Eden

Każdy z nas jest grzeszny i godny śmierci. Ale skąd wziął się ów pierworodny grzech? Czyżby Stwórca był Bogiem zła, który zsyła na nas niesprawiedliwość, cierpienie i śmierć? Nasze rozważania będę na podstawie trzech pierwszych rozdziałów Tory, Księgi Rodzaju z Biblii. Bóg stworzył nas na wieczność, na swój obraz i podobieństwo. Pisałem już o tym w poprzednich artykułach. Dziś dogłębnie przeanalizujemy życie w raju, w ogrodzie Eden przed grzechem, przed poznaniem zła. Następnie skupimy się nad konsekwencjami grzechu pierworodnego.

Zastanowimy się także, jakie było życie pierwszych ludzi w raju.

Raj to miejsce pełne życia, miłości i prawdy o sobie samym, o drugiem człowieku i o Bogu. W raju nie ma miejsca na promil zła, kłamstwa, jakiegokolwiek najmniejszego grzechu. Raj jest pragnieniem każdego człowieka. Czyż nie pragniesz pełnej sprawiedliwości, bycia bezinteresownie kochanym?

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną /Rdz 1,27/

W raju pełnej miłości i płodności zostaliśmy stworzeni przez Boga, by czynić ziemię, całą materię sobie poddaną, byśmy mogli korzystać z wolności dla dobra całej wspólnoty, dla siebie i drugiego człowieka. Dopiero jak Bóg stworzył człowieka stwierdził, że całe stworzenie jakie uczynił jest kompletne i bardzo dobre.

A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. /Rdz 1,30/

Dla człowieka Bóg uczynił na ziemi raj – ogród szczęścia, pełnej miłości i wiecznego życia- Eden.

Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.   /Rdz 2 ,9/

Przypatrzmy się teraz powyższej grafice. Drzewo życia  (tree of life)  jest w środku ogrodu, inne drzewa w tym jedno drzewo poznania dobra i zła  (tree of the knowledge of good and bad) wyrosły w innych miejscach całego ogrodu. Miejsce i usytuowanie tych dwóch wyjątkowych i niepowtarzalnych drzew jest bardzo istotne w opisie raju. Zapamiętajmy ten fakt, to jest prawda, jaką Bóg przygotowywał dla nas, raj – ogród Eden, póki nie było w nim jeszcze człowieka.

A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. /Rdz 2 ,8/

Ów człowiek to na razie sam mężczyzna – Adam. Ewy jeszcze nie było w ogrodzie. Bóg powiedział jemu – Adamowi –  że jest wolny, może czynić co zechce, poza jednym wyjątkiem.

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.  A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi  taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania;  ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz»

Dopiero po tym pierwszym przykazaniu Boga, zostaje stworzona kobieta – Ewa. Bóg stworzył kobietę z żebra mężczyzny, przez co uczynił ją równym mężczyźnie, co do życia, prawa i przywilejów.

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta» /Rdz 2 ,21/

Pierwsza wspólnota – mężczyzna i kobieta – była dla siebie w pełni prawdy i miłości, ich relacja była doskonała, odzwierciedlali życie zgodne z wolą Boga.

Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu. /Rdz 2,25/

Jednak zanim świat materialny powstał – raj szczęścia – Bóg wcześniej stworzył cały świat duchowy, w tym aniołów, wszelkie byty niewidzialne. O tym pisałem w artykule o Stworzeniu. Ów świat duchowy pełen dobra i zła został także zasadzony i umiejscowiony w tym ogrodzie tylko w jednym miejscu, w jednym drzewie poznania dobra i zła, które wyrosło wśród innych drzew. Bóg z miłości do człowieka odseparował drzewo życia od drzewa poznania dobra i zła, które wyrosły z innymi drzewami, które przynosiły owoce dobra i pokoju.

W centrum raju było drzewo najważniejsze – drzewo życia, które czyniło z człowieka pełny obraz i podobieństwo Boga. Każdy z ludzi, który jadł owoce tego drzewa stawał się wiecznym i umiłowanym dzieckiem Boga. Nie doświadczał śmierci. Drugie drzewo poznania dobra i zła rodziło owoce, które nie były przeznaczone dla człowieka. Jednym z tych owoców był zły duch, anioł – szatan.

Szatan, nieprzyjaciel, który nienawidzi każdego człowieka podstępem i swoją inteligencją zapytał kobietę. Gdyż ona miała informacje na temat drzew nie od Boga tylko przekazane od Adama. Szatan nie poszedł do Adama, bo wiedział, że Słowo Boga przekazane bezpośrednio jest tak skuteczne, że nie uda mu się żaden podstęp. Jego  pytanie do kobiety już zawierało kłamstwo, które miało zasiać wątpliwość.

«Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?»   /Rdz 3,1/

Kobieta zaczęła się i jemu tłumaczyć, gdyż nie wiedziała kim on jest i jakie ma zamiary, bo nie znała zła a przekazana informacja o drzewach była z drugiej ręki, od Adama. I do tego tak sformułowane pytanie, które zawierało kłamstwo, wprowadziło w błąd i zamieszanie.

«Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli»  / Rdz 3,2/

Niestety Ewa pomyliła się, powiedziała nieprawdę, gdyż Bóg zakazał jeść owoców z drzewa poznania dobra i zła, które nie było w środku ogrodu. W samym środku było przecież drzewo życia. Wtedy szatan zaoferował kobiecie, by stała się jak Bóg i ponownie skłamał.

«Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

W środku ogrodu było drzewo życia. Z którego Bóg  NIE zakazał spożywać owoców, wręcz zwróciwszy na niego uwagę, zachęcił człowieka, aby jadł jak najwięcej owoców z tego drzewa. Dla każdego człowieka jest najważniejsze życie. W centrum ogrodu, raju jest życie. W środku ogrodu Bóg dał siebie człowiekowi, dał mu wieczne życie.

Niestety wielu chrześcijan, katolików zapytanych, które drzewo przyczyniło się do upadku Adama i Ewy, odpowiada, że drzewo życia znajdujące się w środku ogrodu. Jest to efekt nie tylko niewiedzy, ale zasiania nieprawdy i manipulacji przez złego ducha.

Drzewo poznania dobra i zła NIE było w środku ogrodu. Było drzewem innym, jedynym w swoim rodzaju i gatunku, ale żyło pośród innych drzew, które wydawały owoce pokoju i dobra.

Symbolika, cała hiperbola ogrodu Eden ukazuje prawdę o szczęściu i wyborach życia człowieka.

Człowiek po skosztowaniu owoców z drzewa poznania dobra i zła, wchodzi w miejsce Boga. Chce żyć na własnych warunkach i prawach. Samemu oceniać, co jest dobre a co złe. Chce żyć swoją racją i pychą. Umiejętności poznawcze uległy destrukcji, stały się subiektywne, gdyż człowiek przestał się liczyć ze swoim Stwórcą i Jego prawami. A Bóg daje prawo naturalne, prawo miłości Boga i bliźniego.

W Centrum jest życie, które nie pochodzi od człowieka, ale życie, które daje Stwórca. Dawcą życia jest Bóg, do Niego należy cała historia. Jedyną wartością ważniejszą od życia jest poznać  jego Stwórcę, jego Dawcę. Poznanie Boga jest tylko możliwe przez owoce drzewa życia.

Przypatrzmy na życiowy przykład. Często dzieci, których wiedza na temat świata jest bardzo ograniczona, próbują wymusić na rodzicach, rodzinie zakup rzeczy, zabawek lub ubrań z elementami zła, np. zabawek winks czy witch.

Kiedyś był taki okres, że prawie każdy w przedszkolu miał coś z tego rodzaju zabawek. Pewnego dnia przyjechała ciocia, która chciała wziąć dziewczynkę do sklepu z zabawkami i kupić jej prezent. Rodzice przestrzegli i poprosili ją, aby nie kupowała ich córce żadnych zabawek z elementami zła, przemocy w tym winks czy witch. Niestety  jednak dziewczynka po spacerze i zakupach ze swoją ciocią przyniosła gazetkę z zabawką Winks.  Na pytanie zadane cioci „dlaczego kupiłaś to, co zakazałem”, rodzice usłyszeli odpowiedź:  „Bo wasza córcia nic nie chciała innego, tylko tę zabawkę”.  Tata dziewczynki odpowiedział: „Ale ja mówiłem Tobie i Ciebie prosiłem, byś takich zabawek nie kupowała”. Córeczka nie zapytała się cioci, jaką zabawkę pozwolili kupić jej rodzice. Ona postawiła na swoim „Ja chcę tę i tylko tę zabawkę i koniec”.

Tak samo jest z nami, dorosłymi. Nie pytamy się, co jest dobre dla mnie. Nie żyjemy wolą i Słowem Boga. Tylko myślimy, że wszystko możemy, że jesteśmy sami sobie wystarczalni, że jesteśmy panami swego życia. Jeżeli myślisz, że w sobie masz rację stajesz w opozycji do Boga, wpadasz w pychę to w Tobie nie ma owoców życia.

Szatan przewrotnie pyta Ewę, „Czy jest prawdą, że Bóg zakazał jeść owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?”

NIE. Nie jest to prawdą.

Szatan zasiał i wzbudził w niej wątpliwość i Ewa powiedziała, że Bóg zakazał jeść z drzewa, które jest w środku ogrodu.  Powiedziała najgłupszą bzdurę pełną nieprawdy. Tak rozpoczyna działać szatan, zasiewa wątpliwość. „Czy jest prawdą, że Bóg zakazał jeść owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” I tak jest z nami i dzisiaj.

Dlaczego człowiek grzeszy?

Bo człowiek chce żyć po swojemu. Jeżeli żyjesz po swojemu, na swoją rękę już podlegasz prawu grzechu. A zapłatą za grzech jest śmierć, czyli przeciwieństwo życia. Człowiek żyje z Dawcy życia. Człowiek żyje dopóki, dopóty kosztuje owoców z drzewa życia. Szatan  manipuluje i oszukuje każdego człowieka, by swoje życie po swojemu chronił i zachowywał, by człowiek żył tylko swoim planem.

Jak możesz żyć wiecznie, z Bogiem w pełni miłości i dobra?

Jak umrze w Tobie stary człowiek (własne ego, życie po swojemu), czyli porządne, oszukane i pokręcone życie, jak umrze przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Chrześcijanin (człowiek Chrystusowy) rodzi się wtedy, kiedy uwierzy, że życie jest gdzie indziej niż on myśli, że jest.

W tych pierwszych trzech rozdziałach Biblii mamy podstawę istotę  i sens całego stworzenia, całego człowieczeństwa. Reszta Starego Testamentu to przykład historii zbawienia, historii narodu wybranego, które jest porządnie oszukane i pokręcone na swój oryginalny sposób, stąd wielu gorszy się jak czyta i poznaje nieprawdziwy obraz Boga, który jest mściwy i karze śmiercią, który dzieli czy rozróżnia ludzi czy zsyła cierpienie i wojny. To wszystko jest konsekwencją nieposłuszeństwa Boga. Żydzi, naród wybrany przez wieki stawia siebie w miejscu Boga, dzieli siebie i innych i zasiewa w innych narodach niepokój.

Dlatego Bóg mówiąc do szatana, zapowiada nadzieję dla człowieka i jedyny ratunek.

Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej:
ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę  /Rdz 3, 15/

Aby zwyciężyć każde zło, musi umrzeć w Tobie ego, stary człowiek. Jak nie masz zakrwawionej, zmiażdżonej pięty, czyli fundamentu swojego życia, podstawy  nie wygrasz ze złem. Tragedią szatana jest, że nie może umrzeć. Zaś nadzieją człowieka jest własna śmierć i wiara w zmartwychwstanie Chrystusa.

Czym się różnią chrześcijanie od innych ludzi niechrześcijan?

Chrześcijanie żyją tak samo jak inni, ale są innego ducha, nie przywiązują się do rzeczy materialnych, pieniędzy, do ziemi a każdy kraj jest ich jest ojczyzną, a każda ojczyzna jest miejscem przechodnim, pielgrzymką do wiecznego raju.

Naszą chrześcijańską nadzieją jest życie, wieczność z Bogiem, który nas powołał. Jemu chwała a nam wieczne z Nim życie na wieki wieków. Amen

Pierwsze powołanie

miejsce_slodkieBóg powołuje człowieka do życia, do miłości, stwarza go na swój obraz i swoje podobieństwo. Bóg daje człowiekowi cały świat, by czynić go miejscem słodkim, daje życie, by wzrastać. Ale już o tym sobie wcześniej mówiliśmy (o Stworzeniu  – http://paszyn.pl/o-stworzeniu/). Człowiek poznaje cząstkę Boga w sobie i upada. Pycha przyczynia się do upadku (o grzechu – http://paszyn.pl/o-grzechu/) też była o tym mowa. Człowiek psuje się, gnije w grzechu a Bóg wszystko zatapia. Nie chce mieć nic wspólnego z grzechem, z nieposłuszeństwem wobec Jego woli. I mamy potop i Noego. I znamy tę przypowieść z księgi Rodzaju. I co z tego? Dalej papramy się w tym wszystkim coraz to gorzej. Po potopie nowe życie, tak samo jak po chrzcie świętym mamy nowe życie. Dane nam od nowa, nowa szansa, drugie życie. I co z tego? Czy chrzest święty czyni nas chrześcijanami?  O NIE! On tylko daje nam nowe życie i uzdalnia nas by współdziałać z łaską Bożą. Aby być chrześcijaninem to proces, nieustanny progres zawsze kończący się kulminacją – zejściem ze sceny tego świata do wieczności, ku Chrystusowi. Będę chrześcijaninem w pełni wtedy,  kiedy przez Chrystusa zobaczę Stwórcę.

Przyjrzyjmy się pierwszemu powołaniu Abrahamowi – ojcu semickich narodów.

Pan rzekł do Abrama:
?Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej
i z domu twego ojca
do kraju, który ci ukażę.
Uczynię bowiem z ciebie wielki naród,
będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą,
a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył.
Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo
ludy całej ziemi?.
/Rdz 12/

Ależ Bóg mocno kocha jego i mnie, i ciebie. Ależ ta miłość jest przeogromna i płodna, pełna życia i mocy. Podobnie i w tym tonie Chrystus po Zmartwychwstaniu wypowiedział się do swoich uczniów (mężczyzn i kobiet):

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.  Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”./Mt 28,18/

?Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam?. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ?Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane?. /J 20, 22/

Ale wróćmy do naszego zatwardziałego, upartego (jak się później okaże) Patriarchy Abrahama. Ni stąd ni zowąd, to pierwszy Bóg  wybiera i powołuje Abrama. Wbrew tamtejszej opinii publicznej i krzyków „czemuż mnie nie wybrałeś …, to ja jestem mądrzejszy … ” itd. Bóg nakazuje i proponuje:

  1. „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej …”, bo twoi znajomi Cię wyśmieją, przecież prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.   Gdzie mam wyjść i dokąd?
  2. „do kraju, który ci ukażę” – dlaczego jesteś taki tajemniczy, ja chcę wiedzieć co i gdzie i kiedy. Jestem ciekawski.
  3. „uczynię z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię” – no, tak trzeba było zacząć od początku. Będziesz mi błogosławił. No dobra, zatem zabieram swoje toboły, całe swe doczesne życie, swoją historię życia i idę w nieznane, idę za Tobą, mój Boże, do ziemi Kanaan, do niebiańskiego i wiecznego Jeruzalem.

I Abram poszedł, ja też bym poszedł, nawet bym pobiegł. Abram poszedł do ziemi obiecanej Kanaan, w której najpierw doświadczył ….  –  głodu. Jak to w ziemi obiecanej głód, brak warunków życiowych? Coś przeciwnego do tego, co obiecał mu Bóg. I co dalej robić, gdzie ten Bóg, gdzie te Jego cuda i to całe jego powołanie … ? I Abram uciekł z ziemi obiecanej, jego wiara była tak marna, tak płytka, że poszedł do Egiptu, to pogan, którzy żyli na pustyni, którzy z jednej rzeki potrafili utworzyć cały dobrobyt i wielką cywilizację ówczesnego świata. To, że poszedł do pogan to jeszcze nic. Oddał im swoją piękną żonę Saraj, a za nią otrzymał cały dobytek. Podstępnie okłamał Egipcjan, że Saraj to jest jego siostra. O ten Abram, kłamca i łajdak!  Czy Ty też swoją żonę nazwałbyś  siostrą i oddał innym facetom za pieniądze, za srebro i złoto? Egipcjanie – poganie, jak się później dowiedzieli, że Saraj jest jego żoną a nie siostrą, przyszli do niego i z wielkim wyrzutem zapytali się, dlaczego nas okłamałeś i w konsekwencji tego wydalili ich z Egiptu. Poganie, ateiści, szukający Boga, to ludzie z zasadami, nieraz większymi niż ja i Ty. A Ty chcesz ich nawracać, samemu się zmień! Całe szczęście, że Saraj była niepłodna, bo wtedy Bóg miałby „problem” …  Gdy Abram już nakradł i podstępnie zdobył swój dobytek, srebro i złoto, to pokłócił się z Lotem, swoim bratankiem.  Pieniądze pełnego szczęścia nie dają, a często dzieci żrą się pomiędzy sobą o spadek. Głupcze, myślisz, że jak przekażesz bogactwo materialne dzieciom, to coś zyskasz? Nie uszanują tego, dzieci potrzebują czasu ojca, czasu matki, potrzebują wzrastać w miłości swoich rodziców.

Wtedy rzekł Bóg do Abrama:

?Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję?.

Ależ Bóg kocha grzeszników, ależ Bóg pragnie każdego człowieka! Objawia się narodowi, który popełnił najwięcej przestępstw wobec natury i prawa Bożego. Bo przecież lekarza potrzebują chorzy, słabi, ułomni. Tym doktorem, lekarzem Bóg w pełni staje się w Jezusie Chrystusie. I JA tego lekarza potrzebuję. Im więcej grzeszę, to bardziej pragnę. Pragnę Słowa Bożego, pełnego objawienia, pragnę śmierci i zmartwychwstanie w Jezusie Chrystusie.  Stąd też uznaję się za największego pośród umarłych, grzesznych, by stać się największym w Chrystusie! To jest początek drogi chrześcijanina. Obmycie i uznanie się w pełni za człowieka grzesznego. Ja ciągle staje się chrześcijaninem, ten progres dokonuje się w śmierci dla tego, co doczesne, by zyskać to, co wieczne i nieprzemijające. Dlatego jak mam układać się z wami, popełniać błędy poprzedników i nazywać „Dobrą Zmianę” dobrą zmianą? Czy mam także działać opieszale jak wy? Czyż nie trzeba wprost nazwać po imieniu, co jest dobre i od Boga pochodzi, a co jest złe i pochodzi od szatana?! Aż tak zostaliście niewolnikami bogactwa materialnego i śmierci wiecznej? Mówicie „wierzę w Boga”, ale demony o wiele bardziej wierzą, bo okazują bojaźń i umieją odróżnić dobro od jego braku, a szatan nawet zna Boga i cieszy się z takich głupców, którzy nie szanują innych ludzi, stworzeń, a wszystko garną do siebie i pod siebie, żyją pychą, chciwością i kłamstwem.

Abram powoli  na starość mądrzeje. Wojna i cierpienie przyczynia się do tego. Czy, aby zmądrzeć, Ty też będziesz czekał na wojnę, aż Polska znowu się wykrwawi? Jesteś Polakiem, jesteś Żydem, itd., ale czy polska ziemia nie jest jedną i tą samą matką, która karmi nas wszystkich, niezależnie od naszego pochodzenia, naszej historii? Uszanuj ją szanując innych ludzi.

Przysięgam na Pana, Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi, że ani nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego nie wezmę z tego, co do ciebie należy, żebyś potem nie mówił: „To ja wzbogaciłem Abrama”.

Abram miał wszystko, poza potomkiem, poza synem, który dziedziczyłby jego majątek. Lecz Bóg rzekł do niego:

?Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić?; potem dodał: ?Tak liczne będzie twoje potomstwo?. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.

Wtedy Pan zawarł z Abramem przymierze, bo uwierzył Jego Słowu. Ale dalej Bóg doświadczał wiarę Abrama. Bóg nie jest jak dobra wróżka czy złota rybka, która spełnia już teraz Twoje życzenia. Bóg działa najpierw przez ludzi, potem przez Aniołów. Saraj, jego żona, dalej była niepłodna. A wraz nimi mieszkała niewolnica, wzięta z czasów egipskich, Hagar.  Abram, zamiast całkowicie zawierzyć Bogu, ufać i czekać na łaskę Bożą, zaczął dalej egoistycznie dążyć po swojemu, ego było silniejsze niż łaska Boża. I pod naporem jego Saraj zgodziła się, aby współżył z niewolnicą, aż urodzi mu syna. I tak Hagar urodziła mu syna. Czy ja też mam wziąć sobie drugą kobietę, by mieć z nią syna? Czyż aż tak mam być egoistą, nieszanującym żonę i człowiekiem bez wiary? Przecież przez zatwardziałość, przez swój egoizm, przez brak wiary Abram rozpętał piekiełko rodzinne, przysporzył wszystkim cierpienia, nie miłości. Kobiety zaczęły walczyć pomiędzy sobą o wpływy u Abrama. Jakby działo się to dziś, to jedna chciałaby rozwodu a druga alimentów i Abram zostałby z jedną kozą. Bóg interweniuje, posłał aniołów, bo chyba „załamał się” znowu widząc  brak wiary u Abrahama. I tak Hagar urodziła syna i nazwała go Izmael. Syn z nieprawego łoża, który dał początek narodowi, jednej linii semickiej, dziś ten naród nazywamy Arabowie. Abramowi sumienie nie dawało spokoju, miał 86 lat jak urodził się Izmael (czyli niech Bóg usłyszy, tzn. zobaczy co ja takiego narobiłem przez swoją głupotę, przez brak wiary). I znowu Bóg przychodzi do niego, gdy Abram miał 99 lat.

Jam jest Bóg Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, chcę bowiem zawrzeć moje przymierze pomiędzy Mną a tobą i dać ci niezmiernie liczne potomstwo?. Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: ?Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów.

Przyszedł do niego Bóg, do stuletniego zatwardziałego, upartego dziadka, krętacza i oszusta, cudzołożnika, człowieka słabej wiary. Bóg mówi „Służ mi i bądź nieskazitelny”, nawet na kilka, kilkanaście lat przed swoją śmiercią. Przyszedł Bóg i znowu zainicjował przymierze, przymierze obrzezania, w którym otrzymał nowe imię, symbol nowego życia.  Abraham  także zaczął kpić sobie z Boga,  przecież miał setkę na karku a jego żona była młodsza o dziesięć lat. „Niemożliwe, jak to mamy mieć syna”, przecież Sara (przed obrzezaniem Saraj) była niepłodna podwójnie przez wiek, bo przekwitła i przez to, że nigdy nie mogła zajść w ciążę. U Boga przez wiarę nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma rzeczy nierealnych, wszystko jest w Nim, On jest źródłem wszelkiego dobra i pokoju, miłości i piękna.

/glossa: Sara to archetyp Maryi – matki Jezusa Chrystusa. Skoro Sara dzięki łasce Bożej mogła urodzić syna, to Maryja dzięki łasce Boga mogła zostać uwolniona od zła i w dziewictwie urodzić Syna Bożego, Mesjasza i Zbawiciela. Ale o relacjach i typach, może kiedyś indziej. /

Jednak zanim dziadek zrobił babci syna, to obrzezał się on i wszyscy jego domownicy. Obrzezanie to starotestamentalny chrzest. To symbol całkowitego przywiązania się do Boga. Do dziś Żydzi zatrzymali się tylko na obrządkach, na rytuale, na prawie, zaś Bogu chodziło nie tylko o symbol, ale o realne obrzezanie zatwardziałych serc ludzkich. Tak, aby ludzie żyli nie swoim egoizmem, nie pychą, lecz wiarą i Słowem Bożym, pełnią miłości. My chrześcijanie także wchodzimy w przymierze z Bogiem poprzez chrzest – obrzezanie naszych serc, naszego ciała i ducha, otrzymujemy nowe imię, nowe szaty, które dają nam łaskę na współpracę z Bogiem. Bóg przez chrzest obmywa nasze grzechy i stajemy się wolni w Nim, uzdalnia nas, abyśmy współpracowali z tą łaską, z Bogiem. W oczekiwaniu na upragnionego syna, już jako nowy człowiek – Abraham (stary człowiek Abram) poznał Boży plan zniszczenia Sodomy i Gomory i zaczął solidaryzować się, wstawiać się za mieszkańcami, którzy byli podobnego pokroju, co on. Znał ich doskonale jak własną kieszeń, dlatego targował się z Bogiem jak tylko mógł. W ostateczności Bóg mu obiecał, że jak znajdzie dziesięciu sprawiedliwych nie zniszczy miast. Człowiek nowy, który żyje Bogiem, Jego wolą widzi więcej, jego horyzont i percepcje stają się szerokie i bardziej wrażliwe. Ja też muszę poszukać dziesięciu sprawiedliwych w swoim mieście, uda się? Może „Dobra Zmiana” mi w tym pomoże? Poszukuję ludzi, którzy nie idą na układy, którzy nie sprzedają samych siebie za intratne stołki, nie ślubują celibatu, by później nie żyć w nim i za wszystko obarczają kobietę, którzy nie oszukują swoich żon i są wierni, nie przybierają się w cudze szaty czy maski przed innymi lecz umieją poświęcić czas dla rodziny i być otwarci na życie, na drugiego człowieka, ludzi szczerych i otwartych, którzy całkowicie zaufali Bogu, nie sobie. Poszukuje choć dziesięciu, bo historia kołem się toczy … To nie są bajki. Wszystko jest prawdą. Sodoma i Gomora to też realne wielkie miasta, które były i które zostały w proch obrócone. Taki był początek narodu wybranego, najbardziej grzesznego = nieposłusznego woli Bożej, ludzi nikłej wiary. Ale skąd możecie cokolwiek wiedzieć, jak nie czytacie Słowa Bożego, nie czytacie Biblii, chodzicie do kościoła po co? Czytacie wszystko, wybiórczą i inne gazety, słuchacie radia czy oglądacie telewizor czy przeglądacie internet, ale Pismo Święte to już trudno wziąć w ręce i zacząć czytać. Wielu czyta i nie rozumie, interpretuje po swojemu, ale czyta i może kiedyś zrozumie, ale jak się nie czyta, to co można w ogóle pojąć? Inteligencja współczesna, tzw. doktorzy, których można najłatwiej zmanipulować i ogłupić. Ludzie moralnie rozluźnieni, puści bez ducha Bożego, mienią się biskupami, księżmi, politykami, katolikami, by ich podziwiać za to, że nie żyją miłością, że nie żyją w prawdzie, nie żyją Słowem Bożym.  Układają się i żyją po swojemu, z dala od Boga, żenią się, składają śluby, ślubują celibat, a potem unieważniają sakramenty, nie przyznają się do swoich dzieci, które poczęły się i są niczemu niewinne. Może i chrzest chcecie unieważnić sobie? To przez Was duch w narodzie nikły, bo pełno zgnilizny, którą tworzycie. Kto będzie Polskę bronił, kto będzie walczył jak mało honoru, moralności i etyki w narodzie?

Ale jeszcze powróćmy do naszego dziadka, starca Abrahama. W końcu urodził mu się z prawego łoża syn Izaak (czyli zrodzony w śmiechu, w niedowierzaniu, w szyderstwie, w kpinie), który dał początek drugiej linii semickiej, narodowi żydowskiemu. I znowu spięcie dwie babcie, jeden dziadek i dwóch synów z lewego i prawego łoża. I tak powstały dwa narody i tak przez wieki Żydzi i Arabowie nawzajem się łupią i walczą o wpływy pomiędzy siebie. Jedni dalej szydzą, kpią sobie z Boga, bo nie przyjęli Chrystusa i dalej czekają na Mesjasza, a inni wszystko robią po swojemu, nie żyją Słowem Bożym, ale własnym życiem, interpretują po swojemu, nawet zabijają w imię „Boga”.

Bóg znowu wystawił na próbę wiarę Abrahama. I rzekł do niego:

Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę.

I starzec Abraham wziął swego syna i poszedł tam z nim. I znowu posłużył się kłamstwem, okłamał Izaaka, mówiąc do niego: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. Nieświadomy syn, który całkowicie zaufał ojcu idzie z nim na górę, na którą to on ma być zabity i spalony. Ojciec z rozpaczy, znając swoją nieprawą historię życia, targnął się na życie swego syna. Abraham nie kochał swego syna, było mu już obojętne, po tylu niewiernościach, zdradach, po okazywaniu braku szacunku i wiary do Boga, w rozpaczy po raz pierwszy udało mu się pokazać Bogu swój akt wiary poprzez ten czyn. Lecz Anioł Pański w ostatniej chwili go powstrzymał.  Czy Ty też byś zabił i spalił swoje dziecko, poświęciłbyś je na ofiarę Bogu? Ja nigdy. Mimo, że życie człowieka należy do Boga, nigdy nie złożyłbym ofiary z mojej córeczki, którą kocham, która jest częścią mnie. Siebie bym złożył, swoje życie bym oddał Bogu. Dlaczego? Bo Miłość przewyższa wiarę!   Boże oddaję Ci swoje życie, bo jeśli umrę żyć będę z Tobą na wieki!  Sam oceń wiarę Abrahama a wiarę moją. Pan widzi i Pan mówi:

Będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu

Słuchanie Jego rozkazu, to życie miłością, to życie wolą Wielkiej Miłości w Trójcy Świętej, tej iteracji fraktalnej.

/Zadanie domowe – trzy razy przeczytaj z Biblii – List św. Pawła do Galatów, tylko 6 rozdziałów, krótki/

Chrzest Polski

chrzest_Polski_paszyn.plObchodzimy 1050 rocznicę Chrztu Polski, ale czy to początek narodu polskiego? Na pewno nie. To tylko najważniejsze wydarzenie w dziejach narodu polskiego. Dlaczego tak mało wiemy o naszym narodzie, o jego wierzeniach, historii sprzed 966 roku?

Aby zrozumieć, musimy mentalnie i historycznie przenieść się do X wieku. Na ziemiach dominują Polanie i inne szczepy słowiańskie. Każda większa rodzina, zakłada osady i rozwija się. Kwitnie życie rodzinne, gospodarcze i także religijne. Wierzą w różne bóstwa, rozwija się ówczesna religia, kultura i edukacja. Grody łączą się, jednoczą i wspólnie działają przeciw różnym najeźdźcom z zachodu i innym germańskim ludom. Bronią swojej tożsamości, swoich domostw, swoich rodzin.  Nagle w ich codzienność, w ich historię życia wchodzi Krzyż i postać Żyda Jezusa Chrystusa, pochodzącego z innego kontynentu. Nie mają internetu, nie mają facebooka i wujka googla, nie wiedzą co, kto i dlaczego. Dziś byś powiedział, że to kosmita.

Dlaczego my Polanie mamy przyjąć niejakiego Żyda, który umarł na krzyżu? Przecież my nikogo nigdy nie krzyżowaliśmy, nie zabijaliśmy dla przyjemności czy nie szydziliśmy ze śmierci człowieka. Buntują się. Ty też się buntujesz, prawda? Zwykła reakcja obronna. Kult bóstw, politeizm i wiara w nieosobowego Boga sprzyja demonologii. Złe duchy też się buntują, wszystko byle nie Jezus, byle nie Krzyż Jezusa Chrystusa. Jedni przychodzą do Polan i dają świadectwo miłości Boga, że jest ten ktoś, który totalnie ukochał człowieka, że mimo grzechu i niewierności On nigdy nie zdradza a inni myślą tylko jak zrobić na tym największy interes, na religii, jak innych ogłupić tak, by odnieść największe korzyści materialne i zdobyć władzę. Biorą miecz i ogień i niszczą wiele słowiańskich osad. W imię Krzyża krzyżują, palą i mordują. Chciałbyś mieć takiego Boga, Boga Mściciela, Boga Wojny i Ognia? Zachowują się tak, jak dziś z ISIS, radykalni Semici, którzy traktują Ciebie i mnie za niewiernych, godnych pogardy, gojów, których w imię ich Boga można zgwałcić i zabić.

„Nawróć się do Chrystusa i przyjmij Jego Krzyż, bo inaczej Ciebie ukrzyżujemy!” – Tak wołając zastraszali i szantażowali innych, ludzi, którzy nie wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi.

Ile Ty potrzebujesz katechez i tłumaczeń o Chrystusie, dziś w dobie technologii informacyjnej a ile oni, tysiąc lat temu, potrzebowali. Tysiąc razy więcej. Dziś mamy wolność religijną, wtedy takiej nie było.

Tak jak oni wierzyli w różne bóstwa, które kojarzyli i odnosili do przyrody, do ich codziennego życia, tak dzisiaj wielu z nas dalej postępuje. Mimo różnicy w czasie, mimo skoku cywilizacyjnego, mimo przyjęcia chrztu, dalej pod pozorem Ewangelii wielu ludzi wierzy w to, w co im wygodnie, dopasowuje sobie wiarę do siebie. Modli się do świętych, do aniołów. Jedni patronują czemuś lub komuś a inni święci są od czegoś, od tego co ci potrzeba w danej chwili, tak na już. Taki chrześcijański politeizm, bardziej wyrafinowany. To taka pozostałość naszego narodu sprzed chrztu, sprzed 1050 roku. Dlaczego?  Bo wielu nie rozumie czym jest chrzest w Jezusie Chrystusie i w Duchu Świętym! Byli kiedyś nieświadomie ochrzczeni za dziecka, rodzice, kapłani nie umieli dać im świadectwa chrztu czy też nie doświadczyli owoców chrztu. Chodzą do kościoła, bo muszą, bojąc się lub obawiają się przed czymś lub też tak postępują z tradycji, z przyzwyczajeń, dla wygody i pochwały. A życie, codzienność rozmija się z Ewangelią, ze Słowem Bożym.

Zatem czym jest chrzest?

Chrzest jest nowym życiem w Jezusie Chrystusie. Jest nową jakością życia, jest formą, która człowieka upodabnia i przysposabia do samego obrazu Boga.

Chrzest z wody i ducha czyni człowieka wolnym. Uwalnia go spod władzy Złego, wszelkiego i totalnego zła. Życie chrześcijanina staje się jak woda, która daje życie i gasi pragnienia oraz jak ogień, które zapala serca pragnąc samego Trój-jedynego Boga. Tak jak woda gasi, umywa, zakrywa wszelkie grzechy i brudy życia, tak ogień wypala w człowieku nowe życie, dopóty aż się cały spali. Życie człowieka jest jak świeca, która musi cała spalić się, by dalej tylko istnieć dla Boga, dla miłości. Ja nie żyję już dla siebie, ale dla Niego.

Czy aż tak trudno do Ciebie dociera fakt życia wiecznego w Bogu, w pełni miłości? Lata mijają, a Ty dalej trwasz przy tym, co wygodne tylko dla siebie? Zaspokajasz swój egoizm. A może myślisz sobie, że po śmierci nie ma nic?
Jak tak dalej w Twoim życiu będzie, to po śmierci Ciebie nie będzie, a ja będę zawsze w Nim, taka jest różnica. On jest rzeczywistością, Ten, który JEST, a ty tylko możesz być.

Tak jak 1050 lat temu Polska została ochrzczona wodą, tak teraz Polska powinna zostać ochrzczona Duchem Świętym poprzez ogłoszenie i przyjęcie, że jedynym Panem i Królem jest Jezus Chrystus, Syn Człowieczy, Syn Boży. Wtedy jasność zajaśnieje w pełni, a ludzie będą tutaj najszczęśliwsi. Światłość rozjaśni Polskę, a my będziemy płonąć tylko dla Niego, będziemy widoczni dla wszystkich narodów z całej ziemi.

Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi
/Dz 13, 47/

Jezus powiedział:
?Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca.
Ja i Ojciec jedno jesteśmy?.
/J 10, 27nn/

Ku pojednaniu

pojednanieKażdy z nas ma różne pragnienia, a ja pragnę kochać. Miłość jest jedyną drogą do pojednania. Miłość (dawanie z siebie) łączy każdego z nas. W różnorodnej wspólnocie całego stworzenia uczymy się jedności w miłości. Otoczeni miłością tworzymy krąg w odkrywaniu tej Wielkiej Miłości. Miłość jest motorem, inspiracją ku pojednaniu.

Nie czekaj, aż ktoś zacznie Cię kochać, zacznij Ty pierwszy! Twórz piękno wokół siebie, twórz dobro obojętnie kim jesteś. Zacznij od siebie.
Bóg w Chrystusie wyciągnął do człowieka rękę. Rękę, która została przebita przez zło, przez  grzech. Ta ręka, która została zabita, powstała z martwych, błogosławi, czyni dużo pokoju i dobra, daje nam Ducha Świętego i uzdalnia nas w poznaniu Wielkiej Miłości, do której wszyscy zmierzamy.

Pojednaniem pomiędzy wiernym i kochającym Bogiem a stworzeniem, które odrzuciło łaskę jest przebita dłoń Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus jest jedynym Pośrednikiem pomiędzy całym stworzeniem a Bogiem. On nas jedna z Bogiem. Ten, który wziął cały brak mojej miłości na Krzyż, obraca w miłość i czyni ją owocną. Nie ma innego pośrednika, który jedna, poza Nim.

Przypatrzmy się temu, który umarł a zmartwychwstał:

Jesus_manBiałe jest białe, czarne jest czarne. Czy tego chcę czy tego nie chcę w śmierci Chrystusa jest tylko życie.

Chcesz żyć, to obumieraj. To, co duchowe przewyższa to, co materialne. Czyż nie Twój umysł (rozum) i Twoje serce (wola) kieruje członkami ciała?

Jak mam obumierać, by w pełni przez Chrystusa pojednać się z Bogiem? Zanim odpowiemy sobie na pytanie, przypatrzmy się dwóm ewangelicznym scenom, o rozmnożeniu chleba, które stają się symbolem pojednania i urzeczywistnienia miłości.

1.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: ?Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich! Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia?. Lecz On im odpowiedział: ?Wy dajcie im jeść!? Rzekli Mu: ?Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?? On ich spytał: ?Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!? Gdy się upewnili, rzekli: ?Pięć i dwie ryby?. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn. /Mk. 6, 34nn/

2.

W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Nim i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: ?Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka?. Odpowiedzieli uczniowie: ?Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?? Zapytał ich: ?Ile macie chlebów?? Odpowiedzieli: ?Siedem?. I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów.  Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił.  /Mk. 8,1nn/

Jeden autor Marek Ewangelista a dwa róże opisy. Jezus wielokrotnie spotykał się z ludźmi, był pośród nich, był dla nich. Spotykał się jako Żyd pośród Żydów, faryzeuszy i innych uczonych oraz prostych ludzi. Ale także spotykał się z nie Żydami, poganami, innymi narodami. Wszystkich karmił chlebem, ale osobno, by przez siebie doprowadzić ich do jedności.

Pierwszy opis rozmnożenia chleba dotyczy Żydów, narodu wybranego. Przyszli do niego wielkim tłumem, spragnieni Słowa Bożego. On usiadł pośród nich i zaczął objaśniać Torę i żydowskich proroków. Wyjaśniał im znaczenia tak długo, aż do wieczora. Po tej uczcie duchowej zaczął karmić ich ciała chlebem i rybami. Nie zapomniał o potrzebach fizycznych. Dla Niego człowiek do ciało i duch (komplementarność, Bóg zawsze uzdrawia ciało, ducha i duszę). Kazał podzielić tłum na wiele grup o różnej wielkości: po 100 osób i po 50 osób. Miał 5 chlebów i 2 ryby. Wziął chleb i odmówił błogosławieństwo tak jak czynili to Żydzi podczas Paschy (Pesach), kiedy łamali macę (chleb), połamał, dawał, rozdzielił między wszystkich. Tak, aż wszyscy się najedli i jeszcze zostało 12 pełnych koszów resztek. A tych, którzy przełamywali i rozdawali połamany chleb w gromadach było 5 tysięcy.

Wszystkie cyfry maja bardzo ważne znaczenie, to cała symbolika, która Żydów przygotowuje na Ostatnią Wieczerzę – Wielki Czwartek, na rozpoczęcie Paschy, która dopełni się w Chrystusie a której uwieńczeniem będzie powtórne Jego przyjście w chwale (Paruzja). My żyjemy w ciągłym czasie Paschy, w nieustannym przejściu z życia doczesnego do wieczności. To, co kiedyś było kłamstwem (niewola egipska) w Chrystusie Pascha staje się urzeczywistnieniem, urealnieniem Bożego planu zbawienia względem każdego stworzenia.

Co oznaczają te symbole dla Żydów, by mogli oni doświadczyć prawdziwej Paschy, by z niewoli grzechu stać się wolnym a przez to godnym dziedzicem Boga:

  1. Gromady to żydowskie getta, diaspory, które ukazują, że Żydzi żyją pośród wielu narodów świata, różnica w ilości osób w gromadach świadczy o tym, że mimo to jeden naród jest bardzo mocno podzielony, do tego stopnia, że jedni drugich będą o śmierć przyprawiać, a potem na ich śmierci będą odnosić wielkie korzyści materialne, itp. Żyd Żydowi nierówny.
  2. Pięć chlebów to symbol Tory, Świętego Pisma Pięcioksięgu – Księgi Rodzaju, Księgi Wyjścia, Księgi Kapłańskiej, Księgi Liczb i Księgi Powtórzonego Prawa. W nich jest zapisane 613 żydowskich przykazań: nakazów i zakazów. W nich jest zapisane prawo Boga (dekalog) i prawa ludzkie – żydowskie.
  3. Dwie ryby symbolizują nowe dwa przykazania (miłości Boga i miłości bliźniego), które otrzymają dopiero, jak przeżyją dogłębnie sercem i umysłem Paschę Jezusa Chrystusa. Prawo (tora) wypełniło się w Chrystusie, który swoją osobą przypomina i ogłasza nowe prawo. Prawo miłości Boga i prawo miłości bliźniego. (Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, myśli swoich, a bliźniego swego jak siebie samego). Stąd też ryby są symbolem chrześcijaństwa (gr. IXTHS  – ichtys – Jezus Chrystus Boga Syn Zbawiciel).
  4. Dwanaście pełnych koszów ułomków samego chleba (nie ryb). Mimo, że jedli do syta to jeszcze zostało dwanaście koszów. Uczta Chrystusa była obfita, pełna. Z pięciu chlebów zostało 12 koszów resztek chleba. To symbol 12 żydowskich Apostołów, którzy po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa i zesłaniu Ducha Świętego, będąc wypełniony Chrystusem (chlebem) w swoim życiu (koszu) rozdawali ludziom te ułomki chleba, które pozostały z uczty, z wieczerzy, z Paschy.  To czas nieustannej, ciągłej Paschy, przejścia od śmierci do życia.
  5. Pięć tysięcy mężczyzn to symbol 5 (prawa, tory)  x 1000 (nieskończoności) mężczyzn – przedstawicieli gromad wszystkich ludzi, tych którzy nie tylko wypełniają prawo, ale to prawo przewyższają. Priorytet życia człowieka, stworzenia ponad prawem. Człowiek, który karmi się chlebem Chrystusa, nie musi już ściśle pilnować prawa, by go w pełni wypełnić, bo to zrobił już za niego Chrystus, tylko powinien skoncentrować się na miłości (chlebie) i dzieleniu się miłością z innymi.

Drugi opis odnosi się do nie Żydów, do pogan, do reszty świata. Chrystus także spotykał się z innymi ludźmi, spoza kręgu kulturowego i religijnego Żydów. Ewangelista Marek inaczej opisuje te spotkania. Do Jezusa także przyszły tłumy pogan. Ale  w tym przypadku to pierwszy Jezus dostrzegł, że są głodni dopiero po trzech dniach głoszenia Słowa Bożego, mówiąc żal mi tego tłumu. Żal ten odnosi się nie tylko do jedzenia, do pokarmów, ale do posuchy duchowej. Poganom, ateistom trzeba o wiele dłużej, trzykrotnie więcej tłumaczyć, mówić, aby mogli zrozumieć na tyle, co Żydzi. Ten żal w przeradza się w troskę, w miłosierdzie, które obejmuje wszystkie narody świata.

Co oznaczają te symbole dla pogan, ludzi niewierzących, by mogli oni doświadczyć prawdziwej Paschy, by z niewoli grzechu stać się wolnymi a przez to godnymi dziedzicami Boga:

  1. Trzy dni trwania przy Chrystusie, to symbol Paschy: uznania się grzesznym, słabym; doświadczenia, przeżycia łaski przemiany; trwania w Chrystusie, to przejście od śmierci, pustki do życia, pełni Miłości. To czas  poznania i doświadczenia Trójcy, tej iteracji fraktalnej miłości (zob. artykuł  http://paszyn.pl/o-stworzeniu/)
  2. Siedem chlebów (więcej niż w pierwszym opisie) to symbol pełni Bożego Objawienia zawarte w siedmiu sakramentach ugruntowane siedmioma Darami Ducha Świętego dane każdemu człowiekowi, stworzeniu, niezależnie od pochodzenia, dane każdemu od poczęcia aż do przejścia w nowe życie (fizycznej śmierci). Każde nowe stworzenie powinno jeść chleb, pokarm duchowy i żyć Chrystusem w Duchu Świętym.
  3. Odmówił dziękczynienie nad chlebem (nie błogosławieństwo), wszyscy nie Żydzi, powinni dziękować Bogu, że w Chrystusie wybrał także ich i dzięki Niemu stali się wszyscy równi. Całe stworzenie jest  jednym wybranym narodem, odkupionym jedną ofiarą: Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa na Krzyżu.
  4. Chrystus łamie chleb i poprzez uczniów rozdaje wszystkim, niezależnie od pochodzenia, rasy, języka itd. To zadanie dla każdego ucznia Chrystusa, by rozdawał wszystkim ludziom pokarm duchowy, by życiem głosić Chrystusa każdemu stworzeniu. To powołanie, które inicjuje w naszym życiu chrzest.
  5. Odmówił błogosławieństwo nad rybami (już nie dziękczynienie). Ryba jest symbolem chrześcijaństwa i wolności. Ryba pływa w morzu, w oceanie, w wielkim środowisku wodnym, żyje w gromadach, w ławicach, we wspólnotach. Chrystus po dziękczynieniu błogosławi wszystkim ludziom, każdemu człowiekowi i czyni go wolnym. Uzdalnia go w dary i charyzmaty Ducha Świętego.
  6. Zebrali siedem koszów (ułomków chleba i ryb)  oznacza pełnie uczty. Przy stole Chrystusa każdy człowiek doświadczy pełni człowieczeństwa, pełni radości i miłości. Tylko Chrystus  (nie ksiądz, biskup, katolik czy inny człowiek)  przez Ducha Świętego wypełnia każdego człowieka dobrem i pokojem, miłością i pięknem, by mógł dzielić się z innymi wielką radością Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Dlatego każde nowe stworzenie pragnie dzielić się z innymi tą wielką radością. Wołając – Alleluja!
  7. Było cztery tysiące ludzi (nie Żydów, ale pogan), to  4 x 1000  to cztery strony świata (N,S,W,E) zamieszkane przez wielu ludzi, którzy pragną Słowa Bożego, którzy chcą doświadczyć Jezusa Chrystusa w swoim życiu. Zbawienie Chrystusa ma wymiar totalny, ma wymiar kosmiczny. Dotyczy każdego z nas, niezależnie od miejsca i czasu.

Mowa Eucharystyczna w tych opisach jest zapowiedzią Wieczernika, Paschy, która rozpoczęła się a jeszcze nie skończyła się, tylko cały czas trwa. Msza święta – Eucharystia nie jest pamiątką, symbolem, przypomnieniem Ostatniej Wieczerzy, ale jest urealnieniem, urzeczywistnieniem, uobecnieniem i przeżyciem  Paschalnego Chrystusa wśród nas. A naszym pragnieniem powinno być pożeranie (o wiele więcej niż posilanie) ciała i krwi Chrystusa. Im bardziej doświadczę grzechu w swoim życiu tym bardziej powinienem pragnąć tegoż pokarmu. Ten pokarm, Eucharystyczny Chrystus podtrzymuje mnie w ciągłym doświadczeniu, przeżywaniu Paschy. Im bardziej będę obumierał dla tego świata, tym bardziej będę żył.

Chrystus jedna swoją osobą Żydów (naród wybrany przez Boga)  i pogan (nie żydów, pozostałych). On scala wszystkich wokół siebie. W Krzyżu Chrystusa nie ma już Żyda, nie ma poganina, nie ma wybranego, czy nie wybranego, nie ma już człowieka lewicy czy prawicy. Wszystkich powołuje do miłości, każdego człowieka pragnie, za każdego człowieka składa ze swojego życia jedną i wieczną ofiarę Bogu. Krzyż Chrystusa uczy nas miłości do Boga (wertykalnie) i do każdego człowieka (horyzontalnie). Jakże nierozumni są ci, którzy wierzą w Chrystusa a w swoim sercu odczuwają niechęć, nienawiść do Żydów, Arabów (są antysemitami) i innych nacji (są rasistami). Jakże oni daleko oddaleni są od Krzyża Chrystusa!

Co mam robić, by żyć wiecznie?   Żyć Chrystusem. Nawet jak upadniesz, zgrzeszysz, nie bój się Chrystusa. Biegnij do Niego, padnij  i milcz. Nie usprawiedliwiaj się, nie tłumacz się ze swoich błędów i grzechów, milcz, a On każde zło, każdy brak zamieni w dobro. On uzdolni Cię do zerwania z więzów grzechu.

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: ?Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?  Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi.  /Mk. 8, 34nn/

Nie daj się zwieść, nie daj się oszukać Szatanowi, Złemu. On chce zastąpić Jezusa w Twoim sercu, w Twoim życiu. Szatan i jego inteligencja jest skończona. Przeprowadza trzy ataki, pokusy na każdego człowieka:

  1. Pokusa grzechu, słabości (wszyscy ulegamy, każdy człowiek). Jak zgrzeszysz od razu zerwij z grzechem. Oddaj go Chrystusowi. Ukrzyżuj z Nim ten grzech! I idź i posil się chlebem życia.
  2. Pokusa trwania w grzechu, słabości. Jak człowiek ulegnie złu, szatan wytyka ją człowiekowi i szydzi z niego przed Bogiem. Człowiek pogrąża się w kacu moralnym. Dręczy go sumienie. A szatan chce, aby człowiek był jak najdłużej zdołowany, wewnętrznie roztrzęsiony. Aby dominował brak pokoju i dobra, by przeprowadzić ostatni i najgorszy trzeci atak.
  3. Pokusa zerwania więzi stworzenia ze Stwórcą. To ostatni atak, który jest najgorszy, bo kończy się śmiercią duchową. Niektórzy popełniają samobójstwa fizyczne czy duchowe, niektórzy oddają i powierzają swe życie szatanowi. Ci, co uznają za swojego pana szatana, już nie odczuwają pokus, nie ma dla nich żadnego grzechu, nie mają żadnego kaca moralnego. Ich sumienie staje się szerokie i płytkie. Wielka tolerancja i róbta co chceta, byle z dala od Krzyża, od Chrystusa.  Tworzą pozorne dobra. Zdobywają wiele dóbr materialnych i uciech cielesnych. To Ci, którzy nie doświadczą pełni Paschy.

Chrześcijanin to człowiek grzeszny, który zrywa z Szatanem już po pierwszym doświadczeniu pokusy. Chrześcijanin to człowiek, który wyrzuca z siebie każdy grzech, każdą winę na Chrystusa. Im bardziej jestem słaby i grzeszny, tym mocniej pragnę Chrystusa, Jego Krzyża, Jego miłości. Wtedy będę mógł żyć. Jako nowe stworzenie w nowym życiu pełnym miłości.  New Age in only Christian love.

Bądź dzielny i mężny! Pojednaj się z Bogiem przez Jezusa Chrystusa i żyj miłością !  Kochaj i rób co chcesz !

Niemiłosierna sprawiedliwość

miłosierdzieSkosztujcie wszyscy jak dobry jest Pan Bóg. Ale jak Go skosztować? Jak odczuć Jego dobroć, jak wokół Ciebie tylu szyderców i naciągaczy dobra? W Słowie Bożym na czwartą niedzielę Wielkiego Postu, na półmetku Bóg ukazuje swoje miłosierne oblicze. Dziś Jego Słowo przedstawia nam ewolucje miłosierdzia w historii zbawienia.

Jozue, prorok starotestamentalny i następca Mojżesza, wybrany przez Boga do dokończenia misji w zajęciu i osiedleniu się w ziemi obiecanej ukazuje nam pierwotny obraz miłosiernego Boga. Bóg wierny przymierzu zawartym ze starym człowiekiem kontynuuje pomoc i wsparcie narodu wybranego. Sparzony i obdarty Bóg przez niewierność bałwochwalczą i nierząd swego narodu (za czasu Mojżesza) stawia Jozuemu nowy warunek.

Bądź mężny i mocny! Bądź mężny i mocny w wypełnieniu prawa zawartego w przymierzu z Mojżeszem (dekalog). Mówi mu, aby nie odstępował od tego prawa 10 przykazań oraz aby rozmyślał dniem i nocą, czyli żył dekalogiem. Bóg pragnie, aby Jego stworzenie, człowiek żył tym prawem, przymierzem. Jest to umowa zawarta pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Człowiek ma wypełniać w pełni 10 przykazań Bożych, a w zamian Bóg będzie wszędzie dawał mu wszystko, całe szczęście, dobro i pokój, wtedy zaprowadzi człowieka do Ziemi Kanaan, ziemi obiecanej.

Bóg z Jozuem ponawia, przypomina i upomina się o tę umowę. Nie zrywa jej, mimo, że ludzie z narodu wybranego nie wypełnili i nie spełnili zapisów tego przymierza. To jest trzeci obraz miłosierdzia Boga (pierwszy jest podczas zapowiedzi Protoewangelii w Rdz 3,15, drugi w przymierzu zawartym z Mojżeszem – dekalog Wj 20,). Bóg jest wierny swojemu Słowu. ALE. Bóg jest wierny, ale konsekwencje niedotrzymania umowy, tego przymierza ponosi człowiek.

/ Glossa: Żydzi, Naród Wybrany, po części mieszkał w Egipcie. Egipt w ówczesnym świecie był polityczną i cywilizacyjną potęgą. Egipt był krajem praworządnym, gdzie rozwijała się gospodarka, kultura, nauka i etyka. Niewolnictwo nie było tolerowane, a królowie egipscy (tzw. faraonowie) szanowali wszystkich ludzi pracy i w znacznej mierze dbali o swój naród zamieszkiwany w dorzeczu i delcie Nilu. Żydzi tam zawędrowali w poszukiwaniu lepszego życia. (Tak, jak Polacy emigrowali czy dalej emigrują na Zachód w polepszeniu sobie warunków życiowych). Jednak ówcześni Żydzi, w większości zachowywali się jak dzisiejsi imigranci z południowego-wschodu, zamiast wziąć się do pracy i żyć w pokoju w narodzie, który ich przyjął, to żądali, że wszystko im się należy za nic, za to, że są wybrani przez swojego Boga. Mieli duże roszczenia i  zamiast pracować, zaczęli kombinować i oszukiwać. Aż w końcu król egipski przegonił ich ze swoich ziem. A Żydzi, odwrócili to wszystko i zaczęli rozpowiadać kłamstwo, że Bóg ocalił ich z niewoli egipskiej, że byli tam prześladowani i ciemiężeni przez Egipcjan. I tak jest po dziś dzień. Dasz im chleb a powiedzą, że dostali kamieniem w głowę. Powiesz prawdę, coś nie tak po ich myśli, zostajesz antysemitą. Ich lament i żałosne użalanie się nad sobą oraz ciągłe dążenie do materialnego bogactwa i panowania nad innymi ludami zostało ujęte w ich księgach i przypowieściach. A jak ktoś kłamie i powtarza kilkaset razy kłamstwo, to potem staje się „prawdą”. A papier wszystko przyjmie …/

I rzekł Pan do Jozuego: ?Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską?.   /Joz 5, 9/

Tak mówi Bóg do Jozuego, zrzuca z nich ciężar grzechu, okazuje swoje miłosierdzie, uwalnia ich z tej egipskiej hańby. Z tego czasu, kiedy nie żyli tak, jak inni Egipcjanie poprzez pracę tylko przez oszustwa i kombinatorstwa, poprzez nie pełnienie woli Bożej, później spisanej w Przymierzu, w Dekalogu, w Umowie pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Bóg wybiera naród żydowski spośród wszystkich narodów za swój umiłowany, bo najbardziej odszedł od pełnienia woli Boga, od natury człowieka, najbardziej oddalił się od obrazu i  podobieństwa samego Boga. Czyż chorzy nie potrzebują lekarza? Czyż nie ja najbardziej potrzebuję Boga, w Chrystusie Jezusie?

Ale kiedy Bóg okazuje swoje miłosierdzie względem narodu wybranego pod przywództwem Jozuego? Mówi te słowa, dopiero wtedy, gdy

Wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni, którzy wyszli z Egiptu, umarli na pustyni, w drodze po wyjściu z Egiptu. Ci bowiem wszyscy z ludu, którzy wyszli, byli obrzezani; natomiast ci z ludu, którzy się urodzili na pustyni w drodze po wyjściu z Egiptu, nie byli obrzezani. Czterdzieści bowiem lat Izraelici błąkali się po pustyni, póki cały naród nie wymarł, mianowicie mężczyźni zdolni do noszenia broni, którzy z Egiptu wyszli, ponieważ nie słuchali głosu Pana. Im bowiem Pan poprzysiągł, że nie pozwoli im ujrzeć tej ziemi, którą poprzysiągł ich przodkom; że da nam ziemię opływającą w mleko i miód. /Joz 5,4/

Bóg okaże swoje miłosierdzie wtedy, gdy dotknie człowieka swoją sprawiedliwością. Zanim Bóg okazał swoje miłosierdzie ustanowił przymierze z człowiekiem. Ustanowił prawo. Dekalog. Samo przymierze już jest formą miłosiernego spotkania człowieka z Bogiem. Ale Bóg w swojej sprawiedliwości względem siebie samego nie narzuca swojej woli człowiekowi. Wielu zapomina, że Bóg jest sprawiedliwy pełen miłości miłosiernej. Mówią tylko o miłosierdziu. Niektórzy teologowie, księża zapominając o sprawiedliwości, głoszą bzdury i herezje, że Bóg jest taki wspaniały i miłosierny, że w ostateczności wszystko ci odpuści ….. „nie ma piekła”. Wszyscy będziemy zbawieni, a nawet szatan itd. Papież ogłosił ten rok 2016 rokiem miłosierdzia. A przez to dziś mamy taki polityczny kościelny trend, tzw. „moda miłosierdzia”. Nawet dochodzi do absurdów, że nie mówi się „przypowieść o synu marnotrawnym” tylko „przypowieść o miłosiernym ojcu”. Niektórzy sami chcą się  usprawiedliwiać szukając oparcia w miłosierdziu, raz po raz, całkowicie zapominając o Bożej sprawiedliwości. Kiedy i kto ogłosi rok rokiem sprawiedliwości Bożej? Chyba sam Chrystus, kiedy przyjdzie w chwale, w Paruzji. Ale jeżeli mówimy o miłosierdziu, to wsłuchajmy się w tę Jezusową przypowieść o…. synu marnotrawnym  o … miłosiernym ojcu, jak kto woli:

?Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się,  ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.  Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”?.  /Ewangelia Łukasza 15/

Do Ojca, naszego Boga wszyscy my należymy, jesteśmy Jego własnością. Każdy człowiek jest świątynią Ducha Świętego, w którym chce zamieszkać Chrystus. Znamieniem tego jest sumienie człowieka. Szukając dobra, odnajdziemy pełne dobro tylko w Ojcu, w Bogu. A do pełni Boga prowadzi nas tylko Chrystus poprzez Ducha Świętego. Bóg stworzył nas wolnymi bytami ograniczonymi czasem i miejscem. Jesteśmy dziedzicami Jego Świętości i pełnego Dobra. Synowie korzystając z tej łaski, biorą należną część majątku swego Ojca. Starszy pozostaje przy Ojcu, pomnażając swoje dziedzictwo, młodszy zabiera, odchodzi od Ojca, nie pełni Jego woli, zaczyna żyć na swój sposób i w konsekwencji roztrwania całe dziedzictwo otrzymane od Ojca. Jednak, gdy traci wszystko, wraca do swojego Ojca, prosi Go o wybaczenie. Staje w wolności i prawdzie przed sobą i przed swoim Ojcem. Ojciec z radością i otwartością raduje się, że ów syn, który był martwy i zaginął (nie pełnił woli Boga) ożył i odnalazł się (zaczął pełnić wolę Boga). Jednak żaden z synów, z bohaterów tej przypowieści, nie jest wzorem do naśladowania. Bo pierworodny Syn nie cieszy się z powrotu swego brata, tylko ze smutkiem i wyrzutem idzie do swojego Ojca.

Czy jako wierzący, katolik, chrześcijanin ile razy miałeś za złe Bogu, że z najgorszego grzesznika, którego znasz uczynił człowieka szczęśliwego i radosnego? Ileż razy zazdrościłeś łaski i szczęścia Bożego udzielanego innym osobom, ludziom z innej wiary (o innym spojrzeniu na Boga) czy z innej partii (o innych poglądach) czy z innej rasy (innej narodowości) itd. ?

Ja, jako teolog i informatyk, powołany syn mojego Ojca, mojego Boga będę cieszył się wraz z Nim, jak wielu moich braci wróci do naszego wspólnego Ojca, pełniąc Jego wolę, żyjąc w prawdzie i miłości. Wtedy sam chciałbym stać się ich sługą  w przyprowadzeniu ich do Boga, który jest jedynym źródłem miłości, wolności, sprawiedliwości i miłosierdzia. Dlatego jako robotnik w Winnicy Pańskiej dzielę się z Wami, tą miłością i pragnę, abyście poznali swoim sercem i umysłem jedynego Gospodarza, który zmienia życie człowieka, tylko wtedy, kiedy całkowicie zaufacie Bogu przez Chrystusa w Duchu Świętym.

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi?. /Ewangelia Mateusza 20,1nn/

Bóg jako Stwórca, Gospodarz wszelkiego bytu wychodzi do każdego człowieka, jako pierwszy podaje mu swą dłoń. Jako pierwszy wychodzi i ustanawia z człowiekiem przymierze i prawo. Kosztem tego prawa jest Jego Syn, Jezus Chrystus. On jest zapłatą dla tych, co pracują w Jego winnicy. On jest denarem, On jest największym skarbem, Twoją pewną wygraną, Twoim miliardem.

time_lifePrzypatrzmy się bliżej  tej przypowieści, spoglądając na schemat, który przybliża logikę Bożą. Człowiek (man) A to robotnik, który otrzymał zatrudnienie w Winnicy Pańskiej na początku swego życia, to człowiek, który przyjął zapłatę – tego denara, który symbolizuje zbawienie. Człowiek A to też ten wierny syn z przypowieści o marnotrawnym synu.  Człowiek B to robotnik, który został zatrudniony u Gospodarza nieco później (około godziny trzeciej). Człowiek C to robotnik, który znalazł pracę w Winnicy w ostatniej godzinie. Wszyscy trzej pracują za denara. Każdy z nich otrzymuje tę samą zapłatę. Niezależnie ile godzin pracował, niezależnie kiedy w swoim życiu doświadczył i przyjął Jezusa Chrystusa. Jednak niektórzy (człowiek A -> człowiek F), którzy wzięli zapłatę zaczęli szemrać, użalać się i szukać swojej sprawiedliwości. Przychodzą z pretensją do Gospodarza i mówią, dlaczego inni (B i C) mimo, że mniej pracowali dostali taką samą nagrodę. Gospodarz odpowiada im, że umówili się na denara i taką zapłatę otrzymali, zgodnie z umową. Jednak oni nie mogą tego zrozumieć. Przemawia przez nich pycha, zazdrość i chciwość. Dlatego Gospodarz odpowiada im, aby odebrali swoją zapłatę i odeszli. Ów taki człowiek staje się człowiekiem F – robotnikiem, który pracuję poza Winnicą, udało mu znaleźć sobie pracę w Winnicy, jednak świadomie i dobrowolnie zrezygnował z tej pracy, z tej łaski. Mówi, że pracuje u Gospodarza, a owoce Jego życia wskazują, jakby tego Gospodarza nigdy nie poznał. Tak postępują niektórzy duchowni czy świeckie osoby, które mówią co innego, a co innego robią, a przez to nie żyją Ewangelią. Tylko same się usprawiedliwiają.

Bóg okazuje swoje miłosierdzie każdemu człowiekowi. Zarówno człowiek A, B i C otrzymuje to samo, mimo, że każdy z nich przepracował w Winnicy inną ilość godzin. Wzorem jest człowiek A, który w pełni radości pracuje w Winnicy Pańskiej i cieszy się z każdego, kto w tej Winnicy znalazł zatrudnienie, niezależnie od pory dnia.

Miłosierdzie22Ja będę cieszył się wraz z Miłosiernym Ojcem, kiedy Ty przyjdziesz do Niego i zaczniesz pracować ze mną w Winnicy Pańskiej. Proszę Cię, przyjdź do nas, choć na godzinę i doświadcz w swoim życiu łaski Ducha Świętego, który uzdalnia człowieka w dary i charyzmaty pełne miłości, dobra, pokoju i piękna.  Dlatego dzielę się z Wami, tą radosną nowiną, że Jezus Chrystus został ukrzyżowany, ale zmartwychwstał i żyje swoją mocą Ducha Świętego wśród nas.

Jednak istnieją także inni ludzie, którzy nigdy w swoim życiu nie mieli okazji spotkać Gospodarza i doświadczyć Jego dobra, nie znaleźli pracy w Winnicy Pańskiej, to człowiek D, robotnik, który pracuje poza Winnicą. Oni także będę mogli doświadczyć Bożego miłosierdzia, po śmierci wybrać (purgatory – czyściec), przyjąć bądź odrzucić łaskę Boga. Jednak są i tacy,  którzy czasami pracowali poza i w Winnicy Pańskiej, jednak potem porzucili nawet tę  pracę i znaleźli sobie życie bez pracy, czyli świadomie odrzucili łaskę Boga – człowiek F. To Ci, którzy żyją w obłudzie i są pełni pychy i oddają cześć Złemu.

Nie znasz chwili końca swego życia. Tym bardziej nie znasz chwili końca świata. Ale wiedz, że Twoim końcem świata będzie chwila końca Twego życia.

Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.  /1Kor 5, 17nn/

Im bardziej kochasz, tym bardziej stajesz się sprawiedliwym w oczach Boga.  Szanuj każdego człowieka i pomagaj mu, dziel się z nim darami materialnymi i duchowymi, nie bądź egoistą. Bądź dzielny i mężny!

Błogosławiony każdy, kto wejdzie na drogę Pana!   zob: http://paszyn.pl/spirala-milosierdzia/

O grzechu

zniewolenie_grzechuKażdy z nas jest grzeszny, każdy z nas popełnia błędy, jest ułomny i skończony w swoich decyzjach. Zatem czym jest grzech i jakie są jego konsekwencje? Dlaczego Stwórca dopuszcza zło, cierpienie i śmierć? Aby zrozumieć czym jest grzech, najpierw trzeba uświadomić sobie czym jest zło i umieć je odróżnić od dobra. Zło jest brakiem dobra a grzech jest pełnym złem, które zniewala.  Zapłatą za grzech jest śmierć. Wszyscy umieramy rodząc się w innej rzeczywistości. Mądrość Boga  dopuszcza grzech, zło, aby stać się jeszcze bardziej godnym Jego świętości. Nikt nie jest święty, poza nim, poza Ojcem, poza Synem, poza Duchem Świętym. Całe stworzenie jest święte Jego świętością. Jest obrazem i podobieństwem Trój-jedynego. Aby bliżej przedstawić siebie, Bóg w pełni objawił się w Jezusie Chrystusie, jedynym pośredniku pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Chrystus swoim cierpieniem, swoją męką krzyżową, śmiercią ukazał esencję zła. Syn Człowieczy immanentnie doświadczył na sobie owoce pełni zła, grzechu. Stał się grzechem każdego z nas. Grzech, czyli nieposłuszeństwo wobec woli Boga, znalazł swe ujście w pełnym posłuszeństwie Syna Człowieczego aż do śmierci. Dlatego TYLKO Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczenia grzechów. Jego Słowo jest pełne mocy, które uzdrawia ciało i duszę człowieka. Owocem odpuszczenia jest uzdrowienie cielesne i duchowe człowieka. Bóg działa pełni sobą w pełnym znaczeniu.

Kiedy Chrystus odpuszcza grzechy człowiekowi? Wtedy, kiedy widzi wiarę człowieka i pragnienie zmiany. Jakże On może Ci opuścić Twoje grzechy, jak zatarłeś granice pomiędzy dobrem a złem i nie wiesz, co jest grzechem w Twoim życiu. Aby przyjąć odpuszczenie grzechów i darowanie win, człowiek musi stanąć w prawdzie przed samym sobą i Bogiem. Umieć powiedzieć na głos, co jest złe w swoim życiu i uznać siebie za człowieka grzesznego, chorego potrzebującego oczyszczenia przez lekarza jakim jest Jezus Chrystus. On przyszedł do ludzi chorych, grzeszników, nie przyszedł do sprawiedliwych, ale przyszedł do Żydów, którzy nie żyli zgodnie z wolą Boga.  A zatem, aby nie żyć w grzechu potrzeba łaski Bożej, o którą należy się modlić i żyć zgodnie z naturą powołania, czyli żyć miłością. Sakrament pokuty, spowiedź, rozmowa duchowa jest łaską dokonującą przemianę człowieka. Dzięki grzesznym ludziom z pomocą Bożą, możemy wspólnie szukać i odkrywać dobro. Stawać się coraz doskonalszymi w Bogu.

Zły duch został dopuszczony do działania w świecie, jako konsekwencja grzechu pierworodnego, nieposłuszeństwa naszego praprzodka. A zatem każdy indywidualny grzech ma wymiar społeczny i dotyczy całej wspólnoty.  Każdy z nas jest poddany pod działanie Złego. Nawet Chrystus doświadczył kuszenia diabła. Przypatrzmy się Ewangelicznej scenie kuszenia na pustyni.

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: ?Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem?. Odpowiedział mu Jezus: ?Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek?.
Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: ?Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje?. Lecz Jezus mu odrzekł: ?Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz?.
Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: ?Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień?. Lecz Jezus mu odparł: ?Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego?.
Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.

Kiedy diabeł kusi? Wtedy kiedy każdy z nas jest na pustyni, która jest symbolem pustki i wielu pokus. Jeżeli w Twoim życiu nie ma miłości, nie ma rodziny i oddania się jej poprzez pracę i modlitwę, a masz dużo wolnego czasu, który jest marnotrawiony to wtedy przychodzi ten, który kusi i podsyca.

Jak diabeł kusi? Inteligencja szatana jest skończona i płytka, w swoim działaniu zapętla się robiąc to samo korzystając tylko z coraz to nowszych metod i narzędzi doczesności. Diabeł kusi na trojaki sposób:

  1. Wszystko, co doczesne, materialne przewyższa rzeczy i pragnienia duchowe. – Pierwsze kłamstwo szatana. Chce wyzbyć z człowieka naturę Bożą, godność dzieci Bożych i zniszczyć wewnętrzną świątynię Ducha Świętego w duszy człowieka. (nie samym chlebem żyje człowiek).  Implikuje to następne.
  2. Wszystko Tobie dam, jak oddasz mi pokłon. – Drugie kłamstwo szatana. Chce tego pustego człowieka w rzeczy duchowe wypełnić potęgą władzy i panowania. To, co wcześniej zniszczył, dokonał duchowej pustki, chce ją teraz wypełnić pychą. (Bogu będziesz służyć) A to implikuje następne.
  3. Wszystko to, co robisz, jest doskonałe i nie wymaga zmian. – Trzecie kłamstwo szatana. Chce tego pysznego człowieka utwierdzić, że wszystko jest relatywnym dobrem a Bóg i tak Ci wszystko przebaczy, bo jest miłosierny. (nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego).

Te pokusy zrodziły grzech, który w pełni odzwierciedlił się i przyczynił  się do powstania masonerii i kultu złego ducha.  Dlatego wielu, którzy nie żyją Słowem Bożym, żyją tym kłamstwem.

Jak przeciwstawić się diabłu? TYLKO Słowem Bożym. Chrystus z diabłem nie dyskutuje, nie stara się go nawrócić. Na te trzy pokusy odpowiada stricte Słowem Boga wziętym ze Starego Testamentu, z Tory, z księgi Powtórzonego Prawa:

  1.  Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu; czy strzeżesz Jego nakazu, czy też nie. Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana.
  2. Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał. Nie będziecie oddawali czci bogom obcym, spomiędzy bogów okolicznych narodów, bo Pan, Bóg twój, który jest u ciebie, jest Bogiem zazdrosnym, by się nie rozpalił na ciebie gniew Pana, Boga twego, i nie zmiótł cię z powierzchni ziemi.
  3. Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa. Będziecie pilnie strzec polecenia Pana, Boga waszego, Jego świadectwa i praw, które wam zlecił. Czyń, co jest prawe i dobre w oczach Pana, aby ci się dobrze powodziło i abyś wreszcie wziął w posiadanie piękną ziemię, którą poprzysiągł Pan przodkom twoim,

Cechą wspólną tych pokus jest próba nakłania człowieka do kłamstwa. Szatan bazuje na kłamstwie. Dlatego każdy, kto świadomie żyje w kłamstwie pełnym pychy a nie uzna swojej grzeszności, nie przyjmie Chrystusa do swojego życia, zostanie potępiony. Ze złem się nie dyskutuje. Zło nie podlega żadnej tolerancji. Im większa w człowieku świadomość grzechu tym większa odpowiedzialność na nim spoczywa.

Jeżeli widzisz swojego brata żyjącego w grzechu, pomóż mu. Upomnij go w cztery oczy i módl się za niego. Jeżeli dostrzegasz duchownego, księdza, który nie żyje Słowem Bożym, mówi co innego a robi co innego, upomnij go i pomódl się za niego. Każda obojętność przyczynia się do rozwoju zła. Zło należy obciąć na samym początku Słowem Bożym, które jest skuteczne i ostre jak miecz obosieczny.
W rzeczywistości duchowej każdy człowiek ma swojego własnego ducha dobra (anioła) i ducha zła (demona). Im więcej żyjesz zgodnie z wolą Boża, Jego przykazaniami, tym większe dobro. Im bardziej oddalone życie od prawdy i miłości, tym większe zło, które nawet może człowieka opętać i zniewolić. Niektórzy kapłani egzorcyści robią błąd, dyskutują z demonem, który opętał człowieka. Nie wolno tak postępować.  Wielu też duchownych za podszeptem szatana, źle rozumuje czym jest czystość. Czystość wiążą z seksem. A jest to nieprawda. Szatan niszczy piękno seksu, gdzie tworzy się miłość i początek życia, poprzez pokusy pożądliwości zmysłów i egoizm. Co czyni człowieka nieczystym?  Sam Chrystus mówi wyraźnie i dobitnie:

Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!  … Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym

Każdy z nas powinien żyć w czystości, ta czystość w małżeństwie rodzi wspaniałe dary i przyczynia się do wiernej miłości duchowej i cielesnej. To właśnie największe grzechy rodzą się z braku posłuszeństwa, braku czystości i braku odpowiedniego dystansu do dóbr materialnych. Jeżeli dla Ciebie nie jest najważniejszy Bóg w miłości Trójcy Świętej i nie żyjesz tymi trzema Radami Ewangelicznymi, a mówisz, że wierzysz w Boga i dalej robisz „swoje”, patrzysz tylko na swój egoizm i pychę, to sam skazujesz swoje życie bez wieczności z Nim.

Wielu też nawiedzonych, głosi kłamstwa twierdząc, że okultyzm, opętanie przechodzi z pokolenia na pokolenie aż do czwartego czy szóstego pokolenia. Wielu głosi takie tezy, aby tylko zastraszyć grzechem śmiertelnym, szatanem i demonem. Powołują się na różnych świętych, a często zapominają o Ewangelii, o Słowie jakim jest Jezus Chrystus. Rodzi to patologię wiary i zniechęca czy oddala ludzi od wyznawania wiary w wolności i miłości. Wielu nawiedzonych, twierdzi, że widziało szatana, demonów i przedstawia ich jak brzydkich, obleśnych wampirów czy zombie. Nic mylnego, bo szatan jako anioł jest pięknym stworzeniem, bytem duchowym i nie może się urzeczywistnić jak potwór, (zazwyczaj urzeczywistnia się jako piękna młoda postać, najczęściej jako dziewczyna). To wyobraźnia człowieka działa bardziej niż rzeczywistość. Każdy, kto chce Cie zastraszyć sam jest pod wpływem demona i nie ma w nim prawdy.  Każda religia, w której dominuje kłamstwo, zastraszanie a jej owoce nie czynią dobro i pokój nie pochodzi w pełni od Boga. Bo Bóg pragnie Cię wolnym, abyś kochał Go całym sobą i żył zgodnie z Jego wolą.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.

Wielu żyje nie swoim życiem. Patrzą na drugiego człowieka i go osądzają, wydają o nim opinie wg swojego „widzi mi sie”. Boją się upomnieć czy przestrzec przed grzechem, bo sami tkwią w jeszcze większym grzechu. Życie w obłudzie rodzi największe konsekwencje społeczne. Nie wolno osądzać, bo nikt nie wie, co  kryje się w sercu człowieka, ale należy głośno tępić zło, wszelkie czyny Złego. Zero tolerancji, zero litości dla Złego. To jest tzw. radykalizm Ewangeliczny.

 

O Miłości

About_loveMiłość – proste i krótkie słowo a w swym znaczeniu nieskończone i niezgłębione. Każdy z nas jest powołany do miłości.  Tej miłości wielkiej, nieskończonej jaką jest Bóg, ale także do tej miłości, którą odkrywamy i doświadczamy na co dzień.  Miłość jest cnotą i darem Ducha Świętego. Miłość, obok wiary (Boga) i nadziei (Jezusa) jest dynamizmem relacji pomiędzy Boskimi Osobami, a także jest twórczą relacją pomiędzy nami tu i teraz.

Cóż może być piękniejszego niż miłość? NIC. Nic nie jest piękniejsze, nic nie jest większe, nic nie jest doskonalsze niż miłość. Miłość przewyższa wszystkie formy, całą materię i unosi nas na wyżyny podobieństwa samego Boga. Dzięki miłości przewyższamy całość wszechświata, biocenozy, wszelkich bytów materialnych i duchowych. Dzięki miłości stajemy się w Bogu.

Fundamentem miłości jest wolność i wierność. Bez wolności i wierności nie ma miłości. Miłość jest zadaniem, które ma nas przybliżyć do samego Boga. W świecie stworzenia jesteśmy jedynymi, którzy posiadają ten dar. Wymiar miłości człowieka jest szeroki. Otaczamy swoją miłością rodziców, rodzeństwo, dzieci, nas samych oraz innych ludzi, których spotykamy w naszym życiu. W każdej tej relacji ta sama miłość jest inna. Kocham wszystkich, ale każdego inaczej.

Miłość istnieje tylko w relacji osobowej. Aby zaistniała pełna miłość pomiędzy osobami (w relacji: Bóg – człowiek i człowiek – człowiek), muszą być spełnione cztery warunki:

  • wolność,
  • bezinteresowność,
  • wierność,
  • obopólność.

Zakochanie, zauroczenie w drugiej osobie nie czyni par excellence miłości, jedynie może być początkiem do odkrywania i realizowania miłości, sensu stricto do dawania z siebie i dawania siebie. O miłość powinno nieustannie się dbać i pielęgnować, o pełną miłość nieustannie należy współpracować i współtworzyć. To jest zadanie człowieka.

Bóg stworzył człowieka dla miłości i do miłości. Miłość jest pełnią dobra i pokoju, jestem kontemplacją i chwałą Stwórcy.  Miłość Boga w Trójcy Świętej w pełni przekłada się na rodzinę (ojciec, matka, dziecko). To rodzina jest pełnym obrazem i podobieństwem Boga Trój-jedynego. Jest rzeczywistością tu i teraz, w której realizuje się miłość. W miłości pomiędzy kobietą i mężczyzna tworzy się nowe życie. Ta miłość jest zaczynem życia. Tak jak nie ma nic piękniejszego w miłości Boga, tak samo nie ma nic piękniejszego w miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą. Ta miłość dwojga uczy wspólnoty i ofiarowania, oddawania siebie drugiej osobie.

Bóg stworzył człowieka: mężczyznę i niewiastę. Hiperbola obrazu stworzenia świata zapisana w pierwszych zdaniach Biblii, mówi nam, że kobieta powstała z boku mężczyzny. Nie powstała ani z jego głowy (symbol panowania), nie powstała z jego stóp (symbol poddaństwa), ale powstała z żebra, z jego środka, z części środkowej praczłowieka. Biblia na samym wstępie uczy nas, że mężczyzna i kobieta są sobie równi.  Że żadna z osób nie jest lepsza czy gorsza. Obie osoby są powołane do miłości, do dawania siebie nawzajem. Tworząc wspólnotę małżeńską stają się jednym ciałem, pełnym obrazem miłości Boga.

/Glossa: jeżeli  w jakimkolwiek ustroju politycznym, społecznym czy religijnym mężczyzna ma więcej praw niż kobieta lub vice versa, to ten ustrój polityczny, społeczny czy religijny nie jest zgodny z pełnym zamysłem Stwórcy. Jeżeli religie semickie (szczególnie Islam i Judaizm) deprecjonują rolę kobiety, uwypuklają jej podległość, poddaństwo wobec mężczyzny, ta religia nosi znamiona Szatana – nieprzyjaciela natury ludzkiej, który dzieli i niszczy. Jeżeli w chrześcijaństwie ktoś twierdzi, że kobieta nie może pełnić godności kapłańskiej a Maryi oddaje się cześć jak Bogu, to bardzo mało rozumuje ze Słowa Bożego, mając cały czas wybiórczą mentalność semicką, judaistyczną „pod siebie”./

Te obie osoby mimo, że są równe, nigdy nie zastąpią siebie. Komplementarność tych osób: mężczyzny i kobiety tworzy osobową i osobliwą miłość, której wzorcem jest sam Bóg w Trójcy Świętej. Nie ma większego szczęścia i radości niż miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą. Kobieta jest najpiękniejszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu mężczyzny) a mężczyzna jest najwspanialszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu kobiety), nie ma nic poza nimi. To piękno i ta wspaniałość buduje i umacnia miłość.  W sakramencie małżeństwa, Bóg błogosławi i umacnia swoją mocą związek, który powinien być oparty o podstawowe trzy filary:

  • wspólnotę modlitwy, (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych)
  • wspólnotę stołu,
  • wspólnotę łóżka.
/Glossa: Największą miłością obdarowani są małżonkowie. Nawet kiedy małżeństwo przeradza się w rodzinę, ta miłość jeszcze bardziej staje się dojrzalsza i pełna. Tworzy się nowe życie, które jeszcze bardziej jednoczy i scala. W rodzinie nie można dopuścić do tzw. patologii rodzicielskiej miłości, która przejawia się w tym, że matka czy ojciec bardziej kocha swoje dziecko niż swojego współmałżonka. Im bardziej kochasz swojego małżonka, tym bardziej Twoje dziecko będzie prawidłowo uczyło się miłości, będzie bardziej inteligentne i mądre, bardziej dojrzalsze. Dziecko uczy się miłości i życia od swoich rodziców. Niekiedy jest tak, że matka kocha zaborczo swoje dziecko, bardziej poświęca mu siebie niż mężowi a potem jak dziecko dorośnie bardzo często go zniewala, wtrąca się w nie swoje życie. To nie jest miłość tylko egoizm. A później robią się problemy w małżeństwach i rodzinach. Nie wolno wtrącać się w życie swoich dzieci, kiedy już same tworzą rodzinę./

Wspólna modlitwa (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych), posiłek i seks czynią małżeństwo nierozerwalną wspólnotą, szkołą miłości.

Seks w małżeństwie odgrywa najbardziej kluczową rolę. Przyjemność jaką czerpią wspólnie, orgazm jaki wspólnie doświadczają jest urzeczywistnieniem wieczności, jest rąbkiem i przedsmakiem życia wiecznego, jest nagrodą za trud codzienności. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest zarezerwowane tylko małżonkom oraz ludziom (mężczyźnie i kobiecie) żyjącym  w wolności w stałym związku opartym na wierności i służeniu sobie nawzajem.

Do zaistnienia sakramentu małżeństwa potrzebny jest tylko dojrzały fizycznie i psychicznie oraz wolny człowiek, mężczyzna i kobieta oraz ich pragnienie życia z sobą w wierności, miłości i służeniu sobie aż do śmierci. Wtedy łaska Boża spoczywa nad nimi a Duch Święty ich umacnia. W cywilizacji chrześcijańskiej mamy tzw. śluby kościelne, ale to nie jest warunek sine qua non. Obecność czy nieobecność duchownego (księdza, popa, pastora itd.) nic nie zmienia w istocie, esencji tegoż sakramentu. Sakrament ten nigdy nie zaistnieje jak jedna osoba zataja przed drugą istotne informacje lub żyje w kłamstwie lub też jest zmuszana do tego związku lub też w swoim zamyśle chce oddalić swojego współmałżonka od miłości Bożej. W innych naciąganych przypadkach i niezgodnych z prawdą, ten sakrament jest zawsze skuteczny aż do śmierci z jednej osób i żadna władza „na ziemi” (polityczna i religijna) czy władza „na niebie” (aniołowie) nie ma prawa i mocy, aby to zmienić.

/Glossa: jeżeli w małżeństwie zaczynają się dziać problemy, pierwszym lekarstwem powinien być seks. Współżycie seksualne jest gliną, która scala małżonków. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest bardzo istotne i jest zarezerwowane tylko dla małżonków. Np. Jeżeli kapłan, zakonnik, który ślubował Bogu wierność, celibat czy tzw. ślub czystości a współżyje seksualnie z kobietą popełnia taki sam grzech śmiertelny, ciężki jakby mąż albo żona nie mająca sakramentu kapłaństwa dokonałaby podczas Mszy Św. transsubstancjacji czyli przeistoczenia. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy i nie można niczym siebie usprawiedliwiać. Wolność, miłość i wierność jest fundamentem, a podwójne życie jest zdradą i szyderstwem Boga. Lepiej odejść i zacząć życie od nowa w wolności i świadomości życia w prawdzie. /


Ta przyjemność wyrażana w dawaniu siebie powinna być pełna i intymna. Pełen dynamizm i energia, pełne pożądanie i rozkoszowanie się cielesnością, wszystkimi członkami ciała jest wspaniałym darem i jest pełnym doświadczeniem bycia stworzonym na obraz samego Boga. Szatan – Zły duch nie może tego zdzierżyć i uderza w człowieka w najbardziej intymne i delikatne miejsce poprzez szyderstwo, kpinę i całą karykaturę seksu. Poprzez pornografię i inne dewiacje seksualne seks – dar miłości i źródło życia sprowadza tylko do zwykłej pożądliwości, zaspakajanie tego, co zostało przez niego naruszone i rozjuszone. Taki seks pozbawiony wolności, bezinteresowności, wierności i obopólności,  rodzi gwałty, samogwałty i zniewala jednostkę. Tak jak woda jest źródłem życia, bez której człowiek nie przeżyje więcej niż kilka dni, tak samo ta sama woda w innych okolicznościach jest w stanie oparzyć (para wodna powyżej temperatury wżenia) i zadać ból, cierpienie, nawet śmierć. Tak jak woda ma trzy stany skupienia (lód, ciecz i para wodna) tak człowiek powinien być ukierunkowany na troistość Jedynego Boga i wspólnotę rodziny jako komplementarną całość.

Każda wspólnota małżeńska powinna odkrywać swe ciało, powinni sobie mówić, dzielić się pomiędzy sobą co chcą i czego pragną. Seks powinien być częsty i urozmaicony.  A improwizacja dobrze jemu sprzyja. Estetyka seksu podpowiada, że najpierw uwielbienie ciała powinno rozpocząć się od całowania, głaskania i przytulania wszelkich części ciała a potem dopełnienie tak, odpowiednimi technikami, aby razem odnieść wspólnie potrójny orgazm.     Zaspokojenie potrzeb seksualnych wpisanych w naturę jest jednym z kilku elementów miłości.

Posiłek wspólny, wspólna i urozmaicona kuchnia, zmysł smaku i przyjemność wspólnego przyrządzania czy wspólnego jedzenia jest kolejnym filarem budowania i pielęgnowania miłości. Przy stole małżeńskim czy rodzinnym siadamy, by wspólnie rozkoszować się potrawami, które są owocem naszej pracy i trudu dnia codziennego. Wspólny posiłek jest najlepszą okazją do wspólnej rozmowy małżeńskiej czy rodzinnej, do dzielenia się z innymi zwykłą codziennością. Poprzez bogactwo całego stworzenia, możemy delektować się dziełami Stwórcy, posilać się różnymi potrawami przyrządzonymi w różny sposób. Wspólny posiłek scala i ubogaca małżeństwo czy rodzinę.

Wspólna modlitwa czy kontemplowanie przyrody, podziwianie dzieł stworzonych na wspólnych wycieczkach jest kolejnym trzecim filarem budowania i trwania w miłości. Wspólnota małżeńska czy rodzinna musi zdać sobie sprawę, że żyje w większej wspólnocie Boga i wszystkich innych stworzeń. Poszukiwanie piękna duchowego w otaczającej przyrodzie jest początkiem poznania Stwórcy. Boga i Jego wszechmoc poznajemy poprzez różnorodność i piękno stworzenia, poprzez logikę, porządek i harmonię całego kosmosu, całej przyrody. Małżeństwo czy rodzina powinna swoją duchowość wspólnoty ukierunkować na Jezusa Chrystusa, Pośrednika pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Dar wiary i bojaźni Bożej nie zawsze jest przyjęty czy odkryty przez wielu. Nadzieją w poznaniu wiary jest piękno całego stworzenia, całej przyrody a przede wszystkim dawanie swoim życiem świadectwa wiary i miłości  Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. O miłość należy się modlić, aby Bóg umacniał nas w dobrym.

Modlitwa małżeńska czy rodzinna powinna stać w centrum życia wspólnotowego. Rodzina powinna znaleźć czas na wieczorną modlitwę, na niedzielne i świąteczne Słowo Boże i Eucharystię, czyli na spotkanie z Jezusem Chrystusem, z Miłością, która porywa i inspiruje. Wymiar modlitwy odzwierciedla wspólne pragnienie poznania pełnej Miłości, tej, do której wszyscy zmierzamy. Modlitwa jest pomostem pomiędzy miłością  fizyczną (wspólnotą łóżka, wspólnotą stołu) a miłością doskonałą i pełną, która znajduje się w Bogu. W wieczności nie będziemy się żenić, za mąż wychodzić, nie będziemy jeść posiłków, ale będziemy trwać w stanie wielkiej i pełnej Miłości w Bogu. Będziemy w Bogu. Stan wieczności przewyższa całość Twojego życia. Im bardziej kochasz tu i teraz, tym doświadczysz tam jeszcze większej miłości w sposób geometryczno-fraktalny. Nieskończony. Dlatego warto kochać każdego człowieka,  nieść swoim życiem pokój i dobro. Doskonałość osiągniemy tylko w Bogu. A modlitwa małżeńska ukierunkowuje nasze zmysły na transcendencje (istnienie poza), która wykracza poza nasz byt i rozumowanie.

I tak w swojej historii człowiek uczy się miłości, doświadcza jej. Miłość jest nieustannym zadaniem. Źle i nieumiejętne wykonywanie tego zadania przynosi bóle i cierpienia. Miłość jest wymagająca, stawia kolejne wyzwania. Miłość jest motorem małżeństwa. Bez miłości nie byłoby życia i rozwoju. A świętość to trwanie w tej miłości.

Miłość jest największą zdolnością, największym charyzmatem,  który otwiera człowieka na swojego Stwórcę.

Bez miłości nie ma życia, wszystko traci swój blask i sens. 

Brak miłości jest totalnym złem, piekłem.

/Glossa: Jeśli w problemach małżeńskich, w ratowanie miłości zawiedzie seks, wspólne posiłki i rozmowa, ostatnią deską ratunku jest modlitwa. Bywa też, że i szczera modlitwa nie pomoże, bo Bóg nie może zniewolić człowiek, nakazać mu. Dał nam wolność, wolną wolę, mimo wszystko. Dlatego miłość małżeńską, rodzinną należy pielęgnować, dbać o nią, troszczyć się o nią każdego dnia. Bo później może być za późno. Podobnie jest z życiem wiecznym, z miłością Boga. Jak chcesz osiągnąć życie pełne miłości wiecznej, jak nie umiesz zadbać o swojego męża czy o swoją żonę? Z miłością wiąże się odpowiedzialność i męstwo/

Im więcej miłości tym mniej słabości i pokus w moim życiu. Im bardziej odkrywam Źródło Miłości, tym więcej dostrzegam w sobie braki. Dziękuję Ci Jezu Chryste, że wszystkie moje braki, niedociągnięcia, słabości i grzechy, całą mą ułomność wziąłeś na siebie, na swój Święty Krzyż. Teraz Ty jesteś moją słabością.

Hymn Św. Pawła Apostoła o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Jakie  są owoce miłości w Twoim życiu? Czy współpracujesz z Dawcą miłości?

O Stworzeniu

Full_LifeBóg istnieje, ale nigdy nikt Go nie widział. Żeby cokolwiek czy ktokolwiek istniał nie musi być przeze mnie poznany. Czy znasz wszystko i wszystkich? Nie. Czy nauka, wiedza i rozum zdoła pojąć i określić to, co wykracza poza zmysły, poznanie człowieka? Wiara wspomaga rozum. Rozum dopełnia wiarę. Im bardziej używasz rozumu, tym bardziej otwierasz się na wiarę. Wiara bez rozumu jest zabobonem, przesądem i staje się magią, która wyjaławia człowieka z natury jego człowieczeństwa. Ja jestem tylko – A’ człowiekiem i aż – A człowiekiem, to dwie klamry spinające naturę człowieka, to zakres, płaszczyzna, widmo mojej istoty, mojego bytu. Jestem tylko, bo jestem człowiekiem słabym, grzesznym, cierpiącym. A jednocześnie jestem , bo jestem człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boga, posiadający godność i wolną wolę. Półprosta, krzywa, wznosząca życia – life, mająca początek w poczęciu nie ma końca. Na początku jestem czymś – tylko człowiekiem, aby stać się kimś – aż człowiekiem. Pełna transformacja, progres jest możliwy wtedy, kiedy będę w pełni używał rozumu i wiary. Bóg – delta constans, w Troistości osób tworzy wspólnotę, tworząc dynamiczne i nieskończone fraktale pełni dobra, miłości, pokoju i piękna, które nieustannie zawierają się w dynamice relacji pomiędzy Ojcem a Synem, Ojcem a Duchem, Synem a Duchem. Ta relacja osobowa jest zawarta w Słowie Bożym – jest podobieństwem. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga, Jego wewnętrznej i komplementarnej relacji. Tworząc teraz fraktale rodzin, uczymy się relacji i podobieństwa przez spójność i harmonię Boga Trój-jedynego. Śmierć – death jest tylko dyfrakcją, przejściem krzywej życia (nieustannych wyborów, wzlotów i upadków) w prostą współtworzącą fraktale życia wiecznego. Życie wieczne – eternity state jest stanem (nie miejscem i nie czasem) pełnej dynamiki, obrazem i podobieństwa Trójcy Świętej – delta constans lub też jego pełnego braku. Życie wieczne z Bogiem jest iteracją fraktalną w całym Jego pięknie i doskonałości. Człowiek posiadając naturę Bożą, mimo grzechu i zła jakie go otacza, ma nieustanną możliwość wielokrotnej  zmiany, przemiany życia dzięki Chrystusowi. Jednak wielu ludzi nie znało i nie zna daru Zbawienia, stąd też człowiek po swojej śmierci fizycznej, kiedy półprosta krzywa załamie się (dyfrakcja) wchodząc w inną rzeczywistość,  ma swoją ostatnią szansę – last choice na przyjęcie do swojego życia daru zbawienia. Ta decyzja jest ostateczna i wybór jest wprost proporcjonalny do codziennych wyborów z życia w doczesności. Osoba, która świadomie żyła w grzechu, postępowała źle, współtworzyła zło tego świata, mimo tej szansy, ostatniej możliwości wyboru, bez wiary i wsparcia duchowego osób żyjących (modlitwa wstawiennicza za osoby zmarłe), odrzuci dar zbawienia (związek przyczynowo – skutkowy). Zbawienie ma wymiar wspólnotowy, nie indywidualny. Przeciwieństwem dynamizmu fraktalnego niekończącego się życia stanu wieczności jest jego całkowity brak, to dziura – wieczny stan braku (potocznie nazywamy to piekłem).

Zanim Bóg stworzył świat i nas, zanim powołał czas i miejsce, całą czasoprzestrzeń. On jest nieustannie. Ten obraz i to podobieństwo, ten cały dynamizm, energia Boga w Trójcy Świętej utworzyła cały wszechświat, materię, która stała się początkiem obrazu. Końcowym aktem stwórczym był człowiek, pochodzący z tej materii, który był końcem obrazu samego Boga. Bóg stworzył człowieka na obraz – to znaczy ukształtował go podobnego do siebie, dał człowiekowi swoją boską naturę, dał wolność, dał miłość, dał pokój, dał dobro. To jest obraz Boga. Ale też Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Podobnego do relacji jakie panują pomiędzy osobami Bożymi. To podobieństwo człowieka do Boga uczy go korzystania z darów jego obrazu (wolność, miłości, pokoju i dobra). Uczy osobowości, dynamizmu oraz rozwoju. Ta relacja i podobieństwo emanuje w przyrodzie oraz we wspólnotach, w rodzinach. W rodzinie człowiek (dziecko) uczy się i poznaje swój obraz i swoje podobieństwo względem rodziny (ojca i matki), a potem względem samego Boga. Ten obraz i podobieństwo współtworzy nowe byty, całą materię. Kosmos nieustannie rozrastający się jest obrazem Stwórcy, jego nieskończoności. Porządek wszechświata, przyrody, rozwijający się kosmos i jego logika jest kluczem do odkrycia piękna i harmonii Stwórcy.

Błędem teologicznym i herezją eschatologii jest wezwanie: „Wieczny odpoczynek racz dać mu Panie …. ” W stanie wieczności – eternity state nie ma wiecznego odpoczynku, ale jest pełen dynamizm i energia. Czyż życie wieczne miało być smutne i leniwe?

W wymiarze ziemskich, materialnym cały ten dynamizm i progres jest oparty o wolność, o wolny wybór.

Zanim Bóg stworzył świat, całą materię i nas, powołał do istnienia byty duchowe, wieczne. Pierwszy byt stworzony to piękny, pełen świadomości obrazu i podobieństwa Boga anioł – Lucyfer. Jego Bóg powołał do niesienia światła, radości, dzielenia się z innymi całym dobrem i pięknem stworzenia. Każdy byt duchowy z natury swej posiada wolność, wolną wolę. Lucyfer miał być łącznikiem pomiędzy światem duchowym a światem materialnym, który został stworzony przez Boga. Jednakże z zazdrości i pychy (przymioty osobowe), stanął przeciwko człowiekowi, powiedział Bogu – NIE. Przez to, że był duchem, aniołem, jego poznanie Boga było doskonałe, „twarzą w twarz”, dlatego jego decyzja jest jednorazowa, nieodwracalna i wieczna. I tak stał się szatanem – pełnym brakiem całego dobra i piękna, brakiem miłości i pokoju. Lucyfer – Szatan, Zły Duch chce jak najwięcej zwieść ludzi od dobra i piękna, od miłości i pokoju. On jest zaczynem wszelkiego grzechu i zła, wszelkiego cierpienia i śmierci. On jest nieprzyjacielem całego stworzenia, a szczególnie człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Nienawidzi człowieka i nim gardzi, kpi i szydzi przed Bogiem, że stworzył człowieka tak miernego i ułomnego, tak niedoskonałego.  Człowiek sam z siebie nie jest w stanie go pokonać. My wszyscy ulegamy złu, raz świadomiej raz nie. Bóg dopuszcza do nas zło, tylko po to, abyśmy jeszcze bardziej wzrastali w Jego łasce.  Żebyśmy koncentrowali się tylko na Bogu. Ale nie pozostawił nas samym sobie. Bóg dał nam Jezusa Chrystusa, Swojego Syna, aby ten obraz i to podobieństwo człowieka do Boga urzeczywistnić.  Dar Syna Bożego, łaska Zbawienia jest pomostem pomiędzy dwiema rzeczywistościami, materialną a wieczną. Ten dar jest całkowicie darmowy, a człowiek w wolności może przyjąć czy odrzucić wiele razy, dopóki żyje.  Bóg tak Ciebie kocha, że daje Ci wolność, wolną wolę. Ale też ten sam Bóg wie co dla Ciebie jest najlepsze i daje cząstkę siebie Tobie, abyś Go doświadczył i przyjął do swojego życia za jedynego Pana i Zbawiciela.

Life_in_JesusŻycie człowieka, który przyjął do swoje życia Jezusa Chrystusa, diametralnie zmienia się. Jego pragnienie Boga, przybliża i odsłania wartości transcendentne. Wzrost duchowy w Chrystusie rodzi w nowym człowieku inteligencje spójności obrazu i podobieństwa, wzmacniającą relacje pomiędzy wiarą a rozumem wewnątrz samego bytu a to z kolei upodabnia się i przedkłada się na relację pomiędzy nowym stworzeniem a Stwórcą – delta constans. Nowy człowiek dalej żyje swoim życiem, takim samym, bo ulega grzechowi i wszelkim pokusom, ale całe to doświadczenie zła i grzechu jeszcze bardziej przybliża go do Stwórcy. Ten brak dobra (zło) jest elementem rozwoju nowego człowieka, jest ukazaniem człowiekowi, że wszystko poza Bogiem jest marnością i złudzeniem, pozorem bez sensu, bez logiki i harmonii. Człowiek w swojej naturze ma zakodowany obraz Boga – piękna i harmonii, dobra i miłości. Podświadomość oraz sumienie człowieka są ukierunkowane na ten obraz. W nowym człowieku ten obraz i podobieństwo jeszcze bardziej są wyraźne, szorstkie, tworzące pragnienie iteracji fraktalnej, tzw. cząstki Bożej w nas.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa do swojego życia poprzez uznanie siebie bytem skończonym a pragnącym nieskończoności, uznanie Jego śmierci krzyżowej i zmartwychwstania rodzi Ducha Świętego, Jego dary, zdolności i inteligencję do poznania po swojej śmierci fizycznej samego Boga Ojca. Dary Ducha Świętego (czerwone kropki na krzywej żółtej linii życia) urzeczywistniają się już w życiu materialnym poprzez zjawiska i moce niepochodzące z tego świata. Ten cały Troisty wymiar ogarnia całość rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Wszystko to należy do Troistości, do Kreatora piękna i harmonii.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa za swoje Pana – Jesus is my Lord jest początkiem nieustannego obumierania dla tego świata, dla wszystkich przemijających wartości materialnych – matter.  Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus, Boża moc udzielana przez Ducha Świętego. Implikuje to doświadczeniem tu i teraz pełni wiecznego życia (relacja nowy człowiek – Bóg), a także nieraz pustki (relacja nowy człowiek – stary człowiek) poprzez odejście, odsunięcie się, zerwaniem kontaktów przez niektórych, ludzi tego świata (dobór negatywny).

Jedynym Pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Kreatorem wszechrzeczy jest Jezus Chrystus. Nie ma nikogo, nie ma niczego, nie ma innej drogi do poznania pełnej miłości, pełnego piękna, pełnego dobra i pełnego pokoju oraz pełnego światła i energii. Bóg jest pełen wszelkiej pełni. Nie ma innego szczęścia poza Nim! Wszyscy zmierzamy do Niego!

Ten cały kreacjonizm wszechrzeczy stoi w opozycji do ewolucjonizmu i innych teorii sprzecznych z ideą Boga wszechmocnego. Ewolucjonizm jest silną wiarą i brakiem rozumowania i logiki. Jest przejawem wyższości wiary nad rozumem. Jest zabobonem nauki, której aksjomaty powinny opierać się na przesłankach dedukcyjnych, indukcyjnych, logicznych podpartych powtarzalnością i podobieństwem w empirii.  Ewolucjoniści, determinują samych siebie poprzez niespójne fakty, powtarzanie kłamstw i niedomówień, że świat powstał z niczego, że człowiek pochodzi od małpy. Ich wiara determinuje czas, który rozciąga się na miliardy lat, tak jak bajki i legendy dla dzieci. Im dłuższa oś czasu tym więcej wrażeń a mniej faktów. Dawno, dawno temu … Ich wiara i determinacja przewyższa moją wiarę w Boga żywego i prawdziwego, który w pełni objawił się w Jezusie Chrystusie. Gdyby nie objawienie Boga w Jezusie Chrystusie, historia i logika zbawienia, nie miałby żadnego sensu. A zajmowanie się religią byłoby tylko sposobem do ogłupiania i podporządkowania sobie mas, aby czerpać z nich tylko korzyści materialne.

Zbawienie Boga jest darmowe. Bóg zbawił Ciebie przez Jezusa za nic, bez żadnego Twojego wysiłku, bez żadnego warunku. To Bóg daje Syna, który umiera i zmartwychwstaje. To On bierze wszystkie Twoje grzechy i słabości na swój Krzyż. Co należy zrobić, aby osiągnąć życie wieczne? Przyjąć ten dar, przyjąć Jezusa Chrystusa do swojego życia i dalej normalnie żyć, pracować i być dobrym dla innych. Dalej to Duch Święty będzie Cię prowadził. Będziesz razem z Nim odszukiwał woli Boga Ojca, który pragnie całego Ciebie, pragnie Cię, takim jakim jesteś!  Posłuszeństwo i wierność względem Boga, Słowa Bożego i darów Ducha Świętego przewyższa cały kult religijny, wszystkie sakramenty, modlitwy i przykazania. Bo Bóg pragnie człowieka wolnego i pełnego miłości. Pragnie ubogiego w rzeczy materialne a bogatego w rzeczy duchowe.  Nawet jak staniesz się człowiekiem Słowa Bożego – tj. historycznym Waldensem i będą szydzić z Ciebie czy nawet zabiją Cię, jest Ten, Troisty Bóg, który czeka na Ciebie, który pragnie Ciebie w całej swojej wspólnocie wszystkich Świętych.

Przyjęcie Słowa Bożego, Jezus Chrystusa do swojego życia, Jego Krzyża staje się nieprzezwyciężonym orężem, najdoskonalszą zbroją przeciwko Złu.

 

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
– Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
– Tak, panie profesorze.
– Czyli wierzysz w Boga.
– Oczywiście.
– Czy Bóg jest dobry?
– Naturalnie, że jest dobry.
– A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
– Tak.
– A Ty – jesteś dobry czy zły?
– Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
– Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
– Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
– Oczywiście, panie profesorze.
– Więc jesteś dobry…!
– Myślę, że nie można tego tak ująć.
– Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
– Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
– Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
– Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
– No tak… jest dobry.
– A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
– Nie.
– A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
– Od Boga.
– No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
– Istnieje panie profesorze …
– Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
– Prawda.
– Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
– A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
– Występują.
– A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
– Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
– Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
– Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
– Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
– W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
– Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
– Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
– Nie panie profesorze..
– A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
– Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
– I nadal w Niego wierzysz?
– Tak.
– Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
– Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
– Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
– Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
– Tak.
– A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
– Tak, synu, zimno również istnieje.
– Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
– Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
– A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
– Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
– Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
– Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
– Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
– Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
– Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student
– twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
– Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
– A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
– Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
– Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali
– Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
– Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
– Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
– A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
– Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
– Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

zob.  https://www.facebook.com/johnylaj/videos/946098515462873/

Bóg istnieje, ale nigdy nikt Go nie widział tylko Jezus Chrystus o Nim poświadczył.

Papież zjednoczenia czy rozproszenia?

papiez_franciszekWszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Wszyscy jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Jednak wszyscy jesteśmy skażeni grzechem pierworodnym, konsekwencjami nieposłuszeństwa człowieka wobec Boga.

Miłość i miłosierdzie Boga jest niezgłębione, Jego plany przewyższają zmysły, nasz rozum i wolę.  Aby zrozumieć Boga, choć trochę, należy przypatrzyć się Jemu – objawieniu Jezusa Chrystusa. Jego życie jest kluczem do zrozumienia i poznania woli Bożej, do doświadczenia pełni człowieczeństwa. Jego matka – Maryja wypowiedziawszy ostatnie słowa spisane w Biblii, przekazuje nam w testamencie słowa:

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie

A sam Jezus Chrystus przed swoją śmiercią krzyżową wypowiedział:

  1. Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 34);
  2. Zaprawdę, powiadam ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju. (Łk 23, 43);
  3. Niewiasto, oto twój syn; oto twoja matka. (J 19, 26-27);
  4. Eli, Eli, lama sabachthani? („Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”, Mt 27, 46 oraz Mk 15, 34);
  5. Pragnę. (J 19, 28);
  6. Wykonało się. (J 19, 30);
  7. Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. (Łk 23, 46).

Te słowa Maryi i siedem zdań Chrystusa uczą człowieka pokory i miłości wobec Stwórcy. Uczą chrześcijanina, że jedyną drogą zbawienia jest Krzyż Jezusa Chrystusa. Krzyż ten jest wyrazem solidarności Boga z człowiekiem, jest wyrazem największej miłości i niezgłębionego miłosierdzia. Ale także ten krzyż jest aktem sprawiedliwości i prawa jakie obowiązują pomiędzy Stwórcą a stworzeniem.

A zatem konsekwencją za nieposłuszeństwo, za grzech jest śmierć. To jest akt sprawiedliwości i prawa. Każdy z nas cierpi i w przyszłości umrze. Wszyscy jesteśmy poza Chrystusem martwi na wieczność. W chwili śmierci tylko ON jest JEDYNĄ drogą pomiędzy doczesnością a wiecznością. Nie ma nikogo i niczego poza NIM, kto mógłby Cię wybawić od zła i śmierci.

A zatem, wszyscy ludzie, głowy tego świata duchowe, polityczne i naukowe, którzy mówią co innego, którzy zaczynają mieszać, dodawać swoją „mądrość” są największymi świadomymi bądź nieświadomymi głupcami, kłamcami i oszustami.

Nie wolno łączyć chrześcijaństwa – krzyża Jezusa Chrystusa z innymi religiami, z judaizmem, islamem czy buddyzmem itd.

Nie wolno w imię subiektywnego dobra łączyć to, co nie da się połączyć. Czy ogień można połączyć z wodą? Czyż ja jako Polak i uczeń Chrystusa mam wyzbyć się swojej narodowości, historii i swojej wiary i miłości Chrystusa w imię rzekomego dobra drugiej osoby?  Należy odróżnić dobro, wartości etyczne od krzyża Chrystusa, od wartości duchowych i religijnych.  Przypatrzmy się tym siedmiu zdaniom wypowiedzianych przez Zbawiciela.

  1. Chrystus ukazuje nieświadomość, niewiedzę swoich oprawców. W bólu cierpienia krzyża, prosi Boga, swojego Ojca, aby im przebaczył, aby okazał swoje miłosierdzie. Im, tym, którzy żyją w niewiedzy, w nieświadomości, nie znali kim jest Jezus Chrystus. Tak samo dzisiaj, mimo, że świat stał się globalną wioską, ilu nie zna Chrystusa, nie doświadczyło Jego miłości. To właśnie tym, Bóg okaże swoje miłosierdzie.  Skoro ja, Paweł Stefan Paszyn, teolog i informatyk, mąż i ojciec czworo dzieci, poznałem, doświadczyłem Jego miłości, żyję Nim, mimo swojej słabości, pragnę Go a jednocześnie gdybym postępował całkiem inaczej, świadomie nie byłbym wierny i posłuszny swojemu powołaniu, wzbogacałbym się na Chrystusie, odciągałbym brata czy siostrę swoją, innych bliźnich od Chrystusa, czyż wtedy doświadczyłbym  miłosierdzia Boga, które okazałoby  się samobójcze względem siebie i innych, wobec ludzi, którzy pragną sprawiedliwości i prawa? Ów grzech przeciwko Duchowi Świętemu nigdy nie zostanie wybaczony, nawet przez samego Boga, bo zaprzeczyłby samemu sobie, prawu miłości i sprawiedliwości.
  2. Pierwszą osobą zbawioną był tzw. „dobry łotr”. Słowo Chrystusa jest aktem i czynem pełnego dobra i miłości na wieki. Zbawienia nie wymodlisz, zbawienia nie wykupisz odpustami czy dobrymi czynami, zbawia tylko Bóg w osobie Jezusa Chrystusa za śmierć, którą On sam doświadczył. Zbawienie jest darem darmowym a jednocześnie okupionym śmiercią krzyżową samego Boga.
  3. Zbawienie dokonuje się we wspólnocie i adoracji Krzyża Jezusa Chrystusa. Matka uczy mnie miłości i daje mi samo dobro. Matka oddaje dziecku wszystko, nawet poświęci swoje życie, aby dziecko mogło żyć, być zdrowe. Matka uczy wspólnoty, uczy dobra i piękna. Życie bez matki nie miałoby sensu, życie bez miłości nie byłoby piękne.
  4. Doświadczenie słabości, doświadczenie zła wzmaga pragnienie jeszcze większego dobra, jeszcze większej miłości. Miłość jest dynamiczna. Życie wieczne z Chrystusem jest pełne dynamizmu i rozwoju, jest stanem nieustannego progresu. Nie jesteś sam, nie bój się, zaufaj Chrystusowi, mimo, że stracisz wiele na ziemi, ale jeszcze więcej zyskasz, jak spotkasz się z samym Bogiem.
  5. Pragnę. Czyż w codzienności nie pragniesz sprawiedliwości, nie pragniesz miłości, akceptacji, zrozumienia? Czyż nie pragniesz dobra i pokoju? Jakie masz pragnienia? Czy tylko myślisz o mamonie i żądzy ciała i doczesności, aż tak płytki i głupi jesteś? Może jesteś niewolnikiem i pragniesz wolności? Idź do samego źródła wolności, dobra i pokoju!
  6. Zbawienie jest aktem dopełnienia i wypełnienia prawa. Przymierze rodzi zobowiązanie, tworzy prawo, które z natury powinno się wykonać. Nikt przed sprawiedliwością Bożą nie ucieknie, żadne bramy miłosierdzia, sakrament spowiedzi i pokuta, liczne ofiary i umartwienia nie pomogą, jeżeli nie przyjmiesz Jezusa Chrystusa do swojego życia i nie ogłosisz Go w pełnej świadomości i wolności, że tylko Jezus Chrystus jest Twoim jedynym Panem i Zbawicielem. Bo tylko ON wypełnił i wykonał prawo do końca. Wykonało się!
  7. Konsekwencja przyjęcia Jezusa Chrystusa do swojego życia rodzi Ducha Świętego w Twoim życiu. Już nie ja mówię, już nie ja działam, ale działa ze mną i we mnie Duch Święty!

W pieskich intencjach na styczeń 2016 jest mowa o modlitwie  o szczery dialog między ludźmi wyznającymi różne religie przyniósł owoce pokoju i sprawiedliwości. Idea dobra, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga potrzebujący miłości, dobra, pokoju i sprawiedliwości. Ale na tej idei nie kończy się.W klipie video, papież idzie za daleko. Papież Franciszek wprowadza zamieszanie i promuje synkretyzm New Age, w imię rzekomego „dobra”, tego „dobra”, które stoi w opozycji do samego Jezusa Chrystusa.  Postawienie na równi osoby Jezusa Chrystusa – Boga i Człowieka do innych bóstw, innych religii jest najcięższym grzechem, dający wyraz niewierności i braku posłuszeństwa wobec samego Jezusa Chrystusa. Tak może powiedzieć dyletant, ignorant, nieuk, humanista czy jakiś inny aktywista, który chce zabłysnąć i mieć swoje „pięć minut”, ale papież, teolog, uczeń Chrystusa?!

 

Czyń dobro

czyn_dobroCzyń dobro wokół siebie. Im więcej dajesz z siebie, tym wokół Ciebie będzie więcej dobra. Nikt z nas nie ma monopolu na dobro. Tak jak każdy z nas pragnie dobra, tak wielu z nas pragnie dobra największego jakim jest Bóg – pełnia Miłości, z którego strumieniami rozlewa się pokój i dobro.

W Polsce działa wiele organizacji, fundacji charytatywnych. Czy wszystkie one czynią dobro? Co jest ich celem, czy działają charytatywnie, czy działają uczciwie i klarownie?

Caritas. Unicef, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Szlachetna Paczka, Pajacyk to niewątpliwie jedne z największych charytatywnych organizacji w Polsce, które czynią dobro. Raz większe, raz mniejsze. Ci wszyscy to Posłańcy Dobra, Kurierzy Dobra, Pośrednicy Dobra.

Czyż nie lepiej, bardziej efektywniej będzie jak Ty zaczniesz czynić dobro bezpośrednio, wokół siebie przez swoje słowa i uczynki?

Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa 

/ Ewangelia Mateusza 6,3 /

Największym dobrem jest Bóg, który pełnię swojej chwały objawił w Jezusie Chrystusie. On tylko udziela łaskę człowiekowi i powołuje go do swojej Miłości. A zatem całe pozorne dobro jest złem i nie pochodzi od Niego. Najbardziej szczytny cel, dobro nie uświęca środków, które do niego prowadzą. Nie mogę zdobyć Boga przez grzech, przez zło, przez swoją pychę i chciwość. Nie mogę pomóc choremu dziecku przez oszustwa, zakłamanie i manipulacje. Nie mogę pomóc nikomu, kiedy ja sam będę odnosił z tego korzyści materialne i duchowe. Każdy, kto dobrem manipuluje i odnosi korzyści z czynienia dobrych uczynków nie zasługuje na Najwyższe Dobro, gdyż zapłatę za czynienie dobra  uzyskał na ziemi. Pełnia dobra zakłada totalną bezinteresowność. Dobro jest darem, takim samym totalnie bezinteresownym darem jakie jest Życie Wieczne z Chrystusem. Czyż śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa było Bożą kalkulacją? Nie.  Tak jak pradawny człowiek zgrzeszył przez nieposłuszeństwo, tak Chrystus przez pełne posłuszeństwo wobec woli Boga uczynił nas wolnymi i obdarował nas swoim największym darem – życiem w miłości bez końca.

Jeżeli moim pragnieniem jest posiąść Najwyższe Dobro, to muszę nieustannie  spalać się jak świeca pełna pszczelego wosku ciężkiej pracy i  harmonii. Tak jak świeca potrzebuje ognia, tak ja potrzebuję światła Chrystusa, który będzie płonął w moim życiu. Tak jak płonąca świeca potrzebuje tlenu, tak ja potrzebuję mocy Ducha Świętego, który uzdalnia mnie w Jego dary. Ten spalający się knot świecy mojego życia uczyni mnie dla innych światłem Tego, który nadchodzi, do którego wszystko należy, który jest Panem całego stworzenia, rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

Chcesz złożyć ofiarę? Masz dobre pragnienia, bo każdy człowiek z natury jest dobry. Złóż ofiarę swego życia Jezusowi i zaufaj Jemu do końca, a On poprowadzi Cię ku sobie. Tylko On Cię nigdy nie oszuka.