O Miłości

About_loveMiłość – proste i krótkie słowo a w swym znaczeniu nieskończone i niezgłębione. Każdy z nas jest powołany do miłości.  Tej miłości wielkiej, nieskończonej jaką jest Bóg, ale także do tej miłości, którą odkrywamy i doświadczamy na co dzień.  Miłość jest cnotą i darem Ducha Świętego. Miłość, obok wiary (Boga) i nadziei (Jezusa) jest dynamizmem relacji pomiędzy Boskimi Osobami, a także jest twórczą relacją pomiędzy nami tu i teraz.

Cóż może być piękniejszego niż miłość? NIC. Nic nie jest piękniejsze, nic nie jest większe, nic nie jest doskonalsze niż miłość. Miłość przewyższa wszystkie formy, całą materię i unosi nas na wyżyny podobieństwa samego Boga. Dzięki miłości przewyższamy całość wszechświata, biocenozy, wszelkich bytów materialnych i duchowych. Dzięki miłości stajemy się w Bogu.

Fundamentem miłości jest wolność i wierność. Bez wolności i wierności nie ma miłości. Miłość jest zadaniem, które ma nas przybliżyć do samego Boga. W świecie stworzenia jesteśmy jedynymi, którzy posiadają ten dar. Wymiar miłości człowieka jest szeroki. Otaczamy swoją miłością rodziców, rodzeństwo, dzieci, nas samych oraz innych ludzi, których spotykamy w naszym życiu. W każdej tej relacji ta sama miłość jest inna. Kocham wszystkich, ale każdego inaczej.

Miłość istnieje tylko w relacji osobowej. Aby zaistniała pełna miłość pomiędzy osobami (w relacji: Bóg – człowiek i człowiek – człowiek), muszą być spełnione cztery warunki:

  • wolność,
  • bezinteresowność,
  • wierność,
  • obopólność.

Zakochanie, zauroczenie w drugiej osobie nie czyni par excellence miłości, jedynie może być początkiem do odkrywania i realizowania miłości, sensu stricto do dawania z siebie i dawania siebie. O miłość powinno nieustannie się dbać i pielęgnować, o pełną miłość nieustannie należy współpracować i współtworzyć. To jest zadanie człowieka.

Bóg stworzył człowieka dla miłości i do miłości. Miłość jest pełnią dobra i pokoju, jestem kontemplacją i chwałą Stwórcy.  Miłość Boga w Trójcy Świętej w pełni przekłada się na rodzinę (ojciec, matka, dziecko). To rodzina jest pełnym obrazem i podobieństwem Boga Trój-jedynego. Jest rzeczywistością tu i teraz, w której realizuje się miłość. W miłości pomiędzy kobietą i mężczyzna tworzy się nowe życie. Ta miłość jest zaczynem życia. Tak jak nie ma nic piękniejszego w miłości Boga, tak samo nie ma nic piękniejszego w miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą. Ta miłość dwojga uczy wspólnoty i ofiarowania, oddawania siebie drugiej osobie.

Bóg stworzył człowieka: mężczyznę i niewiastę. Hiperbola obrazu stworzenia świata zapisana w pierwszych zdaniach Biblii, mówi nam, że kobieta powstała z boku mężczyzny. Nie powstała ani z jego głowy (symbol panowania), nie powstała z jego stóp (symbol poddaństwa), ale powstała z żebra, z jego środka, z części środkowej praczłowieka. Biblia na samym wstępie uczy nas, że mężczyzna i kobieta są sobie równi.  Że żadna z osób nie jest lepsza czy gorsza. Obie osoby są powołane do miłości, do dawania siebie nawzajem. Tworząc wspólnotę małżeńską stają się jednym ciałem, pełnym obrazem miłości Boga.

/Glossa: jeżeli  w jakimkolwiek ustroju politycznym, społecznym czy religijnym mężczyzna ma więcej praw niż kobieta lub vice versa, to ten ustrój polityczny, społeczny czy religijny nie jest zgodny z pełnym zamysłem Stwórcy. Jeżeli religie semickie (szczególnie Islam i Judaizm) deprecjonują rolę kobiety, uwypuklają jej podległość, poddaństwo wobec mężczyzny, ta religia nosi znamiona Szatana – nieprzyjaciela natury ludzkiej, który dzieli i niszczy. Jeżeli w chrześcijaństwie ktoś twierdzi, że kobieta nie może pełnić godności kapłańskiej a Maryi oddaje się cześć jak Bogu, to bardzo mało rozumuje ze Słowa Bożego, mając cały czas wybiórczą mentalność semicką, judaistyczną „pod siebie”./

Te obie osoby mimo, że są równe, nigdy nie zastąpią siebie. Komplementarność tych osób: mężczyzny i kobiety tworzy osobową i osobliwą miłość, której wzorcem jest sam Bóg w Trójcy Świętej. Nie ma większego szczęścia i radości niż miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą. Kobieta jest najpiękniejszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu mężczyzny) a mężczyzna jest najwspanialszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu kobiety), nie ma nic poza nimi. To piękno i ta wspaniałość buduje i umacnia miłość.  W sakramencie małżeństwa, Bóg błogosławi i umacnia swoją mocą związek, który powinien być oparty o podstawowe trzy filary:

  • wspólnotę modlitwy, (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych)
  • wspólnotę stołu,
  • wspólnotę łóżka.
/Glossa: Największą miłością obdarowani są małżonkowie. Nawet kiedy małżeństwo przeradza się w rodzinę, ta miłość jeszcze bardziej staje się dojrzalsza i pełna. Tworzy się nowe życie, które jeszcze bardziej jednoczy i scala. W rodzinie nie można dopuścić do tzw. patologii rodzicielskiej miłości, która przejawia się w tym, że matka czy ojciec bardziej kocha swoje dziecko niż swojego współmałżonka. Im bardziej kochasz swojego małżonka, tym bardziej Twoje dziecko będzie prawidłowo uczyło się miłości, będzie bardziej inteligentne i mądre, bardziej dojrzalsze. Dziecko uczy się miłości i życia od swoich rodziców. Niekiedy jest tak, że matka kocha zaborczo swoje dziecko, bardziej poświęca mu siebie niż mężowi a potem jak dziecko dorośnie bardzo często go zniewala, wtrąca się w nie swoje życie. To nie jest miłość tylko egoizm. A później robią się problemy w małżeństwach i rodzinach. Nie wolno wtrącać się w życie swoich dzieci, kiedy już same tworzą rodzinę./

Wspólna modlitwa (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych), posiłek i seks czynią małżeństwo nierozerwalną wspólnotą, szkołą miłości.

Seks w małżeństwie odgrywa najbardziej kluczową rolę. Przyjemność jaką czerpią wspólnie, orgazm jaki wspólnie doświadczają jest urzeczywistnieniem wieczności, jest rąbkiem i przedsmakiem życia wiecznego, jest nagrodą za trud codzienności. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest zarezerwowane tylko małżonkom oraz ludziom (mężczyźnie i kobiecie) żyjącym  w wolności w stałym związku opartym na wierności i służeniu sobie nawzajem.

Do zaistnienia sakramentu małżeństwa potrzebny jest tylko dojrzały fizycznie i psychicznie oraz wolny człowiek, mężczyzna i kobieta oraz ich pragnienie życia z sobą w wierności, miłości i służeniu sobie aż do śmierci. Wtedy łaska Boża spoczywa nad nimi a Duch Święty ich umacnia. W cywilizacji chrześcijańskiej mamy tzw. śluby kościelne, ale to nie jest warunek sine qua non. Obecność czy nieobecność duchownego (księdza, popa, pastora itd.) nic nie zmienia w istocie, esencji tegoż sakramentu. Sakrament ten nigdy nie zaistnieje jak jedna osoba zataja przed drugą istotne informacje lub żyje w kłamstwie lub też jest zmuszana do tego związku lub też w swoim zamyśle chce oddalić swojego współmałżonka od miłości Bożej. W innych naciąganych przypadkach i niezgodnych z prawdą, ten sakrament jest zawsze skuteczny aż do śmierci z jednej osób i żadna władza „na ziemi” (polityczna i religijna) czy władza „na niebie” (aniołowie) nie ma prawa i mocy, aby to zmienić.

/Glossa: jeżeli w małżeństwie zaczynają się dziać problemy, pierwszym lekarstwem powinien być seks. Współżycie seksualne jest gliną, która scala małżonków. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest bardzo istotne i jest zarezerwowane tylko dla małżonków. Np. Jeżeli kapłan, zakonnik, który ślubował Bogu wierność, celibat czy tzw. ślub czystości a współżyje seksualnie z kobietą popełnia taki sam grzech śmiertelny, ciężki jakby mąż albo żona nie mająca sakramentu kapłaństwa dokonałaby podczas Mszy Św. transsubstancjacji czyli przeistoczenia. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy i nie można niczym siebie usprawiedliwiać. Wolność, miłość i wierność jest fundamentem, a podwójne życie jest zdradą i szyderstwem Boga. Lepiej odejść i zacząć życie od nowa w wolności i świadomości życia w prawdzie. /


Ta przyjemność wyrażana w dawaniu siebie powinna być pełna i intymna. Pełen dynamizm i energia, pełne pożądanie i rozkoszowanie się cielesnością, wszystkimi członkami ciała jest wspaniałym darem i jest pełnym doświadczeniem bycia stworzonym na obraz samego Boga. Szatan – Zły duch nie może tego zdzierżyć i uderza w człowieka w najbardziej intymne i delikatne miejsce poprzez szyderstwo, kpinę i całą karykaturę seksu. Poprzez pornografię i inne dewiacje seksualne seks – dar miłości i źródło życia sprowadza tylko do zwykłej pożądliwości, zaspakajanie tego, co zostało przez niego naruszone i rozjuszone. Taki seks pozbawiony wolności, bezinteresowności, wierności i obopólności,  rodzi gwałty, samogwałty i zniewala jednostkę. Tak jak woda jest źródłem życia, bez której człowiek nie przeżyje więcej niż kilka dni, tak samo ta sama woda w innych okolicznościach jest w stanie oparzyć (para wodna powyżej temperatury wżenia) i zadać ból, cierpienie, nawet śmierć. Tak jak woda ma trzy stany skupienia (lód, ciecz i para wodna) tak człowiek powinien być ukierunkowany na troistość Jedynego Boga i wspólnotę rodziny jako komplementarną całość.

Każda wspólnota małżeńska powinna odkrywać swe ciało, powinni sobie mówić, dzielić się pomiędzy sobą co chcą i czego pragną. Seks powinien być częsty i urozmaicony.  A improwizacja dobrze jemu sprzyja. Estetyka seksu podpowiada, że najpierw uwielbienie ciała powinno rozpocząć się od całowania, głaskania i przytulania wszelkich części ciała a potem dopełnienie tak, odpowiednimi technikami, aby razem odnieść wspólnie potrójny orgazm.     Zaspokojenie potrzeb seksualnych wpisanych w naturę jest jednym z kilku elementów miłości.

Posiłek wspólny, wspólna i urozmaicona kuchnia, zmysł smaku i przyjemność wspólnego przyrządzania czy wspólnego jedzenia jest kolejnym filarem budowania i pielęgnowania miłości. Przy stole małżeńskim czy rodzinnym siadamy, by wspólnie rozkoszować się potrawami, które są owocem naszej pracy i trudu dnia codziennego. Wspólny posiłek jest najlepszą okazją do wspólnej rozmowy małżeńskiej czy rodzinnej, do dzielenia się z innymi zwykłą codziennością. Poprzez bogactwo całego stworzenia, możemy delektować się dziełami Stwórcy, posilać się różnymi potrawami przyrządzonymi w różny sposób. Wspólny posiłek scala i ubogaca małżeństwo czy rodzinę.

Wspólna modlitwa czy kontemplowanie przyrody, podziwianie dzieł stworzonych na wspólnych wycieczkach jest kolejnym trzecim filarem budowania i trwania w miłości. Wspólnota małżeńska czy rodzinna musi zdać sobie sprawę, że żyje w większej wspólnocie Boga i wszystkich innych stworzeń. Poszukiwanie piękna duchowego w otaczającej przyrodzie jest początkiem poznania Stwórcy. Boga i Jego wszechmoc poznajemy poprzez różnorodność i piękno stworzenia, poprzez logikę, porządek i harmonię całego kosmosu, całej przyrody. Małżeństwo czy rodzina powinna swoją duchowość wspólnoty ukierunkować na Jezusa Chrystusa, Pośrednika pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Dar wiary i bojaźni Bożej nie zawsze jest przyjęty czy odkryty przez wielu. Nadzieją w poznaniu wiary jest piękno całego stworzenia, całej przyrody a przede wszystkim dawanie swoim życiem świadectwa wiary i miłości  Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. O miłość należy się modlić, aby Bóg umacniał nas w dobrym.

Modlitwa małżeńska czy rodzinna powinna stać w centrum życia wspólnotowego. Rodzina powinna znaleźć czas na wieczorną modlitwę, na niedzielne i świąteczne Słowo Boże i Eucharystię, czyli na spotkanie z Jezusem Chrystusem, z Miłością, która porywa i inspiruje. Wymiar modlitwy odzwierciedla wspólne pragnienie poznania pełnej Miłości, tej, do której wszyscy zmierzamy. Modlitwa jest pomostem pomiędzy miłością  fizyczną (wspólnotą łóżka, wspólnotą stołu) a miłością doskonałą i pełną, która znajduje się w Bogu. W wieczności nie będziemy się żenić, za mąż wychodzić, nie będziemy jeść posiłków, ale będziemy trwać w stanie wielkiej i pełnej Miłości w Bogu. Będziemy w Bogu. Stan wieczności przewyższa całość Twojego życia. Im bardziej kochasz tu i teraz, tym doświadczysz tam jeszcze większej miłości w sposób geometryczno-fraktalny. Nieskończony. Dlatego warto kochać każdego człowieka,  nieść swoim życiem pokój i dobro. Doskonałość osiągniemy tylko w Bogu. A modlitwa małżeńska ukierunkowuje nasze zmysły na transcendencje (istnienie poza), która wykracza poza nasz byt i rozumowanie.

I tak w swojej historii człowiek uczy się miłości, doświadcza jej. Miłość jest nieustannym zadaniem. Źle i nieumiejętne wykonywanie tego zadania przynosi bóle i cierpienia. Miłość jest wymagająca, stawia kolejne wyzwania. Miłość jest motorem małżeństwa. Bez miłości nie byłoby życia i rozwoju. A świętość to trwanie w tej miłości.

Miłość jest największą zdolnością, największym charyzmatem,  który otwiera człowieka na swojego Stwórcę.

Bez miłości nie ma życia, wszystko traci swój blask i sens. 

Brak miłości jest totalnym złem, piekłem.

/Glossa: Jeśli w problemach małżeńskich, w ratowanie miłości zawiedzie seks, wspólne posiłki i rozmowa, ostatnią deską ratunku jest modlitwa. Bywa też, że i szczera modlitwa nie pomoże, bo Bóg nie może zniewolić człowiek, nakazać mu. Dał nam wolność, wolną wolę, mimo wszystko. Dlatego miłość małżeńską, rodzinną należy pielęgnować, dbać o nią, troszczyć się o nią każdego dnia. Bo później może być za późno. Podobnie jest z życiem wiecznym, z miłością Boga. Jak chcesz osiągnąć życie pełne miłości wiecznej, jak nie umiesz zadbać o swojego męża czy o swoją żonę? Z miłością wiąże się odpowiedzialność i męstwo/

Im więcej miłości tym mniej słabości i pokus w moim życiu. Im bardziej odkrywam Źródło Miłości, tym więcej dostrzegam w sobie braki. Dziękuję Ci Jezu Chryste, że wszystkie moje braki, niedociągnięcia, słabości i grzechy, całą mą ułomność wziąłeś na siebie, na swój Święty Krzyż. Teraz Ty jesteś moją słabością.

Hymn Św. Pawła Apostoła o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Jakie  są owoce miłości w Twoim życiu? Czy współpracujesz z Dawcą miłości?

Szklana miłość – in vitro

in-vitro-11Kiedy kandydowałem na Radnego z centrum Legnicy, bardzo dużo rozmawiałem z ludźmi. Mimo wielu obowiązków zawodowych a szczególnie rodzinnych, gdyż kilkanaście tygodni wcześniej urodziła mi się czwarta córeczka, starałem się promować swoją osobę na mieście poprzez  dawanie im swoich wyborczych wizytówek i rozmowę z ludzi, z którymi poruszałem tematy i problemy naszego miasta. Wiele z nich dyskutowało ze mną i podzielało moje zdanie i poglądy. Także duża część osób odwiedzała w internecie moją witrynę i pisała do mnie maile, na które wszystkie odpowiadałem w nocnych porach. Duża część osób była z innych rejonów miasta, a nawet spoza. Ale spośród tych wszystkich maili otrzymałem jednego nietypowego, gdyż nie poruszał żadne kwestie dotyczące naszego miasta. Oto jego treść:

Witam serdecznie!
Szanowny Panie,
zapoznałam się z Pana stroną internetową oraz postulatami w kontekście ewentualnego głosowania na Pana w najbliższych wyborach. Potrzebuję do kompletu jeszcze jednej informacji. Gdyby tak się stało, że pewnego dnia rada miasta Legnicy wzięłaby pod głosowanie projekt finansowania zabiegów in vitro, czy byłby Pan za czy przeciw? Zaznaczam, że interesuje mnie krótka odpowiedź, za lub przeciw, bez uzasadnień czy też analizy prawdopodobieństwa zajścia takiego głosowania. Nawet czysto hipotetycznie, jak by Pan głosował?
Z poważaniem
Agata S…..

Moja odpowiedź na tegoż maila była następująca:

Witam
Dziękuję za maila.
Droga Pani, In vitro nie są w kompetencji ustawodawczej Rady Miasta. To poziom ustaw prawa krajowego czy unijnego. Jeśli chodzi o moje poglądy, to ja jestem za zabiegami „in vivo”, a przeciw „in vitro”.
Prosiłbym o jakieś sugestie dotyczące zmian w naszym mieście. Ale szersza odpowiedź na Pani pytanie znajdzie się na mojej stronie w dziale konwersacje za kilka dni, jak znajdę dodatkową chwilę.
Pozdrawiam
PP

Mam nadzieję, że Pani Agata hipotetycznie dowiedziała się trochę więcej o moich poglądach. Jednak niestety, z braku czasu, w dziale konwersacje na mojej stronie nie umieściłem szerszej odpowiedzi, gdyż po prostu zabrakło czasu, a z drugiej strony ten temat nie dotyczył mojej kampanii na Radnego Miasta Legnicy.

Teraz chciałbym nieco więcej napisać na temat miłości, in vitro i tematów pokrewnych w ujęciu chrześcijańskim.
Wszystko, co napiszę nie stoi w kontrze do nauki Jezusa Chrystusa i całego zamysłu Stwórcy. Zatem proszę o otwarcie się i zrozumienie tego tematu. Zanim opiszę in vitro (na szkle), przestawię chrześcijańską wizję miłości w kontekście teologii wg Pawła Paszyna.

Każdy z nas słyszał definicję Boga. Bóg jest miłością. Jakie to proste i piękne. Zatem wszystko, co jest miłością, co tworzy, buduje miłość jest częścią samego Boga. Miłość jest Jego własnością, jego istotą i esencją. Wszystko zostało stworzone z miłości, całe stworzenie utrzymywane jest w miłości i zmierza do pełni miłości, do samego jego źródła, do Stwórcy i Kreatora Miłości i całego bytu.

Elementem miłości jest harmonia i porządek oraz spontaniczność i gwałtowność zawarte w całym stworzeniu, które okazuje chwałę Stwórcy. Każde nowe życie jest przedłużeniem chwały i miłości Boga. Wszystko, co Bóg stworzył (cały świat widzialny i niewidzialny) jest dobre, zaś człowiek jest stworzeniem ponad to. Jest obrazem i podobieństwem samego Boga. I tylko dzięki temu, my ludzie, potrafimy kochać. Jesteśmy stworzeni w wolności do miłości i dla Miłości. Jesteśmy pięknem całego stworzenia. Punktem kulminacji zamysłu Bożego.  Zatem jaka jest natura człowieka? Aby zrozumieć naturę człowieka, całą jego rzeczywistość najpierw należy pokochać siebie samego. Miłość własna jest kluczem do miłości drugiego, a w konsekwencji Boga. Pokochać siebie, nie oznacza być pysznym egoistą lecz zaakceptować siebie, takim jakim się jest, tu i teraz w swojej historii życia. Każdy z nas ma jakieś wady czy zalety. Akceptacja swojej niedoskonałości wymusza w człowieku pragnienie doskonałości, poszukiwania celowości i zwrócenie uwagi na to, co zmierza do piękna i miłości. Poza tym każdy z nas poza wadami i zaletami ma własne kompleksy. Choroby, cierpienia i śmierć są stopniową inicjacją w świat wiecznej egzystencji człowieka. To wszystko należy przeżyć z godnością i cierpliwością w pokoju.

Jeden z kolegów mieniącym się ateistą, kiedyś zapytał mnie, „Jak wy katolicy kochacie się, jak uprawiacie seks, co jest dozwolone a co nie”?

Odpowiedziałem mu na to pytanie. Jednak bardziej interesowały go mechanizmy i techniki seksu niż ukazanie miłości w związku małżeńskim. W skrócie odpowiedziałem mu „W wolności kochaj i rób, co chcesz.” Jednak on dalej dociekał tematu seksu. Zatem jak powinno wyglądać małżeństwo, miłość kobiety i mężczyzny w ujęciu chrześcijańskim?

Kobieta i mężczyzna są darem dla siebie wzajemnie. Wzorem tej relacji i więzi jest Chrystus i Kościół (wspólnota chrześcijan).  Bez pożądania, pragnienia siebie nie ma miłości. Tak jak Bóg pożąda człowieka, tak samo  mężczyzna pożąda kobietę i odwrotnie. Z pożądania rodzi się miłość. Z pragnienia bycia kochanym człowiek zaczyna kochać drugą osobę. W tej pożądliwości, miłości jest wielka przyjemność, która jest darem Boga dla człowieka. W przyjemności cielesnej człowiek uświadamia sobie, jak wielką radość przygotował mu Stwórca, a jaka jeszcze większa przyjemność i radość czeka jego w wiecznej chwale. Przyjemność i pożądliwość seksualna jest przedsmakiem wieczności. A każdy orgazm uchyleniem tej doskonałości. Miłość kobiety i mężczyzny są szczytem piękna miłości ziemskiej. I w wymiarze doczesności nic nie ma piękniejszego od tej miłości. Taka miłość dwojga z czasem stająca się coraz bardziej dojrzalsza powinna odkrywać pragnienie Boga i być zachętą w zapraszaniu Jego w ich życie.  Pożądanie siebie i rodząca się miłość zmierza ku małżeństwie i rodzinie, ku sakramentowi, w który Bóg daje siebie w Duchu Świętym. Sakrament małżeństwa przyczynia się do budowania domowego Kościoła, Troistej wspólnoty mężczyzny, kobiety i samego Dawcy tej miłości. Aby zaistniał ten sakrament, ta łaska Boża człowiek: kobieta i mężczyzna musi otworzyć się na ten dar i zaprosić samego Boga do swojego życia. Sakrament małżeństwa, aby zaistniał musi  być dokonany w wolności, miłości i ofierze z siebie dla drugiego. To kobieta udziela ten sakrament mężczyźnie a mężczyzna kobiecie. Nie żaden ksiądz czy inna osoba duchowna. Ta swoista dwukierunkowość relacji w troistej miłości staje się doskonałością ziemskiego bytu oraz zaczynem doskonałości wiecznej. Ten fundament staje się kolebką i przyczółkiem na współuczestnictwo w stwarzaniu świata.  Narodziny nowego człowieka są oddaniem chwały samemu Bogu. Człowiek rodzi się dla miłości i chwały stworzenia a w konsekwencji samego Boga. Dlatego życie z natury należy do samego Stwórcy, Kreatora całego bytu widzialnego i niewidzialnego. A logika Boża jest zgoła inna niż częsta logika ludzka, pochodząca z tego świata.  W małżeństwie, tej jedności i miłości nikt nie ma prawa czy kompetencji, aby wtrącać się w relację miłości kobiety i mężczyzny. Żadne państwo czy religia nie może naciskać czy wymuszać na małżeństwie jakieś zachowania czy sposoby budowania małżeńskiej wspólnoty a w konsekwencji regulować narodziny nowego życia. Cała seksualność kobiety i mężczyzny jest dobra i piękna. W akcie seksualnym pomiędzy nimi nic nie jest grzechem czy złem, jeżeli wszystko jest działaniem w wolności i miłości.  W małżonkowie powinni razem poznawać swoje ciało i spełniać się w rozkoszach i pragnieniach cielesnych i duchowych. Także różne formy seksu oralnego czy analnego czy różne style i techniki, które sprawiają większą rozkosz są dobre i piękne pod warunkiem, że razem kobieta i mężczyzna tego pragną, czują się w tym wolni i sprawia im większą przyjemność, która dopełnia i scala ich pożądliwość i miłość, a przez to buduje jedność i trwałość małżeńśtwa. Każde współżycie seksualne musi mieć jeden cel: uszczęśliwić ukochanego czy ukochaną. Dlatego pierwszym celem sakramentu małżeństwa jest miłość małżonków. Tylko oni mogą decydować o prokreacji nowego życia. Do nich należy decyzja o poczęciu nowego życia, oni decydują o formach antykoncepcji i regulacji swojej seksualności. Niestety historia Kościoła pokazuje różne przykłady, ludzie, którzy nie współtworzą małżeństwa czy rodziny często nie pojmują czym jest seks, wielu z nich bardzo go uprzedmiotawia i przedstawia go w negatywnym świetle, jako coś złego. Nie można mieć negatywnego wyobrażenia seksu wziętej z pornografii czy czystego hedonizmu czy egoizmu. Natomiast teologia seksualności upodmiotawia całego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, który daje człowiekowi radość, przyjemność i pożądanie siebie nawzajem w intymnej relacji.

Mając już jakąś podstawową wiedzę na temat seksualności człowieka, przejdźmy teraz do tematu podstawowego, do in vitro. Czy jest in vitro?

Zapłodnienie in vitro to proces, podczas którego dochodzi do manualnego, pozaustrojowego połączenia komórek jajowych i plemników na płytce laboratoryjnej (na szkle). Jeśli dojdzie do zapłodnienia, embrion umieszczany jest w macicy.

Już sama definicja zaprzecza daru seksualności człowieka. Pożądliwość, przyjemność  miłość wzajemna, pragnienie dziecka przez kobietę i mężczyznę staje się elementem technologii, techniki i przemysłu in vitro. Człowiek chce swoje szczęście, swoje pragnienie  (dziecko)  osiągnąć poza naturą, poza środowiskiem w jakim egzystuje. Techniki in vivo stają w kontrze z techniką in vitro.

Jeden z kolegów o poglądach ateistycznych powiedział mi „Paweł dla mnie życie rozpoczyna się, kiedy zobaczę dziecko jak się urodzi, wcześniej to jest tam jakiś płód czy zlepek komórek”.

Aby zrozumieć dobrze, racjonalnie in vitro trzeba najpierw przyjąć i zrozumieć definicję życia. Co to jest życie, kiedy życie rozpoczyna się? Przyjmując różne koncepcje i filozofie życia tych definicji jest dużo, każdy sobie dopasowuje do siebie. Nawet naukowcy są tu bardzo podzieleni. Jednym słowem pełny relatywizm i teoria względności ludzkiego początku. Umiarkowani Darwiniści czy ateiści przyjmują taką tezę, że życie powstaje od 4-9 tygodnia poczęcia, od organogenezy – czyli powstawania, formowania się narządów. Wszystko indywidualnie zależy dla kogo co jest ważniejsze czy płuca czy serce, czy może nerki. Tak więc widzimy, oni sami mają z tym problem, kiedy powstaje życie. Moja definicja początku życia jest bardzo prosta i logiczna. Czy ja sam Paweł Paszyn mogę przyczynić się do powstania życia – nie, czy moja kobieta – też nie. Potrzebny jestem ja i ona. My (Mężczyzna i kobieta). Zatem….  Życie to dar z dwojga mężczyzny i kobiety, które rozpoczyna się w chwili powstania jedynego i niepowtarzalnego nowo wyodrębniającego i rozwijającego się organizmu (połączenia dwóch komórek mężczyzny i kobiety). Kod tego organizmu jest niepowtarzalny i niemożliwy do duplikacji czy wygenerowania ponowie jego samego. Zatem początek życia rozpoczyna się od zygoty.

in-vitro-15Dlaczego inne formy zapłodnienia, inseminacje czy in vitro jest nie dobre. Załóżmy hipotetycznie, że Paweł Relatywistowski (takie jego, jakieś wymowne nazwisko) chce mieć dziecko, a jeszcze jego pragnieniem byłby syn o niebieskich oczach i rudych włosach… Przecież każdy z nas ma swoje widzimisie, swoje pragnienia.  Nic i nikt go tak nie uszczęśliwi jak ów wymarzony syn. Po latach okazuje się, że ma już pięć córek, ale dalej brakuje mu tego upragnionego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. Czemu mu brakuje, a to tego nie wiem. Nie wiem też, co na to jego żona, nawet boję się w tym wypadku pomyśleć… Pomijając względy etyczne, moralne i finansowe, godzi się na zabieg in vitro, aby osiągnąć swój cel, zadowolić swoje własne ego, siebie samego. Ten syn ma być narzędziem w spełnieniu własnego ego. Do tego zabiegu potrzebna jest jego wyselekcjonowana sperma, plemniki i kobiece jaja, nie jajo, jajaaaa, czyli wiele jaj. Bogaty w plemniki odziane obfitą spermą nie ma problemu, aby zapchać wiele próbówek, ale co z kobiecymi jajami. Przecież jego żona, jak każda kobieta ma w jajnikach ograniczoną liczbę jaj i w dodatku takie jajko raz w miesiącu wyjajawia się z organizmu kobiety. Przecież nie będziemy czekali tylu miesięcy i co miesiąc zbierali jajo po jaju. W technologii in vitro, potrzeba wiele jaj, więc przemysł farmaceutyczny już zaciera ręce i liczy kasę za produkcje odpowiednich hormonów, które będą w organizmie kobiety robiły ustrojową i całkowitą hormonalną rewolucję gorszą niż ta francuska. Co wtedy kobieta przechodzi, popytajcie się tych kobiet, jak wam prawdę powiedzą, ile musiały wycierpieć, aby spełnić pożądanie swoje lub mężczyzny, które wychodzi poza ich naturę. Nie ważne, bo  celem tego Relatywisty jest syn o niebieskich oczach i rudych włosach.  Zatem cel uświęca wszystkie środki. Będzie stosował wszystkie dostępne środki, aby osiągnąć swój cel, zadowolić samego siebie. Nie ważne czy kosztem czegoś czy kogoś. A to nic innego jak tylko pycha = odwrócenie miłości Boga i człowieka.

in-vitro-cyklIn vitro jest drogą do pychy człowieka, do postawienia siebie samego na miejscu Boga.  In vitro nie ma nic wspólnego z leczeniem bezpłodności. A tym bardziej nie powinno być finansowane przez państwo.

Ale załóżmy dalej hipotetycznie, że Paweł Relatywistowski jest Żydem albo Arabem, jakimś Semitą, obywatelem Polski i nie interesują go wytyczne kościoła katolickiego czy innych niewiernych sekt itd. I dalej chce mieć tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. A że jest Żydem czy Arabem to stać go na wszystko, tylko jeszcze brakuje mu tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. Zatem płaci i płaci i dalej syna nie ma, setki zapłodnionych komórek i dalej nie widać niebieskich oczu i rudych włosów. Co chwile aborcja, jedna kobieta pada, bo już też nie wytrzymuje, następna itd. W konsekwencji taki człowiek staje się bardziej nieszczęśliwy niż to wymarzone dziecko.  Przyczynia się do zła i ta jego pycha staje się przyczyną cierpienia. Pycha oddala go od miłości Boga, od natury człowieka i bardziej popędza go w przestrzeń Złego.

To może przejaskrawiona wizja in vitro, ale technologia in vitro jest złem samym w sobie. Nawet jakbym ja był tym Żydem czy  Arabem to dopiero po wielu, wielu latach doświadczyłbym w sobie pustkę i może zrozumiałbym jej negatywne konsekwencje. Kościół chce przestrzec i ocalić takiego człowieka przed tą pustką duchową i cierpieniem wielu niewinnych osób. Ale przecież nasze państwo nie może być wyznaniowe, jak te Semickie z Bliskiego Wschodu, bo historia pokazuje i uczy nas, że to nic dobrego. Żydzi, Arabowie non stop tłuką się i zabijają innych w imię własnej religii.  Semici w znacznej mierze nienawidzą chrześcijan.

Państwo tworzą nie tylko ludzie o poglądach chrześcijańskich, ale wiele innych, dlatego powinna być ustawa, która reguluje jasno tę kwestię i powinna być kompromisem wszystkich opcji, jednak:

  • In vitro nie powinno być w żadnym wypadku finansowane przez państwo;
  • Całkowity zakaz manipulacji przy zarodkach (eugeniki) i określenie ilości prób;
  • Powinna być rzetelna i uczciwa informacja o tym, czym jest in vitro, że in vitro nie jest lekiem na bezpłodność, tylko technologią opartą na ingerencji człowieka w naturę ludzką;
  • Powinna być informacja o różnych konsekwencjach i następstwach in vitro oraz podpisana deklaracja przez kobietę i mężczyznę, którzy chcą mieć dziecko z in vitro, gdyż ich decyzja nie będzie odwracalna i będę sami musieli ponieść konsekwencje tego zabiegu (np. chore dziecko, poronienia itd.)

Do in vitro nie wolno nawet zachęcać. Więcej jest złego niż dobrego. Zabicie dziesiątek zapłodnionych zarodków, niepowtarzalnych istnień, zbudowanej z całej struktury chromosomów i kodu DNA, który już laboratoryjnie może być dowiedziony o utworzeniu nowego i niepowtarzalnego życia jest zagrożeniem dla przyszłości człowieczeństwa.   Warto poczytać sobie świadectwa osób, które cierpią i doświadczają pustkę i wyrzuty sumienia po wielu latach stosowawszy tę metodę in vitro. A wiemy także z historii i nieraz swojego doświadczenia, że człowiek jest często gorszy do zwierzęcia, nawet od dinozaurów mięsożernych. I nie zatrzyma się tylko na in viro tylko będzie chciał w końcu wytworzyć za wielkie pieniądze tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. A to już jest eugenika.. Cel = Budowanie nadczłowieka, zdolnego do łatwego zniewalania innych.

Tylko 10 ciąż na sto kończy się porodem zdrowego dziecka. A ile zarodków, nowych żyć ginie….. Takie są oficjalne dane z Ministerstwa  Zdrowia.

Czy rzeczywiście celem małżeństwa ma być dziecko a nie miłość? Podstawowym celem małżeństwa jest miłość dwojga, drugim, wtórnym dopiero prokreacja.

Moim pragnieniem, pożądaniem i miłością jest moja żona Agnieszka, im bardziej ją poznaję i kocham tym bardziej doświadczam większej łaski Bożej. Jeżeli jestem otwarty na miłość, na życie, Bóg w tym wszystkim błogosławi i On tylko wie w całej perspektywie, co jest dla mnie i dla naszego małżeństwa dobre i piękne, tylko trzeba Mu zaufać!
On naprawdę uzdrawia ciało i duszę! To On da Ci szczęście i prawdziwą radość.

Zasada jest tylko jedna Tylko kochaj GO i rób, co chcesz!
A całe chrześcijaństwo, wspólnota wierzących sprowadza się do dwóch słów: Ojcze nasz ….


Podpowiedź do młodzieży: jak chcesz mieć w przyszłości zdrowe i silne swoje potomstwo to wiąż się z osobą, która jest daleko obca genetycznie i ma odmienny charakter niż twój.
Na tyle i na szybko w tym temacie. Mam nadzieję, że Pani Agata S… z tego maila będzie kontent. Wszystkim się i tak nie dogodzi 🙂  Ale też nie o to chodzi.
(przepraszam za błędy, za szybkie pisanie, ale już jest grubo po północy…)