O Miłości

About_loveMiłość – proste i krótkie słowo a w swym znaczeniu nieskończone i niezgłębione. Każdy z nas jest powołany do miłości.  Tej miłości wielkiej, nieskończonej jaką jest Bóg, ale także do tej miłości, którą odkrywamy i doświadczamy na co dzień.  Miłość jest cnotą i darem Ducha Świętego. Miłość, obok wiary (Boga) i nadziei (Jezusa) jest dynamizmem relacji pomiędzy Boskimi Osobami, a także jest twórczą relacją pomiędzy nami tu i teraz.

Cóż może być piękniejszego niż miłość? NIC. Nic nie jest piękniejsze, nic nie jest większe, nic nie jest doskonalsze niż miłość. Miłość przewyższa wszystkie formy, całą materię i unosi nas na wyżyny podobieństwa samego Boga. Dzięki miłości przewyższamy całość wszechświata, biocenozy, wszelkich bytów materialnych i duchowych. Dzięki miłości stajemy się w Bogu.

Fundamentem miłości jest wolność i wierność. Bez wolności i wierności nie ma miłości. Miłość jest zadaniem, które ma nas przybliżyć do samego Boga. W świecie stworzenia jesteśmy jedynymi, którzy posiadają ten dar. Wymiar miłości człowieka jest szeroki. Otaczamy swoją miłością rodziców, rodzeństwo, dzieci, nas samych oraz innych ludzi, których spotykamy w naszym życiu. W każdej tej relacji ta sama miłość jest inna. Kocham wszystkich, ale każdego inaczej.

Miłość istnieje tylko w relacji osobowej. Aby zaistniała pełna miłość pomiędzy osobami (w relacji: Bóg – człowiek i człowiek – człowiek), muszą być spełnione cztery warunki:

  • wolność,
  • bezinteresowność,
  • wierność,
  • obopólność.

Zakochanie, zauroczenie w drugiej osobie nie czyni par excellence miłości, jedynie może być początkiem do odkrywania i realizowania miłości, sensu stricto do dawania z siebie i dawania siebie. O miłość powinno nieustannie się dbać i pielęgnować, o pełną miłość nieustannie należy współpracować i współtworzyć. To jest zadanie człowieka.

Bóg stworzył człowieka dla miłości i do miłości. Miłość jest pełnią dobra i pokoju, jestem kontemplacją i chwałą Stwórcy.  Miłość Boga w Trójcy Świętej w pełni przekłada się na rodzinę (ojciec, matka, dziecko). To rodzina jest pełnym obrazem i podobieństwem Boga Trój-jedynego. Jest rzeczywistością tu i teraz, w której realizuje się miłość. W miłości pomiędzy kobietą i mężczyzna tworzy się nowe życie. Ta miłość jest zaczynem życia. Tak jak nie ma nic piękniejszego w miłości Boga, tak samo nie ma nic piękniejszego w miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą. Ta miłość dwojga uczy wspólnoty i ofiarowania, oddawania siebie drugiej osobie.

Bóg stworzył człowieka: mężczyznę i niewiastę. Hiperbola obrazu stworzenia świata zapisana w pierwszych zdaniach Biblii, mówi nam, że kobieta powstała z boku mężczyzny. Nie powstała ani z jego głowy (symbol panowania), nie powstała z jego stóp (symbol poddaństwa), ale powstała z żebra, z jego środka, z części środkowej praczłowieka. Biblia na samym wstępie uczy nas, że mężczyzna i kobieta są sobie równi.  Że żadna z osób nie jest lepsza czy gorsza. Obie osoby są powołane do miłości, do dawania siebie nawzajem. Tworząc wspólnotę małżeńską stają się jednym ciałem, pełnym obrazem miłości Boga.

/Glossa: jeżeli  w jakimkolwiek ustroju politycznym, społecznym czy religijnym mężczyzna ma więcej praw niż kobieta lub vice versa, to ten ustrój polityczny, społeczny czy religijny nie jest zgodny z pełnym zamysłem Stwórcy. Jeżeli religie semickie (szczególnie Islam i Judaizm) deprecjonują rolę kobiety, uwypuklają jej podległość, poddaństwo wobec mężczyzny, ta religia nosi znamiona Szatana – nieprzyjaciela natury ludzkiej, który dzieli i niszczy. Jeżeli w chrześcijaństwie ktoś twierdzi, że kobieta nie może pełnić godności kapłańskiej a Maryi oddaje się cześć jak Bogu, to bardzo mało rozumuje ze Słowa Bożego, mając cały czas wybiórczą mentalność semicką, judaistyczną „pod siebie”./

Te obie osoby mimo, że są równe, nigdy nie zastąpią siebie. Komplementarność tych osób: mężczyzny i kobiety tworzy osobową i osobliwą miłość, której wzorcem jest sam Bóg w Trójcy Świętej. Nie ma większego szczęścia i radości niż miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą. Kobieta jest najpiękniejszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu mężczyzny) a mężczyzna jest najwspanialszą istotą pośród stworzenia (w ujęciu kobiety), nie ma nic poza nimi. To piękno i ta wspaniałość buduje i umacnia miłość.  W sakramencie małżeństwa, Bóg błogosławi i umacnia swoją mocą związek, który powinien być oparty o podstawowe trzy filary:

  • wspólnotę modlitwy, (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych)
  • wspólnotę stołu,
  • wspólnotę łóżka.
/Glossa: Największą miłością obdarowani są małżonkowie. Nawet kiedy małżeństwo przeradza się w rodzinę, ta miłość jeszcze bardziej staje się dojrzalsza i pełna. Tworzy się nowe życie, które jeszcze bardziej jednoczy i scala. W rodzinie nie można dopuścić do tzw. patologii rodzicielskiej miłości, która przejawia się w tym, że matka czy ojciec bardziej kocha swoje dziecko niż swojego współmałżonka. Im bardziej kochasz swojego małżonka, tym bardziej Twoje dziecko będzie prawidłowo uczyło się miłości, będzie bardziej inteligentne i mądre, bardziej dojrzalsze. Dziecko uczy się miłości i życia od swoich rodziców. Niekiedy jest tak, że matka kocha zaborczo swoje dziecko, bardziej poświęca mu siebie niż mężowi a potem jak dziecko dorośnie bardzo często go zniewala, wtrąca się w nie swoje życie. To nie jest miłość tylko egoizm. A później robią się problemy w małżeństwach i rodzinach. Nie wolno wtrącać się w życie swoich dzieci, kiedy już same tworzą rodzinę./

Wspólna modlitwa (kontemplacja Boga i dzieł stworzonych), posiłek i seks czynią małżeństwo nierozerwalną wspólnotą, szkołą miłości.

Seks w małżeństwie odgrywa najbardziej kluczową rolę. Przyjemność jaką czerpią wspólnie, orgazm jaki wspólnie doświadczają jest urzeczywistnieniem wieczności, jest rąbkiem i przedsmakiem życia wiecznego, jest nagrodą za trud codzienności. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest zarezerwowane tylko małżonkom oraz ludziom (mężczyźnie i kobiecie) żyjącym  w wolności w stałym związku opartym na wierności i służeniu sobie nawzajem.

Do zaistnienia sakramentu małżeństwa potrzebny jest tylko dojrzały fizycznie i psychicznie oraz wolny człowiek, mężczyzna i kobieta oraz ich pragnienie życia z sobą w wierności, miłości i służeniu sobie aż do śmierci. Wtedy łaska Boża spoczywa nad nimi a Duch Święty ich umacnia. W cywilizacji chrześcijańskiej mamy tzw. śluby kościelne, ale to nie jest warunek sine qua non. Obecność czy nieobecność duchownego (księdza, popa, pastora itd.) nic nie zmienia w istocie, esencji tegoż sakramentu. Sakrament ten nigdy nie zaistnieje jak jedna osoba zataja przed drugą istotne informacje lub żyje w kłamstwie lub też jest zmuszana do tego związku lub też w swoim zamyśle chce oddalić swojego współmałżonka od miłości Bożej. W innych naciąganych przypadkach i niezgodnych z prawdą, ten sakrament jest zawsze skuteczny aż do śmierci z jednej osób i żadna władza „na ziemi” (polityczna i religijna) czy władza „na niebie” (aniołowie) nie ma prawa i mocy, aby to zmienić.

/Glossa: jeżeli w małżeństwie zaczynają się dziać problemy, pierwszym lekarstwem powinien być seks. Współżycie seksualne jest gliną, która scala małżonków. Czerpanie i dawanie przyjemności seksualnej jest bardzo istotne i jest zarezerwowane tylko dla małżonków. Np. Jeżeli kapłan, zakonnik, który ślubował Bogu wierność, celibat czy tzw. ślub czystości a współżyje seksualnie z kobietą popełnia taki sam grzech śmiertelny, ciężki jakby mąż albo żona nie mająca sakramentu kapłaństwa dokonałaby podczas Mszy Św. transsubstancjacji czyli przeistoczenia. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy i nie można niczym siebie usprawiedliwiać. Wolność, miłość i wierność jest fundamentem, a podwójne życie jest zdradą i szyderstwem Boga. Lepiej odejść i zacząć życie od nowa w wolności i świadomości życia w prawdzie. /


Ta przyjemność wyrażana w dawaniu siebie powinna być pełna i intymna. Pełen dynamizm i energia, pełne pożądanie i rozkoszowanie się cielesnością, wszystkimi członkami ciała jest wspaniałym darem i jest pełnym doświadczeniem bycia stworzonym na obraz samego Boga. Szatan – Zły duch nie może tego zdzierżyć i uderza w człowieka w najbardziej intymne i delikatne miejsce poprzez szyderstwo, kpinę i całą karykaturę seksu. Poprzez pornografię i inne dewiacje seksualne seks – dar miłości i źródło życia sprowadza tylko do zwykłej pożądliwości, zaspakajanie tego, co zostało przez niego naruszone i rozjuszone. Taki seks pozbawiony wolności, bezinteresowności, wierności i obopólności,  rodzi gwałty, samogwałty i zniewala jednostkę. Tak jak woda jest źródłem życia, bez której człowiek nie przeżyje więcej niż kilka dni, tak samo ta sama woda w innych okolicznościach jest w stanie oparzyć (para wodna powyżej temperatury wżenia) i zadać ból, cierpienie, nawet śmierć. Tak jak woda ma trzy stany skupienia (lód, ciecz i para wodna) tak człowiek powinien być ukierunkowany na troistość Jedynego Boga i wspólnotę rodziny jako komplementarną całość.

Każda wspólnota małżeńska powinna odkrywać swe ciało, powinni sobie mówić, dzielić się pomiędzy sobą co chcą i czego pragną. Seks powinien być częsty i urozmaicony.  A improwizacja dobrze jemu sprzyja. Estetyka seksu podpowiada, że najpierw uwielbienie ciała powinno rozpocząć się od całowania, głaskania i przytulania wszelkich części ciała a potem dopełnienie tak, odpowiednimi technikami, aby razem odnieść wspólnie potrójny orgazm.     Zaspokojenie potrzeb seksualnych wpisanych w naturę jest jednym z kilku elementów miłości.

Posiłek wspólny, wspólna i urozmaicona kuchnia, zmysł smaku i przyjemność wspólnego przyrządzania czy wspólnego jedzenia jest kolejnym filarem budowania i pielęgnowania miłości. Przy stole małżeńskim czy rodzinnym siadamy, by wspólnie rozkoszować się potrawami, które są owocem naszej pracy i trudu dnia codziennego. Wspólny posiłek jest najlepszą okazją do wspólnej rozmowy małżeńskiej czy rodzinnej, do dzielenia się z innymi zwykłą codziennością. Poprzez bogactwo całego stworzenia, możemy delektować się dziełami Stwórcy, posilać się różnymi potrawami przyrządzonymi w różny sposób. Wspólny posiłek scala i ubogaca małżeństwo czy rodzinę.

Wspólna modlitwa czy kontemplowanie przyrody, podziwianie dzieł stworzonych na wspólnych wycieczkach jest kolejnym trzecim filarem budowania i trwania w miłości. Wspólnota małżeńska czy rodzinna musi zdać sobie sprawę, że żyje w większej wspólnocie Boga i wszystkich innych stworzeń. Poszukiwanie piękna duchowego w otaczającej przyrodzie jest początkiem poznania Stwórcy. Boga i Jego wszechmoc poznajemy poprzez różnorodność i piękno stworzenia, poprzez logikę, porządek i harmonię całego kosmosu, całej przyrody. Małżeństwo czy rodzina powinna swoją duchowość wspólnoty ukierunkować na Jezusa Chrystusa, Pośrednika pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Dar wiary i bojaźni Bożej nie zawsze jest przyjęty czy odkryty przez wielu. Nadzieją w poznaniu wiary jest piękno całego stworzenia, całej przyrody a przede wszystkim dawanie swoim życiem świadectwa wiary i miłości  Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. O miłość należy się modlić, aby Bóg umacniał nas w dobrym.

Modlitwa małżeńska czy rodzinna powinna stać w centrum życia wspólnotowego. Rodzina powinna znaleźć czas na wieczorną modlitwę, na niedzielne i świąteczne Słowo Boże i Eucharystię, czyli na spotkanie z Jezusem Chrystusem, z Miłością, która porywa i inspiruje. Wymiar modlitwy odzwierciedla wspólne pragnienie poznania pełnej Miłości, tej, do której wszyscy zmierzamy. Modlitwa jest pomostem pomiędzy miłością  fizyczną (wspólnotą łóżka, wspólnotą stołu) a miłością doskonałą i pełną, która znajduje się w Bogu. W wieczności nie będziemy się żenić, za mąż wychodzić, nie będziemy jeść posiłków, ale będziemy trwać w stanie wielkiej i pełnej Miłości w Bogu. Będziemy w Bogu. Stan wieczności przewyższa całość Twojego życia. Im bardziej kochasz tu i teraz, tym doświadczysz tam jeszcze większej miłości w sposób geometryczno-fraktalny. Nieskończony. Dlatego warto kochać każdego człowieka,  nieść swoim życiem pokój i dobro. Doskonałość osiągniemy tylko w Bogu. A modlitwa małżeńska ukierunkowuje nasze zmysły na transcendencje (istnienie poza), która wykracza poza nasz byt i rozumowanie.

I tak w swojej historii człowiek uczy się miłości, doświadcza jej. Miłość jest nieustannym zadaniem. Źle i nieumiejętne wykonywanie tego zadania przynosi bóle i cierpienia. Miłość jest wymagająca, stawia kolejne wyzwania. Miłość jest motorem małżeństwa. Bez miłości nie byłoby życia i rozwoju. A świętość to trwanie w tej miłości.

Miłość jest największą zdolnością, największym charyzmatem,  który otwiera człowieka na swojego Stwórcę.

Bez miłości nie ma życia, wszystko traci swój blask i sens. 

Brak miłości jest totalnym złem, piekłem.

/Glossa: Jeśli w problemach małżeńskich, w ratowanie miłości zawiedzie seks, wspólne posiłki i rozmowa, ostatnią deską ratunku jest modlitwa. Bywa też, że i szczera modlitwa nie pomoże, bo Bóg nie może zniewolić człowiek, nakazać mu. Dał nam wolność, wolną wolę, mimo wszystko. Dlatego miłość małżeńską, rodzinną należy pielęgnować, dbać o nią, troszczyć się o nią każdego dnia. Bo później może być za późno. Podobnie jest z życiem wiecznym, z miłością Boga. Jak chcesz osiągnąć życie pełne miłości wiecznej, jak nie umiesz zadbać o swojego męża czy o swoją żonę? Z miłością wiąże się odpowiedzialność i męstwo/

Im więcej miłości tym mniej słabości i pokus w moim życiu. Im bardziej odkrywam Źródło Miłości, tym więcej dostrzegam w sobie braki. Dziękuję Ci Jezu Chryste, że wszystkie moje braki, niedociągnięcia, słabości i grzechy, całą mą ułomność wziąłeś na siebie, na swój Święty Krzyż. Teraz Ty jesteś moją słabością.

Hymn Św. Pawła Apostoła o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Jakie  są owoce miłości w Twoim życiu? Czy współpracujesz z Dawcą miłości?

Antychryst

antychrystOto JA, poślij mnie!

Bóg powołuje każdego człowieka do miłości, do siebie. W rzeczywistości ziemskiej, materialnej Bóg uczy nas współpracy, wspólnoty i pokory względem siebie. Rodzimy się we wspólnocie rodziny i zmierzamy ku wspólnocie Trójcy. Mamy swój początek bez końca.  Rodzina jest źródłem życia i miłości, rodzina jest szkołą życia. Nie ma żadnej innej większej wartości niż rodzina (troistość osób: matka, ojciec i dziecko, odpowiada Trójcy: Bogu, Synowi i Duchowi a to odpowiada przyrodzie, formach zbudowanych  z trójkątów tzw. iteracją fraktali czy geometrią fraktalną). Wszystko jest logiczne i podobne do siebie, pełne harmonii we wszechświecie i to wszystko powinno służyć rodzinie, tak jak ojciec i matką oddają się, poświęcają swe życie dzieciom, tak dzieci powinny uczyć się posłuszeństwa i miłości (czcij swego ojca i matkę swoją – pierwsze i najważniejsze przykazanie względem natury ludzkiej). Wszelkie inne formy życia: celibat, samotność itd. nie mają żadnych podstaw racjonalnych i duchowych w powołaniu człowieka do wzajemnej miłości. Jak można kochać Stwórcę, Boga, którego nie widzi się, nie ogarnia się swoimi zmysłami, a swego brata gnębi, dręczy czy  prześladuje i oczernia? Rodzina uczy miłości i pokory wobec Stwórcy. Gdzież bardziej uświęcisz się niż w rodzinie? W wolności i miłości wybierasz sobie żonę czy męża i przez dziesiątki lat uczysz się wspólnoty i miłości. Nie masz biskupa czy prowincjała czy jakiegoś innego przełożonego, który cię wyśle na inną parafię, jak pokłócisz się ze swoim bratem, jak nie wypełnisz swoich ślubów i zdradzisz i zranisz  Chrystusa przez masturbacje, seks z innymi, homoseksualizm czy pedofilie, itd. Człowiek tylko w rodzinie uczy się podstawowych zasad i w pełni dojrzewa. Rodzina jest źródłem wszelkiego bogactwa.

Oto JA, poślij mnie. Jeden z Was pośród Was. Jestem słaby, ułomny, grzeszny i głupi w obliczu Tego, który nadchodzi. Pochodzę z miasta Legnicy przesiąkniętej komunizmem, lewactwem i patologią. To nie ja tego chcę, to Bóg powołuje wszystkich do siebie, a szczególnie ludzi chorych, zranionych, którzy potrzebują lekarza. Ja potrzebuję lekarza a nim jest Jezus Chrystus, Ten który niebawem nadejdzie. Przygotujcie swoje serca i umysły Wasze. Bo Antychryst jest już wśród nas! Jego inteligencja i możliwości finansowe są wielkie. I wielu z Was ulegnie i nabierze się na jego manipulacje i kłamstwa.  Będzie zwodził Was mówiąc o pozornym dobru, będzie bronił całego stworzenia, przyrody a o duszy i sercu, życiu i wolności człowieka nie wspomni, będzie mówił o jedności i pomocy słabszym a sam przyczyni się do eskalacji i prześladowań chrześcijaństwa w Europie.  Ten, kto rozpoczął wojnę na Bilskim Wschodzie, on ponosi całkowitą odpowiedzialność za wszelkie działania. Głównym celem jest zalanie chrześcijaństwa europejskiego, naszego dziedzictwa obcą kulturą i religią muzułmańską, w której nie ma miłości, pokoju ani tolerancji oraz  milionowe zyski na transferach i handlem ludźmi. Czy jakby Ciebie spotkała wojna, bombardowania, wybuchy, ginący bezbronni ludzie nie poświeciłbyś wszystkich swoich pieniędzy, kosztowności, aby uciekać z tego miejsca i ratować swoje życie? Lekarzom dajecie „w łapę”, biorą od Was dużą kasę, bo mówią „życie jest w cenie”. To jak  zachowacie się jak spotka was wojna? Zarabiają na ludzkim cierpieniu, na wojnach, na kryzysach pełnych spekulacji finansowych, hołd oddają mamonie, a zieją nienawiścią do chrześcijan czy do ludzi wolnych. Kto? Masoneria. Tak jak ostatnio napisałem, że lewactwo jest przedszkolem szatanizmu, zła, tak masoneria jest szkołą szatana i źródłem wszelkiego zła. Masoneria jest kultem Złego Ducha i wszelkich demonów, pełnią braku dobra, pokoju, miłości i wolności.

Najwięcej masonów jest w Rzymie, Watykanie, Londynie i wielu ośrodkach. Są wszędzie tam gdzie jest mamona i władza. Oni chcą stworzyć rząd światowy, w pełni kontrolować każdego człowieka, Oni chcą stworzyć jedno państwo i jedną religię. To organizacja tajna i o wiele groźniejsza niż jakakolwiek organizacja terrorystyczna. Oni chcą z wolnych ludzi zrobić niewolników, oni chcą wprowadzić New Age i wykorzenić całe chrześcijaństwo, całą wolność. Oni chcą zlikwidować pieniądz – gotówkę, oni chcą wszczepić ludziom chip RFID pod skórę, itd. Oczywiście dla pozorów, będą zasłaniać się „praniem pieniędzy” czy „wygodnictwem, ułatwieniem życia” itd. Pozorne dobro o zgubę was przyprawi. Staniecie się gojami i niewolnikami. Wszystko będzie musiało być zgodne z ich jedną polityką i jedną religią.

Masońscy hierarchowie Kościoła, oddający cześć mamonie i Złemu, mówią wam i szydzą już z was.  Wy, chrześcijanie, macie pomagać innym w cierpieniu. Jakie jest wasze chrześcijaństwo? Podpisaliście Deklarację Praw Człowieka i Europejską Konwencję Praw człowieka i co, gdzie jest wasze miłosierdzie? Rok miłosierdzia ogłoszą, abyś w imię tego miłosierdzia przyjmował do swoich domów muzułmanów, z którymi masoni i Żydzi nie mogą sobie dać rady i chcą wysłać te semickie ludy do Europy. Będą odwoływać się do waszej historii, że sami kiedyś doświadczaliście cierpienia a teraz odwracacie się od tych, którzy teraz potrzebują waszego wsparcia i miłosierdzia. Będą mówić wam, ubogacajcie swoją wiarą chrześcijańską, religią i miłością innych ludzi szczególnie braci muzułmanów. itd.
Niech sami, masoni i Żydzi przyjmą do swoich domów muzułmanów, niech oni ich ubogacają! Niech oni nam ukażą wzór cnoty miłosierdzia! Masoni i Żydzi pokażcie nam jak wy ubogacacie swoich braci Muzułmanów, jak wy im ukazujecie swoje miłosierdzie!

Będą z Was szydzić i robić z Was durniów, będą prać Wam mózgi, ale jak wejdą muzułmanie do Waszych domostw i będą Was ubogacać swoją kulturą i religią poprzez grabieże, gwałty i zabójstwa, to wtedy nikt Wam nie pomoże !!! Jesteście jak dzieci, naiwne, które dają łatwo się nabrać a za mamonę zdradzicie samych siebie i swoje rodziny! Wtedy będzie za późno !!! Mówię to Wam ja, który znam się w tych tematach, gdzie spotykałem się z innymi ludźmi innych religii, badałem i doświadczyłem judaizm i islam i żadna ta religia nie pochodzi od Boga, a jest źródłem zła i wielu cierpień, a przede wszystkim człowiek w tej religii nie jest wolny. A wolność jest największym darem Stwórcy danym człowiekowi! Lepiej być już ateistą niż wyznawcą judaizmu, islamu czy innych filozofii życia: buddyzmu itd.

Polska jest krajem osłabionym, nie jest zdolna obronić się przed napastnikiem ani z zachodu ani ze wschodu w czasie działań wojennych, jest wewnętrznie podzielona i skłócona, przez lata była sprzedawana i zdradzana przez wielu. Dlatego nasza siła jest w rodzinach i nasza nadzieja jest w Jezusie Chrystusie!  Pierwszym znakiem będzie wielka apostazja w Kościele Katolickim, wielkie odstępstwo od Ewangelii. Po drugie coraz więcej osób będzie opętanych przez złego ducha i demonów.  Będą gardzić i walczyć z Krzyżem. Będą mieć pogardę do życia, do dzieci. Wtedy Antychryst ukaże swe prawdziwe oblicze. Dla wielu będzie już za późno. Naszą nadzieją i mocą będzie sam Jezus Chrystus, szczególnie wtedy, kiedy cały naród Polski, rząd i episkopat ogłosi Jezusa Chrystusa Królem Polski, Panem nieba i ziemi. Wielu omamionych telewizją, multimediami oraz brzydotą nie zrozumie tego, będą protestować. Ale nadzieją Polaków i wszystkich ludów i narodów Europy jest Polska. Będą przyjeżdżać do Polski wszystkie narody, bo w Polsce zapanuje pokój i dobro. Polska stanie się ziemią obiecaną, ogrodem, do którego przyjdzie sam Jezus Chrystus w swojej Paruzji.

Posłuchajcie Chrystusa, co przykazał nam czynić, to są ostatnie Jego słowa, testament przed pójściem do Swego Ojca:

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: ?Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata?.

Oto JA, poślij mnie.  Panie, Ja im wskażę drogę prostą i piękną do Ciebie, żaden Antychryst  nie będzie szydził i drwił sobie z ludzi, stworzonych na obraz i podobieństwo Stwórcy. Inteligencja Szatana jest płytka a jego władza i moc pusta i ograniczona. Panie nie chcę, aby mój naród cierpiał, zbyt mocno doświadczyłeś Go w poprzednim wieku!

Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, poświęciłem cię, nim przyszedłeś na świat, ustanowiłem cię prorokiem dla narodów.
Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi.
A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi.  Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochraniać.

Bóg powołuje Ciebie i mnie, abyśmy żyli Jego szczęściem. A tym szczęściem jest wolność, miłość, dobro i pokój. Dlatego wypłyń na głębie, tam gdzie dużo jest ryb, nie bój się głębokości i fal, nie bój się zła, bo Duch Święty będzie Ciebie i mnie prowadził. Wsłuchaj się tylko w Jego słowa, one są tylko życiem i mocą.

Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: ?Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów?. A Szymon odpowiedział: ?Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci?. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: ?Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny?. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: ?Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił?. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Rozpoczynamy w tym tygodniu Wielki Post, pochylcie się nad swoim życiem. Miłe Bogu jest posłuszeństwo przez szczerą modlitwę i dobre, owocne życie!

 

Każdy z nas może zbłądzić

Dziś zakończył się w katolickim Kościele Synod o Rodzinie. Przyjrzyjmy się bliżej temu tematowi, gdyż rodzina z punktu rozwoju społeczeństwa, państwa jest najważniejsza. Każde państwo szanujące swoich obywateli chroni rodzinę i pomaga w jej rozwoju przez różne przywileje, np. rodziny wielodzietne w wielu krajach płacą mniejsze podatki albo państwo im pomaga w wychowaniu i kształtowaniu nowych obywateli przez zasiłki i szereg ulg.

Dlaczego hierarchia katolickiego kościoła podejmuje tematy o rodzinie? Dlaczego celibatariusze chcą o rodzinie dyskutować? Mimo, że pochodzą z rodzin, nie tworzą rodzin, w którym rodzi się nowe życie. Na podobnej zasadzie jak ja, jestem ojcem i mężem, tworzę rodzinę i też mam prawo mówić o tym, co dzieje się dobrego i złego w hierarchicznym katolickim kościele. Tworzymy powszechny Kościół. Wszyscy ochrzczeni tworzymy wielką rodzinę jaką jest chrześcijaństwo.  Razem wspólnie poznajemy tę samą Ewangelię, różnie doświadczamy tego samego Chrystusa. I w tej całej różnorodności jest piękno tego powszechnego Kościoła.

Synod to inaczej zebranie przedstawicieli członków Kościoła na jakieś konkretne tematy i zagadnienia. Kto jest członkiem kościoła – każdy ochrzczony. Nie musi być to tylko biskup i ksiądz, mogę być ja i Ty – członek rodziny.

Dziwne jest to, że na Synodzie o rodzinie zabrakło przedstawicieli chrześcijańskich rodzin: ojców i matek, mężczyzn i kobiet. Prawie 200 biskupów z całego świata dyskutowało w Watykanie o współczesnych wyzwaniach Kościoła katolickiego związanych z rodziną, ale bez rodziny. Obrady Synodu trwały blisko dwa tygodnie. Precedensem stało się jednak, że po raz pierwszy w historii została przeprowadzona ankieta wśród wiernych, która poprzedziła dyskusję na Synodzie. Jest to fakt godny odnotowania, ale jeszcze za mało na tezę, która ma dowieść, że kościół katolicki = powszechny. Powszechność (katolickość) polega na tym, że członkowie kościoła pochodzą ze wszystkich narodów, że Kościół Chrystusa jest otwarty dla każdego. Nie istotne jest, kim jesteś i skąd pochodzisz. Powszechność to akceptacja różnorodności. Chrystus zaprasza do swojego Kościoła każdego z nas, bez wyjątku. Kościół katolicki nie jest tylko polski. Kościół katolicki to nie tylko nauka polskiego papieża. Kościół katolicki jest jeden, święty, powszechny i apostolski. Chrystus zbudował swój Kościół na św. Piotrze, Apostole, który jako pierwszy  wyparł się Go i to trzykrotnie, czyli wiele razy. Opoką stał się słaby człowiek, który uciekł od swojego mistrza, który nawet nie był pod krzyżem konającego Jezusa. Dopiero Duch Święty uzdolnił go do działania i dawania świadectwa, o swojej słabości i grzechu, i wielkiej miłości Boga. Ewangelia Chrystusa jest ta sama, niezmienna od dwóch tysięcy lat, ale jeszcze nie jest odkryta przez wielu.  Ale jak już zostanie całkowicie odkryta, wtedy zbliżą się czasy ponownego przyjścia Chrystusa w chwale (Paruzja). Aby  dobrze odkryć Ewangelię nie wolno tam szukać siebie, swojego ego czy też poparcia swoich poglądów dla własnych, partykularnych celów. Zdolność odkrywania daje Duch Święty, który działa w Kościele powszechnym.

Ewolucja w Kościele ku prawdzie i miłości Chrystusa, w odkrywaniu niezmiennej i jednej Ewangelii, ukazuje cały dynamizm życia w relacji Boga, Jego Syna i Ducha Świętego. Stąd też dziś nikt z nas nie może powiedzieć, że „już poznaliśmy Ewangelię Chrystusa”.

W katolickim kościele będzie dużo zmian, ale fanatycy (ludzie zamknięci na Ducha Świętego, na dynamizm życia w wierze) nie znajdą tu swojego miejsca.

Wracając do tego Synodu, który dopiero jest pierwszym zaczynem zmian. Trzeba mieć na uwadze fakt, że obrady synodalne były zamknięte, jak zwykle, mimo że dotyczyły rodzin, życia ludzi świeckich, ale też dzięki papieżowi Franciszkowi dokument zostanie opublikowany, jak rzadko kiedy. Jest to pierwszy przełom, zrobienie pierwszej dziury w murze, który dzieli naszą doczesność od życia w chwale. Im więcej dziur w takim murze, tym więcej promieni i jasności w naszej doczesności.

Każdy z nas może zbłądzić. Słabość rzeczą ludzką, ale im więcej światła, tym większa siła w pokonywaniu każdej słabości. Brak światła Ducha Świętego powoduje w człowieku egoizm i pychę, który jest przyczyną powstania duchowych chorób i cierpień, a w konsekwencji może doprowadzić do całkowitego odrzucenia łaski Boga. Dlatego nie wolno trwać w grzechu, w słabościach i nie pracować nad duchowym rozwojem.

Jeżeli myślisz, że tylko polscy księża  czy biskupi mają rację, albo że my Polacy mamy rację, to jesteś  w błędzie. Pycha doprowadzi Cię do upadku. Ale proponuje Ci, idź do swojego proboszcza i zapytaj się tak po prostu, dlaczego w swojej parafii nie mogą służyć do Mszy św dziewczynki, nie mogą być ministrantkami? Takie dziecinne i proste pytanie sprawi wielu duże zakłopotanie.

A nie ma piękniejszego stworzenia niż kobieta. Ich macierzyństwo i poświęcenie mężowi i dzieciom przebija stokroć wszelkie powołania kapłańskie czy zakonne. Jedyne powołanie jakie istnieje to, że Bóg powołuje każdego człowieka do życia w miłości. Jeżeli ktoś Ci mówi, że istnieje powołanie do zakonu, do kapłaństwa, to zapytaj się jego, dlaczego Bóg teraz tak mało ludzi powołuje, czyżby się na nas pogniewał? Kiedyś powoływał setki a teraz tylko jednostki?

Nie będę pisał o swoich poglądach, bo niektórzy fanatycy, widzieliby Paszyna na palącym się stosie. Ale zasygnalizuję bardzo ważne jedno pojęcie, słowo „parezja” – z greckiego oznacza, mówić wszystko otwarcie, szczerze, to co myślisz i co czujesz.  Parezja jest proto paruzją, która przygotuje ludzkość przed przyjściem Chrystusa w chwale. Parezja jest narzędziem (kilofem), który będzie robił coraz więcej dziur w murze, aż do całkowitego zburzenia muru, który dzieli doczesność i wieczność.

Niestety część hierarchów kościelnych, głównie polskich, ale i nie tylko, chcą, aby ten mur tkwił pomiędzy Tobą a Bogiem przez cały czas. Dochodzi nawet do tego, że przeciwstawiają się papieżowi i nie pozwalają mu działać pod natchnieniem Ducha Świętego. A co z dogmatem o nieomylności papieża w sprawach wiary i obyczajów? Jeżeli papież chce dopuścić osoby ze skłonnościami homoseksualnymi czy ludzi rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach do sakramentu pokuty i Eucharystii, to gdzie ich posłuszeństwo? Nie mówiąc nawet, że Ewangelię znają wybiórczo i tylko pod siebie.

Dam tylko jeden przykład (a ich jest wiele), cytat z Ewangelii św. Jana, rodz. 8.

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich.  Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego:   Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie.   W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?   Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi.   A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień.   I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi.   Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.   Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?   A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Co mówi ten tekst, jaka jest jego egzegeza, interpretacja wg Paszyna.  1. Zanim Jezus poszedł w Szabat do synagogi nauczać, to najpierw poszedł na Górę Oliwną, na spotkanie ze swoim Ojcem = Czyli jeżeli jesteś nauczycielem, kapłanem, kaznodzieją i chcesz wygłosić Słowo Boże w kościele, to najpierw zanim napiszesz sobie na kartce swoje przemyślenia, to idź uklęknij przed Panem i módl się do Ducha Świętego, aby Twoja homilia, Twoje słowo nie było Twoje, lecz Jego.  2. Wtedy ludzie poznają, że Ty nie jesteś w centrum, lecz On. To zobaczysz, że Twój mało zaludniony kościół z czasem będzie przepełniony. Ludzie sami przychodzić będą, jak zobaczą, że Ty sam żyjesz słowem Jego. 3. Nawet jak niektórzy będą chcieli Cię podstępnie na czymś przyłapać lub oskarżyć. Nic Ci się nie stanie, bo z Tobą jest On. 4. On Cię uzdolni w Swoje dary, tak, że jak przyjdzie do Ciebie największy grzesznik albo człowiek, który zbłądził i chce zmian w swoim życiu, pomożesz mu, a w imię Jego odpuścisz mu grzechy i wzmocnisz go duchowym pokarmem. 5. Dla wielu najważniejsze jest w tym tekście zaspokojenie swojej ciekawości, co Jezus rysował, pisał na piasku. Nie tędy droga, to jest najmniej istotne. Chrystus pokazał tym czynem, że w Szabat, gdzie wszystko było zabronione (kamieniowanie, jakakolwiek czynność, nawet rysowanie kijem po piasku), złamał zasadę żydowską. Zrobił to w odpowiedniej kolejności. Najpierw złamał zasadę najmniej istotną, aby powoli przygotować ludzi, ich mentalność do coraz większych zmian. On jako pierwszy swoją ofiarą na krzyżu udowodnił jak można rozwalić mur pomiędzy Nim a człowiekiem, pomiędzy Miłością a grzechem.

Kiedyś jak byłem klerykiem w Zakonie Braci Franciszkanów Krakowie, idąc krużgankiem w klasztorze, zaczepiła mnie nieznajoma kobieta. Była bardzo roztrzęsiona, zdenerwowana i plącząc prosiła mnie o rozmowę. Z góry powiedziałem jej, że nie jestem jeszcze kapłanem i nie mogę spowiadać, jedynie mogę wysłuchać czy pomóc w inny sposób. Usiedliśmy na ławce na klasztornych krużgankach. Zaczęła opowiadać swoje życie, wymieniać swoje grzechy, problemy. Mówiła i mówiła, a ja ją słuchałem. Opowiadała, że bił ją pierwszy mąż i znęcał się nad nią psychicznie, że później odeszła od niego do innego mężczyzny, a on dalej nie przestawał ją prześladować. Ona zwierzała się, wyrzucała z siebie, a ja ją słuchałem i w duchu modliłem się za nią. Na końcu rozmowy, głównie jej monologu, jak poczuła większa ulgę, okazała spokój i opanowanie. Wtedy jej powiedziałem. „Proszę Pani, jestem tylko klerykiem i młodym franciszkaninem, ale Pani ukazała mi wszystkie swoje problemy, z całego życia. Cóż mogę Pani ofiarować, modlitwę. Zaraz zacznie się Msza św. proszę pójść na nią, szczerze żałować i przyjąć do swojego serca Eucharystię.” Odpowiedziała „Proszę Brata, jestem rozwiedziona i nie mogę”. Odpowiedziałem jej. „Czy to Pani wina, że pierwszy mąż pił i bił Panią. Nie. A chce Pani mieć siłę, aby przeciwstawić się złu?” Odpowiedziała. „Tak chcę”. Na to ja. „Proszę iść na Mszę św. szczerze żałować za wszelkie grzechy, zrzucić je na Jego krzyż i przyjąć do swojego serca Jezusa – Komunię św. On Panią umocni. A w przyszłości proszę podejść do kapłana i opowiedzieć mu o tym, jakby co, to proszę nie obwiniać siebie, tylko wszystko zwalić na mnie. Przyjdą takie czasy, że będzie Pani mogła normalnie spowiadać się i przyjmować Eucharystię do swojego serca. Szczęść Boże.” Uradowana i z zapałem pobiegła i bocznym wejściem, prosto z krużganek weszła na właśnie rozpoczynającą się Mszę św.

Wtedy nie wiedziałem, że za kilka lat, już poza Zakonem, poznam moją obecną żonę i będę z nią najszczęśliwszym, tworząc wspaniałą, wielodzietną rodzinę. Każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy, każdy z nas ma swoją życiową drogę. Kiedy będziesz najbardziej szczęśliwym i radosnym, kiedy będziesz szczerze modlił się, aby w Twoim życiu zagościła wola samego Boga. On wie najlepiej, co jest dla Ciebie dobre. Wtedy Duch Święty będzie Cię prowadził, tylko potrzeba cierpliwości.

Każdy z nas może kiedyś zbłądzić czy upaść. Jeszcze nigdy nie spotkałem herosa w tych sprawach, nawet siebie samego. Ale najgorsze jest trwanie, stagnacja w grzechu, w swojej słabości i brak jakiejkolwiek świadomości. A jeszcze gorsze jest udawanie, że nie ma problemu, chowanie wszystkiego pod dywan. Obłuda i bycie hipokrytą. Chrystus chce tylko Twojej szczerości, On dalej pokieruje Tobą, tylko Jemu zaufaj, nie sobie. Jezu ufam Tobie!

Jeden ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli

ojciec_dzieckoPierwszymi i najważniejszymi nauczycielami są rodzice: matka i ojciec. To od nich dziecko od najmłodszych lat uczy się na całe swoje życie, kim być i jak postępować. Oni są wzorcem dla swoich dzieci. Dziecko od urodzenia jest jak gąbka. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym ….    Każdy zna to przysłowie. Żeby wychować dziecko na dobrego i porządnego, i inteligentnego człowieka, potrzeba tylko jednej rzeczy. Miłości rodziców. Nie potrzeba słów, potrzeba przykładu. Dziecko najlepiej rozpozna w swoich rodzicach, ich szczerość i prawdziwość. Mężczyzna i kobieta najpierw muszą ukochać siebie nawzajem, a potem swoje potomstwo.  Można ukończyć najlepsze studia na świecie, znać wiele języków, grać na wszystkich instrumentach, być milionerem, ale jak miłości nie masz, jesteś nikim.  Akurat ja miałem szczęście i urodziłem się w kochającej rodzinie. Wierna miłość mojego ojca i mojej matki oraz ich poświęcenie, było najpiękniejszym motorem do samorozwoju. Urodziłem się w rodzinie, gdzie było cierpienie i ból, spowodowany wypadkiem samochodowym i następstwami – wieloma chorobami. Mój ojciec długo przed moim narodzeniem, mający już trójkę dzieci był bardzo przedsiębiorczy. Z zawodu był krawcem. Miał swój zakład krawiecki, oprócz tego ze wspólnikiem, na wsi pod Legnicą, utworzyli fermę kurcząt – brojlerów. Pewnego dnia wracając do domu z fermy, jadąc na motorze na głównej drodze w Legnicy, wjechał w niego z boku, z ulicy podporządkowanej samochód – stara warszawa. Kierowcą samochodu okazał się pijany milicjant, ubek. Wypadek był na tyle mocny i silny, że ledwo co uszedł z życiem. W szpitalu przeleżał kilkanaście miesięcy, a jego nogę musieli od początku składać itd. Miał wtedy żonę i trójkę kilkuletnich dzieci, mojego brata i moje dwie siostry. Chciał najlepiej dla swojej rodziny. Jego pracowitość, jego poświęcenie, jego miłość, jego wierność, jego wiara w Boga od młodości jest dla mnie wzorem. Teraz od wielu lat czuję jego obecność i wiem, że ojców mam tylko dwóch: Boga  i jego, który teraz razem z Nim przebywa. Aby być święty, nie potrzeba beatyfikacji i kanonizacji. Każdy z nas może być święty, tylko potrzeba jednego, potrzeba kochać. Człowiek jest powołany z miłości do miłości.

Wszystkiego najlepszego wszystkim pedagogom i belfrom! Dziś Dzień Edukacji Narodowej. Dzień szacunku dla drugiego człowieka, dla każdego, kto daje coś z siebie, aby przekazać wiedzę i mądrość życiową. Niestety w szkołach coraz więcej jest wybiórczej wiedzy opartej na schematach i testach, poziom niższy a o mądrości życiowej cokolwiek trudno się dowiedzieć.

Ale wróćmy teraz do dzisiejszego święta. Jak trudno dzisiaj o dobrych i mądrych nauczycieli. Ile w tym zawodzie jest osób, które nie mają charyzmy i poświęcenia, które nie poszukują prawdy i mądrości życiowej. Tylko jak małpki lecą z narzuconym programem, aby zdążyć i przygotować klasę do testów, które są kilka tygodni wcześniej niż zakończenie szkolnego roku. Bo słupki są dziś najważniejsze. Przecież każdy chwali się, jaką ma zdawalność testów, egzaminów i matur. Tylko to się liczy. Syntetyka bez analityki prowadzi w kozi róg.

A co w naszej Legnicy. Kiedyś uczyłem w szkole religii i informatyki w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Legnicy, jestem nauczycielem mianowanym. I wiem, że nauczyciel to trudny kawałek chleba. Miałem i tak o wiele łatwiej niż większość, uczyłem dorosłych. Miałem najlepszą pracownie komputerową, serwery i komputery, pierwsze laptopy, projektory i tablice interaktywne w Legnicy. Oto dbał mój dyrektor Andrzej Zychowicz. Kto chciał uczył się, kto nie, to tylko była jego strata. Nic na siłę. Za darmo mógł poznawać tajniki wiedzy informatycznej. Ale niestety duża część ludzi, słuchaczy nie umiała szanować i doceniać takich możliwości. Może jakby płacili, to wtedy zrozumieliby, że nic nie ma za darmo, że trzeba najpierw coś dać z siebie, a potem wymagać od innych. Nic nikomu się nie należy.

Później zmienił się dyrektor. Ale moje rady i pomysły utworzenia największej zawodowej szkoły w regionie i chęć pisania projektów unijnych pozyskania funduszy,  nie zostały uznane. Iluż jest licencjatów i magistrów, jak łatwo skończyć jakiekolwiek studia. Rząd tworzy z naszych podatków tysiące bezrobotnych magistrów. A brakuje dobrych fachowców, czeladników.

Nie będę chwalił się, jakie skończyłem studia, jakie podyplomówki, jakie kursy. Papier wszystko przyjmie.

Ale pochwalę się jednym papierem, który niespodziewanie otrzymałem od kursantów w tym roku. To jest najlepsza nagroda i motywacja, jak ktoś doceni i umie zwyczajnie i prosto, i szczerze powiedzieć: DZIĘKUJĘ.

Dyplom Paszyna

Dyplom Paszyna

Jeden kochający i wymagający ojciec znaczy więcej niż stu nauczycieli, doktorów i profesorów.

Rodzina źródłem świętości i rozwoju

15 maja obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Rodzin. Ustanowione zostało przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 września 1993 r. w rezolucji nr 47/237. Celem obchodów jest pogłębienie świadomości społeczeństwa na temat problemów rodziny. W chrześcijaństwie Święto Rodziny zaczęto obchodzić już XVII w. i od tamtego czasu święto nabierało coraz większego znaczenia. Dziś w Kościele święto to obchodzimy w pierwszą niedzielę, zaraz po Bożym Narodzeniu. W kalendarzu liturgicznym wyznaczono ten czas, ze względu na szczególną i wyjątkową wolę objawienia się Boga w osobie Jezusa Chrystusa, którzy przyszedł w naszą rzeczywistość, czasoprzestrzeń przez Rodzinę i w Rodzinie. Rodzina jest źródłem świętości i rozwoju. I każdy kto nie służy rodzinie, nie oddaje czci woli Boga. I a priori, sam skazuje się na oddalenie od poznania miłości Boga.

Rodzina poradzi sobie bez samorządu, zaś samorząd bez rodziny NIE !  Warto postawić na Rodzinę !!! 

Dlatego każdy mądry władca, prezydent, burmistrz itp. w swoim programie i w swoim działaniu promuje i wspiera każdą rodzinę oraz swoim przykładem powinien zachęcać do pójścia w tym kierunku. Żadne państwo czy miasto nie będzie rozwijało się, jeżeli rządzi nim człowiek, który sam odniósł życiową porażkę, przez rozbicie swojej rodziny, bo jako rozwodnik czy singiel nie zrozumie nigdy w pełni, jakim dobrem jest rodzina.

Bo cóż zmienią remonty, piękne fontanny, jak za kilkadziesiąt lat, nie będzie komu tego docenić. Pustostan zacznie z ich mózgów urzeczywistniać się na miasta i państwa. A ich działania okażą się próżne i nietrafione.

Należy wybierać ludzi do samorządów i innych funkcji państwowych, którzy mają pełne rodziny, pochodzą z pełnych rodzin i służą swoim rodzinom !!! Bo jeżeli potrafią zadbać o swoją rodzinę, to też będą umieli zadbać o większą rodziną, jaką będzie im dana społeczność.

 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.  /Łk 16,9/

Ewolucja człowieka

Ewolucja człowieka

Rodzina źródłem świętości i rozwoju

Rodzina źródłem świętości i rozwoju

Tylko w rodzinach wielodzietnych nadzieja dla Polski

W dzisiejsze przedpołudnie POLSKA RAZEM zorganizowała we Wrocławiu konferencję prasową, w której uczestniczyli: Jarosław Gowin – szef partii oraz nasi liderzy Zasada, Błoński, Sicińska. Tematem naszego spotkania były kwestie rodzinne, zwrócenie szczególnej uwagi na najważniejszy problem – braku pomocy i wsparcia naszego państwa wszystkim rodzinom, a w szczególności rodzinom wielodzietnym. Specjalnym naszym gościem była Teresa Kapela – reprezentująca ogólnopolski Związek Dużych Rodzin TRZY PLUS. (www.3plus.pl)

Po konferencji mogliśmy wspólnie wymieniać się naszym doświadczeniem. Cieszy fakt, że coraz więcej ludzi dostrzega ten problem i na niego odpowiada własnym poświęcaniem się w budowaniu dużych, silnych rodzin. Im większe i silne duchem będą nasze rodziny, tym silniejsza będzie NASZA POLSKA i EUROPA w każdej dziedzinie jej życia.

Jeden z kolegów zapytał mnie kilka dni temu. „Jestem kawalerem i nie zamierzam mieć dzieci, dlaczego z moich podatków państwo ma zabierać mi kilka czy kilkanaście złotych na nie moje dzieci?” Odpowiedziałem mu pytaniem „A dlaczego państwo zabiera mi (bez mojej zgody) co miesiąc kilkaset złotych, nawet dużo więcej i z trudu mojej pracy płaci dzisiejszym emerytom, w dużej mierze komunistom, którzy katowali moich rodaków, czyż żałujesz dać dzieciom kilka złotych ze swojej pensji, bo ja nie?” Już mi nic nie odpowiedział.

Dlaczego wszyscy w Europie wydają więcej na dzieci niż my, czyż nawet mamy być gorsi od Białorusi i Rosji?

Za zgodą Pani Teresy chciałbym, abyście zapoznali się jej myślą zawartą na kilku kartach oryginalnego papieru. Te cenne zdania były wypowiadane w Senacie oraz na różnych konferencjach poświęconych rodzinie, w tym w Brukseli. Relacje_rodzina_TK.pdf


rodz_32 rodz_33 rodz_31 rodz_30 rodz_28 rodz_27 rodz_26 rodz_25 rodz_24 rodz_23

Natura sama mówi co i z kim

Natura sama mówi co i z kim

Kinga, moja krew

Kinga, moja krew

W tym wieku i w krzaki ?

W tym wieku i w krzaki ?

rodz_17 rodz_16 rodz_15 rodz_14 rodz_13 rodz_11 rodz_10 rodz_09 rodz_08 rodz_07 rodz_06 rodz_05 rodz_04 rodz_02 rodz_01

 

 

rodz_00

Kto stoi za ludobójstwem i exodusem narodu polskiego?

Podstawowym zadaniem państwa jest stanie na straży prawa i dobra obywateli, a nie ?stwarzanie systemów? oderwanych od stanu faktycznego i realiów życia społecznego konfliktujących obywateli i krzywdzących ich dzieci.

Państwo Polskie nie chce i nie zamierza brać odpowiedzialności za negatywne skutki nadużyć prawa w realizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, w szczególności za ?usankcjonowanie prawne pomówień w sprawach rodzinnych dla uzasadnienia przejęcia opieki nad dziećmi. Motywem jest wymuszenie wyłącznej pieczy nad małoletnimi przez nadopiekuńcze matki, grabież majątku współmałżonka po rozwodzie na zasadzie art. 11a oraz wyłudzenie świadczenia przez zasądzenie winy rozpadu małżeństwa dla orzeczenia wysokich alimentów na siebie i dziecko” Ministerstwo Pracy i Polityki społecznej nie rozważa również w planach ministerialnych złagodzenia negatywnych, niezamierzonych przez ustawodawcę skutków społecznych postępowań wykonawczych do w/w ustawy. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej jest odpowiedzialne za generowanie zdarzeń prawnych, którymi jest obligatoryjne wniesienie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu przeciwko członkowi rodziny w zamian za uzyskanie pomocy udzielonej samotnej, pozbawionej środków do życia, bezdomnej matce z dzieckiem. Wszelka pomoc jest warunkowana przeciwko pozostałym członkom rodziny w ramach tzw. działalności korekcyjno ? edukacyjnej. Zatem pomoc jest transakcją wiązaną pomagamy i oskarżamy, a przy okazji konfliktujemy rodzinę na wiele lat.

Największym natomiast fałszerstwem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej pozostaje nobilitacja pracowników socjalnych do rangi ?wyjątkowej klasy specjalistów?, gdy tak naprawdę są to osoby przypadkowe, niskich lotów intelektualnych i wykonujących pracę nakładczą, nisko płatną i tendencyjnie ukierunkowaną, zaangażowane po jednej ze stron konfliktu lub sprzeczek rodzinnych. Ich wiarygodność jest niska tak jak adwokatów, których nie powołuje się z tego powodu na świadków. Mimo to, zeznania tych osób są uznawane za bardziej wiarygodne od opinii biegłych sądowych i innych osób tylko dlatego, że uznaje się ich za funkcjonariuszy państwowych. Dodatkowo budżet państwa ?wpompowuje? miliony rocznie na subsydiowanie organizacji pozarządowych zaangażowanych w realizację obłędnej ideologii stygmatyzacji rodziny jako siedliska dewiacji, przemocy i zniewolenia.

Jak komentuje Judyta Kruk z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców 14-02-2014 r. na portalu ?wiadomosci.wp.pl? ?dane są alarmujące. W naszej ocenie ma to między innymi związek z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, której nowelizacja przyjęta cztery lata temu, pozwoliła na odbieranie dzieci z domu przez urzędników, nim zadecyduje o tym sąd. Pojawienie się na poziomie ustawowym szerokiej definicji przemocy przy zastosowanej nazwie ? ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie ? sugeruje, że to rodzina jest źródłem przemocy. Jest to sprzeczne z polską konstytucją, która w kilku artykułach podkreśla, jak dobrą i ważną dla społeczeństwa instytucją jest rodzina. W zachodnim ustawodawstwie stosuje się sformułowanie o przeciwdziałaniu przemocy domowej, co nie stygmatyzuje rodziny. Warto wiedzieć, że za przemoc jest również uznawane niezapewnienie dziecku odpowiednich warunków materialnych.?

Czy takie działania naszego państwa nie są działaniami samobójczymi, gdzie wykonywane jest utajnione ludobójstwo na naszym narodzie?

W 1948 Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło jednomyślnie konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, która weszła w życie 1951; jej stronami jest 127 państw (2002), Polska ? od 1951. Według tej konwencji ludobójstwem jest:

?jakikolwiek z następujących czynów dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich: a) zabójstwo członków grupy, b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy, c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego, d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy, e) przymusowe przekazywanie dzieci członków jednej grupy do innej grupy?

Trzy cechy wytłuszczone są efektem obecnej polityki Polski, co potwierdza zapaść demograficzna. Wskazuje to na działalność państwa naruszającą żywotni interes społeczeństwa polskiego.

Prezes Fundacji ?Kocham Cię Tato!? – Piotr Jedynak, dalej opisuje jaki jest stan faktyczny.

Działania Sądów Rodzinnych w oparciu o krio z 1965 r. mają charakter inkwizycyjny, a nie kontradyktoryjny. Oznacza to, iż sąd prowadzi postępowanie pod kątem możliwości uzasadnienia ograniczenia władzy rodzicielskiej ojcu. Pod kątem pozytywnej odpowiedzi na to pytanie prowadzone jest postępowanie dowodowe oraz sporządzana jest opinia RODK. Jest to również powodem konfliktowania rodziców i przeciągania postępowań na wiele lat oraz nierzetelności sądów. Całość naruszania praw jednej ze stron lub uczestnika postępowania cywilnego tłumaczono eufemistycznie w judykaturze jako metodologiczne różnicowanie płci mające niewiele wspólnego z dyskryminacją.

Po uchwaleniu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz. U. z 2005 r. Nr 180, poz. 1493, z 2009 r. Nr 206, poz. 1589, z 2010 r. Nr 28, poz. 146, Nr 125, poz. 842) inkwizycyjność cywilna została wzmocniona karną. Jak zapewne wiecie prokurator prowadzi również postępowanie inkwizycyjne mające wyjaśnić prawdziwość lub nie stawianych zarzutów w doniesieniu na bazie kodeksu karnego. Inkwizycyjność karna ma wykazać, czy ojciec dziecka stosuje przemoc w rodzinie. W efekcie nierównoważność stron w postępowaniu sądowym została zachwiana do tego stopnia, że ruch społecznego niezadowolenia osiągnął niebywałe rozmiary i znajduje się na granicy buntu. Powstały tzw. ?tatomaty?, a tysiące dzieci jest wychowywanych przez samotne matki i ich kochanków, żyjąc w traumie i rozpaczy. Zjawisku temu towarzyszy antyrodzinny stalking państwa, polegający na uporczywym nękaniu ojców dzieci wzbudzającym w nich i ich rodzinach poczucie zagrożenia. Ponadto zbieranie informacji o rodzinie przez organa władzy państwowej w istotny sposób narusza jej prywatność. Nękanie polega na sugerowaniu w pismach sądowych niejako z urzędu aktów przemocy wobec rodziny oraz wywieraniu presji na rozprawach wspierającej tezę, że ojciec jest dewiantem. Dochodzi do tego składanie niepożądanych propozycji dla matek z dzieckiem, aby złożyły doniesienie o stosowaniu rzekomej przemocy przez ich partnera życiowego. Wiem o tym z pierwszej ręki od kobiet, które po awanturze z mężem próbowały gdzieś przenocować i były bezpartonowo bez związku ze sprawą i stanem faktycznym namawiane do złożenia doniesienia o znęcanie. Ośrodki przeciwdziałania przemocy rodzinie mają gotowe już oskarżycielskie formułki, które użyte tendencyjnie w pismach sądowych też stanowią stalking.

Prezes fundacji napisał „O ile wiem są już cztery ofiary śmiertelne stalkingu państwa w sprawach rodzinnych. Jedną z nich jest Artur M., który nie wytrzymał presji psychicznej i w wyniku utraty spokoju psychicznego i naruszenia jego dóbr osobistych oraz sponiewierania jego miłości do dziecka wspieranych stalkingiem organów państwa popełnił samobójstwo”.

Młodzi ludzie widzą, co się dzieje w Polsce, że pomimo tylu lat „wolności” dalej są Ci sami, w prawicy i lewicy. Zamieniają się miejscami i rolami. Robią polski cyrk i szopkę, żeby nas zniechęcić do pójścia na wybory, odgórnie ustawiają listy wyborcze jak im pasuje. Kpią z siebie tak, żeby innych ośmieszyć i odstraszyć. Polityka ma pozostać jedynie tylko w ich zasięgu. Mają stały i zdyscyplinowany elektorat, który otrzymuje profity z odpowiednich układów i media, które grają główne skrzypce.

No, kto stoi za ludobójstwem i exodusem narodu polskiego?

 

Bezdzietni z wyboru pasożytują?

Pozwolę sobie napisać kilka moich zdań, na temat pomysłu Terlikowskiego „Bezdzietni z wyboru pasożytują. Podnieść im podatki!” Najpierw proszę zapoznać się z artykułem w dwóch wersjach:

http://www.fronda.pl/a/czas-na-zmiane-perspektywy-to-wielodzietni-daja-a-panstwo-i-bezdzietni-z-wyboru-pasozytuja,37368.html
http://biznes.onet.pl/terlikowski-bezdzietni-z-wyboru-pasozytuja-podniesc-im-podatki/s3m7l

Zacytuję zdanie „Nasze dzieci (…) będą pracować na emerytury dla „dziecionierobów”, dla rozmaitej maści „podwójnych singli”, konkubentów, czy nawet niekiedy małżonków – pisze Tomasz P. Terlikowski na portalu fronda.pl, proponując, by państwo podniosło podatki dla bezdzietnych par”.

Otóż kiedyś sam zostałem nazwany „dzieciorobem” przez osobę – „dziecionieroba”. Fakt, że było mi przykro, ale chciałbym napisać kilka zdań komentarza na temat pomysłu Terlikowskiego.

Nawet, gdyby jego artykuł miał znamiona kontrowersji czy skandalu, żeby wywołać burze dyskusji, to Terlikowski niepotrzebnie naraża się na krytykanctwo. A to nie jest nam potrzebne. (Krytyka a krytykanctwo to dwa różne, przeciwstawne tematy)

1. Bardzo dobrze, że ten temat porusza, bo rzeczywiście nasze państwo jest antyrodzinne (promuje model jednego rodzica albo opiekuna, wspiera patologię)
2. Pięknie, że swoim życiem daje przykład i promuje rodzinę.
3. Faktem jest, że nasze wszystkie składki idące do ZUSu, idą na teraźniejsze emerytury i renty obecnych ludzi starszych.
4. Ale pomysł, aby „dziecionieroby” płaciły większe podatki, to mówiąc potocznie, utopia – chory zamysł.

Dlaczego ?

Podatek to zło konieczne, które jest potrzebne na utrzymanie państwowości. Należy tak robić, aby podatki były jak najmniejsze dla WSZYSTKICH !!! Zresztą podatki powinny być tylko pobierane od przedsiębiorstw, a nie od osób fizycznych. Oczywiście na razie ten postulat jest niemożliwy i wydaje się bajeczny, bo …..  Ale trzeba iść w tym kierunku.

Kto to jest dla państwa osoba – „dziecionierób” to KAŻDA osoba, która nie ma dzieci (nie robi dzieci). A kto nie ma dzieci: ludzie, którzy wybrali stan kawalerski/panieński, księża/zakonnicy(e) (stan duchowny), ludzie chorzy – bezpłodni – nie mogący mieć dzieci i ludzie, którzy nie chcą mieć dzieci, bo taką mają filozofię życia.

Wszyscy powinni być tak samo traktowani przez państwo. Nie ma tu odstępstw – dotyczy to zdrowych i płodnych ludzi, bo dzietność to dobroć dla państwa. A państwu powinno zależeć na progresie w każdych dziedzinach życia, w tym przede wszystkim rodzinnego.

A jak taki pomysł Terlikowskiego wprowadzić? Jakie dobrać narzędzie? Jak weryfikować, kto może a kto nie może, kto chce a kto nie chce, itd. Pomysł poroniony, nieprawdaż?

Co Paszyn proponuje …..

Paszyn proponuje:

1. Nie wolno nikomu podnosić podatków (od osób fizycznych) – wręcz należy szukać możliwości ich pomniejszania.
2. Należy rozpocząć pracę u podstaw – PROMOCJA – wartości związanych z rodziną, cały proces edukacyjny powinien być poświęcony wychowaniu w rodzinie. Pomoc państwa, nie tylko finansowa, ale przede wszystkim edukacyjna dzieci już od przedszkola!
3. Wszystko co związane jest z GENDER, HOMOSEKSUALIZMEM, PORNOGRAFIĄ, WCZESNĄ EDUKACJĄ SEKSUALNĄ WYRZUCIĆ DO KOSZA!!! Dziecku nie wolno zaśmiecać umysłu i serca. (przecież homoseksualiści byli, są i będą – ale to tylko promil społeczeństwa – jak może promil decydować o wszystkich? Chcą być homo, ich wybór i im tego nikt nie zabroni).
4. Promować model rodziny i stawiać na równi ojca i matkę, kobietę i mężczyznę, i we wszelki możliwy sposób mądrze pomagać rodzinom.
5.Państwo powinno współpracować z organizacjami pozarządowymi czy religijnymi dla dobra jednostki i państwowości.

Takie kroki będą zaczynem, że będziemy mieć w Polsce zdrowy model rodziny. Resztę pozostawmy rodzinom. Wtedy zobaczycie, że społeczeństwo będzie rozwijać się. Zadanie to jest na wiele lat.

Powiem więcej, „dziecionieroby” zaczną robić, oczywiście jak będą jeszcze w stanie, a jak nie, to ustawią się w kolejce po dzieci z domów dziecka, bo zaczną zwyczajnie zazdrościć, nawzajem się nakręcać i myśleć o swojej starości. Będą zarażać się nawzajem miłością. A kto z nas nie chce mieć na starość dzieci czy wnuków? Moja mama 82 letnia, na razie, ma ich 13. Myślicie, że samo bogactwo, pieniądze przyniosą Wam na starość „kubek zimnej wody”. A nie jest ważniejsze uczucie i miłość w podawaniu ręki starszej osobie? Chyba, że chcecie mieć wokół siebie samych niewolników. Tylko, że niewolnik odejdzie do innego Pana, który mu więcej zapłaci, w najmniej odpowiednim czasie. Owszem zdarzają się ludzi obcy, którzy bardziej pomogą niż rodzina, ale wtedy to już jest patologia rodziny.
A co to jest patologia rodziny – to model rodziny bez miłości i wzajemnego oddania, i poświęcania się. A co nam próbuje się narzucić, że patologia to posiadanie więcej niż dwoje czy troje dzieci!

Każdy ma wybór, niech mądrze wybiera.

Natura każdego człowieka jest tak pięknie pomyślana przez Stwórcę, że każdy człowiek, chce mieć choć jedno swoje dziecko. Powiem Wam więcej, ja jako kleryk na trzecim roku w seminarium, na jednym wykładzie z pedagogiki, miałem myśl – taki głos wewnętrzny. „Będziesz mieć dwie córki” a ja – „tylko?”. I ocknąłem się, totalnie zdziwiony – zakonnik dzieciaty? Chyba tego jeszcze nie było. Powiedziałem to kiedyś mojej dziewczynie, przyszłej żonie. Chyba dobrze, że tylko – dwie córki, bo może jakby usłyszała, co ją czeka, to by uciekła od „dziecioroba”. A teraz jest szczęśliwa i mamy wspaniałą rodzinę, i czwartą córeczkę, która jeszcze jest w trakcie procesu formowania i produkcji.

Zapytajcie się jakiegoś starszego księdza czy osoby samotnej, czego mu w życiu brakuje czy brakowało. Może od kogoś usłyszycie szczere słowa: „swoich dzieci”.

Kobiety są wspaniałe, jak bez nich żyć?! Kobiety są obrazem piękności Boga, już takie są od urodzenia, czyż nie jest to fantastyczne?

W chrześcijaństwie (jak w żadnej innej religii) wyjątkową rolę odgrywa kobieta – Maryja – wyniesiona na piedestał (szczególnie w katolicyzmie i prawosławiu). Warto brać dobre, budujące przykłady i iść w tym kierunku, dla wspólnego dobra!

 

Polityka antyrodzinna dominuje w Polsce

„Cześć Pawle!  Czytałem Wasz Program. Jeżeli chodzi o politykę antyrodzinną państwa dotykacie tylko czubku góry lodowej – napisał do mnie Piotr.  Sprawa jest bardziej skomplikowana. W skrócie powiem tylko, że Państwo Polskie wspiera politykę rozwodową poprzez wspieranie samotnego macierzyństwa we wszelki możliwy sposób. Zatem jeżeli kobieta postanowi odejść od męża i zabrać ze sobą dzieci, ma szanse zgotować swojej rodzinie prawdziwe piekło. Im bardziej będzie patologiczna sytuacja, tym większą uzyska pomoc od państwa. Możesz zainteresować tym faktem byłego ministra Pana Gowina. Sam pisałem do niego rozliczne pisma dotyczące absurdalnej polityki ministerialnej dotyczącej rodziny.

Poczytaj sobie pisma na Forum Matek Dyskryminacji Ojców -> Pisma

Dziękuję Piotrze za zwrócenie uwagi na tak istotne problemy polskich rodzin. Mało kto pojmuje jak model rodziny (ojca, matki i dzieci) jest niszczony w Polsce i Unii. Szkoda tylko, że rozpoczynający się teraz w Warszawie VI Kongres Kobiet, nie zajmie się tą kwestią. Może trzeba zwołać I Kongres Mężczyzn i Ojców, którzy w większości poświęcają się dla całej rodziny: swoim żonom i dzieciom.  Lewackie ideologie „gender” pod płaszczem równouprawnienia  kobiet i mężczyzn będą niszczyły psychikę i świadomość dzieci, poprzez promocję, manipulację i atakowanie wartości chrześcijańskich. A diabeł tkwi w szczegółach.

Dziwi mnie fakt, że tak „światłe, nowoczesne” kobiety atakujące wartości chrześcijańskie nie zaznajomiły się z katolicką nauką społeczną albo nie sięgnęły do źródeł chrześcijaństwa jakim jest Biblia – Nowy Testament. Mamy tu do czynienia z ignorancją czy wręcz świadomym działaniem na niekorzyść rodziny – jako podstawowej komórki w społeczeństwie. Chrześcijaństwo jako jedyna religia, podnosi na piedestał kobietę i podkreśla jej bardzo ważną rolę w kształtowaniu przyszłych pokoleń.