Wspólnota

Minął ponad rok od mojego ostatniego wpisu, mija dokładnie rok od nagłego i niespodziewanego udaru mojej mamusi i nowych doświadczeń, i przeżyć. Mimo, że temat i początkową treść tego artykułu zacząłem przeszło rok temu, teraz go dokończę. Dziś będzie o wspólnocie. Wspólnocie tej małej (rodzina), tej nieco większej (kościół) i tej większej (naród), i tej największej (ludzkość), w końcu wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, mimo różnic podobni do siebie i do Niego.

Każdy z nas jest stworzony nie dla samego siebie, tylko dla innych, dla drugiego człowieka i dla samego Boga. Im więcej w nas egoizmu i zazdrości tym bardziej oddalamy się od tego, który dał nam wieczne życie i wolną wolę. Im więcej w nas pychy tym bardziej mijamy się z miłością, z krzyżem Jezusa Chrystusa.

Tworzenie wspólnoty jest wyzwaniem, które  Stwórca nam zleca i zadaje. Każdy z nas jest powołany do bycia we wspólnocie i współtworzenia oraz nieustannego budowania. Podstawową i najważniejszą wspólnotą jest rodzina: ojciec, matka i ich potomstwo. Szatan – ojciec kłamstwa za wszelką cenę chce rozbić i umniejszyć rolę tej podstawowej komórki życia społecznego. Posługuje się podstępem oraz tymi samymi metodami, co zawsze. Szatan chce, aby każdy z nas żył wbrew swojej naturze, wbrew woli Boga, wbrew stworzeniu na obraz i podobieństwo Boga.

Wynaturzenie człowieka to podstawowa metoda złego. Stąd przez wieki wszelkie działania, które prowadzą do tego wynaturzenia, oddalają człowieka od Boga. Homoseksualizm, pedofilia, pornografia i inne wynaturzenia seksualne niszczą relację we wspólnocie na płaszczyźnie człowieka-człowiek oraz Bóg-człowiek. Także wszelkie formy życia w celibacie czy w bezżeństwie niekiedy prowadzą do czynów niezgodnych z naturą każdego człowieka.

Budowanie wspólnoty jest naszym najważniejszym zadaniem nie tylko w rodzinie, ale także w społeczeństwie.

Jaka jest kolej rzeczy w budowaniu wspólnoty?

  1. Pieniądze, materia – wartość podstawowa, która umożliwia wspólnocie materialną egzystencję i rozwój.
  2. Praca, wysiłek – wartość, która daje nam nie tylko pieniądze, ale także rozwój zawodowy oraz spełnienie swoich ambicji, planów i realizacji swoich marzeń dla dobra siebie i wspólnoty.
  3. Rodzina – wartość, która przewyższa pieniądze i pracę, które powinny służyć na potrzeby rodziny.
  4. Państwo – wartość, która daje przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i prawa dla rozwoju rodziny.
  5. Bóg – wartość najwyższa, której wszystko inne powinno być podporządkowane. Całe życie każdej jednostki i całego społeczeństwa, cała historia, każde życie należy do Boga.

Ta odpowiednia gradacja i kolej rzeczy tworzy silną i nierozerwalną wspólnotę rodzinną i społeczną. Jeżeli na pierwszym miejscu postawimy tylko pieniądz, materię, siebie, swoją karierę i do tego dodamy swój egoizm i pychę, to doprowadzamy do destrukcji życie wspólnotowe, w środowisku w którym jesteśmy. Nie ma ludzi niezastąpionych, nie ma lepszego czy gorszego sortu, nie ma wiecznych prezesów i dyrektorów. Nie ma ludzi nieomylnych i wszechwiedzących.

Postawienie na pierwszym i jedynym miejscu w swoim życiu pieniądza, władzy i pychy tego świata, nie tylko oddala nas od miłości Boga i służenia drugiemu człowiekowi we wspólnocie, ale także jest zatrzymaniem się w rozwoju, jest zaczynem do budowania anty wspólnoty, wspólnoty o charakterze destrukcyjnym.

Przykładem takiej destrukcji są sekty, ruchy o zabarwieniach polityczno-religijnych, jak masoneria, tzw.  loże masońskie. Najczęściej te tajne anty wspólnoty występują w religii czy polityce czy pośród wyższych i zdemoralizowanych sfer życia społecznego. Masoneria, sekty z punktu widzenia wspólnoty, to grupy przestępcze, które żyją kosztem pracy rodziny i niszczą wszelkie relacje życia społecznego. W centrum masonerii czy w niektórych sektach, na ich wysokich szczeblach stoi kult szatana. Wielu z was dziwi się, dlaczego często mówimy „żydomasoneria”, gdzie występuje przedrostek żydo przed masonerią.   Ma to związek z genezą i rozwojem lóż masońskich, które powstały w kościele katolickim wiele wieków temu oraz z kultem judeochrześcijańskim i gnozą oraz okultyzmem.

Teologia Kościoła Katolickiego jest bardzo prosta i wymowna. Twórcą i założycielem Kościoła Katolickiego – wszystkich chrześcijan był Żyd z rodu Dawida Jezus Chrystus, który jako jedyny i oczekiwany Mesjasz narodu wybranego, z natury prawdziwy Bóg i człowiek, zbawił za darmo wszystkich ludzi, całe stworzenie, wbrew żydowskim i ludzkim planom. On wypełnił wszystkie prawa żydowskie, by Ciebie uczynić wolnym i świętym na wzór pierworodnego stworzenia.

Dlatego kult i wszelkie obrzędy religijne należą się tylko Bogu przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Wynika to z pierwszego i najważniejszego przykazania w relacji człowiek – Bóg. „Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie”. Nie przyjęcie Chrystusa przez Żydów – tego narodu wybranego, a wręcz Jego odrzucenie i zabicie wiąże się z zerwaniem przymierza. To sami Żydzi zerwali i odrzucili łaskę Boga przez odrzucenie i potępienie Chrystusa. A jeżeli ktoś świadomie odrzuca łaskę Boga w osobie Chrystusa siebie skazuje na życie poza Bogiem, otwiera siebie na działanie szatana, złego ducha. Dlatego dzisiejszy cały judaizm czy islam jest kultem w mniejszym czy większym stopniu szatana. Żydzi odrzuciwszy Chrystusa przyjęli za swojego Pana diabła, który zaoferował im to samo, co Chrystusowi na pustyni. (patrz. Mt 4, 1-11). Różnica polega na tym, że On odrzucił a Żydzi przyjęli i cały czas przyjmują jego ofertę, stąd ich bogactwo i sława niknie z chwilą śmierci. Postawa chrześcijanina powinna być na wzór samego Chrystusa, który nie tylko odrzucił kuszenie diabła, ale zwięźle, z mocą i asertywnością odpowiedział na kuszenie słowem zaczerpniętym z Biblii. Nie ma przyzwolenia na grzech, nawet na jeden promil grzechu czy zła. Dlatego trzeba stanowczo głośno mówić, że wszystko, co prowadzi do wynaturzenia człowieka jest złem i pochodzi od złego. Nie wolno swoich grzechów zatajać, wstydzić się, chować pod dywan, ale wyrzucać je z siebie na Krzyż Chrystusa.

Wielu katolickich duchownych, prominentnych członków kościoła czy światowych polityków przynależy do masonerii, która cały czas niszczy od wewnątrz wspólnotę kościoła katolickiego i wspólnotę swego narodu. Musicie wiedzieć, że owe osoby, nigdy nie powiedzą wprost, ani nie zaprzeczą, że są członkami różnych lóż masońskich. Podobnie jak wielu nie chce przyznać się do swojego pochodzenia, a jeszcze wielu nie chce przyznać się do swojej ułomności i grzechu czy nawet ludzkich błędów.

W zeszłym roku, w jednym mieście spotkałem człowieka, który jest zawziętym obrońcą Izraela, chwały Syjonu i członkiem jednej z największych partii . Wychwalał niezmiernie Żydów, że oni przewyższają Polaków pod każdym względem, mają starszą historie i kulturę, lepszą koszerną kuchnie, są inteligentniejsi, bardziej umieją sobie pomagać i do nich należy  światowa władza i pieniądz. Mówił, że Stary Testament to słowo Boże a nowy już nie, itd itp. Ów człowieka nie wiedział, że rozmawia z teologiem o „żydowskim pochodzeniu, z rodu Dawidowego”. Był takim Żydem jak od bólu świąteczny katolik. Stek bzdur naopowiadał, których szkoda byłoby tutaj przywoływać. Zachwalał rabinów, że to mędrcy, bo przepowiedzieli mu przyszłość, że rozwiedzie się itd. Jak już skończył chwalić wszystko, co żydowskie. Zapytałem go wprost. Czy Ty jesteś Żydem? A on zaniemówił i nie odpowiedział mi na to pytanie i odszedł.

Mam nadzieję, że nie był Żydem, tylko przebierańcem i zwykłym krętaczem, a takich jest wielu w polityce, w religii i nie tylko. Zamiast oddawać cześć Bogu w duchu i prawdzie, zajmują się okultyzmem i oddają cześć diabłu.  Jak na owego Żyda czy Chazara czy przebierańca czy kosmitę był strasznie niedouczony. Nie wiedział, że obecny rok wg kalendarza żydowskiego to 5777r. (licząc od stworzenia świata wg tradycji żydowskiej), że  ok 5200 lat temu był koniec biblijnej Sodomy i Gomory i ówczesna apokalipsa, zmiana klimatu i zniszczenia przez pierwszą łzę Boga, która uderzyła w ziemię, nie mówiąc o świętach i tradycji żydowskiej, itd.

Dlaczego tak wielu boi przyznać się do swojego pochodzenia czy też z pogardą patrzy na innych ludzi, z innych narodów? Wielu nie zna swojego pochodzenia, jedni są dumni z niego a inni chcą ten temat przemilczeć. Niektórzy zwalczają inne rasy nie wiedząc, że są ich częścią. A może Ty masz w sobie DNA żyda albo murzyna? A przecież wszyscy jesteśmy dziećmi jedynego Boga i z jednej natury matki.

Podobnie jest pośród niektórych duchownych kościoła katolickiego, którzy pod płaszczem katolickiej wiary, nie żyją Ewangelią – Jezusem Chrystusem a oddają cześć złemu, bo nie żyją radami ewangelicznymi: w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie.

Dlaczego tak dużo masonów jest pośród duchownych i polityków? Bo zdecydowana większość to nieroby i miernoty, którzy mało, co umieją a swoje talenty zamiast rozwijać to zakopali w ziemi. Są jak pijawki, które żyją kosztem pracy innych ludzi, oni zazwyczaj specjalizują się w pomnażaniu podatków, lichwy, zadłużają narody, zbierają datki, robią przekręty wielomilionowe a innych traktują jak gojów, jak bydło, pierwsi domagają się przywilejów i pochwał. Oni są prawdziwymi nieprzyjaciółmi każdej wspólnoty. Oni dążą do Nowego Porządku Świata – NWO, do jednego rządu i jednej religii, gdzie na głównym ołtarzu będzie stał Lucyfer.

Wielu z ludzi z pogardą wypowiada się na temat żydów i masonów, w ich oczach przejawia się wręcz nienawiść, jedni zazdroszczą im pieniędzy i władzy, drudzy chcą ich o śmierć przyprawić. Przypatrzcie się trzem opowieściom.

Byli sobie dwaj bracia. Jeden dużo lat starszy, bogatszy, drugi młodszy i biedniejszy. Mieszkali oni w różnych krajach, otaczali się w różnym środowisku. A Bóg błogosławił im obu. Jeden starszy otrzymał przez pracę, swój biznes i Boży los dużo pieniędzy, drugi młodszy był jak biblijny Dawid. Wszyscy wielbili Boga. Starszy brat pałał niechęcią i pogardą i zazdrością do niektórych żydów bankierów, troszczył się o rzeczy materialne, pomnażał swoje bogactwo kosztem rodziny, drugi młodszy z miłości do Boga wyzbył się siebie samego. Pierwszy zdobył miliony, drugi zdobył miłość. Byli braćmi we krwi, z  tego samego rodu, narodu wybranego. Młodszy brat przyszedł do starszego i powiedział: Bracie mój, pożycz mi pieniądze, bym i ja także mógł zbudować dom i zapewnić rozwój swej rodziny. Oddam Ci co do grosza a świadkiem będzie Bóg, prawo i nasza rodzina. Starszy brat odpowiedział, idź do bankierów i weź pożyczkę, ja nie pożyczam rodzinie, tylko inwestuję i pomnażam swoje pieniądze. Po wielu latach, niespodziewanie umarł starszy brat – inwestor w mamonę, rzeczy, które szybko przemijają, drugi brat spłacał jeszcze lichwę i odsetki, bo mało otrzymywał za swoją uczciwą i odpowiedzialną pracę. Pieniądze zdobyte przez starszego brata rozeszły się pomiędzy skłóconymi dziećmi, tak że i żydowski bank, prawnik na tym zyskał. A starszy brat stanął przed Bogiem w prawdzie i miłości, i zapłakał nad swoją głupotą i pazernością. Zamiast zbudować wspólnotę rodzinną, zniszczył ją i upodobnił się do tych, których wcześniej pogardzał, nie widząc, że jest jednym z nich.

Był sobie także biskup katolicki. Został pasterzem jednej diecezji. Poza ofiarami, które co miesiąc szły na potrzeby diecezji z każdej parafii, poza kopertami z każdej wizytacji czy działalności duszpasterskiej w swoich parafiach, zajął się biznesem, pomnażaniem swoich datków. Zamiast pasterzowania barankami i owcami swojej diecezji, tak, żeby jak najmniej było pożartych przez wilki, stał się pastuchem trzody chlewnej. Ze swojej działalności  uzbierał grubo ponad milion. Został biskupem milionerem. Zamiast spotykać się w swojej katedrze, wyjaśniać Pisma, rozmawiać z ludźmi, dawać rady, otuchę i ich błogosławić, robił wszystko przede wszystkim pod siebie, pod księży, pod kolejny wybudowany budynek – nowy kościół. A jak któryś z księży stał się przypadkowo naturalnym ojcem nowego życia, to zamiast pogonić go z kapłaństwa, by zbudował rodzinę, by zajął się wychowaniem potomstwa, to ze specjalnego funduszu opłacał jednorazową zapomogę a temat chował pod dywan. Biskup umarł w samotności i w skłóceniu z niektórymi. Stanął przed Bogiem i także zobaczył swoje życie w prawdzie i miłości, i zapłakał nad swoją głupotą i pazernością i życiem w kłamstwie.  Zamiast zbudować wspólnotę religijną, niszczył ją i upodobnił się do tych, którzy dalej oczekują mesjasza i swoich cudów i ukazują swoją chwałę.

Był sobie także polityk. W politykę został pociągnięty razem z bratem. Od młodości był szykowany na wykonanie określonych zadań dla dobra wybranych, dla chwały Syjonu, Wielkiej Judeo Polonii. Układy rodzinne i państwowe poprzedniego systemu często szły w parze i w zależnościach. Po wielu latach, wygranych i przegranych wyborów, dzielnie i inteligentnie wykonywał powierzone zadania. Zadaniem głównym było osłabienie, zadłużenie i podzielenie narodu na lepszy i gorszy sort. Po nagłej śmierci swego brata, sprawy rodzinne jeszcze bardziej przeważyły szalę nad dobrem całego narodu. W większości dyktował politykę pod siebie, pod swoją partię, a pieniądze jak rozdawał to nie swoje, zresztą nie był nawet dobrym domowym gospodarzem. I on też umarł, bo serce z bólu i nienawiści nie wytrzymało. Stanął przed Bogiem i także zobaczył swoje życie w prawdzie i miłości, i zapłakał nad swoją głupotą i nieprawością. Zamiast zbudować wspólnotę, jedność społeczną, solidaryzm i dobro wspólne, we wszystkich innych widział przeciwników i zdrajców.

Te trzy przykłady ukazują, że zbudowanie wspólnoty rodzinnej, religijnej i państwowej jest bardzo trudnym zadaniem i wyzwaniem. Pycha, chciwość, zazdrość niszczy nie tylko jednostkę, ale całe społeczności. A każdy z nas jest odpowiedzialny za budowanie wspólnoty w realizowaniu swego powołania. Żyjemy dla innych, dla Boga, nie dla pieniędzy i doczesności.

Jak obronić swoją wspólnotę, swoją rodzinę, swoje państwo przed wrogiem?

Wyzbyć się samego siebie, swojej racji, swojego ego  i żyć wolą Bożą i miłością. Szukać dobra i prawdy w każdym człowieku. Wrogiem nie jest człowiek, lecz szatan i każdy grzech. Dlatego nie wstydźcie swoich grzechów.

Wszyscy jesteśmy dziećmi jedynego Boga w Trójcy Świętej, tak samo umiłowanymi. Nie dzielcie ludzi, ze wglądu na pochodzenie, kolor skóry, rasę i religię. 

Żyjcie w duchu i prawdzie!