązania technologiczne, przez media, filmy, internet. Najpierw obrazem, a potem dźwiękiem. Najpierw przykładem i czynem, a potem słowem.

Przykład 1.   Telewizja Trwam i Radio Maryja. Jak trudno było w chrześcijańskiej Polsce, aby te media powstały i były dostępne dla wszystkich, w pasmach ogólnokrajowych. Ile podziałów w samym klerze, ile oporów ze wszystkich stron. Ile protestów? Ale czy normalnemu człowiekowi przeszkadza, że jest jeden program katolicki. Nikt go nie zmusza do oglądania. Dziesiątki kanałów o niskim poziomie intelektualnym i promocji głupoty nikomu nie przeszkadzają. A ile pogard i zakłamanych opinii o tej telewizji czy radiu. Oglądałeś choć raz, słuchałeś choć raz, nie stać Cie na swoją własną opinie. Czy aż tak jesteś zniewolony i ogłupiany przez innych? Gdzie ta tolerancja i pluralizm tych krzykaczy?

Przykład 2. W kinach jest wyświetlany film. Ziemia Maryi. http://marysland.pl/ Zobacz jaka jest promocja tego filmu, gdzie go reklamują i jak go reklamują, w jakich godzinach jest wyświetlany, w jakim kinie, kto jest patronem medialnym. Reklama jest taka, aby jak najmniej był oglądany przez widzów. Czy drogi katoliku w Twoim kościele, pokazał się plakat o tym filmie, czy może ksiądz w ogłoszeniach parafialnych powiedział, że w takim i takim kinie jest pokazywany ten film, czy zachęcił Cię do oglądania? Czyżby księżom i polskiemu klerowi nie był ten film na rękę? Czyż nie można byłoby zrobić wyjść parafialnych – grupowych  do kina na ten film, wspólne wyjście – tańsze bilety. Jestem ciekawy czy przełożeni kleryków w seminariach kupią bilety na ten film, bo kilkanaście lat temu w Krakowie dla seminarzystów kupowano bilety do kina na Harry’ego Pottera. Czyżby bez magii i promocji demonów, i zła nie można żyć normalnie?
Ja byłem w kinie na filmie „Ziemia Maryi” i polecam, abyś go zobaczył!  Takich filmów powinno być więcej.

Jestem ciekaw czy kiedykolwiek polski kler, pazerny na mamonę, przebijający hermetycznością wszystkich komunistów, socjalistów, prawników, lekarzy, policjantów i ludzi z układu zamkniętego ostaniach lat, sfinansuje własną produkcję filmu fabularnego, propagującego miłość, wierność, dobro. Czy dalej będzie tkwił w średniowieczu i odstraszał od siebie normalnych ludzi, pragnących żyć w miłości i prawdzie. Może doczekam się zmian w następnym pokoleniu, bo w kościele katolickim zmiany przychodzą, ale zawsze za późno, nigdy nie na czasie.

ziemia_maryi_1 ziemia_maryi_2