Posłuszeństwo

posłuszeństwoPosłuszeństwo to trzecia i najtrudniejsza Rada Ewangeliczna w drodze do Boga. Być w pełni posłusznym Bogu, Jego woli. Tylko Bóg doskonale zna nas, tylko On wie, co dla każdego człowieka jest dobre. Ale jak być posłusznym, kiedy i komu należy się posłuszeństwo?

Posłuszeństwo zawiera w sobie (omawiane wcześniej) dwie ewangeliczne rady: ubóstwo i czystość. Nie można być posłusznym Bogu, jak człowiek nie stanie się w pełni ubogi i czysty. To właśnie nieposłuszeństwo pierwszego człowieka doprowadziło całe stworzenie do dramatu, bólu i cierpienia, do śmierci.

Jak przyglądniemy się dokładniej biblijnemu opisowi stworzenia świata, Bóg stworzył człowieka na swój obraz i na swoje podobieństwo. Zasadnicza różnica pomiędzy stworzeniem a Stwórcą jest taka, że Bóg nie ma początku i końca, jest zawsze TERAZ, jest energią pełną miłości, która dynamicznie stwarza i podtrzymuje wszelkie byty w sobie. Zaś człowiek ma swój początek, ale nie ma końca, jest emanacją, pochodną Boga dla Niego samego. W tym raju szczęścia, ogrodzie miłości, pokoju i dobra, Bóg wymaga od człowieka tylko posłuszeństwa („z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” zob. Rdz 2.17), które powinno w człowieku począć się z wdzięczności aktu stworzenia, nie z przymusu. Pragnie, aby jego stworzenie w tym ogrodzie wybrało Stwórcę w wolności i tworzyło większą wspólnotę na wzór Bożej miłości w Trójcy Świętej. Ale o tym już mówiliśmy … (http://paszyn.pl/o-stworzeniu/ )

Jak być posłusznym Bogu?
Posłuszeństwo Bogu to pełnienie Jego woli poprzez przyjęcie Jego Słowa do swojego życia, poprzez przyjęcie różnorakich darów, w tym też choroby i cierpienia. Przykładem posłuszeństwa jest Maryja Dziewica Matka Jezusa Chrystusa, zaś wzorem posłuszeństwa jest osoba Jezusa Chrystusa, jako pełni człowieka i pełni Boga. Przeciwieństwem tego jest nieposłuszeństwo, jeżeli siebie stawiamy na miejscu Boga. Kiedy my stajemy się bogiem swego życia. Jeżeli człowiek chce stanąć na miejscu Boga i być bożkiem czy bożyszczem dla innych ściąga na siebie i swoją wspólnotę zatracenie. Ta nasza boskość pełna nieposłuszeństwa, grzechu wobec Stwórcy przyczynia się do śmierci wiecznej. Kiedy uparcie twierdzimy, że Bóg nie istnieje, kiedy obwiniamy Boga za wszelkie zło, które nas otacza, kiedy walczymy z Nim, jak zasmarkane dzieci pełne wrzasku i braku rozumowania, wtedy oddalamy się od pełni Boga. Posłuszeństwo sobie, własnemu ego oddala nas od miłości, która rodzi się tylko we wspólnocie. Miłość to bezinteresowny dar z siebie drugiemu człowiekowi, to nieustanne umieranie dla swojej pychy i swojego egoizmu.

Komu być posłusznym?
Posłuszeństwo Bogu wyraża się poprzez dzieła stworzone. Jak chcesz być posłuszny Bogu, jak nie słuchasz drugiego człowieka, który pragnie byś we wspólnocie wzrastał w szczęściu i miłości? W małżeństwie oboje powinni szukać wspólnego szczęścia, budować swój związek na wzajemnym posłuszeństwie pełnym szacunku, wyrozumiałości i miłości. Moim zadaniem jako małżonka to kochać w pełnym posłuszeństwie żonę, która odwzajemnia ten stan miłości, gdzie owocem tego jest miłość oraz nowe życia, pełny rozwój rodzinny. Podobnie jest w innych wyborach życiowych, kapłan czy zakonnik jest posłuszny swemu przełożonemu, który pragnie jego dobra dla budowania i umocnienia jedności wspólnoty.

Nadużycia posłuszeństwa.
Przez to, że jesteśmy częścią Boga, stworzeni na Jego obraz lecz zniekształceni grzechem (nieposłuszeństwem) – karykaturą stworzenia, człowiek chce, by to jemu okazywać pełne posłuszeństwo. Ale czy należy się posłuszeństwo drugiemu człowiekowi, który oddala nas od miłości Boga, który sprowadza nas na drogę śmierci wiecznej, który nakłania nas do grzechu lub który popadł w pychę i zakłamanie czy swój egoizm?

  • Jak można być posłusznym żonie czy mężowi, który przez cudzołóstwo, zdrady, przemoc i zakłamanie oddala współmałżonka od ludzkiej miłości i wierności, od Boga i miłości wiecznej?
  • Jak można być posłusznym ministrowi czy prezesowi w partii, który nie troszczy się o dobro wspólne, tylko stołki w spółkach skarbu państwa sprzedaje „wybranym”, daje „przydupasom” i domaga się odwzajemnienia i miesięcznych danin?
  • Jak można być posłusznym pracodawcy, który faworyzuje niektórych i nie szanuje swoich pracowników, bo więcej od nich wymaga a coraz mniej płaci?
  • Jak można być posłusznym biskupowi czy przełożonemu zakonnemu, który pedofilie, dewiacje seksualne lub podwójne życie – zdradę pewnych ideałów, charyzmatów, ukrywa przed innymi (chowa pod dywan) i nie wyciąga konsekwencji i nie piętnuje grzechów wobec Boga i ludzi?
  • Jak można być posłusznym papieżowi, który Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, jedynego  Zbawiciela człowieka stawia na równi z innymi bożkami judaizmu, islamu, buddyzmu czy innych filozofii życia?

Macie przypodobać się TYLKO Bogu PRZEZ Jezusa Chrystusa W Duchu Świętym ! Tylko Jemu należy się posłuszeństwo i wszystkim tym, którzy do Niego prowadzą w prawdzie i miłości!

Całkowite posłuszeństwo Bogu, Jego woli czyni człowieka wolnym, świętym i wyrywa go z pętli złego.
Chcesz żyć wiecznie w miłości pragnij tego tak mocno, jakby zabrakło Ci tlenu. Walcz dzielnie o życie wieczne, o Jezusa Chrystusa nawet jak będą szydzić, kpić z Ciebie, jakbyś nawet stracił wszystko, jakbyś nawet miał umrzeć z Jego powodu. Pełne szczęście, pełna miłość – życie wieczne jest tylko we wspólnocie Trójcy Świętej.

Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana.  Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.  Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach!  Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.  Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię.  U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.  Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.  /Mt 10,24nn/

Radykalizm ewangeliczny ujęty jest w trzech radach ewangelicznych: ubóstwie, czystości i posłuszeństwie. Te trzy Boże rekomendacje przyczyniają się do pełnego wypełnienia życia zgodnie z prawem naturalnym – dekalogiem (ST) i z prawem nowego przymierza opartym na przykazaniu miłości Boga i bliźniego (NT).  Te przykazania, tylko te drogowskazy są gwarantem pełni życia, jego pełnego rozwoju duchowego i intelektualnego, są fundamentem budowania „nowego stworzenia” ku wiecznej miłości.

Chcesz być szczęśliwy, mieć mniej problemów i cieszyć się życiem, to bądź posłuszny 12 przykazaniom:

  1. Nie miej bogów innych bożków poza Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej, nie szukaj pomocy w horoskopach, u astrologów, wróżek i duchowych pseudo terapeutów, pseudo lekarzy dla których liczy się tylko Twoja kasa, nie Twoje dobro, zdrowie i szczęście.
  2. Nie oddawaj pokłonu i hołdów nikomu poza Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej, Tylko On jest święty. Nie traktuj Boga jak dobrej wróżki do spełniania swoich zachcianek, nie szafuj Jego imieniem. nie strasz nim i nie powołuj się na Niego, jakbyś posiadał wszelkie jego patenty i licencje. Nie wykorzystuj Jego imienia do swoich egoistycznych celów.
  3. Ciesz się dniem wolnym od pracy, oddawaj mu cześć i wielbij Boga za wszelkie dary, za życie. Módl się do Niego poprzez uwielbienie, dziękczynienie i proś Boga o dary Ducha Świętego. Spędzaj ten dzień ze swoją rodziną i chwal Boga we wspólnocie.
  4. Szanuj swoich rodziców, którzy dali Tobie początek bez końca, którzy dali cząstkę siebie Tobie. Okazuj im wdzięczność, za życie, że możesz poznawać i cieszyć się tym wszystkim, co Cię otacza. Pamiętaj o nich w chwilach, kiedy będą potrzebowali Twojej pomocy nie tylko duchowej, ale też materialnej. Nie wstydź się swoich rodziców, nawet jakby stracili zdrowie.
  5. Nie zabijaj, nawet jak będą Tobie wydawać wszelkie rozkazy. Życie tylko należy do Boga, On jest dawcą wszelkiego bytu, które źródło ma w energii pochodzącej od Boga. Ale też broń swojej rodziny, swojego kraju i walcz dzielnie w imię większych wartości. Nie pozwól byś był niewolnikiem, gojem. Nie zabijaj drugiego człowieka także duchowo. Nie znęcaj się psychicznie nad drugą osobą. Nie przysparzaj cierpień innym.
  6. Nie cudzołóż, nie zdradzaj swojej żony, swego męża fizycznie i duchowo. Jak już wyczerpiesz wszelkie możliwości ratowania swego związku, to niech wasze drogi rozejdą się w spokoju. Jak jesteś zakonnikiem czy kapłanem nie zdradzaj Boga żyjąc na boku z kobietą. Bądź dzielny i odpowiedzialny i odejdź z kapłaństwa i zacznij budować nowe, rodzinne życie. Każde życie podwójne, okazywanie niewierności ludziom a przez to Bogu jest oddalaniem się od życia wiecznego.
  7. Nie kradnij, nie zazdrość innym rzeczy materialnych. Nie goń za dobrami materialnymi, które i tak zostawisz nie spodziewając się nawet kiedy. Nie oszukuj innych ludzi i nie okradaj ich z zaufania, kiedy obdarzą Cię jako drugiego człowieka, kapłana, polityka.
  8. Nie wydawaj sądów, fałszywego świadectwa o drugim człowieku, nie oczerniaj go. Poprzez kłamstwa nie ponoś żadnych korzyści nad nim. Mów prawdę, piętnuj grzechy, złe czyny zawsze szukając dobra drugiego człowieka.
  9. Nie pożądaj żony, męża drugiego człowieka. Nie niszcz rodzin, nie wpychaj się w miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą.
  10. Nie pożądaj, nie uganiaj się za dobrami materialnymi jak inni ludzie obarczeni grzechem, karykaturą stworzenia. Nie zazdrość nikomu niczego. Ciesz się tym wszystkim, co masz i kim jesteś i proś Boga o każdy następny dzień.
  11. Kochaj całym sobą Boga przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Niech nic i nikt nie zasłania tej miłości.
  12. Kochaj drugiego człowieka, bądź asertywny i męski i kiedy trzeba napomnij drugiego brata, że żyje w grzechu, że oddala się od miłości Boga. Niech Twoja mowa będzie TAK lub NIE.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa do swojego życia, całkowicie zmienia mentalność człowieka. Ten, co wypełnił prawo, umarł i zmartwychwstał za każdego człowieka, daje w pełni człowiekowi wolność i miłość, daje życie bez końca. On daje dary Ducha Świętego, które uzdalniają człowieka i powodują nieustanny rozwój.

Czystość

czystoscCzystość to druga Rada Ewangeliczna. Drugi krok do bliższego poznania Stwórcy, a przez to każdego innego człowieka. Co to znaczy być czystym? Ewangeliczna, Boża czystość nie ma nic wspólnego z pożywaniem pokarmów, napojów, z jakimkolwiek umartwianiem się. Boża czystość nie ma nic wspólnego z dewaluacją i deprecjacją miłości i seksualności człowieka. Wszyscy jesteśmy stworzeni do pełni miłości, do dzielenia siebie z innymi. Tworzymy wspólnotę wokół Boga, w kręgu Jezusa Chrystusa pełni radości Ducha Świętego. Ale o tej miłości już pisałem (zob. www.paszyn.pl/o-milosci/)

Zatem co to jest czystość w ujęciu ewangelicznym?

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. /Mt 6,1/

  1. Czystość zamiarów. Niech Wasza mowa będzie srebrem a milczenie złotem. Nie wystawiaj swoich słów na wiatr. Ileż ja widziałem beznadziejnych polityków, których Wyście wybrali a ja ich osobiście poznałem. O, zgrozo. Na plakatach wyglądają jak wymalowane mumie a w rzeczywistości są jak kameleony, mówią, obiecują co innego a później nie potrafią dotrzymać jednego słowa. Myślą, że świecą inteligencją i mądrością a to ewangeliczne groby pobielane, obłudni polityczni faryzeusze. Niektórzy służą sobie i mamonie a Wami gardzą. Jesteście im potrzebni tylko przy urnie, kiedy są wybory. Jesteście potrzebni im do naklejania plakatów i rozdawania ulotek, a z wdzięczności po wygranych wyborach, nawet telefonów nie odbiorą i nie odpowiedzą żadnym słowem. Powołują się na wartości chrześcijańskie, chodzą do kościołów, gdzie są wielkie tłumy tylko dla swojej chwały, byście ich podziwiali. A po wygranych wyborach, w spółkach skarbu państwa zatrudniają na intratnych stanowiskach wielu ludzi, którzy gardzą i śmieją się z ludzi wiary, katolików, chrześcijan i w kościołach pokazują się od święta albo wcale. Zatrudniają swoich kolesi z innych, opozycyjnych partii, byłych komunistów, ludzi zwalczających wartości chrześcijańskie albo nie żyjących nimi, tych, co nie potrafili przyznać się i być odpowiedzialni za swoje dzieci, swoje rodziny; tych, którzy są po rozwodach czy tzw. „unieważnieniach sakramentu małżeństwa” po znajomości.  Dobra Zmiana w praktyce polega na tym: im bardziej jesteś brudny, zamieszany w układy, oddalony od Chrystusa, tym więcej masz stanowisk i etatów, tylko po to, aby chciwość i pycha jeszcze bardziej oddalała Cię od miłości Chrystusa. Bo jak można dwom panom służyć?!

    Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: ?Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym?. wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: ?Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie??  On zaś odrzekł: ?Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną?. Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: ?Wytłumacz nam tę przypowieść!?. On rzekł: ?To i wy jeszcze niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym.  Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym?. /Mt 15, 10n/

  2. Całe zło pochodzi z wnętrza i czyni człowieka nieczystym. Prawdziwa nieczystość pochodzi z serca człowieka. Wszystko zależy od jego zamiarów. To w jego umyśle rodzi się to, co jest czyste lub nieczyste.  Jeżeli dążysz do celu, do osiągnięcia władzy i mamony a przy tym masz nieczyste zamiary, czyli swój egoizm, pychę, swoją chwałę, oszukujesz i okłamujesz ludzi, dając fałszywe świadectwa oddalasz się od wiecznej miłości z Bogiem. Jeżeli jesteś kapłanem a masz podwójne życie, zakonnikiem ślubującym czystość, który przeklina lub fałszywie osądza drugiego współbrata to jak spojrzysz w przyszłości na Boga, który jest w pełni czysty i święty? Czyż jego blask i energia, jego sprawiedliwa miłość nie dotknie Ciebie? Stokroć bardziej, niż ludzi niewierzących czy ateistów. W imię Bożej sprawiedliwości, miłości miłosiernej, Bóg wymaga więcej od tych, którym była dana łaska wiary, którym dał misję tworzenia Królestwa Bożego już tutaj na ziemi, pośród nas, pośród wszystkich ludzi.  Nie wolno chować pod dywan grzechów, udawać, że nic się nie stało. Zło trzeba nazwać po imieniu i stanowczo odróżnić od dobra. Zło trzeba tępić a człowieka stanowczo upominać. Każdy grzech (wewnętrzna destrukcja człowieka) ma wymiar społeczny i jego konsekwencje dotyczą całej wspólnoty.  Stąd gardzę swoimi grzechami, a siebie nieustannie upominam Słowem Bożym, którym coraz bardziej pragnę żyć, żyć pełnią miłości jako jeden z największych grzeszników.

    Uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. /Ga 5,19/

  3. Wielu ludzi mówiąc o nieczystości kojarzy nieczystość tylko z seksualnością człowieka. Totalne kłamstwa zasiane przez złego ducha. Szatan – ojciec kłamstwa przez wieki umniejsza, poniża i szydzi z  piękna współżycia seksualnego pomiędzy kobietą a mężczyzną, od dziwacznych ascez poprzez samookaleczenia aż do promocji pornografii i dewiacji seksualnych.  Nienawidzi miłości ludzkiej i budowania wspólnoty, tworzenia pięknych i wielodzietnych rodzin. Występuję on przeciwko życiu, od samego jego poczęcia! Dlatego działając przez ociemniałych umniejsza rolę rodziny a wywyższa rolę życia w celibacie, samotności, w egoizmie człowieka czy różnych dewiacjach seksualnych. Tak jakby żona czy kobieta przeszkadzała w głoszeniu Słowa Bożego czy w posługach kapłańskich. Niektórzy tłumacze Biblii przekładają oryginalne teksty Słowa Bożego „pod siebie”, bez zwrócenia uwagi na wątek historyczny, kulturowy i obyczajowy w ówczesnych czasach w danym społeczeństwie oraz na język, jego gramatykę i znaczenie danych słów w całym kontekście. Zachęcam do przeczytania tych dwóch tekstów w oryginale greckim albo łacińskim i zrozumienia, co to jest accusativus duplex, wtedy znaczenie całkowicie zmieni swój kontekst.
    np.
    Mt 19,12

    Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!

    1 Kor 9,5

    Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty – siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas?

    Każdy bezżenny, bez owoców miłości małżeńskiej – dzieci jest eunuchem, trzebieńcem. Bezpłodność, brak potomstwa wg Biblii jest brakiem błogosławieństwa Bożego. Chrystus nigdy nie wywyższał bezżenności nad rodzinę. Wręcz przeciwnie, urodził się i wychował w rodzinie, był zawsze pośród rodzin, pośród dzieci a pierwszy cud dokonał w Kanie Galilejskiej, na weselu, ślubie, na którym to mężczyzna i kobieta wzajemnie oddają się sobie i zaczynają wspólne życie na wzór Trójcy Świętej, pełni miłości jako rodzina – ojciec, matka i dziecko.

    Oczywiście każdy człowiek jest wolny i ma prawo wybrać każdy stan życia, odkryć swoje powołanie i swój zawód, może zostać kawalerem, celibatariuszem itd., ale nigdy jego wybór nie będzie bardziej godny czy większy od powołania rodzicielskiego, a każdy mężczyzna (kawaler, kapłan, mąż) nigdy nie będzie bardziej doskonalszy w swojej naturze niż kobieta rodząca, dająca nowe życie. Stąd też należy się największy szacunek i miłość kobiecie. Kobietę należy mocno pragnąć i kochać. Stąd Stwórca wywyższył pośród wszystkich ludzi niewiastę, kobietę Maryję – „nową Ewę”, która tylko żyła wolą Bożą. Ta cywilizacja miłości i chrześcijaństwa całkowicie różni nas od religii semickich (judaizmu i islamu), gdzie kobieta jest mniej ważna, kimś, wręcz czymś gorszym, osobnikiem drugiej kategorii, człowiekiem drugiego sortu, do zaspokojenia żądzy mężczyzny.

Wg Biblii sprawdzona osoba jako mąż i ojciec może być pasterzem, magnesem przyciągającym ludzi do Boga. Bóg (ST) i Chrystus (NT) powołują ludzi żonatych, zatwardziałych, często upartych i wielkich grzeszników. Wiele łatwiej prowadzić życie samotne, w celibacie, niż nie mieć odpowiedzialność  za żonę i wychowanie dzieci. Być wierny i kochać tę samą jedną osobę aż do śmierci. Wspólnie uczyć się wzajemnej miłości, pokory i szacunku do innego postrzegania otaczającego świata. Tylko wspólne dawanie z siebie i zaufanie rodzi trwałe owoce.  Teologia –  nauka o życiu i relacji Boga z człowiekiem nigdy nie ma kontekstów antyseksualnych, wręcz przeciwnie promuje i chroni model rodziny. Słowo Boże stanowczo upomina i przestrzega nas przed cudzołóstwem, niewiernością i zdradą oraz przed zabijaniem fizycznym i duchowym innych bezbronnych ludzi szczególnie dzieci.

Największym grzechem przeciwko Bogu jest zdrada, niewierność, cudzołóstwo oraz fizyczne czy duchowe zabójstwa bezbronnych ludzi, szczególnie dzieci, zwłaszcza poczętych a nienarodzonych!

czystosc2 Prawdziwa czystość uzdalnia do wiecznej miłości! Sednem, esencją czystości ewangelicznej jest wiara w osobę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jako jedynego Zbawiciela. Nie ma innej drogi wybawienia człowieka z grzechu niż przejście (pascha) z Jezusem Chrystusem ze śmierci do zmartwychwstania.  Zatem jeśli mówiłbym co innego i głosił naukę nie pochodzącą od Chrystusa, który w Duchu Świętym mi objawił, niech będę przeklęty i potępiony! Każdy, kto oddala człowieka od osoby Jezusa Chrystusa jest godny pożałowania a jednocześnie potrzebuje wstawienniczej modlitwy do Boga o miłosierdzie. Pragnę być czystym tylko w Jezusie Chrystusie, stąd tylko Jemu chcę się przypodobać, nie Wam, nie mamie, żonie czy córce, nie księdzu czy politykom. Gdybym chciał się Wam przypodobać, nie byłbym wtedy Jego sługą – „nowym stworzeniem”, gdzie owocem tego ducha i tego stanu jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. Cóż możecie więcej mi zaoferować i dać niż wieczne życie i szczęście w pełni miłości w Trójcy Świętej?! Seks, pieniądze, różnorakie żądze przez kilkadziesiąt lat nijak  mają się do pełni miłości, pełni bogactwa w wieczności bez końca. Moją pasją jest Chrystus! Paszyn = Passion (pasja) is an intense emotion, a compelling enthusiasm or desire for Him. Paszyn = The Passion of the Christ.

Bądź wierny swemu powołaniu, swojej rodzinie i Polsce! Zaufaj całkowicie i oddaj swe życie Chrystusowi! Bądź gorący i pragnij tylko Jego, wtedy doświadczysz Jego mocy i miłości, pokoju i dobra, piękna i harmonii. I żyj tą pasją coraz bardziej i mocniej na wieki bez końca!

Pierwsze powołanie

miejsce_slodkieBóg powołuje człowieka do życia, do miłości, stwarza go na swój obraz i swoje podobieństwo. Bóg daje człowiekowi cały świat, by czynić go miejscem słodkim, daje życie, by wzrastać. Ale już o tym sobie wcześniej mówiliśmy (o Stworzeniu  – http://paszyn.pl/o-stworzeniu/). Człowiek poznaje cząstkę Boga w sobie i upada. Pycha przyczynia się do upadku (o grzechu – http://paszyn.pl/o-grzechu/) też była o tym mowa. Człowiek psuje się, gnije w grzechu a Bóg wszystko zatapia. Nie chce mieć nic wspólnego z grzechem, z nieposłuszeństwem wobec Jego woli. I mamy potop i Noego. I znamy tę przypowieść z księgi Rodzaju. I co z tego? Dalej papramy się w tym wszystkim coraz to gorzej. Po potopie nowe życie, tak samo jak po chrzcie świętym mamy nowe życie. Dane nam od nowa, nowa szansa, drugie życie. I co z tego? Czy chrzest święty czyni nas chrześcijanami?  O NIE! On tylko daje nam nowe życie i uzdalnia nas by współdziałać z łaską Bożą. Aby być chrześcijaninem to proces, nieustanny progres zawsze kończący się kulminacją – zejściem ze sceny tego świata do wieczności, ku Chrystusowi. Będę chrześcijaninem w pełni wtedy,  kiedy przez Chrystusa zobaczę Stwórcę.

Przyjrzyjmy się pierwszemu powołaniu Abrahamowi – ojcu semickich narodów.

Pan rzekł do Abrama:
?Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej
i z domu twego ojca
do kraju, który ci ukażę.
Uczynię bowiem z ciebie wielki naród,
będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą,
a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył.
Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo
ludy całej ziemi?.
/Rdz 12/

Ależ Bóg mocno kocha jego i mnie, i ciebie. Ależ ta miłość jest przeogromna i płodna, pełna życia i mocy. Podobnie i w tym tonie Chrystus po Zmartwychwstaniu wypowiedział się do swoich uczniów (mężczyzn i kobiet):

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.  Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”./Mt 28,18/

?Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam?. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ?Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane?. /J 20, 22/

Ale wróćmy do naszego zatwardziałego, upartego (jak się później okaże) Patriarchy Abrahama. Ni stąd ni zowąd, to pierwszy Bóg  wybiera i powołuje Abrama. Wbrew tamtejszej opinii publicznej i krzyków „czemuż mnie nie wybrałeś …, to ja jestem mądrzejszy … ” itd. Bóg nakazuje i proponuje:

  1. „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej …”, bo twoi znajomi Cię wyśmieją, przecież prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.   Gdzie mam wyjść i dokąd?
  2. „do kraju, który ci ukażę” – dlaczego jesteś taki tajemniczy, ja chcę wiedzieć co i gdzie i kiedy. Jestem ciekawski.
  3. „uczynię z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię” – no, tak trzeba było zacząć od początku. Będziesz mi błogosławił. No dobra, zatem zabieram swoje toboły, całe swe doczesne życie, swoją historię życia i idę w nieznane, idę za Tobą, mój Boże, do ziemi Kanaan, do niebiańskiego i wiecznego Jeruzalem.

I Abram poszedł, ja też bym poszedł, nawet bym pobiegł. Abram poszedł do ziemi obiecanej Kanaan, w której najpierw doświadczył ….  –  głodu. Jak to w ziemi obiecanej głód, brak warunków życiowych? Coś przeciwnego do tego, co obiecał mu Bóg. I co dalej robić, gdzie ten Bóg, gdzie te Jego cuda i to całe jego powołanie … ? I Abram uciekł z ziemi obiecanej, jego wiara była tak marna, tak płytka, że poszedł do Egiptu, to pogan, którzy żyli na pustyni, którzy z jednej rzeki potrafili utworzyć cały dobrobyt i wielką cywilizację ówczesnego świata. To, że poszedł do pogan to jeszcze nic. Oddał im swoją piękną żonę Saraj, a za nią otrzymał cały dobytek. Podstępnie okłamał Egipcjan, że Saraj to jest jego siostra. O ten Abram, kłamca i łajdak!  Czy Ty też swoją żonę nazwałbyś  siostrą i oddał innym facetom za pieniądze, za srebro i złoto? Egipcjanie – poganie, jak się później dowiedzieli, że Saraj jest jego żoną a nie siostrą, przyszli do niego i z wielkim wyrzutem zapytali się, dlaczego nas okłamałeś i w konsekwencji tego wydalili ich z Egiptu. Poganie, ateiści, szukający Boga, to ludzie z zasadami, nieraz większymi niż ja i Ty. A Ty chcesz ich nawracać, samemu się zmień! Całe szczęście, że Saraj była niepłodna, bo wtedy Bóg miałby „problem” …  Gdy Abram już nakradł i podstępnie zdobył swój dobytek, srebro i złoto, to pokłócił się z Lotem, swoim bratankiem.  Pieniądze pełnego szczęścia nie dają, a często dzieci żrą się pomiędzy sobą o spadek. Głupcze, myślisz, że jak przekażesz bogactwo materialne dzieciom, to coś zyskasz? Nie uszanują tego, dzieci potrzebują czasu ojca, czasu matki, potrzebują wzrastać w miłości swoich rodziców.

Wtedy rzekł Bóg do Abrama:

?Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję?.

Ależ Bóg kocha grzeszników, ależ Bóg pragnie każdego człowieka! Objawia się narodowi, który popełnił najwięcej przestępstw wobec natury i prawa Bożego. Bo przecież lekarza potrzebują chorzy, słabi, ułomni. Tym doktorem, lekarzem Bóg w pełni staje się w Jezusie Chrystusie. I JA tego lekarza potrzebuję. Im więcej grzeszę, to bardziej pragnę. Pragnę Słowa Bożego, pełnego objawienia, pragnę śmierci i zmartwychwstanie w Jezusie Chrystusie.  Stąd też uznaję się za największego pośród umarłych, grzesznych, by stać się największym w Chrystusie! To jest początek drogi chrześcijanina. Obmycie i uznanie się w pełni za człowieka grzesznego. Ja ciągle staje się chrześcijaninem, ten progres dokonuje się w śmierci dla tego, co doczesne, by zyskać to, co wieczne i nieprzemijające. Dlatego jak mam układać się z wami, popełniać błędy poprzedników i nazywać „Dobrą Zmianę” dobrą zmianą? Czy mam także działać opieszale jak wy? Czyż nie trzeba wprost nazwać po imieniu, co jest dobre i od Boga pochodzi, a co jest złe i pochodzi od szatana?! Aż tak zostaliście niewolnikami bogactwa materialnego i śmierci wiecznej? Mówicie „wierzę w Boga”, ale demony o wiele bardziej wierzą, bo okazują bojaźń i umieją odróżnić dobro od jego braku, a szatan nawet zna Boga i cieszy się z takich głupców, którzy nie szanują innych ludzi, stworzeń, a wszystko garną do siebie i pod siebie, żyją pychą, chciwością i kłamstwem.

Abram powoli  na starość mądrzeje. Wojna i cierpienie przyczynia się do tego. Czy, aby zmądrzeć, Ty też będziesz czekał na wojnę, aż Polska znowu się wykrwawi? Jesteś Polakiem, jesteś Żydem, itd., ale czy polska ziemia nie jest jedną i tą samą matką, która karmi nas wszystkich, niezależnie od naszego pochodzenia, naszej historii? Uszanuj ją szanując innych ludzi.

Przysięgam na Pana, Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi, że ani nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego nie wezmę z tego, co do ciebie należy, żebyś potem nie mówił: „To ja wzbogaciłem Abrama”.

Abram miał wszystko, poza potomkiem, poza synem, który dziedziczyłby jego majątek. Lecz Bóg rzekł do niego:

?Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić?; potem dodał: ?Tak liczne będzie twoje potomstwo?. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.

Wtedy Pan zawarł z Abramem przymierze, bo uwierzył Jego Słowu. Ale dalej Bóg doświadczał wiarę Abrama. Bóg nie jest jak dobra wróżka czy złota rybka, która spełnia już teraz Twoje życzenia. Bóg działa najpierw przez ludzi, potem przez Aniołów. Saraj, jego żona, dalej była niepłodna. A wraz nimi mieszkała niewolnica, wzięta z czasów egipskich, Hagar.  Abram, zamiast całkowicie zawierzyć Bogu, ufać i czekać na łaskę Bożą, zaczął dalej egoistycznie dążyć po swojemu, ego było silniejsze niż łaska Boża. I pod naporem jego Saraj zgodziła się, aby współżył z niewolnicą, aż urodzi mu syna. I tak Hagar urodziła mu syna. Czy ja też mam wziąć sobie drugą kobietę, by mieć z nią syna? Czyż aż tak mam być egoistą, nieszanującym żonę i człowiekiem bez wiary? Przecież przez zatwardziałość, przez swój egoizm, przez brak wiary Abram rozpętał piekiełko rodzinne, przysporzył wszystkim cierpienia, nie miłości. Kobiety zaczęły walczyć pomiędzy sobą o wpływy u Abrama. Jakby działo się to dziś, to jedna chciałaby rozwodu a druga alimentów i Abram zostałby z jedną kozą. Bóg interweniuje, posłał aniołów, bo chyba „załamał się” znowu widząc  brak wiary u Abrahama. I tak Hagar urodziła syna i nazwała go Izmael. Syn z nieprawego łoża, który dał początek narodowi, jednej linii semickiej, dziś ten naród nazywamy Arabowie. Abramowi sumienie nie dawało spokoju, miał 86 lat jak urodził się Izmael (czyli niech Bóg usłyszy, tzn. zobaczy co ja takiego narobiłem przez swoją głupotę, przez brak wiary). I znowu Bóg przychodzi do niego, gdy Abram miał 99 lat.

Jam jest Bóg Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, chcę bowiem zawrzeć moje przymierze pomiędzy Mną a tobą i dać ci niezmiernie liczne potomstwo?. Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: ?Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów.

Przyszedł do niego Bóg, do stuletniego zatwardziałego, upartego dziadka, krętacza i oszusta, cudzołożnika, człowieka słabej wiary. Bóg mówi „Służ mi i bądź nieskazitelny”, nawet na kilka, kilkanaście lat przed swoją śmiercią. Przyszedł Bóg i znowu zainicjował przymierze, przymierze obrzezania, w którym otrzymał nowe imię, symbol nowego życia.  Abraham  także zaczął kpić sobie z Boga,  przecież miał setkę na karku a jego żona była młodsza o dziesięć lat. „Niemożliwe, jak to mamy mieć syna”, przecież Sara (przed obrzezaniem Saraj) była niepłodna podwójnie przez wiek, bo przekwitła i przez to, że nigdy nie mogła zajść w ciążę. U Boga przez wiarę nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma rzeczy nierealnych, wszystko jest w Nim, On jest źródłem wszelkiego dobra i pokoju, miłości i piękna.

/glossa: Sara to archetyp Maryi – matki Jezusa Chrystusa. Skoro Sara dzięki łasce Bożej mogła urodzić syna, to Maryja dzięki łasce Boga mogła zostać uwolniona od zła i w dziewictwie urodzić Syna Bożego, Mesjasza i Zbawiciela. Ale o relacjach i typach, może kiedyś indziej. /

Jednak zanim dziadek zrobił babci syna, to obrzezał się on i wszyscy jego domownicy. Obrzezanie to starotestamentalny chrzest. To symbol całkowitego przywiązania się do Boga. Do dziś Żydzi zatrzymali się tylko na obrządkach, na rytuale, na prawie, zaś Bogu chodziło nie tylko o symbol, ale o realne obrzezanie zatwardziałych serc ludzkich. Tak, aby ludzie żyli nie swoim egoizmem, nie pychą, lecz wiarą i Słowem Bożym, pełnią miłości. My chrześcijanie także wchodzimy w przymierze z Bogiem poprzez chrzest – obrzezanie naszych serc, naszego ciała i ducha, otrzymujemy nowe imię, nowe szaty, które dają nam łaskę na współpracę z Bogiem. Bóg przez chrzest obmywa nasze grzechy i stajemy się wolni w Nim, uzdalnia nas, abyśmy współpracowali z tą łaską, z Bogiem. W oczekiwaniu na upragnionego syna, już jako nowy człowiek – Abraham (stary człowiek Abram) poznał Boży plan zniszczenia Sodomy i Gomory i zaczął solidaryzować się, wstawiać się za mieszkańcami, którzy byli podobnego pokroju, co on. Znał ich doskonale jak własną kieszeń, dlatego targował się z Bogiem jak tylko mógł. W ostateczności Bóg mu obiecał, że jak znajdzie dziesięciu sprawiedliwych nie zniszczy miast. Człowiek nowy, który żyje Bogiem, Jego wolą widzi więcej, jego horyzont i percepcje stają się szerokie i bardziej wrażliwe. Ja też muszę poszukać dziesięciu sprawiedliwych w swoim mieście, uda się? Może „Dobra Zmiana” mi w tym pomoże? Poszukuję ludzi, którzy nie idą na układy, którzy nie sprzedają samych siebie za intratne stołki, nie ślubują celibatu, by później nie żyć w nim i za wszystko obarczają kobietę, którzy nie oszukują swoich żon i są wierni, nie przybierają się w cudze szaty czy maski przed innymi lecz umieją poświęcić czas dla rodziny i być otwarci na życie, na drugiego człowieka, ludzi szczerych i otwartych, którzy całkowicie zaufali Bogu, nie sobie. Poszukuje choć dziesięciu, bo historia kołem się toczy … To nie są bajki. Wszystko jest prawdą. Sodoma i Gomora to też realne wielkie miasta, które były i które zostały w proch obrócone. Taki był początek narodu wybranego, najbardziej grzesznego = nieposłusznego woli Bożej, ludzi nikłej wiary. Ale skąd możecie cokolwiek wiedzieć, jak nie czytacie Słowa Bożego, nie czytacie Biblii, chodzicie do kościoła po co? Czytacie wszystko, wybiórczą i inne gazety, słuchacie radia czy oglądacie telewizor czy przeglądacie internet, ale Pismo Święte to już trudno wziąć w ręce i zacząć czytać. Wielu czyta i nie rozumie, interpretuje po swojemu, ale czyta i może kiedyś zrozumie, ale jak się nie czyta, to co można w ogóle pojąć? Inteligencja współczesna, tzw. doktorzy, których można najłatwiej zmanipulować i ogłupić. Ludzie moralnie rozluźnieni, puści bez ducha Bożego, mienią się biskupami, księżmi, politykami, katolikami, by ich podziwiać za to, że nie żyją miłością, że nie żyją w prawdzie, nie żyją Słowem Bożym.  Układają się i żyją po swojemu, z dala od Boga, żenią się, składają śluby, ślubują celibat, a potem unieważniają sakramenty, nie przyznają się do swoich dzieci, które poczęły się i są niczemu niewinne. Może i chrzest chcecie unieważnić sobie? To przez Was duch w narodzie nikły, bo pełno zgnilizny, którą tworzycie. Kto będzie Polskę bronił, kto będzie walczył jak mało honoru, moralności i etyki w narodzie?

Ale jeszcze powróćmy do naszego dziadka, starca Abrahama. W końcu urodził mu się z prawego łoża syn Izaak (czyli zrodzony w śmiechu, w niedowierzaniu, w szyderstwie, w kpinie), który dał początek drugiej linii semickiej, narodowi żydowskiemu. I znowu spięcie dwie babcie, jeden dziadek i dwóch synów z lewego i prawego łoża. I tak powstały dwa narody i tak przez wieki Żydzi i Arabowie nawzajem się łupią i walczą o wpływy pomiędzy siebie. Jedni dalej szydzą, kpią sobie z Boga, bo nie przyjęli Chrystusa i dalej czekają na Mesjasza, a inni wszystko robią po swojemu, nie żyją Słowem Bożym, ale własnym życiem, interpretują po swojemu, nawet zabijają w imię „Boga”.

Bóg znowu wystawił na próbę wiarę Abrahama. I rzekł do niego:

Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę.

I starzec Abraham wziął swego syna i poszedł tam z nim. I znowu posłużył się kłamstwem, okłamał Izaaka, mówiąc do niego: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. Nieświadomy syn, który całkowicie zaufał ojcu idzie z nim na górę, na którą to on ma być zabity i spalony. Ojciec z rozpaczy, znając swoją nieprawą historię życia, targnął się na życie swego syna. Abraham nie kochał swego syna, było mu już obojętne, po tylu niewiernościach, zdradach, po okazywaniu braku szacunku i wiary do Boga, w rozpaczy po raz pierwszy udało mu się pokazać Bogu swój akt wiary poprzez ten czyn. Lecz Anioł Pański w ostatniej chwili go powstrzymał.  Czy Ty też byś zabił i spalił swoje dziecko, poświęciłbyś je na ofiarę Bogu? Ja nigdy. Mimo, że życie człowieka należy do Boga, nigdy nie złożyłbym ofiary z mojej córeczki, którą kocham, która jest częścią mnie. Siebie bym złożył, swoje życie bym oddał Bogu. Dlaczego? Bo Miłość przewyższa wiarę!   Boże oddaję Ci swoje życie, bo jeśli umrę żyć będę z Tobą na wieki!  Sam oceń wiarę Abrahama a wiarę moją. Pan widzi i Pan mówi:

Będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu

Słuchanie Jego rozkazu, to życie miłością, to życie wolą Wielkiej Miłości w Trójcy Świętej, tej iteracji fraktalnej.

/Zadanie domowe – trzy razy przeczytaj z Biblii – List św. Pawła do Galatów, tylko 6 rozdziałów, krótki/

O Miłości

About_loveMiłość – proste i krótkie słowo a w swym znaczeniu nieskończone i niezgłębione. Każdy z nas jest powołany do miłości.  Tej miłości wielkiej, nieskończonej jaką jest Bóg, ale także do tej miłości, którą odkrywamy i doświadczamy na co dzień.  Miłość jest cnotą i darem Ducha Świętego. Miłość, obok wiary (Boga) i nadziei (Jezusa) jest dynamizmem relacji pomiędzy Boskimi Osobami, a także jest twórczą relacją pomiędzy nami tu i teraz.

Cóż może być piękniejszego niż miłość? NIC. Nic nie jest piękniejsze, nic nie jest większe, nic nie jest doskonalsze niż miłość. Miłość przewyższa wszystkie formy, całą materię i unosi nas na wyżyny podobieństwa samego Boga. Dzięki miłości przewyższamy całość wszechświata, biocenozy, wszelkich bytów materialnych i duchowych. Dzięki miłości stajemy się w Bogu.

Fundamentem miłości jest wolność i wierność. Bez wolności i wierności nie ma miłości. Miłość jest zadaniem, które ma nas przybliżyć do samego Boga. W świecie stworzenia jesteśmy jedynymi, którzy posiadają ten dar. Wymiar miłości człowieka jest szeroki. Otaczamy swoją miłością rodziców, rodzeństwo, dzieci, nas samych oraz innych ludzi, których spotykamy w naszym życiu. W każdej tej relacji ta sama miłość jest inna. Kocham wszystkich, ale każdego inaczej.

Miłość istnieje tylko w relacji osobowej. Aby zaistniała pełna miłość pomiędzy osobami (w relacji: Bóg – człowiek i człowiek – człowiek), muszą być spełnione cztery warunki:

  • wolność,
  • bezinteresowność,
  • wierność,
  • obopólność.

Zakochanie, zauroczenie w drugiej osobie nie czyni par excellence miłości, jedynie może być początkiem do odkrywania i realizowania miłości, sensu stricto do dawania z siebie i dawania siebie. O miłość powinno nieustannie się dbać i pielęgnować, o pełną miłość nieustannie należy współpracować i współtworzyć. To jest zadanie człowieka.

Bóg stworzył człowieka dla miłości i do miłości. Miłość jest pełnią dobra i pokoju, jestem kontemplacją i chwałą Stwórcy.  Miłość Boga w Trójcy Świętej w pełni przekłada się na rodzinę (ojciec, matka, dziecko). To rodzina jest pełnym obrazem i podobieństwem Boga Trój-jedynego. Jest rzeczywistością tu i teraz, w której realizuje się miłość. W miłości pomiędzy kobietą i mężczyzna tworzy się nowe życie. Ta miłość jest zaczynem życia. Tak jak nie ma nic piękniejszego w miłości Boga, tak samo nie ma nic piękniejszego w miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą. Ta miłość dwojga uczy wspólnoty i ofiarowania, oddawania siebie drugiej osobie.

Bóg stworzył człowieka: mężczyznę i niewiastę. Hiperbola obrazu stworzenia świata zapisana w pierwszych zdaniach Biblii, mówi nam, że kobieta powstała z boku mężczyzny. Nie powstała ani z jego głowy (symbol panowania), nie powstała z jego stóp (symbol poddaństwa), ale powstała z żebra, z jego środka, z części środkowej praczłowieka. Biblia na samym wstępie uczy nas, że mężczyzna i kobieta są sobie równi.  Że żadna z osób nie jest lepsza czy gorsza. Obie osoby są powołane do miłości, do dawania siebie nawzajem. Tworząc wspólnotę małżeńską stają się jednym ciałem, pełnym obrazem miłości Boga.

/Glossa: jeżeli  w jakimkolwiek ustroju politycznym, społecznym czy religijnym mężczyzna ma więcej praw niż kobieta lub vice versa, to ten ustrój polityczny, społeczny czy religijny nie jest zgodny z pełnym zamysłem Stwórcy. Jeżeli religie semickie (szczególnie Islam i Judaizm) deprecjonują rolę kobiety, uwypuklają jej podległość, poddaństwo wobec mężczyzny, ta religia nosi znamiona Szatana – nieprzyjaciela natury ludzkiej, który dzieli i niszczy. Jeżeli w chrześcijaństwie ktoś twierdzi, że kobieta nie może pełnić godności kapłańskiej a Maryi oddaje się cześć jak Bogu, to bardzo mało rozumuje ze Słowa Bożego, mając cały czas wybiórczą mentalność semicką, judaistyczną „pod siebie”./

Te obie osoby mimo, że są równe, nigdy nie zastąpią siebie. Komplementarność tych osób: mężczyzny i kobiety tworzy osobową i osobliwą miłość, której wzorcem jest sam Bóg w Trójcy Świętej. Nie ma większego szczęścia i radości niż miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą. Kobieta jest najpiękniejszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu mężczyzny) a mężczyzna jest najwspanialszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu kobiety), nie ma nic poza nimi. To piękno i ta wspaniałość buduje i umacnia miłość.  W sakramencie małżeństwa, Bóg błogosławi i umacnia swoją mocą związek, który powinien być oparty o podstawowe trzy filary:

  • wspólnotę modlitwy, (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych)
  • wspólnotę stołu,
  • wspólnotę łóżka.
/Glossa: Największą miłością obdarowani są małżonkowie. Nawet kiedy małżeństwo przeradza się w rodzinę, ta miłość jeszcze bardziej staje się dojrzalsza i pełna. Tworzy się nowe życie, które jeszcze bardziej jednoczy i scala. W rodzinie nie można dopuścić do tzw. patologii rodzicielskiej miłości, która przejawia się w tym, że matka czy ojciec bardziej kocha swoje dziecko niż swojego współmałżonka. Im bardziej kochasz swojego małżonka, tym bardziej Twoje dziecko będzie prawidłowo uczyło się miłości, będzie bardziej inteligentne i mądre, bardziej dojrzalsze. Dziecko uczy się miłości i życia od swoich rodziców. Niekiedy jest tak, że matka kocha zaborczo swoje dziecko, bardziej poświęca mu siebie niż mężowi a potem jak dziecko dorośnie bardzo często go zniewala, wtrąca się w nie swoje życie. To nie jest miłość tylko egoizm. A później robią się problemy w małżeństwach i rodzinach. Nie wolno wtrącać się w życie swoich dzieci, kiedy już same tworzą rodzinę./

Wspólna modlitwa (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych), posiłek i seks czynią małżeństwo nierozerwalną wspólnotą, szkołą miłości.

Seks w małżeństwie odgrywa najbardziej kluczową rolę. Przyjemność jaką czerpią wspólnie, orgazm jaki wspólnie doświadczają jest urzeczywistnieniem wieczności, jest rąbkiem i przedsmakiem życia wiecznego, jest nagrodą za trud codzienności. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest zarezerwowane tylko małżonkom oraz ludziom (mężczyźnie i kobiecie) żyjącym  w wolności w stałym związku opartym na wierności i służeniu sobie nawzajem.

Do zaistnienia sakramentu małżeństwa potrzebny jest tylko dojrzały fizycznie i psychicznie oraz wolny człowiek, mężczyzna i kobieta oraz ich pragnienie życia z sobą w wierności, miłości i służeniu sobie aż do śmierci. Wtedy łaska Boża spoczywa nad nimi a Duch Święty ich umacnia. W cywilizacji chrześcijańskiej mamy tzw. śluby kościelne, ale to nie jest warunek sine qua non. Obecność czy nieobecność duchownego (księdza, popa, pastora itd.) nic nie zmienia w istocie, esencji tegoż sakramentu. Sakrament ten nigdy nie zaistnieje jak jedna osoba zataja przed drugą istotne informacje lub żyje w kłamstwie lub też jest zmuszana do tego związku lub też w swoim zamyśle chce oddalić swojego współmałżonka od miłości Bożej. W innych naciąganych przypadkach i niezgodnych z prawdą, ten sakrament jest zawsze skuteczny aż do śmierci z jednej osób i żadna władza „na ziemi” (polityczna i religijna) czy władza „na niebie” (aniołowie) nie ma prawa i mocy, aby to zmienić.

/Glossa: jeżeli w małżeństwie zaczynają się dziać problemy, pierwszym lekarstwem powinien być seks. Współżycie seksualne jest gliną, która scala małżonków. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest bardzo istotne i jest zarezerwowane tylko dla małżonków. Np. Jeżeli kapłan, zakonnik, który ślubował Bogu wierność, celibat czy tzw. ślub czystości a współżyje seksualnie z kobietą popełnia taki sam grzech śmiertelny, ciężki jakby mąż albo żona nie mająca sakramentu kapłaństwa dokonałaby podczas Mszy Św. transsubstancjacji czyli przeistoczenia. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy i nie można niczym siebie usprawiedliwiać. Wolność, miłość i wierność jest fundamentem, a podwójne życie jest zdradą i szyderstwem Boga. Lepiej odejść i zacząć życie od nowa w wolności i świadomości życia w prawdzie. /


Ta przyjemność wyrażana w dawaniu siebie powinna być pełna i intymna. Pełen dynamizm i energia, pełne pożądanie i rozkoszowanie się cielesnością, wszystkimi członkami ciała jest wspaniałym darem i jest pełnym doświadczeniem bycia stworzonym na obraz samego Boga. Szatan – Zły duch nie może tego zdzierżyć i uderza w człowieka w najbardziej intymne i delikatne miejsce poprzez szyderstwo, kpinę i całą karykaturę seksu. Poprzez pornografię i inne dewiacje seksualne seks – dar miłości i źródło życia sprowadza tylko do zwykłej pożądliwości, zaspakajanie tego, co zostało przez niego naruszone i rozjuszone. Taki seks pozbawiony wolności, bezinteresowności, wierności i obopólności,  rodzi gwałty, samogwałty i zniewala jednostkę. Tak jak woda jest źródłem życia, bez której człowiek nie przeżyje więcej niż kilka dni, tak samo ta sama woda w innych okolicznościach jest w stanie oparzyć (para wodna powyżej temperatury wżenia) i zadać ból, cierpienie, nawet śmierć. Tak jak woda ma trzy stany skupienia (lód, ciecz i para wodna) tak człowiek powinien być ukierunkowany na troistość Jedynego Boga i wspólnotę rodziny jako komplementarną całość.

Każda wspólnota małżeńska powinna odkrywać swe ciało, powinni sobie mówić, dzielić się pomiędzy sobą co chcą i czego pragną. Seks powinien być częsty i urozmaicony.  A improwizacja dobrze jemu sprzyja. Estetyka seksu podpowiada, że najpierw uwielbienie ciała powinno rozpocząć się od całowania, głaskania i przytulania wszelkich części ciała a potem dopełnienie tak, odpowiednimi technikami, aby razem odnieść wspólnie potrójny orgazm.     Zaspokojenie potrzeb seksualnych wpisanych w naturę jest jednym z kilku elementów miłości.

Posiłek wspólny, wspólna i urozmaicona kuchnia, zmysł smaku i przyjemność wspólnego przyrządzania czy wspólnego jedzenia jest kolejnym filarem budowania i pielęgnowania miłości. Przy stole małżeńskim czy rodzinnym siadamy, by wspólnie rozkoszować się potrawami, które są owocem naszej pracy i trudu dnia codziennego. Wspólny posiłek jest najlepszą okazją do wspólnej rozmowy małżeńskiej czy rodzinnej, do dzielenia się z innymi zwykłą codziennością. Poprzez bogactwo całego stworzenia, możemy delektować się dziełami Stwórcy, posilać się różnymi potrawami przyrządzonymi w różny sposób. Wspólny posiłek scala i ubogaca małżeństwo czy rodzinę.

Wspólna modlitwa czy kontemplowanie przyrody, podziwianie dzieł stworzonych na wspólnych wycieczkach jest kolejnym trzecim filarem budowania i trwania w miłości. Wspólnota małżeńska czy rodzinna musi zdać sobie sprawę, że żyje w większej wspólnocie Boga i wszystkich innych stworzeń. Poszukiwanie piękna duchowego w otaczającej przyrodzie jest początkiem poznania Stwórcy. Boga i Jego wszechmoc poznajemy poprzez różnorodność i piękno stworzenia, poprzez logikę, porządek i harmonię całego kosmosu, całej przyrody. Małżeństwo czy rodzina powinna swoją duchowość wspólnoty ukierunkować na Jezusa Chrystusa, Pośrednika pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Dar wiary i bojaźni Bożej nie zawsze jest przyjęty czy odkryty przez wielu. Nadzieją w poznaniu wiary jest piękno całego stworzenia, całej przyrody a przede wszystkim dawanie swoim życiem świadectwa wiary i miłości  Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. O miłość należy się modlić, aby Bóg umacniał nas w dobrym.

Modlitwa małżeńska czy rodzinna powinna stać w centrum życia wspólnotowego. Rodzina powinna znaleźć czas na wieczorną modlitwę, na niedzielne i świąteczne Słowo Boże i Eucharystię, czyli na spotkanie z Jezusem Chrystusem, z Miłością, która porywa i inspiruje. Wymiar modlitwy odzwierciedla wspólne pragnienie poznania pełnej Miłości, tej, do której wszyscy zmierzamy. Modlitwa jest pomostem pomiędzy miłością  fizyczną (wspólnotą łóżka, wspólnotą stołu) a miłością doskonałą i pełną, która znajduje się w Bogu. W wieczności nie będziemy się żenić, za mąż wychodzić, nie będziemy jeść posiłków, ale będziemy trwać w stanie wielkiej i pełnej Miłości w Bogu. Będziemy w Bogu. Stan wieczności przewyższa całość Twojego życia. Im bardziej kochasz tu i teraz, tym doświadczysz tam jeszcze większej miłości w sposób geometryczno-fraktalny. Nieskończony. Dlatego warto kochać każdego człowieka,  nieść swoim życiem pokój i dobro. Doskonałość osiągniemy tylko w Bogu. A modlitwa małżeńska ukierunkowuje nasze zmysły na transcendencje (istnienie poza), która wykracza poza nasz byt i rozumowanie.

I tak w swojej historii człowiek uczy się miłości, doświadcza jej. Miłość jest nieustannym zadaniem. Źle i nieumiejętne wykonywanie tego zadania przynosi bóle i cierpienia. Miłość jest wymagająca, stawia kolejne wyzwania. Miłość jest motorem małżeństwa. Bez miłości nie byłoby życia i rozwoju. A świętość to trwanie w tej miłości.

Miłość jest największą zdolnością, największym charyzmatem,  który otwiera człowieka na swojego Stwórcę.

Bez miłości nie ma życia, wszystko traci swój blask i sens. 

Brak miłości jest totalnym złem, piekłem.

/Glossa: Jeśli w problemach małżeńskich, w ratowanie miłości zawiedzie seks, wspólne posiłki i rozmowa, ostatnią deską ratunku jest modlitwa. Bywa też, że i szczera modlitwa nie pomoże, bo Bóg nie może zniewolić człowiek, nakazać mu. Dał nam wolność, wolną wolę, mimo wszystko. Dlatego miłość małżeńską, rodzinną należy pielęgnować, dbać o nią, troszczyć się o nią każdego dnia. Bo później może być za późno. Podobnie jest z życiem wiecznym, z miłością Boga. Jak chcesz osiągnąć życie pełne miłości wiecznej, jak nie umiesz zadbać o swojego męża czy o swoją żonę? Z miłością wiąże się odpowiedzialność i męstwo/

Im więcej miłości tym mniej słabości i pokus w moim życiu. Im bardziej odkrywam Źródło Miłości, tym więcej dostrzegam w sobie braki. Dziękuję Ci Jezu Chryste, że wszystkie moje braki, niedociągnięcia, słabości i grzechy, całą mą ułomność wziąłeś na siebie, na swój Święty Krzyż. Teraz Ty jesteś moją słabością.

Hymn Św. Pawła Apostoła o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Jakie  są owoce miłości w Twoim życiu? Czy współpracujesz z Dawcą miłości?

Szklana miłość – in vitro

in-vitro-11Kiedy kandydowałem na Radnego z centrum Legnicy, bardzo dużo rozmawiałem z ludźmi. Mimo wielu obowiązków zawodowych a szczególnie rodzinnych, gdyż kilkanaście tygodni wcześniej urodziła mi się czwarta córeczka, starałem się promować swoją osobę na mieście poprzez  dawanie im swoich wyborczych wizytówek i rozmowę z ludzi, z którymi poruszałem tematy i problemy naszego miasta. Wiele z nich dyskutowało ze mną i podzielało moje zdanie i poglądy. Także duża część osób odwiedzała w internecie moją witrynę i pisała do mnie maile, na które wszystkie odpowiadałem w nocnych porach. Duża część osób była z innych rejonów miasta, a nawet spoza. Ale spośród tych wszystkich maili otrzymałem jednego nietypowego, gdyż nie poruszał żadne kwestie dotyczące naszego miasta. Oto jego treść:

Witam serdecznie!
Szanowny Panie,
zapoznałam się z Pana stroną internetową oraz postulatami w kontekście ewentualnego głosowania na Pana w najbliższych wyborach. Potrzebuję do kompletu jeszcze jednej informacji. Gdyby tak się stało, że pewnego dnia rada miasta Legnicy wzięłaby pod głosowanie projekt finansowania zabiegów in vitro, czy byłby Pan za czy przeciw? Zaznaczam, że interesuje mnie krótka odpowiedź, za lub przeciw, bez uzasadnień czy też analizy prawdopodobieństwa zajścia takiego głosowania. Nawet czysto hipotetycznie, jak by Pan głosował?
Z poważaniem
Agata S…..

Moja odpowiedź na tegoż maila była następująca:

Witam
Dziękuję za maila.
Droga Pani, In vitro nie są w kompetencji ustawodawczej Rady Miasta. To poziom ustaw prawa krajowego czy unijnego. Jeśli chodzi o moje poglądy, to ja jestem za zabiegami „in vivo”, a przeciw „in vitro”.
Prosiłbym o jakieś sugestie dotyczące zmian w naszym mieście. Ale szersza odpowiedź na Pani pytanie znajdzie się na mojej stronie w dziale konwersacje za kilka dni, jak znajdę dodatkową chwilę.
Pozdrawiam
PP

Mam nadzieję, że Pani Agata hipotetycznie dowiedziała się trochę więcej o moich poglądach. Jednak niestety, z braku czasu, w dziale konwersacje na mojej stronie nie umieściłem szerszej odpowiedzi, gdyż po prostu zabrakło czasu, a z drugiej strony ten temat nie dotyczył mojej kampanii na Radnego Miasta Legnicy.

Teraz chciałbym nieco więcej napisać na temat miłości, in vitro i tematów pokrewnych w ujęciu chrześcijańskim.
Wszystko, co napiszę nie stoi w kontrze do nauki Jezusa Chrystusa i całego zamysłu Stwórcy. Zatem proszę o otwarcie się i zrozumienie tego tematu. Zanim opiszę in vitro (na szkle), przestawię chrześcijańską wizję miłości w kontekście teologii wg Pawła Paszyna.

Każdy z nas słyszał definicję Boga. Bóg jest miłością. Jakie to proste i piękne. Zatem wszystko, co jest miłością, co tworzy, buduje miłość jest częścią samego Boga. Miłość jest Jego własnością, jego istotą i esencją. Wszystko zostało stworzone z miłości, całe stworzenie utrzymywane jest w miłości i zmierza do pełni miłości, do samego jego źródła, do Stwórcy i Kreatora Miłości i całego bytu.

Elementem miłości jest harmonia i porządek oraz spontaniczność i gwałtowność zawarte w całym stworzeniu, które okazuje chwałę Stwórcy. Każde nowe życie jest przedłużeniem chwały i miłości Boga. Wszystko, co Bóg stworzył (cały świat widzialny i niewidzialny) jest dobre, zaś człowiek jest stworzeniem ponad to. Jest obrazem i podobieństwem samego Boga. I tylko dzięki temu, my ludzie, potrafimy kochać. Jesteśmy stworzeni w wolności do miłości i dla Miłości. Jesteśmy pięknem całego stworzenia. Punktem kulminacji zamysłu Bożego.  Zatem jaka jest natura człowieka? Aby zrozumieć naturę człowieka, całą jego rzeczywistość najpierw należy pokochać siebie samego. Miłość własna jest kluczem do miłości drugiego, a w konsekwencji Boga. Pokochać siebie, nie oznacza być pysznym egoistą lecz zaakceptować siebie, takim jakim się jest, tu i teraz w swojej historii życia. Każdy z nas ma jakieś wady czy zalety. Akceptacja swojej niedoskonałości wymusza w człowieku pragnienie doskonałości, poszukiwania celowości i zwrócenie uwagi na to, co zmierza do piękna i miłości. Poza tym każdy z nas poza wadami i zaletami ma własne kompleksy. Choroby, cierpienia i śmierć są stopniową inicjacją w świat wiecznej egzystencji człowieka. To wszystko należy przeżyć z godnością i cierpliwością w pokoju.

Jeden z kolegów mieniącym się ateistą, kiedyś zapytał mnie, „Jak wy katolicy kochacie się, jak uprawiacie seks, co jest dozwolone a co nie”?

Odpowiedziałem mu na to pytanie. Jednak bardziej interesowały go mechanizmy i techniki seksu niż ukazanie miłości w związku małżeńskim. W skrócie odpowiedziałem mu „W wolności kochaj i rób, co chcesz.” Jednak on dalej dociekał tematu seksu. Zatem jak powinno wyglądać małżeństwo, miłość kobiety i mężczyzny w ujęciu chrześcijańskim?

Kobieta i mężczyzna są darem dla siebie wzajemnie. Wzorem tej relacji i więzi jest Chrystus i Kościół (wspólnota chrześcijan).  Bez pożądania, pragnienia siebie nie ma miłości. Tak jak Bóg pożąda człowieka, tak samo  mężczyzna pożąda kobietę i odwrotnie. Z pożądania rodzi się miłość. Z pragnienia bycia kochanym człowiek zaczyna kochać drugą osobę. W tej pożądliwości, miłości jest wielka przyjemność, która jest darem Boga dla człowieka. W przyjemności cielesnej człowiek uświadamia sobie, jak wielką radość przygotował mu Stwórca, a jaka jeszcze większa przyjemność i radość czeka jego w wiecznej chwale. Przyjemność i pożądliwość seksualna jest przedsmakiem wieczności. A każdy orgazm uchyleniem tej doskonałości. Miłość kobiety i mężczyzny są szczytem piękna miłości ziemskiej. I w wymiarze doczesności nic nie ma piękniejszego od tej miłości. Taka miłość dwojga z czasem stająca się coraz bardziej dojrzalsza powinna odkrywać pragnienie Boga i być zachętą w zapraszaniu Jego w ich życie.  Pożądanie siebie i rodząca się miłość zmierza ku małżeństwie i rodzinie, ku sakramentowi, w który Bóg daje siebie w Duchu Świętym. Sakrament małżeństwa przyczynia się do budowania domowego Kościoła, Troistej wspólnoty mężczyzny, kobiety i samego Dawcy tej miłości. Aby zaistniał ten sakrament, ta łaska Boża człowiek: kobieta i mężczyzna musi otworzyć się na ten dar i zaprosić samego Boga do swojego życia. Sakrament małżeństwa, aby zaistniał musi  być dokonany w wolności, miłości i ofierze z siebie dla drugiego. To kobieta udziela ten sakrament mężczyźnie a mężczyzna kobiecie. Nie żaden ksiądz czy inna osoba duchowna. Ta swoista dwukierunkowość relacji w troistej miłości staje się doskonałością ziemskiego bytu oraz zaczynem doskonałości wiecznej. Ten fundament staje się kolebką i przyczółkiem na współuczestnictwo w stwarzaniu świata.  Narodziny nowego człowieka są oddaniem chwały samemu Bogu. Człowiek rodzi się dla miłości i chwały stworzenia a w konsekwencji samego Boga. Dlatego życie z natury należy do samego Stwórcy, Kreatora całego bytu widzialnego i niewidzialnego. A logika Boża jest zgoła inna niż częsta logika ludzka, pochodząca z tego świata.  W małżeństwie, tej jedności i miłości nikt nie ma prawa czy kompetencji, aby wtrącać się w relację miłości kobiety i mężczyzny. Żadne państwo czy religia nie może naciskać czy wymuszać na małżeństwie jakieś zachowania czy sposoby budowania małżeńskiej wspólnoty a w konsekwencji regulować narodziny nowego życia. Cała seksualność kobiety i mężczyzny jest dobra i piękna. W akcie seksualnym pomiędzy nimi nic nie jest grzechem czy złem, jeżeli wszystko jest działaniem w wolności i miłości.  W małżonkowie powinni razem poznawać swoje ciało i spełniać się w rozkoszach i pragnieniach cielesnych i duchowych. Także różne formy seksu oralnego czy analnego czy różne style i techniki, które sprawiają większą rozkosz są dobre i piękne pod warunkiem, że razem kobieta i mężczyzna tego pragną, czują się w tym wolni i sprawia im większą przyjemność, która dopełnia i scala ich pożądliwość i miłość, a przez to buduje jedność i trwałość małżeńśtwa. Każde współżycie seksualne musi mieć jeden cel: uszczęśliwić ukochanego czy ukochaną. Dlatego pierwszym celem sakramentu małżeństwa jest miłość małżonków. Tylko oni mogą decydować o prokreacji nowego życia. Do nich należy decyzja o poczęciu nowego życia, oni decydują o formach antykoncepcji i regulacji swojej seksualności. Niestety historia Kościoła pokazuje różne przykłady, ludzie, którzy nie współtworzą małżeństwa czy rodziny często nie pojmują czym jest seks, wielu z nich bardzo go uprzedmiotawia i przedstawia go w negatywnym świetle, jako coś złego. Nie można mieć negatywnego wyobrażenia seksu wziętej z pornografii czy czystego hedonizmu czy egoizmu. Natomiast teologia seksualności upodmiotawia całego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, który daje człowiekowi radość, przyjemność i pożądanie siebie nawzajem w intymnej relacji.

Mając już jakąś podstawową wiedzę na temat seksualności człowieka, przejdźmy teraz do tematu podstawowego, do in vitro. Czy jest in vitro?

Zapłodnienie in vitro to proces, podczas którego dochodzi do manualnego, pozaustrojowego połączenia komórek jajowych i plemników na płytce laboratoryjnej (na szkle). Jeśli dojdzie do zapłodnienia, embrion umieszczany jest w macicy.

Już sama definicja zaprzecza daru seksualności człowieka. Pożądliwość, przyjemność  miłość wzajemna, pragnienie dziecka przez kobietę i mężczyznę staje się elementem technologii, techniki i przemysłu in vitro. Człowiek chce swoje szczęście, swoje pragnienie  (dziecko)  osiągnąć poza naturą, poza środowiskiem w jakim egzystuje. Techniki in vivo stają w kontrze z techniką in vitro.

Jeden z kolegów o poglądach ateistycznych powiedział mi „Paweł dla mnie życie rozpoczyna się, kiedy zobaczę dziecko jak się urodzi, wcześniej to jest tam jakiś płód czy zlepek komórek”.

Aby zrozumieć dobrze, racjonalnie in vitro trzeba najpierw przyjąć i zrozumieć definicję życia. Co to jest życie, kiedy życie rozpoczyna się? Przyjmując różne koncepcje i filozofie życia tych definicji jest dużo, każdy sobie dopasowuje do siebie. Nawet naukowcy są tu bardzo podzieleni. Jednym słowem pełny relatywizm i teoria względności ludzkiego początku. Umiarkowani Darwiniści czy ateiści przyjmują taką tezę, że życie powstaje od 4-9 tygodnia poczęcia, od organogenezy – czyli powstawania, formowania się narządów. Wszystko indywidualnie zależy dla kogo co jest ważniejsze czy płuca czy serce, czy może nerki. Tak więc widzimy, oni sami mają z tym problem, kiedy powstaje życie. Moja definicja początku życia jest bardzo prosta i logiczna. Czy ja sam Paweł Paszyn mogę przyczynić się do powstania życia – nie, czy moja kobieta – też nie. Potrzebny jestem ja i ona. My (Mężczyzna i kobieta). Zatem….  Życie to dar z dwojga mężczyzny i kobiety, które rozpoczyna się w chwili powstania jedynego i niepowtarzalnego nowo wyodrębniającego i rozwijającego się organizmu (połączenia dwóch komórek mężczyzny i kobiety). Kod tego organizmu jest niepowtarzalny i niemożliwy do duplikacji czy wygenerowania ponowie jego samego. Zatem początek życia rozpoczyna się od zygoty.

in-vitro-15Dlaczego inne formy zapłodnienia, inseminacje czy in vitro jest nie dobre. Załóżmy hipotetycznie, że Paweł Relatywistowski (takie jego, jakieś wymowne nazwisko) chce mieć dziecko, a jeszcze jego pragnieniem byłby syn o niebieskich oczach i rudych włosach… Przecież każdy z nas ma swoje widzimisie, swoje pragnienia.  Nic i nikt go tak nie uszczęśliwi jak ów wymarzony syn. Po latach okazuje się, że ma już pięć córek, ale dalej brakuje mu tego upragnionego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. Czemu mu brakuje, a to tego nie wiem. Nie wiem też, co na to jego żona, nawet boję się w tym wypadku pomyśleć… Pomijając względy etyczne, moralne i finansowe, godzi się na zabieg in vitro, aby osiągnąć swój cel, zadowolić swoje własne ego, siebie samego. Ten syn ma być narzędziem w spełnieniu własnego ego. Do tego zabiegu potrzebna jest jego wyselekcjonowana sperma, plemniki i kobiece jaja, nie jajo, jajaaaa, czyli wiele jaj. Bogaty w plemniki odziane obfitą spermą nie ma problemu, aby zapchać wiele próbówek, ale co z kobiecymi jajami. Przecież jego żona, jak każda kobieta ma w jajnikach ograniczoną liczbę jaj i w dodatku takie jajko raz w miesiącu wyjajawia się z organizmu kobiety. Przecież nie będziemy czekali tylu miesięcy i co miesiąc zbierali jajo po jaju. W technologii in vitro, potrzeba wiele jaj, więc przemysł farmaceutyczny już zaciera ręce i liczy kasę za produkcje odpowiednich hormonów, które będą w organizmie kobiety robiły ustrojową i całkowitą hormonalną rewolucję gorszą niż ta francuska. Co wtedy kobieta przechodzi, popytajcie się tych kobiet, jak wam prawdę powiedzą, ile musiały wycierpieć, aby spełnić pożądanie swoje lub mężczyzny, które wychodzi poza ich naturę. Nie ważne, bo  celem tego Relatywisty jest syn o niebieskich oczach i rudych włosach.  Zatem cel uświęca wszystkie środki. Będzie stosował wszystkie dostępne środki, aby osiągnąć swój cel, zadowolić samego siebie. Nie ważne czy kosztem czegoś czy kogoś. A to nic innego jak tylko pycha = odwrócenie miłości Boga i człowieka.

in-vitro-cyklIn vitro jest drogą do pychy człowieka, do postawienia siebie samego na miejscu Boga.  In vitro nie ma nic wspólnego z leczeniem bezpłodności. A tym bardziej nie powinno być finansowane przez państwo.

Ale załóżmy dalej hipotetycznie, że Paweł Relatywistowski jest Żydem albo Arabem, jakimś Semitą, obywatelem Polski i nie interesują go wytyczne kościoła katolickiego czy innych niewiernych sekt itd. I dalej chce mieć tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. A że jest Żydem czy Arabem to stać go na wszystko, tylko jeszcze brakuje mu tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. Zatem płaci i płaci i dalej syna nie ma, setki zapłodnionych komórek i dalej nie widać niebieskich oczu i rudych włosów. Co chwile aborcja, jedna kobieta pada, bo już też nie wytrzymuje, następna itd. W konsekwencji taki człowiek staje się bardziej nieszczęśliwy niż to wymarzone dziecko.  Przyczynia się do zła i ta jego pycha staje się przyczyną cierpienia. Pycha oddala go od miłości Boga, od natury człowieka i bardziej popędza go w przestrzeń Złego.

To może przejaskrawiona wizja in vitro, ale technologia in vitro jest złem samym w sobie. Nawet jakbym ja był tym Żydem czy  Arabem to dopiero po wielu, wielu latach doświadczyłbym w sobie pustkę i może zrozumiałbym jej negatywne konsekwencje. Kościół chce przestrzec i ocalić takiego człowieka przed tą pustką duchową i cierpieniem wielu niewinnych osób. Ale przecież nasze państwo nie może być wyznaniowe, jak te Semickie z Bliskiego Wschodu, bo historia pokazuje i uczy nas, że to nic dobrego. Żydzi, Arabowie non stop tłuką się i zabijają innych w imię własnej religii.  Semici w znacznej mierze nienawidzą chrześcijan.

Państwo tworzą nie tylko ludzie o poglądach chrześcijańskich, ale wiele innych, dlatego powinna być ustawa, która reguluje jasno tę kwestię i powinna być kompromisem wszystkich opcji, jednak:

  • In vitro nie powinno być w żadnym wypadku finansowane przez państwo;
  • Całkowity zakaz manipulacji przy zarodkach (eugeniki) i określenie ilości prób;
  • Powinna być rzetelna i uczciwa informacja o tym, czym jest in vitro, że in vitro nie jest lekiem na bezpłodność, tylko technologią opartą na ingerencji człowieka w naturę ludzką;
  • Powinna być informacja o różnych konsekwencjach i następstwach in vitro oraz podpisana deklaracja przez kobietę i mężczyznę, którzy chcą mieć dziecko z in vitro, gdyż ich decyzja nie będzie odwracalna i będę sami musieli ponieść konsekwencje tego zabiegu (np. chore dziecko, poronienia itd.)

Do in vitro nie wolno nawet zachęcać. Więcej jest złego niż dobrego. Zabicie dziesiątek zapłodnionych zarodków, niepowtarzalnych istnień, zbudowanej z całej struktury chromosomów i kodu DNA, który już laboratoryjnie może być dowiedziony o utworzeniu nowego i niepowtarzalnego życia jest zagrożeniem dla przyszłości człowieczeństwa.   Warto poczytać sobie świadectwa osób, które cierpią i doświadczają pustkę i wyrzuty sumienia po wielu latach stosowawszy tę metodę in vitro. A wiemy także z historii i nieraz swojego doświadczenia, że człowiek jest często gorszy do zwierzęcia, nawet od dinozaurów mięsożernych. I nie zatrzyma się tylko na in viro tylko będzie chciał w końcu wytworzyć za wielkie pieniądze tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. A to już jest eugenika.. Cel = Budowanie nadczłowieka, zdolnego do łatwego zniewalania innych.

Tylko 10 ciąż na sto kończy się porodem zdrowego dziecka. A ile zarodków, nowych żyć ginie….. Takie są oficjalne dane z Ministerstwa  Zdrowia.

Czy rzeczywiście celem małżeństwa ma być dziecko a nie miłość? Podstawowym celem małżeństwa jest miłość dwojga, drugim, wtórnym dopiero prokreacja.

Moim pragnieniem, pożądaniem i miłością jest moja żona Agnieszka, im bardziej ją poznaję i kocham tym bardziej doświadczam większej łaski Bożej. Jeżeli jestem otwarty na miłość, na życie, Bóg w tym wszystkim błogosławi i On tylko wie w całej perspektywie, co jest dla mnie i dla naszego małżeństwa dobre i piękne, tylko trzeba Mu zaufać!
On naprawdę uzdrawia ciało i duszę! To On da Ci szczęście i prawdziwą radość.

Zasada jest tylko jedna Tylko kochaj GO i rób, co chcesz!
A całe chrześcijaństwo, wspólnota wierzących sprowadza się do dwóch słów: Ojcze nasz ….


Podpowiedź do młodzieży: jak chcesz mieć w przyszłości zdrowe i silne swoje potomstwo to wiąż się z osobą, która jest daleko obca genetycznie i ma odmienny charakter niż twój.
Na tyle i na szybko w tym temacie. Mam nadzieję, że Pani Agata S… z tego maila będzie kontent. Wszystkim się i tak nie dogodzi 🙂  Ale też nie o to chodzi.
(przepraszam za błędy, za szybkie pisanie, ale już jest grubo po północy…)

Ziemia Maryi

Każdy człowiek dostrzega dwie kategorie moralne: dobro i zło. Obojętnie na religię i poglądy dostrzegamy w świecie dobro i zło. Sumienie każdemu człowiekowi podpowiada: czyń dobro, unikaj zła. Ale z czasem to sumienie staje się szerokie, pełne egoizmu i pychy. Im bardziej oddalamy się od źródła dobra, tym bardziej wchodzimy w świat zła, gdzie źródłem jest pycha. Dotyczy to każdego wierzącego w Boga, czy też uciekającego przed Nim.

Znam ludzi – dobrych komunistów, znam ludzi – złych księży czy ojców zakonnych i odwrotnie. Nie ma znaczenia kto jest kim. Nikt nie ma wyłączności na dobro, na prawdę, na rację, że tylko „ja mam świętą rację”. Jeżeli myśli tak jakiś ksiądz, to już popadł w pychę i oddaje hołdy Szatanowi.

Świat duchowy przewyższa świat materialny.
Obrazem świata duchowego jest miłość. Nie ma większego dobra niż miłość, z miłości wynika wierność, trwałość.
Kocham Boga i jestem mu wierny. Kocham kobietę i jestem jej wierny. Jestem kapłanem i jestem wierny Bogu, gdyż Go kocham. Miłość Boga zawiera w sobie bezinteresowność.

Jesteśmy zanurzeni w świecie dobra i zła, popełniamy błędy, jesteśmy słabi sami z siebie, i to wszyscy. Ale wierzący w Chrystusa mają Jego, który umacnia i podnosi nas z każdego upadku. Jego miłosierdzie przewyższa miłość człowieka. Nie ma ludzkiej słabości, którą nie wziąłby On na swój krzyż. Ale czy na pewno?

Ale czy jako mąż mogę zdradzać żonę z inną kobietą, czy jako kapłan mogę przespać się z parafianką, czy jako mężczyzna mogę uprawiać seks z wieloma kobietami? Przecież jestem mężczyzną, słabym mężczyzną. Przecież pójdę i wyspowiadam się, i Bóg mi przebaczy nie siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy czyli nieskoczenie wiele. Ja będę się seksił, pił alkohol, zażywał wszelkie przyjemności tego świata, a On będzie mi przebaczał. Dobry układ. Raj ziemski i wieczny – dwa w jednym – combo. Ja będę zdrajcą, niewiernym, a On moim wybawicielem?

Historia zbawienia zapisana w Biblii uczy nas wielkiej miłości Boga i Jego wierności do człowieka. Bóg tak nas kocha, że dał siebie w Chrystusie, pozwolił człowiekowi, aby go upodlił do granic swojej możliwości. Bóg chrześcijan to Bóg pełen miłości i wierności, to niewolnik człowieka do szaleństwa. Dał człowiekowi wolność, wolną wolę, jako jedyną z całego stworzenia. Czy on coś wymaga od człowieka? Tak, odwzajemnienia miłości i wierności. Nie oczekuje nic więcej, tylko jego miłości i wierności. Czy warto zaufać takiemu Bogu i oddać się Jemu?

Jeżeli jestem mężem i ślubowałem żonie miłość, wierność, to w sakramencie małżeństwa, Duch Święty umacnia mnie w tym. Sakrament małżeństwa daje łaskę, aby w radości realizować tę miłość i wierność. Aby zaistniał ten sakrament potrzebna jest kobieta i mężczyzna, ich wolna wola i ich miłość duchowa i fizyczna (seks). Wszystko inne nie jest istotne: ksiądz, świadkowie, rodzina itd. Bez nich i tak zaistnieje sakrament. Bóg – kobieta  – mężczyzna. Obraz trójcy.

Jeżeli mężczyzna zdradzi żonę? Kto bardziej zrozumie jego słabość i mu przebaczy Bóg czy kobieta? Pójdzie do konfesjonału i co? Pójdzie do żony i co? Albo będzie żył w kłamstwie i zburzy swoje życie i całej rodzinie, prędzej czy później. Bo jedna zdrada przerodzi się w szereg.
Jeżeli kapłan, który ślubował celibat albo zakonnik, który ślubował wierność i wyłączność dla Boga, zdradzi Go przez nieposłuszeństwo, przez masturbację czy seks z innymi kobietami czy mężczyznami, kto bardziej zrozumie jego słabość i mu przebaczy Bóg czy ta druga osoba, którą niszczy jej życie? A jak do tego dodamy niewinne dziecko, kto mu przebaczy Bóg czy ta zabita duchowo niewinna istota?

Nie ma wytłumaczenia przed Bogiem i sobą, że jestem słaby, ułomny, że nie wiedziałem, że robiłem to nieświadomie, sam w nocy, we śnie, z pocieszycielką, itd. Po co ślubowałeś czy przysięgałeś, skoro nie dotrzymujesz ślubu czy przysięgi, lepiej zostać lewakiem, nie ślubować i carpe diem. Bóg nie kazał Ci nic przysięgać, nie kazał Ci żyć w celibacie, ale ja już to zrobiłeś to przestrzegaj!  A jak nie możesz to odejdź od żony, od męża, z kapłaństwa, z zakonu i nie trwaj w kłamstwie całe życie. Bo świadome powielenie tych samych grzechów ze świadomością, że Bóg mi przebaczy jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który nie zostanie wybaczony żadnemu człowiekowi i jest trwałą śmiercią duchową. Dotyczy to tylko wierzących, bo nie wierzący w Boga nie są tego świadomi i ich poznanie jest inne.

Przychodzi mąż do żony i mówi kochanie taki słaby jestem, że przespałem się z koleżanką, ale nie martw się byłem już u spowiedzi, Bóg mi wybaczył, ty też prawda? To było tylko pierwszy raz, a to nie zdrada, prawda? Na to żona mówi, kochanie tak Cie kocham, że ja też upadłam przed konfesjonałem tak, że ksiądz długo nie wstawał.

 Miłość i wierność jest najważniejsza, jeżeli zabraknie tego, Twój świat legnie w gruzach, prędzej czy szybciej. Nie wolno na kłamstwie budować życia!

Kto jest wzorem miłości i wierności Boga?  Wzorem miłości i wierności Boga jest MARYJA, jego matka!

Jako jedyne stworzenie jest w pełni godna miłości Boga. Ona swoim życiem pokazuje całkowite oddanie się, miłość i wierność Bogu. Ona była zawsze w  najważniejszych momentach życia swojego syna Jezusa Chrystusa. Ona pokazuje jak pełnić wolę Boga i kochać Go i być Jemu wiernym. Kiedy chrześcijaństwo ma sens filozoficzny i teologiczny? Tylko we wspólnocie z Maryją przez Jezusa do Boga! Inne drogi prowadzą donikąd albo dookoła.

Czy świat boi się kochającego Boga czy wiernej Maryi, która wskazuje swoim życiem na swojego Syna?

TAK, świat boi się Boga, boi się prawdy, nienawidzi Maryi.  Poproszę o przykład.

Wszystko co światowe, doczesne zakłada, że Boga nie ma, jest w wyobraźni chorych, głupich ludzi, zwanych chrześcijanami, których trzeba zniszczyć albo ośmieszyć.

Jak można mówić dziś o Chrystusie skoro on żył dawno temu, nawet już nie wiadomo czy i jak żył, a jak żył to był jakimś żydowskim mędrcem i nic poza tym. W erze multimediów, robotyki, automatyki, komputeryzacji, po co nam Bóg?
Historia gubi fakty, tradycja zamiera, gdzie jest ten Bóg?

Przychodzi Maryja i przypomina ludziom o Chrystusie. Jak można dotrzeć dziś do ludzi, do młodych o Chrystusie? Tylko przez współczesne rozwiązania technologiczne, przez media, filmy, internet. Najpierw obrazem, a potem dźwiękiem. Najpierw przykładem i czynem, a potem słowem.

Przykład 1.   Telewizja Trwam i Radio Maryja. Jak trudno było w chrześcijańskiej Polsce, aby te media powstały i były dostępne dla wszystkich, w pasmach ogólnokrajowych. Ile podziałów w samym klerze, ile oporów ze wszystkich stron. Ile protestów? Ale czy normalnemu człowiekowi przeszkadza, że jest jeden program katolicki. Nikt go nie zmusza do oglądania. Dziesiątki kanałów o niskim poziomie intelektualnym i promocji głupoty nikomu nie przeszkadzają. A ile pogard i zakłamanych opinii o tej telewizji czy radiu. Oglądałeś choć raz, słuchałeś choć raz, nie stać Cie na swoją własną opinie. Czy aż tak jesteś zniewolony i ogłupiany przez innych? Gdzie ta tolerancja i pluralizm tych krzykaczy?

Przykład 2. W kinach jest wyświetlany film. Ziemia Maryi. http://marysland.pl/ Zobacz jaka jest promocja tego filmu, gdzie go reklamują i jak go reklamują, w jakich godzinach jest wyświetlany, w jakim kinie, kto jest patronem medialnym. Reklama jest taka, aby jak najmniej był oglądany przez widzów. Czy drogi katoliku w Twoim kościele, pokazał się plakat o tym filmie, czy może ksiądz w ogłoszeniach parafialnych powiedział, że w takim i takim kinie jest pokazywany ten film, czy zachęcił Cię do oglądania? Czyżby księżom i polskiemu klerowi nie był ten film na rękę? Czyż nie można byłoby zrobić wyjść parafialnych – grupowych  do kina na ten film, wspólne wyjście – tańsze bilety. Jestem ciekawy czy przełożeni kleryków w seminariach kupią bilety na ten film, bo kilkanaście lat temu w Krakowie dla seminarzystów kupowano bilety do kina na Harry’ego Pottera. Czyżby bez magii i promocji demonów, i zła nie można żyć normalnie?
Ja byłem w kinie na filmie „Ziemia Maryi” i polecam, abyś go zobaczył!  Takich filmów powinno być więcej.

Jestem ciekaw czy kiedykolwiek polski kler, pazerny na mamonę, przebijający hermetycznością wszystkich komunistów, socjalistów, prawników, lekarzy, policjantów i ludzi z układu zamkniętego ostaniach lat, sfinansuje własną produkcję filmu fabularnego, propagującego miłość, wierność, dobro. Czy dalej będzie tkwił w średniowieczu i odstraszał od siebie normalnych ludzi, pragnących żyć w miłości i prawdzie. Może doczekam się zmian w następnym pokoleniu, bo w kościele katolickim zmiany przychodzą, ale zawsze za późno, nigdy nie na czasie.

ziemia_maryi_1 ziemia_maryi_2