Chrześcijanin w polityce

Samo bycie chrześcijaninem to znaczy bycie aktywnym i asertywnym w dawaniu świadectwa o Jezusie Chrystusie. Ale żeby być chrześcijaninem najpierw trzeba być człowiekiem (Homo Sapiens Sapientis = człowiek rozumny potężny mądrością). Duch Święty uzdalnia człowieka do dawania świadectwa o miłości Syna Człowieczego. Polityka (mnogość form) jest wpisana w chrześcijaństwo, w jego powszechność. Każdy chrześcijanin z natury staje się politykiem miłości i pokoju. Każdy człowiek wierzący i ufający powinien być świadomy i aktywny w życiu politycznym swego miasta czy państwa. Zatem fundamentalnym zadaniem chrześcijanina jest uprawianie polityki, czyli budowanie wspólnego dobra. Chrześcijanin nie jest wrogiem nikogo, jest dla innych darem samego Boga.

W ostatnich dniach, z przyczyn wiadomych mojemu miastu, spotkałem na legnickim rynku grupę kleryków z tutejszego seminarium. Podszedłem do nich, aby dać im swoją wyborczą wizytówkę. Nie, dziękujemy – odpowiedzieli. Jesteśmy apolityczni. Zapytałem to znaczy, jacy jesteście? Apolityczni. Co to znaczy być apolitycznym? Co to znaczy w logice semantycznej, być a ….. ?  Rozumiem, że można być ignorantem, nieukiem. Ale nonsensem jest mówienie o tym, że jest się apolitycznym, skoro każdy z nas płaci podatki. Słowo „apolityczny” nie spełnia prawdziwości formuł rachunku zdań. Jeżeli każdy obywatel państwa (jakiegoś zbioru) płaci podatki, to znaczy, że każdy obywatel (kwantyfikator ogólny) jest podatnikiem. Każdy z nich jest częścią mnogości form jakim jest polityka. Można powiedzieć, nie interesuje się polityką. Mam dość polityki. Mam dość ludzi, którzy taką politykę uprawiają etc.

Kleryk jako przyszły prezbiter – głoszący Chrystusa, który za swojego ziemskiego życia był bardzo sprawnym politykiem, powinien znać zasady Katolickiej Nauki Społecznej i politycznie działać dla wspólnego dobra. Szczególnie dziś Chrystus powinien być wzorem dla wszystkich polityków.

Czyż nie pięknie byłoby jakby radnym czy posłem został katolicki ksiądz. Ale mądry ksiądz, ksiądz z powołania, żyjący Chrystusem. I nikt nie ma prawa mu zabronić, by działał dla dobra wspólnego, ponieważ jest to zawarte w misji kapłańskiej. Z pomocą i przykładem przychodzi sama legnicka policjantka – stróż prawa, która sama kandyduje na radną. Kodeks wyborczy jej nie zabrania. Skoro policjantowi (mundurowemu) nie zabrania się, to tym bardziej nie zabroni się polskiemu księdzu w sutannie. (zob. http://e-legnickie.pl/index.php/publicystyka/12-publicystyka-region/13909-jako-policjantka-mog-by-radn)

Skoro jej nic nie koliduje, to tym bardziej księdzu – celibatariuszowi. On dopiero mógłby działać i to przez wiele godzin. Dopiero wtedy mógłby w pełni wypełniać swoją misję kapłańską. A tak to Paszyn ma zawodową pracę 8 godzin dziennie, dodatkowe zajęcia, zlecenia informatyczne, piękną wielodzietną rodzinę (w tym trzymiesięczną córeczkę, którą codziennie kąpię w kultowej czerwonej wanience) i jeszcze ma czas na kandydowanie i bycie radnym i jeszcze mi trochę tego czasu pozostaje w danej dobie, że czasami zagram na PS3 albo napiszę coś prostego na swojej stronie internetowej.

Kapłan jest jak polityk dla ludu, do dyspozycji ludu. I nikt nie mówi, aby głosić jakieś tezy polityczne czy uprawiać agitację polityczną na Mszy św. Bo to w tym miejscu jest wykluczone. Na Mszy św. głosi się homilię – objaśnia się Słowo Boże. Ale po Eucharystii niedzielnej dla chętnych, w każdej parafii powinny być spotkania dotyczące spraw społecznych i politycznych. W Kościele musi tkwić życie, a nie marazm.  Tylko nie mówcie mi, że boicie się „krzykaczy czy odmieńców” albo, że boicie się tendencyjnych mediów albo jakiś demonów. Gdzie Wasza wiara w zwycięstwo życia nad śmiercią!??? Gdzie jest ten Zmartwychwstały Chrystus w Kościele?!!! A może wiecznie odpoczywa i czeka aż ktoś Go obudzi?

W mijającym tygodniu byłem na wykładzie naszego kandydata na Prezydenta dr Wacława Szetelnickiego pt. „Katolik w polityce”. Wykładzik krótki półgodzinny, zarysowujący dany temat. Podczas słuchania pomyślałem sobie, a jakby zamienić słowo katolik na ksiądz. Przecież każdy ksiądz jest katolikiem, ale nie każdy katolik jest księdzem. Ale wg Soboru Watykańskiego II, wszyscy chrześcijanie są kapłanami w znaczeniu powszechnym, a tylko niektórzy z nich w znaczeniu służebnym. Jestem ciekaw czy w legnickim seminarium mają takie wykłady. Bo jak słuchałem tego kleryka to nie wiedziałem czy to nieuk czy ignorant.

Po wykładzie, przemowę miał kolejny gość spotkania. Wspomniał o legnickim incydencie „prezerwatywa w monstrancji”  Mówiąc o tym powiedział „prezerwatywa w najświętszym sakramencie” – cytuję ad litteram. Nie wiem czy się pomylił, bo niektórzy krzyknęli „w monstrancji”, ale on dalej powtórzył to, co powiedział. Skoro pomylił się, to powinien poprawić. Ale może niektórzy nie umieją odróżnić monstrancji od Najświętszego Sakramentu i zwą się katolikami? Tylko co mają mówić niekatolicy. Jak przyszedłem do domu, to w internecie znalazłem info na ten temat (zob. http://media.wp.pl/kat,1022939,title,Srebro-non-grata-monstrancja-z-prezerwatywa,wid,8317458,wiadomosc.html?ticaid=113c51&_ticrsn=3). Prelegent mówił, że zostały wysłane pisma do prokuratury etc. OK, ale co to da. Po pierwsze te srebrne druty to nie monstrancja, tylko kolejny kicz legnicki. A po drugie skoro byłeś tym zgorszony, to dlaczego nie wyciągnąłeś prezerwatywy i nie wyrzuciłeś  do kosza. Tak, aby ta wystawa, ten legnicki kicz nie gorszył innych. Już wcześniej pisałem o podobnym kiczu http://paszyn.pl/there-will-be-blood-or-trash/

„Kicz jest moją pasją” – może to nowe i w końcu prawdziwe hasło na wybory.

Jeżeli mówisz, że „jestem katolikiem” to bądź człowiekiem wiary. A na czym polega wiara? Dam przykład. Mam cztery córki i jednakowo je kocham. Idę z moimi córkami przez most, jedna z nich wpada do rzeki. Co robię? Piszę pisma czy dzwonię na policję czy może spekuluję – jedna zginie, ale mam jeszcze trzy a one przecież także potrzebują swego ojca czy może skaczę (wykonuję czyn), aby uratować swoją córkę? Naturalnym odruchem serca jest skok do wody, aby uratować swoje dziecko. A wiarą jest to, że nawet jakbym zginął wraz z tą jedną córką, to te trzy nie pozostaną same.

Dlatego św. Jakub mówi: „wiara bez uczynków martwa jest„, czyli jej nie ma. (zob. Jk 2, 14-26).

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić?  Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: ?Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!? ? a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała ? to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz ? lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

I Chrystus tak właśnie ratuje każdego człowieka z osobna przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wielokrotnie podczas Mszy św. Dlatego Mszę św. nie zastąpi żadna inne modlitwa, żadne umartwienia i posty, żadne pielgrzymki czy nabożeństwa czy jakieś inne fajerwerki.

Pracuję jako informatyk, nie jestem księdzem czy biskupem. Ale nawet w  polskim i legnickim Banku na głównej sali konferencyjnej jest zarys historii spółdzielczości bankowej. A wśród tych osób są trzej księża. Oni mogli działać społecznie i politycznie, a dziś na co Wy czekacie, na mannę z nieba?!!!

hist_bs_1 hist_bs_2 hist_bs_3 hist_bs_4