Smart City po legnicku

Paszyn_legniczaninLegnica. Piastowskie miasto na Dolnym Śląsku. Miasto z charakterem ze swoją tradycją i historią. Po drugiej wojnie światowej zamieszkane przez Polaków z różnych krańców Polski, repatriantów ze wschodu, z utraconych ziem, zamieszkane przez Żydów, Ukraińców, Łemków czy Rosjan i wiele innych nacji. Legnica zwana i znana jako Mała Moskwa, gdyż tu gościliśmy przez wiele lat armię radziecką. Przez ostatnie lata miasto skażone komunizmem, socjalizmem, liberalizmem i ich wypadkową czyli krętactwem. Przez wiele lat rządzone przez ludzi, którym tylko wydaje się, że są niezastąpieni, błyskotliwi i inteligentni. Rządzone przez ludzi, którym przyświeca tylko własna kariera i dobro ludzi z kręgu wzajemnej adoracji.

Legnica to miasto niestety zaniedbane. Sami zobaczcie, zapraszam na reportaż o naszym mieście, z nadzieją, że może tej wiosny przebudzą się legnickie misie.

Radny bezradny

Kandyduję na Radnego Miasta Legnicy z Okręgu Wyborczego nr 2 – Centrum –  z miejsca, w którym urodziłem się i wychowałem przy ul. Senatorskiej w Legnicy. Tu spędziłem moje dzieciństwo, młodość w szkole SP4 i Liceum Katolickim Braci Franciszkanów (OFMConv.) Darzę wielkim sentymentem moją małą mieścinę – Legnicę.

Kandyduję z listy Prawa i Sprawiedliwości z miejsca nr 3. Kandyduję jako Paweł Stefan Paszyn – Nasza Legnica – Polska Razem. Liczę na Twój głos!

Dlaczego i po co kandyduję do urzędu – Rada Miasta Legnica? Niektórzy znajomi mówią, daj sobie spokój, tego legnickiego muru nie przebijesz. Szkoda zdrowia i czasu. W tym mieście prawica nie istnieje, a na układy nie ma rady. Inni – zapisz się lepiej do Krzakowskiego, bo tam też mają deficyt inteligentnych ludzi. Nieważne skąd, oby tylko zostać Radnym? Radnym i bezradnym, ale z dodatkową kasą?  NIE.

Kandyduję, aby Legnica miała osobę, która każdego wysłucha, obojętnie od poglądów politycznych czy religijnych i postara się tej osobie pomóc. Kandyduję, aby w tym mieście nastąpiła sprawiedliwość społeczna – a nie preferowanie tych samych i tego samego od dziesiątek lat. Kandyduję, aby zmieniać Legnicę – Naszą Legnicę.  Kandyduję, aby  dawać dobre, logiczne i inteligentne rady Prezydentowi Miasta Legnicy – obojętnie, kto nim zostanie. Kandyduję jako wolny i niezależny od nikogo i niczego legniczanin i Polak. Nic nie muszę, a mogę wiele, bo potrafię.

Kiedyś powiedziano mi na studiach w Krakowie „nic dobrego z Legnicy nie pochodzi”. Chciałbym implementować tu pokój i dobro, aby w przyszłości  być dumny, że jestem legniczaninem i Polakiem. To możemy zrobić tylko RAZEM!

Chciałbym podzielić się z Wami – kilkoma radami – w najbliższych wyborach – jakich wybrać Radnych.

Starajcie się wybierać Radnych niezależnych od obecnej władzy. Jaki to jest Radny i niezależny? To osoba nie związana umową o pracę z obecną władzą, z Prezydentem czy wszystkimi urzędami, legnickimi instytucjami czy szkołami. Nie ważne w jakiej byłaby partii czy w jakim komitecie. Dlaczego? Przykład.

A czy nauczyciel legnickiej szkoły mógłby być dobrym i niezależnym Radnym, bronić Waszych spraw i narazić się legnickiej władzy, skoro działa w szkole publicznej, gdzie dyrektorów wybiera Prezydent Miasta. Niestety życie pisze scenariusze, że ludzie chorzy na władzę cechują się  dwulicowością i mściwością, wszystko zrobią, aby zostać u władzy. Jak taki nauczyciel postąpi? Albo będzie robił wszystko, co włodarz miasta będzie od niego oczekiwał, a przez to będzie miał spokojne życie i dodatkowe profity, albo z czasem będzie miał problemy w pracy lub zlikwidują jego etat i koniec zawodów. Lepiej być kłamcą czy prawym człowiekiem i być lojalnym wobec swoich wyborców?

Dlatego nie łudźcie się, ze pracownik budżetowy postawi się obecnej władzy i Wam w czymkolwiek pomoże. Taki Radny  jest bezradny, a jego cel to tylko profit finansowy. Rada Miasta w Legnicy czym będzie, skoro zasiądą w niej Radni i bezradni? Kpiną z demokracji.

Nie rozumiem też, dlaczego tylu emerytów startuje na Radnych? Parcie na kasę, kasę chorych? Cóż.

A jakiego mam wybrać Prezydenta Legnicy?

Każdego pierwszego lepszego, innego niż Krzakowski i Rabczenko. Dlaczego? Nawet każdy głuchy czy ślepy będzie lepszym, oby był uczciwym i swoją rzetelną pracą oddawał siebie temu miastu, a jak będzie oszołom to może przez przypadek zatrudni jakiegoś mądrego dyrektora czy prezesa. Mniej „przydupasów”, to większy rozwój demokracji i miasta.

Krzakowski – NIE – mija mu trzecia kadencja, co chciał zrobić, to zrobił i wystarczy. Nawet jakby został najprzystojniejszym starszym Panem i ożeniłby się z najpiękniejszą młodą legniczanką czy dostałby na stare lata olśnienie i  poparł go sam biskup. Nie. Wystarczy. Dziękujemy temu Panu za to, co zrobił.

Rabczenko – NIE – pomijając przekręty Arlegu i legnickiej PO.  Zob. http://wyborcza.pl/1,75478,16132458,Jak_to_sie_robi_w_spolce_Arleg__Politycy_we_wladzach_.html  A czy moralnie dopuszczane jest, aby już za młodu nowy kandydat promował siebie za fundusze Arlegu, która nie jest jego własnością? Jeżeli ktoś już na początku nie potrafi być przejrzysty i nie umie odróżnić pieniędzy spółki samorządu województwa czy pieniędzy publicznych od swoich prywatnych to, co jak będzie Prezydentem?  Jestem ciekaw, czy banery, które wisiały czy jeszcze wiszą w Legnicy promują Arleg czy Rabczenkę i kto za nie płacił? Mały Arleg i duży Rabczenko, ale czy to ważne, a może to legnicki ArRab?

– Czy jest jakiś kandydat z prawicy w tej czerwonej Legnicy?
– Przepraszam, z jakiej prawicy? Czy istnieje legnicka inteligencja prawicowa (LIPa)?
– Nie słyszałem, ale lipy w naszym mieście nie brakuje, czego nie dotkniesz, większość to lipa.

Kwiat lipy

Kwiat lipy