Pokora

Pokora jest przeciwieństwem pychy, zaś pycha bierze swe początki z pewności siebie o nieomylności swego ego. Pycha jest zaczynem wszystkich upadków i grzechów a trwanie ślepo przy swojej racji ogranicza zdolność poznawczą otaczającego nas świata, drugiego człowieka i samego Boga.  Tyle ile w Tobie racji tyle samo grzechu. Pokora jest źródłem poznania i zdolnością odkrywania prawdy. Inteligencją pokory jest miłość, która w każdym człowieku dostrzega cząstkę samego Boga.

Bóg Stwórca wszelkich rzeczy niewidzialnych i widzialnych, powołał człowieka do życia i do miłości. Stworzył go na swój obraz i podobieństwo. Już ten temat rozważaliśmy w poprzednich artykułach. Prawdziwym kultem w Boga żywego i prawdziwego jest pokora i ofiarna miłość. Tam gdzie nie ma pokory i miłości nie ma też Boga. Wszystkie przykazania Boże – Dekalog – oparte są na miłości Boga i bliźniego. Jakiego Boga? Jedynego. Jakiego bliźniego? Każdego człowieka, bez względu na rasę, religię, kulturę czy płeć. Jesteśmy stworzeni do wzajemnej miłości. Żydzi też.

Bóg z miłości do każdego człowieka w historii zbawienia interweniuje w narodzie pełnym nieprawości i pychy.  Spośród wszystkich narodów wybiera naród żydowski, który najbardziej odszedł od prawa miłości i pokory względem Stwórcy i stworzenia. Daje im mocno wyartykułowane swoje prawo naturalne wpisane w każdego człowieka – Dekalog a oni dalej sprzeciwiają się Bogu oddawszy kult złemu – złotemu cielcowi, który został zrobiony ze skradzionego złota z Egiptu. O tym też mówiliśmy. Podobieństwo Stwórcy jest bardzo bliskie naszemu życiu. A czy Ty jako kochający ojciec czy matka, gdybyś miał czy miała kilkoro dzieci, nie poświeciłbyś więcej swego czasu i energii swojemu dziecku, które jest chore czy które jest niesforne i wymaga więcej Twojej uwagi? A czy Dobry Pasterz nie zostawia swych owiec w swej owczarni, by pójść poszukać, znaleźć i przyprowadzić zagubioną owce do swej jednej owczarni? Tak czyni kochająca Miłość względem swego stworzenia. Posyła do Żydów samego siebie – Jezusa Chrystusa – światłość świata i pełną pokory miłość, która zostaje odrzucona i zabita przez pysznych, obłudnych i zakłamanych ludzi.

Ale czyż nie Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym? Tak jest i dzisiaj. Im bardziej kochasz Boga, żyjesz Jego wolą, prawdą i miłością, tym bardziej stajesz się prześladowany i pogardzany pośród tych, co pokory nie posiadają, lecz kierują się pychą i nieprawością, własnym interesem i swoją racją. Zamiast żyć Bogiem, używają Go w celach religijnych czy politycznych dla swojej chwały, dla swojego interesu, potem zamiast jednoczyć naród to dzielą i sortują, zamiast pasterzować, dbać i troszczyć się o swoją owczarnię, to swe owce rozpraszają i wystawiają na pożarcie przez wilki.

Przypatrzmy się Słowu Bożemu z Ewangelii Mateusza 21,15.

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».
A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».
Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

Ten fragment ukazuje cztery podstawowe informację, uczy nas istoty pokory stworzenia względem Stwórcy.

  1. Jezus wychodzi poza granice narodu wybranego. Łamie żydowskie zasady pełne pychy. Jezus jest Żydem, przed Nim zaś stoi poganka, z którą jako człowiek żyd nie chce mieć nic do czynienia. Jednak jako Bóg przez wiarę chce zbawić wszystkich ludzi. Jezus jest posłany przez Boga Ojca  tylko do „owiec, które poginęły z domu Izraela”.
    1. Żydowski Mesjasz wychodzi poza granice swego kraju i swej misji. Przekracza granice, które w oczach fanatyków żydowskich, faryzeuszy, ludu, który mieczem podbijał ościenne semickie narody, stają się nie do zaakceptowania. Ta niespotykana wieść rozeszła się po całej okolicy. Nagle przybiegła kobieta. Syrofenicjanka, kobieta kananejska, która jest poganką, jej pochodzenie z narodu, ma znaczenie. Jest obciążona historią swego narodu, który przez swoją okrutną królowę Izebel, która zaraziła cały Izrael kultem Baala (złego ducha), gdzie tylko prorok Eliasz był w stanie stawić jej czoła. (Historia z ks. Królewskich.)

      Gdy Achab zobaczył Eliasza, powiedział mu: To ty jesteś ten dręczyciel Izraela! A on mu odrzekł: Nie ja dręczę Izraela, ale właśnie ty i ród twego ojca waszym porzucaniem przykazań Pańskich, a ponadto ty poszedłeś za Baalami. Więc zaraz wydaj rozkaz, aby zgromadzić przy mnie całego Izraela na górze Karmel, a także czterystu pięćdziesięciu proroków Baala oraz czterystu proroków Aszery, stołowników Izebel.(1 Krl 18:17-19)

    2. W ówczesnych narodach semickich sprawowano jeszcze kult bóstwa Molocha, któremu składano ofiary przez spalanie dzieci. Ten barbarzyński akt był wielokrotnie potępiany przez Proroków i zapisany w księgach ST jako jedne z wieluset przykazań żydowskich. Mimo tego także przyjął się w narodach semickich i jest po dziś dzień praktykowany w tajemnicy przez Syjonistów, Synów Lucyfera.


      Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Pan! Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość! Nie będziesz obcował cieleśnie z żadnym zwierzęciem; przez to stałbyś się nieczystym. Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem, aby się z nim złączyć. To jest sromota!  (Kpl 18, 21)

    3. Nie wiemy kim była kobieta kananejska, ale możemy przypuszczać, że w swoim życiu przeżyła i doświadczyła dużo zła. Ale mimo takiego doświadczenia z upartą pokorą i wiarą szukała wyjścia ze swojej sytuacji, chcąc przede wszystkim dobra swojego dziecka.
  2. Jezus w pokorze przyjmuje miano, tytuł Syna Dawida, przez to przyjmuje na siebie cały grzech, całe ludzkie zło, które nie pochodzi od Boga, ale od żydowskiego króla i całego królestwa tego świata.  Uczy nas pokory i prawdy.
    1. Owa obca kobieta w pierwszych słowach prosi Żyda, Syna z rodu Dawida o miłosierdzie. Dawid był królem Izraela, który modlił się i zabijał, cudzołożył i podbijał inne narody. Syjon uczynił swoją rezydencję a Jerozolimę centralnym ośrodkiem kultu i stolicą Izraela, tysiąc lat przed Chrystusem. Jezusowi nie przeszkadza jego pochodzenie i nazywanie jego synem tego, prasyjonisty Dawida, do którego przez symbol gwiazdy Dawida odwołują się dzisiejsi wyznawcy okultyzmu i syjonizmu, współcześni czciciele demonów: Baala i Molocha.
    2. Jakbyś poczuł się, co byś zrobił, jakby ktoś proszący Ciebie o pomoc w prawdzie nazwał Cię np. Panie Senatorze, Synu esbeka ….  Panie Pośle, Synu zdrajcy czy złodzieja….  Panie Radny, Synu komunisty czy banderowcy …. itd. Jakbyś zareagował na prawdę swego pochodzenia, swoich przodków? Umiałbyś stanąć przed drugim człowiekiem w pokorze i prawdzie?
    3. Ona i On mieli ludzkie pochodzenie, mimo różnic, bardzo podobne.  Ich przodkowie nie żyli prawdą, miłością i wolą Boga.
  3. Jezus jako człowiek milczy na wołanie, zaś jako Bóg czeka na okazanie Mu jeszcze większej miłości i wiary. Jego miłość i darmowy dar zbawienia jest warty nade wszystko, ponad wszelki ludzki wysiłek pełen poniżenia i pokory.
    1. Córka kobiety jest opętana przez złego ducha. Ale skąd ona wie, że jest to zły duch, a nie jakaś choroba psychiczna? Widocznie ona już doświadczyła działania demonów. Zły duch, szatan pragnie każdego zwieść, oszukać i opętać. Ludzie z narodu, którzy czcią Baala, Molocha, demony przez kult sami i dobrowolnie zapraszają diabla do swego życia. Mają większe skłonności do opętania, czyli do całkowitego zawładnięcia człowieka przez szatana. Zresztą Jezus, syn z rodu  Dawida też był kuszony i próbowany przez samego Lucyfera.
    2. Jezus jako człowiek na wołanie tej kobiety milczy, ukazuje swoją obojętność, bo zdaje sobie sprawę z jej i swojego pochodzenia. Zresztą Żydzi zawsze ze wszystkimi byli w sporach, bo albo okradali, oszukiwali, albo zabijali i a inne narody podbijali i czynili ich swoich niewolników, gojów. Ileż dziś wiele krajów jest niemiłosiernie zadłużonych i zniewolonych złem, podziałami, promocją wynaturzeń, życiem pełnym egoizmu i pychy?
    3. Syn Dawida jako człowiek lekceważąco milczy a jako Bóg czeka. Jej nachalnie i uparte, zawzięte i uporczywe wołanie dociera do uszu żydowskich uczniów, którzy dla świętego spokoju, chcą aby odczepiła się od nich. Dlatego wbrew zwyczajom przychodzą ku jej pomocy i wstawiają się za nią u Jezusa. Lecz Syn Dawida milczenie zamienia w ostry, dosadny i konkretny, i zimny  język. Jezus przyszedł tylko do Żydów, do domu Izraela, bo to oni ze wszystkich narodów świata potrzebują najwięcej łaski i miłosierdzia. Niesforne i nieposłuszne, zakłamane dziecko Boże potrzebuje ingerencji i reprymendy swego Ojca. Lecz kobiecie, pogance z innego wrogiego narodu nie przeszkadzają te słowa Chrystusa. Ona czuje przez swoją intuicję i wiarę, swój wyjątkowy zmysł, że złego ducha, szatana może wypędzić tylko Chrystus, prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg.
    4. Padła do nóg a przez to ukazała całkowitą swoją bezradność, oddała mu hołd i błagalnym płaczem zawołała Panie pomóż mi, tylko Ty jesteś pełen mocy wyrzucić szatana z mojej córki. Lecz Jezus w pierwszej chwili nie wzruszył się jej płaczem i wołaniem. Iluż dziś ludzi płacze i wola do Boga, gdzie Ty jesteś, dlaczego nie reagujesz na działanie diabla w świecie, na zło, na wojny, na zabójstwa, gwałty i cierpienia. Ileż ludzi ma pretensję do Niego. Lecz On czeka na Twoją pokorną miłość pełną wiary i życia w prawdzie. Kochasz GO, to przestań być pysznym i zakłamanym obłudnikiem. Kochasz GO nie bój się prawdy i miłości.
  4. Dialog Boga i człowieka pełen wiary, pokory i posłuszeństwa jest kluczem do zwycięstwa nad złem.
    1. On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».
    2. Cóż oznaczają owe Słowa Chrystusa, który wypowiadając je, ma na myśli pochodzenie i historię narodu?

      Wystąpił więc Juda do walki i Pan wydał Kananejczyków i Peryzzytów w ich ręce. A w Bezek zabili dziesięć tysięcy mężczyzn. Kiedy w Bezek natknęli się na Adoni-Bezeka, wydali mu bitwę i pokonali Kananejczyków i Peryzzytów. Uciekł Adoni-Bezek, lecz oni ścigali go, schwycili i odcięli mu kciuki rąk i nóg. Powiedział wtedy Adoni-Bezek: Siedemdziesięciu królów z odciętymi kciukami u rąk i nóg zbierało okruchy pod moim stołem. Oto jak ja postąpiłem, tak i mnie oddał Bóg. Odprowadzono go do Jerozolimy i tam umarł. (Sdz 1:4-7)

    3. Kananejka przychodzi do Niego w sprawie swojej córki, swojego ukochanego dziecka. Ona nie myśli o sobie, ona chce dobra swojego dziecka.  A mimo to słyszy słowa pełne przykrości dotyczące swych przodków. Samą siebie stawia nie pośród dzieci jedzących chleb, lecz wśród szczeniąt, które żywią się okruchami i resztkami ze stołu panów, pełnych pychy i nieprawości. Ona chce zdobyć chociaż jeden okruszek chleba,  cząstkę samego Boga dla swojego dziecka, by mogło żyć.
    4. Wiara  kobiety pełna wyjątkowej i niespotykanej pokory przekracza wszystko, burzy podziały rasowe, religijne, łamie wszelkie bariery pomiędzy narodami oraz pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Tu i Teraz w Bożej logice już nie ma podziału na rasę, religię, pochodzenie. Każdy kto ufa i żyje wolą Bożą i wierzy w Niego, kocha Boga całym sobą ma już w sobie życie wieczne przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. To religia pełna miłości, pokory i posłuszeństwa względem Stwórcy, względem prawa naturalnego i przykazania miłości Boga i bliźniego.

Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. (Mt 8:11-12)

Ulituj się nad nami Panie, Synu Dawida!

Oddal od nas wszelkie podziały, wszelkie wynaturzenia, każde zło, pychę, obłudę i ochroń nas przed wojną!

Eden

Każdy z nas jest grzeszny i godny śmierci. Ale skąd wziął się ów pierworodny grzech? Czyżby Stwórca był Bogiem zła, który zsyła na nas niesprawiedliwość, cierpienie i śmierć? Nasze rozważania będę na podstawie trzech pierwszych rozdziałów Tory, Księgi Rodzaju z Biblii. Bóg stworzył nas na wieczność, na swój obraz i podobieństwo. Pisałem już o tym w poprzednich artykułach. Dziś dogłębnie przeanalizujemy życie w raju, w ogrodzie Eden przed grzechem, przed poznaniem zła. Następnie skupimy się nad konsekwencjami grzechu pierworodnego.

Zastanowimy się także, jakie było życie pierwszych ludzi w raju.

Raj to miejsce pełne życia, miłości i prawdy o sobie samym, o drugiem człowieku i o Bogu. W raju nie ma miejsca na promil zła, kłamstwa, jakiegokolwiek najmniejszego grzechu. Raj jest pragnieniem każdego człowieka. Czyż nie pragniesz pełnej sprawiedliwości, bycia bezinteresownie kochanym?

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną /Rdz 1,27/

W raju pełnej miłości i płodności zostaliśmy stworzeni przez Boga, by czynić ziemię, całą materię sobie poddaną, byśmy mogli korzystać z wolności dla dobra całej wspólnoty, dla siebie i drugiego człowieka. Dopiero jak Bóg stworzył człowieka stwierdził, że całe stworzenie jakie uczynił jest kompletne i bardzo dobre.

A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. /Rdz 1,30/

Dla człowieka Bóg uczynił na ziemi raj – ogród szczęścia, pełnej miłości i wiecznego życia- Eden.

Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.   /Rdz 2 ,9/

Przypatrzmy się teraz powyższej grafice. Drzewo życia  (tree of life)  jest w środku ogrodu, inne drzewa w tym jedno drzewo poznania dobra i zła  (tree of the knowledge of good and bad) wyrosły w innych miejscach całego ogrodu. Miejsce i usytuowanie tych dwóch wyjątkowych i niepowtarzalnych drzew jest bardzo istotne w opisie raju. Zapamiętajmy ten fakt, to jest prawda, jaką Bóg przygotowywał dla nas, raj – ogród Eden, póki nie było w nim jeszcze człowieka.

A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. /Rdz 2 ,8/

Ów człowiek to na razie sam mężczyzna – Adam. Ewy jeszcze nie było w ogrodzie. Bóg powiedział jemu – Adamowi –  że jest wolny, może czynić co zechce, poza jednym wyjątkiem.

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.  A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi  taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania;  ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz»

Dopiero po tym pierwszym przykazaniu Boga, zostaje stworzona kobieta – Ewa. Bóg stworzył kobietę z żebra mężczyzny, przez co uczynił ją równym mężczyźnie, co do życia, prawa i przywilejów.

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta» /Rdz 2 ,21/

Pierwsza wspólnota – mężczyzna i kobieta – była dla siebie w pełni prawdy i miłości, ich relacja była doskonała, odzwierciedlali życie zgodne z wolą Boga.

Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu. /Rdz 2,25/

Jednak zanim świat materialny powstał – raj szczęścia – Bóg wcześniej stworzył cały świat duchowy, w tym aniołów, wszelkie byty niewidzialne. O tym pisałem w artykule o Stworzeniu. Ów świat duchowy pełen dobra i zła został także zasadzony i umiejscowiony w tym ogrodzie tylko w jednym miejscu, w jednym drzewie poznania dobra i zła, które wyrosło wśród innych drzew. Bóg z miłości do człowieka odseparował drzewo życia od drzewa poznania dobra i zła, które wyrosły z innymi drzewami, które przynosiły owoce dobra i pokoju.

W centrum raju było drzewo najważniejsze – drzewo życia, które czyniło z człowieka pełny obraz i podobieństwo Boga. Każdy z ludzi, który jadł owoce tego drzewa stawał się wiecznym i umiłowanym dzieckiem Boga. Nie doświadczał śmierci. Drugie drzewo poznania dobra i zła rodziło owoce, które nie były przeznaczone dla człowieka. Jednym z tych owoców był zły duch, anioł – szatan.

Szatan, nieprzyjaciel, który nienawidzi każdego człowieka podstępem i swoją inteligencją zapytał kobietę. Gdyż ona miała informacje na temat drzew nie od Boga tylko przekazane od Adama. Szatan nie poszedł do Adama, bo wiedział, że Słowo Boga przekazane bezpośrednio jest tak skuteczne, że nie uda mu się żaden podstęp. Jego  pytanie do kobiety już zawierało kłamstwo, które miało zasiać wątpliwość.

«Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?»   /Rdz 3,1/

Kobieta zaczęła się i jemu tłumaczyć, gdyż nie wiedziała kim on jest i jakie ma zamiary, bo nie znała zła a przekazana informacja o drzewach była z drugiej ręki, od Adama. I do tego tak sformułowane pytanie, które zawierało kłamstwo, wprowadziło w błąd i zamieszanie.

«Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli»  / Rdz 3,2/

Niestety Ewa pomyliła się, powiedziała nieprawdę, gdyż Bóg zakazał jeść owoców z drzewa poznania dobra i zła, które nie było w środku ogrodu. W samym środku było przecież drzewo życia. Wtedy szatan zaoferował kobiecie, by stała się jak Bóg i ponownie skłamał.

«Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

W środku ogrodu było drzewo życia. Z którego Bóg  NIE zakazał spożywać owoców, wręcz zwróciwszy na niego uwagę, zachęcił człowieka, aby jadł jak najwięcej owoców z tego drzewa. Dla każdego człowieka jest najważniejsze życie. W centrum ogrodu, raju jest życie. W środku ogrodu Bóg dał siebie człowiekowi, dał mu wieczne życie.

Niestety wielu chrześcijan, katolików zapytanych, które drzewo przyczyniło się do upadku Adama i Ewy, odpowiada, że drzewo życia znajdujące się w środku ogrodu. Jest to efekt nie tylko niewiedzy, ale zasiania nieprawdy i manipulacji przez złego ducha.

Drzewo poznania dobra i zła NIE było w środku ogrodu. Było drzewem innym, jedynym w swoim rodzaju i gatunku, ale żyło pośród innych drzew, które wydawały owoce pokoju i dobra.

Symbolika, cała hiperbola ogrodu Eden ukazuje prawdę o szczęściu i wyborach życia człowieka.

Człowiek po skosztowaniu owoców z drzewa poznania dobra i zła, wchodzi w miejsce Boga. Chce żyć na własnych warunkach i prawach. Samemu oceniać, co jest dobre a co złe. Chce żyć swoją racją i pychą. Umiejętności poznawcze uległy destrukcji, stały się subiektywne, gdyż człowiek przestał się liczyć ze swoim Stwórcą i Jego prawami. A Bóg daje prawo naturalne, prawo miłości Boga i bliźniego.

W Centrum jest życie, które nie pochodzi od człowieka, ale życie, które daje Stwórca. Dawcą życia jest Bóg, do Niego należy cała historia. Jedyną wartością ważniejszą od życia jest poznać  jego Stwórcę, jego Dawcę. Poznanie Boga jest tylko możliwe przez owoce drzewa życia.

Przypatrzmy na życiowy przykład. Często dzieci, których wiedza na temat świata jest bardzo ograniczona, próbują wymusić na rodzicach, rodzinie zakup rzeczy, zabawek lub ubrań z elementami zła, np. zabawek winks czy witch.

Kiedyś był taki okres, że prawie każdy w przedszkolu miał coś z tego rodzaju zabawek. Pewnego dnia przyjechała ciocia, która chciała wziąć dziewczynkę do sklepu z zabawkami i kupić jej prezent. Rodzice przestrzegli i poprosili ją, aby nie kupowała ich córce żadnych zabawek z elementami zła, przemocy w tym winks czy witch. Niestety  jednak dziewczynka po spacerze i zakupach ze swoją ciocią przyniosła gazetkę z zabawką Winks.  Na pytanie zadane cioci „dlaczego kupiłaś to, co zakazałem”, rodzice usłyszeli odpowiedź:  „Bo wasza córcia nic nie chciała innego, tylko tę zabawkę”.  Tata dziewczynki odpowiedział: „Ale ja mówiłem Tobie i Ciebie prosiłem, byś takich zabawek nie kupowała”. Córeczka nie zapytała się cioci, jaką zabawkę pozwolili kupić jej rodzice. Ona postawiła na swoim „Ja chcę tę i tylko tę zabawkę i koniec”.

Tak samo jest z nami, dorosłymi. Nie pytamy się, co jest dobre dla mnie. Nie żyjemy wolą i Słowem Boga. Tylko myślimy, że wszystko możemy, że jesteśmy sami sobie wystarczalni, że jesteśmy panami swego życia. Jeżeli myślisz, że w sobie masz rację stajesz w opozycji do Boga, wpadasz w pychę to w Tobie nie ma owoców życia.

Szatan przewrotnie pyta Ewę, „Czy jest prawdą, że Bóg zakazał jeść owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?”

NIE. Nie jest to prawdą.

Szatan zasiał i wzbudził w niej wątpliwość i Ewa powiedziała, że Bóg zakazał jeść z drzewa, które jest w środku ogrodu.  Powiedziała najgłupszą bzdurę pełną nieprawdy. Tak rozpoczyna działać szatan, zasiewa wątpliwość. „Czy jest prawdą, że Bóg zakazał jeść owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” I tak jest z nami i dzisiaj.

Dlaczego człowiek grzeszy?

Bo człowiek chce żyć po swojemu. Jeżeli żyjesz po swojemu, na swoją rękę już podlegasz prawu grzechu. A zapłatą za grzech jest śmierć, czyli przeciwieństwo życia. Człowiek żyje z Dawcy życia. Człowiek żyje dopóki, dopóty kosztuje owoców z drzewa życia. Szatan  manipuluje i oszukuje każdego człowieka, by swoje życie po swojemu chronił i zachowywał, by człowiek żył tylko swoim planem.

Jak możesz żyć wiecznie, z Bogiem w pełni miłości i dobra?

Jak umrze w Tobie stary człowiek (własne ego, życie po swojemu), czyli porządne, oszukane i pokręcone życie, jak umrze przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Chrześcijanin (człowiek Chrystusowy) rodzi się wtedy, kiedy uwierzy, że życie jest gdzie indziej niż on myśli, że jest.

W tych pierwszych trzech rozdziałach Biblii mamy podstawę istotę  i sens całego stworzenia, całego człowieczeństwa. Reszta Starego Testamentu to przykład historii zbawienia, historii narodu wybranego, które jest porządnie oszukane i pokręcone na swój oryginalny sposób, stąd wielu gorszy się jak czyta i poznaje nieprawdziwy obraz Boga, który jest mściwy i karze śmiercią, który dzieli czy rozróżnia ludzi czy zsyła cierpienie i wojny. To wszystko jest konsekwencją nieposłuszeństwa Boga. Żydzi, naród wybrany przez wieki stawia siebie w miejscu Boga, dzieli siebie i innych i zasiewa w innych narodach niepokój.

Dlatego Bóg mówiąc do szatana, zapowiada nadzieję dla człowieka i jedyny ratunek.

Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej:
ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę  /Rdz 3, 15/

Aby zwyciężyć każde zło, musi umrzeć w Tobie ego, stary człowiek. Jak nie masz zakrwawionej, zmiażdżonej pięty, czyli fundamentu swojego życia, podstawy  nie wygrasz ze złem. Tragedią szatana jest, że nie może umrzeć. Zaś nadzieją człowieka jest własna śmierć i wiara w zmartwychwstanie Chrystusa.

Czym się różnią chrześcijanie od innych ludzi niechrześcijan?

Chrześcijanie żyją tak samo jak inni, ale są innego ducha, nie przywiązują się do rzeczy materialnych, pieniędzy, do ziemi a każdy kraj jest ich jest ojczyzną, a każda ojczyzna jest miejscem przechodnim, pielgrzymką do wiecznego raju.

Naszą chrześcijańską nadzieją jest życie, wieczność z Bogiem, który nas powołał. Jemu chwała a nam wieczne z Nim życie na wieki wieków. Amen

Wspólnota

Minął ponad rok od mojego ostatniego wpisu, mija dokładnie rok od nagłego i niespodziewanego udaru mojej mamusi i nowych doświadczeń, i przeżyć. Mimo, że temat i początkową treść tego artykułu zacząłem przeszło rok temu, teraz go dokończę. Dziś będzie o wspólnocie. Wspólnocie tej małej (rodzina), tej nieco większej (kościół) i tej większej (naród), i tej największej (ludzkość), w końcu wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, mimo różnic podobni do siebie i do Niego.

Każdy z nas jest stworzony nie dla samego siebie, tylko dla innych, dla drugiego człowieka i dla samego Boga. Im więcej w nas egoizmu i zazdrości tym bardziej oddalamy się od tego, który dał nam wieczne życie i wolną wolę. Im więcej w nas pychy tym bardziej mijamy się z miłością, z krzyżem Jezusa Chrystusa.

Tworzenie wspólnoty jest wyzwaniem, które  Stwórca nam zleca i zadaje. Każdy z nas jest powołany do bycia we wspólnocie i współtworzenia oraz nieustannego budowania. Podstawową i najważniejszą wspólnotą jest rodzina: ojciec, matka i ich potomstwo. Szatan – ojciec kłamstwa za wszelką cenę chce rozbić i umniejszyć rolę tej podstawowej komórki życia społecznego. Posługuje się podstępem oraz tymi samymi metodami, co zawsze. Szatan chce, aby każdy z nas żył wbrew swojej naturze, wbrew woli Boga, wbrew stworzeniu na obraz i podobieństwo Boga.

Wynaturzenie człowieka to podstawowa metoda złego. Stąd przez wieki wszelkie działania, które prowadzą do tego wynaturzenia, oddalają człowieka od Boga. Homoseksualizm, pedofilia, pornografia i inne wynaturzenia seksualne niszczą relację we wspólnocie na płaszczyźnie człowieka-człowiek oraz Bóg-człowiek. Także wszelkie formy życia w celibacie czy w bezżeństwie niekiedy prowadzą do czynów niezgodnych z naturą każdego człowieka.

Budowanie wspólnoty jest naszym najważniejszym zadaniem nie tylko w rodzinie, ale także w społeczeństwie.

Jaka jest kolej rzeczy w budowaniu wspólnoty?

  1. Pieniądze, materia – wartość podstawowa, która umożliwia wspólnocie materialną egzystencję i rozwój.
  2. Praca, wysiłek – wartość, która daje nam nie tylko pieniądze, ale także rozwój zawodowy oraz spełnienie swoich ambicji, planów i realizacji swoich marzeń dla dobra siebie i wspólnoty.
  3. Rodzina – wartość, która przewyższa pieniądze i pracę, które powinny służyć na potrzeby rodziny.
  4. Państwo – wartość, która daje przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i prawa dla rozwoju rodziny.
  5. Bóg – wartość najwyższa, której wszystko inne powinno być podporządkowane. Całe życie każdej jednostki i całego społeczeństwa, cała historia, każde życie należy do Boga.

Ta odpowiednia gradacja i kolej rzeczy tworzy silną i nierozerwalną wspólnotę rodzinną i społeczną. Jeżeli na pierwszym miejscu postawimy tylko pieniądz, materię, siebie, swoją karierę i do tego dodamy swój egoizm i pychę, to doprowadzamy do destrukcji życie wspólnotowe, w środowisku w którym jesteśmy. Nie ma ludzi niezastąpionych, nie ma lepszego czy gorszego sortu, nie ma wiecznych prezesów i dyrektorów. Nie ma ludzi nieomylnych i wszechwiedzących.

Postawienie na pierwszym i jedynym miejscu w swoim życiu pieniądza, władzy i pychy tego świata, nie tylko oddala nas od miłości Boga i służenia drugiemu człowiekowi we wspólnocie, ale także jest zatrzymaniem się w rozwoju, jest zaczynem do budowania anty wspólnoty, wspólnoty o charakterze destrukcyjnym.

Przykładem takiej destrukcji są sekty, ruchy o zabarwieniach polityczno-religijnych, jak masoneria, tzw.  loże masońskie. Najczęściej te tajne anty wspólnoty występują w religii czy polityce czy pośród wyższych i zdemoralizowanych sfer życia społecznego. Masoneria, sekty z punktu widzenia wspólnoty, to grupy przestępcze, które żyją kosztem pracy rodziny i niszczą wszelkie relacje życia społecznego. W centrum masonerii czy w niektórych sektach, na ich wysokich szczeblach stoi kult szatana. Wielu z was dziwi się, dlaczego często mówimy „żydomasoneria”, gdzie występuje przedrostek żydo przed masonerią.   Ma to związek z genezą i rozwojem lóż masońskich, które powstały w kościele katolickim wiele wieków temu oraz z kultem judeochrześcijańskim i gnozą oraz okultyzmem.

Teologia Kościoła Katolickiego jest bardzo prosta i wymowna. Twórcą i założycielem Kościoła Katolickiego – wszystkich chrześcijan był Żyd z rodu Dawida Jezus Chrystus, który jako jedyny i oczekiwany Mesjasz narodu wybranego, z natury prawdziwy Bóg i człowiek, zbawił za darmo wszystkich ludzi, całe stworzenie, wbrew żydowskim i ludzkim planom. On wypełnił wszystkie prawa żydowskie, by Ciebie uczynić wolnym i świętym na wzór pierworodnego stworzenia.

Dlatego kult i wszelkie obrzędy religijne należą się tylko Bogu przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Wynika to z pierwszego i najważniejszego przykazania w relacji człowiek – Bóg. „Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie”. Nie przyjęcie Chrystusa przez Żydów – tego narodu wybranego, a wręcz Jego odrzucenie i zabicie wiąże się z zerwaniem przymierza. To sami Żydzi zerwali i odrzucili łaskę Boga przez odrzucenie i potępienie Chrystusa. A jeżeli ktoś świadomie odrzuca łaskę Boga w osobie Chrystusa siebie skazuje na życie poza Bogiem, otwiera siebie na działanie szatana, złego ducha. Dlatego dzisiejszy cały judaizm czy islam jest kultem w mniejszym czy większym stopniu szatana. Żydzi odrzuciwszy Chrystusa przyjęli za swojego Pana diabła, który zaoferował im to samo, co Chrystusowi na pustyni. (patrz. Mt 4, 1-11). Różnica polega na tym, że On odrzucił a Żydzi przyjęli i cały czas przyjmują jego ofertę, stąd ich bogactwo i sława niknie z chwilą śmierci. Postawa chrześcijanina powinna być na wzór samego Chrystusa, który nie tylko odrzucił kuszenie diabła, ale zwięźle, z mocą i asertywnością odpowiedział na kuszenie słowem zaczerpniętym z Biblii. Nie ma przyzwolenia na grzech, nawet na jeden promil grzechu czy zła. Dlatego trzeba stanowczo głośno mówić, że wszystko, co prowadzi do wynaturzenia człowieka jest złem i pochodzi od złego. Nie wolno swoich grzechów zatajać, wstydzić się, chować pod dywan, ale wyrzucać je z siebie na Krzyż Chrystusa.

Wielu katolickich duchownych, prominentnych członków kościoła czy światowych polityków przynależy do masonerii, która cały czas niszczy od wewnątrz wspólnotę kościoła katolickiego i wspólnotę swego narodu. Musicie wiedzieć, że owe osoby, nigdy nie powiedzą wprost, ani nie zaprzeczą, że są członkami różnych lóż masońskich. Podobnie jak wielu nie chce przyznać się do swojego pochodzenia, a jeszcze wielu nie chce przyznać się do swojej ułomności i grzechu czy nawet ludzkich błędów.

W zeszłym roku, w jednym mieście spotkałem człowieka, który jest zawziętym obrońcą Izraela, chwały Syjonu i członkiem jednej z największych partii . Wychwalał niezmiernie Żydów, że oni przewyższają Polaków pod każdym względem, mają starszą historie i kulturę, lepszą koszerną kuchnie, są inteligentniejsi, bardziej umieją sobie pomagać i do nich należy  światowa władza i pieniądz. Mówił, że Stary Testament to słowo Boże a nowy już nie, itd itp. Ów człowieka nie wiedział, że rozmawia z teologiem o „żydowskim pochodzeniu, z rodu Dawidowego”. Był takim Żydem jak od bólu świąteczny katolik. Stek bzdur naopowiadał, których szkoda byłoby tutaj przywoływać. Zachwalał rabinów, że to mędrcy, bo przepowiedzieli mu przyszłość, że rozwiedzie się itd. Jak już skończył chwalić wszystko, co żydowskie. Zapytałem go wprost. Czy Ty jesteś Żydem? A on zaniemówił i nie odpowiedział mi na to pytanie i odszedł.

Mam nadzieję, że nie był Żydem, tylko przebierańcem i zwykłym krętaczem, a takich jest wielu w polityce, w religii i nie tylko. Zamiast oddawać cześć Bogu w duchu i prawdzie, zajmują się okultyzmem i oddają cześć diabłu.  Jak na owego Żyda czy Chazara czy przebierańca czy kosmitę był strasznie niedouczony. Nie wiedział, że obecny rok wg kalendarza żydowskiego to 5777r. (licząc od stworzenia świata wg tradycji żydowskiej), że  ok 5200 lat temu był koniec biblijnej Sodomy i Gomory i ówczesna apokalipsa, zmiana klimatu i zniszczenia przez pierwszą łzę Boga, która uderzyła w ziemię, nie mówiąc o świętach i tradycji żydowskiej, itd.

Dlaczego tak wielu boi przyznać się do swojego pochodzenia czy też z pogardą patrzy na innych ludzi, z innych narodów? Wielu nie zna swojego pochodzenia, jedni są dumni z niego a inni chcą ten temat przemilczeć. Niektórzy zwalczają inne rasy nie wiedząc, że są ich częścią. A może Ty masz w sobie DNA żyda albo murzyna? A przecież wszyscy jesteśmy dziećmi jedynego Boga i z jednej natury matki.

Podobnie jest pośród niektórych duchownych kościoła katolickiego, którzy pod płaszczem katolickiej wiary, nie żyją Ewangelią – Jezusem Chrystusem a oddają cześć złemu, bo nie żyją radami ewangelicznymi: w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie.

Dlaczego tak dużo masonów jest pośród duchownych i polityków? Bo zdecydowana większość to nieroby i miernoty, którzy mało, co umieją a swoje talenty zamiast rozwijać to zakopali w ziemi. Są jak pijawki, które żyją kosztem pracy innych ludzi, oni zazwyczaj specjalizują się w pomnażaniu podatków, lichwy, zadłużają narody, zbierają datki, robią przekręty wielomilionowe a innych traktują jak gojów, jak bydło, pierwsi domagają się przywilejów i pochwał. Oni są prawdziwymi nieprzyjaciółmi każdej wspólnoty. Oni dążą do Nowego Porządku Świata – NWO, do jednego rządu i jednej religii, gdzie na głównym ołtarzu będzie stał Lucyfer.

Wielu z ludzi z pogardą wypowiada się na temat żydów i masonów, w ich oczach przejawia się wręcz nienawiść, jedni zazdroszczą im pieniędzy i władzy, drudzy chcą ich o śmierć przyprawić. Przypatrzcie się trzem opowieściom.

Byli sobie dwaj bracia. Jeden dużo lat starszy, bogatszy, drugi młodszy i biedniejszy. Mieszkali oni w różnych krajach, otaczali się w różnym środowisku. A Bóg błogosławił im obu. Jeden starszy otrzymał przez pracę, swój biznes i Boży los dużo pieniędzy, drugi młodszy był jak biblijny Dawid. Wszyscy wielbili Boga. Starszy brat pałał niechęcią i pogardą i zazdrością do niektórych żydów bankierów, troszczył się o rzeczy materialne, pomnażał swoje bogactwo kosztem rodziny, drugi młodszy z miłości do Boga wyzbył się siebie samego. Pierwszy zdobył miliony, drugi zdobył miłość. Byli braćmi we krwi, z  tego samego rodu, narodu wybranego. Młodszy brat przyszedł do starszego i powiedział: Bracie mój, pożycz mi pieniądze, bym i ja także mógł zbudować dom i zapewnić rozwój swej rodziny. Oddam Ci co do grosza a świadkiem będzie Bóg, prawo i nasza rodzina. Starszy brat odpowiedział, idź do bankierów i weź pożyczkę, ja nie pożyczam rodzinie, tylko inwestuję i pomnażam swoje pieniądze. Po wielu latach, niespodziewanie umarł starszy brat – inwestor w mamonę, rzeczy, które szybko przemijają, drugi brat spłacał jeszcze lichwę i odsetki, bo mało otrzymywał za swoją uczciwą i odpowiedzialną pracę. Pieniądze zdobyte przez starszego brata rozeszły się pomiędzy skłóconymi dziećmi, tak że i żydowski bank, prawnik na tym zyskał. A starszy brat stanął przed Bogiem w prawdzie i miłości, i zapłakał nad swoją głupotą i pazernością. Zamiast zbudować wspólnotę rodzinną, zniszczył ją i upodobnił się do tych, których wcześniej pogardzał, nie widząc, że jest jednym z nich.

Był sobie także biskup katolicki. Został pasterzem jednej diecezji. Poza ofiarami, które co miesiąc szły na potrzeby diecezji z każdej parafii, poza kopertami z każdej wizytacji czy działalności duszpasterskiej w swoich parafiach, zajął się biznesem, pomnażaniem swoich datków. Zamiast pasterzowania barankami i owcami swojej diecezji, tak, żeby jak najmniej było pożartych przez wilki, stał się pastuchem trzody chlewnej. Ze swojej działalności  uzbierał grubo ponad milion. Został biskupem milionerem. Zamiast spotykać się w swojej katedrze, wyjaśniać Pisma, rozmawiać z ludźmi, dawać rady, otuchę i ich błogosławić, robił wszystko przede wszystkim pod siebie, pod księży, pod kolejny wybudowany budynek – nowy kościół. A jak któryś z księży stał się przypadkowo naturalnym ojcem nowego życia, to zamiast pogonić go z kapłaństwa, by zbudował rodzinę, by zajął się wychowaniem potomstwa, to ze specjalnego funduszu opłacał jednorazową zapomogę a temat chował pod dywan. Biskup umarł w samotności i w skłóceniu z niektórymi. Stanął przed Bogiem i także zobaczył swoje życie w prawdzie i miłości, i zapłakał nad swoją głupotą i pazernością i życiem w kłamstwie.  Zamiast zbudować wspólnotę religijną, niszczył ją i upodobnił się do tych, którzy dalej oczekują mesjasza i swoich cudów i ukazują swoją chwałę.

Był sobie także polityk. W politykę został pociągnięty razem z bratem. Od młodości był szykowany na wykonanie określonych zadań dla dobra wybranych, dla chwały Syjonu, Wielkiej Judeo Polonii. Układy rodzinne i państwowe poprzedniego systemu często szły w parze i w zależnościach. Po wielu latach, wygranych i przegranych wyborów, dzielnie i inteligentnie wykonywał powierzone zadania. Zadaniem głównym było osłabienie, zadłużenie i podzielenie narodu na lepszy i gorszy sort. Po nagłej śmierci swego brata, sprawy rodzinne jeszcze bardziej przeważyły szalę nad dobrem całego narodu. W większości dyktował politykę pod siebie, pod swoją partię, a pieniądze jak rozdawał to nie swoje, zresztą nie był nawet dobrym domowym gospodarzem. I on też umarł, bo serce z bólu i nienawiści nie wytrzymało. Stanął przed Bogiem i także zobaczył swoje życie w prawdzie i miłości, i zapłakał nad swoją głupotą i nieprawością. Zamiast zbudować wspólnotę, jedność społeczną, solidaryzm i dobro wspólne, we wszystkich innych widział przeciwników i zdrajców.

Te trzy przykłady ukazują, że zbudowanie wspólnoty rodzinnej, religijnej i państwowej jest bardzo trudnym zadaniem i wyzwaniem. Pycha, chciwość, zazdrość niszczy nie tylko jednostkę, ale całe społeczności. A każdy z nas jest odpowiedzialny za budowanie wspólnoty w realizowaniu swego powołania. Żyjemy dla innych, dla Boga, nie dla pieniędzy i doczesności.

Jak obronić swoją wspólnotę, swoją rodzinę, swoje państwo przed wrogiem?

Wyzbyć się samego siebie, swojej racji, swojego ego  i żyć wolą Bożą i miłością. Szukać dobra i prawdy w każdym człowieku. Wrogiem nie jest człowiek, lecz szatan i każdy grzech. Dlatego nie wstydźcie swoich grzechów.

Wszyscy jesteśmy dziećmi jedynego Boga w Trójcy Świętej, tak samo umiłowanymi. Nie dzielcie ludzi, ze wglądu na pochodzenie, kolor skóry, rasę i religię. 

Żyjcie w duchu i prawdzie!

Zabobony

podkowa6Zabobony, przesądy wiążą się z magią – światem niewidzialnym. W świecie transcendentnym, wiekuistym  wszystko, co nie odwołuje się do Boga, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, odwołuje się do Jego przeciwieństwa. Wielu ludzi poprzez symbole odwołuje się i utożsamia się z tym światem. Nazywają siebie np. ateistami czy niewierzącymi a są bardziej gorliwi i wierzący niż nie jeden katolik, który tylko wierzy i ufa Chrystusowi. Niestety ich wiara jest pełna irracjonalności, niespójności, braku logiki, bo jest oparta na zabobonach, przesądach i magi.

Jako teolog i informatyk odwołam się do podstaw logiki.

Podstawy teologii i podstawy informatyki (algebry Bool`a) mają wspólny mianownik. Tą wspólną częścią jest dualizm, świat oparty o podstawę systemu binarnego, dwójkowego [0,1]. W logice wszystko, co jest 0 jest fałszem, brakiem, niskim stanem, zaś 1 jest prawdą, pełnią, wysokim stanem. Dzięki temu te dwa stany [0,1] możemy zaimplementować w podstawowych układach logicznych tworząc je coraz bardziej złożone i doskonalsze. Dzięki temu dzisiejsze komputery, maszyny cyfrowe, binarne, pomagają i ułatwiają nam w życiu. A komputer to nic innego jak bardziej skomplikowana odmiana młotka. Podobnie jest w życiu duchowym, nadprzyrodzonym. Dwa stany (dobro i zło) powodują nieustanny nasz rozwój w doczesności, tak by człowiek mógł w wieczności osiągnąć i doświadczyć trzy stany – Trójcy Świętej (iteracji fraktalnej) zob. http://paszyn.pl/o-stworzeniu/

W świecie transcendentnym, wiekuistym  wszystko, co nie odwołuje się do Boga w Trójcy Świętej, odwołuje się do Jego przeciwieństwa, do Jego braku. Bóg jest pełnią i prawdą, a wszystko poza Nim jest pustką i fałszem. Bóg dopuszcza zło, abyśmy jeszcze bardziej budowali dobro i wzrastali ku Niemu, abyśmy mieli nieustanny wybór, nieustanny rozwój i pełnię życia.

Bóg jak stwarzał pierwszego człowieka dał mu wolną wolę i rozum. Nakazuje człowiekowi czynić sobie ziemię poddaną i współżyć ze sobą w miłości i pokoju. Bóg daje człowiekowi wolność zawartą w wolnej woli i miłości. Bóg jest Stwórcą, który nie zniewala, a daje życie, dobro i pokój – pełnię szczęścia.

Odwołując się do siebie samego, to czterdzieści jeden lat temu począłem się w łonie mej matki jako poganin, mimo, że po 9 miesiącach urodziłem się w rodzinie katolickiej, praktykującej i zostałem ochrzczony.  Ta moja pustka życia zaczęła wypełniać się miłością rodziców i całej rodziny. Ta miłość nadała sens i otworzyła mój intelekt na rozwój, a także na wieczne życie, na samego Boga. Zaś z biegiem lat jak wzrastałem w wierze stałem się żydem – niewolnikiem prawa, tym, który narzuca sobie własne czy inne religijne prawa często nie mające nic wspólnego z żywym Bogiem i Jego miłością. Takie dziesiątki, setki praw człowiek sobie sam ustanawia, są one często irracjonalne i niezgodne z naturą człowieka, aby później mógł obejść, a za ich nie przestrzeganie winić siebie samego. Ta ewolucja i rozwój z poganina przez żyda do chrześcijanina czyni mnie świadomym swoich wyborów, czyni mnie wolnym a także dopełnia całe moje człowieczeństwo, tak, aby przez nieustanny rozwój duchowy, sakramenty i codzienną lekturę Słowa Bożego stawać się świadomym chrześcijaninem, by w chwili śmierci ujrzeć Boga dzięki Chrystusowi ? przez Jego blask chwały zmartwychwstania. Dlatego też „nawracanie siebie samego” nie jest decyzją i aktem jednorazowym, ale ciągłym procesem nieustannego wzrostu „nowego stworzenia” ku wiecznej i pełnej miłości.

Chrześcijanin to człowiek, który z niewoli grzechu, skłonności do złego staje się dzięki Chrystusowi wolnym od wszelkiej niewoli. Podstawą działania chrześcijanina jest racjonalizm. To w człowieku w jego umyśle, w myślach rozpoczyna się proces wyboru, który odzwierciedla się w słowach i czynach.

Ileż ja w swoim życiu spotkałem ludzi, którzy okazywali gorliwszą wiarę niż moja. Ich obiektem wiary nie była postać historyczna, osoby Żyda Jezusa Chrystusa, który urodził się i umarł na krzyżu, ale rzeczywistość pełna idiotyzmu, braku rozumowania i pełnej pogańskiej magi i ludzkiego zacofania. Iluż z nich  nosiło pierścień atlantów, feng shui, talizmanów, które mają chronić przed złem. Czy demon może chronić przed innym demonem, przed złem? To nonsens biedaków duchowych, którzy świecą pustką i jeszcze bardziej ośmieszają się przed innymi nie tylko swoim zacofaniem, ale ugorem życia duchowego, którzy nie upatrują nadziei, zwycięstwa i miłości w Krzyżu Chrystusa.

Chrześcijanin świadomy swojej wiary to człowiek racjonalny, pełny porządku i logiki, to człowiek pracowity i uczciwy, oddający się innym dla ich dobra i pokoju. Misją chrześcijanina jest przede wszystkim niesienie drugiemu człowiekowi pełnego szczęścia – Chrystusa – Boga Zbawiciela. Ale misją chrześcijanina także jest tępienie pogańskich skłonności, które oddalają człowieka od osobowego Boga a przybliżają go do karykatury stworzenia, do samego źródła zła, które przejawia się w zabobonach, przesądach i w magi. Oto niektóre z nich:

  • Posiadanie podkowy przynosi szczęście.
  • Odpukanie w niemalowane, aby nie zapeszyć.
  • 13 piątek ? feralny i pechowy dzień.
  • Czarny kot przebiegający drogę przynosi pecha.
  • Stłuczenie lusterka wróży nieszczęście.
  • Widząc kominiarza trzeba złapać się za guzik.
  • Nie należy zawierać związków małżeńskich w maju.
  • Nie żegnać się i nie witać w progu.
  • Nie wracać do domu po zapomnianą rzecz, a po powrocie należy usiąść na chwilę.
  • Nie obcinać włosów między studniówką a maturą.
  • Nie stawiać torebki na podłodze, bo pieniądze nie będą się trzymały.
  • Deszcz w dniu ślubu zapowiada ?opłakane życie?.
  • Kobieta niezamężna nie powinna siadać na rogu stołu.
  • Kobieta ciężarna nie powinna patrzeć na osoby brzydkie, upośledzone.
  • Widząc kominiarza trzeba złapać się za guzik.
  • Kobieta niezamężna nie powinna siadać na rogu stołu.
  • W domu zmarłego poodwracać taborety i zasłonić lustra.
  • Trzymać za kogoś kciuki.
  • W Boże Ciało przynieść do domu kawałek gałązki z jednego z ołtarzy.
  • Obejść codziennie wszystkie figury w kościele koniecznie je dotykając.
  • Posiadać słonika z trąbą w górze.
  • Posiadać drzewko szczęścia.
  • Nosić w portfelu rybią łuskę.
  • Przed maturą zawiązać na nodze tasiemkę.

Kiedyś młody, kilkuletni chłopczyk miał niespokojną noc, płakał i nie mógł zasnąć. Jego matka w „dobrej” ludowej wierze, pełna braku świadomości następstw, wzięła gromnicę, wodę i męża obrączkę. Zaczęła lać wosk przez obrączkę na wodę ….

Nigdy tego czy podobnego nie róbcie!!! Nie traktujcie swojej wiary chrześcijańskiej jako magii, spirytyzmu czy różnorakich guseł. Jeżeli nie zawierzycie całkowicie Chrystusowi a wasza wiara nie będzie racjonalna, oparta o rozum i wolę, to jesteście na pozycji straconej. Nie wchodźcie w żadne inne sekty czy religie jak judaizm, islam, buddyzm, hinduizm itd. itp. Lepiej już być ateistą, człowiekiem poszukującym, żyjącym zgodnie z sumieniem i naturą niż tym, który poprzez inne praktyki religijne odrzuca osobę Jezusa Chrystusa za jedynego Zbawiciela świata, Syna Bożego. Tylko On daje życie wieczne, nie ma niczego i nikogo poza NIM !!!

Ja nigdy nie spotkałem prawdziwego ateisty. Ale spotkałem ludzi antyteistów – walczącym z Bogiem (tzw. idiotów) oraz ludzi pokrzywdzonych, którzy nie byli kochani w swoim dzieciństwie i krętaczy pełnych głębokiej wiary w zabobony i pogańskie irracjonalne praktyki.

Posłuszeństwo

posłuszeństwoPosłuszeństwo to trzecia i najtrudniejsza Rada Ewangeliczna w drodze do Boga. Być w pełni posłusznym Bogu, Jego woli. Tylko Bóg doskonale zna nas, tylko On wie, co dla każdego człowieka jest dobre. Ale jak być posłusznym, kiedy i komu należy się posłuszeństwo?

Posłuszeństwo zawiera w sobie (omawiane wcześniej) dwie ewangeliczne rady: ubóstwo i czystość. Nie można być posłusznym Bogu, jak człowiek nie stanie się w pełni ubogi i czysty. To właśnie nieposłuszeństwo pierwszego człowieka doprowadziło całe stworzenie do dramatu, bólu i cierpienia, do śmierci.

Jak przyglądniemy się dokładniej biblijnemu opisowi stworzenia świata, Bóg stworzył człowieka na swój obraz i na swoje podobieństwo. Zasadnicza różnica pomiędzy stworzeniem a Stwórcą jest taka, że Bóg nie ma początku i końca, jest zawsze TERAZ, jest energią pełną miłości, która dynamicznie stwarza i podtrzymuje wszelkie byty w sobie. Zaś człowiek ma swój początek, ale nie ma końca, jest emanacją, pochodną Boga dla Niego samego. W tym raju szczęścia, ogrodzie miłości, pokoju i dobra, Bóg wymaga od człowieka tylko posłuszeństwa („z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” zob. Rdz 2.17), które powinno w człowieku począć się z wdzięczności aktu stworzenia, nie z przymusu. Pragnie, aby jego stworzenie w tym ogrodzie wybrało Stwórcę w wolności i tworzyło większą wspólnotę na wzór Bożej miłości w Trójcy Świętej. Ale o tym już mówiliśmy … (http://paszyn.pl/o-stworzeniu/ )

Jak być posłusznym Bogu?
Posłuszeństwo Bogu to pełnienie Jego woli poprzez przyjęcie Jego Słowa do swojego życia, poprzez przyjęcie różnorakich darów, w tym też choroby i cierpienia. Przykładem posłuszeństwa jest Maryja Dziewica Matka Jezusa Chrystusa, zaś wzorem posłuszeństwa jest osoba Jezusa Chrystusa, jako pełni człowieka i pełni Boga. Przeciwieństwem tego jest nieposłuszeństwo, jeżeli siebie stawiamy na miejscu Boga. Kiedy my stajemy się bogiem swego życia. Jeżeli człowiek chce stanąć na miejscu Boga i być bożkiem czy bożyszczem dla innych ściąga na siebie i swoją wspólnotę zatracenie. Ta nasza boskość pełna nieposłuszeństwa, grzechu wobec Stwórcy przyczynia się do śmierci wiecznej. Kiedy uparcie twierdzimy, że Bóg nie istnieje, kiedy obwiniamy Boga za wszelkie zło, które nas otacza, kiedy walczymy z Nim, jak zasmarkane dzieci pełne wrzasku i braku rozumowania, wtedy oddalamy się od pełni Boga. Posłuszeństwo sobie, własnemu ego oddala nas od miłości, która rodzi się tylko we wspólnocie. Miłość to bezinteresowny dar z siebie drugiemu człowiekowi, to nieustanne umieranie dla swojej pychy i swojego egoizmu.

Komu być posłusznym?
Posłuszeństwo Bogu wyraża się poprzez dzieła stworzone. Jak chcesz być posłuszny Bogu, jak nie słuchasz drugiego człowieka, który pragnie byś we wspólnocie wzrastał w szczęściu i miłości? W małżeństwie oboje powinni szukać wspólnego szczęścia, budować swój związek na wzajemnym posłuszeństwie pełnym szacunku, wyrozumiałości i miłości. Moim zadaniem jako małżonka to kochać w pełnym posłuszeństwie żonę, która odwzajemnia ten stan miłości, gdzie owocem tego jest miłość oraz nowe życia, pełny rozwój rodzinny. Podobnie jest w innych wyborach życiowych, kapłan czy zakonnik jest posłuszny swemu przełożonemu, który pragnie jego dobra dla budowania i umocnienia jedności wspólnoty.

Nadużycia posłuszeństwa.
Przez to, że jesteśmy częścią Boga, stworzeni na Jego obraz lecz zniekształceni grzechem (nieposłuszeństwem) – karykaturą stworzenia, człowiek chce, by to jemu okazywać pełne posłuszeństwo. Ale czy należy się posłuszeństwo drugiemu człowiekowi, który oddala nas od miłości Boga, który sprowadza nas na drogę śmierci wiecznej, który nakłania nas do grzechu lub który popadł w pychę i zakłamanie czy swój egoizm?

  • Jak można być posłusznym żonie czy mężowi, który przez cudzołóstwo, zdrady, przemoc i zakłamanie oddala współmałżonka od ludzkiej miłości i wierności, od Boga i miłości wiecznej?
  • Jak można być posłusznym ministrowi czy prezesowi w partii, który nie troszczy się o dobro wspólne, tylko stołki w spółkach skarbu państwa sprzedaje „wybranym”, daje „przydupasom” i domaga się odwzajemnienia i miesięcznych danin?
  • Jak można być posłusznym pracodawcy, który faworyzuje niektórych i nie szanuje swoich pracowników, bo więcej od nich wymaga a coraz mniej płaci?
  • Jak można być posłusznym biskupowi czy przełożonemu zakonnemu, który pedofilie, dewiacje seksualne lub podwójne życie – zdradę pewnych ideałów, charyzmatów, ukrywa przed innymi (chowa pod dywan) i nie wyciąga konsekwencji i nie piętnuje grzechów wobec Boga i ludzi?
  • Jak można być posłusznym papieżowi, który Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, jedynego  Zbawiciela człowieka stawia na równi z innymi bożkami judaizmu, islamu, buddyzmu czy innych filozofii życia?

Macie przypodobać się TYLKO Bogu PRZEZ Jezusa Chrystusa W Duchu Świętym ! Tylko Jemu należy się posłuszeństwo i wszystkim tym, którzy do Niego prowadzą w prawdzie i miłości!

Całkowite posłuszeństwo Bogu, Jego woli czyni człowieka wolnym, świętym i wyrywa go z pętli złego.
Chcesz żyć wiecznie w miłości pragnij tego tak mocno, jakby zabrakło Ci tlenu. Walcz dzielnie o życie wieczne, o Jezusa Chrystusa nawet jak będą szydzić, kpić z Ciebie, jakbyś nawet stracił wszystko, jakbyś nawet miał umrzeć z Jego powodu. Pełne szczęście, pełna miłość – życie wieczne jest tylko we wspólnocie Trójcy Świętej.

Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana.  Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.  Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach!  Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.  Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię.  U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.  Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.  /Mt 10,24nn/

Radykalizm ewangeliczny ujęty jest w trzech radach ewangelicznych: ubóstwie, czystości i posłuszeństwie. Te trzy Boże rekomendacje przyczyniają się do pełnego wypełnienia życia zgodnie z prawem naturalnym – dekalogiem (ST) i z prawem nowego przymierza opartym na przykazaniu miłości Boga i bliźniego (NT).  Te przykazania, tylko te drogowskazy są gwarantem pełni życia, jego pełnego rozwoju duchowego i intelektualnego, są fundamentem budowania „nowego stworzenia” ku wiecznej miłości.

Chcesz być szczęśliwy, mieć mniej problemów i cieszyć się życiem, to bądź posłuszny 12 przykazaniom:

  1. Nie miej bogów innych bożków poza Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej, nie szukaj pomocy w horoskopach, u astrologów, wróżek i duchowych pseudo terapeutów, pseudo lekarzy dla których liczy się tylko Twoja kasa, nie Twoje dobro, zdrowie i szczęście.
  2. Nie oddawaj pokłonu i hołdów nikomu poza Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej, Tylko On jest święty. Nie traktuj Boga jak dobrej wróżki do spełniania swoich zachcianek, nie szafuj Jego imieniem. nie strasz nim i nie powołuj się na Niego, jakbyś posiadał wszelkie jego patenty i licencje. Nie wykorzystuj Jego imienia do swoich egoistycznych celów.
  3. Ciesz się dniem wolnym od pracy, oddawaj mu cześć i wielbij Boga za wszelkie dary, za życie. Módl się do Niego poprzez uwielbienie, dziękczynienie i proś Boga o dary Ducha Świętego. Spędzaj ten dzień ze swoją rodziną i chwal Boga we wspólnocie.
  4. Szanuj swoich rodziców, którzy dali Tobie początek bez końca, którzy dali cząstkę siebie Tobie. Okazuj im wdzięczność, za życie, że możesz poznawać i cieszyć się tym wszystkim, co Cię otacza. Pamiętaj o nich w chwilach, kiedy będą potrzebowali Twojej pomocy nie tylko duchowej, ale też materialnej. Nie wstydź się swoich rodziców, nawet jakby stracili zdrowie.
  5. Nie zabijaj, nawet jak będą Tobie wydawać wszelkie rozkazy. Życie tylko należy do Boga, On jest dawcą wszelkiego bytu, które źródło ma w energii pochodzącej od Boga. Ale też broń swojej rodziny, swojego kraju i walcz dzielnie w imię większych wartości. Nie pozwól byś był niewolnikiem, gojem. Nie zabijaj drugiego człowieka także duchowo. Nie znęcaj się psychicznie nad drugą osobą. Nie przysparzaj cierpień innym.
  6. Nie cudzołóż, nie zdradzaj swojej żony, swego męża fizycznie i duchowo. Jak już wyczerpiesz wszelkie możliwości ratowania swego związku, to niech wasze drogi rozejdą się w spokoju. Jak jesteś zakonnikiem czy kapłanem nie zdradzaj Boga żyjąc na boku z kobietą. Bądź dzielny i odpowiedzialny i odejdź z kapłaństwa i zacznij budować nowe, rodzinne życie. Każde życie podwójne, okazywanie niewierności ludziom a przez to Bogu jest oddalaniem się od życia wiecznego.
  7. Nie kradnij, nie zazdrość innym rzeczy materialnych. Nie goń za dobrami materialnymi, które i tak zostawisz nie spodziewając się nawet kiedy. Nie oszukuj innych ludzi i nie okradaj ich z zaufania, kiedy obdarzą Cię jako drugiego człowieka, kapłana, polityka.
  8. Nie wydawaj sądów, fałszywego świadectwa o drugim człowieku, nie oczerniaj go. Poprzez kłamstwa nie ponoś żadnych korzyści nad nim. Mów prawdę, piętnuj grzechy, złe czyny zawsze szukając dobra drugiego człowieka.
  9. Nie pożądaj żony, męża drugiego człowieka. Nie niszcz rodzin, nie wpychaj się w miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą.
  10. Nie pożądaj, nie uganiaj się za dobrami materialnymi jak inni ludzie obarczeni grzechem, karykaturą stworzenia. Nie zazdrość nikomu niczego. Ciesz się tym wszystkim, co masz i kim jesteś i proś Boga o każdy następny dzień.
  11. Kochaj całym sobą Boga przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Niech nic i nikt nie zasłania tej miłości.
  12. Kochaj drugiego człowieka, bądź asertywny i męski i kiedy trzeba napomnij drugiego brata, że żyje w grzechu, że oddala się od miłości Boga. Niech Twoja mowa będzie TAK lub NIE.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa do swojego życia, całkowicie zmienia mentalność człowieka. Ten, co wypełnił prawo, umarł i zmartwychwstał za każdego człowieka, daje w pełni człowiekowi wolność i miłość, daje życie bez końca. On daje dary Ducha Świętego, które uzdalniają człowieka i powodują nieustanny rozwój.

Czystość

czystoscCzystość to druga Rada Ewangeliczna. Drugi krok do bliższego poznania Stwórcy, a przez to każdego innego człowieka. Co to znaczy być czystym? Ewangeliczna, Boża czystość nie ma nic wspólnego z pożywaniem pokarmów, napojów, z jakimkolwiek umartwianiem się. Boża czystość nie ma nic wspólnego z dewaluacją i deprecjacją miłości i seksualności człowieka. Wszyscy jesteśmy stworzeni do pełni miłości, do dzielenia siebie z innymi. Tworzymy wspólnotę wokół Boga, w kręgu Jezusa Chrystusa pełni radości Ducha Świętego. Ale o tej miłości już pisałem (zob. www.paszyn.pl/o-milosci/)

Zatem co to jest czystość w ujęciu ewangelicznym?

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. /Mt 6,1/

  1. Czystość zamiarów. Niech Wasza mowa będzie srebrem a milczenie złotem. Nie wystawiaj swoich słów na wiatr. Ileż ja widziałem beznadziejnych polityków, których Wyście wybrali a ja ich osobiście poznałem. O, zgrozo. Na plakatach wyglądają jak wymalowane mumie a w rzeczywistości są jak kameleony, mówią, obiecują co innego a później nie potrafią dotrzymać jednego słowa. Myślą, że świecą inteligencją i mądrością a to ewangeliczne groby pobielane, obłudni polityczni faryzeusze. Niektórzy służą sobie i mamonie a Wami gardzą. Jesteście im potrzebni tylko przy urnie, kiedy są wybory. Jesteście potrzebni im do naklejania plakatów i rozdawania ulotek, a z wdzięczności po wygranych wyborach, nawet telefonów nie odbiorą i nie odpowiedzą żadnym słowem. Powołują się na wartości chrześcijańskie, chodzą do kościołów, gdzie są wielkie tłumy tylko dla swojej chwały, byście ich podziwiali. A po wygranych wyborach, w spółkach skarbu państwa zatrudniają na intratnych stanowiskach wielu ludzi, którzy gardzą i śmieją się z ludzi wiary, katolików, chrześcijan i w kościołach pokazują się od święta albo wcale. Zatrudniają swoich kolesi z innych, opozycyjnych partii, byłych komunistów, ludzi zwalczających wartości chrześcijańskie albo nie żyjących nimi, tych, co nie potrafili przyznać się i być odpowiedzialni za swoje dzieci, swoje rodziny; tych, którzy są po rozwodach czy tzw. „unieważnieniach sakramentu małżeństwa” po znajomości.  Dobra Zmiana w praktyce polega na tym: im bardziej jesteś brudny, zamieszany w układy, oddalony od Chrystusa, tym więcej masz stanowisk i etatów, tylko po to, aby chciwość i pycha jeszcze bardziej oddalała Cię od miłości Chrystusa. Bo jak można dwom panom służyć?!

    Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: ?Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym?. wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: ?Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie??  On zaś odrzekł: ?Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną?. Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: ?Wytłumacz nam tę przypowieść!?. On rzekł: ?To i wy jeszcze niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym.  Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym?. /Mt 15, 10n/

  2. Całe zło pochodzi z wnętrza i czyni człowieka nieczystym. Prawdziwa nieczystość pochodzi z serca człowieka. Wszystko zależy od jego zamiarów. To w jego umyśle rodzi się to, co jest czyste lub nieczyste.  Jeżeli dążysz do celu, do osiągnięcia władzy i mamony a przy tym masz nieczyste zamiary, czyli swój egoizm, pychę, swoją chwałę, oszukujesz i okłamujesz ludzi, dając fałszywe świadectwa oddalasz się od wiecznej miłości z Bogiem. Jeżeli jesteś kapłanem a masz podwójne życie, zakonnikiem ślubującym czystość, który przeklina lub fałszywie osądza drugiego współbrata to jak spojrzysz w przyszłości na Boga, który jest w pełni czysty i święty? Czyż jego blask i energia, jego sprawiedliwa miłość nie dotknie Ciebie? Stokroć bardziej, niż ludzi niewierzących czy ateistów. W imię Bożej sprawiedliwości, miłości miłosiernej, Bóg wymaga więcej od tych, którym była dana łaska wiary, którym dał misję tworzenia Królestwa Bożego już tutaj na ziemi, pośród nas, pośród wszystkich ludzi.  Nie wolno chować pod dywan grzechów, udawać, że nic się nie stało. Zło trzeba nazwać po imieniu i stanowczo odróżnić od dobra. Zło trzeba tępić a człowieka stanowczo upominać. Każdy grzech (wewnętrzna destrukcja człowieka) ma wymiar społeczny i jego konsekwencje dotyczą całej wspólnoty.  Stąd gardzę swoimi grzechami, a siebie nieustannie upominam Słowem Bożym, którym coraz bardziej pragnę żyć, żyć pełnią miłości jako jeden z największych grzeszników.

    Uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. /Ga 5,19/

  3. Wielu ludzi mówiąc o nieczystości kojarzy nieczystość tylko z seksualnością człowieka. Totalne kłamstwa zasiane przez złego ducha. Szatan – ojciec kłamstwa przez wieki umniejsza, poniża i szydzi z  piękna współżycia seksualnego pomiędzy kobietą a mężczyzną, od dziwacznych ascez poprzez samookaleczenia aż do promocji pornografii i dewiacji seksualnych.  Nienawidzi miłości ludzkiej i budowania wspólnoty, tworzenia pięknych i wielodzietnych rodzin. Występuję on przeciwko życiu, od samego jego poczęcia! Dlatego działając przez ociemniałych umniejsza rolę rodziny a wywyższa rolę życia w celibacie, samotności, w egoizmie człowieka czy różnych dewiacjach seksualnych. Tak jakby żona czy kobieta przeszkadzała w głoszeniu Słowa Bożego czy w posługach kapłańskich. Niektórzy tłumacze Biblii przekładają oryginalne teksty Słowa Bożego „pod siebie”, bez zwrócenia uwagi na wątek historyczny, kulturowy i obyczajowy w ówczesnych czasach w danym społeczeństwie oraz na język, jego gramatykę i znaczenie danych słów w całym kontekście. Zachęcam do przeczytania tych dwóch tekstów w oryginale greckim albo łacińskim i zrozumienia, co to jest accusativus duplex, wtedy znaczenie całkowicie zmieni swój kontekst.
    np.
    Mt 19,12

    Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!

    1 Kor 9,5

    Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty – siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas?

    Każdy bezżenny, bez owoców miłości małżeńskiej – dzieci jest eunuchem, trzebieńcem. Bezpłodność, brak potomstwa wg Biblii jest brakiem błogosławieństwa Bożego. Chrystus nigdy nie wywyższał bezżenności nad rodzinę. Wręcz przeciwnie, urodził się i wychował w rodzinie, był zawsze pośród rodzin, pośród dzieci a pierwszy cud dokonał w Kanie Galilejskiej, na weselu, ślubie, na którym to mężczyzna i kobieta wzajemnie oddają się sobie i zaczynają wspólne życie na wzór Trójcy Świętej, pełni miłości jako rodzina – ojciec, matka i dziecko.

    Oczywiście każdy człowiek jest wolny i ma prawo wybrać każdy stan życia, odkryć swoje powołanie i swój zawód, może zostać kawalerem, celibatariuszem itd., ale nigdy jego wybór nie będzie bardziej godny czy większy od powołania rodzicielskiego, a każdy mężczyzna (kawaler, kapłan, mąż) nigdy nie będzie bardziej doskonalszy w swojej naturze niż kobieta rodząca, dająca nowe życie. Stąd też należy się największy szacunek i miłość kobiecie. Kobietę należy mocno pragnąć i kochać. Stąd Stwórca wywyższył pośród wszystkich ludzi niewiastę, kobietę Maryję – „nową Ewę”, która tylko żyła wolą Bożą. Ta cywilizacja miłości i chrześcijaństwa całkowicie różni nas od religii semickich (judaizmu i islamu), gdzie kobieta jest mniej ważna, kimś, wręcz czymś gorszym, osobnikiem drugiej kategorii, człowiekiem drugiego sortu, do zaspokojenia żądzy mężczyzny.

Wg Biblii sprawdzona osoba jako mąż i ojciec może być pasterzem, magnesem przyciągającym ludzi do Boga. Bóg (ST) i Chrystus (NT) powołują ludzi żonatych, zatwardziałych, często upartych i wielkich grzeszników. Wiele łatwiej prowadzić życie samotne, w celibacie, niż nie mieć odpowiedzialność  za żonę i wychowanie dzieci. Być wierny i kochać tę samą jedną osobę aż do śmierci. Wspólnie uczyć się wzajemnej miłości, pokory i szacunku do innego postrzegania otaczającego świata. Tylko wspólne dawanie z siebie i zaufanie rodzi trwałe owoce.  Teologia –  nauka o życiu i relacji Boga z człowiekiem nigdy nie ma kontekstów antyseksualnych, wręcz przeciwnie promuje i chroni model rodziny. Słowo Boże stanowczo upomina i przestrzega nas przed cudzołóstwem, niewiernością i zdradą oraz przed zabijaniem fizycznym i duchowym innych bezbronnych ludzi szczególnie dzieci.

Największym grzechem przeciwko Bogu jest zdrada, niewierność, cudzołóstwo oraz fizyczne czy duchowe zabójstwa bezbronnych ludzi, szczególnie dzieci, zwłaszcza poczętych a nienarodzonych!

czystosc2 Prawdziwa czystość uzdalnia do wiecznej miłości! Sednem, esencją czystości ewangelicznej jest wiara w osobę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jako jedynego Zbawiciela. Nie ma innej drogi wybawienia człowieka z grzechu niż przejście (pascha) z Jezusem Chrystusem ze śmierci do zmartwychwstania.  Zatem jeśli mówiłbym co innego i głosił naukę nie pochodzącą od Chrystusa, który w Duchu Świętym mi objawił, niech będę przeklęty i potępiony! Każdy, kto oddala człowieka od osoby Jezusa Chrystusa jest godny pożałowania a jednocześnie potrzebuje wstawienniczej modlitwy do Boga o miłosierdzie. Pragnę być czystym tylko w Jezusie Chrystusie, stąd tylko Jemu chcę się przypodobać, nie Wam, nie mamie, żonie czy córce, nie księdzu czy politykom. Gdybym chciał się Wam przypodobać, nie byłbym wtedy Jego sługą – „nowym stworzeniem”, gdzie owocem tego ducha i tego stanu jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. Cóż możecie więcej mi zaoferować i dać niż wieczne życie i szczęście w pełni miłości w Trójcy Świętej?! Seks, pieniądze, różnorakie żądze przez kilkadziesiąt lat nijak  mają się do pełni miłości, pełni bogactwa w wieczności bez końca. Moją pasją jest Chrystus! Paszyn = Passion (pasja) is an intense emotion, a compelling enthusiasm or desire for Him. Paszyn = The Passion of the Christ.

Bądź wierny swemu powołaniu, swojej rodzinie i Polsce! Zaufaj całkowicie i oddaj swe życie Chrystusowi! Bądź gorący i pragnij tylko Jego, wtedy doświadczysz Jego mocy i miłości, pokoju i dobra, piękna i harmonii. I żyj tą pasją coraz bardziej i mocniej na wieki bez końca!

Ubóstwo

ubóstwoDziś powiemy sobie o ubóstwie – jako pierwszej Radzie Ewangelicznej. Czym jest ubóstwo dla chrześcijanina, dla każdego człowieka? Bo przecież rodzimy się nadzy, zupełni goli, a umieramy już okryci ubraniem. Odchodzimy z tego świata bez niczego materialnego. Cała nasza indywidualna historia życia od golizny do zupełnego okrycia się jest ciągłym ukrywaniem się przed Bogiem, który jest pełnią miłości, prawdą, dobrem, pięknem i pokojem.

Bóg stwarza człowieka w raju, czyni go równym sobie, błogosławi mu w tym całym bogactwie. To dzięki Niemu ja jestem, w tym, który JEST. Bóg czyni człowieka podobnego sobie, pragnie jego szczęścia we wspólnocie mężczyzny i kobiety. Zatem dlaczego ma czynić nas ubogimi? Przecież ja chcę być bogaty tu i tam, ale najbogatszy w Jego Miłość!

Jezus Chrystus – Syn Boży przychodzi w naszą historię życia nie po to, aby nieść pokój i dobro, ziemski ład i zadowolenie, by czynić nas bogatymi, ale po to, by obudzić człowieka z letargu grzechu i niewoli, by rozpalić sumienia ludzi, by przez „burzę mózgów” wstrząsnąć nami, by nas poróżnić. Dlaczego? Bo nie ma niczego i nikogo ważniejszego niż On sam i Jego zbawienie! Przychodzi On w moje życie, by mnie i Ciebie poróżnić, byś Ty szydził ze mnie, kpił z mojej wiary i miłości do Niego. Byś Paszyna nazywał fanatykiem religijnym, byś mnie oczerniał i wydawał o mnie negatywne i fałszywe sądy. Tego chce Chrystus. Kto chce znaleźć, ułożyć sobie po swojemu swe ziemskie życie, straci je. A kto straci swe życie z powodu Chrystusa, znajdzie je w wieczności, w Nim! Tylko pamiętaj, pierwsi będą ostatnimi a ostatni pierwszymi. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle.  Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?  Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?  Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?  A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.  A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.  Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?  Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?  Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.  Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy /Mt. 6, 19n/

To jest pierwszy Radykalizm Ewangeliczny chrześcijanina, pierwsza Rada Ewangeliczna. Idź zostaw co masz i pójdź za Chrystusem. Martwisz się o pracę, o dzień następny? Zaufaj Mu! On działa poprzez Ciebie, daje Ci rozum i ręce, on działa poprzez ludzi, którzy pojawiają się w Twojej historii życia. Nie jesteś sam.

Niektórzy ludzie idą do Zakonów, zgromadzeń i ślubują ubóstwo, ale nigdy go nie doświadczają. Nie muszą martwić się o mieszkanie, brać wieloletnie kredyty, bo żyją w budynkach wybudowanych przez innych wiele lat wcześniej. Nie muszą martwić się o jedzenie, bo żyją we wspólnocie większej niż małżeństwo. Nie muszą martwić się o pracę, o pieniądze na życie, bo wierni z tacy i państwo z funduszu kościelnego ich utrzymuje. Iluż tak by chciało ułożyć sobie gniazdko do śmierci w wygodnictwie, bez żadnych trosk. I jeszcze im to za mało, dalej zabiegają o zaszczyty tego świata, władzę  i mamonę. Ubóstwo interpretują sobie po swojemu, że ubóstwo to nie dziadostwo. Iluż by tak ludzi na świecie chciało, aby nie być dziadami i niewolnikami żadnych systemów i innych ludzi. Zakonnik, kapłan musi być uczciwy w tym ubóstwie, musi całkowicie ogołocić się dla Chrystusa, tzn. być szczerym i prawdomównym wobec Boga i siebie przed innymi. Jak cokolwiek zataja nigdy nie będzie ubogi – godny Jezusa Chrystusa.

Ubóstwo tyczy się każdego chrześcijanina, nie ważne czy jest się zakonnikiem czy księdzem diecezjalnym, czy biskupem. Być ubogi, to znaczy całkowicie powierzyć swoje życie Bogu, oddać się samemu Bogu, ogołocić się przed Nim ze wszystkich problemów, kompleksów oraz ze wszystkich wypracowanych przez siebie darów. Być ubogim to znaczy nie chować się, nie zakrywać się grzechem (pychą i chciwością itd.) przed Stwórcą.  Nigdy w żaden sposób nie zdobędziemy większego skarbu, majątku i szczęścia niż przyjęcie do swojego życia darmowego zbawienie w Jezusie Chrystusie.

Chcesz być ubogi? Oto pięć kroków do chrześcijańskiego ubóstwa:

  1. Dziękować Bogu za życie i za wszystko.
  2. Uczciwie pracować i trudzić się w rozwijaniu swoich talentów.
  3. Dzielić się z drugim człowiekiem życiem i tym, co się posiada.
  4. Nie przywiązywać się do żadnych doczesnych rzeczy.
  5. Zaufać całkowicie Bogu i pełnić Jego wolę.

Ubóstwo biblijne ma się nijak do ubóstwa społecznego, że jeden drugiego wykorzystuje, bogaci się na krzywdach i cierpieniu drugiego. Ubóstwo Chrystusa nie ma nic wspólnego z socjalizmem, socjalem jakie państwa dziś proponują.

Państwo powinno ludziom dawać narzędzia, by człowiek  bogacił się wzajemnie. Aby pieniądze nie trzymano na lokatach bankowych, ale w obiegu. Aby rozwijała się przedsiębiorczość i uczciwa praca. Dobre państwo to takie, kiedy daje Ci wędkę (a nie zeschniętą rybę), byś Ty sam sobie złowił rybę. Wtedy takie państwo szanuje ludzi, czyni ich wolnych i kreatywnych, by mogli wzajemnie się bogacić i wzrastać. Państwo powinno pobierać jak najmniejsze podatki, byś Ty sam mógł jak najwięcej korzystać z owoców swojej pracy. Państwo powinno zatroszczyć się o dzieci, chorych i starców, a nie dawać przywileje politykom (np. prawie dziesięciokrotna kwota wolna od podatku), członkom wyznań i religii czy innym grupom społecznym. Wszyscy jesteśmy równi i każdy powinien otrzymywać uczciwe wynagrodzenie za swoją pracę. To wszelkie drastyczne różnice w płacach pomiędzy prezesami, dyrektorami a pracownikami przyczyniają się do podziałów i wzrostu ubóstwa w kraju. A zachłanność wielu i pogoń za mamoną przyczyniają się do moralnych upadków.

Bogactwo materialne nie jest złem. Złem może być sposób jego uzyskania, poprzez nieuczciwe działania. Bogactwo materialne staje się dopiero złem jak jest celem samym w sobie, jak jesteśmy przywiązani do niego i pomnażamy je tylko dla swojej chwały. Czy majętność czyni z Ciebie człowieka? Czy układy czynią z Ciebie kogokolwiek? Co z tego, że masz pieniądze na koncie jak nie umiesz je wykorzystać, jak nie potrafisz pomóc swojej siostrze czy bratu, rodzinie i innym potrzebującym Twego wsparcia. Pieniądze są do wydawania, korzystania z nich a nie do przechowywania i gromadzenia. Ale także możesz być milionerem i dzielić się z innymi, dawać ludziom miejsca pracy i jednocześnie być ubogim w Chrystusie. Możesz być najuboższym zakonnikiem czy biedakiem, ale jak to robisz z lenistwa, dla swojej wygody i chwały, nigdy nie będziesz jednocześnie ubogi w Chrystusie.

Błogosławieni, szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Boże.  Wiele szczęścia jest z dawania i brania, ale największe szczęście jest, kiedy swoje życie składamy w ręce Jezusa Chrystusa. Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Duch Święty. Ja jestem świątynią Ducha Świętego. Chwała tylko Jezusowi Chrystusowi, za to, że uczynił mnie ubogim i wolnym!

Pierwsze powołanie

miejsce_slodkieBóg powołuje człowieka do życia, do miłości, stwarza go na swój obraz i swoje podobieństwo. Bóg daje człowiekowi cały świat, by czynić go miejscem słodkim, daje życie, by wzrastać. Ale już o tym sobie wcześniej mówiliśmy (o Stworzeniu  – http://paszyn.pl/o-stworzeniu/). Człowiek poznaje cząstkę Boga w sobie i upada. Pycha przyczynia się do upadku (o grzechu – http://paszyn.pl/o-grzechu/) też była o tym mowa. Człowiek psuje się, gnije w grzechu a Bóg wszystko zatapia. Nie chce mieć nic wspólnego z grzechem, z nieposłuszeństwem wobec Jego woli. I mamy potop i Noego. I znamy tę przypowieść z księgi Rodzaju. I co z tego? Dalej papramy się w tym wszystkim coraz to gorzej. Po potopie nowe życie, tak samo jak po chrzcie świętym mamy nowe życie. Dane nam od nowa, nowa szansa, drugie życie. I co z tego? Czy chrzest święty czyni nas chrześcijanami?  O NIE! On tylko daje nam nowe życie i uzdalnia nas by współdziałać z łaską Bożą. Aby być chrześcijaninem to proces, nieustanny progres zawsze kończący się kulminacją – zejściem ze sceny tego świata do wieczności, ku Chrystusowi. Będę chrześcijaninem w pełni wtedy,  kiedy przez Chrystusa zobaczę Stwórcę.

Przyjrzyjmy się pierwszemu powołaniu Abrahamowi – ojcu semickich narodów.

Pan rzekł do Abrama:
?Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej
i z domu twego ojca
do kraju, który ci ukażę.
Uczynię bowiem z ciebie wielki naród,
będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą,
a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył.
Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo
ludy całej ziemi?.
/Rdz 12/

Ależ Bóg mocno kocha jego i mnie, i ciebie. Ależ ta miłość jest przeogromna i płodna, pełna życia i mocy. Podobnie i w tym tonie Chrystus po Zmartwychwstaniu wypowiedział się do swoich uczniów (mężczyzn i kobiet):

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.  Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”./Mt 28,18/

?Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam?. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ?Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane?. /J 20, 22/

Ale wróćmy do naszego zatwardziałego, upartego (jak się później okaże) Patriarchy Abrahama. Ni stąd ni zowąd, to pierwszy Bóg  wybiera i powołuje Abrama. Wbrew tamtejszej opinii publicznej i krzyków „czemuż mnie nie wybrałeś …, to ja jestem mądrzejszy … ” itd. Bóg nakazuje i proponuje:

  1. „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej …”, bo twoi znajomi Cię wyśmieją, przecież prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.   Gdzie mam wyjść i dokąd?
  2. „do kraju, który ci ukażę” – dlaczego jesteś taki tajemniczy, ja chcę wiedzieć co i gdzie i kiedy. Jestem ciekawski.
  3. „uczynię z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię” – no, tak trzeba było zacząć od początku. Będziesz mi błogosławił. No dobra, zatem zabieram swoje toboły, całe swe doczesne życie, swoją historię życia i idę w nieznane, idę za Tobą, mój Boże, do ziemi Kanaan, do niebiańskiego i wiecznego Jeruzalem.

I Abram poszedł, ja też bym poszedł, nawet bym pobiegł. Abram poszedł do ziemi obiecanej Kanaan, w której najpierw doświadczył ….  –  głodu. Jak to w ziemi obiecanej głód, brak warunków życiowych? Coś przeciwnego do tego, co obiecał mu Bóg. I co dalej robić, gdzie ten Bóg, gdzie te Jego cuda i to całe jego powołanie … ? I Abram uciekł z ziemi obiecanej, jego wiara była tak marna, tak płytka, że poszedł do Egiptu, to pogan, którzy żyli na pustyni, którzy z jednej rzeki potrafili utworzyć cały dobrobyt i wielką cywilizację ówczesnego świata. To, że poszedł do pogan to jeszcze nic. Oddał im swoją piękną żonę Saraj, a za nią otrzymał cały dobytek. Podstępnie okłamał Egipcjan, że Saraj to jest jego siostra. O ten Abram, kłamca i łajdak!  Czy Ty też swoją żonę nazwałbyś  siostrą i oddał innym facetom za pieniądze, za srebro i złoto? Egipcjanie – poganie, jak się później dowiedzieli, że Saraj jest jego żoną a nie siostrą, przyszli do niego i z wielkim wyrzutem zapytali się, dlaczego nas okłamałeś i w konsekwencji tego wydalili ich z Egiptu. Poganie, ateiści, szukający Boga, to ludzie z zasadami, nieraz większymi niż ja i Ty. A Ty chcesz ich nawracać, samemu się zmień! Całe szczęście, że Saraj była niepłodna, bo wtedy Bóg miałby „problem” …  Gdy Abram już nakradł i podstępnie zdobył swój dobytek, srebro i złoto, to pokłócił się z Lotem, swoim bratankiem.  Pieniądze pełnego szczęścia nie dają, a często dzieci żrą się pomiędzy sobą o spadek. Głupcze, myślisz, że jak przekażesz bogactwo materialne dzieciom, to coś zyskasz? Nie uszanują tego, dzieci potrzebują czasu ojca, czasu matki, potrzebują wzrastać w miłości swoich rodziców.

Wtedy rzekł Bóg do Abrama:

?Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję?.

Ależ Bóg kocha grzeszników, ależ Bóg pragnie każdego człowieka! Objawia się narodowi, który popełnił najwięcej przestępstw wobec natury i prawa Bożego. Bo przecież lekarza potrzebują chorzy, słabi, ułomni. Tym doktorem, lekarzem Bóg w pełni staje się w Jezusie Chrystusie. I JA tego lekarza potrzebuję. Im więcej grzeszę, to bardziej pragnę. Pragnę Słowa Bożego, pełnego objawienia, pragnę śmierci i zmartwychwstanie w Jezusie Chrystusie.  Stąd też uznaję się za największego pośród umarłych, grzesznych, by stać się największym w Chrystusie! To jest początek drogi chrześcijanina. Obmycie i uznanie się w pełni za człowieka grzesznego. Ja ciągle staje się chrześcijaninem, ten progres dokonuje się w śmierci dla tego, co doczesne, by zyskać to, co wieczne i nieprzemijające. Dlatego jak mam układać się z wami, popełniać błędy poprzedników i nazywać „Dobrą Zmianę” dobrą zmianą? Czy mam także działać opieszale jak wy? Czyż nie trzeba wprost nazwać po imieniu, co jest dobre i od Boga pochodzi, a co jest złe i pochodzi od szatana?! Aż tak zostaliście niewolnikami bogactwa materialnego i śmierci wiecznej? Mówicie „wierzę w Boga”, ale demony o wiele bardziej wierzą, bo okazują bojaźń i umieją odróżnić dobro od jego braku, a szatan nawet zna Boga i cieszy się z takich głupców, którzy nie szanują innych ludzi, stworzeń, a wszystko garną do siebie i pod siebie, żyją pychą, chciwością i kłamstwem.

Abram powoli  na starość mądrzeje. Wojna i cierpienie przyczynia się do tego. Czy, aby zmądrzeć, Ty też będziesz czekał na wojnę, aż Polska znowu się wykrwawi? Jesteś Polakiem, jesteś Żydem, itd., ale czy polska ziemia nie jest jedną i tą samą matką, która karmi nas wszystkich, niezależnie od naszego pochodzenia, naszej historii? Uszanuj ją szanując innych ludzi.

Przysięgam na Pana, Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi, że ani nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego nie wezmę z tego, co do ciebie należy, żebyś potem nie mówił: „To ja wzbogaciłem Abrama”.

Abram miał wszystko, poza potomkiem, poza synem, który dziedziczyłby jego majątek. Lecz Bóg rzekł do niego:

?Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić?; potem dodał: ?Tak liczne będzie twoje potomstwo?. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.

Wtedy Pan zawarł z Abramem przymierze, bo uwierzył Jego Słowu. Ale dalej Bóg doświadczał wiarę Abrama. Bóg nie jest jak dobra wróżka czy złota rybka, która spełnia już teraz Twoje życzenia. Bóg działa najpierw przez ludzi, potem przez Aniołów. Saraj, jego żona, dalej była niepłodna. A wraz nimi mieszkała niewolnica, wzięta z czasów egipskich, Hagar.  Abram, zamiast całkowicie zawierzyć Bogu, ufać i czekać na łaskę Bożą, zaczął dalej egoistycznie dążyć po swojemu, ego było silniejsze niż łaska Boża. I pod naporem jego Saraj zgodziła się, aby współżył z niewolnicą, aż urodzi mu syna. I tak Hagar urodziła mu syna. Czy ja też mam wziąć sobie drugą kobietę, by mieć z nią syna? Czyż aż tak mam być egoistą, nieszanującym żonę i człowiekiem bez wiary? Przecież przez zatwardziałość, przez swój egoizm, przez brak wiary Abram rozpętał piekiełko rodzinne, przysporzył wszystkim cierpienia, nie miłości. Kobiety zaczęły walczyć pomiędzy sobą o wpływy u Abrama. Jakby działo się to dziś, to jedna chciałaby rozwodu a druga alimentów i Abram zostałby z jedną kozą. Bóg interweniuje, posłał aniołów, bo chyba „załamał się” znowu widząc  brak wiary u Abrahama. I tak Hagar urodziła syna i nazwała go Izmael. Syn z nieprawego łoża, który dał początek narodowi, jednej linii semickiej, dziś ten naród nazywamy Arabowie. Abramowi sumienie nie dawało spokoju, miał 86 lat jak urodził się Izmael (czyli niech Bóg usłyszy, tzn. zobaczy co ja takiego narobiłem przez swoją głupotę, przez brak wiary). I znowu Bóg przychodzi do niego, gdy Abram miał 99 lat.

Jam jest Bóg Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, chcę bowiem zawrzeć moje przymierze pomiędzy Mną a tobą i dać ci niezmiernie liczne potomstwo?. Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: ?Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów.

Przyszedł do niego Bóg, do stuletniego zatwardziałego, upartego dziadka, krętacza i oszusta, cudzołożnika, człowieka słabej wiary. Bóg mówi „Służ mi i bądź nieskazitelny”, nawet na kilka, kilkanaście lat przed swoją śmiercią. Przyszedł Bóg i znowu zainicjował przymierze, przymierze obrzezania, w którym otrzymał nowe imię, symbol nowego życia.  Abraham  także zaczął kpić sobie z Boga,  przecież miał setkę na karku a jego żona była młodsza o dziesięć lat. „Niemożliwe, jak to mamy mieć syna”, przecież Sara (przed obrzezaniem Saraj) była niepłodna podwójnie przez wiek, bo przekwitła i przez to, że nigdy nie mogła zajść w ciążę. U Boga przez wiarę nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma rzeczy nierealnych, wszystko jest w Nim, On jest źródłem wszelkiego dobra i pokoju, miłości i piękna.

/glossa: Sara to archetyp Maryi – matki Jezusa Chrystusa. Skoro Sara dzięki łasce Bożej mogła urodzić syna, to Maryja dzięki łasce Boga mogła zostać uwolniona od zła i w dziewictwie urodzić Syna Bożego, Mesjasza i Zbawiciela. Ale o relacjach i typach, może kiedyś indziej. /

Jednak zanim dziadek zrobił babci syna, to obrzezał się on i wszyscy jego domownicy. Obrzezanie to starotestamentalny chrzest. To symbol całkowitego przywiązania się do Boga. Do dziś Żydzi zatrzymali się tylko na obrządkach, na rytuale, na prawie, zaś Bogu chodziło nie tylko o symbol, ale o realne obrzezanie zatwardziałych serc ludzkich. Tak, aby ludzie żyli nie swoim egoizmem, nie pychą, lecz wiarą i Słowem Bożym, pełnią miłości. My chrześcijanie także wchodzimy w przymierze z Bogiem poprzez chrzest – obrzezanie naszych serc, naszego ciała i ducha, otrzymujemy nowe imię, nowe szaty, które dają nam łaskę na współpracę z Bogiem. Bóg przez chrzest obmywa nasze grzechy i stajemy się wolni w Nim, uzdalnia nas, abyśmy współpracowali z tą łaską, z Bogiem. W oczekiwaniu na upragnionego syna, już jako nowy człowiek – Abraham (stary człowiek Abram) poznał Boży plan zniszczenia Sodomy i Gomory i zaczął solidaryzować się, wstawiać się za mieszkańcami, którzy byli podobnego pokroju, co on. Znał ich doskonale jak własną kieszeń, dlatego targował się z Bogiem jak tylko mógł. W ostateczności Bóg mu obiecał, że jak znajdzie dziesięciu sprawiedliwych nie zniszczy miast. Człowiek nowy, który żyje Bogiem, Jego wolą widzi więcej, jego horyzont i percepcje stają się szerokie i bardziej wrażliwe. Ja też muszę poszukać dziesięciu sprawiedliwych w swoim mieście, uda się? Może „Dobra Zmiana” mi w tym pomoże? Poszukuję ludzi, którzy nie idą na układy, którzy nie sprzedają samych siebie za intratne stołki, nie ślubują celibatu, by później nie żyć w nim i za wszystko obarczają kobietę, którzy nie oszukują swoich żon i są wierni, nie przybierają się w cudze szaty czy maski przed innymi lecz umieją poświęcić czas dla rodziny i być otwarci na życie, na drugiego człowieka, ludzi szczerych i otwartych, którzy całkowicie zaufali Bogu, nie sobie. Poszukuje choć dziesięciu, bo historia kołem się toczy … To nie są bajki. Wszystko jest prawdą. Sodoma i Gomora to też realne wielkie miasta, które były i które zostały w proch obrócone. Taki był początek narodu wybranego, najbardziej grzesznego = nieposłusznego woli Bożej, ludzi nikłej wiary. Ale skąd możecie cokolwiek wiedzieć, jak nie czytacie Słowa Bożego, nie czytacie Biblii, chodzicie do kościoła po co? Czytacie wszystko, wybiórczą i inne gazety, słuchacie radia czy oglądacie telewizor czy przeglądacie internet, ale Pismo Święte to już trudno wziąć w ręce i zacząć czytać. Wielu czyta i nie rozumie, interpretuje po swojemu, ale czyta i może kiedyś zrozumie, ale jak się nie czyta, to co można w ogóle pojąć? Inteligencja współczesna, tzw. doktorzy, których można najłatwiej zmanipulować i ogłupić. Ludzie moralnie rozluźnieni, puści bez ducha Bożego, mienią się biskupami, księżmi, politykami, katolikami, by ich podziwiać za to, że nie żyją miłością, że nie żyją w prawdzie, nie żyją Słowem Bożym.  Układają się i żyją po swojemu, z dala od Boga, żenią się, składają śluby, ślubują celibat, a potem unieważniają sakramenty, nie przyznają się do swoich dzieci, które poczęły się i są niczemu niewinne. Może i chrzest chcecie unieważnić sobie? To przez Was duch w narodzie nikły, bo pełno zgnilizny, którą tworzycie. Kto będzie Polskę bronił, kto będzie walczył jak mało honoru, moralności i etyki w narodzie?

Ale jeszcze powróćmy do naszego dziadka, starca Abrahama. W końcu urodził mu się z prawego łoża syn Izaak (czyli zrodzony w śmiechu, w niedowierzaniu, w szyderstwie, w kpinie), który dał początek drugiej linii semickiej, narodowi żydowskiemu. I znowu spięcie dwie babcie, jeden dziadek i dwóch synów z lewego i prawego łoża. I tak powstały dwa narody i tak przez wieki Żydzi i Arabowie nawzajem się łupią i walczą o wpływy pomiędzy siebie. Jedni dalej szydzą, kpią sobie z Boga, bo nie przyjęli Chrystusa i dalej czekają na Mesjasza, a inni wszystko robią po swojemu, nie żyją Słowem Bożym, ale własnym życiem, interpretują po swojemu, nawet zabijają w imię „Boga”.

Bóg znowu wystawił na próbę wiarę Abrahama. I rzekł do niego:

Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę.

I starzec Abraham wziął swego syna i poszedł tam z nim. I znowu posłużył się kłamstwem, okłamał Izaaka, mówiąc do niego: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. Nieświadomy syn, który całkowicie zaufał ojcu idzie z nim na górę, na którą to on ma być zabity i spalony. Ojciec z rozpaczy, znając swoją nieprawą historię życia, targnął się na życie swego syna. Abraham nie kochał swego syna, było mu już obojętne, po tylu niewiernościach, zdradach, po okazywaniu braku szacunku i wiary do Boga, w rozpaczy po raz pierwszy udało mu się pokazać Bogu swój akt wiary poprzez ten czyn. Lecz Anioł Pański w ostatniej chwili go powstrzymał.  Czy Ty też byś zabił i spalił swoje dziecko, poświęciłbyś je na ofiarę Bogu? Ja nigdy. Mimo, że życie człowieka należy do Boga, nigdy nie złożyłbym ofiary z mojej córeczki, którą kocham, która jest częścią mnie. Siebie bym złożył, swoje życie bym oddał Bogu. Dlaczego? Bo Miłość przewyższa wiarę!   Boże oddaję Ci swoje życie, bo jeśli umrę żyć będę z Tobą na wieki!  Sam oceń wiarę Abrahama a wiarę moją. Pan widzi i Pan mówi:

Będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu

Słuchanie Jego rozkazu, to życie miłością, to życie wolą Wielkiej Miłości w Trójcy Świętej, tej iteracji fraktalnej.

/Zadanie domowe – trzy razy przeczytaj z Biblii – List św. Pawła do Galatów, tylko 6 rozdziałów, krótki/

Chrzest Polski

chrzest_Polski_paszyn.plObchodzimy 1050 rocznicę Chrztu Polski, ale czy to początek narodu polskiego? Na pewno nie. To tylko najważniejsze wydarzenie w dziejach narodu polskiego. Dlaczego tak mało wiemy o naszym narodzie, o jego wierzeniach, historii sprzed 966 roku?

Aby zrozumieć, musimy mentalnie i historycznie przenieść się do X wieku. Na ziemiach dominują Polanie i inne szczepy słowiańskie. Każda większa rodzina, zakłada osady i rozwija się. Kwitnie życie rodzinne, gospodarcze i także religijne. Wierzą w różne bóstwa, rozwija się ówczesna religia, kultura i edukacja. Grody łączą się, jednoczą i wspólnie działają przeciw różnym najeźdźcom z zachodu i innym germańskim ludom. Bronią swojej tożsamości, swoich domostw, swoich rodzin.  Nagle w ich codzienność, w ich historię życia wchodzi Krzyż i postać Żyda Jezusa Chrystusa, pochodzącego z innego kontynentu. Nie mają internetu, nie mają facebooka i wujka googla, nie wiedzą co, kto i dlaczego. Dziś byś powiedział, że to kosmita.

Dlaczego my Polanie mamy przyjąć niejakiego Żyda, który umarł na krzyżu? Przecież my nikogo nigdy nie krzyżowaliśmy, nie zabijaliśmy dla przyjemności czy nie szydziliśmy ze śmierci człowieka. Buntują się. Ty też się buntujesz, prawda? Zwykła reakcja obronna. Kult bóstw, politeizm i wiara w nieosobowego Boga sprzyja demonologii. Złe duchy też się buntują, wszystko byle nie Jezus, byle nie Krzyż Jezusa Chrystusa. Jedni przychodzą do Polan i dają świadectwo miłości Boga, że jest ten ktoś, który totalnie ukochał człowieka, że mimo grzechu i niewierności On nigdy nie zdradza a inni myślą tylko jak zrobić na tym największy interes, na religii, jak innych ogłupić tak, by odnieść największe korzyści materialne i zdobyć władzę. Biorą miecz i ogień i niszczą wiele słowiańskich osad. W imię Krzyża krzyżują, palą i mordują. Chciałbyś mieć takiego Boga, Boga Mściciela, Boga Wojny i Ognia? Zachowują się tak, jak dziś z ISIS, radykalni Semici, którzy traktują Ciebie i mnie za niewiernych, godnych pogardy, gojów, których w imię ich Boga można zgwałcić i zabić.

„Nawróć się do Chrystusa i przyjmij Jego Krzyż, bo inaczej Ciebie ukrzyżujemy!” – Tak wołając zastraszali i szantażowali innych, ludzi, którzy nie wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi.

Ile Ty potrzebujesz katechez i tłumaczeń o Chrystusie, dziś w dobie technologii informacyjnej a ile oni, tysiąc lat temu, potrzebowali. Tysiąc razy więcej. Dziś mamy wolność religijną, wtedy takiej nie było.

Tak jak oni wierzyli w różne bóstwa, które kojarzyli i odnosili do przyrody, do ich codziennego życia, tak dzisiaj wielu z nas dalej postępuje. Mimo różnicy w czasie, mimo skoku cywilizacyjnego, mimo przyjęcia chrztu, dalej pod pozorem Ewangelii wielu ludzi wierzy w to, w co im wygodnie, dopasowuje sobie wiarę do siebie. Modli się do świętych, do aniołów. Jedni patronują czemuś lub komuś a inni święci są od czegoś, od tego co ci potrzeba w danej chwili, tak na już. Taki chrześcijański politeizm, bardziej wyrafinowany. To taka pozostałość naszego narodu sprzed chrztu, sprzed 1050 roku. Dlaczego?  Bo wielu nie rozumie czym jest chrzest w Jezusie Chrystusie i w Duchu Świętym! Byli kiedyś nieświadomie ochrzczeni za dziecka, rodzice, kapłani nie umieli dać im świadectwa chrztu czy też nie doświadczyli owoców chrztu. Chodzą do kościoła, bo muszą, bojąc się lub obawiają się przed czymś lub też tak postępują z tradycji, z przyzwyczajeń, dla wygody i pochwały. A życie, codzienność rozmija się z Ewangelią, ze Słowem Bożym.

Zatem czym jest chrzest?

Chrzest jest nowym życiem w Jezusie Chrystusie. Jest nową jakością życia, jest formą, która człowieka upodabnia i przysposabia do samego obrazu Boga.

Chrzest z wody i ducha czyni człowieka wolnym. Uwalnia go spod władzy Złego, wszelkiego i totalnego zła. Życie chrześcijanina staje się jak woda, która daje życie i gasi pragnienia oraz jak ogień, które zapala serca pragnąc samego Trój-jedynego Boga. Tak jak woda gasi, umywa, zakrywa wszelkie grzechy i brudy życia, tak ogień wypala w człowieku nowe życie, dopóty aż się cały spali. Życie człowieka jest jak świeca, która musi cała spalić się, by dalej tylko istnieć dla Boga, dla miłości. Ja nie żyję już dla siebie, ale dla Niego.

Czy aż tak trudno do Ciebie dociera fakt życia wiecznego w Bogu, w pełni miłości? Lata mijają, a Ty dalej trwasz przy tym, co wygodne tylko dla siebie? Zaspokajasz swój egoizm. A może myślisz sobie, że po śmierci nie ma nic?
Jak tak dalej w Twoim życiu będzie, to po śmierci Ciebie nie będzie, a ja będę zawsze w Nim, taka jest różnica. On jest rzeczywistością, Ten, który JEST, a ty tylko możesz być.

Tak jak 1050 lat temu Polska została ochrzczona wodą, tak teraz Polska powinna zostać ochrzczona Duchem Świętym poprzez ogłoszenie i przyjęcie, że jedynym Panem i Królem jest Jezus Chrystus, Syn Człowieczy, Syn Boży. Wtedy jasność zajaśnieje w pełni, a ludzie będą tutaj najszczęśliwsi. Światłość rozjaśni Polskę, a my będziemy płonąć tylko dla Niego, będziemy widoczni dla wszystkich narodów z całej ziemi.

Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi
/Dz 13, 47/

Jezus powiedział:
?Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca.
Ja i Ojciec jedno jesteśmy?.
/J 10, 27nn/

Świadectwo

Paszyn_WawaCzterdzieści lat minęło jak pół dnia i zmierza ku wielkiej, obfitej uczcie Pana, ku wieczerzy i blasku chwały Zmartwychwstania.

Życie zaczyna się po czterdziestce… Dlatego chciałbym podzielić się z Wami ponownie świadectwem mojego powołania ku prawdzie do Miłości!

Bo wielu z Was nie żyje swoim życiem tzn. nie dostrzega belki (winy, ułomności, grzechu) w swoim oku, ale żyje sensacjami, życiem innych ludzi, szybko dostrzegając nawet najmniejszą drzazgę (jakikolwiek błąd czy potknięcie). Czyż sprawia Wam to radość i prowadzi Was ku dobru?  Nie tędy droga!

Jak już kiedyś pisałem, urodziłem się dokładnie 40 lat temu, 10 kwietnia 1976 roku, przyszedłem jako wielka niespodzianka moich rodziców: mamie (44l.) i tacie (46l.)  Ich wierna i ofiarna miłość ku sobie i ku Bogu od najmłodszych lat uczyła mnie kochać. Cierpienie ojca (spowodowane wypadkiem przed moim urodzeniem) uczyło mnie cierpliwości i pokory, a całe moje myśli biegły ku Bogu, który mnie pociągał swoim Słowem w Piśmie Świętym. Jako kilkuletni chłopak, zaczytany Biblią pragnąłem, by poznać Tego, który cały czas chowa się przede mną. Od najmłodszych lat służyłem jako ministrant w swojej franciszkańskiej parafii, w której poznawałem charyzmaty św. Franciszka z Asyżu, zakon i jego braci. Na wakacjach w okresie szkoły podstawowej jeździłem co roku z moją mamą w jej rodzinne strony, w okolice Starego Sącza. Tam w przepięknej i malowniczej scenerii nad Dunajcem poznawałem pośród przyrody Tego, który mnie coraz bardziej urzekał, którego odkrywałem w lekturze Pisma Świętego i Eucharystii. Przychodził do mnie i uczył mnie, objaśniał mi to, co nie rozumiałem, ukazywał swoją miłość do mnie. To pierwszy Bóg ukochał mnie zanim ja przyszedłem na świat. To On dał mi łaskę wiary, a dzięki Duchowi Świętemu mogłem dzielić się Jego Słowem pośród innych. Z radością brałem Biblię i chodziłem po różnych sąsiadach, gdzie  dzieliłem się tym poznanym Słowem Bożym, tą Wielką Miłością, która nie jest poznana i nie jest kochana przez wielu ludzi. A oni o dziesiątki lat starsi ode mnie, setki razy bogatsi w doświadczenia o dziwo z zaciekawieniem słuchali mnie jako jedynasto, dwunasto czy trzynastoletniego  chłopca. Zawsze mnie uprzejmie przyjmowali i gościli.

Pewnego pięknego, pogodnego, letniego dnia przyszedł do mnie Ten, którego szukałem, który mnie urzekł i zauroczył, a którego chciałem najbardziej poznać.  Przyszedł i obdarzył mnie swoimi darami.  Moje żarliwe, młode, gwałtowne i czyste serce pragnęło tylko jednego – Miłości.

 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,  stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką  wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie  lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego,
nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość. /1Kor 13/

Jednak im starszy byłem to coraz bardziej przychodziła pokusa wstydu czy zniechęcenia. A Bóg dalej uczył mnie swoim Słowem.

Jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie /Syr 2,1/

Nie wiedziałem wtedy jako mały chłopiec, o jakie doświadczenie chodzi. Ale byłem gotowy na wszystko, byle tylko i tylko On mnie prowadził, zaufałem całkowicie tej Miłości, która coraz bardziej odsłaniała mi dobro i zło, ukazywała mi różnorakie pokusy, którymi pomysłodawcami był sam szatan. Wiedziałem, że nie ma nic poza pełnym dobrem, Bogiem w Jezusie Chrystusie i pełnym jego brakiem, złem pochodzącym do Złego ducha, nieprzyjaciela natury i całego stworzenia. To doświadczenie mojej słabości, nauczyło mnie pokory i mocniej skierowało mój wzrok ku Chrystusowi Zmartwychwstałemu, by jeszcze więcej spotęgować chwałę Boga i miłość do Niego. Jak zacząłem dojrzewać zaczęły ukazywać się pokusy cielesne oraz odkrywałem pośród ludzi podstęp i obłudę. Jednak dalej pragnąłem iść śladami Jezusa. Wtedy odkryłem, że najbardziej bliskim Ewangelii jest Zakon Franciszkański. Charyzmaty Franciszka z Asyżu w oparciu o braterstwo, czystość, posłuszeństwo i ubóstwo były wtedy wg mnie jedyną drogą, na której mogłem choć w części odwzajemnić miłość Boga przez Jezusa do mnie. Po skończeniu katolickiego, franciszkańskiego liceum, po wakacjach które spędziłem u mojego brata i moich sióstr w Kanadzie, w czystości swego serca i ciała wstąpiłem do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w Krakowie. Wtedy zacząłem dokładnie i dobitnie rozumieć o jakie chodziło przygotowanie mej duszy na doświadczenie. Gdy pojawiła się pierwsza dwójka w moim wieku, charyzmaty zakonne straciły swój wydźwięk, element grzeszności człowieka przeważał niż jakieś ideały i pragnienia. Coraz więcej mnie odpychało niż przyciągało do sposobu życia zakonnego. Słowa a życie rozmijało się. A Chrystus był cały czas ze mną i ukazywał mi życie swoje i innych, pełne grzechu niewierności wobec rad ewangelicznych (czystości, posłuszeństwa i ubóstwa).

Moja otwartość, szczerość i radość życia nie spotkały się z przychylnością wielu współbraci, ale kobiet, które On stawiał mi na mojej drodze. A ja całe swoje życie chciałem poświęcić Jemu i nauce o Nim, o naszej wspólnej miłości i wędrówce. Pragnąłem jak w chłopięcych latach przybliżać ludziom Jego postać, Jego nieskończoną miłość do nas. Chodziłem często na różne otwarte wykłady na Uniwersytecie Jagielońskim czy bardzo często i cyklicznie do Biblioteki Jagiellońskiej. I tam poznałem pierwszą dziewczynę, studentkę UJ – Katarzynę, która z czasem stała się częścią mojej miłości. Byłem rozdarty i bezradny. Cała moja pewność siebie z lat poprzednich legła w gruzach. Mój intelekt, całe rozumowanie nabrało innej jakości. Cóż ja przeżywałem przez wiele miesięcy, Bóg jedynie wie. Ileż nocy w łóżku a ile w kaplicy. Dwa światy. Ileż modlitw i wołań „Panie moje ciało płonie a moja świeca dymi!”.  Zadawałem wiele pytań innym współbraciom w Zakonie, chodziłem do przełożonego, ojca duchownego, rektora i innych o pomoc. Na moje pytania, wątpliwości, jak radzą sobie z seksualnością, ze ślubem czystości, nikt nie umiał mi wytłumaczyć, dać świadectwo pełne prawdy i miłości, najczęściej słyszałem „każdy sobie jakoś z tym radzi”.  A ja sobie nie radzę, jestem całkowicie bezradny, bo coraz więcej kobiet wokół mnie: studentki, siostry zakonne. Dlaczego? A ja nie chciałem żyć w kłamstwie, w grzechu, nie chciałem być hipokrytą. Wszystko robiłem, żeby zaprzestać. Zrywania, zaprzestanie spotkań, co tygodniowa spowiedź, cykliczna i częsta wizyta u różnych ojców duchowych w klasztorze Kamedułów czy innych nie pomagało.

Bóg ukazywał mi moje braki, a szatan szydził ze mnie. Czyż tak miała wyglądać moja miłość do Niego? Moje wyobrażenia z młodości stały się niepojęte. Wyrzucałem sobie, że mogłem prosić Boga nie o dar miłości, ale o dar życia w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie. Wtedy przyszedł do mnie i powiedział „pragnę Cię, takim jakim jesteś”.  Cała moja wiedza, moja mądrość stała się moją głupotą. Zostałem całkowicie ogołocony. Kolejne słowa „żyj moją wolą” kilka tygodni później urzeczywistniły się, kiedy śluby tymczasowe wygasły a Zakon przeniósł mnie na świeckie studia teologiczne. Ileż się wtedy z Nim wykłóciłem, zacząłem walczyć, wyć jak niemowlę o mleko. Zacząłem podważać wszystko, całe jego Słowo całym swym intelektem.  A On jeszcze bardziej był ze mną. Mówił mi „kocham Cię” i okazywał mi swą niespodziewaną miłość. Gdy podważyłem w swych wielu tezach ewolucjonizm i judeochrześcijaństwo, pozostała tylko Jego miłość. A ja tylko tego pragnąłem. Pragnąłem kochać szczerze całym sobą i być jeszcze mocniej kochanym. Po kilku latach przebywania w Krakowie i częstych wyjazdach po Europie i Ameryce Północnej. Wróciłem do Legnicy, do moich rodziców, do cierpiącego kochającego ojca, zerwawszy ze wszystkim, z Zakonem, ze wszystkimi kobietami, z całym swym doświadczeniem, by przeżyć kolejne doświadczenie. Ileż to nasłuchałem się nieprawdziwych i fałszywych zdań o mnie od ludzi, którzy chodzą do kościoła, od rodziny, która upatrzyła sobie we mnie baranka ofiarnego. To nie była ich miłość tylko egoizm. Nie umieli zrozumieć, że życie pełne miłości, pokoju i dobra jest tylko wtedy, kiedy człowiek pełni wolę samego Boga, samej Wielkiej Miłości.

Bóg nauczył mnie kochać każdego człowieka, nawet tego, który okazuje swą zazdrość, swą zawiść względem mnie. Nauczył mnie kochać każdego człowieka.

Dzięki Niemu niespodziewanie poznałem we „wrocławskiej szufladzie” kobietę mojego życia – Agnieszkę. Po pierwszym spotkaniu wróciwszy do hotelu prosiłem Go w modlitwie. Po roku w Boże Narodzenie, została moją żoną, to dzięki Niemu i dzięki niej mam cztery wspaniałe i niepowtarzalne córki, piękne stworzenia na Jego obraz i podobieństwo. Kobiety, które mnie otaczają swoją pięknością i miłością. Cóż mi pozostało, tylko je szalenie kochać i kochać.

Dziękuję Ci Panie, za moje kobiety, Ty mnie uraczyłeś największym szczęściem i pięknością. Nic nie ma piękniejszego niż ostateczny Twój wytwór całego stworzenia jakim jest kobieta. Ty mnie nauczyłeś, że kobieta jest o wiele godniejsza Twej miłości niż ja, że kobieta w niczym nie jest gorsza ode mnie, lecz upiększa i współtworzy życie.

Każdy z nas ma tylko jedno swoje życie, dzięki miłości przyszliśmy na świat, czynić go coraz piękniejszym i doskonalszym. Tę bezinteresowną miłość na początku daje nam sam Bóg (światłość przechadzająca się po pięknym i wspaniałym ogrodzie z drzewem życia i drzewem poznania dobra i zła – Eden). Daje nam tę miłość w naczyniu glinianym. Człowiek musi tę miłość pielęgnować, dbać o nią i nie może dopuścić do sytuacji, kiedy owe naczynie gliniane upadnie i rozleci się na drobne kawałki.  Bo miłość jest jak szklanka czy jak naczynie gliniane, która jak upadnie, rozpryśnie się na kawałki i nigdy sam nic nie zrobisz, aby uczynić ją taką samą.

Nie wierzysz w Boga, pełnię nieskończonej miłości?  To zróbmy eksperyment.

To weź szklankę  i upuść ją!   Zrobiłeś już to?!   Rozbiła się?  A teraz ją przeproś i zobacz czy się pozbiera?

Jeżeli kogoś kochasz, jesteś mu zwyczajnie wierny i to nie jest jakiś heroizm. Czy chciałabyś być żoną człowieka, który Ciebie zdradza fizycznie i duchowo jest z inną kobietą?

Skoro poznałem i doświadczyłem Jezusa Chrystusa w swoim życiu, w swojej młodości, jakże miałbym Go zdradzić, nie żyjąc Jego wolą?  Jakże miałbym ślubować jako zakonnik ślub czystości, posłuszeństwa i ubóstwa a nie żyć tą Miłością? Czyż kobieta stoi na przeszkodzie pomiędzy mną a Nim? A skądże!!! To dzięki kobiecie świat staje się piękniejszy, to dzięki niej nieustannie odkrywam bogactwo życia i doświadczenia miłości. To kobieta uzupełnia moje braki i czyni mnie pełnym dziedzicem miłości Boga w Jezusie Chrystusie. To kobietom najpierw ukazał się Zmartwychwstały, bo one były zawsze z Chrystusem, były wierne i stały pod Krzyżem Chrystusa! To Maria Magdalena, która jako pierwsza z ludzi doświadczyła przejścia ze śmierci, niewoli grzechu do życia, stała się wierną służebnicą Pana, Apostołem Miłości. To ona  jako pierwsza przeżyła najobficiej i najowocniej pełnię Paschy. Ona była z Chrystusem na Ostatniej Wieczerzy, ona była i stała pod Krzyżem, ona pierwsza pobiegła do grobu, ona jako pierwsza ujrzała blask chwały Pana Zmartwychwstałego! I jeszcze śmiesz wątpić i umniejszać rolę kobiety?! A może tylko patrzysz na kobietę przez swój egocentryzm, przez swoją pychę, która służy do zaspokojenia swoich doczesnych potrzeb wyuzdanych przez grzech? Nie żyj swoją wolą, nie popełniaj błędów przeszłości, ale całkowicie zaufaj Chrystusowi pełniąc Jego wolę.

Jeżeli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! Będziesz zmartwychwstały wiecznie! To jest chrześcijaństwo.

To zadanie dla każdego człowieka, który chce przeżyć pełnię Paschy. To czas umierania dla świata, dla swojego ego a życia tylko w Chrystusie. Czas gęstnieje i przyśpiesza. Jeżeli Polacy nie ogłoszą Królem Polski Jezusa Chrystusa a ludzie nie przyjmą Go do swojego serca i umysłu, nie zaczną żyć Jego wolą – zginą wiecznie!

/Wszystko, co piszę na swojej stronie paszyn.pl pochodzi z natchnienia od Tego, który mnie powołał i pierwszy mnie ukochał, bym był najszczęśliwszy żyjąc Jego wolą pośród moich kobiet. Nie służy to mojej chwale i wyróżnieniu mojej osoby, ale służeniu Wam i prowadzeniu Was ku Niemu. Większość artykułów piszę w nocy, w wolnej chwili, piszę niedoskonale, nieraz popełniam błędy, ale to wszystko piszę od serca, z miłości do Was, byście zakochali się w samym Jezusie Chrystusie, żyli prawdą i miłością, a wtedy cały świat zyska, nauka i wiedza stanie się łatwiejsza a życie prostsze i piękniejsze. Wtedy umysł zacznie rozumować rzeczy, które były przez wiele lat niepojęte./

Ojcze nasz,
któryś jest w niebie:
1) święć się imię Twoje,
2) przyjdź Królestwo Twoje,
3) bądź wola Twoja jako w niebie,
tak i na ziemi.
4) Chleba naszego powszedniego
daj nam dzisiaj.
5) I odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
6) I nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode złego.

Amen.

zob. wcześniejsze:  http://paszyn.pl/swiadectwo-wolnosci/