Niekończąca się opowieść – legnickie śmietniki

Tak, jak wcześniej wspominałem, dziś napiszę o bardzo przyziemnej sprawie, o konkretnym problemie, wielu mieszkańców mojej dzielnicy, jakim są legnickie śmietniki. Do swojego domu rodzinnego wprowadziłem się dwa lata temu. Nie myślałem wtedy o kandydowaniu do Rady Miasta. Nie za bardzo rozumiałem, dlaczego śmietniki nie znajdują się tam, gdzie kiedyś były za czasów mojego dzieciństwa, na podwórzu. Zacząłem dopytywać się o tę kwestię. Nie rozumiałem też, dlaczego w tym miejscu nadal pozostawały śmieci, ale bez śmietników.

Zorganizowałem zebranie swoich sąsiadów na podwórku, aby dowiedzieć się w czym jest problem. Problem rozpoczął się, kiedy brama wjazdowa została sprzedana przez Miasto. Wraz z moim sąsiadem zza ściany przygotowałem propozycję uchwały dla każdej wspólnoty. Chcieliśmy wydzierżawić ten teren i zbudować zasieki za wspólne pieniądze. Napisałem też pismo do ZGM, aby posprzątali ten teren. ZGM po kilku tygodniach posprzątał. Kolejnym krokiem było zorganizowanie spotkania wszystkich mieszkańców tego podwórza. Do każdej bramy, do każdej wspólnoty napisałem zaproszenie. Zrobiliśmy wspólne spotkanie. Wszyscy mieszkańcy chcieli, aby zasieki powróciły na dawny teren. Nawet mieszkańcy bramy przejazdowej wyrazili swoją zgodę.

pod_zgm_1 uch_smuch_s3

 

 

 

 

 

 

 

Wraz z sąsiadem poszliśmy z przygotowanymi pismami do ZGM.  Byłem tam pierwszy raz, poczułem ducha minionych lat. Dziwiłem się, że mimo takiego postępu, moje rodzinne miasto, mój kraj jest tak daleko w tyle, że dopiero w roku 2013 weszły zasady segregacji odpadów. Pamiętam z moich lat nastoletnich jak bywałem w Kanadzie (było to ok. 20 lat temu), jak już wtedy inne narody mogły  segregować odpady i zarabiać na tym duże pieniądze. A u nas dopiero teraz i jeszcze w dodatku płaci się tak duże opłaty. Dziś nawet na śmieciach zarabiają poprzez wysokie i ukryte daniny.

śmietniki w Kanadzie 20 lat temu

śmietniki w Kanadzie 20 lat temu

Śmietniki i ubóstwo Legnica 2012

Śmietniki i ubóstwo Legnica 2012

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak wyglądają dziś nasze ulice w Centrum

destrukcja_leg_35 destrukcja_leg_38 destrukcja_leg_80 destrukcja_leg_75

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W czym jest problem i kto zawinił?  Oczywiście, że Miasto, ale dlaczego?

  1. Geneza problemu sięga dziesiątek lat temu, kiedy ówczesna szkoła budowlanka znajdująca się na Murarskiej, wybudowała sobie salę gimnastyczną, a przez to zamknęła dojazd do podwórza.
    1. Jakim prawem ktoś dał pozwolenie na budowę zamykając dostęp, wjazd do podwórza. Przecież taką nieprzemyślaną decyzją pozbawił możliwość wjazdu służb ratowniczych np. straży pożarnej. I całe szczęście, że do tej pory nie było tam żadnego pożaru.
  2. Kilka lat temu Miasto sprzedało mieszkańcom bramy wjazdowej mieszkania bez zapisu w akcie notarialnym służebności drogi koniecznej.
    1. Mieszkańcy zamknęli bramę i tak śmietniki wylądowały na ulicach.
    2. Kto teraz poniesie koszty za winy urzędników, podczas wpisu do KW?
    3. Kto poniesie dodatkowe koszty sądowe?
  3. Dlaczego miasto, znając ten problem od kilku lat, nie zamknęło tego tematu?

Wraz z sąsiadem poszliśmy do ZGM, aby wspólnie zadziałać w tym kierunku. Natknęliśmy się na duży opór. Chcieliśmy wydzierżawić ten teren i wybudować zasieki. Stroną, która chciała podpisać umowę na dzierżawę były wszystkie wspólnoty mieszkaniowe. Zaś ZGM stwierdził, że może podpisać umowę tylko z jedną wspólnotą. I tak ta niekończąca się opowieść trwa do dzisiaj. Czy Miasto w końcu poczuje się odpowiedzialne za swoje czyny i doprowadzi ten temat do końca? Zobaczymy po wyborach, na wiosnę. Jak nie zajmie się tym tematem na poważnie, to zrobimy pikietę na krajowej drodze i sprowadzimy ogólnopolskie media, w tym radio żet i inne gazety wybiórcze, legnickie też.

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.