O Stworzeniu

Full_LifeBóg istnieje, ale nigdy nikt Go nie widział. Żeby cokolwiek czy ktokolwiek istniał nie musi być przeze mnie poznany. Czy znasz wszystko i wszystkich? Nie. Czy nauka, wiedza i rozum zdoła pojąć i określić to, co wykracza poza zmysły, poznanie człowieka? Wiara wspomaga rozum. Rozum dopełnia wiarę. Im bardziej używasz rozumu, tym bardziej otwierasz się na wiarę. Wiara bez rozumu jest zabobonem, przesądem i staje się magią, która wyjaławia człowieka z natury jego człowieczeństwa. Ja jestem tylko – A’ człowiekiem i aż – A człowiekiem, to dwie klamry spinające naturę człowieka, to zakres, płaszczyzna, widmo mojej istoty, mojego bytu. Jestem tylko, bo jestem człowiekiem słabym, grzesznym, cierpiącym. A jednocześnie jestem , bo jestem człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boga, posiadający godność i wolną wolę. Półprosta, krzywa, wznosząca życia – life, mająca początek w poczęciu nie ma końca. Na początku jestem czymś – tylko człowiekiem, aby stać się kimś – aż człowiekiem. Pełna transformacja, progres jest możliwy wtedy, kiedy będę w pełni używał rozumu i wiary. Bóg – delta constans, w Troistości osób tworzy wspólnotę, tworząc dynamiczne i nieskończone fraktale pełni dobra, miłości, pokoju i piękna, które nieustannie zawierają się w dynamice relacji pomiędzy Ojcem a Synem, Ojcem a Duchem, Synem a Duchem. Ta relacja osobowa jest zawarta w Słowie Bożym – jest podobieństwem. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga, Jego wewnętrznej i komplementarnej relacji. Tworząc teraz fraktale rodzin, uczymy się relacji i podobieństwa przez spójność i harmonię Boga Trój-jedynego. Śmierć – death jest tylko dyfrakcją, przejściem krzywej życia (nieustannych wyborów, wzlotów i upadków) w prostą współtworzącą fraktale życia wiecznego. Życie wieczne – eternity state jest stanem (nie miejscem i nie czasem) pełnej dynamiki, obrazem i podobieństwa Trójcy Świętej – delta constans lub też jego pełnego braku. Życie wieczne z Bogiem jest iteracją fraktalną w całym Jego pięknie i doskonałości. Człowiek posiadając naturę Bożą, mimo grzechu i zła jakie go otacza, ma nieustanną możliwość wielokrotnej  zmiany, przemiany życia dzięki Chrystusowi. Jednak wielu ludzi nie znało i nie zna daru Zbawienia, stąd też człowiek po swojej śmierci fizycznej, kiedy półprosta krzywa załamie się (dyfrakcja) wchodząc w inną rzeczywistość,  ma swoją ostatnią szansę – last choice na przyjęcie do swojego życia daru zbawienia. Ta decyzja jest ostateczna i wybór jest wprost proporcjonalny do codziennych wyborów z życia w doczesności. Osoba, która świadomie żyła w grzechu, postępowała źle, współtworzyła zło tego świata, mimo tej szansy, ostatniej możliwości wyboru, bez wiary i wsparcia duchowego osób żyjących (modlitwa wstawiennicza za osoby zmarłe), odrzuci dar zbawienia (związek przyczynowo – skutkowy). Zbawienie ma wymiar wspólnotowy, nie indywidualny. Przeciwieństwem dynamizmu fraktalnego niekończącego się życia stanu wieczności jest jego całkowity brak, to dziura – wieczny stan braku (potocznie nazywamy to piekłem).

Zanim Bóg stworzył świat i nas, zanim powołał czas i miejsce, całą czasoprzestrzeń. On jest nieustannie. Ten obraz i to podobieństwo, ten cały dynamizm, energia Boga w Trójcy Świętej utworzyła cały wszechświat, materię, która stała się początkiem obrazu. Końcowym aktem stwórczym był człowiek, pochodzący z tej materii, który był końcem obrazu samego Boga. Bóg stworzył człowieka na obraz – to znaczy ukształtował go podobnego do siebie, dał człowiekowi swoją boską naturę, dał wolność, dał miłość, dał pokój, dał dobro. To jest obraz Boga. Ale też Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Podobnego do relacji jakie panują pomiędzy osobami Bożymi. To podobieństwo człowieka do Boga uczy go korzystania z darów jego obrazu (wolność, miłości, pokoju i dobra). Uczy osobowości, dynamizmu oraz rozwoju. Ta relacja i podobieństwo emanuje w przyrodzie oraz we wspólnotach, w rodzinach. W rodzinie człowiek (dziecko) uczy się i poznaje swój obraz i swoje podobieństwo względem rodziny (ojca i matki), a potem względem samego Boga. Ten obraz i podobieństwo współtworzy nowe byty, całą materię. Kosmos nieustannie rozrastający się jest obrazem Stwórcy, jego nieskończoności. Porządek wszechświata, przyrody, rozwijający się kosmos i jego logika jest kluczem do odkrycia piękna i harmonii Stwórcy.

Błędem teologicznym i herezją eschatologii jest wezwanie: „Wieczny odpoczynek racz dać mu Panie …. ” W stanie wieczności – eternity state nie ma wiecznego odpoczynku, ale jest pełen dynamizm i energia. Czyż życie wieczne miało być smutne i leniwe?

W wymiarze ziemskich, materialnym cały ten dynamizm i progres jest oparty o wolność, o wolny wybór.

Zanim Bóg stworzył świat, całą materię i nas, powołał do istnienia byty duchowe, wieczne. Pierwszy byt stworzony to piękny, pełen świadomości obrazu i podobieństwa Boga anioł – Lucyfer. Jego Bóg powołał do niesienia światła, radości, dzielenia się z innymi całym dobrem i pięknem stworzenia. Każdy byt duchowy z natury swej posiada wolność, wolną wolę. Lucyfer miał być łącznikiem pomiędzy światem duchowym a światem materialnym, który został stworzony przez Boga. Jednakże z zazdrości i pychy (przymioty osobowe), stanął przeciwko człowiekowi, powiedział Bogu – NIE. Przez to, że był duchem, aniołem, jego poznanie Boga było doskonałe, „twarzą w twarz”, dlatego jego decyzja jest jednorazowa, nieodwracalna i wieczna. I tak stał się szatanem – pełnym brakiem całego dobra i piękna, brakiem miłości i pokoju. Lucyfer – Szatan, Zły Duch chce jak najwięcej zwieść ludzi od dobra i piękna, od miłości i pokoju. On jest zaczynem wszelkiego grzechu i zła, wszelkiego cierpienia i śmierci. On jest nieprzyjacielem całego stworzenia, a szczególnie człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Nienawidzi człowieka i nim gardzi, kpi i szydzi przed Bogiem, że stworzył człowieka tak miernego i ułomnego, tak niedoskonałego.  Człowiek sam z siebie nie jest w stanie go pokonać. My wszyscy ulegamy złu, raz świadomiej raz nie. Bóg dopuszcza do nas zło, tylko po to, abyśmy jeszcze bardziej wzrastali w Jego łasce.  Żebyśmy koncentrowali się tylko na Bogu. Ale nie pozostawił nas samym sobie. Bóg dał nam Jezusa Chrystusa, Swojego Syna, aby ten obraz i to podobieństwo człowieka do Boga urzeczywistnić.  Dar Syna Bożego, łaska Zbawienia jest pomostem pomiędzy dwiema rzeczywistościami, materialną a wieczną. Ten dar jest całkowicie darmowy, a człowiek w wolności może przyjąć czy odrzucić wiele razy, dopóki żyje.  Bóg tak Ciebie kocha, że daje Ci wolność, wolną wolę. Ale też ten sam Bóg wie co dla Ciebie jest najlepsze i daje cząstkę siebie Tobie, abyś Go doświadczył i przyjął do swojego życia za jedynego Pana i Zbawiciela.

Life_in_JesusŻycie człowieka, który przyjął do swoje życia Jezusa Chrystusa, diametralnie zmienia się. Jego pragnienie Boga, przybliża i odsłania wartości transcendentne. Wzrost duchowy w Chrystusie rodzi w nowym człowieku inteligencje spójności obrazu i podobieństwa, wzmacniającą relacje pomiędzy wiarą a rozumem wewnątrz samego bytu a to z kolei upodabnia się i przedkłada się na relację pomiędzy nowym stworzeniem a Stwórcą – delta constans. Nowy człowiek dalej żyje swoim życiem, takim samym, bo ulega grzechowi i wszelkim pokusom, ale całe to doświadczenie zła i grzechu jeszcze bardziej przybliża go do Stwórcy. Ten brak dobra (zło) jest elementem rozwoju nowego człowieka, jest ukazaniem człowiekowi, że wszystko poza Bogiem jest marnością i złudzeniem, pozorem bez sensu, bez logiki i harmonii. Człowiek w swojej naturze ma zakodowany obraz Boga – piękna i harmonii, dobra i miłości. Podświadomość oraz sumienie człowieka są ukierunkowane na ten obraz. W nowym człowieku ten obraz i podobieństwo jeszcze bardziej są wyraźne, szorstkie, tworzące pragnienie iteracji fraktalnej, tzw. cząstki Bożej w nas.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa do swojego życia poprzez uznanie siebie bytem skończonym a pragnącym nieskończoności, uznanie Jego śmierci krzyżowej i zmartwychwstania rodzi Ducha Świętego, Jego dary, zdolności i inteligencję do poznania po swojej śmierci fizycznej samego Boga Ojca. Dary Ducha Świętego (czerwone kropki na krzywej żółtej linii życia) urzeczywistniają się już w życiu materialnym poprzez zjawiska i moce niepochodzące z tego świata. Ten cały Troisty wymiar ogarnia całość rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Wszystko to należy do Troistości, do Kreatora piękna i harmonii.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa za swoje Pana – Jesus is my Lord jest początkiem nieustannego obumierania dla tego świata, dla wszystkich przemijających wartości materialnych – matter.  Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus, Boża moc udzielana przez Ducha Świętego. Implikuje to doświadczeniem tu i teraz pełni wiecznego życia (relacja nowy człowiek – Bóg), a także nieraz pustki (relacja nowy człowiek – stary człowiek) poprzez odejście, odsunięcie się, zerwaniem kontaktów przez niektórych, ludzi tego świata (dobór negatywny).

Jedynym Pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Kreatorem wszechrzeczy jest Jezus Chrystus. Nie ma nikogo, nie ma niczego, nie ma innej drogi do poznania pełnej miłości, pełnego piękna, pełnego dobra i pełnego pokoju oraz pełnego światła i energii. Bóg jest pełen wszelkiej pełni. Nie ma innego szczęścia poza Nim! Wszyscy zmierzamy do Niego!

Ten cały kreacjonizm wszechrzeczy stoi w opozycji do ewolucjonizmu i innych teorii sprzecznych z ideą Boga wszechmocnego. Ewolucjonizm jest silną wiarą i brakiem rozumowania i logiki. Jest przejawem wyższości wiary nad rozumem. Jest zabobonem nauki, której aksjomaty powinny opierać się na przesłankach dedukcyjnych, indukcyjnych, logicznych podpartych powtarzalnością i podobieństwem w empirii.  Ewolucjoniści, determinują samych siebie poprzez niespójne fakty, powtarzanie kłamstw i niedomówień, że świat powstał z niczego, że człowiek pochodzi od małpy. Ich wiara determinuje czas, który rozciąga się na miliardy lat, tak jak bajki i legendy dla dzieci. Im dłuższa oś czasu tym więcej wrażeń a mniej faktów. Dawno, dawno temu … Ich wiara i determinacja przewyższa moją wiarę w Boga żywego i prawdziwego, który w pełni objawił się w Jezusie Chrystusie. Gdyby nie objawienie Boga w Jezusie Chrystusie, historia i logika zbawienia, nie miałby żadnego sensu. A zajmowanie się religią byłoby tylko sposobem do ogłupiania i podporządkowania sobie mas, aby czerpać z nich tylko korzyści materialne.

Zbawienie Boga jest darmowe. Bóg zbawił Ciebie przez Jezusa za nic, bez żadnego Twojego wysiłku, bez żadnego warunku. To Bóg daje Syna, który umiera i zmartwychwstaje. To On bierze wszystkie Twoje grzechy i słabości na swój Krzyż. Co należy zrobić, aby osiągnąć życie wieczne? Przyjąć ten dar, przyjąć Jezusa Chrystusa do swojego życia i dalej normalnie żyć, pracować i być dobrym dla innych. Dalej to Duch Święty będzie Cię prowadził. Będziesz razem z Nim odszukiwał woli Boga Ojca, który pragnie całego Ciebie, pragnie Cię, takim jakim jesteś!  Posłuszeństwo i wierność względem Boga, Słowa Bożego i darów Ducha Świętego przewyższa cały kult religijny, wszystkie sakramenty, modlitwy i przykazania. Bo Bóg pragnie człowieka wolnego i pełnego miłości. Pragnie ubogiego w rzeczy materialne a bogatego w rzeczy duchowe.  Nawet jak staniesz się człowiekiem Słowa Bożego – tj. historycznym Waldensem i będą szydzić z Ciebie czy nawet zabiją Cię, jest Ten, Troisty Bóg, który czeka na Ciebie, który pragnie Ciebie w całej swojej wspólnocie wszystkich Świętych.

Przyjęcie Słowa Bożego, Jezus Chrystusa do swojego życia, Jego Krzyża staje się nieprzezwyciężonym orężem, najdoskonalszą zbroją przeciwko Złu.

 

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
– Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
– Tak, panie profesorze.
– Czyli wierzysz w Boga.
– Oczywiście.
– Czy Bóg jest dobry?
– Naturalnie, że jest dobry.
– A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
– Tak.
– A Ty – jesteś dobry czy zły?
– Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
– Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
– Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
– Oczywiście, panie profesorze.
– Więc jesteś dobry…!
– Myślę, że nie można tego tak ująć.
– Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
– Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
– Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
– Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
– No tak… jest dobry.
– A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
– Nie.
– A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
– Od Boga.
– No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
– Istnieje panie profesorze …
– Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
– Prawda.
– Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
– A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
– Występują.
– A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
– Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
– Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
– Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
– Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
– W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
– Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
– Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
– Nie panie profesorze..
– A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
– Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
– I nadal w Niego wierzysz?
– Tak.
– Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
– Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
– Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
– Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
– Tak.
– A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
– Tak, synu, zimno również istnieje.
– Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
– Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
– A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
– Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
– Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
– Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
– Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
– Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
– Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student
– twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
– Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
– A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
– Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
– Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali
– Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
– Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
– Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
– A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
– Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
– Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

zob.  https://www.facebook.com/johnylaj/videos/946098515462873/

Bóg istnieje, ale nigdy nikt Go nie widział tylko Jezus Chrystus o Nim poświadczył.

Rozważania nad nowym życiem i … celibatem

Nie ma nic piękniejszego od narodzin swojego dziecka. Nie ma trudniejszego zadania niż wychowanie swojego dziecka. Piękno wiąże się z bólem i trudem przez wiele lat. Dziecko jest nadzieją, jest przyszłością rodziców i całej społeczności.

Dlaczego obecna cywilizacja tak bardzo boi się narodzin dzieci. Cywilizacja śmierci chce górować nad życiem? Dlaczego tyle osób zabija dzieci nienarodzone? Dlaczego zło dominuje w świecie, skoro jest skazane na porażkę?

Kilka dni temu na świat przyszła moja czwarta córeczka – Małgosia. Niektórzy się dziwią, wręcz gorszą, że to czwarta. Mówią z przekąsem – „chyba Wam się powodzi”. Przecież teraz moda jest na wolny związek, rozwody i pannę z dzieckiem. Państwo Polskie wspiera taki układ, rodzinom wielodzietnym niechętnie pomaga, bo ich nie ma prawa być. Polaków ma być mniej a patologia ma dominować. Materializm ponad wszystko?

malgosia_1 malgosia_2 malgosia_3 malgosia_4 malgosia_5Małgosia. Czy była ona planowana czy długo oczekiwana? Kiedy się ona poczęła? Odpowiedź brzmi – NIE. Nie wiem, nie pamiętam.
Czyli poczęła się chciana? Też Nie. A czy urodziła się  chciana? TAK !
Poczęła się przypadkowo, przecież dużo nie trzeba, jak się jest zdrowym i płodnym mężczyzną i ma się w dodatku szalenie kochającą zdrową i płodną kobietę. Czy coś jeszcze potrzeba w tej pięknej i szalonej miłości?

Rozumu i planowania, tylko jakiego? Gdyby wszytko było racjonalne to świat stałby się czarno-biały, gdyby człowiek wszystko umiał zaplanować, to świat stałby się nudny i schematyczny.

Czysta wpadka.

Ale co mogę powiedzieć, skoro ja też byłem jeszcze większą i totalną wpadką moich rodziców, skoro urodziłem się jako ich czwarte dziecko, mając dwie siostry, 16 i 18 letnią i 20 letniego brata, a moi rodzice mieli po 44 i 46 lat.

Czy takie dziecko, które jest wpadką, nieplanowane, nieoczekiwane można je zabić, wyrzucić, po prostu pozbyć się?

Czyż nie ja powinienem być wyskrobanym i wyrzuconym w kanał?

Czym jest życie, że się je z jednej strony chroni a z drugiej  niszczy. Czy to zależy od duchownych czy polityków, od chwili na osi czasu, że można targować się o życie?
Nasz Świat jest pełen absurdów i kłamstw wywodzących się od ludzi. Jeden wielki mętlik.

Kto jest obrońcą życia a kto jest przeciw?  Czy człowiek może być przeciw swojemu gatunkowi? Jakie inne zwierze zabija swoje potomstwa, poza człowiekiem?

Mimo, że dawcą nowego życia są rodzice: kobieta i mężczyzna, to samo życie nie pochodzi od człowieka. Konstruktorem życia i całego bytu jest Ten Ktoś, w którym w Nim jesteśmy i dla Niego żyjemy – jest pełnią Miłości i wszelkiego dobra. On jest naszym celem.
Człowiek, mimo swego intelektu, nie jest w stanie sam z siebie powołać do życia żadnego innego, nowego życia, nawet pierwotniaka czy utworzyć nową i żywą komórkę. Jedynie jest w stanie zmienić czy unicestwić. Człowiek może być jedynie uzdolnionym zabójcą i niszczycielem.

Nowe życie jest zagadką, niewiadomą, jest wielkim wyzwaniem dla rodziców i całej społeczności. Państwo winno wspierać rodziny wielodzietne i odciążać ich trud poprzez zwolnienia z podatków i dawać wiele ulg. 

A co zrobić jak dziecko urodzi się chore, niepełnosprawne, upośledzone? Czy też obejmuje te dzieci takie samo prawo życia, czy może trzeba wydać dekret i zmienić prawo? Bo kto chce takie chore dziecko? Nikt nie chce takiego chorego dziecka, a to dziecko chce jedynie miłości. Kto mu da? Rodzic wynaturzony? Matka, która twierdzi, że ma wszelkie prawa do swojego ciała i do dziecka też i może z nim zrobić co zechce, a może Państwo, które ma przepełnione domy dziecka i hospicja i musi łożyć kasę na patologię, a może księża, którzy tylko w teorii wszystkich wyprzedzają? Tyle bierze się obrońców życia w teorii, a co do czego przychodzi zostają tylko nieliczni. Łatwo mówić, głosić tezy z ambony i pulpitów, ale najlepiej – „aby mnie to nie dotyczyło”. Krzyż cierpienia pozostaje jedynie matce i ojcu.

Każdemu dziecku należy się miłość rodziców: matki i ojca (każda jest inna i nie można jej podrobić), każdej rodzinie jest potrzebna pomoc Państwa i Religii, wszelkich instytucji, organizacji i przedsiębiorstw.

  • Rodzina jest najistotniejszą komórką w społeczeństwie.
  • Rodzina jest źródłem świętości i życia i miłości dla Jego Dawcy.
  • Rodzina jest wzorem miłości i poświęcania się.
  • Rodzina jest najważniejsza i wszystko powinno być podporządkowane rodzinie.
  • Rodzina jest najlepszą i długoterminową inwestycją z gwarancją zysku.
  • Wielodzietność to normalność, ale niestety nie powszechność, dlatego należy promować miłość w rodzinie.

Człowiek pełni człowieczeństwa doświadcza tylko w rodzinie, w miłości mężczyzny i kobiety i ich potomstwa.

To wynika z prawa naturalnego i wszelkie inne poglądy są błędne.

Czy bycie homoseksualistą czy życie w celibacie czy w samotności z wyboru jest wynaturzeniem prawa naturalnego?  Wszystko to stoi na pewno w sprzeczności z instytucją rodziny i istotą powołania człowieka opartym na Biblii.
Ale z drugiej strony nie każdy ma szczęście i łaskę tworzyć rodzinę. Nie każdy umie sprostać powołaniu i zadaniu. Wielu ludzi jest egoistami, myśląc tylko o swoim dobrobycie i przyjemnościach, i ułożeniu sobie beztroskiego życia i wybierają nieraz drogę bycia samotnym czy życia w celibacie. Tacy ludzie często nie potrafią zrozumieć, że rodzina jest najistotniejsza. Wiele ludzi rozbija rodziny, powodując rozwody, które są często wrzodami rodzin a szczególnie ich dzieci.

Tworzyć piękną, zdrową, wierną, kochającą i wielodzietną rodzinę, to największe wyzwanie człowieka. Ale do tego tanga potrzeba dwojga: kobietę i mężczyznę i ich oddanej miłości.

Kiedyś uczyłem młodzież religii, w wielu sprawach rozmawiałem z nimi o pięknie życia i powołaniu do rodziny, która jest najpewniejszą drogą do świętości. Niestety wielu uczniów atakowało mnie za to, że bronię Kościół, księży itd. Dawali mi różne przykłady życia i materializmu swoich księży ze swoich parafii z różnych okolic, którzy prowadzili podwójne życie – życie w celibacie i na boku z kobietą, niekiedy mając z nią dzieci. Tak po prostu, często zgarniało mi się za nich. Zresztą w rozmowach z ludźmi, coraz więcej osób krytykuje księży za dawanie negatywnego przykładu, za ich obłudę. Co im wtedy mówiłem i jak im tłumaczyłem.

Kościół Chrystusa nie tylko tworzą księża, tylko wszyscy ochrzczeni, którzy na mocy chrztu są powołani w kapłaństwie powszechnym. Tak więc każdy z nas ochrzczony i świadomy tego jest kapłanem przysposobionym do świętości.
W kapłaństwie służebnym wprowadzono w średniowieczu celibat. Celibat to bezżeństwo, dyscyplina w Kościele, która nijak ma się do prawa naturalnego.  Został wprowadzony, aby dobra materialne zgromadzone w kościołach lokalnych nie zostały szybko roztrwonione przez kobiety duchownych i ich rozwiązłość. Celibat też jest gwarantem, że żadem celibatariusz nie doprowadzi do rozwodu swojego potencjalnego związku, bo go prawnie nie ma. Gdyby nie byłoby celibatu, to wielu duchownych rozwodziłoby się, podobnie jak inni. I co wtedy byłoby z instytucją rodziny. ich słowem i czynem? Celibat jest źródłem i przyczyną wielu wynaturzeń w tym homoseksualizmu, pedofilii i poligamii – rozwiązłości. Celibat także jest gwarantem beztroskiego życia i służy naturze starego kawalera i uczy egoizmu. I nijak ma się do biblijnych Rad Ewangelicznych (czystości, posłuszeństwa i ubóstwa – które są ze sobą komplementarne i nie można ich oddzielić). Oczywiście wyrwanymi cytatami z Biblii, można wszystko potwierdzić. Przecież tyle różnych powstało sekt i odłamów, które trwają po dziś dzień.
Trzeba wiedzieć, że oprócz Ducha Świętego w Kościele działa Szatan – piękny anioł, odziany purpurą. I niestety przez wielu jest mylony. A następstwem bałwochwalstwa i braku wierności Bogu jest wieczna śmierć. A bardzo łatwo oddawać cześć mamonie. Ilu jest księży, biskupów, którzy gromadzą mamonę na swoich kontach bankowych i jako bardzo majętni, nieraz jako milionerzy przechodzą na emeryturę, czy często z wdowiego grosza finansowo wspierają swoje rodziny. Dlatego należy bardzo dużo modlić się za kapłanów a zwłaszcza za biskupów, którzy wyznaczają kierunki rozwoju wiary i religii w swoich lokalnych kościołach. Wystarczy uważnie przeczytać Ewangelię i Dzieje Apostolskie i porównać życie duchowe Kościoła pierwotnego a  Kościoła w naszych czasach. Ci Apostołowie, uczniowie Jezusa mieli żony, mieli rodziny i życiem swoim głosili Chrystusa tak, że setki, tysiące otwierało swoje serce na Ducha Świętego. To oni w imię Chrystusa uzdrawiali, to oni mając rodziny, żyli i działali łaską Ducha Świętego. Czy im rodzina: żona i dzieci były przeszkodą na drodze głoszenia Ewangelii. Nie. Skoro mogli działać i robić większe rzeczy niż dzisiaj nasi pasterze.

Celibat nie zostanie szybko zniesiony, gdyż „pilnuje go” szatan, który nie chce popełnić kolejnego błędu, tak jak było w przypadku zlikwidowania Państwa Watykańskiego pod koniec XIX wieku. On jest dawcą wszelkiego przepychu, wygody, materializmu i wszelkich przyjemności, on jest dawcą władzy i mamony. To on nakazuje, aby wszelkie grzechy i zgorszenia „chować pod dywan”, to on jest dawcą pychy i kusicielem, który podpowiada „kobieta jest źródłem zła, kobietę należy wykorzystać” Któż się jemu oprze?

Celibat nie można wpisać w naturę kapłaństwa, zaś życie i jego ochrona  wchodzi w naturę człowieczeństwa. Na temat celibatu można dyskutować i spierać się, zaś temat życia i jego ochrony nie podlega dyskusjom i sporom. Zwolennicy aborcji, eutanazji wyzbywają się człowieczeństwa i nie mają szacunku do swojej natury czyli do samego siebie.

A czy ludzie świeccy, którym życie osobiste, rodzinne się nie ułożyło, czasami nie ze swojej winy, biorą rozwód. A później odnajdują drugą połowę i chcą mieć dzieci i mają pragnienie dalej żyć Chrystusem, mają być skazani przez Kościół na brak sakramentów, na wygnanie? A czy kapłan, który nie żyję Ewangelią, może dalej być kapłanem i nie powinien być wydalony? Człowiek świecki ma mniej praw niż człowiek duchowny – kapłan? Kapłan powinien mieć możliwość wyboru życia w celibacie czy w rodzinie. Ważne jest, aby żył w prawdzie a nie w kłamstwie.

Działanie szatana polega na tym, aby mieszać i zatracić granicę dobra i zła. Aby wprowadzić jeden wielki mętlik wszędzie a w Kościele szczególnie. Należy modlić się za kapłanów i wszystkich chrześcijan, bo nie wystarczy tylko przestrzegać przykazań i być zwyczajnie dobrym.

Zapytał Go pewien zwierzchnik:
?Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne??
Jezus mu odpowiedział:
?Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz     przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij swego ojca i matkę!?
On odrzekł:
?Od młodości przestrzegałem tego wszystkiego?.
Jezus słysząc to, rzekł mu:
?Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną?
Gdy to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. Jezus zobaczywszy go rzekł:
?Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego?.
Zapytali ci, którzy to słyszeli: ?Któż więc może być zbawiony?? Jezus odpowiedział: ?Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga?.

/Łk 18,18/

Wielu dzisiejszych kapłanów to jak faryzeusze za czasów Chrystusa. Trzeba się za nich modlić, aby było więcej takich ewangelicznych Nikodemów, szukających Jezusa i otwartych na Ducha Świętego.

Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu:
?Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim?.
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: ?Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego?.
Nikodem powiedział do Niego: ?Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się??
Jezus odpowiedział: ?Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem.  Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha?.
W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: ?Jakżeż to się może stać?? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: ?Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu?

/J 3/