Ujrzeliśmy chwałę, która czyni nas wolnymi

epifania Dziś Święto, które łączy wiarę i rozum, dziś święto, które łączy wszystkich chrześcijan i ludzi dobrej woli. Dziś Święto Bożego Narodzenia w ludziach Go szukających i pragnących poznać pełną prawdę i miłość.

Pośród ciemności w blasku gwiazdy podążają Trzej Królowie niosąc dary. W darze złota, kadzidła i mirry złożonym Dzieciątku widzimy symbol miłości, modlitwy i cierpienia, to wszystko co nas wszystkich łączy, niezależnie od statusu, pochodzenia, rasy i kultury.

Każdy z nas chce kochać i być kochanym, szanowanym (psychika), każdy z nas dumie, rozmyśla czy modli się i pragnie ideału, sprawiedliwości czy Boga (dusza), każdy z nas doświadcza cierpienia, chorób i udręk życiowych (ciało).

Droga do poznania pełni objawienia w Jezusie Chrystusie prowadzi tych trzech Mędrów przez Heroda, prowadzi nas, wszystkich ludzi przez grzech i zło. Gdy GO zobaczyli, upadli, pokłonili się i ofiarowali Mu dary a ich droga powrotna już nie przechodziła przez Heroda – symbol grzechu i zła. Odeszli w pokoju do swojej ojczyzny wypełnieni nową jakością, poszli nowym szklakiem wiary, nadziei i miłości.

Ujrzeliśmy jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy pokłonić się Jemu (…)
I upadłszy, pokłonili się Jemu i ofiarowali Mu dary

/Ewangelia Mt 2/

Bóg – Najwyższe Dobro objawia się człowiekowi przez dzieła stworzone, przez harmonię i piękno przyrody i nieskończoność ciał niebieskich. Przychodzi do wszystkich, do każdego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo swoje. Jedni poznają Go przez wiarę inni uznają Jego wszechmoc przez otaczającą nas przyrodę. Taka różnorodność stworzeń uczy nas pokory i braterstwa, że wszyscy w Nim jesteśmy, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną, pragnącą dobra i pokoju wzajemnie uzupełniając się.

Mędrcy ze Wschodu, poganie i astrologowie, badacze przyrody ukazują swoją postawą, wielką otwartość i pragnienie poznania prawdy. Gwiazda na Wschodzie, Chrystus na Zachodzie (w Judei, w Betlejem) a oni pośród nich (w Mezopotamii) wolni w wyborze, bogaci w ówczesną wiedzę i kulturę, w swoim pragnieniu idą na zachód, tam gdzie wschodzi nowy blask chwały Boga. Wychodzą poza granice racjonalności i pełni odwagi podążają za ciałem niebieskim, które ukaże im największy blask chwały Pana, Boga wcielonego. To spotkanie tych trzech mędrców z Chrystusem, uczonych z Dziecięciem całkowicie dopełnia ich życie, wszystkie paradygmaty nauki i horyzonty wiedzy zostają poszerzone o miłość, dobro i pokój, która czyni nas wolnymi i godnymi pełnej natury ludzkiej. Spotkanie z osobą z Jezusem Chrystusem całkowicie zmienia ich życie, widzą więcej i szerzej niż czubek swego nosa, swojego egoizmu i swojej pychy. On tylko uzdalnia nas, aby stać się dziedzicami woli Bożej, aby wynieść nas na wyżyny Synostwa Stwórcy.

Panie zobaczyłem Cię,
upadłem i pokłoniłem się przed Tobą
i ofiarowałem coś bardziej cenniejszego niż złoto, kadzidło i mirrę,
swe życie.
Jezu ufam Tobie!

Maryja – kobieta darem Niebios

niepokalanaDziś Świętujemy Święto Stworzenia, którego wzorem i ideą jest Maryja Niepokalana. Żydowska kobieta, piękna i radosna dziewczyna, pragnąca żyć i rozwijać się w pokoju i dobru. Jakie znaczenie ma kult maryjności w chrześcijaństwie? Czy Maryja jest dla nas wzorem, jeśli tak to w czym?

W żadnej religii kobieta nie miała tak zaszczytnego miejsca co Maryja w chrześcijaństwie. W Judaizmie, kobieta nie miała żadnych praw i mało kto z nią  liczył się. Mogła nawet zostać sprzedana w niewolę (nie zabraniało tego prawo), nie miała prawa wybierać sobie męża. A za wykroczenia wobec prawa żydowskiego nawet mogła zostać zabita, ukamienowana. Kobieta nawet nie mogła wejść do wnętrza świątyni. Tylko mężczyźni mieli taki przywilej składania ofiar i modlitw. Kobieta była na marginesie całego ówczesnego człowieczeństwa.

Bóg szokuje, historia zbawienia człowieka jest zaskakująca. W miejsce Adama (starego człowieka starotestamentalnego odzianego w nieposłuszeństwo, w grzech) przychodzi Jezus (nowy człowieka nowotestamentalny odziany w boskość, pełni posłuszny swemu Ojcu). Ale zanim w pełni się objawi, rozpoczyna swe dzieło zbawcze od rodziny, od niepozornej kobiety, odrzuconej przez prawo i pogardzanej przez wielu.

Bóg przychodzi do narodu żydowskiego, do narodu zatwardziałego na Jego Słowo, do narodu, który oczekuje całkiem co innego niż Bóg. Przychodzi do narodu, który nie pełni Jego woli. Poprzez proroków przygotowuje ich na przyjście Mesjasza. Przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, całkowicie niezauważalny Bóg Duchem Świętym ogarnia swą uzdrawiającą miłością człowieka mężczyznę i kobietę: Joachima i Annę – rodziców Maryi. Ich pragnienie dziecka, niepłodność i żarliwa modlitwa została nie tylko wysłuchana, że poczęła się córka Maryja – dziecko upragnione i długo wyczekiwane, ale to Duch Święty podczas aktu seksualnego wszedł w życie człowieka i swoją mocą ogarnął i ochronił to poczęte dziecko przed całkowitym złem i jego konsekwencjami. Duch Święty uzbraja to dziecko już tu na ziemi w łaskę natury Bożej, taką jaką czeka każdego człowieka, który będzie żył w chwale wieczności. Wtedy Maryja staje się Niepokalanie poczęta. Boży Duch przysposabia Maryję, poczęte dziecko w swą moc, która objawi się w pełni, kiedy jako nastoletnia dziewczyna na pytanie Posłańca odpowie Bogu TAK. Świadomie i w wolności Maryja przyjmuje do swojego życia Boga pełniąc całkowicie Jego wolę. Owocem tego jest nowo narodzone Dziecię – Jezus Chrystus. Podobnie jest z każdym człowiekiem, jeżeli świadomie i w wolności przyjmie do swojego życia Jezusa i będzie pełnił Jego wolę, odda Mu swoje słabości i radości – całego siebie, wtedy owocem tego wyboru całego jego życia będzie pokój i dobro, radość i błogosławieństwo – życie w szczęściu i miłości na wieki.

Maryja jest dla nas wzorem: pokory, modlitwy, kontemplacji i pełnienia pełnej woli Bożej. Kiedy będziemy najbardziej szczęśliwi, radośni w swym życiu, wtedy kiedy będziemy umieli odczytywać i żyć wolą Bożą. Bóg zna nas najlepiej i jeżeli On nas będzie prowadził, to wtedy wiele zyskamy, o wiele więcej niż może nam się wydawać.

Bóg ma słabość do swojego stworzenia, do każdego człowieka. Ta słabość potęguje się, wzrasta proporcjonalnie. Im więcej w Tobie nowego człowieka, żyjesz wolą Bożą, to wtedy Bóg nie pozostaje głuchy na Twoje modlitwy i prośby, działa realnie w życiu. Ta Boża słabość przeradza się w miłosierdzie względem każdego człowieka. Przypatrzmy się scenie ewangelicznej z udziałem Maryi w Kanie Galilejskiej:

 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: ?Nie mają już wina?.  Jezus Jej odpowiedział: ?Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja??  Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: ?Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie?

Jezus dokonuje pierwszego cudu.

Gdzie? Na weselu, tam gdzie jest radość, gdzie tworzy się nowa rodzina, źródło nowego życia. (nie w świątyni pośród kapłanów)
Kiedy? Jeszcze przed rozpoczęciem publicznej działalności, przed ukazaniem światu, kim On jest. (nie w oklaskach i świetle reflektorów pośród swoich fanów)
Dlaczego? Bo rozmawia z Nim Maryja – wzór człowieka, pełniącego w pełni wolę Jego Ojca. (nie z pyszniącymi się egoistami, mędrcami, z ludźmi z wysokiego stanu społecznego)

„Zróbcie wszystko cokolwiek Wam powie” –  Wtedy Bóg okazuje swoją słabość, uległość wobec swojego stworzenia. Nie dyskutuje, ale czyni dobro, czyni cuda. Zaczyna działać i objawiać swoją moc, swoją boskość. Wzór posłuszeństwa wobec woli Bożej ma największy priorytet, znaczenie i wagę, niż wszystkie inne przykazania, sakramenty, modlitwy, które w blasku Maryi (jej posłuszeństwa i wierności) tracą swe znaczenie. Maryja jest pierwszym człowiekiem odzianym w łaskę Bożą, która w pełni wypełniła pierwsze przykazanie Dekalogu: Nie będziesz miał bogów cudzych poza Mną. Całkowicie zawierza swoje życie jednemu Bogu, którym jest źródłem życia i miłości. Dlatego nam katolikom bliżej jest do naszych braci w wierze prawosławnej niż do protestantów. Maryja nas łączy. Maryja uczy nas świadomego, wolnego i pełnego miłości posłuszeństwa do Boga, swego Pana. Maryja jest iskierką, która rozpala i uaktywnia miłosierdzie Boga pośród nas.

Jak odczytać wolę Bożą? Popatrz na Niepokalaną. Jest prawzorem świętości i darem Ducha Świętego. Wolę Bożą odczytujemy na modlitwie, kontemplacji, w codziennej pracy, zwykłych obowiązkach, kiedy jesteśmy otwarci i uśmiechnięci do każdego człowieka, kiedy swoje ego, swój egoizm i pychę oddalamy od siebie. Wtedy stajemy się wolni, wtedy stajemy się nowym stworzeniem. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie powiedzieć całym sobą „Jezus jest moim Panem”. I to realizować swoim słowem i czynem. Jeżeli uważasz się lepszym od innych a przy tym wykazujesz się cwaniactwem i krętactwem i kłamstwem, jeżeli jesteś gnuśny i pyszny, nie jesteś człowiekiem otwartym i radosnym albo jeżeli uważasz się za katolika, znasz wielu księży, załatwiasz z nimi interesy, coś za coś, przyjmujesz sakrament, a potem chcesz aby został unieważniony, to wszystko nijak się ma do Bożej miłości. Najpierw zadaj sobie pytanie: Czy Ty wierzysz i w kogo, a może w co? Wtedy zacznij od pokuty i szczerej modlitwy i zacznij być otwartym na każdego człowieka. Księża, koledzy nie zapewnią Ci zbawienia, tylko Jezus Chrystus. Zacznij rozważać osiem błogosławieństw i pytać się samego siebie, czy ja jestem błogosławiony (czyli szczęśliwy) w tym i w tym …. Drogi Kapłanie, rodzisz Chrystusa Eucharystycznego codziennie na Mszy św. Jakie jest Twoje macierzyństwo? Gdzie są owoce tego daru? Czy potrafisz się nimi podzielić, tak jak rodziny dzielą się swoimi dziećmi ze wszystkimi, z całą społecznością. Niech Niepokalana będzie wzorem Twojego posłuszeństwa, wierności i pełnienia woli Bożej.

Bóg pragnie  szczęścia każdego człowieka, ale to od Ciebie zależy czy chcesz być szczęśliwy. Teraz to Ty musisz wyjść Mu na przeciw. On już zrobił milowy krok, urodził się, żył pomiędzy nami i umarł za Twój grzech, za Twój egoizm, za Twoją pychę. On czeka na Ciebie, uśmiechnięty w cierpieniu swego Krzyż, pełni miłości, miłosierdzia i nadziei, że zaczniesz pełnić wolę Jego Ojca, tak jak Maryja, która radośnie woła:

Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię –
a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia zachowuje dla tych, co się Go wielbią.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza ludzi pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje –
jak przyobiecał naszym ojcom –
na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.

Miłosierny i Sprawiedliwy Bóg czeka na Ciebie, abyś w radości pełnił Jego wolę!
Może najpierw zacznij od uśmiechu i życzliwości do każdego człowieka …

Noc ciemności w błysku światła

twoj_koniecNoc ciemności i smutku, noc zadumy nad sensem i kierunkiem życia. Po co jestem tu i teraz i dokąd zmierzam? Jaki jest mój cel, cel mojego życia, mojego trudu i mojego cierpienia, mojej radości i przyjemności, całej mojej egzystencji?
Jakże wielu, Panie Święty Boże Ciebie jeszcze nie poznało, ale jakże wszyscy pochodzą od Ciebie samego. Bo któż z nas nie pragnie: sprawiedliwości, bo któż z nas nie dąży do doskonałości, bo któż z nas nie ma pragnienia bycia kochanym?!  Jesteśmy częścią Ciebie i każdy z nas osobno, ale we wspólnocie społeczności świętych zmierzamy ku Tobie. Te całe nasze pragnienia przygotowują nas na wieczny dynamizm (nie wieczne odpoczywanie) w pełni sprawiedliwości, pełni doskonałości i pełni miłości.

Ale zanim spotkamy Cie w ogrodzie wiecznego szczęścia, dałeś nam wolną wolę i sumienie, intuicje i rozum. Sam nas do tego zmusiłeś, abyśmy cały czas wzrastali w grzechu a przez to  jeszcze większej łasce Twojej. W biblijnym opisie stworzenia świata, w początkach historii zbawienia, w początkach historii każdego człowieka, Ty sam Święty Boże nas skusiłeś, bo wskazałeś na drzewo poznania, z którego zakazałeś jeść owoce. Gdybyś o tym drzewie nic nie wspomniał i nie zabronił nam niczego z niego jeść, nie zjedlibyśmy zakazanych owoców. Ale to Ty sprawiłeś, abyśmy poznali grzech i sprawcę zła. To Ty od nas oczekujesz wzrostu i rozwoju, aby nasza ludzka moc w słabości się doskonaliła. Ty oczekujesz od nas, abyśmy wspólnie razem przezwyciężali nasze słabości i dążyli do świętości. To Ty nam dałeś Święty Boże, swojego Syna Jezusa Chrystusa, który pokazał nam jak żyć. On jest tylko Drogą, Prawdą i Życiem. Aby żyć wiecznie z Tobą, musimy obumierać dla tego świata, dla doczesności, bo wszystko, co przemija jest marnością tego życia. Marność nad doczesnymi bytami jest radością zmartwychwstania i początkiem życia wiecznego.

Pewnego dnia ukazała się, pełnemu radości i miłości młodzieńcowi, cudowna kobieta ubrane w piękne szaty i powiedziała „oddaj mi pokłon, a zostaniesz kimś wielkim, będziesz biskupem i inni będą tobie służyć, będziesz miał piękne i wspaniałe życie, będziesz opływał w bogactwa tego świata i we wszelkie przyjemności, słuchać cie będą i podziwiać twoją mądrość a ja będę cie prowadziła, tylko powierz mi swe życie”. Na to młody nowicjusz, zakonnik odpowiedział: „Tylko Chrystus jest moim Panem i nie mam nikogo poza Nim. Nie będziesz mnie wodzić w Jego imię, idź precz stręczycielko”. Wziął Pismo Święte, otworzył i odczytał, a jego wzrok spoczął na tych słowach:

Na to Jezus im odpowiedział: ?Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł.  Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą.  Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi.  Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.

Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia.  Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić.  Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą;  a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu.  Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.  A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.

Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu.  A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni!  A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat.  Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie.  Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.

Wtedy jeśliby wam kto powiedział: „Oto tu jest Mesjasz” albo: „Tam”, nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych.  Oto wam przepowiedziałem.  Jeśli więc wam powiedzą: „Oto jest na pustyni”, nie chodźcie tam!; „Oto wewnątrz domu”, nie wierzcie!  Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.  Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą.
Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.

Nikt z nas nie zna dnia ani godziny, kiedy będzie koniec świata, nikt z nas nawet nie zna chwili końca swego życia. Panie Święty Boże już niedługo przyjdziesz w chwale. Wtedy będziesz sprawiedliwie sądził w swoim wielkim miłosierdziu.

Dlatego proszę Was moi Bracia i Siostry w zgromadzeniu Świętych, świętujcie to Święto w czystości Waszego serca, całej duszy. Pojednajcie się z Bogiem w sakramencie pokuty. Pojednajcie się z niekochaną Wielką Miłością. Szatan za wszelką cenę będzie Was od tego zniechęcał. A Ty stań w pokorze i wielkości swej. I nie przejmuj się spowiednikiem, że to może jest jakiś ksiądz pedofil, a może homoseksualista, a może to ksiądz, który żyje w wolnym związku z kobietą, a może to kapłan uzależniony od hazardu i alkoholu czy seksu, a może to jeszcze większy grzesznik niż Ty sam, bo nie żyje Ewangelią, mimo iż ją ustami tylko głosi. Wiedz, że wielu księży nie lubi spowiadać, nie lubi słuchać to, co będziesz do nich mówił, może wyspowiada Cię tak na szybko na odczepnego, nie odczyta nawet kawałka Pisma Świętego, razem z Tobą nie pomodli się. NIE MARTW SIĘ! Stań w pokorze i w swym miłosierdziu i módl się za niego. Bo zbawienie dokonuje się we wspólnocie Krzyża i każdy z nas ponosi współodpowiedzialność za drugiego człowieka. Módl się w tym dniu za żywych i zmarłych, aby dostąpili sprawiedliwego miłosierdzia Boga. Pamiętaj modląc się za drugiego żyjącego czy umarłego człowieka, modlisz się za siebie samego.

 Przygotujcie drogę Panu w czystości serca, uwolnieni od wszelkich zniewoleń i nałogów, od swojej pychy i egoizmu.

nagr_spaszyn_11O błogosławiona śmierci, która łączy wszystkich ludzi w jednej wspólnocie natury ludzkiej,
o błogosławiona śmierci, która zamyka oczy zmysłu a otwiera oczy wiary, nadziei i miłości,
o błogosławiona śmierci, która jako jedyna domaga się sprawiedliwości i wiary.

Dziś noc ciemności, noc przejścia z doczesnej śmierci w wieczne życie świętości. Nieprzyjaciel natury ludzkiej – Szatan wszelkimi metodami niszczy święte życie przez zabójstwa nienarodzonych i bezbronnych (aborcje), przez morderstwa, przez gwałty, wojny i eutanazje. Nienawidzi świętości, nienawidzi życia, nienawidzi Ciebie!

Halloween – dzień i noc  (Wigilia przed uroczystością Wszystkich Świętych) to pierwszy krok do poznania drzewa śmierci, jego owoców doświadczenia udręk i źródła wszystkich problemów, do grzechu, który przeszkadza w drodze do Boga. To dzień reformacji, nieposłuszeństwa i pychy.

Szklana miłość – in vitro

in-vitro-11Kiedy kandydowałem na Radnego z centrum Legnicy, bardzo dużo rozmawiałem z ludźmi. Mimo wielu obowiązków zawodowych a szczególnie rodzinnych, gdyż kilkanaście tygodni wcześniej urodziła mi się czwarta córeczka, starałem się promować swoją osobę na mieście poprzez  dawanie im swoich wyborczych wizytówek i rozmowę z ludzi, z którymi poruszałem tematy i problemy naszego miasta. Wiele z nich dyskutowało ze mną i podzielało moje zdanie i poglądy. Także duża część osób odwiedzała w internecie moją witrynę i pisała do mnie maile, na które wszystkie odpowiadałem w nocnych porach. Duża część osób była z innych rejonów miasta, a nawet spoza. Ale spośród tych wszystkich maili otrzymałem jednego nietypowego, gdyż nie poruszał żadne kwestie dotyczące naszego miasta. Oto jego treść:

Witam serdecznie!
Szanowny Panie,
zapoznałam się z Pana stroną internetową oraz postulatami w kontekście ewentualnego głosowania na Pana w najbliższych wyborach. Potrzebuję do kompletu jeszcze jednej informacji. Gdyby tak się stało, że pewnego dnia rada miasta Legnicy wzięłaby pod głosowanie projekt finansowania zabiegów in vitro, czy byłby Pan za czy przeciw? Zaznaczam, że interesuje mnie krótka odpowiedź, za lub przeciw, bez uzasadnień czy też analizy prawdopodobieństwa zajścia takiego głosowania. Nawet czysto hipotetycznie, jak by Pan głosował?
Z poważaniem
Agata S…..

Moja odpowiedź na tegoż maila była następująca:

Witam
Dziękuję za maila.
Droga Pani, In vitro nie są w kompetencji ustawodawczej Rady Miasta. To poziom ustaw prawa krajowego czy unijnego. Jeśli chodzi o moje poglądy, to ja jestem za zabiegami „in vivo”, a przeciw „in vitro”.
Prosiłbym o jakieś sugestie dotyczące zmian w naszym mieście. Ale szersza odpowiedź na Pani pytanie znajdzie się na mojej stronie w dziale konwersacje za kilka dni, jak znajdę dodatkową chwilę.
Pozdrawiam
PP

Mam nadzieję, że Pani Agata hipotetycznie dowiedziała się trochę więcej o moich poglądach. Jednak niestety, z braku czasu, w dziale konwersacje na mojej stronie nie umieściłem szerszej odpowiedzi, gdyż po prostu zabrakło czasu, a z drugiej strony ten temat nie dotyczył mojej kampanii na Radnego Miasta Legnicy.

Teraz chciałbym nieco więcej napisać na temat miłości, in vitro i tematów pokrewnych w ujęciu chrześcijańskim.
Wszystko, co napiszę nie stoi w kontrze do nauki Jezusa Chrystusa i całego zamysłu Stwórcy. Zatem proszę o otwarcie się i zrozumienie tego tematu. Zanim opiszę in vitro (na szkle), przestawię chrześcijańską wizję miłości w kontekście teologii wg Pawła Paszyna.

Każdy z nas słyszał definicję Boga. Bóg jest miłością. Jakie to proste i piękne. Zatem wszystko, co jest miłością, co tworzy, buduje miłość jest częścią samego Boga. Miłość jest Jego własnością, jego istotą i esencją. Wszystko zostało stworzone z miłości, całe stworzenie utrzymywane jest w miłości i zmierza do pełni miłości, do samego jego źródła, do Stwórcy i Kreatora Miłości i całego bytu.

Elementem miłości jest harmonia i porządek oraz spontaniczność i gwałtowność zawarte w całym stworzeniu, które okazuje chwałę Stwórcy. Każde nowe życie jest przedłużeniem chwały i miłości Boga. Wszystko, co Bóg stworzył (cały świat widzialny i niewidzialny) jest dobre, zaś człowiek jest stworzeniem ponad to. Jest obrazem i podobieństwem samego Boga. I tylko dzięki temu, my ludzie, potrafimy kochać. Jesteśmy stworzeni w wolności do miłości i dla Miłości. Jesteśmy pięknem całego stworzenia. Punktem kulminacji zamysłu Bożego.  Zatem jaka jest natura człowieka? Aby zrozumieć naturę człowieka, całą jego rzeczywistość najpierw należy pokochać siebie samego. Miłość własna jest kluczem do miłości drugiego, a w konsekwencji Boga. Pokochać siebie, nie oznacza być pysznym egoistą lecz zaakceptować siebie, takim jakim się jest, tu i teraz w swojej historii życia. Każdy z nas ma jakieś wady czy zalety. Akceptacja swojej niedoskonałości wymusza w człowieku pragnienie doskonałości, poszukiwania celowości i zwrócenie uwagi na to, co zmierza do piękna i miłości. Poza tym każdy z nas poza wadami i zaletami ma własne kompleksy. Choroby, cierpienia i śmierć są stopniową inicjacją w świat wiecznej egzystencji człowieka. To wszystko należy przeżyć z godnością i cierpliwością w pokoju.

Jeden z kolegów mieniącym się ateistą, kiedyś zapytał mnie, „Jak wy katolicy kochacie się, jak uprawiacie seks, co jest dozwolone a co nie”?

Odpowiedziałem mu na to pytanie. Jednak bardziej interesowały go mechanizmy i techniki seksu niż ukazanie miłości w związku małżeńskim. W skrócie odpowiedziałem mu „W wolności kochaj i rób, co chcesz.” Jednak on dalej dociekał tematu seksu. Zatem jak powinno wyglądać małżeństwo, miłość kobiety i mężczyzny w ujęciu chrześcijańskim?

Kobieta i mężczyzna są darem dla siebie wzajemnie. Wzorem tej relacji i więzi jest Chrystus i Kościół (wspólnota chrześcijan).  Bez pożądania, pragnienia siebie nie ma miłości. Tak jak Bóg pożąda człowieka, tak samo  mężczyzna pożąda kobietę i odwrotnie. Z pożądania rodzi się miłość. Z pragnienia bycia kochanym człowiek zaczyna kochać drugą osobę. W tej pożądliwości, miłości jest wielka przyjemność, która jest darem Boga dla człowieka. W przyjemności cielesnej człowiek uświadamia sobie, jak wielką radość przygotował mu Stwórca, a jaka jeszcze większa przyjemność i radość czeka jego w wiecznej chwale. Przyjemność i pożądliwość seksualna jest przedsmakiem wieczności. A każdy orgazm uchyleniem tej doskonałości. Miłość kobiety i mężczyzny są szczytem piękna miłości ziemskiej. I w wymiarze doczesności nic nie ma piękniejszego od tej miłości. Taka miłość dwojga z czasem stająca się coraz bardziej dojrzalsza powinna odkrywać pragnienie Boga i być zachętą w zapraszaniu Jego w ich życie.  Pożądanie siebie i rodząca się miłość zmierza ku małżeństwie i rodzinie, ku sakramentowi, w który Bóg daje siebie w Duchu Świętym. Sakrament małżeństwa przyczynia się do budowania domowego Kościoła, Troistej wspólnoty mężczyzny, kobiety i samego Dawcy tej miłości. Aby zaistniał ten sakrament, ta łaska Boża człowiek: kobieta i mężczyzna musi otworzyć się na ten dar i zaprosić samego Boga do swojego życia. Sakrament małżeństwa, aby zaistniał musi  być dokonany w wolności, miłości i ofierze z siebie dla drugiego. To kobieta udziela ten sakrament mężczyźnie a mężczyzna kobiecie. Nie żaden ksiądz czy inna osoba duchowna. Ta swoista dwukierunkowość relacji w troistej miłości staje się doskonałością ziemskiego bytu oraz zaczynem doskonałości wiecznej. Ten fundament staje się kolebką i przyczółkiem na współuczestnictwo w stwarzaniu świata.  Narodziny nowego człowieka są oddaniem chwały samemu Bogu. Człowiek rodzi się dla miłości i chwały stworzenia a w konsekwencji samego Boga. Dlatego życie z natury należy do samego Stwórcy, Kreatora całego bytu widzialnego i niewidzialnego. A logika Boża jest zgoła inna niż częsta logika ludzka, pochodząca z tego świata.  W małżeństwie, tej jedności i miłości nikt nie ma prawa czy kompetencji, aby wtrącać się w relację miłości kobiety i mężczyzny. Żadne państwo czy religia nie może naciskać czy wymuszać na małżeństwie jakieś zachowania czy sposoby budowania małżeńskiej wspólnoty a w konsekwencji regulować narodziny nowego życia. Cała seksualność kobiety i mężczyzny jest dobra i piękna. W akcie seksualnym pomiędzy nimi nic nie jest grzechem czy złem, jeżeli wszystko jest działaniem w wolności i miłości.  W małżonkowie powinni razem poznawać swoje ciało i spełniać się w rozkoszach i pragnieniach cielesnych i duchowych. Także różne formy seksu oralnego czy analnego czy różne style i techniki, które sprawiają większą rozkosz są dobre i piękne pod warunkiem, że razem kobieta i mężczyzna tego pragną, czują się w tym wolni i sprawia im większą przyjemność, która dopełnia i scala ich pożądliwość i miłość, a przez to buduje jedność i trwałość małżeńśtwa. Każde współżycie seksualne musi mieć jeden cel: uszczęśliwić ukochanego czy ukochaną. Dlatego pierwszym celem sakramentu małżeństwa jest miłość małżonków. Tylko oni mogą decydować o prokreacji nowego życia. Do nich należy decyzja o poczęciu nowego życia, oni decydują o formach antykoncepcji i regulacji swojej seksualności. Niestety historia Kościoła pokazuje różne przykłady, ludzie, którzy nie współtworzą małżeństwa czy rodziny często nie pojmują czym jest seks, wielu z nich bardzo go uprzedmiotawia i przedstawia go w negatywnym świetle, jako coś złego. Nie można mieć negatywnego wyobrażenia seksu wziętej z pornografii czy czystego hedonizmu czy egoizmu. Natomiast teologia seksualności upodmiotawia całego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, który daje człowiekowi radość, przyjemność i pożądanie siebie nawzajem w intymnej relacji.

Mając już jakąś podstawową wiedzę na temat seksualności człowieka, przejdźmy teraz do tematu podstawowego, do in vitro. Czy jest in vitro?

Zapłodnienie in vitro to proces, podczas którego dochodzi do manualnego, pozaustrojowego połączenia komórek jajowych i plemników na płytce laboratoryjnej (na szkle). Jeśli dojdzie do zapłodnienia, embrion umieszczany jest w macicy.

Już sama definicja zaprzecza daru seksualności człowieka. Pożądliwość, przyjemność  miłość wzajemna, pragnienie dziecka przez kobietę i mężczyznę staje się elementem technologii, techniki i przemysłu in vitro. Człowiek chce swoje szczęście, swoje pragnienie  (dziecko)  osiągnąć poza naturą, poza środowiskiem w jakim egzystuje. Techniki in vivo stają w kontrze z techniką in vitro.

Jeden z kolegów o poglądach ateistycznych powiedział mi „Paweł dla mnie życie rozpoczyna się, kiedy zobaczę dziecko jak się urodzi, wcześniej to jest tam jakiś płód czy zlepek komórek”.

Aby zrozumieć dobrze, racjonalnie in vitro trzeba najpierw przyjąć i zrozumieć definicję życia. Co to jest życie, kiedy życie rozpoczyna się? Przyjmując różne koncepcje i filozofie życia tych definicji jest dużo, każdy sobie dopasowuje do siebie. Nawet naukowcy są tu bardzo podzieleni. Jednym słowem pełny relatywizm i teoria względności ludzkiego początku. Umiarkowani Darwiniści czy ateiści przyjmują taką tezę, że życie powstaje od 4-9 tygodnia poczęcia, od organogenezy – czyli powstawania, formowania się narządów. Wszystko indywidualnie zależy dla kogo co jest ważniejsze czy płuca czy serce, czy może nerki. Tak więc widzimy, oni sami mają z tym problem, kiedy powstaje życie. Moja definicja początku życia jest bardzo prosta i logiczna. Czy ja sam Paweł Paszyn mogę przyczynić się do powstania życia – nie, czy moja kobieta – też nie. Potrzebny jestem ja i ona. My (Mężczyzna i kobieta). Zatem….  Życie to dar z dwojga mężczyzny i kobiety, które rozpoczyna się w chwili powstania jedynego i niepowtarzalnego nowo wyodrębniającego i rozwijającego się organizmu (połączenia dwóch komórek mężczyzny i kobiety). Kod tego organizmu jest niepowtarzalny i niemożliwy do duplikacji czy wygenerowania ponowie jego samego. Zatem początek życia rozpoczyna się od zygoty.

in-vitro-15Dlaczego inne formy zapłodnienia, inseminacje czy in vitro jest nie dobre. Załóżmy hipotetycznie, że Paweł Relatywistowski (takie jego, jakieś wymowne nazwisko) chce mieć dziecko, a jeszcze jego pragnieniem byłby syn o niebieskich oczach i rudych włosach… Przecież każdy z nas ma swoje widzimisie, swoje pragnienia.  Nic i nikt go tak nie uszczęśliwi jak ów wymarzony syn. Po latach okazuje się, że ma już pięć córek, ale dalej brakuje mu tego upragnionego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. Czemu mu brakuje, a to tego nie wiem. Nie wiem też, co na to jego żona, nawet boję się w tym wypadku pomyśleć… Pomijając względy etyczne, moralne i finansowe, godzi się na zabieg in vitro, aby osiągnąć swój cel, zadowolić swoje własne ego, siebie samego. Ten syn ma być narzędziem w spełnieniu własnego ego. Do tego zabiegu potrzebna jest jego wyselekcjonowana sperma, plemniki i kobiece jaja, nie jajo, jajaaaa, czyli wiele jaj. Bogaty w plemniki odziane obfitą spermą nie ma problemu, aby zapchać wiele próbówek, ale co z kobiecymi jajami. Przecież jego żona, jak każda kobieta ma w jajnikach ograniczoną liczbę jaj i w dodatku takie jajko raz w miesiącu wyjajawia się z organizmu kobiety. Przecież nie będziemy czekali tylu miesięcy i co miesiąc zbierali jajo po jaju. W technologii in vitro, potrzeba wiele jaj, więc przemysł farmaceutyczny już zaciera ręce i liczy kasę za produkcje odpowiednich hormonów, które będą w organizmie kobiety robiły ustrojową i całkowitą hormonalną rewolucję gorszą niż ta francuska. Co wtedy kobieta przechodzi, popytajcie się tych kobiet, jak wam prawdę powiedzą, ile musiały wycierpieć, aby spełnić pożądanie swoje lub mężczyzny, które wychodzi poza ich naturę. Nie ważne, bo  celem tego Relatywisty jest syn o niebieskich oczach i rudych włosach.  Zatem cel uświęca wszystkie środki. Będzie stosował wszystkie dostępne środki, aby osiągnąć swój cel, zadowolić samego siebie. Nie ważne czy kosztem czegoś czy kogoś. A to nic innego jak tylko pycha = odwrócenie miłości Boga i człowieka.

in-vitro-cyklIn vitro jest drogą do pychy człowieka, do postawienia siebie samego na miejscu Boga.  In vitro nie ma nic wspólnego z leczeniem bezpłodności. A tym bardziej nie powinno być finansowane przez państwo.

Ale załóżmy dalej hipotetycznie, że Paweł Relatywistowski jest Żydem albo Arabem, jakimś Semitą, obywatelem Polski i nie interesują go wytyczne kościoła katolickiego czy innych niewiernych sekt itd. I dalej chce mieć tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. A że jest Żydem czy Arabem to stać go na wszystko, tylko jeszcze brakuje mu tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. Zatem płaci i płaci i dalej syna nie ma, setki zapłodnionych komórek i dalej nie widać niebieskich oczu i rudych włosów. Co chwile aborcja, jedna kobieta pada, bo już też nie wytrzymuje, następna itd. W konsekwencji taki człowiek staje się bardziej nieszczęśliwy niż to wymarzone dziecko.  Przyczynia się do zła i ta jego pycha staje się przyczyną cierpienia. Pycha oddala go od miłości Boga, od natury człowieka i bardziej popędza go w przestrzeń Złego.

To może przejaskrawiona wizja in vitro, ale technologia in vitro jest złem samym w sobie. Nawet jakbym ja był tym Żydem czy  Arabem to dopiero po wielu, wielu latach doświadczyłbym w sobie pustkę i może zrozumiałbym jej negatywne konsekwencje. Kościół chce przestrzec i ocalić takiego człowieka przed tą pustką duchową i cierpieniem wielu niewinnych osób. Ale przecież nasze państwo nie może być wyznaniowe, jak te Semickie z Bliskiego Wschodu, bo historia pokazuje i uczy nas, że to nic dobrego. Żydzi, Arabowie non stop tłuką się i zabijają innych w imię własnej religii.  Semici w znacznej mierze nienawidzą chrześcijan.

Państwo tworzą nie tylko ludzie o poglądach chrześcijańskich, ale wiele innych, dlatego powinna być ustawa, która reguluje jasno tę kwestię i powinna być kompromisem wszystkich opcji, jednak:

  • In vitro nie powinno być w żadnym wypadku finansowane przez państwo;
  • Całkowity zakaz manipulacji przy zarodkach (eugeniki) i określenie ilości prób;
  • Powinna być rzetelna i uczciwa informacja o tym, czym jest in vitro, że in vitro nie jest lekiem na bezpłodność, tylko technologią opartą na ingerencji człowieka w naturę ludzką;
  • Powinna być informacja o różnych konsekwencjach i następstwach in vitro oraz podpisana deklaracja przez kobietę i mężczyznę, którzy chcą mieć dziecko z in vitro, gdyż ich decyzja nie będzie odwracalna i będę sami musieli ponieść konsekwencje tego zabiegu (np. chore dziecko, poronienia itd.)

Do in vitro nie wolno nawet zachęcać. Więcej jest złego niż dobrego. Zabicie dziesiątek zapłodnionych zarodków, niepowtarzalnych istnień, zbudowanej z całej struktury chromosomów i kodu DNA, który już laboratoryjnie może być dowiedziony o utworzeniu nowego i niepowtarzalnego życia jest zagrożeniem dla przyszłości człowieczeństwa.   Warto poczytać sobie świadectwa osób, które cierpią i doświadczają pustkę i wyrzuty sumienia po wielu latach stosowawszy tę metodę in vitro. A wiemy także z historii i nieraz swojego doświadczenia, że człowiek jest często gorszy do zwierzęcia, nawet od dinozaurów mięsożernych. I nie zatrzyma się tylko na in viro tylko będzie chciał w końcu wytworzyć za wielkie pieniądze tego syna o niebieskich oczach i rudych włosach. A to już jest eugenika.. Cel = Budowanie nadczłowieka, zdolnego do łatwego zniewalania innych.

Tylko 10 ciąż na sto kończy się porodem zdrowego dziecka. A ile zarodków, nowych żyć ginie….. Takie są oficjalne dane z Ministerstwa  Zdrowia.

Czy rzeczywiście celem małżeństwa ma być dziecko a nie miłość? Podstawowym celem małżeństwa jest miłość dwojga, drugim, wtórnym dopiero prokreacja.

Moim pragnieniem, pożądaniem i miłością jest moja żona Agnieszka, im bardziej ją poznaję i kocham tym bardziej doświadczam większej łaski Bożej. Jeżeli jestem otwarty na miłość, na życie, Bóg w tym wszystkim błogosławi i On tylko wie w całej perspektywie, co jest dla mnie i dla naszego małżeństwa dobre i piękne, tylko trzeba Mu zaufać!
On naprawdę uzdrawia ciało i duszę! To On da Ci szczęście i prawdziwą radość.

Zasada jest tylko jedna Tylko kochaj GO i rób, co chcesz!
A całe chrześcijaństwo, wspólnota wierzących sprowadza się do dwóch słów: Ojcze nasz ….


Podpowiedź do młodzieży: jak chcesz mieć w przyszłości zdrowe i silne swoje potomstwo to wiąż się z osobą, która jest daleko obca genetycznie i ma odmienny charakter niż twój.
Na tyle i na szybko w tym temacie. Mam nadzieję, że Pani Agata S… z tego maila będzie kontent. Wszystkim się i tak nie dogodzi 🙂  Ale też nie o to chodzi.
(przepraszam za błędy, za szybkie pisanie, ale już jest grubo po północy…)

Spirala miłosierdzia

spiralaBóg pełen miłości i miłosierdzia, nieskory do gniewu i posłuszny aż do śmierci Swojego Syna. Tajemnica miłosierdzia jest tak niezrozumiała jak spirala, której nie widać końca. Ogrom Bożej łaski nie zna granic, nie ma końca. Kolorystyka tęczy spirali Bożego miłosierdzia ukazuje różnorodność społeczności i niepowtarzalność danej jednostki. Każdy kolor ma swój odcień i jest uzależniony od kąta padania światła i jego interpretacji w obszarach naszego ograniczonego mózgu.

Panie, jak mam pojąć Twoje miłosierdzie, które pokazałeś na krzyżu, kiedy odpuściłeś wszystkie winy i grzechy współskazańca?
Panie, jak mam zrozumieć Twoje miłosierdzie, której ukazałeś w Marii Magdalenie, kiedy odpuściłeś jej niewierność i wyzwoliłeś ją od Złego?
Panie, jak mam ogarnąć Twoje miłosierdzie, kiedy dopuszczasz zło, cierpienie, nienawiść pośród nas?

Panie doświadczasz nas chorobami, cierpieniem i śmiercią. Ukazujesz nam przez to naszą słabość, kruchość i bezsilność. Przez to manifestujesz, że całe piękne i wieczne życia jest przez Ciebie, w Tobie i z Tobą. Ty jesteś naszym pragnieniem, bo Ty jesteś Miłością, mój Boże.

Ale gdzie Ty jesteś? Kiedy widzę zakłamanie, kiedy widzę lenistwo, kiedy widzę obłudę i pychę w moim bracie i siostrze, który wszem i wobec krzyczy: „Jestem katolikiem, jestem wierzący i ja mam tylko rację i posiadam prawdę!” Ile oni muszą kosztować Cię cierpienia i krwi, które przelałeś za nas na krzyżu.  Boże Cierpliwy podziwiam Cię w Twoim niepojętym miłosierdziu!

Cała nasza doczesność jest raczkowaniem i poszukiwaniem piękna i miłości. Odnajdujemy ją w sobie i w drugim człowieku. Ludzie, którzy zamykają się na drugiego i tkwią w swoim zakłamaniu, lenistwu, obłudzie i pysze potrzebują najbardziej łaski przemiany i Bożego miłosierdzia, o wiele, wiele bardziej niż ludzie, którzy nie odnaleźli Boga w Jezusie Chrystusie.

Błogosławieni ateiści, ludzie dobrej woli, żyjący prawem naturalnym (dekalogiem) i nie znający a poszukujący Ciebie, którzy dostąpią Twego miłosierdzia w dzień swojej śmierci, bo oni będą oglądać Ciebie, takim jakim jesteś, bez zniekształceń i pryzmatu doczesnej religijności!